Otrzymane komantarze

Do wpisu: Bylejakość – polska zmora!
Data Autor
Dark Regis
Zostawmy stoły w spokoju. Cztery nogi dobrze, dwie nogi źle! :))) Na dobranoc moja skromna składanka pt. "Nie ma ani chwili bez rytmu". Będzie też w niej sporo ciszy, bo to dobre jest po ciężkim dniu: 1) FOLI (there is no movement without rhythm) original version by Thomas Roebers and Floris Leeuwenberg: youtube.com 2) Byron Metcalf - Heart Warriors: youtube.com 3)  Zakir Hussain & Rakesh Chaurasia / EtnoKraków / ROZSTAJE Crossroads Festival & Euroradio EBU '15: youtube.com 4) Amazing techno street drummer Dario Rossi: youtube.com 5) Nanae Mimura - "Transformations on Pachelbel's Canon": youtube.com 6) Wintergatan - Marble Machine (music instrument using 2000 marbles): youtube.com 7) CRAZY DRUMMERS STUDIO-117 ODESSA UKRAINE - ( BALTIC DRUM LINE ): youtube.com 8) Feet of Flames - Planet Ireland: youtube.com
Ryszard Surmacz
No tak, dziś to już doceniam. Ale w wieku chłopięcym jest inaczej. W tamtym okresie, zupełnie nieświadomie, zapadają lub się odmykają różne klapki. Czasami na amen. I tak to jest.
Dark Regis
Taka mapa istnieje, tyle tylko, że aby z niej skorzystać należy odwołać się do matematyki. Klasyfikacja to ulubiona zabawa matematyków ;) Co zaś do mandoliny albo banjo, to niesłusznie ludzie je lekceważą. Proszę obejrzeć sobie serię filmików z nieżyjącym już niestety "wolnym człowiekiem", który muzyką rekompensował sobie wszystko inne w życiu. W zasadzie tymi filmami napisał on był swój pamiętnik. Dave Hum: 1) Dave Hum - "Maid Behind The Bar" - z udziałem "łyżeczkowania" Pipa, członka zespołu "The Hunters Moon" (tzw. Morris dancers): 2) Dave Hum with The Huckleberries - Arkansas Traveller and Trad Irish Tune: youtube.com 3) Dave Hum - Cold Frosty Morning: youtube.com Po prostu mistrz. 4) Nekrolog: salisburyjournal.co.uk 5) Wciąż jeszcze istniejąca jego strona internetowa: mel-yates-wlyw.squarespace.com Przynajmniej postawie dziś jeszcze jedną świeczkę [*].
Ryszard Surmacz
Witam! (17,33) Tak, odsłuchałem "Mary had...", to rzeczywiście porywające. Rekompensuje dzisiejszy nastrój. Lepsze wrażenie na koncercie. Widzisz Waszmość włożyłeś mi szufladę z testami, i dziś już wiem nieco więcej - o sobie. Dziś np. nie szukałam muzyki z  płyt, z nagrań, lecz szukałem jej w sobie. i cholara muszę stwierdzić, że gdybym w dzieciństwie nie rozwalił na płocie mandoliny, to dziś z muzyka byłoby u mnie inaczej. Błąd rodziców. Mandolina wydała mi się tak niemęskim instrumentem, że musiał wylądować na metalowym parkanie. Wówczas śmialiśmy się z każdego, kto miał wycięte noski w sandałach, bo twierdziliśmy, że to babskie buty.  o mandolinie, szkoda nawet mówić. Na trąbkę byłem zbyt młody, ale perkusja leżała już w moich możliwościach. Niestety, nie trafiłem na nauczyciela. Mandolina zapadła mi w psychikę, tak zostało. Dziś mam po prostu inną konstrukcje muzyczną. A szkoda. O właśnie, potrzebna jest mi taka mapa-czapka, którą powinienem nałożyć na głowę i zacząć w niej słuchać muzyki. Ona pozwoli zaszeregować poszczególne style i dokopać się do jakiejś syntezy.To tak, jakby opracować plan pracy/książki w oparciu o daty i najważniejsze wydarzenia. Reszta z pamięci. Tego trzeba nauczyć się na pamięć i słuchać, słuchać i słuchać. Dzięki!!!
