|
|
wielkopolskizdzichu Zanim zaczniemy biadolić nad mizerią polskiej floty i nieatrakcyjnością polskiej bandery i rejestru, czyli narzekać na sprawy wielkie, proponuję spojreć na sprawy małe.
Oto w porcie amerykańskim od paru miesięcy stoi jednostka która miała być flagowym przedsięwzięciem Polskiego Funduszu Narodowego - I Love Poland.
Od maja szacowna instytucja, PFN nie jest w stanie zorganizować prawidłowego remontu pozwalającego na realizację dalekosiężnych planów, związanych z promocją Polski poprzez starty w regatach.
W związku z tym nie pisz Panie Hatalski o realizacji planów związanych z funkcjonowaniem tak skomplikowanych mechanizmów jak flota w obecnym systemie zarządzania, który polega głównie na ściemie tj wydawaniu nieswoich pieniędzy w celu usadowienia się po wieczne czasy na dochodowych stanowiskach.
W/w przykład wyraźnie pokazuje że tam gdzie trzeba wydawane pieniądze nie tylko mieć, ale również zorganizować sensowny mechanizm ich wydawania, obecnie zarządzająca ekipa kładzie sprawę na łopatki.
Jedyne w czym obecna władza jest dobra to w wydawaniu nie swoich dudków i w oszukiwaniu. |
|
|
Anonymous Po pierwsze proszę się ubezpieczać na własna ręką. Problem nie jest w ubezpieczeniach tylko w przymusie.
Po drugie nie chce Pan uznać, że gospodarka jest układem naczyń połączonych. Nie tylko Pan zresztą. Problem żeglugi istnieje tak samo na lądzie, a w żegludze jest tylko łatwiejszy do zobaczenia gołym okiem.
Po trzecie nadal dziwię się, że przykłada Pan rękę do rozwiązywania spraw własnej grupy zawodowej nie widząc, że potrzebne jest rozwiązanie systemowe. To zresztą problem powszechny zapatrzenie na koniec własnego nosa kończy się potknięciem. Właśnie obniżono podatek PIT dla jakiegoś przedziału wiekowego. Za chwilę wprowadzą ulgę dla tych co mają niebieskie oczy i dotację dla tych co mają pod górkę. To jest niepoważne, albo poważnie mają nas za durni.
Po czwarte skoro tania bandera ma zalety, o których Pan pisze, a ma, to dlaczego jeszcze nie mamy taniej bandery z polskim kapitałem. To z dnia na dzień można założyć, a skoro nie założono, to chodzi o dalsze mącenie aby potęgując obciążenia fiskalne robić furtki dla cudzych interesów pod polską flagą. Prosty mechanizm jak wszyscy mogą coś robić to trzeba się narobić żeby zarobić, a jak jednych objuczymy to ci nieobjuczeni mają fory. |
|
|
seafarer @ Marek1taki - 'Pan nie zaprzecza, że jest wygodna ...'
Oczywiście, że nie zaprzeczam. Natomiast zwracałem uwagę na naiwne rozumienie określenia 'wygodna bandera'. Otóż oferta państw trzeciego świata takich jak Liberia, Panama czy też Malty lub Cypru (te dwa ostatnie są dzisiaj w UE), w postaci ‘wygodnej bandery’ nie ma pobudek altruistycznych. Podstawowym celem tej oferty wcale nie jest to, aby armatorom ułatwić życie. Państwa te oferują takie a nie inne warunki eksploatacji wyłącznie po to, aby na tym zarabiać pieniądze. Natomiast niskie koszty eksploatacji i dogodne regulacje prawne pod wygodnymi banderami są jedynie środkiem do osiągnięcia tego celu. W efekcie ‘wynajęcie’ swojej bandery armatorom, głównie europejskim, przez państwa wygodnych bander, przynosi państwom wygodnych bander wymierne, finansowe korzyści. I właśnie to, czyli czerpanie korzyści finansowych, jest przyczyną powstania fenomenu, znanego dzisiaj w światowym shippingu pod nazwą 'wygodne bandery'.
