Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wojna przypadku z koniecznością
Data Autor
Ja wymyśliłem? Czyż nie takie zastosowanie dla motyli i niebieskich ptaków mieli marksiści w realnym komunizmie?
tsole
Wymyśliłeś efekt motyla w ujęciu marksistowskim :)
tsole
nie znajdziemy odpowiedzi na takie pytania. Bóg jest bytem dla nas niepojętym, co zresztą znamy pod postacią antynomii wszędzie, gdzie zjawi się pojęcie nieskończoności. Jednak jeśli determinizm oznacza, że Bóg "wie, co się stanie", nie koliduje to z wolną wolą człowieka. Już prędzej koliduje mi to, że Bóg, będąc wszechmogącym, jest jednak bezsilny wobec tej człowieczej wolnej woli. I to z pewnością jest antynomia. Tak czy owak, nasze rozterki mają swoje źródło w antropomorfizacji natury Boga, na którą jednak jesteśmy skazani.
Jest bardzo prawdopodobnym, że "z punktu widzenia człowieka nasz świat ma charakter probabilistyczny, z punktu widzenia Boga - deterministyczny". Czyli, że jednak charakter deterministyczny, boć przecież tylko ocena Boga jako istoty wszechwiedzącej jest zgodna z prawdą, z rzeczywistością. Ale wówczas logicznie rzecz biorąc prawdziwe jest i moje zdanie "Jeżeli wszakże świat ma charakter deterministyczny to ma i charakter fatalistyczny, a gdzie tu wówczas miejsce dla człowieka i jego wolną wolę i prawo wyboru?". A więc co.........wolna wola człowieka, prawo wyboru to tylko pozór, ułuda, fatamorgana? Takie pojęcia jak grzech, zły uczynek, kara za grzechy, złe uczynki tracą wówczas sens.
Tylko wolna wola. Jego i nasza - pamiętajmy, że uczynił nas na obraz i podobieństwo swoje. Kwestią woli jest też wybór, czy zdajemy się na rzut monetą, czy na celowe, planowane realizowanie przyszłości i ten wybór determinuje nasze postrzeganie uniwersum. Kapitalne znaczenie ma tu determinizm materialistyczny jako wehikuł, niezwykle wydajne narzędzie, a który w praktyce realizowany jest poprzez wyrywanie skrzydeł schwytanym motylkom.
tsole
Zwłaszcza motyw z Pirxem i Calderem mi się spodobał. Co do dylematu - najkrócej, powołując się na ostatni cytat Hellera, ująłbym to tak: z punktu widzenia człowieka nasz świat ma charakter probabilistyczny, z punktu widzenia Boga - deterministyczny. Ale to tylko moja hipoteza, w końcu nie jestem rzecznikiem prasowym Pana Boga :)
Jaki jest więc ten świat, jaka jest otaczająca nas rzeczywistość? Czy ma charakter deterministyczny czy też probabilistyczny (statystyczny)? Moim zdaniem można się zdecydować na wybór jednego z tych wariantów poprzez rzut monetą i zawsze będzie to wybór właściwy. Nie ulega wątpliwości (dla mnie), że w obecnym czasie wszystkie zdarzenia przyszłe są tylko mniej lub więcej prawdopodobne, bowiem przyjmuję, z konieczności, że świat ma charakter probabilistyczny. Uznaję wszakże i to, że w ciągu przyczyna – skutek, każde zaistniałe zdarzenie, jako skutek, ma zazwyczaj nie jedną przyczynę lecz wiele, zaś ich liczba nie jest do określenia. Tak