Otrzymane komantarze

Do wpisu: Na trakcie Słowa: Mówi Nazwisko
Data Autor
tsole
Chciałbym żeby tak było - u wszystkich ludzi. Ale wtedy trzeba sercu dać głos, a to nie wszyscy czynią. No bo skąd mamy całą tę palikociarnię? Pozdrawiam wzajemnie!
Witaj Bracie.. "Mowienie" nieodlacznie zwiazane jest ze SLOWEM.. Sam wiec proces mowienia jest niczym innym tylko mechanicznym artykulowaniem wlasnymi ustami Jego Obecnosci w nas i otaczajacym nas Swiecie.. Bez Jego Obecnosci w nas niezaleznie Kto i Co mowi nie ma najmniejszego sensu.. Tomasz z Akwinu slusznie zauwazyl,ze :"ten kto wie nie ma potrzeby mowienia".. :-)) Nie wyobrazam sobie zycia bez Jego obecnosci we wszystkich mych "rozmowach".. Bez swiadomosci tego faktu nie zaistniala by rowniez nasza tutaj Rozmowa...:-)) Serdecznie pozdrawiam
Oprócz zmysłów i rozumu mamy jeszcze SERCE - ONO nie myli się w określaniu WAGI SŁOWA... SERDECZNIE POZDRAWIAM!
tsole
Sam sobie sterem, żeglarzem... Sceptycznie do tego podchodzę. Podświadomie ulegamy wpływom innych. Tylko mając tę świadomość, zechcemy zwracać uwagę, kogo tak naprawdę chcielibyśmy słuchać. Pozdrawiam równie serdecznie!
Tsole,nie wiem jak to zabrzmi,ale życie nauczyło mnie tego,że sama dla siebie jestem Nazwiskiem. Skoro udaje mi się przeżyć i nie zwariować w dzisiejszym świecie,to znaczy,że wybieram dobre i mądre rzeczy z zewnątrz. A dzisiejszy psalm;nic dodać,nic ujać. Pozdrawiam serdecznie.
Do wpisu: Słów odkrywanie: Post
Data Autor
W takiego, miłosiernego właśnie wierzymy, a pan pisze o piekle z jakimś niezrozumiałym entuzjazmem, jak gdyby nigdy pan w tym miejscu nie był, nie znał jego właściwości. "Diaboł" - to świetne alibi dla profesjonalnych grzeszników, ludzi słabych, leniwych, nieodpowiedzialnych, a czasem podłych, którzy z miłosierdzia bożego w życiu doczesnym korzystają bez umiaru.
Do wpisu: Słów odkrywanie: Pobożność
Data Autor
tsole
My tego nie wiemy ale Bóg wie, czy to cymbał czy mistyk :)
Kiedy dusza jest wypelniona Bogiem i naszym Jego umilowaniem,wtedy kazdy moment naszej codziennosci i naszych w niej zachowan jest Nim rowniez wypelniony. Obserwujac z zewnatrz te "rytualy" i znaki Poboznosci nie mamy wgladu w dusze tego czlowieka. Moze sie zdarzyc ,ze nie wiedzac ,obserwujemy mistyczny akt zjednoczenia z Bogiem , w niezrozumialych dla nas gestach czy poboznych zachowaniach....
tsole
tolerancja to mi tu nie pasi. Owszem, kultura nakazuje być tolerancyjnym wobec osób publicznie demonstrujących swoje gesty religijne, zwłaszcza tym, którym to przeszkadza. Tolerować bowiem po polsku znaczy ścierpieć. Czyli - coś mi przeszkadza, coś mi się nie podoba, ale w imię wyższych racji nie będę protestował. Niestety, dziś sie o tym zapomina i utożsamia tolerancję z akceptacją. A ona (tolerancja)  właśnie wtedy jest potrzebna, gdy akceptacji brak. Tak więc w miejsce miłości to ja raczej widziałbym tu empatię. Proszę raz jeszcze popatrzeć na fraszkę Krasickiego - to właśnie empatii brakło jej bohaterce. Dzięki za wizyte, komentarz. Serdeczności!
