Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dlaczego nie czcimy bohaterów myśli?
Data Autor
Ryszard Surmacz
Niezmienny Jabe. Panie, Pan nawet nie domyśla się o co tu chodzi.
Jabe
Gdyby nasi bohaterowie czynu myśleli, nie byłoby tylu pięknych klęsk, którymi tak się chlubimy.
Do wpisu: Gdzie nasze miejsce, jak siebie ocenić?
Data Autor
Ryszard Surmacz
Nie, proszę Pana, to, co Pan tu pisze, to typowo chłopski punkt widzenia. Bez szans na jakąkolwiek zmianę. Ten punkt widzenia generuje niekończące się pretensje do każdego.  Gdybym ja zaczął Panu wyliczać "krzywdy", jakich doznała moja rodzina, to Pańskie żale do Polski byłyby maleńką cząstką. Nigdy nie słyszałem jakichś narzekań i pretensji z ich strony. Ponadto trzeba odróżnić zachowania obronne w cywilizacji zachodniej od tych samych zachowań w cywilizacji bizantyńskiej. To dwa różne światy i dwa różne typy zachowań. Gdyby nie powstania narodowe w Kongresówce, to nie mogłyby nastąpić powstania: wielkopolskie i trzy śląskie. W latach 1914- 1922 r. to od wschodu szła niepodległość dla Polski. I tego faktu nic nie zmieni. Praca u podstaw ma swoje granice, potem następuje moment, że albo wolność, czy niepodległość, zdobywa się siłą, albo ją traci ze względu na jej brak To prawo historii. Proszę wziąć też pod uwagę poznański październik. Poznaniacy, którzy do dziś głoszą wstręt do Powstań, w 1956, sami je wywołali, tak samo, jak wcześniej w Kongresówce. Dlaczego? Min. dlatego, że po 1945 r. znaleźli się w takich samych uwarunkowaniach, jak Polacy pod zaborem rosyjskim. Sanacja niczego nie skończyła, ją po prostu zamordowano. A tytuły, ma Pan rację, nie chronią od głupoty. Pozdrawiam
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
I kolejny raz taplamy się w tym samym bajorze. Prosze Pana mój dziadek był zwykłym prostym  człowiekiem i chyba jemu zawdzięczam nieufność do panstwa polskiego. Prosty przykład - przypadkiem nie trafił do armii Hallera tylko do amerykańskiej ( przebywał wtedy w Stanach ). I co mi powiedział ? Całe szczęście, że nie trafiłem do Hallera. Koledzy - inwalidzi nawet renty nie meili od państwa polskiego. Ja dostawełem rentę od Amerykańów ( szkolił kawalerystów  i nawet nie brał udziału w walce )  - 150 USD miesięcznie za komuny i przeszła ona na babcię. . Prosze mi nie mówić o niedorzecznościach  i dokształcaniach tylko samemu odrobić lekcję z historii. A jak sanacja skończyła to chyba nie muszę opowiadać. Nie, nie widzę żadnych zbieżności. Po efektach proszę sądzić a nie po słowach. Polska jest w czarnej d....i tyle. To wszystko jest budowane na kredyt, który kiedys trzeba bedzie spłacić.  Róbcie sobie syntezę głupoty dalej.Tytyłu profesorskie nie chronia przed głupotą.  Pzdr. 
