|
|
seafarer Uważam, że należy oceniać postępowanie a nie człowieka. |
|
|
seafarer 'nikt nie zapytał Polaka ... bo wszystko miały przejąć "elity"'
Powiem trochę tak na przekór. A cóż to, Polak to śpiąca królewna? W 56-tym, 70-tym, 80-tym - Polacy pokazali że potrafią dbać o swoje sprawy. |
|
|
smieciu Zdecydowanie trzeba o tym pamiętać.
Trzeba pamiętać o tym że wtedy nie było żadnej UE a kanclerz Niemiec musiał wszystkie istotniejsze ruchy (zupełnie oficjalnie) konsultować z USA. Jeśli więc Niemcom trafił się jakiś nadzór nad Polską to choćby ze względu na organizacyjną wygodę. BND jako CIAowska ekspozytura, kontrolująca polską politykę.
Polska nie jest pępkiem świata. Owszem była ważna ale nie musiała być bezpośrednio pod opieką samej Centrali. Centrala opiekowała się tym co działo się w ZSRR oraz np. inwestycjami w Chinach.
Jednak ważniejsze jest to co pan pisze o tych ludkach trafiających do fundacji. Dlaczego faktycznie nie dostali kopa na lotnisku i nie kazano się im zająć jakimś zmywakiem? Zamiast tego dostali ciepłą posadkę z ładnym widokiem na przyszłość?
Nie da się tego, jak zresztą wieeeelu innych rzeczy wytłumaczyć inaczej jak współpracą na szczeblu CIA(USA) i PRL(KGB). Rozpad ZSRR i uwolnienie Europy Wschodniej przeszło naprawdę gładziutko. Prawdziwa aksamitna rewolucja.
Dzisiaj praktycznie ci sami organizatorzy znów wzięli się za nasze wyzwalanie.
Według starej rzymskiej zasady: zorganizuj dziki burdel a potem wskaż w czym leży problem i wyznacz ludzi do zaprowadzenia porządku. |
|
|
Dark Regis Bingo. Ale od gospodarki rynkowej czerwoni mieli przecież amerykańskich fulbrightowców i niemieckie KLD. To był generalny nadzór nad polskimi "przemianami". Kiedy przeczytałem tekst o kulisach powstania partii X Tymińskiego, wpadł mi w oko fragment, że Amerykanie zażądali umieszczenia Balcerowicza w ewentualnym rządzie, jako gwaranta ich interesów na terenie Generalnej Guberni. W efekcie wszedł jeszcze Bielecki. Resztą zajęli się Niemcy i strefa wpływów przesunęła się z podzielonego Berlina do Polski.
Niedawno J.Kaczyński wspomniał o chamskich naciskach administracji USA na polskich polityków. Ja to wiążę także z wizytą Giulianiego, filia nowojorskiej kancelarii którego zajmowała się wszystkimi głównymi prywatyzacjami w Polsce. Nie zapominając o Dochnalu, który flirtował wódczano z Putinem. Teraz pewnie zostały przekazane wytyczne, do którego miejsca ma prawo posunąć się polski rząd w sprawach rozliczenia prywatyzacji, reprywatyzacji i tysiącletniego współżycia. Stąd dziwne wizyty w Izraelu i dziesiątki wkurzających naród gestów lennych wykonanych przez rząd i samego prezydenta.
Teraz sprawdzałem w Wikipedii informacje na temat niektórych polityków POlszewii. Okazuje się, że zatarciu uległy pewne informacje. Zniknęły z artykułów, choć można je z powodzeniem znaleźć za pomocą Google. Przykładem niech będzie Jacek Karnowski, prezydent Sopotu:
pl.wikipedia.org
mlodagdynia.pl
Proszę sobie porównać co tam zniknęło, bo to też ciekawy wątek ;) |
|
|
Oni się po prostu przygotowywali do zmiany ustroju i do tego żeby po tej zmianie (czyli transformacji) zająć uprzywilejowane miejsce. To właśnie w latach 70 i 80-tych coraz uporczywiej była lansowana teza że w ropzwoju spolecznym nie da się ominąć kapitalizmau. Oni się poświęcili i tymi kapitalistami zostali, tyle tylko że, pewnie niechcący, doprowadzili wszystko do ruiny. Przede wszystkim dlatego że, wbrew solennym deklaracjom, nigdy nie byli entuzjastami gospodarki rynkowej. |
|
|
angela Cala jego/Walesy/ odwaga, brala sie z tego, ze jako ich czlowiek dobrze wiedzial, ze bezpieka mu nic nie zrobi, o czym nie wiedzieli inni slidarnosciowcy, ktorzy mogli liczyc nawet na kule.
Przeciez "walczyl" tylko po to, zeby przekierowac i unicestwic spontaniczne strajki, podczas ktorych faktycznie gineli ludzie.
Walesa podczas 'nocnej zmiany',wykazywal niespotykana bute i arogancje.