więc można byłoby wówczas wytłumaczyć dokładnie dlaczego doszło do zderzenia samochodów pana Smitha i pana Jonesa na Route 66, a nawet być może im zapobiec, gdybyśmy mogli poznać ich wszystkie przyczyny, w tym i wpływ lotu motyla w Australii. Być może więc moglibyśmy uważać, że świat ma charakter deterministyczny, gdybyśmy potrafili określić wszystkie przyczyny danego skutku. Wydaje się, że gdybyśmy lepiej potrafili określać przyczyny zdarzeń to wiele przypadków można byłoby pozbawić tego miana. Być może też należy przyjmować, że wdanej chwili w czasoprzestrzeni, zachodzą takie i tylko takie zdarzenia, i w takiej ścieżce przyczyna – skutek, które zapewniają największy przyrost entropii. Ponieważ nie potrafimy jednak określić i uwzględnić wszystkich przyczyn, ze względów utylitarnych przyjmować trzeba, że świat ma charakter probabilistyczny, a lepiej statystyczny. Przykład jeden z wielu – pojedynek analogowego Pirx’a z cyfrowym Calderem. Pirx – aproksymacja, intuicja ; Calder chęć przewidzenia przyszłego skutku w oparciu o wszystkie przyczyny, wszystkie dane wejściowe. Jeżeli wszakże świat ma charakter deterministyczny to ma i charakter fatalistyczny, a gdzie tu wówczas miejsce dla człowieka i jego wolną wolę i prawo wyboru?
Do wpisu: Słów odkrywanie: Racja
Data Autor
"Biada ludziom religijnym,którzy nie mają nic do nauczenia się od ludzi z którymi rozmawiają".
Słów odkrywanie: mogę - wolna wola? 1. Dlaczego Franciszek nie został obrany na poprzednim konklawe? - Bo mógł i nie mógł. On nie mógł. Nie był gotowy zostawić wówczas Argentyny, tamtejszego Kościoła i mógł pozostać jeszcze kardynałem Bergolio. Kardynałowie nie mogli Go wówczas nakłonić - nikt nie mógł! 2. Dlaczego został jednak wybrany na ostatnim konklawe? - Bo nie mógł się dłużej wykręcać. Bo kardynałowie nie mogli do tego dopuścić, by znowu nie mógł, a tym razem mogli to zrobić. No i nareszcie On też mógł. 3. Dlaczego nie jest takim Papieżem, jakiego obraz jest utrwalony w tradycji? - Bo może. Bo On może być Papierzem poza apartamentami, poza pałacem. Bo On może być i Papierzem i bratem kardynałem. Bo On może śniadać wśród "personelu". Bo On nie może grzać fotela. 4. Dlaczego "hipotetyczna" opozycja w Watykanie poddaje się i potulnie milczy? - Bo On może. A oni nie są w stanie, tej jego mocy się przeciwstawić. Bo On może robić porządek w Watykanie i to robi. 5. Dlaczego tak szybko Franciszek został pokochany, dlaczego tak fascynuje? - On może zjednywać sobie braci w wierze, on może przywabiać zbłąkanych, obojętnych i obłaskawiać wrogów. I będzie to robił, bo może. On może zaskoczyć, zadziwić możnych tego świata i maluczkich jeszcze nie jednym, nie spocznie - bo nie może. I On się nie zmieni, bo nie może. Mogę - czy to "i owszem zgadzam się", czy tez mogę, bo mam moc czynienia?
Do wpisu: Wyrwane z kontekstu: Nie ma lekko
Data Autor
Fajna recenzja. - Ale nie róbmy polityki... :)))
tsole
Fajne...