Ryszard Surmacz
W pierwszym wpisie pisze Pan, że "tym państwem podziemnym, to ja bym się nie chwalił", potem, że Pański dziadek brał w nim udział oraz że sam by w nim działał. Przyznam, nie rozumiem. Francja, to zupełnie inna bajka - inna geopolityka; państwo, które nigdy nie straciło elit i państwowości; ma tradycje przewodnictwa kulturowego w Europie, córa Kościoła, jest kilka razy większe od Polski, ma tradycję kolonialną, jak cały zachód itd. Węgry natomiast są państwem małym i muszą prowadzić polityka balansu. Realizm Francji i Węgier jest zupełnie inny i z tego wynika też ich inna Realpolitic. Polska jest w płaszczyźnie zgniotu. Dzisiejsza nauka z przeszłości nie polega na poznaniu partyjnych różnic i ciągnięcie tej bezsensownej narracji, lecz powinna polegać na dokonaniu syntezy okresu - najlepiej od upadku państwowości po czasy obecne. Synteza ta nie powinna gubić czasów piastowski i jagiellońskich, bo tylko tam i w okresie II RP można zobaczyć tę polska wielkość, której brakuje nam dziś. No ale wybaczy Pan, mam trochę lat, mieszkałem w kilku częściach Polski, i z mojego doświadczenia wynika jasny przekaz - kto wychował się na ziemiach byłego zaboru pruskiego ma jeden podstawowy feler. Może być przeciwny Niemcom, i często jest, ale nie wyobraża sobie nic większego od Niemiec. Z upadkiem ZSRR, Polacy mieszkający na powiedzmy "ścianie wschodniej" pozbyli się kompleksu rosyjskiego, na byłych ziemiach zaboru niemieckiego, jeszcze nie. Dodatkowo, gdy mieszkają w Niemczech, przeżywają swoiste deja wu. Proszę Pana, w 1918 Niemcy potrzebowały, nie wolnej Polski, lecz wolnych Niemiec. W 1918 niemieckich żołnierzy rozbrajały polskie dzieci.Gdyby Piłsudkiego nie uwolniły niemieckie władze, zrobiłaby to niemiecka ulica. O czym Pan pisze? Dalej już nie będę komentował. Piłsudski nauczył Polaków czym jest państwo, czym patriotyzm. II RP, to jego dzieło. Dmowski był w rządzie Witosa i sam uznał, że (nie pamiętam dosłownie) nie jest do niego przygotowany. Postawa, jaką Pan reprezentuje w stosunku do Piłsudskiego, przypomina dzisiejszą postawę KOD i PO w stosunku do Kaczyńskiego i jego rządu. Czy nie widzi Pan tej zbieżności. Czy tak jest? Chyba nie. Znam wielu ciekawych ludzi wśród narodowców, chociażby Marian Piłka, którzy znakomicie rozumieją potrzebę chwili i konieczność dokonania syntezy piłsudczykowsko-narodowej, która zastała zapoczątkowana jeszcze przed II wojną. Jednym z wybitnych ich działaczy był powojenny dyrektor Instytutu Zachodniego w Poznaniu - lwowianin prof. Zygmunt Wojciechowski. I tę linie trzeba kontynuować, a nie powtarzać przedwojenne niedorzeczności. Ma Pan odpowiednią wiedzę, proszę zrobić z niej użytek, a  niedobre mity odrzucić. Przepraszam, ale pisze Pan to samo już kolejny raz. Pozdrawiam  