To nie byl zwykly wiejski chlopak, ale wsiowy cwaniak i zarozumialec, ktoremu brakowalo tylko oglady i wymowy.
Ile szkody zrobil Walesa, to mozna porownac nawet do Jaruzelskiego, bo w decydujacym momencie historii, zdradzil interes Polski,za ktory walczyli i gineli Polacy, jego KOLEDZY!!!
Jednym slowem, swinia. |
|
|
Adam66 Nie bawiąc się w szczegóły - po prostu sowiecka swołocz... |
|
|
danuta No psiakość, jakie to bolesne! Taki biedny chłopaczyna się złamał, bo ze wsi był i nie wiedział jak się nie łamać, potem trochę podonosił, ale to nic, szkoda, tylko, że się nie przyznał...
Wie Pan co?
W latach 50, w czasach najczarniejszego stalinizmu wieś szczuła psami takich "biednych chłopców" agitujących za komuną i kołchozami. Mój własny ojciec wyrzucił z naszego domu na zbity pysk paru "towarzyszy" proponujących mu wstąpienie do partii. I jakoś go za to nie zabili. Owszem, miał pod górkę, trochę się pogubił, ale nigdy się nie ugiął, i za to ja, dwadzieścia lat po jego śmierci jestem z niego dumna.
Tłumaczy Pan donosicielstwo w tak oślizły sposób, że niedobrze się robi.
Kiedy miał się przyznać, jeśli trzymają go za twarz od 71 roku do dziś, bez jednego dnia przerwy? Wierzy Pan jeszcze w te bajeczki o chwilowej pomroczności, po tym, co Pan zobaczył? A wcześniej - nic się Panu nie zapaliło w 1992? Żadne czerwone światełko? Jak Pan myśli, kto będzie nas wyrzucał przez te okna - sam Wałęsa, który tym nam groził, czy ci, którzy od 45 roku to robią z "wrogami klasowymi"?
|
|
|
Adam66 sbecja wiedziała o nadchodzących zmianach o wiele wcześniej niż one się oficjalnie rozpoczęły i starała się o uzyskanie statusu tzw. biznesmenów na długo wcześniej przed okrągłym stołem - ja to osobiście zacząłem odczuwać właśnie w okolicach 84/85, na szczęście wyjechałem z Polski w 87... |
|
|
Dark Regis Nie esbecja tylko WSW czyli ubecja:
niezalezna.pl
niezalezna.pl
KLD powstało w 1988, Lewandowski nauczał już wcześniej, Bielecki spółdzielnię założył gdzieś po 1985:
ramotowscy.pl
Klub jasnowidzów, czy co (str 106)?
google.pl |
|
|
Ptr Lata 80. miały bohaterów, ludzi działających mocą idei - patriotyzmu. Większość mniej znana. Chyba zgadzamy się, że Polacy chcieliby takich liderów, aby oni coś sobą reprezentowali.
Ale w rzeczywistości to nie ten przypadek.
"Bohaterowie" tego okresu to tylko zwornik dużego układu politycznego, nie działający w duchu idei, ale w celu realizacji kompromisu międzynarodowego. (Niektórym od tej mocy światowej polityki woda sodowa skutecznie odebrała samokrytycyzm.)
Ten kompromis się udał. Był uzgodniony przez wszystkich wielkich ówczesnych i był tylko grą interesów.
Wszyscy byli zachwyceni, tylko nikt nie zapytał Polaka, czy tak sobie wyobraża wolną ojczyznę. Nie zapytano , bo wszystko miały przejąć "elity". |
|
|
seafarer Kwestia stypendiów. Nie będę zaprzeczał, że 'akcja stypendialna' ze strony amerykańskiej była prowadzona celowo i świadomie. Celem ogólnym, można powiedzieć, było 'oswajanie' czerwonych (a jak wspomniałem poprzednio czerwoni chętni byli do tego oswajania). A cele poszczególne? Nie będę się wypowiadał bo nie mam w tej sprawie informacji.