A przesłanki? Play field levelling czyli zrównoważone pole gry - to jest przesłanka. Pole gry dla wszystkich przedsiębiorstw na lądzie jest takie same (abstrahuję od tego czy jest dobre czy złe i od tego co pisze Gwiazdowski). ZUS obejmuje wszystkie przedsiębiorstwa na lądzie. W żegludze jest inaczej. Pole gry jest inne dla armatorów pod wygodnymi banderami a inne pod polską banderą. Proponowane zmiany są po to aby armatorom pod polską banderą stworzyć zrównoważone pole gry w stosunku do tych pod wygodnymi banderami. Bo z nimi konkurują a nie z przedsiębiorstwami na lądzie. Przedsiębiorstwa na lądzie konkurują między sobą. Natomiast w dyskusję czy ZUS jest potrzebny czy też nie, nie będę się wdawał. Uważam, że jest potrzebny i już. Jedyne o czym można dyskutować to wysokość składek. Ale wysokość składek zależy od wielu czynników. Również od tego czy daną grupę zawodową stać na finansowanie (na własny koszt) ubezpieczeń dobrowolnych czy też nie.
|
|
|
Anonymous Pan nie zaprzecza, że jest wygodna, czyli własnym słowom. To krok do porozumienia.
Jakie argumenty przedstawi Pan przeciw rozszerzeniu taniej-wygodnej bandery ZUS na wszystkich Polaków.
Ja znam tylko przesłanki za. O nieuniknionym - i od dawna wiadomym - pisze Robert Gwiazdowski wei.org.pl
Co do Norwegów zarabiają i określa Pan ile zarabiają. To przychody czy dochód i czy zna Pan koszty? |
|
|
seafarer @ Marek1taki - 'Przysłowiowa tania bandera jest wygodna'
Co ma piernik do wiatraka? No i co z tego, że jest wygodna? Ja nie zaprzeczyłem, ze jest wygodna. Wygodna jest po to aby przyciągnąć armatorów i aby ci armatorzy zostawiali tam kasę. A my obchodzimy się smakiem. A o Norwegi, że inwestują? Oczywiście, że inwestują. Ale i odpowiednio (do tego co inwestują) zarabiają!
|
|
|
Anonymous Pan chce zaklinać rzeczywistość dla uzasadnienia ustawy i dobrego samopoczucia. Przysłowiowa tania bandera jest wygodna. Dlatego armatorzy się przenieśli bo im taniej wygodzili, a marynarze nie wywędrowali tylko pracują.
Wie Pan co? Są rzeczy na prawdę przykre i ludzie mówią o nich otwarcie. Pracowanie tam gdzie jest praca - u armatorów tanich bander - nie zmienia rzeczywistości pod względem pływania po morzach i oceanach. Oznacza tylko, to o czym piszę powyżej, że ludzie dokonują racjonalnych ze swojego punktu widzenia wyborów ekonomicznych.
Norwegia pieniądze z ropy inwestuje. Również w żeglugę, na którą jest skazana. To w sytuacji nadmiaru petrodolarów dobra inwestycja. Lepsza niż w fundusze norweskie, bo to nie potomkowie Wikingów zyskują na obróbce ideologicznej polskich sędziów na ten przykład. Komu Norwegia się w ten bezbożny sposób wysługuje, że zapytam poza tematem? |
|
|
seafarer @ Marek1taki
Wtrącę się jedynie w kwestii marynarzy: "Ludzie zachowają się tak jak marynarze i wywędrują pod tanią banderę"
TO NIE TAK! Pod wygodną banderę wywędrowali armatorzy (czyli pracodawcy żeglugowi) a nie marynarze. Marynarze pracują pod wygodnymi banderami (większość) bo tam akurat jest praca!!! W całej tej sprawie (o której tutaj jest dyskusja) chodzi o to aby armatorom (czyli pracodawcom żeglugowym) stworzyć u nas, w Polsce warunki do ekonomicznie opłacalnej eksploatacji statków. I żeby korzyści, z eksploatacji polskich statków czerpali Polacy a nie Bahamczycy, Panamczycy, Cypryjczycy czy też Maltańczycy. Tak jak to jest w Norwegii, gdzie cała flota, czyli ponad 1.9 tys statków pływa pod norweską banderą (w norweskim rejestrze narodowym i międzynarodowym) i gdzie korzyści ze swojej żeglugi morskiej czerpią Norwegowie. A nie państwa wygodnych bander! |