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Nie mam nic przeciwko PPP i pewnie sam bym w nim działał jak mój dziadek,  ale proszę spojrzec na Francję - i mieli Peteine" a  i de Gaulla i resistance na pokaz - to bym nazwał prowadeniem real politik - w zalezności kto wygra. . Francja to wiadomo ale nawet takie Węgry prowadziły dużo mądrzejszą politykę. Jeśli nie zrozumiemy tych błędów to po prostu bedziemy skazani na ich ciągłe powtarzanie. jak w filmie " Dzień Swistaka " Polską rację stanu nie było wysadzanie niemieckich  pociągów z amunicją , które jechały na wschód. Niestety nie uczymy się niczego i to jest bolesne. Gdyby Niemcy nie potrzebowali wolnej Polski w 1918 r to by Piłsudskiego i Sosnkowskiego dalej internowali. W sumie Piłsudski tak jak Stalin byli  zwykłymi bandytami, którzy dorwali sie do władzy. Z tym, że Stalin był duzym gangsterem a Piłsudski niestety kieszonkowym. Jaka myśl Piłsudskiego ? Równie dobrze mozna sie powoływac na myśł Wałęsy. Pzdr
Ryszard Surmacz
Dzięki. Tu nie chodzi o budowanie świadomości narodu na mitach, ale każdy naród bez swojego mitu obejść się nie może. Mit to jest duch narodu. Więcej, interpretacja faktów historycznych (faktów!), też musi uwzględniać ów mit. Jak nie ma mitu, fakty nie są nośne... Tu posłużę się tak nielubianymi przez Pana Bezdanami. Mit Bezdan, niósł polskich Żołnierzy tamtego okresu, właśnie ku niepodległości. Natomiast, jeżeli chodzi o Państwo Podziemne, to już zupełnie nie rozumiem jego dyskryminacji. To właśnie PPP np. ostatecznie skompromitowało Wehrmacht. Zbudowanie polskich podziemnych struktur państwowych pod nosem niemieckiej armii prowadziło do takiej jej demoralizacji, jak w 1918 r. Gdyby nie alianci i sowieci, być może ziemie zachodnie wzięlibyśmy sami, bez łaski Stalina. Polska niepodległa myśl państwowa istniała do końca, do wkroczenia sowietów do Polski. Potem nastąpiła jej konfrontacja z interesem aliantów i 11 mil. Armia czerwoną. Nie miała żadnych szans. Żadnych! Wracając do spraw współczesnych, być może za kilka lat wyłoni się nowa inteligencja, która weźmie sprawy polskie w swoje ręce. I tu narodowcy mają wielką szansę, ale muszą do tego dorosnąć. I tu konieczna jest niezależna synteza, bez głupich fochów. Bez myśli Piłsudskiego nie dadzą sobie rady. Proszę mi wierzyć, odcinanie się od myśli państwowej II RP, niczego nie da się zrobić. Pozdrawiam
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
Świetny i bardzo potrzebny tekst.  Świadomość narodu nie sposób jednak budować na mitach.  Fałszywa nauka historii ....Trzeba opisąć stan faktyczny a on jest taki, że elit nie mamy a te które się za takowe uważają są zdeprawowane i sprzedajne - co jest gorsze niż ich brak.  Z tym państwem podziemnym to ja bym się nie chwalił -  bo nie ma czym.  Cześć bohaterom powstania i na pohybel tym. którzy na tą rzeź elit pozwolili. Pzdr
Do wpisu: Co zrobić z patriotyzmem?
Data Autor
Anonymous
"nie stawia wymagań obywatelskich i nie buduje odporności kulturowej Polaków" I tak jest dominacja roszczeniowości, a rozdawnictwo ją potęguje. I w dodatku jest to rozdawnictwo z kieszeni obdarowanych. "zawsze w historii kilka chwil oddechu przekładało się na coś znaczącego" Też na to liczę. Gdy stoję w korku z powodu remontów mostów kolejowych (pozamykanych w ramach sabotażu na raz bez widocznej potrzeby) to liczę, że ta modernizacja infrastruktury przyniesie kumulację kapitału państwotwórczego. Jednocześnie miejsce ma zabudowa terenów wzdłuż kolei -  na wsi nikt nie dostałby pozwolenia na postawienie w tej odległości chlewika, bo by "państwu" przeszkadzało - to jest brak wizji połączony z prywatą.