Ryszard Surmacz
Niuniusiowi sporty walki nie przyjdą nawet do głowy. To coś dla niego tak obcego, jak drewniany kebab. Ma komputer, w którym może siedząc w krześle czuć się bohaterem i zwycięzcą. A gdy wyjdzie na podwórko. nie potrafi kopnąć piłki. A po mordzie, od czasu do czasu, też nie można dać, bo policja. Kwadratura koła. Niunius pozostaje bezkarny. Kiedyś, jako młody chłopak prosto z baletu poszedłem na boks, bo byłem silny, zwinny i miałem mocne uderzenie, ale na treningu trafiłem na jednego z braci Olechów (nie odróżniałem ich). Był dużo mniejszy, bo waga papierowa. Testował mnie, uderzyłem go mocniej, a ten w rewanżu wybił mi boks z głowy. Po prostu, zobaczyłem, że to nie ma sensu. To najkrótsza droga do odnalezienia rozumu. I jestem mu dozgonnie wdzięczny.
Ryszard Surmacz
Waszmość na dziś wystarczy, bo zostanie stół z powyłamywanymi nogami.  Dzięki, pozdrawiam
Dark Regis
Pamiętam z odległej przeszłości, jak w szkole podstawowej paru z nas któregoś dnia postanowiło dla zabawy pójść na salę gimnastyczną do nieodległej szkoły średniej i obejrzeć tam trening zapaśników. Na słupach i drzewach wisiały ogłoszenia-zaproszenia. Poszliśmy i dwóch z nas tam już zostało. Sekcja sportowa to nie była zabawa. Pamiętam też, że pozostali uczniowie z klasy śmieli się z nas, bo przecież poszliśmy bić się z jakimiś "tatusiami" (rozpiętość wieku była od 16 do 30 lat). Przestali się ze mnie śmiać, gdy kiedyś dosięgnął mnie jakiś "zbłąkany" kamień podczas wspinania się na drzewo, a ja po prostu zszedłem i obiłem mordę jednemu z większych chichoczących dowcipnisiów (był o głowę wyższy i dużo cięższy, taki hehe "tatuś":) Miałem więc namiastkę wojska od szkoły podstawowej i dziś wszystkim dzieciom gorąco to polecam. To hartuje ciało i ducha, uczy kalkulacji, a nie szarży, rozwija wyobraźnię. Oczywiście są ludzie, którzy od tego głupieją, ale temu głupieniu najlepiej sprzyja polski rodzaj liberalizmu. Widziałem więc ludzi, którzy po sekcji szli do komandosów, do policji, ale także do mafii. Ponadto sekcja nie przeszkadzała mi być dobrym z matematyki, pomimo tego, że czasem byłem tak obity, że miesiąc ciągałem nogę za sobą (zderzenie z górą lodową w czasie rozgrzewki rugby, czyli z kolesiem wagi 90+ kg.) :] Polecam sporty walki wszelkim maminsynkom, jako remedium na głupawkę gender.