Natomiast jest jeszcze inna kwestia. W Pana komentarzu słyszę (albo mi się wydaje, że słyszę) echa teorii spiskowej. Teoria ta mówi, że spiski rządzą światem. Otóż spiski są, były i będą. A ponieważ jest ich dużo to nawzajem się niwelują. Oprócz tego ludzie działają spontanicznie. Efekt końcowy jest skutkiem wszystkich tych czynników. I konkluzja. Nie ma takiego spisku, który by był w stanie pokierować do końca biegiem wypadków. |
|
|
seafarer Być może. Ale to co zrobił i czego nie zrobił Lech Wałęsa jak był prezydentem to wiemy. |
|
|
Dark Regis Akurat ten fragment to jest żart. Dalsza część nic nie tłumaczy, bo nadal nie widzę sposobu jak by pogodzono socjalizm z prywatnymi folwarkami w 1986 roku. Proszę się oderwać na moment od zaciekłej lecz ślepej obrony wyjątkowości projektu "Solidarności" i spojrzeć na sprawę analitycznie. Nie chodzi mi o dowodzenie, że "Solidarność stworzyli agenci CIA" czy też o inne esbeckie bzdety, ale o wyjaśnienie surowych danych. Tu nic się kupy nie chce trzymać. Widać jednak wyraźnie, że ludzi do jakichś zadań przygotowywano już co najmniej od 1984 roku i z całą pewnością brali w tym udział jaruzelscy oraz służby z USA. W końcu mogliby oni wysadzić synalka komucha na lotnisku i dać kopa w siedzenie, tak jak dziś robią często z niektórymi zwykłymi Polakami. Tymczasem przyjmowali każdego, kogo wysłała Partia, a tych potem na zasadzie "czy się stoi czy się leży" natychmiast włączono do projektu z 1990 roku. Oczywiście jeśli lubi Pan żyć w środowisku, w którym działają jakieś krasnoludki i robią nam wszystkim dobrze, to rozumiem i nie potępiam. Każdy ma prawo do świętego spokoju. |
|
|
seafarer 'ta narracja jest nie do uratowania'
Nie wiem jak Pan, ale ja latałem po ulicach i krzyczałem czerwonym (i ZOMO-wcom) w twarz 'Nie ma wolności bez Solidarności' a także 'Lechu, Lechu'. Nie będę teraz udawał, że tak nie było. A narrację mógł uratować tylko sam Lech Wałęsa. Mówiąc jak było. |
|
|
Wszystko co o nim wiemy a wiemy coraz więcej nie uprawnia nas nie wierzyć że jeszcze się dowiemy więcej. |
|
|
seafarer 'siłowniki z PZPR musieli współpracować z CIA'
Nie współpracowali. A wyjaśnienie po co Święcicki został wysłany na stypendium jest też proste. W tamtym czasie stypendium Fulbrighta to była kasa. A oni chcieli żyć jak w socjalizmie a zarabiać jak kapitalizmie. |
|
|
OLI Wałęsa już w czasie służby wojskowej był zarejestrowanym kapusiem. Sęk w tym, że archiwa WSI są na Łubiance, ale nie było ich w domu Kiszczaka...
"Wiele informacji Cenckiewicz zawdzięcza również Kpt. Adamowi Hodyszowi, który ujawnił, że Wałęsa był potrójnym agentem: MO, SB i WSW. W tej ostatniej formacji działał jako TW „Kobrzyński”."
Interesujące informacje na ten temat zaczynają się na 2-giej części filmowej relacji, znajdującej się pod linkiem.
poniżej:
wzzw.wordpress.com
Gdy Wałęsa został prezydentem, "służby polowały" na wszelkie archiwa dokumentujące działania Wałęsy przed rokiem 70-tym , i archiwa te znikały. Archiwa z wojska, archiwa z PGR-u, archiwa z MO...
Proszę sobie darować próby zostania przedziwnie sprawiedliwym jak nie przymierzając sędzia Tuleja; ta narracja jest nie do uratowania. |
|
|
Dark Regis Niech Pan przeczyta tę listę nazwisk:
pl.wikipedia.org
i zada sobie proste pytanie: Po co np. taki Święcicki już w 1976 roku zostaje wysłany na stypendium do USA z ekonomii, skoro jeszcze nikt w Polsce nie wie, że będzie pieriestrojka? Przecież po stanie wojennym miało podobno "być tak jak było". O Andrzeju Koźmińskim (wiadoma uczelnia, Orange) brak danych, chociaż to on pompował następnych. Podobnie Ryszard Bender - jest na liście, ale brak danych. O Rosatim wiemy bardzo dużo, w przeciwieństwie do innych. Od rok 1995 mamy już prawdziwy wysyp stypendystów, którzy następnie w III RP stanowili kadrę zarządzającą całą gospodarką i finansami. Bochniarz (ona też CHYBA wcześniej), Kołodko, Belka, Liberadzki, Kluza, Skrzypek, Stypułkowski, Hubner, Iwiński, Płatek. Wielu z nich znalazło też zatrudnienie w żydowskich bankach. Lista nie jest w pełni wiarygodna, bo jest tam np. Jan Karski, który chyba nie ma z tym nic wspólnego, ale to co tam jest wystarczy na długie zimowe wieczory do analizy.
Jedyna myśl jaka mi przebiegła przez głowę, to że Jaruzelski i siłowniki z PZPR musieli współpracować z CIA hehehe :) Sam się zastanawiam, co w tym śmiesznego :/
Na uwagę zasługują też ofiary komunizmu (lub "ofiary", bo nie badamy wątku od 30 lat i wielkie Gie wiemy): Robert Mroziewicz - wyrzucony po marcu 68, Fulbright 77-78 i już w 90 pełnił funkcję stałego przedstawiciela Polski przy ONZ.
pl.wikipedia.org |