Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wyrwane z kontekstu: Postulat św. Piotra
Data Autor
tsole
z punktu widzenia duszołapów (piękne określenie speców od inżynierii mas, bodajże autorstwa Piłsudskiego) to raczej defekt :)
Raczej dodatkowy (dogardowy) zmysł.
tsole
Mam nadzieję, że tym bardziej postrzegasz groteskowość w używaniu argumentacji typu: to jest dobre (mądre, prawdziwe, słuszne - niepotrzebne skreślić) bo większość tak uważa.
pomijajac wiekszosc wyborcza zgodna z moim wyborem,w wiekszosci spraw jestem zdecydowanie odstajacy od tzw.opinii publicznych---wlasnie dlatego mendia rezimowe rzucilem juz 4 lata temu, g..o wybiorcze juz 21 lat temu,po zamachu ' nocnej zmiany'.Na wiekszosc mediow po prostu szkoda czasu; produkuja zwykla breje propagandowa, coraz bezczelniej, a zaklamanie osiaga szczyty bezsensu.Sami sie wpedzili w slepy zaulek.Wiec nich tam zostana.Nic mi po nich.Jednak madrych ludzi, bez wzgledu na status zawodowo--spoleczny, zawsze z przyjemnoscia slucham i czytam.
Do wpisu: Przypadek okiełznany w Matrixie
Data Autor
"Nie przypadkiem neoplatonizm był już na szczególnym indeksie Ojców Kościoła, rozumieli oni bowiem, że potencjalnie jest on bardzo niebezpieczny dla ortodoksji chrześcijańskiej, grożąc całkowitym jej wypaczeniem, czyli czymś na wzór dzisiejszej ideologii new age." Przyznaję, że nie bardzo rozumiem. Bo przecież poza św. Tomaszem i tomistami, którzą są arystotelikami, większość filozofów chrześcijańskich to platonicy/neoplatonicy: św. Augustyn, Jan Szkot Eriugena, św.Anzelm, Wiktoryni, św. Bonawentura... W nurcie neoplatońskim można też umieścić Teilharda de Chardin. Św. Augustyn wyzwolił się od materializmu manichejczyków dzięki neoplatonikom, bo ich nauka pzwoliła mu pojąć możliwość istnienia bytu duchowego. Posądzenia neoplatonizmu o panteizm oparte są na nieporozumieniu. Przecież neoplatońska Jednia nie jest takim bytem jak inne byty, jest poza bytem. I proces emanacji nie polega na tym, ze ta Jednia wyłania z siebie kolejne stopnie bytu, tak że wszystkie mają właściwie tę samą naturę. Jednia powoduje zaistnienie takich warunków, że powstaje byt różny od niej i dopiero od tego momentu rozpoczyna się proces emanacji. Tak więc nie ma tu panteizmu, bo nie ma "ciągłości" bytowej. Tak więc nie bójmy się aż tak bardzo neoplatonizmu.