Dark Regis
Skoro już jesteśmy przy temacie "Stary człowiek i może", polecę jeszcze jeden klasyczny utwór bluesowy ze świetną obsadą. John Mayall & The Bluesbreakers with Gary Moore - "So Many Roads": youtube.com Zastanawiałem się też, czy istnieje dziś jakiś nowy blues. Gdyby istniał, miałby pewnie w swej nazwie jakieś "Nu". Po wpisaniu w przeglądarkę hasła "Nu Blues", nagle wyskoczył na mnie kompletnie zignorowany przez słuchaczy utwór (570 odsłuchań od 2011), który wcale aż tak zły nie jest. GOSTE - Nu Blues: youtube.com Oczywiście z tym bluesem to taki żart, gdyż formalnie jest to nu funk, a nie żaden blues. Ten właśnie funk, o który zahaczyliśmy już przy okazji omawiania triphopa. Widać jak te wszystkie style mocno się ze sobą splatają: Nu Funk/Trip-Hop Mix: youtube.com Czy zauważył Pan w poprzedniej części w utworze Claptona jak tam chodzi bas? Ten typowy "arytm"? No właśnie. Drugi utwór z tej składanki swobodnie by można było umieścić w jednej składance z moim ulubionym dubem, bo nawet funkowy rytm kusi do tego. Są tu nawet fragmenty krwistego dubstepu. Pomieszanie z poplątaniem, ale miłe w słuchaniu :) GRiZ - Gettin' Live: youtube.com To jak by to było? Funk step? Nieważne. Szkoda dziś czasu, żeby się tym zajmować. Jeszcze raz niech będą "arytmy" i głęboki bas, ale już w dub. Niech zostanie z nami tylko muzyka.... Ott - Fairchildren 432hz: youtube.com
Ryszard Surmacz
Tak, ale tu się nie ma z czego cieszyć. Bylejakość pochłania nas, jak dżuma. Weszła w krew, w pończochy i skarpetki, siedzi nawet w galotach. I z tym nie da się nic zrobić. Mamusie wychowywały niuniusiów, tatusiowie chcieli nieba przychylić, nie udało się i piją. A tu do wojska trzeba, poranne wstawanie i porządna musztra się należy. Plemniki trzeba leczyć. Jeszcze w latach 70-ych pracowałem z koleżanką, która swojemu synowi dawała laleczki, bo przecież w przyszłości będzie ojcem i musi umieć się zachować. Nie wiedziała, a była kobietą inteligentną, że już wtedy zaczynał się proces dewastacji męskości, już od czasów chłopięcych. Niedawno spotkałem tę koleżankę na ulicy, szła właśnie z synkiem, który już na pierwszy rzut oka wyglądał na rodzaj nijaki. Nie chciałem nic mówić.  Ale moje pytanie (zdziwienie) w oczach odebrała bezbłędnie. Spuściła głowę i temat rozmowy urwał się natychmiast. Cóż z takimi ludźmi można zrobić? Czy on jest w stanie sam się obronić w życiu, nie mówiąc o obowiązku obrony ojczyzny? 
Dark Regis
Dziś zacznę od muzyki i nie zamierzam popełnić tekstu "byle jakiego". :) Zwykle po Wszystkich Świętych mam nieodpartą ochotę na powrót do klasyki. Nie tej wysokiej pod niebo klasyki z filharmonii, ale tej zwykłej i pospolitej. Zwykle wracam wtedy do starego dobrego bluessa oraz kolejnych inkarnacji muzyki czarnych niewolników. Jest taki utwór, którego słucham co roku. To "Mary Had A Little Lamb" w wykonaniu SRV (Stevie Ray Vaughan). Na uwagę zasługuje w nim także klasyczne solo na klawiszach i charakterystyczna barwa tych klawiszy. Dziś to już rzadkość. Zaraz po solo wchodzi typowa gitara Jimiego Hendrixa. Polecam gorąco, bo to wcale nie jest pospolite ;) - youtube.com Zawsze, gdy wspomnę o tragicznie zmarłym w katastrofie śmigłowca SRV, zaraz przypomina mi się Clapton, który tę katastrofę przeżył, gdyż leciał drugą maszyną. Zanim do niego przejdę, polatam trochę po stylach. Pewnie słyszał Pan takie utwory bluesowe, w których muzycy w zasadzie nie śpiewają, lecz recytują, a właściwie opowiadają pewną historię. Wywodzi się to z konferansjerki. Proszę zauważyć, że to są w zasadzie korzenie rapu. Ten utwór wyraźnie to pokazuje (fragment od 3:30) - B.B. King with Slash "The