Otrzymane komantarze

Do wpisu: Whisky i coca cola czyli skąd się wzięła totalna opozycja
Data Autor
totalna opozycja = platforma oszustów, paserów, szmalcowników i gebelsstalinowskich kłamców
Do wpisu: Co tak wzburzyło Donalda Tuska?
Data Autor
seafarer
Ma Pan funkcję 'edytuj'. Prosząc o usunięcie komentarza miałem na myśli drugi akapit komentarza. Ten fragment Pańskiej wypowiedzi, w mojej opinii, przekracza Nasze zasady, czyli reguły stosowane na tym portalu.
Mikołaj Kwibuzda
Dziękuję za ciekawą dyskusję. Dyskutant nie ma możliwości usuwania wpisów. Proszę się zwrócić do moderatora. Kłaniam się.
seafarer
Pański komentarz przekracza granice przyjętych zasad na tym portalu i na tym blogu.Proszę usunąć ten wpis.
Mikołaj Kwibuzda
Moim zdaniem wpis "Takie słowa w takim miejscu nigdy nie powinny paść z ust polskiego premiera" zdrajca Tusk miał przygotowany z góry, bez względu na to, co powie pani premier, i po prostu wkleił w odpowiednim czasie. Jego interpretacją, obróbką i rozdmuchaniem na cały świat zajęli się już specjalistyczni zdrajcy z pionu propagandy. Nie wynikały więc z żadnego "wzburzenia", ale były zaplanowanym atakiem na Rzeczpospolitą, mającym jej zaszkodzić przed wizytą prezydenta USA i międzynarodowym szczytem. Moim zdaniem Rzeczpospolita powinna zdrajcę Tuska uciszyć. Takimi metodami, jakie stosują państwa, kiedy chodzi o ich żywotne interesy, i jakich sam zdrajca Tusk używał, gdy zajmował fotel premiera Rzeczypospolitej. Najwyższy czas. Inaczej będzie tylko gorzej.
xena2012
Obojętnie co powiedziałaby w przemówieniu premier Szydło Tusk i tak wywołałby awanturę.Podejrzewam,że nawet wypowiedzi nie słyszał tylko ktoś mu podpowiedział( może Lis ,może Michnik) żeby zrobić rozróbę na cały świat.
Dokładnie tak.
Do wpisu: Co z tymi Niemcami?
Data Autor
mjk1
Misiek, odpowiedź na Twoje pytanie zawarta jest w moim woisie. Skoro jednak nie łapiesz, wyjaśniam. Pytanie brzmiało: po co mieliby to robić?  Odpowiedź:Tworząc wspólny budżet z Grecją przejmują część spłaty greckiego zadłużenia, czyli pomagają Grecji. Ty natomiast twierdzisz coś innego a dokładnie: Skoro Grekom budżet napiszzą Niemcy, to najpierw zadłużenie a potem odebranie suwerenności. Zapytałem więc jak napisać wspólny budżet, który będzie zadłużał grecki budżet, którego nie będzie, bo będzie wspólny budżet? Odpisałeś, że wystarczy w tym wspólnym budżecie skreślić cokolwiek. Wymień więc przynajmniej jedną jedyną rzecz w tym wspólnym budżecie, którą należy skreślić, aby zadłużyć grecki budżet, którego nie ma, bo jest wspólny budżet. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź.
mmisiek
Primo, proszę najpierw pogłówkować i odpowiedzieć na moje pytanie bo wyraźnie próbuje się Pan wymigać; do tego swoim zwyczajem butnie i niegrzecznie (tak jakby trochę "po niemiecku"?). Secundo, najwyraźniej nigdy nie widział Pan na oczy ustawy budżetowej bo wówczas nie zadawałby Pan aż tak niemądrych pytań. To nie jest trudne, ale w razie czego  chętnie pomogę. Wystarczy tam skreślić niemal cokolwiek.  