tsole
i osobiście czuję wdzięczność za to, że znajduje czas na popularyzację nauki. A jest to niezwykle trudna domena, zwłaszcza dla naukowców siedzących po uszy w kuchni metodologii i "technologii" poznania. Trudno wyrwać się z zaklętego kręgu symboliki matematycznej, hermetycznej dla mas i przezroczystej dla fachowców, jeszcze trudniej przełożyć je na "nasze" powszednie doświadczenia i pojęcia. Niewielu umie to tak dobrze jak ks. prof. Heller. W Polsce pod tym względem ceniłem sobie jeszcze M. Iłowieckiego. Pozdrawiam
Ks. prof. Michal Heller moglyby zglebiac szczyty poezji matematycznej niedostepnej dla wiekszosci otumanionej srodkami masowego razenia i pozostawac ponad nasza szaroscia ale on wciaz znajduje czas i cierpliwosc zeby to co nieprzekladalne na jezyk maluczkich udostepniac kazdemu kto jeszcze potrafi sie zreflektowac intelektualnie. do kinimod: MH nic nie propaguje, a ty nie martw sie o to co zakielkuje w umyslach czytelnikow po lekturze Hellera, predzej zatroszcz sie czy ty masz czym zainspirowac swoich czytelnikow do rybak: wspolczuje ci, jednak kazdy ma szanse wiec rozejrzyj sie wokol bo i ty otrzymales jakis talent ale nie do polemiki z autorem tego bloga, moze jest jakis blog dla detektywow od zlodziei
tsole
No to nie szastaj nimi bracie, oszczędzaj! :)
tsole
Ja tez nie mam na myśli wiary tylko poglądy które ks. Heller prezentuje. Z pewnością dostrzega je także czujne oko Stolicy Apostolskiej; jakoś nie widać zwiastunów potępienia, raczej odwrotnie. Ks. Heller nie tworzy dodatkowych bytów, tylko myślowe konstrukty, które pomagają zbliżyć się wyobrażeniowo do Nieogarnionego. Każdy z nas jest tu zdany na antropomorfizację, ks. Heller także, dlatego powiedział, że najwięcej o Bogu można powiedzieć milcząc. Z drugiej strony natura człowieka jest taka, że od zarania dziejów usiłuje stawiać pytania i próbuje szukać na nie odpowiedzi. Mając świadomość, że na niektóre nie znajdzie, będzie poszukiwał aproksymacji. Poszukiwanie jest naszą naturą i nie zauważyłem, żeby cecha ta znalazła się w niełaskach Stolicy Apostolskiej.
Znowu zdarzyło mi się zmarnować perły.
Nie tyle chodzi mi o wiarę Ks. Hellera, która jest jego osobistą sprawą, co o to jakie myśli może wywołać ta idea w umysłach czytelników. Ponadto z punktu widzenia doktryny katolickiej umieszczanie jakiegokolwiek bytu pomiędzy Bogiem a stworzeniem jest bardzo ryzykowne dla katolickiego autora takiej koncepcji. Wielu zostało formalnie potępionych. Co prawda było to dawno ale..., jak sam Pan sam zauważył, Ks. Heller został już zauważony przez tzw. ortodoksję. Pan mówi o Teillhardzie de Chardin a ja powiem: ks de Mello. Pomimo ogromnej popularności (do dzisiaj !) jego poglądy, delikatnie mówiąc, nie znalazły uznania Stolicy Apostolskiej. Potepił je sam Joseph Ratzinger, jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki i Wiary. Pozdrawiam
Do wpisu: Fizyka cudów
Data Autor
tsole
"Bardzo wielka szkoda ze naukowcy sa tak sceptyczni i niechetni w stosunku do badam zjawisk wymykajacych sie utartym normom." Rzeczywiście, jest takie zjawisko, także w środowisku przyrodników, gdzie zdawałoby sie, nie powinno brakować ludzi dociekliwych, bez uprzedzeń  i otwartych na poszukiwanie nowych rozwiązań - jedynym kryterium powinna być w tej dyscyplinie weryfikacja empiryczna czyli zgodnośc z doświadczeniem/obserwacją. Tymczasem obserwujemy funkcjonowanie czegoś na kształt "salonu" naukowego, gdzie się nie bada tylko bywa. Gdzie za pewne poglądy, hipotezy, inicjatywy badawcze można popaść w totalny ostracyzm. Los taki spotkał np, wspomnianego u mnie w tekście Everetta, fizyka, który już w latach 50. XX w. postawił hipotezę wieloświatu (multiverse), za co spotkał go taki ostracyzm, wylądował w getcie dziwaków i nikt go poważnie nie traktował. Dziś spekulacje kosmologów nt. multiversu są na porządku dziennym i nikogo nie gorszą. Z getta zaczyna powoli wyłazić także parafizyka. Sporo sie spekuluje nt. tzw. kwantowej teorii świadomości, powstała nawet taka dyscyplina jak neuroteologia. Dziękuje za interesujący komentarz i pozdrawiam!