Thrill Is Gone": youtube.com Z bluesa wywodzi się też funk. To była taka specjalna "kolejowa" odmiana: youtube.com Eric Clapton, to Eric Clapton. Nie ma potrzeby zaklasyfikowywania takich tuzów do jakichkolwiek stylów. To oni wyznaczają style w muzyce. Jest jeden taki utwór, który świetnie pasuje jako ilustracja do pokazania tego zjawiska. Słychać tu wyraźnie kołysanie z reggae, bas trochę jakby z dub-u, ale wokal... wokal jest tu unikalny. Muzyka miksowana i remiksowana, to w zasadzie budowanie czegoś nowego ze starych kawałków. Aranżowanie tych wszystkich okruszków po nowemu, a tym Clapton z całą pewnością nie jest. Eric Clapton - "I Shot The Sheriff": youtube.com Skoro tak, to oto Eric Clapton zmiksowany in dub. Zaraz na początku wchodzi charakterystyczny bass, rytmu nawet nie trzeba specjalnie zmieniać, wokal jest tylko dodatkiem, no i ta jakaś taka "martwa", czyli niejazzowa" sekcja perkusyjna. Najważniejsze w tego rodzaju muzyce jest jednak transowanie poprzez powtarzanie fraz: youtube.com Czy reagge to dub? Oczywiście nie. Są pewne cechy wspólne w niektórych odnogach, ale nie są one rozstrzygające dla klasyfikacji utworu. Oto np. typowe reggae z Jamajki wzbogacone za pomocą efektów dub i to na żywo: youtube.com Jeszcze jedna przeróbka Claptona. Jest to reggae z dużą dozą basów plus efekty prawie nigdy nie spotykane w muzyce z Karaibów. W końcu kolebką dubu jest Londyn. Eric Clapton vs Jenkkarekka - Cocaine (Jah Hugo Dub): youtube.com
jazgdyni
Popieram, popieram i pozdrawiam. Ps. Jak czasu mi przybędzie, rozwinę mój ulubiony temat bylejakości. Ku pocieszeniu - nie tylko w Polsce!
Do wpisu: Po wywiadzie z Prezydentem
Data Autor
Dark Regis
To właśnie jest niejako dalszy ciąg tekstu pana Korusa, gdzie pozbawiono Polaków zdolności cieszenia się własnymi sukcesami i sukcesami innych członków narodu. Wykastrowano w narodzie zdrowe poczucie wspólnoty i odpowiedzialności za wspólnotę, gdy każdy przykłada się do tworzenia wspólnego dobra w takim stopniu, w jakim potrafi. Zastąpiono to formą intelektualnego handełe, gdzie jeden przed drugim nauczył się ukrywać intencje, kluczyć, kombinować i prowadzić najwyżej licytację w celu maksymalizacji własnego uzysku, często kosztem drugiego. Ponieważ zasiano niewiarę, to najbezpieczniejsza staje się urawniłowka. Jest to zauważalne bardzo wyraźnie. Ktoś chce się niewinnie podzielić wiedzą, doświadczeniem, pochwalić sukcesem, to pewnie robi to w celu poniżenia i wytarzania w błocie interlokutorów - "odejdź stąd znajdo" - mówią - "zamilknij, zajmij się sobą". Powiem Panu w sekrecie, że na współczesnym UW ukatrupiliby intelektualnie bez żadnego zażenowania nawet samego Stefana Banacha. Dla nich to byłaby właśnie taka znajda, która wg nich odczłowieczyła się szlifując bruk na ulicy i blaty w knajpie. Zna Pan zapewne tę historię. A najgorsi są tam ci, którzy mają najmniej do zaoferowania. Widziałem kiedyś taką żenującą scenę, gdy dwóch panów matematyków szło schodami w górę na pokoje, a za nimi niemal na czworaka szedł trzeci i prosił, wręcz błagał. Prosił chyba jednego z nich, żeby tamten udowodnił jakiś lemat, który pozwoliłby mu złożyć pracę w terminie. Doktorstwo, równie dobrze prezentowaliby się jak ci drudzy w kitlach. Dopóki nie wygruzi się zewsząd kast opanowanych przez "polskojęzyczną wspólnotę rozbójniczą", to będziemy w takiej stęchliźnie żyć aż do śmierci. Stąd właśnie bierze się to mniemanie, że Polacy to nawóz, a inni, obcy to sam kwiat. Folksdojczyzm, choć nie mam na myśli tylko i jedynie sępiego spoglądania spod rogu stołu w ślepia niemieckiemu panu i wyczytywania z nich pragnień. Dowolnemu panu, byle obcemu.