|
|
Jabe Każdy biznes będzie się kręcił, jeśli tylko będzie korzystał z odpowiednio hojnej pomocy państwa. |
|
|
seafarer @ Jabe - 'umykają nam bajeczne zyski, bo nie dopłacamy armatorom do interesu, fundując im składki'
Panie, pan wszystko przekręca albo rżnie głupa (przepraszam za to dosadne określenie, ale inaczej tego co pan pisze nie da się określić). W związku z czym ja już kończę, bo nie mam zamiaru dłużej strzępić sobie języka. Tyle czasu tłumaczę jak dziecku a pan dalej swoje blubry. "Inaczej sięgnięto by po to rozwiązanie", no, no ... spiera się pan ze mną a zapomniał pan o czym rozmawiamy? Przecież sięgnęli, w notce wymieniłem wszystkie państwa UE/EOG (Finlandia, Belgia, Holandia, Niemcy, Irlandia, Francja, Hiszpania, Grecja, Włochy, Norwegia), w których wprowadzono podobne rozwiązania. I przyniosły efekty! Norwegia ma flotę ponad 1.9 tys. statków i dochód z żeglugi 16.5 mlrd Euro. Jakich dowodów pan jeszcze chce, na to że taki system działa? |
|
|
Anonymous Złe umowy należy wypowiadać. Tych umów do wypowiedzenia są całe sterty, a tymczasem są starania by zobowiązania piętrzyć. Problem z klasą uprawnioną przez międzynarodowe lobby do uprawiania polityki w Polsce. Im nie wolno.
Osobiście doceniam pracę marynarzy i górników, ze względu na skrajne warunki pracy. Jednak ludzkiej natury się nie obejdzie. Ona rządzi się swoimi prawami i łatanie dziur w ZUSie musiało spowodować takie konsekwencje. Kolejne łaty na łatach spowodują stagnację w gospodarce. Ludzie zachowają się tak jak marynarze i wywędrują pod tanią banderę. Lekarze też wywędrowują. To pozornie mogłoby cieszyć, że wzrasta popyt na moją pracę, ale nie żyjemy w próżni tylko w systemie naczyń połączonych prawami ekonomii i przestrzenią wspólnego rynku. Zatem w zawodach, które zaspokajają mój popyt na ich pracę też działa ten mechanizm. To prowadzi do błędnego koła, które kończy się zapaścią gospodarczą. Nie jest jednak tak, że błędne koło nie nakręca czyiś interesów. Nakręca nie nasze. Naszym interesem jest błędne koło wyhamować usuwając przyczyny nim kręcące.
Na tym polega wspólnota, żeby współpracować dla dobra wspólnego, a nie dawać się rozgrywać pod równymi pozornymi korzyściami. Zarówno na poziomie państwa jak i międzynarodowym jesteśmy robieni na szaro w mechanizmie kreowania wydatków i ściągania podatków oraz kreowania ograniczeń i robienia dla nich wyjątków. Efektem - obok napędzania lichwiarskich interesów - jest wzajemne konfliktowanie się.
Przypomnę, że w sprawie bankructwa ZUS konflikt jest między młodymi i starymi, co ja określam mianem sojuszu wnuków AKowców z wnukami UBeków przeciw dziadkom. To konflikt nieuświadomiony z powodu politycznej poprawności. Takich podziałów jest masa. Można powiedzieć, że są istotą a cała reszta państwa funkcjonuje w celu balansowania napięć sztucznie wytworzonych. Taka idea jest gwarancją ułomności - rzecz dość pospolita. Res vulgaris Poloniae chyba wychodzi. |
|
|
paparazzi Summa summarum, Jabe ekspert, zarobił na tym blogu parę kopiejek, no, no. |
|
|
Jabe Jak to się dzieje, że umykają nam bajeczne zyski, bo nie dopłacamy armatorom do interesu, fundując im składki? To się kupy nie trzyma. Stąd wniosek, nie tylko że te uciekające nam ogromne sumy są wyssane z palca, ale nawet nie można się spodziewać, że zniesienie wszelkich opłat (prócz owej składki) skłoniłoby armatorów do przeniesienia się pod naszą banderę. Inaczej sięgnięto by po to rozwiązanie. |
|
|
seafarer @ Jabe - 'dopłaty mają być faktyczne, a wpływy – wydumane'
Łał - jak pan do tego doszedł?
