|
|
Dark Regis To właśnie jest niejako dalszy ciąg tekstu pana Korusa, gdzie pozbawiono Polaków zdolności cieszenia się własnymi sukcesami i sukcesami innych członków narodu. Wykastrowano w narodzie zdrowe poczucie wspólnoty i odpowiedzialności za wspólnotę, gdy każdy przykłada się do tworzenia wspólnego dobra w takim stopniu, w jakim potrafi. Zastąpiono to formą intelektualnego handełe, gdzie jeden przed drugim nauczył się ukrywać intencje, kluczyć, kombinować i prowadzić najwyżej licytację w celu maksymalizacji własnego uzysku, często kosztem drugiego. Ponieważ zasiano niewiarę, to najbezpieczniejsza staje się urawniłowka. Jest to zauważalne bardzo wyraźnie. Ktoś chce się niewinnie podzielić wiedzą, doświadczeniem, pochwalić sukcesem, to pewnie robi to w celu poniżenia i wytarzania w błocie interlokutorów - "odejdź stąd znajdo" - mówią - "zamilknij, zajmij się sobą". Powiem Panu w sekrecie, że na współczesnym UW ukatrupiliby intelektualnie bez żadnego zażenowania nawet samego Stefana Banacha. Dla nich to byłaby właśnie taka znajda, która wg nich odczłowieczyła się szlifując bruk na ulicy i blaty w knajpie. Zna Pan zapewne tę historię. A najgorsi są tam ci, którzy mają najmniej do zaoferowania. Widziałem kiedyś taką żenującą scenę, gdy dwóch panów matematyków szło schodami w górę na pokoje, a za nimi niemal na czworaka szedł trzeci i prosił, wręcz błagał. Prosił chyba jednego z nich, żeby tamten udowodnił jakiś lemat, który pozwoliłby mu złożyć pracę w terminie. Doktorstwo, równie dobrze prezentowaliby się jak ci drudzy w kitlach. Dopóki nie wygruzi się zewsząd kast opanowanych przez "polskojęzyczną wspólnotę rozbójniczą", to będziemy w takiej stęchliźnie żyć aż do śmierci. Stąd właśnie bierze się to mniemanie, że Polacy to nawóz, a inni, obcy to sam kwiat. Folksdojczyzm, choć nie mam na myśli tylko i jedynie sępiego spoglądania spod rogu stołu w ślepia niemieckiemu panu i wyczytywania z nich pragnień. Dowolnemu panu, byle obcemu. |
|
|
Ryszard Surmacz Podobną historię mogę i ja opowiedzieć, ale od strony humanistycznej. Na forum nie będę jednak tego robił.
Pozdrawiam. |
|
|
Dark Regis Przyznam się Panu, że ja nie miałem dobrych nauczycieli od matematyki, dlatego teraz tyle krytykuję i pokazuję na tym forum jak powinno się matematyki uczyć. Jedynym istotnym moim nauczycielem z dzieciństwa był mój Ś.P. ojciec. Reszta albo coś tam dorzucała z jednej strony, albo odbierała z drugiej. Nie byli w stanie mnie "wychować", więc mnie zwalczali. Pierwszy był mój nauczyciel i jednocześnie wychowawca w LO, który nawet posunął się do tego, że postanowił zablokować mój start w olimpiadzie matematycznej (eliminacje w Lublinie) i to dwukrotnie. Startowałem w klasie trzeciej i czwartej ucząc się i przygotowując kompletnie sam, a mój start poparł dyrektor liceum wbrew "wychowawcy". Jedynie mój ojciec jakimiś znajomościami załatwił mi stos książeczek ze wszystkich poprzednich olimpiad, no i miałem bardzo bogatą bibliotekę matematyczną. Wiekopomne trzytomowe dzieło Maurina o analizie, miałem już na początku LO, zaś z książek Kuratowskiego, Siekluckiego, Rasiowej z Sikorskim i innych podręczników w wieku trzech lub czterech lat budowałem zamki na dywanie. Nie dziwne jest zatem, że zbiory zadań dla liceów zacząłem rozwiązywać w klasie czwartej , a w siódmej i ósmej już różniczkowałem i pytałem ojca "a co to jest całka?" Pamiętam, że odpowiadał wtedy z takim zakłopotaniem, że jak dorosnę to mi o tym opowie. Na razie dawał mi układanki, łamigłówki z Lilawati, zadania logiczne z różnych gazet (np. z Życia Warszawy) i opowiadał wciąż tę samą historię o Banachu siedzących milcząco w knajpie i piszącym twierdzenia na serwetkach. To we mnie utkwiło na zawsze. Uwierzyłem, że matematykę można uprawiać zawsze, a nie tylko wtedy, kiedy władza pozwoli. Uwierzyłem w siebie. Ojciec nigdy nie powiedział mi o tej całce - nie zdążył. Po prostu ja byłem szybszy. Całkowania nauczyłem się w 1 klasie ogólniaka, i to od razu