Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wypadek kolumny rządowej - różne miary
Data Autor
Zygmunt Korus
Zapraszam na moje forum do dyskusji, gdzie, chociaż nie było wtedy tylu informacji, można się sporo dowiedzieć co i jak. naszeblogi.pl A tutaj sprostowania: nie było to na skrzyżowaniu; pani premier z boku nie zagrażało seicento; kierowca celował w drzewo "prawidłowo", tzn. pomiędzy siebie a pasażera BOR-wca z ochrony; ocenił znakomicie, wiedząc, że auta vipów mają zabezpieczenia, np.zgnioty-pochłaniacze energii, a chłopak z seicento siedział z lewej strony, więc by dostał prostu w bok, w korpus; pewnie byłoby po nim; wiedział, jak wygląda sytuacja jego pasażerów w środku: że mają pasy, pani premier siedzi z tyłu, że prowadzący trzyma się kierownicy, ma nogi podparte; a BOR-rowiec z boku? taka jego praca: dlatego ochroniarz najbardziej ucierpiał. Zadałbym jeszcze jedno pytanie: gdzie były (czy są instalowane?), a może coś przegapiłem - poduszki powietrzne w tym Audi? I druga kwestia: dlaczego ten chłopak, rzekomo gapa, nie przeprasza publicznie poszkodowanych? Dla mnie to jest zdumiewające: ewidentny brak kultury... W końcu kierowca Audi uratował mu zdrowie, wybronił przed kalectwem, a może nawet ocalił życie... Co jest z tymi ludźmi - jakiś kolejny KOD-owiec (bo ci nie mają za grosz rozumu, empatii a nawet niekiedy człowieczeństwa), czy jak? Zdumiewa mnie to. Grożą mu kary za zajechanie drogi ze skutkiem: spowodowanie katastrofy w ruchu drogowym [lekarze przedłużają pobyt Pani premier..., a więc kwalifikacja czynu będzie większa, niż się takiemu niemocie (cwaniaczkowi?) wydaje] - i on już trzeci dzień milczy. Kto go wychował, jakich ma rodziców, kto mu doradza, żeby tak postępował? Dziś adwokat Pociej, z "uśmieszkiem antyrządowym", pytał publicznie w głównym dzienniku TVP widzów, czy władza zdobędzie się na przeproszenie jego klienta, jeśli okaże się on niewinnym, czego jest absolutnie pewny. Pożal się Boże ta nasza palestra! Nawet jak go wybroni, to przecież nie zaszkodziłoby młokosowi, co kieruje jak somnambulik, w dodatku słucha dudniącego radia, przyznaje się do winy, przeprosić rannych, ludzi dużo starszych od niego. Brak kindersztuby - nie da się ukryć!
Nie cały rząd to nieudacznicy lecz w rządzie są nieudacznicy jak w każdym rządzie . Co do głupiego samozaorania przez głupią sprawę jak ta z Seicento to zgoda .
nonparel
No nie wiem. Mam za mało danych,żeby się tak kategorycznie wypowiadać. Kierowca wiozący VIP-a ma jedno zadanie: dowieźć go bezpiecznie. Jeżeli spóźnię się i wywalą mnie z roboty, trudno, taka praca. Jeżeli zabiję dziecko na drodze, bo alternatywą jest czołowe zderzenie z TIR-em, trudno, taka praca. Jakoś mało przekonuje mnie słuszność wyboru zderzenia z drzewem a nie Seicento. No chyba, że Seicento rzeczywiście celowało w prawe tylne drzwi samochodu rządowego. Wtedy - czapki z głów. Ale tego nie wiemy.
BTW, tak naprawdę żal mi Was, buta kroczy przed upadkiem, rząd PIS to totalni nieudacznicy, ale mieli dobre intencje i Opatrzność do tej pory nad Wami chyba czuwała - nawet w tym zdarzeniu wszystkich uratowała. Wystarczyło zwykłe PRZEPRASZAM, ale buta nie pozwala i sie zaoracie na głupiej, mało ważnej sprawie.
"Mama Madzi" dzień IV "Gdyby pojechał prosto, seicento uderzyłoby w samochód rządowy tam, gdzie siedziała pani premier. Kierowca naraziłby wtedy na niebezpieczeństwo dwie osoby. Panią premier, którą miał chronić. I innego człowieka - kierowcę seicento." Panie, jak pan poskładał te wektory???, To już nie jest stronnictwo, czy agitacja partyjna, to już jest chyba po prostu ... jakaś nowa polska religia.
michnikuremek
Czy nie czas najwyższy odebrać koncesje TVNowi? Przecież ta stacja to jedna wielka zdrada stanu.....