Kazimierz Jarząbek
@ Goral Supreme Za chwilę spełnię Pańskie życzenie. Z góry dziękuję za każdą krytykę. Pozdrawiam :)
Dark Regis
Jak Panu idzie słuchanie muzyki w stylu electro swing? Swing to inaczej taneczna odmiana jazzu. Którejś nocy słyszę na schodach kroki, nie miałem ustawionej głośno muzyki, więc wyraźnie słyszałem skradanie. Właśnie leciał ten kawałek "Clap your hands" i przywabił do mojego pokoju mamę, która akurat wstała do toalety i rozpoznała w nim muzykę z dyskotek swojej młodości. To była ta muzyka buntu i dekadencji, sprzeciwu wobec wczesnej komuny, przy której bawili się studenci w Lublinie. Muszę przyznać, że już zaczynam się tym trochę męczyć. Męczy ta monotonność aranżacji. Poza tym tempo jest za szybkie dla normalnej pracy przy komputerze. Mieszam więc to co najmniej w stosunku 1:3 i rozpuszczam w innych stylach, pilnując tylko żeby tego nie zagotować. Jednym z dodatków jest wspomniany trip hop, nu jazz, a jeszcze innym jest oczywiście mój ulubiony dub z odrobiną ethno. Lubię muzykę z niedopowiedzeniami i eksperymentalną, dlatego dzisiejszą podróż zacznę od czegoś nowego, czyli starego ;) - Jazz rock fusion. Niestety, młodzi ludzie nie rozumieją i nie potrafią docenić jazzu: Lee Ritenour & Dave Grusin Live at Java Jazz Festival 2013: youtube.com Dave Grusin & Lee Ritenour - Never Can Say Goodbye: youtube.com Czy już Panu linkowałem grupę Oregon? Pewnie tak. To teraz gładko przejdziemy do ethno. Proszę się teraz wsłuchać, a znajdzie Pan tu całą tę muzykę elektroniczną, o której tak dużo pisałem ;) Elektronika bez prądu. Light in Babylon - Hinech Yafa: youtube.com No to teraz saxophone i znów zbliżamy się do muzyki house. No man no cry - Jimmy Sax: youtube.com Coś ezoterycznego z dubem. Uwaga dość trudne w odbiorze - trudniejsze niż Tripswitch, ale po jazzie powinno wejść bez problemów. Przypomina mi płytę "Mistrzowie Perkusji" i Zakira Hussaina. Lunar Symphony - Heartbeat: youtube.com Teraz dodam trochę psybientu i oczywiście dub. Ott aka Umberloid - Exit Chapel Perilous: youtube.com Jeszcze więcej ambientu. Bluetech - Oleander (Phutureprimitive Symbiotic Remix): youtube.com Tak mniej więcej przed laty wyglądała audycja na Winampie zwana radiem Sofaspace. Wielka szkoda, że jej już nie ma, bo to była naprawdę doskonała szkoła współczesnej muzyki: Vibrasphere - Northern Sunset : youtube.com A na koniec coś artystycznego. Pierwszy kawałek to Gotye - Somebody That I Used To Know: youtube.com Drugi to mój ulubiony utwór Ott - The Queen Of All Everything, może wreszcie zaskoczy, bo jest naprawdę dobry. Druga część wprost przytłacza :)) youtube.com
Ryszard Surmacz
@ Marek1taki Hm... Rzecz w tym, że dziś jeszcze nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie, czy pół na pół jest korzystna dla Polski czy też nie. Np. dopiero za kilka tygodni wyjdzie (albo i nie) na jaw co Trump uzgodnił z Putinem w Helsinkach. Moim zdaniem obecny układ polityczny wskazuje na to, że nie powinien nas sprzedać, ale czy tak będzie, pokaże czas. Oczywiście, 100 lat władzy robi swoje. Skutek jest taki, że np. brakuje elit. Mój główny zarzut do ekipy rządzącej jest taki, że wraz z 500+ nie stawia wymagań obywatelskich i nie buduje odporności kulturowej Polaków. Zgadzam się, to źle wróży. Ale z drugiej strony, zawsze w historii kilka chwil oddechu przekładało się na coś znaczącego. Czy dziś będzie podobnie, pokaże czas. Nie jestem ani optymistą, ani pesymistą. Głos mają młodzi.