zainteresowałem się całkami wielokrotnymi, krzywoliniowymi, okrężnymi. Niewiarygodne? Są rzeczy na Niebie i Ziemi... Moją umiejętność dostrzegł szybko nauczyciel fizyki z LO. Jego lubiłem i szanowałem. Zauważył, że czasem czytam Delty na lekcjach, więc zainteresował mnie takim artykułem "Czy istnieją monopole magnetyczne?" i poprosił, bym przygotował z tego referat. Potem Lopek namawiał mnie na start w olimpiadzie fizycznej. Nie miałem czasu i teraz żałuję. Ale zacząłem interesować się fizyką i książkami o niej. Roiło się tam od różnych różniczek i całek, czasem w formie zapisu wektorowego GRAD, ROT i DIV. Słowem, różne postacie równań Maxwella, statyka, dynamika, zapis Lagrange'a, Hamiltona, równania Schrodingera. Takimi rzeczami się zajmowałem w LO oraz sportem. Potem poszedłem na studia i to konkretnie na inżynierskie. Nie na jakieś uniwersytety. Kiedy wreszcie trafiłem na UW, Kwapień, szef rady wydziału powiedział "jakby się pan nie szlajał po jakichś politechnikach, to zrobilibyśmy z pana człowieka". Dosłownie. No i daj tu babie grabie ;)))
A czy ja nie jestem człowiekiem? Może za bardzo samodzielnym, a to już jest w Polsce zbrodnia.... |
|
|
Ryszard Surmacz Nikt nie będzie usuwał PiS-u. Zadecydują kryteria obiektywne. A postawione pytanie co potem, jest pytaniem stawianym już od 1989 r. Brzmiało ono - "jak?". PiS pojawił się na horyzoncie. Taka jest polityka. |
|
|
Dark Regis Do usług Madame ;) |
|
|
xena2012 Ja przyjęłam to jako atak na siebie a przypisywana mi reszta moich rzekomych fobii to już wymysł Pana ułańskiej fantazji. |
|
|
xena2012 Politykę uprawiamy nie dla partii politycznych tylko dla zachowania państwa ale pośrednio poprzez podtrzymanie partii która program zachowania państwowości reprezentuje.Pisze Pan -,,jeżeli PiS nie spełni oczekiwań Polaków nic go nie uratuje.Pytanie co potem należy do najbardziej tragicznych''.Postawmy więc pytanie inne-jak ratować Polskę bez PiS- który nie spełnił oczekiwań Polaków i przeciw PiS?Jakie są więc te oczekiwania Polaków dla których są gotowi usunąć PiS z drogi i stworzyć nowy ład polityczny? |
|
|
Ryszard Surmacz Tak, to niechlujstwo PiS-u jest powalające. Panowie posłowia żyją nie tym co trzeba, za nasze pieniądze. Przyczyną gorszego, niż przewidywali wyniku, są listy. W Lublinie np, to po prostu rozpacz. Takimi listami wybory się przegrywa. Ponadto sondaże pokazywały chyba poparcie, które odnosi się bardziej do wyborów parlamentarnych, niż samorządowych. Ale PiS, jeżeli chce wygrać parlamentarne, to w ekspresowym tempie, musi nauczyć się selekcjonować informację i przestać dyskutować o sprawach trzeciorzędnych. Gęba może służyć do wycierania, ale już mózg jest od myślenia. I od tego nie ma zmiłuj się. Podejrzewam, że nasi parlamentarzyści nie rozumieją na czym polega państwo. Nie mówiąc już o Kurskim, którego już dano powinni wywalić - ten facet patrzy wyłącznie na słupki poparcia i pije piwo.
Ale może być jeszcze gorzej. Przyczyną jest brak przyjaciół, a więc w konsekwencji każdy sojusz będzie zły.. Winne temu jest głównie nasze położenie geopolityczne, ale też w dużej mierze brak odpowiednich elit. Mnie lekka mowa Prezydenta osłabia, a populistyczne zadęcie Morawieckiego zniechęca. Nie tędy droga. Moim zdaniem jest to wynik braku opozycji na odpowiednim poziomie. Pozdrawiam |
|
|
Ryszard Surmacz Dzięki, ale dopiero dzisiaj w południe mogłem odczytać Pańską wiadomość. Dwie godziny, to wyjęcie zbyt dużo czasu. Ale książkę Karonie będę musiał kupić. Mam taką kupkę lektur obowiązkowych, którą muszę przeczytać. Chyba mogę polecić, choć nie czytałem, "Systemy filozoficzne a polskość" Krzysztofa Wojtasa. Można ją ściągnąć z portalu www.poczetrp.pl
Pozdrawiam |
|
|
Ryszard Surmacz @ Imć Waszeć (dot muzyki)
Taki dubstep przeżywamy dziś na co dzień. Z tego chaosu musi zrodzić się jakiś nowy ład. Osobiście wolę pewien bardziej poukładany rytm, który inspiruje, nie meczy. Ale może to kwestia osłuchania, kwestia pewnej mody lub nawet snobizmu.