A teraz poważnie. Nie ma żadnych dopłat. Jest zwolnienie armatora z tej części składki, która przypada na pracodawcę. Dopóki nie będzie zwolnienia nie będzie wpływów (nie ma ich teraz bo nie ma marynarzy pracujących na statkach pod polską banderą), dopóki nie będzie wpływów nie będzie zwolnienia (bo kogo można zwolnic jak nie ma armatorów czyli pracodawców). Poza tym wpływy będą nie tylko ze składek marynarzy (powtarzam teraz tych wpływów nie ma bo nie ma statków pod polską banderą) ale również z podatku tonażowego (teraz ten podatek idzie do państwa wygodnej bandery), opłat rejestrowych (teraz te opłaty idą do państwa wygodnej bandery), opłat inspekcyjnych (teraz idą one w dużej mierze do państwa bandery), opłat formalno-prawnych (teraz idą do państwa bandery). Panie, to są pieniądze, które z naszej krwawicy idą do panamskich, bahamskich i innych pasibrzuchów, tylko z tego powodu że u nas od czasów komuny nie zmieniono przepisów w sprawie ubezpieczeń społecznych dla marynarzy. Marynarze to całkiem inny 'naród' niż wszyscy inni pracownicy. A ponieważ inny to i inne przepisy są potrzebne. I marynarze nie chcą aby ktoś im cokolwiek dopłacał (sami sobie będą dopłacać jak będą chcieli emeryturę adekwatną do swoich zarobków). Zwolniony ze składki będzie tylko armator czyli pracodawca, aby nie płacił ZUS-u tak jak nie płaci pod wygodną banderą. Po to aby miał 'play field levelling' (wyrównanie pola gry) z armatorami pod wygodną banderą gdzie też nie płaci. I nikt nic z pańskich podatków nie będzie dopłacał, wpływy do budżetu będą 3-krotnie wyższe niż to co budżet straci na skutek zwolnienia armatora ze składki. Jak 'interes' wypali (to zanczy armatorzy zaczną się rejestrować pod polską banderą), to może panu nawet obniżą podatki. W Norwegii dochód z żeglugi wynosi 16.5 mld Euro rocznie, w Niemczech wkład żeglugi morskiej do PKB Niemiec wynosi ponad 30 mld Euro, a w Polsce wpływy z podatku tonażowego w 2017 r. wyniosły 300 zł !!! Załapał Pan w końcu o co chodzi? |
|
|
seafarer @ Jabe - 'Nie podoba mi się Pańskie nastawienie – „weź i też se załatw”. To jest wyszarpywanie sukna, jakim jest Polska'
Wstydu pan nie ma. Utracone korzyści dla systemu finansów publicznych z powodu braku polskiej floty pod polską banderą, kształtują się na poziomie 7 mld zł. rocznie. Jeżeli pomnożyć tę sumę przez 30 lat, który to czas minął od rozpoczęcia transformacji ustrojowej, otrzymamy lukę 'banderową' wynoszącą 210 mld złotych. Projekt 'Przywrócić polską banderę' ma to zmienić. Te pieniądze, które uciekają bo polskie statki zostały zarejestrowane za granicą, będą z powrotem zasilać polskie finanse. A Pan, z uporem (nie powiem jakim) mówi, że nie można tego projektu wprowadzić bo nie obejmuje 'warzywniaka'. A teraz z kolei wyjeżdża pan z oskarżeniem, że to jest wyszarpywanie sukna jakim jest Polska. Tak, zgoda na utratę rocznie 7 mlrd zł, - pan się na to godzi, bo projekt nie obejmuje 'warzywniaka' - to jest 'dodawanie' sukna! Nie obejmuje bo nie może obejmować!!! Jesteśmy w Unii! I Unia, takie rozwiązania jakie są zaproponowane w projekcie, dopuszcza tylko w żegludze morskiej. Dopuszcza, dlatego że dawno już zdała sobie sprawę z tego, że ucieczka armatorów pod wygodne bandery odbywa się ze szkodą dla gospodarki państw unijnych!!! |
|
|
jazgdyni Własnie w tym jest błąd, nie na wodzie, czy na lądzie, ale to, że marynarze pracują w strukturach międzynarodowych, o tak zmiennych warunkach, że wrogowi nie życzę.