"Ten wasz Bóg!... Co On za jeden?! - No czyni cuda... no, codziennie. Fakt, że wystarczy wyjrzeć przez okno. - Ale, czy dzisiaj nie przesadził? Nawet kiedy leje jak z cebra i tak jest cudnie. Ten wasz Bóg... Po co On to stworzył? Aż tyle... To przepych, zbytek nie do ogarnięcia. - Dał wam niewiastę i mężczyznę, dał wam potomstwo, ciągłość istoty. Po co to? Wszystko wam dał! - Chyba po to, byście trud jego kreacji i czas wam dany beztrosko trwonili! Ten wasz Bóg... ze swoją dobrocią... Mógłby zająć się swoimi sprawami, a nie ratować mnie z opresji. Czy prosiłem, żeby ratował mi życie? - No, może raz, czy dwa, w następnych próbach nawet nie zdążyłem pisnąć. Ten wasz Bóg... Rozpieścił was, rozbisurmanił was jak... Ojciec. - To w końcu czyje to wszystko? Ten cały kram: góry, lasy, obłoki, roześmiane pyszczki dziewuszek, harde mordki chłopaczków, pełne spichlerze? Jego to, czy wasze?... Macie na to jakiś glejt, czy tylko słowo? Ten wasz Bóg..."
Do wpisu: „Pudelkowy” świat mechaników kwantowych
Data Autor
tsole
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz.
Ptr
gdyż chciałoby się , aby wielka synteza wszystkich teorii zaprowadziła nas nie na krańce wszechświata, jak czyni dzisiaj, ale do naszej prozaicznej rzeczywistości. Abyśmy mogli spojrzeć na codzienność w inny sposób i powiedzieć sobie - wcześniej widziałem to , a nie rozumiałem ( jakbym nie widział), teraz rozumiem. To naprawdę coś zmieniło, nie tylko wokół mnie , ale we mnie.
tsole
Szczególna nosiła skromny tytuł "O elektrodynamice ciał w ruchu", zaś ogólna to po prostu nowa teoria grawitacji. Z pewnością opisują zachowanie materialnej rzeczywistości lepiej niż teorie dotychczasowe. Nie wiem, czy i w jakim stopniu można im przypisywać odpowiedzialność za truciznę relatywizmu, jaka ogarnęła świat tak w epistemologii jak aksjologii. Oczywiście występuje coś takiego jak poprawność polityczna w nauce, ale to zjawisko znane od dawien dawna. Zarówno ideologowie Kościoła jak komunizmu nie tolerowali naukowych teorii i hipotez niezgodnych z podawanymi do wierzenia ideologiami. I nie jest to wina naukowców tylko polityków. Dziś nie jest to zjawisko drastyczne. Już raczej obawiałbym się zalewu naukowego i pseudonaukowego spamu.
tsole
Myślę podobnie - tak to wyraziłem w opowiadaniu „Muzyka Sfer Niebieskich”: Och wy, fizycy! Wasza zarozumiałość doprawdy mnie rozbawia. Choć, jeśli się tak dokładnie przyjrzeć waszej działalności - jak to nazywacie? poznawczej? - ogarnia przerażenie. Przecież zachowujecie się jak złodzieje! Zamykając Rzeczywistość i jej różnorodne byty do klatki równań, teorii, cech statystycznych, okradacie je z istoty w nich tkwiącej! Traktujecie je instrumentalnie. Bez drżenia, czy choćby cienia zachwytu, za to z beznamiętnością mikroskopu i komputera zbliżacie się do nich, obdzieracie je z ich Tajemnicy, pozbawiacie znaczenia, sensu... Dla większości z was są to jedynie rzeczy, do których podchodzić z szacunkiem może jedynie wariat lub w ostateczności