Ryszard Surmacz
Podobną historię mogę i ja opowiedzieć, ale od strony humanistycznej. Na forum nie będę jednak tego robił. Pozdrawiam. 
Dark Regis
Przyznam się Panu, że ja nie miałem dobrych nauczycieli od matematyki, dlatego teraz tyle krytykuję i pokazuję na tym forum jak powinno się matematyki uczyć. Jedynym istotnym moim nauczycielem z dzieciństwa był mój Ś.P. ojciec. Reszta albo coś tam dorzucała z jednej strony, albo odbierała z drugiej. Nie byli w stanie mnie "wychować", więc mnie zwalczali. Pierwszy był mój nauczyciel i jednocześnie wychowawca w LO, który nawet posunął się do tego, że postanowił zablokować mój start w olimpiadzie matematycznej (eliminacje w Lublinie) i to dwukrotnie. Startowałem w klasie trzeciej i czwartej ucząc się i przygotowując kompletnie sam, a mój start poparł dyrektor liceum wbrew "wychowawcy". Jedynie mój ojciec jakimiś znajomościami załatwił mi stos książeczek ze wszystkich poprzednich olimpiad, no i miałem bardzo bogatą bibliotekę matematyczną. Wiekopomne trzytomowe dzieło Maurina o analizie, miałem już na początku LO, zaś z książek Kuratowskiego, Siekluckiego, Rasiowej z Sikorskim i innych podręczników w wieku trzech lub czterech lat budowałem zamki na dywanie. Nie dziwne jest zatem, że zbiory zadań dla liceów zacząłem rozwiązywać w klasie czwartej , a w siódmej i ósmej już różniczkowałem i pytałem ojca "a co to jest całka?" Pamiętam, że odpowiadał wtedy z takim zakłopotaniem, że jak dorosnę to mi o tym opowie. Na razie dawał mi układanki, łamigłówki z Lilawati, zadania logiczne z różnych gazet (np. z Życia Warszawy) i opowiadał wciąż tę samą historię o Banachu siedzących milcząco w knajpie i piszącym twierdzenia na serwetkach. To we mnie utkwiło na zawsze. Uwierzyłem, że matematykę można uprawiać zawsze, a nie tylko wtedy, kiedy władza pozwoli. Uwierzyłem w siebie. Ojciec nigdy nie powiedział mi o tej całce - nie zdążył. Po prostu ja byłem szybszy. Całkowania nauczyłem się w 1 klasie ogólniaka, i to od razu zainteresowałem się całkami wielokrotnymi, krzywoliniowymi, okrężnymi. Niewiarygodne? Są rzeczy na Niebie i Ziemi... Moją umiejętność dostrzegł szybko nauczyciel fizyki z LO. Jego lubiłem i szanowałem. Zauważył, że czasem czytam Delty na lekcjach, więc zainteresował mnie takim artykułem "Czy istnieją monopole magnetyczne?" i poprosił, bym przygotował z tego referat. Potem Lopek namawiał mnie na start w olimpiadzie fizycznej. Nie miałem czasu i teraz żałuję. Ale zacząłem interesować się fizyką i książkami o niej. Roiło się tam od różnych różniczek i całek, czasem w formie zapisu wektorowego GRAD, ROT i DIV. Słowem, różne postacie równań Maxwella, statyka, dynamika, zapis Lagrange'a, Hamiltona, równania Schrodingera. Takimi rzeczami się zajmowałem w LO oraz sportem. Potem poszedłem na studia i to konkretnie na inżynierskie. Nie na jakieś uniwersytety. Kiedy wreszcie trafiłem na UW, Kwapień, szef rady wydziału powiedział "jakby się pan nie szlajał po jakichś politechnikach, to zrobilibyśmy z pana człowieka". Dosłownie. No i daj tu babie grabie ;))) A czy ja nie jestem człowiekiem? Może za bardzo samodzielnym, a to już jest w Polsce zbrodnia....