mjk1
Misiek, używasz czasami mózgu. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Niemcy dążą do utworzenia wspólnego unijnego budżetu. Nie kto inny jak Ty, twierdzi, że w celu zdominowania reszty państw. Wyjaśnij więc jaki ma być ten wspólny budżet, który preferuje Niemcy, kosztem pozostałych państw. Najlepiej podaj przykkład konstrukci wspólnego budżetu Polaki i Niemiec, który dyskryminowałby nasz kraj. Jeden jedyny punkt takiego budżetu. Proszę.
mmisiek
A po co mieliby to robić?  
mjk1
Faktem niezaprzeczalnym jest to, że grecki budżet jest zadłużony i Grecy nie są w stanie spłacjć tego długu.  Niemcy proponują Grekom wspólny budżet. Jetem gotów przyznać Ci rację, że Niemcy napiszą ten wspólny budżet. I teraz skup się Misiek. Jak Niemcy mają napisać ten wspólny budżet, który będzie dalej zadłużał grecki budżet, którego już nie będzie bo będzie wspólny budżet. ? Osobiście zgłoszę Cię do Nobla z ekonomi jek rozwiążesz ten problem.
mmisiek
Może Pan nie wie, budżet to podstawa funkcjonowania państwa. To tam się właśnie decyduje ile idzie na wojsko, ile na zdrowie, edukację itd. Skoro Grekom będą go pisać Niemcy to wracamy do początku - najpierw utopienie w długach, potem odebranie suwerenności.  
" Problem z Niemcami polega głównie na tym, że wraz z potęgą rośnie ich buta i nie znają pojęcia samoograniczenia dla dobra wspólnego." ---------------------------------------------------------------------------------------------------------- @ mmisiek, myli Pani / Pan pojecia, to nie buta ale swiadomosc ze jest sie lepszym w wielu dziedzinach niz inne nacje. Co do dalszej czesci powyzej zacytowanego zdania chcialbym poprosic o precyzyjne wyjasnienie jak Pani / Pan to widzi ( w jaki sposob ) co powinni robic Niemcy aby sprostac " samoograniczeniu dla wspolnego dobra ". Moze powinni koncerny takie jak VW, Mercedes, Siemens, Bosch, Bayer itd zostac rozwiazane, a moze tylko przekazane w ramach samoograniczenia Polsce, Rumunii lub Ukraine itd...  
mmisiek
Wszystko kwestia czasowej perspektywy. Taki ćpun czy alkoholik myśli w perspektywie kolejnej działki i wynosi meble z mieszkania, kredyciarz w perspektywie zdobycia upragnionego dobra, a poważne państwo na całe lata do przodu.  
Dark Regis
Zaryzykuję twierdzenie, że kompletnie wszystko na dłuższą metę jest zabójcze. Nawet trzymanie się minimalizmu ekonomicznego, co niniejszym przetrenowaliśmy i zarejestrowaliśmy ubytek ludności rzędu wojny światowej.
mjk1
Pozwoli Pan, że streszczę pański wpis. Niemcy zaproponowały Grekom tanie pożyczki, aby złapać ich na lep, zadłużyć i na tym zarobić. Następnie Niemcy zniszczyły Grekom rodzimy przemysł, aby Grecy nie mogli zarobić i oddać Niemcom pożyczonych pieniędzy. Jak już zniszczyli im przemysł i wiedzieli, że Grecy nie oddadzą im pożyczonych pieniędzy, postanowili dalej im pożyczać, aby zarobić. Z tych nieoddanych przez Greków pieniędzy w Niemczech powstały gigantyczne nadwyżki, które Niemcy znów inwestowały w pożyczki i koło się zamyka. „Wszystko się kręci oczywiście do czasu, potem trzeba zapłacić Niemcom rachunek, np. oddając swoją suwerenność”. I teraz, ci głupi Niemcy, zamiast iść za pańską radą i odebrać Grekom suwerenność, postanowili stworzyć razem z Grekami wspólny budżet i razem z nimi spłacać ich pożyczki. Tak tych biednych Greków potraktowali.