Bardo ciekawe rozwazania. Dociekliwosc jest jedna z najwspanialszych cech czlowieka rozumnego, a dziecinne pytanie - DLACZEGO ? chyba najistotniejszym pytaniem czlowieka. Daleki jestem od poznania, a tym bardziej zrozumienia fizyki kwantowej, lecz jak kazdego, frapuja mnie rzeczywiste fakty wymykajace sie prawom fizyki. Chociaby fenomen Ossowieckiego, Harrisa i innych uzdrowicieli, eksperymenty plk. Norberta Okolowicza, ktore znam z wiarygodnych relacji - "duch" zanurzal reke czy noge w roztopionym wosku i nastepnie wkladal ja do wiadra z woda. Powstawal odlew ktorego w zaden sposob nie mozna bylo wykonac w "fizyczny", ludzki sposob. Pan Norbert zgromadzil spora kolekcje takich odlewow - wszystkie splonely w Powstaniu, szkoda. Istnieje wiele innych tego typu zjawisk. Jak Pan zauwazyl, posiadamy bardzo nikla wiedze o otaczajacym nas swiecie. Fakty wskazuja, ze swiadomosc, wola, potrafia czynic cuda - wbrew przyjetym prawom. To fascynuje. Chociazby jak udokumentowane cudowne zjawiska czynione przez Sw. Kinge. Albo techniczna strona powstania fotografii, a wlasciwie obrazu negatywowego Chrystusa utrwalonego na Calunie Turynskim, o ktorym wiemy tylko tyle, ze promienie wydobywaly sie z Ciala rownolegle w kierunkach gora - dol, a nie centrycznie dookola jak to powinno byc - zgodnie z logika. A hipnoza, rozdzkarstwo ! A odrzucana przez naukowcow teoria "Perpetum mobile", ktorym jest przeciez wszechswiat, nie mowiac juz o jego najdrobniejszych czastkach jakimi sa atomy. To jest wspanialy swiat niewiadomych, a czesto nie odkrytych jeszcze mozliwosci, ktore moga drzemac w kazdym z nas. Od dawna interesowala mnie odpowiedz na pytanie - skoro materia tworzy energie, a energia ludzkiej woli potrafi stworzyc energie innego rodzaju, to czy mozliwy jest proces stworzenia materii przez jakiegos typu energie ? Bardzo wielka szkoda ze naukowcy sa tak sceptyczni i niechetni w stosunku do badam zjawisk wymykajacych sie utartym normom. Coz, ktos powiedzial, ze glupota ludzi inteligentnych jest najbardziej razaca.
NASZ_HENRY
Nauka każe wątpić; Religia każe wierzyć ;-)
mnie nie interesuje,wole PRAWDE---o ktora zaprawde trudno.
tsole
Dobrze ze padło to słowo "ustalonym", bo inaczej myśl ta nie byłaby poprawna. W fizyce najlepiej są widoczne "zakręty" czyli rewolucje burzące dotychczasową wiedzę w  bardzo perfidny sposób, bo jednocześnie ją potwierdzające. Przykład: mechanika relatywistyczna. Szczególna teoria względności obala właściwie klasyczną, galileuszowsko-newtonowską mechanikę, lecz jednocześnie potwierdza jej słusznośc w dziedzinie małych prędkości. Tak, że możemy tu mówić o uogólnieniu. Trochę gorzej jest już z rewolucją kwantową, która zburzyła dotychczasową wiedzę o porządku świata. Z początkiem XX w. to, co wydawało się budowlą zakończoną legło w gruzach i fizyka wkroczyła w erę nowej paradygmatyki. Dziś jest już ona ciasna, mamy w zasadzie dziwną stagnację - dziwną, bo występującą w atmosferze burzliwych dokonań empirycznych (obserwacyjnych). Kto wie, czy ostatnie nie będą zaczynem kolejnej rewolucji w fizyce, bo jeśli okazuje się, że znana nam postać materii stanowi ledwie 5% jej ogółu we Wszechświecie, a pozostałe 95% jest nieosiągalne dla naszej obserwacji, to moim zdaniem coś jest nie halo z teoriami. Mam zamiar o tym pisać na tych łamach, więc już zapraszam :) Tak więc albo fizyka przeżyje kolejny przełom i powstaną nowe "ustalone" reguły, albo dojdzie do marginalizacji tej dyscypliny. Moim zdaniem poznanie przyrodnicze biegnie asymptotycznie do rzeczywistości, tj zbliżamy się coraz bardziej do prawdziwego obrazu, do którego jednak nigdy nie dotrzemy (jak w przypadku uciekającego horyzontu). To jedna (dla mnie osobiście) z najmocniejszych przesłanek za istnieniem Boga. Pozdrawiam!