dziwak. Ot, całe wasze bóstwo: cywilizacja naukowo-techniczna. Badanie świata ograniczone jedynie do mierzenia rozciągłości i ruchu. Do tego przecież sprowadza się wasze myślenie! Nie do tego, by wniknąć w istotę rzeczy, wejść w przestrzeń jej Tajemnicy; wszak tylko Nią dotknięci odczuwamy sens bytu. Ale do tego, by określić ich położenie i pęd! Jakby te cechy właśnie stanowiły o istocie rzeczy! Jakby to one określały ich sens! Mówiłeś przed chwilą, że lubisz patrzeć w niebo. Znasz tajniki astrofizyki... powiedz zatem, czy to skład chemiczny materii międzygwiazdowej, czy typy widmowe gwiazd, czy też może ich lokacja na diagramie Hertzsprunga-Russella wywołują u ciebie - gdy tak obcujesz z niebem leżąc w trawie, owo wrażenie, które wzbudza w tobie lęk i jednocześnie tak pociąga? Powiedz: co ci mówi więcej o istocie Wszechświata: astrofizyka z kosmochemią i kosmologią razem wzięte, czy też owa niezapomniana chwila sam na sam z rozgwieżdżonym niebem? Siedzisz w ogrodzie, wąchasz różę. Wokół pracują pszczoły. Z oddali dochodzi łoskot fal rozbijających się o skaliste nadbrzeże. Udziela ci się kojący nastrój tego miejsca. Jest ci dobrze. Dobrze, bo spokojnie. Bo nie musisz nigdzie pędzić. Bo nie ucieknie ci samolot. Nie zamkną sklepów. Nie pogoni szef. Czy do tego stanu, w którym jest ci tak dobrze, nieodzowny jest skład chemiczny substancji aromatycznych róży? równania opisujące trajektorię lotu pszczół? analiza fourierowska łoskotu fal morskich?
Ptr
W naukach ścisłych stale dokonuje się określony i stały postęp. Inżynieria kwantowa nie cofnęła przecież nauki wstecz, a wahadło ,jak Pan pisze, poszło w stronę pesymizmu. ( Hawking byłby wyjątkiem w stronę optymizmu ) Wobec tego wahania optymistyczno-pesymistyczne zaliczyłbym paradoksalnie do sfery czucia i wiary. Wychylenie w kierunku optymizmu odbieram jako spełnienie aspiracji nauki do roli czegoś w rodzaju super religii. Ale jeśli ta nauka ,a konkretnie inżynieria kwantowa jest jakaś niepoważna :), to będzie cieżko utrzymać XX-wieczną powagę. Wzory są trudniejsze do zrozumienia - to fascynujący zapis, to podpis Pana Boga na stworzonej materii. Podpis doskonały, bezbłędny. Lecz ludzka inteligencja, to widzieć świat w szerszym kontekście. Językiem słow i pojeć wyraziłem powyższą myśl obarczoną moim subiektywnym punktem widzenia , czy można to zapisać wzorem ? Pozdrawiam
gorylisko
którą niełatwo dostrzec... przez to, ze trudno ja dostrzec i jeszcze trudniej zrozumieć to nie znaczy, że ona nie istnieje... problem w tym, że uczone osły postanowiły ekstrapolować względność na obszary życia ludzkiego...
niestety też się już objawia. Coraz więcej dyscyplin staje się religiami gdzie krytyka jest zabroniona - bo nie poprawna politycznie. Na usługach ideologii są psychoanaliza, teoria ewolucji i oczywiście teoria względności. Einstein wprowadził fizykę, właśnie przez matematykę, na manowce. Ten świat produkowany przez transformacje Lorentza nie ma wiele wspólnego ze światem rzeczywistym.