Witam Wniosek jest jeden, do BOR, jak na medycyne, powinien byc egzamin z fizyki. Zapytany kiedys "na co lekarzowi fizyka" Rektor [jeszcze wtedy] Akademii Medycznej odrzekl: Aby trzymac idiotow z daleka. Pozdrawiam
Do wpisu: Kiedy Lech Wałęsa zawiódł?
Data Autor
seafarer
'Koncze z Panem dyskusje' W takim razie, tylko seppuku mi pozostało :)
Nic Pan nie zrozumial z tego co do Pana napisalem w komentarzach.Cos Pan suponuje gdzies niby szuka ,,, by wyszlo na "swoje" czyms sie podpiera , tylko nie bardzo rozumie co do niego napisano.Koncze z Panem dyskusje bo Pana infantylne rozumowanie jest obraza do jakiejkolwiek dyskusji. A swoja droga dziwie sie jak z takim poziomem uzyskal Pan zgode na prowadzenie bloga.
seafarer
Pozdrowienia od Schopenhauera. A w jakiej sprawie? W sprawie 'argumentum ad personam' którego po raz kolejny Pan użył. Otóż ów Schopenhauer opisywał ten typ argumentacji w sposób następujący: "Jeżeli się spostrzega, że przeciwnik jest silniejszy, że w końcu nie będzie się miało racji, to atakuje się go w sposób osobisty, obraźliwy i grubiański. Polega to na tym, że (mając i tak już sprawę przegraną) porzuca się przedmiot sporu i zamiast tego atakuje się osobę przeciwnika" [A.Schopenhauer; Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów] Regulamin 'Naszychblogów' też w tej sprawie się wypowiada. U góry, przy zakładce 'Opinie użytkowników' znajdują się uwagi Administracji w sprawie jak powinna być prowadzona dyskusja na tym portalu. Ostatnie zdanie tych uwag brzmi następująco: 'Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych'. To tak dla przypomnienia. No i pozdrowienia ode mnie również :)
widze ze ty malo kumaty ...
seafarer
@Henryk/Henry' 'napisze ci tak , najlagodniej jak mozna ... co ty piepszysz ?!' W takim razie powiem po polsku: "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni" [Mt 7,1]
... napisze ci tak , najlagodniej jak mozna ... co ty piepszysz ?!
Szanowny Panie Zygmuncie Już miałem kontynuować rozmowę z autorem, kiedy Pański wpis uświadomił mi, że byłaby to rozmowa z robotem i to wręcz przedpotopowej generacji. Dałem autorowi pewien grzecznościowy kredyt, nazywając jego prymitywną propagandę analizą. Autor tego jednak nie zrozumiał i z zapałem zagłębił się z powrotem w tworzenie bajek. Proszę zwrócić uwagę, że autor najpierw podaje całkowite kłamstwa jako fakty po czym zaraz buduje na nich swoje teorie. Używa też do tego celu pustych przypuszczeń typu "oni na pewno go straszyli" itp. Ignorancja autora w temacie, który obrał sobie na swoją propagandową aktywność jest porażająca. Autor doszedł już do przekonania, że okrągły mebel był zbawieniem to jak można by wytłumaczyć mu, że nikt nie miał przyzwolenia społeczeństwa do reprezentowania go przy jakimkolwiek meblu. Nie wiem jak Pan, ale ja mimo, że lubię dyskusje to jednak nie mam czasu tłumaczyć, że ziemia jest okrągła. Pozdrawiam więc i do spotkania na planecie Ziemia.
Szanowny Panie Zygmuncie Już miałem kontynuować rozmowę z autorem, kiedy Pański wpis uświadomił mi, że byłaby to rozmowa z robotem i to wręcz przedpotopowej generacji. Dałem autorowi pewien grzecznościowy kredyt, nazywając jego prymitywną propagandę analizą. Autor tego jednak nie zrozumiał i z zapałem zagłębił się z powrotem w tworzenie bajek. Proszę zwrócić uwagę, że autor najpierw podaje całkowite kłamstwa jako fakty po czym zaraz buduje na nich swoje teorie. Używa też do tego celu pustych przypuszczeń typu "oni na pewno go straszyli" itp. Ignorancja autora w temacie, który obrał sobie na swoją propagandową aktywność jest porażająca. Autor doszedł już do przekonania, że okrągły mebel był zbawieniem to jak można by wytłumaczyć mu, że nikt nie miał przyzwolenia społeczeństwa do reprezentowania go przy jakimkolwiek meblu. Nie wiem jak Pan, ale ja mimo, że lubię dyskusje to jednak nie mam czasu tłumaczyć, że ziemia jest okrągła. Pozdrawiam więc i do spotkania na planecie Ziemia.