Ryszard Surmacz
Nikt nie będzie usuwał PiS-u. Zadecydują kryteria obiektywne. A postawione pytanie co potem, jest pytaniem stawianym już od 1989 r. Brzmiało ono - "jak?". PiS pojawił się na horyzoncie. Taka jest polityka.
Dark Regis
Do usług Madame ;)
xena2012
Ja przyjęłam to jako atak na siebie a przypisywana mi reszta moich rzekomych fobii to już wymysł Pana ułańskiej fantazji.
xena2012
Politykę uprawiamy nie dla partii politycznych tylko dla zachowania państwa ale pośrednio poprzez podtrzymanie partii która program zachowania państwowości reprezentuje.Pisze Pan -,,jeżeli PiS nie spełni oczekiwań Polaków nic go nie uratuje.Pytanie co potem należy do najbardziej tragicznych''.Postawmy więc pytanie inne-jak ratować Polskę bez PiS- który nie spełnił oczekiwań Polaków i przeciw PiS?Jakie są więc te oczekiwania Polaków dla których są gotowi usunąć PiS z drogi i stworzyć nowy ład polityczny?
Ryszard Surmacz
Tak, to niechlujstwo PiS-u jest powalające. Panowie posłowia żyją nie tym co trzeba, za nasze pieniądze. Przyczyną gorszego, niż przewidywali wyniku, są listy. W Lublinie np, to po prostu rozpacz. Takimi listami wybory się przegrywa. Ponadto sondaże pokazywały chyba poparcie, które odnosi się bardziej do wyborów parlamentarnych, niż samorządowych. Ale PiS, jeżeli chce wygrać parlamentarne, to w ekspresowym tempie, musi nauczyć się selekcjonować informację i przestać dyskutować o sprawach trzeciorzędnych. Gęba może służyć do wycierania, ale już mózg jest od myślenia. I od tego nie ma zmiłuj się. Podejrzewam, że nasi parlamentarzyści nie rozumieją na czym polega państwo. Nie mówiąc już o Kurskim, którego już dano powinni wywalić - ten facet patrzy wyłącznie na słupki poparcia i pije piwo. Ale może być jeszcze gorzej. Przyczyną jest brak przyjaciół, a więc w konsekwencji każdy sojusz będzie zły.. Winne temu jest głównie nasze położenie geopolityczne, ale też w dużej mierze brak odpowiednich elit. Mnie lekka mowa Prezydenta osłabia, a populistyczne zadęcie Morawieckiego zniechęca. Nie tędy droga. Moim zdaniem jest to wynik braku opozycji na odpowiednim poziomie. Pozdrawiam
Ryszard Surmacz
Dzięki, ale dopiero dzisiaj w południe mogłem odczytać Pańską wiadomość. Dwie godziny, to wyjęcie zbyt dużo czasu. Ale książkę Karonie będę musiał kupić. Mam taką kupkę lektur obowiązkowych, którą muszę przeczytać. Chyba mogę polecić, choć nie czytałem,  "Systemy filozoficzne a polskość" Krzysztofa Wojtasa. Można ją ściągnąć z portalu www.poczetrp.pl Pozdrawiam  
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć (dot muzyki) Taki dubstep przeżywamy dziś na co dzień. Z tego chaosu musi zrodzić się jakiś nowy ład. Osobiście wolę pewien bardziej poukładany rytm, który  inspiruje, nie meczy. Ale może to kwestia osłuchania, kwestia pewnej mody lub nawet snobizmu. Przez jakiś czas nastrajała mnie muzyka toni, głębi oceanu, wcześniej muzyka kosmosu. Rytm był tu zakłóceniem. Wydawał mi się ingerencją w naturę, zakłóceniem procesu, wybiciem z rytmu myślenia itd. Dziś zaczynam ponownie wracać do muzyki kosmosu, i dalej rytm coś mi zakłóca. Ale nic nie jest w stanie zastąpić klasyki. Matematyka zapewne dużo pomaga, ale ja jestem poza jej zasięgiem.  Nie miałem takich nauczycieli, jak Pan. Każdemu gra jakaś wewnętrzna muzyka, która - nazwijmy ją bardzo abstrakcyjnie - odpowiada miejscu osobowym w zaświatach. Bardzo lubię muzykę, ale jak pisałem brakuje mi  mapy rozwoju, a więc co z czego i jak się rozwijało. To trzeba wdrukować sobie w  mózg i korzystać. Czas ułoży resztę. W tym względzie pomógł mi Pan w wielu sprawach. Ale ogólnie droga daleka. Barierą jest to, że na niczym nie gram, choć pochodzę z rodziny umuzykalnionej. Pozdrawiam