" Wbrew potocznym rozumieniom pobożność to nie paciorek, niedzielna suma i znak krzyża przed kapliczką. To tylko gesty, które mogą być jej znamionami. Lecz mogą też być tak puste „jako cymbał brzmiący” - gdy zbraknie miłości. Wtedy są znamionami dewocji. " Zgoda. To pewnie grzech, ale chetnie bym zastapil slowo "milosc", slowem bardziej zrozumialym. Milosc,to duze slowo. Roznie rozumiane. Nie siegam tak wysoko, mnie wystarcza zwykla "tolerancja". Natomiast "... paciorek, niedzielna suma i znak krzyża przed kapliczką..." , a rowniez i przed ruszeniem w droge i na chlebie - chociaz moga byc pustym gestem (w co watpie), wzbudzaja moj wielki szacunek, poniewaz czytam to jako zewnetrzny objaw glebokiej wiary. I zwykle sie nie myle. Klaniam sie nisko. Pelen podziwu dla osobnika z gatunku "homo sapiens" :).
Do wpisu: Na trakcie Słowa: Dwa oblicza pragnienia
Data Autor
Ale na dnie tej niechęci czai się chyba jednak strach... Nie chcą się "wychylać", bo boją się ośmieszyć; nie chcą pytać, bo w pytaniu - często - zawarta jest odpowiedź, boją się zrzucenia maski i odsłonienia prawdy o sobie. Zaprawdę, łatwiej jest przytakiwać lub - milczeć... Dzięki za DOBRE słowo. Pozdrawiam!
tsole
Lecz bardziej boli to, że wielu z nas nie ma nie tylko odwagi ale nawet chęci pytać :( Dziękuję za wizytę, komentarz i pozdrawiam
"Także i my mamy wiele pytań, które chcielibyśmy postawić, ale nie mamy odwagi, żeby skierować je do Jezusa!" Zdobądźmy się na tę odwagę...
Do wpisu: Pochwała mistyki
Data Autor
tsole
Pewnie zauważyłeś, ze natchnął mnie ostatnio Pseudo-Dionizy niemiłosiernie :) Pozdrawiam wzajemnie!
Piekna refleksja. Nasza tesknota za Nim ,jest pamiecia dziecka o Nim w momencie powolania nas do istnienia. Jakis fragment tej swiadomosci czy wspomnienia tkwi w nas i z czasem przybiera forme Tesknoty za Nim. Za tym, aby jak kiedys znalezc sie w Jego "Ojcowskich ramionach".. Takie to sa wspomnienia i "Goralskie" tesknoty ,ktore wyrazamy slowami: "ckni mi sie za nim" :-)) Pozdrawiam serdecznie Bracie.
Do wpisu: Zaproszenie Areopagity
Data Autor
tsole
O tej niepoznawalności Pseudo-Dionizy pisze tak: Wznosząc się coraz wyżej, mówimy, że Bóg nie jest duszą, intelektem, wyobrażeniem. mniemaniem, rozumem i rozumieniem, słowem i pojmowaniem; nie może być nazwany ani pomyślany; nie jest liczbą, porządkiem, wielkością, małością, równością, nierównością, podobieństwem, niepodobieństwem; nie stoi. nie porusza się, nie odpoczywa, nie posiada mocy i nic jest ani mocą, ani światłością, nie żyje i nie jest życiem; nie jest substancją, wiecznością i czasem: nie można Go objąć ani myślą, ani wiedzą, ani prawdą; nie jest królem ani mądrością, ani jednią, ani jednością, ani boskością, ani dobrocią, ani duchem (o ile znamy ducha). ani synostwem. ani ojcostwem, ani niczym innym, co jest nam znane, lub jakimś innym bytem; nie ,jest też niczym z niebytu, ani czymś z bytu; jest niepoznawalny jaki jest, przez byty, i nie zna butów takimi jakie są; nie istnieje ani słowo, ani imię, ani wiedza o Nim; nie jest ani ciemnością . ani światłością, ani błędem, ani prawdą; nie można o Nim niczego zaprzeczyć ani nic pewnego orzekać, bo twierdząc o Nim lub zaprzeczając rzeczy niższego rzędu, nic o Nim ani nie stwierdzamy ani nie zaprzeczamy. Ta najdoskonalsza przyczyna wszystkiego jest bowiem ponad wszelkim potwierdzeniem i ponad wszelkim zaprzeczeniem: wyższa nad wszystko, całkowicie niezależna od wszystkiego i przenosząca wszystko.
