|
|
A propos : umarł bogacz i zabrał ze sobą wór złota.Św.Piotr oprowadza go po niebiesiech,aż bogacz zgłodniał.Zaprowadzony został do pięknej jadalni z niezwykle smakowicie wyglądającymi daniami na stole.Pyta św.Piotra ile kosztują dania.Ten odpowiada,że każde kosztuje jeden złoty pieniążek.Uszczęśliwiony bogacz woła,że chce wszystko,bo ma wór złotych pieniążków.Na to św.Piotr odpowiada : złoty pieniążek,ale ten,który podarowałeś biednemu na ziemi. |
|
|
tsole Bardzo dziękuję za te refleksje. A skoro mamy wakacje a temat ciężki, pozwolę sobie zacytować dowcip a propos:
Pewien bardzo bogaty człowiek umierał... ponieważ całe życie uczciwie i ciężko pracował na swój majątek, marzył o tym, żeby chociaż część ze swoich najcenniejszych rzeczy mógł zabrać ze sobą na drugi świat... Zaczął się o to gorąco modlić... Anioł usłyszał jego modły i ukazał mu się mówiąc: - Przykro mi, ale nie możesz za sobą nic zabrać... Facet zaczął błagać, aby przekazać jego sprawę Bogu i dalej gorąco się modlił... Anioł pojawił się ponownie z wiadomością, że Bóg poruszony jego uczciwością i czystością duszy zgodził się na zabranie jednej walizki. Uradowany mężczyzna przygotował sobie największą ze swoich walizek, wypełnił ją sztabkami złota i postawił przy swoim łóżku... Niedługo później umarł i pojawił się u Bram Niebios. Święty Piotr zobaczył walizkę i mówi: - Nie można nic ze sobą wnosić... - Ale ja mam zgodę Boga!! Proszę to sprawdzić - odrzekł facet Piotr zniknął na chwilę, a po powrocie powiedział: - Zgadza się, jest zezwolenie na jedną torbę, ale muszę najpierw sprawdzić co w niej jest. Święty Piotr otworzył walizkę z ciekawością co jest tak cennego dla człowieka, że chce to mieć ze sobą w zaświatach. Zajrzał i ze zdziwieniem krzyknął: - Przyniosłeś ze sobą płyty chodnikowe? |
|
|
Tsole,dzisiejsze Rybeńki potrzebują ton makijażu,wymyślnych fryzur,ubrań z liczącą się metką,samochodów,domów ... niezliczonej ilości masek nakładanych w zależności od sytuacji ... Wedle tego oceniają "wartość" swoją i innych.
Szczęśliwie przed Rybakiem (znakomite Twoje ostatnie zdanie) staniemy odarci ze wszystkich materialnych dóbr.Nie pomoże nawet kilku księży na pogrzebie,droga trumna ...
Rybak "oceni" nasze serca i czyny.
Pozdrawiam i dziękuję za życzenia odnośnie wakacji.Jeszcze tydzień i wracam do rzeczywistości. |
|
|
tsole O każdym mozemy ledwie powiedzieć "podobno został zbawiony" bo werdykty Boskie nie są nam znane. Lecz rzeczywiście jest tu problem: wiara jest łaską, czyli darem - więc co z tymi, którzy tego daru nie dostąpili? Mysle, ze każdy otrzymał taką ofertę wiary a to, czy przyjął czy odrzucił to już był jego wybór.
Zgadzam się z tym, że szczerość jest cnotą a fałsz skazą. Lecz mocno wierzę w to, że Pan Bóg nie ma problemów z rozpoznaniem tych cech u człowieka.
Pozdrawiam! |
|
|
gorylisko słyszałem kiedyś opowieść, od seminarzysty zresztą, o grzesznym marynarzu, kiedy ta z kosa już czekała, ksiądz mówi żeby żałował...ten zaś, odpowiada, że jak może żałować przyjemności... ksiądz z kolei, to żałuja tego, ze nie mozesz załować za przyjemnosci tego świata... podobno wyglada na to, ze ów marynarz został zbawiony... czy w tym wszystkim nie chodzi o szczerość wobec siebie, Boga i ludzi... czasem odnoszę wrażenie, że Bóg bardziej szanuje szczerych do końca zbirów jak butnych tchórzy którzy płacza i wija sie kiedy fortuna się odwróci... ale jak ja mogę ocenić preferencje boskie...
kiedyś na youtube usłyszałem erelacje, jak to grzesznik usłyszał od Boga "precz ode mnie..." powiem tak...nie moge w to uwierzyć... "Jego miłosierdzie, jest Nieskonczone..." co akurat niema nic wspólnego podejrzewaniem go o hurtowe wybaczanie bo to Jego zawód... inna rzecz, ze my luedzie w swoich rozwazaniach o Bogu jesteśmy jak mrówka wobec projektu drapacza chmur... |
|
|
tsole Dziękuję za miłe słowa, które krzepią, ale jednocześnie muszę uważać, żeby nie obudziły demona pychy :)
Nota bene też mam ulubionych wikarych, którzy nie zaokrąglają :) |
|
|
Mój wikary - lubię go słuchać, bo nie zaokrągla - mówił dzisiaj w podobnym tonie, gdy wyjaśniał, że potrzebna nam jest mądrość, aby drobiazgi, nawet jeśli są nimi diamenty nie przesłoniły nam jeszcze cudowniejszego skarbu - wiary. I pięknie wylądował na "Jeźdźcu" Lieberta:
Jedno wiem, i innych objawień
Nie potrzeba oczom i uszom -
Uczyniwszy na wieki wybór
W każdej chwili wybierać muszę.
A tak przy okazji. To on Ciebie czyta, bo już kilka razy słyszałem jak na kazaniu cytował fragmenty z Twego bloga mówiąc skąd mu taka mądrość.
Gratuluję wpływów i dziękuję za strzały w serce. |
|
|
tsole Tak, w istocie chodzi o pokorę umożliwiającą przyjęcie przebaczenia. Czymże innym jest żal za grzechy jeśli nie wyrazem pokory?
Pozdrowienia odwzajemniam :) |
|
|
Lech "Losek" Mucha Kiedyś słyszałem porównanie, chyba na jakimś kazaniu, w którym porównano piekło do miejsca, w którym przy suto zastawionych stołach, uginających się od wszelkich napojów i jadła, siedzą ludzie. Nieszczęśnicy mają na stałe do rąk przymocowane sztućce tak długie, że nie są w stanie podać sobie do ust ani kęsa i siedzą tak i cierpią, głodni i spragnieni. A niebo? Niebo, w tej opowieści to dokładnie tak samo wyglądające miejsce, też są tam stoły, jedzenie i picie i ludzie z długimi nożami i widelcami. Jedyne czym jedno różni się od drugiego, to to, że w niebie ludzie karmią się nawzajem.
Może jest tak, że jak tu na ziemi nie nauczymy się czegoś, to później nie jesteśmy w stanie przyjąć Jego łaski? Mimo istotnie nieskończonej skłonności Boga do okazywania miłosierdzia, ci, którzy za ziemskiego życia grzeszyli w pewien sposób, nazywany grzechem przeciw duchowi świętemu, nie są w stanie przyjąć przebaczenia?
Pozdrowienia niedzielne z pracy :-) |