|
|
tsole Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz. |
|
|
Ptr gdyż chciałoby się , aby wielka synteza wszystkich teorii zaprowadziła nas nie na krańce wszechświata, jak czyni dzisiaj, ale do naszej prozaicznej rzeczywistości. Abyśmy mogli spojrzeć na codzienność w inny sposób i powiedzieć sobie - wcześniej widziałem to , a nie rozumiałem ( jakbym nie widział), teraz rozumiem. To naprawdę coś zmieniło, nie tylko wokół mnie , ale we mnie. |
|
|
tsole Szczególna nosiła skromny tytuł "O elektrodynamice ciał w ruchu", zaś ogólna to po prostu nowa teoria grawitacji. Z pewnością opisują zachowanie materialnej rzeczywistości lepiej niż teorie dotychczasowe. Nie wiem, czy i w jakim stopniu można im przypisywać odpowiedzialność za truciznę relatywizmu, jaka ogarnęła świat tak w epistemologii jak aksjologii.
Oczywiście występuje coś takiego jak poprawność polityczna w nauce, ale to zjawisko znane od dawien dawna. Zarówno ideologowie Kościoła jak komunizmu nie tolerowali naukowych teorii i hipotez niezgodnych z podawanymi do wierzenia ideologiami. I nie jest to wina naukowców tylko polityków.
Dziś nie jest to zjawisko drastyczne. Już raczej obawiałbym się zalewu naukowego i pseudonaukowego spamu. |
|
|
tsole Myślę podobnie - tak to wyraziłem w opowiadaniu „Muzyka Sfer Niebieskich”:
Och wy, fizycy! Wasza zarozumiałość doprawdy mnie rozbawia. Choć, jeśli się tak dokładnie przyjrzeć waszej działalności - jak to nazywacie? poznawczej? - ogarnia przerażenie. Przecież zachowujecie się jak złodzieje! Zamykając Rzeczywistość i jej różnorodne byty do klatki równań, teorii, cech statystycznych, okradacie je z istoty w nich tkwiącej! Traktujecie je instrumentalnie. Bez drżenia, czy choćby cienia zachwytu, za to z beznamiętnością mikroskopu i komputera zbliżacie się do nich, obdzieracie je z ich Tajemnicy, pozbawiacie znaczenia, sensu... Dla większości z was są to jedynie rzeczy, do których podchodzić z szacunkiem może jedynie wariat lub w ostateczności dziwak.
Ot, całe wasze bóstwo: cywilizacja naukowo-techniczna. Badanie świata ograniczone jedynie do mierzenia rozciągłości i ruchu. Do tego przecież sprowadza się wasze myślenie! Nie do tego, by wniknąć w istotę rzeczy, wejść w przestrzeń jej Tajemnicy; wszak tylko Nią dotknięci odczuwamy sens bytu. Ale do tego, by określić ich położenie i pęd! Jakby te cechy właśnie stanowiły o istocie rzeczy! Jakby to one określały ich sens!
Mówiłeś przed chwilą, że lubisz patrzeć w niebo. Znasz tajniki astrofizyki... powiedz zatem, czy to skład chemiczny materii międzygwiazdowej, czy typy widmowe gwiazd, czy też może ich lokacja na diagramie Hertzsprunga-Russella wywołują u ciebie - gdy tak obcujesz z niebem leżąc w trawie, owo wrażenie, które wzbudza w tobie lęk i jednocześnie tak pociąga? Powiedz: co ci mówi więcej o istocie Wszechświata: astrofizyka z kosmochemią i kosmologią razem wzięte, czy też owa niezapomniana chwila sam na sam z rozgwieżdżonym niebem?
Siedzisz w ogrodzie, wąchasz różę. Wokół pracują pszczoły. Z oddali dochodzi łoskot fal rozbijających się o skaliste nadbrzeże. Udziela ci się kojący nastrój tego miejsca. Jest ci dobrze. Dobrze, bo spokojnie. Bo nie musisz nigdzie pędzić. Bo nie ucieknie ci samolot. Nie zamkną sklepów. Nie pogoni szef. Czy do tego stanu, w którym jest ci tak dobrze, nieodzowny jest skład chemiczny substancji aromatycznych róży? równania opisujące trajektorię lotu pszczół? analiza fourierowska łoskotu fal morskich? |
|
|
Ptr W naukach ścisłych stale dokonuje się określony i stały postęp. Inżynieria kwantowa nie cofnęła przecież nauki wstecz, a wahadło ,jak Pan pisze, poszło w stronę pesymizmu. ( Hawking byłby wyjątkiem w stronę optymizmu )
Wobec tego wahania optymistyczno-pesymistyczne zaliczyłbym paradoksalnie do sfery czucia i wiary. Wychylenie w kierunku optymizmu odbieram jako spełnienie aspiracji nauki do roli czegoś w rodzaju super religii. Ale jeśli ta nauka ,a konkretnie inżynieria kwantowa jest jakaś niepoważna :), to będzie cieżko utrzymać XX-wieczną powagę.