tsole
myślę że mamy tu do czynienia z grą słów. Pseudo-Dionizy chce nam powiedzieć, ze tylko w mistycznym przeżyciu jesteśmy w stanie zbliżyć sie do Pierwszej Przyczyny, która jest nieogarniona. Możemy się zbliżyć tylko wtedy, gdy oczyścimy się z bodźców i doznań tego świata. Pisze do Tymoteusza tak: Ty zaś, kochany Tymoteuszu, ćwicz się nieustannie w kontemplacjach mistycznych, odrzuć od siebie doznania zmysłów i intelektualne energie, całość rzeczy i postrzeganych, i pojmowanych, i wszystkie niebyły, i wszystkie byty, tak ażebyś w tej całkowitej niewiedzy został wyniesiony, na ile jest to możliwe, do jedności z tym, co jest ponad każdą substancją i ponad wszelką wiedzą. Wtedy to bowiem, w niepohamowanym i oczyszczającym wyrzeczeniu się siebie i wszystkich rzeczy, uwolniony i oswobodzony ze wszystkiego, przeniesiesz się, w sposób nieskażony, do promiennego świata boskiej ciemności ponad substancją. Zaś o Tym, który jest ponad wszelkimi bytami: dobroczynna przyczyna wszystkiego jest zarazem i wielosłowna, i oszczędna w słowach, i obywa się bez słów, ponieważ nie posiada w sobie ani mowy, ani myślenia. Ona, która nadsubstancjalnie wznosi się nad wszystkim, ujawnia się w swej prawdzie i bez osłony tylko tym, którzy odstępują od wszystkiego, co i skalane, i czyste, i wstępują po całym trudzie wędrówki na szczyty świętości, porzucając wszystkie boskie światła, niebiańskie dźwięki i słowa, i wchodzą w boską ciemność, gdzie prawdziwie jest Ten, który, jak głosi Pismo, znajduje się poza wszystkim. Zatem w jednej metaforyce mówimy o Bogu jako Światłości Nieskończonej, Wiekuistej, z drugiej możemy nakreślać perspektywę jego "nieziemskości", nieogarnioności, przez co spowitą w mrokach tajemnicy. Pełny tekst, do którego się odwołuję, znajdziesz tutaj.
Dreczy mnie ten "paradox logiczny" Pseudo-Dionizego Aeropagity.. Niby rozumiem na poziomie intelektualnym z mojego punktu "stworzenia" co chcial wyrazic.. Moge nawet ubrac w slowa koncept tego doswiadczenia.. Ale przeciez nie slowa czy "doswiadczenia" czy doznania determinuja i beda determinowac nasze Zycie w NIM.. Jest On zawsze Swiatloscia w ciemnosciach...Jak chocby w “The Empyrean” from Dante’s “Paradiso”. Gustava Doré.. centuryguild.files.wordpress.com Czy nie doszlo tutaj do nadinterpretacji doznan ?..Meczy mnie ten problem..Pomoz bracie...
.."Tam proste, czyste i niezmienne tajemnice teologii kryją się w ciemności przewyższającej światłość..." Caly dzien o tym rozmyslalem bracie :-)) Skoro Tam w naszych ludzkich doznaniach ,ciemnosci przewyzszaja Swiatlosc..To jakaz Potega jest Swiatlosc wyplywajaca z Jego Swiatlosci.. Swiatlosc poza poziomem naszej optycznej tolerancji oslepia..i staje sie ciemnoscia. Doswiadczylem tego (kurza slepota) wedrujac wysoko w Gorach Skalistych gdzie jasnosc Slonca odbijala sie od sniegu. Rzeczywiscie doznanie ciemnosci mialo sile porazajacej jasnosci.. Wiersz i to mistyczne doznanie ciemnosci jest usytylowane w naszej ludzkiej kondycji i "rozumiane" z perspektywy i pozycji Stworzenia... Tomasz Merton ten stan ciemnosci uwaza za Blogoslawienstwo i mowi :"lepiej jest odnaleźć Boga na progu rozpaczy, niż pędzić życie w zadowoleniu z siebie, nie uznającym potrzeby przebaczenia:... Życie bez problemów może być dosłownie bardziej beznadziejne niż takie, które pochyla się zawsze nad brzegiem rozpaczy i Duszy zanurzonej w ciemnosci.. Niezwykle prowokujace a jednoczesnie pelne Boskiej Obecnosci sa te doznania mistyczne Psedudo-Dionozego :-))
#Transformacji dokonał tsole# -Gapa ze mnie. Zmyliło mnie ostatnie zdanie w notce. Niepokoiło mnie jednak podobieństwo stylu utworu do stylu Twojego i nosiłem się z zamiarem dopytania. Pięknie napisałeś- tak ja czuję. Nie wszystko poddałeś transformacji (ostatni koment), a to co poddałeś jest lepsze od oryginału. -Gratuluję. PS. Ściągnąłem Dzieła Areopagity w tłum. Emanuela Bułhaka (1932 r - 286 str.) pisane starym językiem polskim - ciekawe.