Ptr
Bolek obiecał , a ludzie dali sobie spokój. Taka rola słupa systemu. A system niezadowolonych traktował pałą i gazem. Przecież wrogowiedemokracji. Nie ma demokracji dla wrogów demokracji. Dla moherów. Taka to była złota wolność na miarę najlepszych standartów sprawiedliwości i praworządności lewicowo-liberalnej.
seafarer
'się po prostu uwiarygodniało "naszego" smyka' Nie wiem dlaczego nie wystąpił (zaznaczyłem to w tekście), ale wiem że to, iż nie wystąpił pomagało nam przetrzymać stan wojenny. Mówi Pan, że wszystko było ukartowane. To po co robiliśmy Solidarność? Po co chodziliśmy na demonstracje? Po co nas zamykali i przesłuchiwali? Mówi Pan, że oni mieli wszystko ukartowane. Więc lepiej było siedzieć w domu i nic nie robić. Oni by za ns wszystko zrobili, czy tak?
seafarer
@ HenrykHenny 'Autor bloga chyba czegos nie rozumie' Może i nie wszystko rozumie ale wie jedno: nolite iudicare, ut non iudicemini
Zygmunt Korus
"A Wałęsa w stanie wojennym nie dał się złamać i w telewizji nie wystąpił. A na pewno mu grozili, co z nim i z jego rodziną zrobią. I na pewno mu obiecywali, kim to nie zostanie jak wystąpi i powie, że popiera stan wojenny. Ale Lech Wałęsa tego nie zrobił. Z jakich pobudek, tego nie wiemy i to już dzisiaj nie jest ważne." Jak czytam takie coś, to się zastanawiam, dlaczego piszący nie ma z tyłu głowy najzwyczajniejszego bezpiecznika świadczącego o minimalnej inteligencji, że trzeba zawsze dla ostrożności, żeby nie popaść w śmieszność, opatrzyć takie zdania/stwierdzenia znakiem przeciwnym, by sobie uświadomić, że np. wszystko było już ukartowane i się po prostu uwiarygodniało "naszego" smyka. Mnie bezpieka zwinęła i przesłuchiwała w marcu 1982 r. i wówczas funkcjonariusz powiedział mi tajemniczo: "Wkrótce będzie Pan mógł otworzyć prywatną galerię (Jaruzelski wtedy zlikwidował wyłączność DES-y), ale proszę nie wystawiać za dużo czerwonych obrazów." - Jak mam to rozumieć? - zapytałem. "- Teraz jak Pan chce. Potem się wszystko samo Panu wyjaśni." Dziś wiem, że pierestrojka była dużo wcześniej zaprogramowana, i to w Moskwie. W porozumieniu z USA. O tym napisałem trzy lata temu na tym forum (bo ten wątek pojawił się w dyskusji): naszeblogi.pl
To ja dziękuję za tak umiejętną argumentację. Ujął Pan sprawę doskonale szczególnie w komentarzu: "Wałęsa nie dopuścił się zdrady w jakimś jednym momencie, czy okresie...on od początku tkwił w tej zdradzie i z całą premedytacją, świadomością tą zdradę Polski utrwala". Nic dodać, nic ująć więc powiem tylko...Amen Pozdrawiam
Niech Pan wreszcie zrozumie, że żadnej narracji ani czegokolwiek innego nie mógł uratować gdyż zawsze był częścią zła. Albo nie zna Pan nie zna Pan faktów na choćby podstawowym poziomie, albo sieję Pan celowo zamęt. Jedno i drugie jest niezwykle szkodliwe.
Tak wlasnie jak Pan to skomentowal. Dokladnie. Autor bloga chyba czegos nie rozumie albo celowo wprowadza taka narracje. To jest taka argumentacja , tego blogera , na rozmiekczenie czy zmeczenie. Niestety jest to tez czesto slyszalne z ust innych prawicowych politykow czy ludzi tylko zwiazanych z prawica. Przesylam gratulacje Adminowi. Coraz wiecej mamy tu nowych blogerow. Szkoda ze tych "wiecej" prezentuje ... moze tak napisze ... "Non est remedium adversus sycophantae morsum". Prosze sie zastanowic czy to juz nie zaczyna szkodzic. No chyba ze chodzi tu o ... "Non est arbor solida nec fortis nisi in quam freguens ventus incursat; ipsa constringitur et radices certius figit" Pisalem to juz w komentarzu ... Walesa nie dopuscil sie zdrady w jakims jednym momencie , czy okresie ... on od poczatku tkwil w tej zdradzie i z cala premedytacja , swiadomoscia ta zdrade Polski utrwala. Pozdrawiam Pana Zborowskiego i dziekuje ... dziekuje ze mu sie chce tutaj tlumaczyc i prostowac takie pokretne wpisy jak autora blogu.