musze jedno napisac--cholernie sie ciesze,iz fizyka wcale nie jest jednoznacznym wskaznikiem zachowan wszechswiata .Badnia nanoczasteczek wskazuja na dzialania wbrew ustalonym regulom fizyki.Im wiecej hipotez tym mniej wlasciwych odpowiedzi.Wiec wiemy,iz malo co wiemy.To wielce pouczajace.
Do wpisu: Prawo do naiwności
Data Autor
tsole
Pan Jezus przyszedł wypełnić Prawo, lecz termin ten ma nieco inne znaczenie od tego co przez prawo rozumiemy dziś. Bo chodziło o Zakon, czyli zbiór kanonów religijnych, zawierający także normy "świeckiego" postępowania. Bliższe dzisiejszemu pojęciu jest ówczesne prawo rzymskie (do dziś uważa się, ze prawo cywilizacji białego człowieka jest na nim oparte) - i wedle tego rzymskiego prawa Jezus został skazany (choć jak wiemy niesprawiedliwie, pod naciskiem "politycznym") Naiwność króluje oczywiście nie tylko u nas, podobnie jak żerowanie na naiwności. Stąd uważam, że zapis o prawie do naiwności powinien być ujęty w pakcie praw człowieka. Rzecz jasna, mam świadomość, że to utopia, bo lobby cwaniaków nigdy na to nie pozwoli. Pozdrawiam "piernikowo" :)
tsole
Bo inne jest to "dobre" dla rycha i zdzicha,. inne dla uczciwych obywateli :) To żart; osobiście za dobre prawo uważam takie, które jest osadzone na Dekalogu. "lepszy brak prawa niz zle prawo" W pewnym sensie lepszy. Złe prawo czyni niesprawiedliwość ale co jest wazniejsze - gorszy - także w sferze moralnej, czyli oddala nas od Boga i zbawienia. Pozdrawiam
Ewary Toruń
Pozdrawiam - też z Torunia. Czytałem już kilka tekstów, które są interesujące. Porusza Pan sprawę Prawa. Tak, prawo powinno być dla Człowieka. Czy jest? Już Pan Jezus miał z tym do czynienia, i zgodnie z prawem został skazany na śmierć. A jak mówił, przyszedł nie zmieniać prawa, tylko je wypełnić. A co do naiwności, to widać, że króluje w naszym, choć nie tylko naszym, narodzie. Za naiwność trzeba płacić, i to nie raz 'słono".
potrzeba nam dobrego prawa - tylko kto ma go stanowic(rycho i zdzicho na stacji benzynowej?) lepszy brak prawa niz zle prawo, czy egzekwowane opacznie milosnikom prawa w barbari przypominam ze - wyrywacze paznokci zamiast rozstrzelac na miejscu woleli uzyskac podpis zeznajacego zeby bylo lege artis - i jeszcze multum przykladow ktore wszyscy znacie nie tyko z histori jak to prawo i jego funkcjonariusze usiluja zrobic nam dobrze
tsole
a praktyka jest taka jak to opisujesz. III RP coraz bardziej mi przypomina PRL - tam też władza działała w majestacie prawa. - a jaka była rzeczywistość, pamietają ci, którzy tego doświadczyli. Wciąż opowiadam się za prymatem moralności nad prawem, cóż kiedy to wymaga odpowiednich postaw moralnych przede wszystkim w środowisku prawników. W czasie studiów (lata 70.) na jakimś zjeździe studenckim mieszkałem ze studentami prawa z Krakowa. Wyjeżdżając, zajumali mi czapkę. Nie generalizuję, ale moje późniejsze doświadczenia z prawnikami potwierdzały w sensie statystycznym tezę, że moralność w tym zawodzie jest mocną przeszkodą i, niestety, rzadkością. Pozdrawiam!