mmisiek
Wie Pan, domorosłym ekonomistom to się wydaje, że im tańszy kredyt i droższa waluta tym lepiej. Rzeczywistość wygląda jednak trochę inaczej i jest nieco bardziej skomplikowana, a to co w krótkim terminie wygląda wspaniale na dłuższą metę może okazać się zabójcze. Wspomniana tu Grecja najlepszym przykładem, a i na naszym własnym podwórku też takie można łatwo znaleźć.  
mmisiek
To jasne, że działania niemieckich władz są racjonalne, a uruchomione mechanizmy nadzwyczaj im w tym niestety sprzyjają. Problem z Niemcami polega głównie na tym, że wraz z potęgą rośnie ich buta i nie znają pojęcia samoograniczenia dla dobra wspólnego. Z takim podejściem nijak do żadnego przywództwa się nie nadają, podobnie zresztą jak Moskwa. Ich celem jest nas zeżreć, a naszym się nie dać i przetrwać. Nic tu się nie zmieniło co doskonale widać po niemieckich działaniach. Powiem więcej i wprost - nie ma drugiego takiego państwa, z którym nasze interesy byłyby tak sprzeczne.  
mjk1
Szanowny Panie. Równoprawność, to zarówno równe prawa jak i obowiązki każdej ze stron. Koniec, kropka. Nie można tego rozgraniczać na cokolwiek. Stronę materialną, czy niematerialną też. Poprzednio zadałem Panu proste pytanie na które nie potrafił Pan odpowiedzieć. Teraz zadam kolejne. Skoro, wg Pana, ta silniejsza, niemiecka strona, narzuca nam cokolwiek, proszę podać konkretnie, co nam takiego narzuca? I znowu, nie trzy a tylko jeden jedyny przykład proszę podać. Twierdzi Pan też, że równe stawki byłyby zabójcze dla polskiej gospodarki. Proszę więc przekonać mnie dlaczego? Końcowa cena jakiegokolwiek produktu, to koszt zakupu surowca, powiększony o koszty wytworzenia i zysk pracodawcy. Absolutnie nic więcej. Policzmy więc. Koszty zakupu surowca są identyczne. Zarówno my jak i Niemcy kupujemy po cenach rynkowych. Koszty pozapłacowe, jak przekonują mnie wszystkie bez wyjątku rządy, nie tylko po, ale i przed 1989 rokiem, mamy niższe niż w Niemczech. Dowodem na to są inwestycje niemieckich firm w Polsce. Pod rządami najlepszej ze zmian inwestycje są podobno największe. I teraz najważniejsze, gdyby koszty płacowe były tylko na tym samym poziomie jak w Niemczech, to już finalny wyrób byłby tańszy i konkurencyjny. Jednak koszty płacowe nie są 20 czy 30 procent tańsze a prawie trzy, albo czterokrotnie mniejsze. Gdzie tu więc jakikolwiek zysk dla polskiej gospodarki? O polskiego pracownika wstyd się przecież upomnieć.
seafarer
@ mmisiek - 'Sprawa była przesądzona już w momencie złapania wszystkich much na lep euro' Wtrącę się do rozmowy. Muszę przyznać, ze przez długi czas mocno mnie intrygowało jak to się stało, że Niemcy (mieszkańcy Niemiec) tak łatwo zaakceptowali euro. Przecież ich marka to był najlepszy pieniądz na świecie. Tak jak ich mercedes czy bmw są najlepszymi na świecie samochodami (oczywiście w mniemaniu Niemców). Choć faktem też jest, że są to dobre samochody. A tu masz ci los, Niemcy pokochali ojro jeszcze bardziej niż markę. Oczywiście teraz, dla wszystkich jest to oczywiste (no, u nas  może nie do końca dla wszystkich), że euro to korzyść przede wszystkim dla Niemiec. Ale przed wprowadzeniem nie było to tak oczywiste. Z drugiej strony widzę sprawy trochę inaczej niż Pan. Euro, które ułatwia Niemcom ekspansję gospodarczą przynosi im korzyść. Toteż działania rządu niemieckiego aby kontrolować (i rozszerzać) strefę euro są racjonalne. Nie doszukiwałbym się w tym jakiegoś szczególnego niemieckiego machiawelizmu. Są silni i wykorzystują to. Ale nie znaczy to, że trzeba na to bezkrytycznie (i w pokorze jak uważają niektórzy)  sie godzić. W odpowiedzi należy podejmować również działania racjonalne, czyli takie, które będą z korzyścią dla nas i dla naszej gospodarki.