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć Nie wiem, czy wypowiedź jest adresowana do mnie. Tak, czy inaczej, najważniejsze jest wykształcenie nowego polskiego inteligenta. To być albo nie być. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć Dokładnie tak jest, jak Pan pisze. I teraz do Administratora. proszę coś zrobić, bo kolejność wypowiedzi jest tak poplątana, że nie wiadomo kto komu odpowiada.
Ryszard Surmacz
@Marek1taki "nie można od żadnej grupy interesów wymagać solidarności skoro krakówki i warszawki drą". Niech chłopi tworzą spółdzielnie i niech pokażą, że można je zrobić dla wspólnej korzyści. I wymuszą swoje racje. "...w rolnictwie toczy się wojna gospodarcza i dotacje są pułapkami. Bez nich się przegrywa, na nich się jest uzależnionym - wygrywa "kasyno". Oczywiście, zdanie prawdziwe. Trzeba się bronić, jak za komuny! Tak, obrona ojcowizny, to historycznie zlecone zadanie - niegdyś szlachcie, dziś rozumnym chłopom. Pozdrawiam
Panie Jarzabek. A slyszal pan cos o nauce Chrystusa i Zyciu tutaj jako Pielgrzymce do Domu Ojca ? Masz pan tutaj blog na ktorym nic nie ma..ale jak obserwuje chetnie pan komentujesz innych..Moze pan cos napiszesz to sie do tego ustosunkujemy ?
Kazimierz Jarząbek
@ Imć Waszeć Bardzo ciekawie Pan opowiada. Z przyjemnością Pana czytam. Pozdrawiam :)
Kazimierz Jarząbek
@ Imć Waszeć Bardzo ciekawie Pan opowiada. Z przyjemnością Pana czytam. Pozdrawiam :)
Dark Regis
No cóż, widocznie źle zrozumiałem. Nie był to najistotniejszy fragment mojej wypowiedzi. W każdym razie chodzi mi o to, że środowiska ludzkie są konserwatywne i zachowawcze, ale w złym rozumieniu tego pojęcia. Ich zachowawczość jest nastawiona na obronę wartości, które są najniższego lotu i kompletnie nie mają znaczenia dla tego wielkiego patriotyzmu. Przykładem może być dwójka takich dwóch starszych ode mnie wesołków, którzy ubrani ładnie postanowili pójść do sąsiedniej wsi na wesele w tzw. pitasy. Uciekali przez pola kartofli, brnąc w błocie aż pogubili lakierki, ścigani przez całą tamtą wieś uzbrojoną w sztachety i kije, bo złamali jakieś tam "tabu". My się z tego śmieliśmy latami, lecz to mówi wiele o tych "lokalnych patriotyzmach" i o kanwie, na której powstają. W miastach sprawa różni się o tyle, że tam nie ma wsi, lecz dzielnice i blokowiska, a kamienie świszczą przez ulice graniczne. Ja urodziłem się w mieście, a potem los rzucał mnie wraz rodziną po rozmaitych wsiach. Proszę się nie śmiać, bo dla tych ludzi to są poważne sprawy. Koło Węgrowa jest taka duża wieś, która nawet kiedyś miała prawa miejskie i z tej właśnie "wsi" spotkałem w Polsce człowieka. Śmieszyła mnie jego pedanteria z jaką za każdym razem wymawiał i poprawiał wymowę innych, gdy wymieniali nazwę tej miejscowości - "jestem ze StareJJJwsi" z silnym akcentem na J i bez przerywania zwykle dzielącego dwa słowa. Tak jest, chodzi o miejscowość Starawieś. A śmieszne to nie jest dlatego, że lokalni patrioci mogą pobić za tę profanację. Dlatego właśnie stale podkreślam mój pogląd, co w kontekście pozostałym moich postów wynika automatycznie, że wiele rzeczy w Polsce należy robić po kolei, a nie zaczynać od dachu. Wśród tych rzeczy są m.in. poszanowanie dla tradycji i przodków, polityka historyczna, odtworzenie tkanki społecznej oraz narodowej, właściwa forma edukacji (celem jest wiedza i umiejętności, a nie papiery i przynależność do jakiejś