Wszystko sie zgadza droga Angelo poza jednym ..." bo w decydujacym momencie historii, zdradzil interes Polski" piszesz ... nie !!! , on w tej zdradzie Polski tkwil od zawsze a dokladnie od grudnia 1970 r.
Autorze. Cała Pańska analiza jest kompletnie , wręcz porażająco chybiona. Na pytanie zawarte w tytule można by odpowiedzieć, że zawiódł w wieku lat kilkunastu, a już na pewno mając lat dwadzieścia kilka. Analizowanie poszczególnych postępków tego łajdaka jest nieporozumieniem gdyż bazuje na ignorowaniu faktu, że od wczesnych lat młodości był uzależniony od komunistycznych służb. Po kolei milicji, wsw i bezpieki. Najbardziej porażająca jest Pańska nieznajomość najprostszych faktów dotyczących tego "człowieka". Pisze Pan o pałowaniu i zatrzymaniu w grudniu '70. Nic takiego nigdy nie miało Miejsca!!! Nie wiem skąd ma Pan te "informacje", ale oświadczam Panu, że Lech Wałęsa nie był wówczas spałowany czy choćby raz uderzony. Nie znajdzie Pan nigdzie potwierdzenia takiego zdarzenia , nawet w jego własnych wspomnieniach (a przecież wiemy, że do skromnych nie należy). Nie został też wówczas zatrzymany. On na bezpiekę pojechał z domu na Stogach już jako człowiek bezpieki! Nie był tez straszony gdyż pierwsze rozmowy prowadził z bezpieką już 15 grudnia i już po tej rozmowie nawoływał ludzi do wyjścia na ulice wprost pod lufy karabinów. Pisze Pan całkowicie błędnie, że po spałowaniu, zatrzymaniu i zamknięciu (ani jedna z tych rzeczy nie miała miejsca!) coś tam podpisał. Nie proszę Pana, nie chodzi o podpis. On rozpoznawał na zdięciach i filmach protestujących stoczniowych kolegów i oddawał ich w ręce rozwścieczonych esbeckich bandytów. Po tym najspokojniej w świecie wrócił do domu na kolację. Co do działalności w WZZW to już kompletnie nie wie Pan o czym mówi. Temat jest jednak za długi na opisanie tutaj. Przypomnę więc tylko, że nie było jednej osoby, która darzyła by go zaufaniem, a w czerwcu '80 został w końcu z grupy wywalony. Twierdzenie, zaś, że w stanie wojennym nie dał się złamać jest obłędem. Ten człowiek wiedząc o aresztowaniach na zewnątrz, nie powiedział słowa w czasie obrad KK stoczni i p[ozwolił zamknąć całe kierownictwo związku. A siedząc w pijackich wczasach w Arłamowie miał niemal nieograniczoną liczbę gości i nigdy nie wydał ani jednego słowa komunikatu, odezwy do Polaków. Proszę się opamiętać, doinformować i nie rozpowszechniać szkodliwych kłamstw.
seafarer
Niewłaściwie Pani odczytała moje słowa. Nie tłumaczyłem donosicielstwa. A w sprawie wsi. Pisze Pani, że ojciec nie zapisał się do kołchozu. Jak to wszystko się plecie :) Okazuje się, że mieliśmy podobnych ojców. Mój ojciec też się na zapisał. A  'towarzyszy', którzy namawiali do wstąpienia do kołchozu, za którymś razem kijem pogoniła mama i przeżyli (a wcześniej Syberię). Natomiast w sprawie szczucia psami. Większość się jednak zapisywała. W miejscowości, gdzie mieszkali moi rodzice nie zapisało się tylko dwóch gospodarzy - mój ojciec i jeden z sąsiadów. Pewnie Pani pamięta co to były plany. Komuna chciała ich wykończyć planami. Nałożone plany na każde z tych dwóch gospodarstw były prawie takie same jak na całą wieś (która zapisała się do kołchozu). Zabrali też najlepsze pole i dali na działki ogrodnicze tym co się zapisali do kołchozu. A tamci wzięli! Jak kołchozy upadły ojciec orał to zabrane pole, żeby pokazać wszystkim, że to jego ziemia mimo tego, że na polu leżał już śnieg. Byłem dzieckiem i pamiętam, że się dziwiłem dlaczego ojciec orze pole jak już śnieg leży. Normalnie nigdy tego się nie robiło jak leżał śnieg. Rozgadałem się bo wróciły wspomnienia. A w sprawie Wałęsy. Wszyscy mają mu za złe, że podpisał. Ja uważam, że jak został prezydentem miał szansę aby z tego wyjść