tsole
Transformacji dokonał tsole, nie Pseudo-Dionizy :) A poza tym zgoda w pełnej rozciągłości!
Teraz widzę i rozumiem, że Pseudo-Dionizy dokonał transformacji swojej prozy na mowę wiązaną. Tytułowy wiersz zawiera wiele głębi: psychologiczną, filozoficzną, kosmologiczną. -Niezaprzeczalnie jest urokliwy. #..zdawałoby się paradoksalną logiką, sposobem widzenia Rzeczywistości...# No właśnie- pozornie paradoksalna logika. Na temat tego paradoksu pisałem rano, ale koment nie ukazał się. Nie powtórzę już dosłownie ale powiem, iż uważam, że widzenie dokonuje się w umyśle, a nie w potokach światła.W świetle może zachodzić oglądanie/patrzenie co nie zawsze jest równoważne z widzeniem (najczęściej to nie ma nic wspólnego z widzeniem- vide Twoja notka o Przemienieniu Jezusa).. Nie mam nikogo znajomego pozbawionego wzroku ale myślę, że oni więcej widzą w swoim mroku niźli wielu, którzy posiadają zdrowe oczy. - Oni widzą całym sobą- tak ciałem jak i umysłem. Wysupłałeś piękną perełkę nt. której można by jeszcze wiele powiedzieć. -Dzięki.
tsole
Zauroczył mnie Pseudo-Dionizy tą zdawałoby się paradoksalną logiką, sposobem widzenia Rzeczywistości. Tak pisze w rozdziale "Boska ciemność": Trójco nad substancjalna i przenajświętsza, i nieskończenie dobra, przewodniczko chrześcijan w boskiej mądrości, prowadź nas na najwyższy, mistyczny szczyt Pisma, bardziej niż nie znany i wyższy nad światło. Tam proste, czyste i niezmienne tajemnice teologii kryją się w ciemności przewyższającej światłość, w głębi mistycznej ciszy; tam w niezgłębionym mroku promienieje całkowicie niepoznawalne i niewidzialne, to, co jest największą jasnością, nieskończenie napełniając oślepione intelekty blaskami przekraczającymi każde piękno. i dalej: ćwicz się nieustannie w kontemplacjach mistycznych, odrzuć od siebie doznania zmysłów i intelektualne energie, całość rzeczy i postrzeganych, i pojmowanych, i wszystkie niebyły, i wszystkie byty, tak ażebyś w tej całkowitej niewiedzy został wyniesiony, na ile jest to możliwe, do jedności z tym, co jest ponad każdą substancją i ponad wszelką wiedzą. Wtedy to bowiem, w niepohamowanym i oczyszczającym wyrzeczeniu się siebie i wszystkich rzeczy, uwolniony i oswobodzony ze wszystkiego, przeniesiesz się, w sposób nieskażony, do promiennego świata boskiej ciemności ponad substancją. Pozdrawiam!
Święty proboszcz z Ars często spotykał w kościele prostego wieśniaka,swego parafianina.Klęcząc przed tabernakulum,człowiek godzinami trwał nieruchomo,nie poruszając nawet wargami. Pewnego dnia proboszcz spytał go: -Co robisz tu przez tak długi czas? -Po prostu.On patrzy na mnie,a ja na Niego.
#wejdź do ciemności wyższej niż wszelkie światło .......... osiągniesz zdolność widzenia# Ja kojarzę to raczej pozytywnie. To właśnie w obszarze, którego nazywamy ciemnością jest więcej światła niźli w obszarze, którego nazywamy światłem.W swoim życiu korzystamy z bardzo wąskiego wycinka "wyższej ciemności". Autor wiersza to pięknie wyartykułował.