kasty), naprawa gospodarki, czy sprawy wiary i religii, ich roli w życiu społeczeństwa. W takich sprawach trzeba postępować rozważnie i z planem. Zmuszanie kogoś do wierzenia w coś na siłę, to prosta droga do porażki. Podobnie zmuszanie kogoś do szacunku wbrew faktom, na przykład jeśli chodzi o kastę, inteligencję (wykształciuchów), elitę itp. Wreszcie zmuszanie kogoś do przyjęcia określonych poglądów, tożsamości, rytuałów czy określonych zasad. To musi być potrzeba wypływająca z wewnątrz, a nie przymus zewnętrzny. Tylko wtedy stanie się to fenomenem trwałym i dobrze rokującym. Z tym, że tę potrzebę można i należy wzmacniać poprzez właściwą edukację i właściwe przykłady. To jest kompleks, kłąb zagadnień i nie da się tego właściwie wysłowić w jednym poście.
Anonymous
P.S. @ Ryszard Surmacz. A jeśli się mylę, i PiSowi uda się pół na pół, czyli zachować status quo, to wejdę pod stół i odszczekam pomstowanie na sukcesy. Problem w ocenie sytuacji i teraz, i w przyszłości, co jest sukcesem, a co błędem lub porażką. Moim zdaniem PiS idzie od sukcesu do sukcesu, bo ma inną wizję Polski. Zatem skąd się biorą różne wizje Polski? Rodzimy się zdeterminowani genetycznie w zakresie postrzegania - np. normalnie widzący i daltoniści (nie widzą czerwonego), ale też w zakresie analizy danych, odporności na propagandę itp. Do tego wpływ środowiskowy - 100lat władzy i propagandy socjalizmu robi swoje. Dlatego uważam, że PiS jest idealną partią do spełnienia oczekiwań wyborców i do tego zgodnie ze swoimi przekonaniami. A najważniejsze, że jest to zgodne z politycznym nurtem wytyczonym globalnie. To dobrze, że nie podskakujemy, ale wiara, że  żabom tym lepiej im wyższa temperatura źle się skończy.
Anonymous
Jak znam życie, to w Kraśniku była ustawka. Organizatorzy nawalili. Generalnie sytuacja jest taka, że nie można od żadnej grupy interesów wymagać solidarności skoro krakówki i warszawki drą. Prawdą niedopuszczaną do głosu jest też fakt, że w rolnictwie toczy się wojna gospodarcza i dotacje są pułapkami. Bez nich się przegrywa, na nich się jest uzależnionym - wygrywa "kasyno". Jest to jeden z mechanizmów kontroli produkcji żywności. Zatem nie z powodu zakłócania porządku publicznego, ani z powodu gromadzenia kapitału w mechanizmie "grab zagabliennoje", tylko z powodu egoistycznej walki o przetrwanie ci rolnicy mogą mimowolnie zrobić coś dla ojczyzny - przetrwać na ojcowiźnie.
Kazimierz Jarząbek
@ Imć Waszeć Nic nie sugerowałem, tylko uważnie przeczytałem Pański tekst: "Ja wielokrotnie przeprowadzałem się w swoim życiu, szkoły podstawowe zaliczyłem trzy, więc mniej więcej orientuję się w tych zagadnieniach." -- Pozdrawiam. :)
Dark Regis
To wszystko wina niemieckich mediów. Bo po to te media są. PIS igra z ogniem i się w końcu sparzy, a może i spali Polskę, bo nie po to Niemcy inwestują tyle szmalu w użytecznych idiotów, żeby mieć tylko z nas chachanie. Proszę odciąć dostęp do niemieckich mediów typowemu polskiemu rolnikowi albo robotnikowi, a dozna Pani olśnienia i zobaczy cud. Taki oto delikwent zacznie mówić ludzkim głosem. Właśnie po to tworzy się medialnie "zaplutych kurdupli na kaczych łapach", żeby prosty lud miał prostego wroga do nienawidzenia. To są pojęcia, które lud rozumie. A patriotyzm "wyklętych"? Tego akurat uczy się dzieci latami w szkole. Każdy to już wie, prócz POrąbanych kiszczakowszczyzną naiwnych ekumenistów z okrągłego stołu.