Przez jakiś czas nastrajała mnie muzyka toni, głębi oceanu, wcześniej muzyka kosmosu. Rytm był tu zakłóceniem. Wydawał mi się ingerencją w naturę, zakłóceniem procesu, wybiciem z rytmu myślenia itd. Dziś zaczynam ponownie wracać do muzyki kosmosu, i dalej rytm coś mi zakłóca. Ale nic nie jest w stanie zastąpić klasyki.
Matematyka zapewne dużo pomaga, ale ja jestem poza jej zasięgiem. Nie miałem takich nauczycieli, jak Pan. Każdemu gra jakaś wewnętrzna muzyka, która - nazwijmy ją bardzo abstrakcyjnie - odpowiada miejscu osobowym w zaświatach.
Bardzo lubię muzykę, ale jak pisałem brakuje mi mapy rozwoju, a więc co z czego i jak się rozwijało. To trzeba wdrukować sobie w mózg i korzystać. Czas ułoży resztę. W tym względzie pomógł mi Pan w wielu sprawach. Ale ogólnie droga daleka. Barierą jest to, że na niczym nie gram, choć pochodzę z rodziny umuzykalnionej. Pozdrawiam |
|
|
Es Skoro o wyborach "góra" przypomina sobie na dwa-trzy tygodnie przed nimi i z braku laku na listy wyborcze wciąga się lokalnych politycznych celebrytów nie dbając, że jeszcze miesiąc wcześniej byli przeciwnikami,to nic dziwnego, że powstają podziały.Kto ma domagać się realizacji obietnic?Ci którzy są zainteresowani jedynie utrzymaniem tak zdobytego stołka i reszta demoralizowana takim przykładem?Pańskie "pytanie ogólne"wobec tego zdaje się niestety coraz bardziej "domykać",bo dłużej już ewidentnych przewałów chyba nie da rady tłumaczyć pomyłkami i przypadkowymi błędami.
Po co więc to było? Dobra.Niech będzie na mnie:cztery lata temu emocje społeczne sięgały poziomu grożącemu niekontrolowanymi zjawiskami-że tak to nazwę.Jedynym wyjściem z tak zaognionej sytuacji była zmiana twarzy u steru, ogłoszenie kolejnej wersji końca okresu błędów i wypaczeń i ponowne wciśnięcie "ciemnemu ludowi" projektu typu :jak wszystko zmienić aby zostało po staremu.A reszta to tylko teatr z dosyć wiarygodnymi aktorami w każdym ważniejszym miejscu.I przedstawienie trwa.Po magdalence dostaliśmy paszporty, teraz 500+.Więc koszty w sumie nie tak wielkie.
Ps. Pan. |
|
|
Dark Regis Jeszcze przed snem polecam niezły wywiad: youtube.com |
|
|
Ryszard Surmacz @ Imć Waszeć
OK. |
|
|
Dark Regis Czy mam pokazać Pani "robaczki forumowe" palcem, czy nadal będzie Pani brnąć we własną paranoję? Jeśli mówię o "robaczkach", to najwyraźniej mam ku temu powody, zwłaszcza, że mówiłem o nickach dawno niebyłych kilkuletnich i całkiem nowych kilkudniowych w jednym miejscu i jednym czasie. Czy Pani ma taki nick - milczący ponad rok lub stworzony miesiąc temu - czy raczej kłopoty ze zrozumieniem moich słów? Ja wyrażam się precyzyjnie nawet.... nawet gdy sobie żartuję.
PS: @Ryszard Surmacz na blogu KP opisałem takie oto dziwne wydarzenie, że tuż przed kampanią wyborczą nagle zaczęły na NB pojawiać się dziwne wpisy do bardzo starych artykułów. Nie tylko artykuł był stary, ale nawet teksty podobne. Niby różne nicki z wieloletnim stażem nagle postanowiły wyrazić akceptacje jakiegoś poglądu. Ponieważ jestem nie mniej wścibski niż Pandora, a nudziłem się wtedy jak mops, postanowiłem popatrzeć na to niesamowite zjawisko. Nagle w podobnych sytuacjach zaczęły pojawiać się także nicki jednomiesięczne lub wręcz jednodniowe. Prawda, że dziwne? Wytłumaczyłem to sobie roboczo jako taki rodzaj testu, czy stare nicki nie zostały zablokowane przez Admina, zaś nowe nie zostały np. wykasowane z powodu rejestrowania na tego samego e-maila lub numer IP. Tak to wyglądało w skrócie. Natomiast Pani Xena przyjęła to jako atak na siebie, elektorat PIS=u, sam PIS, więcej, atak na suwerenność, Polskę i chyba nawet Słońce. Ja cierpliwie to tłumaczyłem, ale widać, jak ktoś wpadnie w polityczne koleiny, to jak dorożkarski koń z klapkami na oczach. Zresztą można przeczytać cały "dialog" na bloku dr KP. |