Es
Skoro o wyborach "góra" przypomina sobie na dwa-trzy tygodnie przed nimi i z braku laku na listy wyborcze wciąga się lokalnych politycznych celebrytów nie dbając, że jeszcze miesiąc wcześniej byli przeciwnikami,to nic dziwnego, że powstają podziały.Kto ma domagać się realizacji obietnic?Ci którzy są zainteresowani jedynie utrzymaniem tak zdobytego stołka i reszta demoralizowana takim przykładem?Pańskie "pytanie ogólne"wobec tego zdaje się niestety coraz bardziej "domykać",bo dłużej już ewidentnych przewałów  chyba nie da rady tłumaczyć pomyłkami i przypadkowymi błędami. Po co więc to było? Dobra.Niech będzie na mnie:cztery lata temu emocje społeczne sięgały poziomu grożącemu niekontrolowanymi zjawiskami-że tak to nazwę.Jedynym wyjściem z tak zaognionej sytuacji była zmiana twarzy u steru, ogłoszenie kolejnej wersji końca okresu błędów i wypaczeń i ponowne wciśnięcie "ciemnemu ludowi" projektu typu :jak wszystko zmienić aby zostało po staremu.A reszta to tylko teatr z dosyć wiarygodnymi aktorami w każdym ważniejszym miejscu.I przedstawienie trwa.Po magdalence dostaliśmy paszporty, teraz 500+.Więc koszty w sumie nie tak wielkie. Ps. Pan.
Dark Regis
Jeszcze przed snem polecam niezły wywiad: youtube.com
Ryszard Surmacz
@ Imć Waszeć OK. 
Dark Regis
Czy mam pokazać Pani "robaczki forumowe" palcem, czy nadal będzie Pani brnąć we własną paranoję? Jeśli mówię o "robaczkach", to najwyraźniej mam ku temu powody, zwłaszcza, że mówiłem o nickach dawno niebyłych kilkuletnich i całkiem nowych kilkudniowych w jednym miejscu i jednym czasie. Czy Pani ma taki nick - milczący ponad rok lub stworzony miesiąc temu - czy raczej kłopoty ze zrozumieniem moich słów? Ja wyrażam się precyzyjnie nawet.... nawet gdy sobie żartuję. PS: @Ryszard Surmacz na blogu KP opisałem takie oto dziwne wydarzenie, że tuż przed kampanią wyborczą nagle zaczęły na NB pojawiać się dziwne wpisy do bardzo starych artykułów. Nie tylko artykuł był stary, ale nawet teksty podobne. Niby różne nicki z wieloletnim stażem nagle postanowiły wyrazić akceptacje jakiegoś poglądu. Ponieważ jestem nie mniej wścibski niż Pandora, a nudziłem się wtedy jak mops, postanowiłem popatrzeć na to niesamowite zjawisko. Nagle w podobnych sytuacjach zaczęły pojawiać się także nicki jednomiesięczne lub wręcz jednodniowe. Prawda, że dziwne? Wytłumaczyłem to sobie roboczo jako taki rodzaj testu, czy stare nicki nie zostały zablokowane przez Admina, zaś nowe nie zostały np. wykasowane z powodu rejestrowania na tego samego e-maila lub numer IP. Tak to wyglądało w skrócie. Natomiast Pani Xena przyjęła to jako atak na siebie, elektorat PIS=u, sam PIS, więcej, atak na suwerenność, Polskę i chyba nawet Słońce. Ja cierpliwie to tłumaczyłem, ale widać, jak ktoś wpadnie w polityczne koleiny, to jak dorożkarski koń z klapkami na oczach. Zresztą można przeczytać cały "dialog" na bloku dr KP.