Żadne prawo nie pomoże gdy w wymiarze sprawiedliwości i we wszelkich instytucjach w większości pracują ludzie bez zasad , sprzedajni, stosujące bezkarnie, właściwie wbrew podstawowym zasadom prawa i konstytucji różne prawne wygibasy, sprzeniewierzając się istocie swojego zawodu, łamiąc podstawowe standardy.Bronia interesów potężnych firm przeciwko obywatelowi. Umowy miedzy osobom fizycznym a podmiotem prawnym powinny być sformułowane w sposób , jasny , jednoznaczny, bez żadnych ukrytych , niezrozumiałych zapisów, bez tzw małych liter wprowadzających w błąd, z uwagi na to ,że po jednej stronie występuje podmiot nieprofesjonalny, który nie tylko nie ma żadnego obowiązku ale i potrzeby korzystania z usług profesjonalnego prawnika. Stosowanie takich sztuczek jest przecież jednoznacznym potwierdzeniem nieuczciwości firmy , zamiarem oszukania obywatela.Od kiedy to prawo chroni oszusta? Są to umowy masowe i trudno sobie wyobrazić aby normalny człowiek w takiej sytuacji chodził do prawnika. To może do sklepu po zakup telewizora , a może chleba też będę chodzić z prawnikiem. Wszędzie na świecie w takiej sytuacji na straży praw konsumenta , osoby fizycznej stoi sąd.W polskim prawie jest tak samo. Nikt nie może czynić ze swego prawa użytku niezgodnego z zasadami współżycia społecznego etc. Z takiej ochrony nie korzystają umowy między profesjonalnymi podmiotami gospodarczymi bo one z uwagi na dużo większe kwoty, zobowiązania powinny korzystać z usług fachowców. Koszty tej obsługi wliczają sobie w koszty prowadzonej działalności. Zwykły konsument musiałby ten koszt całkowicie pokryć z własnej kieszeni. W tym przypadku mamy do czynienia nie ze złym prawem ale ze złym jego stosowaniem przez prawników, których nigdy nie powinno się dopuścić do wykonywania zawodu.Niestety dziennikarze wspomagają właśnie takich prawników, rożnych skorumpowanych doktorów G etc.
tsole
Osobiście często ją stosuję. Gdy ktoś natrętnie usiłuje mnie do czegoś namówić, zaraz włącza mi się czerwone światełko nieufności. Rzecz w tym, że to już nie jest z mojej strony naiwność, tylko pewna przebiegłość. Tymczasem tutaj troskam się o naiwniaków - bo wiele osób ma w sobie (często wyssaną z mlekiem matki) wręcz dziecięcą ufność. Cwaniactwo na tym korzysta, a społeczność wiele traci - bo w konsekwencji znacznie ograniczają się obszary ufności, która sama w sobie jest z pewnością wartością szlachetną, wartą ochrony. Ale któż na poziomie władzy ma o to zabiegać, skoro poprzez selekcję negatywną dominują tam oszuści i cwaniacy? Pozdrawiam!
osobiscie dla pelniejszej obrony czleka poczciwego przed roznego rodzaju geszefciarzami , w kazdej dziedzinie, dorzucam INTUICJE,jako podstawowy instrument samoobrony.W moim przekonaniu jest ona trywializowana,a to POtworny blad.