obawiam się, że jako fizyk nie powinnam tu się odzywać , bo ta książka jest popularyzatorska ........ ma zachęcić.......... Ale istotnie nie ma do dziś tej poszukiwanej od stulecia ,, teorii wszystkiego,, A powyższy wpis dokonany przez PTR jest szalenie słuszny. Pozdrawiam
tsole
W zależności od bieżącej sytuacji wahadło w naukach przyrodniczych wędruje sobie od pesymizmu do optymizmu poznawczego i z powrotem. Ostatnie apogeum tego optymizmu przypadło na koniec XIX wieku, kiedy to zadowoleni z siebie uczeni byli przekonani, że gmach poznania jest na ukończeniu (szerzej piszę o tym w eseju „Dwie wieże na zgliszczach”). Potem dostali od Konstruktora prztyczka w nos i wahadło gwałtownie odbiło w drugą stronę (gdzie się dziś znajduje, trudno wyrokować, ale niechybnie zmierza w kierunku apogeum pesymizmu poznawczego). Wraz z optymizmem przychodzi hardość i zadufanie, a z nimi hegemonia empirii i umocnienie w przeświadczeniu, że „człowiek to brzmi dumnie”. Pesymizm z kolei przynosi ciągotki w kierunku okultyzmu, spirytualizmu, mistycyzmu i umocnienie w przeświadczeniu, że  „człowiek to puch marny”. Zatem jesteśmy w fazie pesymizmu poznawczego. Mało kto odwazy się dziś twierdzić, że zdobyliśmy jakiś procent wiedzy o mechanizmach rządzących światem. Ja osobiście uważam, że poznanie biegnie asymptotycznie - zatem nigdy nie osiągniemy stanu pełnej wiedzy. "Dobrym przykładem jest to,że ludzie wolą cytować głupie powiedzonka Einsteina niż jego wzory." Bo je bardziej rozumieją :)
Ptr
nauka stworzy jedną teorię wszystkiego. Rozumiem,że Einstein uważał,że posiadł już prawie 90-100 % wiedzy o świecie materialnym i jest bliski 100%. A co jeżeli Einstein i wszyscy fizycy razem wzięci posiedli dopiero 10% wiedzy ? Albo 1% wszelkiej wiedzy ? Galileusz zobaczył przez lunetę kilka kulistych obiektów i też pewnie sądził,że jest bliski odkrycia całego wszechświata. Na tej podstawie miał się dokonać istotny przewrót w świadomości. Nauka jest ustalaniem prawdy i zależności pomiędzy obiektami w przyrodzie. Jest wspaniałą podstawą kultury. Jednak mała wiedza jest niebezpieczna. Jeżeli wiemy dopiero 10% to światopogląd naukowy jest ignorancją, a ta jest niebezpieczna dla całości poznania. W pewnym sensie widzenie planet w lunecie zawęża horyzont poznawczy. Skonstruowanie bomby atomowej wystarczy ,aby uznano faceta za geniusza, ale to może być tylko 2% wiedzy potrzebnej do poznania świata. Wówczas tzw. światopoglad naukowy ignorujący doświadczenia duchowe staje się prymitywnym młotkiem półinteligencji. Każdy, nawet ograniczony, człowiek wie instynktownie , że jakiekolwiek procesy umysłowe i psychiczne są bardziej skomplikowane od klasycznej fizyki i stanowią sedno naszego życia, nie dając się opisać nauce. Dobrym przykładem jest to,że ludzie wolą cytować głupie powiedzonka Einsteina niż jego wzory.
.
NASZ_HENRY
fizyk Albert Einstein przypomina informatyka Bill Gatesa, który włącza do swoich produktów pomysły innych, jedne kupując inne kopiując: Link ***daro.it.pl*** kopiujemy i wstawiamy w nowym oknie przeglądarki, wtedy wujek Google nie pozbawia nas dochodów z reklamy ;-)
Do wpisu: Rozmowy z Cieniem (10): Dlaczego Eucharystia
Data Autor
tsole
Takie komentarze dodają chęci. "Wiara - ktorej niejeden kaplan moglby pozazdroscic." Wielu z nich mogłoby jej zazdrościć prostej galicyjskiej chłopce :) "To tak rzadkie dzis zjawisko wsrod naukowcow wychowanych na teorii Darwina." Teoria Darwina doskonale wzmacnia chrześcijańska wizję świata - pokazał to juz dawno o. Teilhard de Chardin. Początkowo KRK przyjmował jego koncepcje bardzo chłodno, dzis jest już inaczej - np. Benedykt XVI cytował go i polecał wręcz entuzjastycznie. "pod garniturem nosi Pan skrzetnie ukryty sznur zakonny" Raczej pasek u spodnie (czasem szelki) :)