Wzory są trudniejsze do zrozumienia - to fascynujący zapis, to podpis Pana Boga na stworzonej materii. Podpis doskonały, bezbłędny. Lecz ludzka inteligencja, to widzieć świat w szerszym kontekście. Językiem słow i pojeć wyraziłem powyższą myśl obarczoną moim subiektywnym punktem widzenia , czy można to zapisać wzorem ?
Pozdrawiam |
|
|
gorylisko którą niełatwo dostrzec... przez to, ze trudno ja dostrzec i jeszcze trudniej zrozumieć to nie znaczy, że ona nie istnieje...
problem w tym, że uczone osły postanowiły ekstrapolować względność na obszary życia ludzkiego... |
|
|
niestety też się już objawia. Coraz więcej dyscyplin staje się religiami gdzie krytyka jest zabroniona - bo nie poprawna politycznie. Na usługach ideologii są psychoanaliza, teoria ewolucji i oczywiście teoria względności. Einstein wprowadził fizykę, właśnie przez matematykę, na manowce. Ten świat produkowany przez transformacje Lorentza nie ma wiele wspólnego ze światem rzeczywistym. |
|
|
obawiam się, że jako fizyk nie powinnam tu się odzywać , bo ta książka jest popularyzatorska ........ ma zachęcić.......... Ale istotnie nie ma do dziś tej poszukiwanej od stulecia ,, teorii wszystkiego,, A powyższy wpis dokonany przez PTR jest szalenie słuszny. Pozdrawiam |
|
|
tsole W zależności od bieżącej sytuacji wahadło w naukach przyrodniczych wędruje sobie od pesymizmu do optymizmu poznawczego i z powrotem. Ostatnie apogeum tego optymizmu przypadło na koniec XIX wieku, kiedy to zadowoleni z siebie uczeni byli przekonani, że gmach poznania jest na ukończeniu (szerzej piszę o tym w eseju „Dwie wieże na zgliszczach”). Potem dostali od Konstruktora prztyczka w nos i wahadło gwałtownie odbiło w drugą stronę (gdzie się dziś znajduje, trudno wyrokować, ale niechybnie zmierza w kierunku apogeum pesymizmu poznawczego).
Wraz z optymizmem przychodzi hardość i zadufanie, a z nimi hegemonia empirii i umocnienie w przeświadczeniu, że „człowiek to brzmi dumnie”. Pesymizm z kolei przynosi ciągotki w kierunku okultyzmu, spirytualizmu, mistycyzmu i umocnienie w przeświadczeniu, że „człowiek to puch marny”.
Zatem jesteśmy w fazie pesymizmu poznawczego. Mało kto odwazy się dziś twierdzić, że zdobyliśmy jakiś procent wiedzy o mechanizmach rządzących światem. Ja osobiście uważam, że poznanie biegnie asymptotycznie - zatem nigdy nie osiągniemy stanu pełnej wiedzy.
"Dobrym przykładem jest to,że ludzie wolą cytować głupie powiedzonka Einsteina niż jego wzory."
Bo je bardziej rozumieją :) |
|
|
Ptr nauka stworzy jedną teorię wszystkiego. Rozumiem,że Einstein uważał,że posiadł już prawie 90-100 % wiedzy o świecie materialnym i jest bliski 100%. A co jeżeli Einstein i wszyscy fizycy razem wzięci posiedli dopiero 10% wiedzy ? Albo 1% wszelkiej wiedzy ?
Galileusz zobaczył przez lunetę kilka kulistych obiektów i też pewnie sądził,że jest bliski odkrycia całego wszechświata. Na tej podstawie miał się dokonać istotny przewrót w świadomości. Nauka jest ustalaniem prawdy i zależności pomiędzy obiektami w przyrodzie. Jest wspaniałą podstawą kultury. Jednak mała wiedza jest niebezpieczna. Jeżeli wiemy dopiero 10% to światopogląd naukowy jest ignorancją, a ta jest niebezpieczna dla całości poznania. W pewnym sensie widzenie planet w lunecie zawęża horyzont poznawczy. Skonstruowanie bomby atomowej wystarczy ,aby uznano faceta za geniusza, ale to może być tylko 2% wiedzy potrzebnej do poznania świata. Wówczas tzw. światopoglad naukowy ignorujący doświadczenia duchowe staje się prymitywnym młotkiem półinteligencji.
Każdy, nawet ograniczony, człowiek wie instynktownie , że jakiekolwiek procesy umysłowe i psychiczne są bardziej skomplikowane od klasycznej fizyki i stanowią sedno naszego życia, nie dając się opisać nauce. Dobrym przykładem jest to,że ludzie wolą cytować głupie powiedzonka Einsteina niż jego wzory. |
|
|
. |
|
|
NASZ_HENRY fizyk Albert Einstein przypomina informatyka Bill Gatesa, który włącza do swoich produktów pomysły innych, jedne kupując inne kopiując:
Link ***daro.it.pl*** kopiujemy i wstawiamy w nowym oknie przeglądarki, wtedy wujek Google nie pozbawia nas dochodów z reklamy ;-) |