Dark Regis
Moja droga życiowa nie wychodziła nigdy poza Mazowsze i Podlasie. Nie wiem co Pan stara się tu sugerować, ale zrzucanie całej winy za syf w kraju na emigrację już się zgrało jak odrapany winyl i teraz WSI musi sobie poszukać innego nośnego motywu.
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć Jasne, patriotyzm lokalny jest czymś innym, niż państwowy czy narodowy. Gorzej jest, gdy mały istnieje,a dużego nie ma. Lokalny ma swoich przewodników, swoją miłość i sympatie, czasami związany jest, jak Pan pisze, z jakąś rodziną - np. Zamość z Zamoyskimi, a czasami z wydarzeniami historycznymi, czy krajobrazem. Porównanie z kibicowaniem jest bardzo celne. Natomiast co do cywilizacji, to musimy zwrócić uwagę, na fakt, że to, co my nazywamy kulturą, Niemcy, i chyba Francuzi, nazywają cywilizacją. Niemcy mówią o swojej kulturze - cywilizacja niemieckie, przy czym żaden z wielkich, którzy zajmowali się cywilizacjami ( np. Koneczny, Hantington) nie wyodrębnia cywilizacji niemieckiej. Podobnie jest z polnische Wirtschaft - gdy porównamy II RP, to widzimy, że kult pracy i dobre gospodarowanie przyświecało nie tylko tym na Śląsku i Wielkopolsce, lecz i w pozostałej części Polski, np. w Gdyni, czy w COP-ie. Także ideę dobrej pracy można odnaleźć na terenach nawet najbardziej zaniedbanych, co nie oznacza, że bałaganiarzy nie było po obu stronach. Chcąc nawiązywać do polskiej cywilizacji, trzeba najpierw się jej nauczyć, a dopiero potem można cokolwiek robić. Z mojego rozeznania, dziś niewielu Polaków zdaje sobie sprawę, do jakiego bogactwa kulturowego sięgnęliśmy za czasów jagiellońskich, co nie oznacza oczywiście, że z Rzplitej Obojga Narodów nie są zadowoleni ani Litwini, ani Ukraińcy. Ale chcąc cokolwiek planować, bez podstawowej wiedzy na własny temat i dobrej woli, nic pozytywnego się nie wydarzy. Największy problem Polaków polega na tym, że zdecydowana większość z nas nie może uwierzyć, że, i tu ma Pan rację, po 10 lub 6 wiekach sąsiedztwa nie może być pojednania, jest zawieszenie broni. Każdy ma swoje interesy, każdy ma swoją kulturę i niezmienne dążenia. I to się nie zmieni do ostatnich dni każdego z nich. Trzeba próbować napięcia łagodzić, ale nigdy nie można zapominać, że one są łagodzone, a nie niwelowane. Tak, i to jest to, co nazwał Pan "wojna religijną". A z Maciejewskim trudno się zgodzić, że dzisiejszym Polakom bliżej jest do Sobieskiego, niż II RP. Po pierwsze nie ma w nas tej wielkości i szerokiego spojrzenia, która była w ówczesnych Polakach. Po drugie, w II RP stało się to wszystko, co musimy dziś kontynuować, oczywiście z korektą na geopolitykę i współczesne uwarunkowania.