Dark Regis
A drogi kredyt jest lepszy? Rozumując w kategoriach modeli liniowych domorosłych mistrzów ekonomii, to lichwa kompletnie nie generuje żadnego zadłużenia. O co to, to nie, W końcu wiadomo, kto wymyślał liberalną ekonomię.
mmisiek
O prawie popytu i podaży Pan coś słyszał? No to ma Pan odpowiedź, tani kredyt powoduje wzrost zadłużenia. Dlaczego? Bo tak to działa, identycznie jak jabłko spada na ziemię zgodnie z prawem grawitacji (zakładam, że to prawo jest Panu znane choćby z kursu szkoły podstawowej). Do tego nakłada się jeszcze niszczenie rodzimego przemysłu, który staje się niekonkurencyjny wobec niemieckiego przez zbyt silną walutę (projekt euro) co z kolei dalej napędza potrzeby pożyczkowe bo trzeba towar sprowadzać z Niemiec. A Niemcy swoje nadwyżki znowu inwestują w pożyczki i kółko się zamyka. Wszystko się kręci oczywiście do czasu, potem trzeba zapłacić Niemcom rachunek, np. oddając swoją suwerenność. Sprawa była przesądzona już w momencie złapania wszystkich much na lep euro - dalej już idzie samo, po sznurku jak w greckiej tragedii.  
mjk1
Misiek, jeszcze raz powolutku i po kolei. Te wstrętne Niemce, zmusiły tych biednych Greków, do zaciągania w tych wstrętnych niemieckich bankach wielomiliardowych kredytów. Biedni Grecy, przed zaciąganiem tych wstrętnych kredytów, w tych wstrętnych niemieckich bankach, bronili się rękami i nogami. Jak doszło do sytuacji, że Grecy nie byli w stanie tych kredytów spłacić, te wstrętne Niemce zaproponowały, tym biednym Grekom wspólny budżet, czyli, że te wstrętne Niemce razem z tymi biednymi Grekami będą spłacały zobowiązania, tych biednych Greków w tych wstrętnych niemieckich bankach. I teraz Misiek własnymi słowami, jak Pani w szkółce prosiła. Jak te wstrętne Niemce, będą spłacały część zobowiązań za tych biednych Greków, to tym biednym Grekom będzie gorzej a tym wstrętnym Niemcom lepiej, czy odwrotnie? Co tam jednak jakieś biedne Greki, czy wstrętne Niemce. Nadminister Maciuś Morawiecki , przyznał, że na program „pinset plus”, rząd Beci naszej ukochanej, pożyczył 24 mld złotych pieniążków. Jak myślisz Misiek, te wstrętne Niemce, najlepszy w historii rząd RP z numerem IV, też do tego zmusiły?
seafarer
Cieszę się, że zgadzamy się w sprawie równoprawności. Mam jednak wrażenie, że różnie te równoprawność rozumiemy. Ja, mówiąc o równoprawności miałem na myśli równe prawa (w praktyce oznacza to, że strony dogadują się aby osiągnąć kompromis a nie, że silniejsza strona narzuca coś słabszemu partnerowi). Pan natomiast, mam takie wrażenie, rozumie równoprawność bardziej materialnie - czyli wszystkim po równo. Przykład równych stawek w całej Unii, który pan podał (a który jak rozumiem pan popiera), na to wskazuje. Nie wiem co pisał w tej sprawie Kuźmiuk, ale równe stawki są korzystne przede wszystkim dla Niemiec. Natomiast dla polskiej gospodarki byłyby zabójcze (choć dla pracowników niewątpliwie na krótką metę korzystne). Proszę o tym trochę pomyśleć :) a pewnie dojdzie Pan do takich samych wniosków.