Za komuny była prosta sprawa - dla marynarzy w żegludze międzynarodowej były w jednej ustawie takie same reguły, jak dla członków placówek dyplomatycznych. Bo to jest bardzo podobna sytuacja. Teraz biorą się z tych marynarzy, cwaniaków i przemytników, a służby dyplomatycznej nie tykają.
Jak pisałem, marynarze w większości to ludzie oblatani na świecie. Jeżeli tylko istnieje możliwość unikania opodatkowania i idiotycznych danin, to z tego skorzystają. Ja drogi panie, przez ostatnie lata byłem zatrudniany przez Norwegów poprzez Cypr i Singapur, z którą Polska nie ma umów bilateralnych dotyczących podatków i ubezpieczeń obowiązkowych.
Jak kretyni zawarli idiotyczną umowę ws. marynarzy między Polską i Danią i ludzie dostali milionowe domiary za 5 lat wstecz, to zdaje się 10 zmarło na zawał, albo popełniło samobójstwo. Potem urzędy skarbowe w zębach zwracały zapłaty i przepraszały.
Tak to jest z prawem i umowami w sytuacjach międzynarodowych panie Marku. |
|
|
Jabe Skoro budżet ma wyłożyć za armatora, to znaczy, że będzie dopłacał. Kropka. Tu nie ma o czym deliberować. Natomiast nie rozumiem, jakim sposobem składki marynarzy te dopłaty zrównoważą, i to z nadwyżką. Może i trudno jest obniżyć te przeróżne opłaty, ale czemu budżet będzie dopłacać do ZUS-u, skoro – jak Pan twierdzi – zostanie to z nawiązką odprowadzone przez samych marynarzy? To się kupy nie trzyma!
Mają być korzyści z eksploatacji polskich statków, ale najwyraźniej tak nikłe, że nie można ich nieco zredukować, by przy obecnych składkach opłacało się pływać pod polską banderą.
Nie podoba mi się Pańskie nastawienie – „weź i też se załatw”. To jest wyszarpywanie sukna, jakim jest Polska. |
|
|
seafarer @ Jabe
Zwolnienie ze składki oznacza, że za marynarzy inni mają płacić, prawda? - NIEPRAWDA! Składki płacone przez marynarzy (pracowników) z nadwyżka pokryją to, co budżet wyłoży z tytułu zwolnienia armatora (pracodawcy) ze składki na ZUS.
To może te opłaty po prostu pomniejszyć o proponowaną sumę składek? Nie byłoby sensowniej? - Sensownie, ale trudniejsze w wykonaniu (składki idą do ZUS-u, pozostałe opłaty do innych adresatów). Niemniej w drugim etapie reformy będzie zawarta propozycja obniżenia opłat rejestrowych do poziomu tych, jakie są pod wygodnymi banderami.
W socjalizmie są tylko takie ... specyfika zawodu marynarza nie wynika z socjalizmu tylko z warunków w jakich swój zawód wykonuje. Powtórzę to co napisałem @Marek1taki: "Marynarze dostają gołą pensję (bez zus-u i nfz-etu), marynarze dostają pieniądze tylko wtedy gdy są na statku, marynarze gdy są na statku pracują praktycznie 24 godziny na dobę i tak dalej ... Po prostu marynarze pracują inaczej i są wynagradzani inaczej niż wszyscy inni ludzie, którzy pracują na lądzie"
Super, wprowadźmy to dla wszystkich - pracuje pan na lądzie (czyli tam gdzie wszyscy) więc ma pan pełne pole do popisu.
Jestem za, pod warunkiem wszakże, że właściciel warzywniaka też będzie mógł być „wygodny” - jak wyżej, proszę im to załatwić.
Dlaczego lądowi tubylcy nie mogliby mieć play field levelling? - MAJĄ! Przedsiębiorcy w Polsce konkurują między sobą w Polsce czyli wg tych samych zasad, więc ich ploe gry jest wyrównane.
Czyli jednak mają być dopłaty! - będzie zwolnienie, armatorowi nikt nic nie będzie dopłacał.
Doświadczenie uczy, że z państwowych interesów są tylko straty - słowo interes było w cudzysłowie, chodziło mi o system, czyli o to, że jak system zadziała.
dochód jest, gdy się zignoruje koszty, prawda - błąd, jak się zignoruje koszty to jest przychód. Dochód to przychody pomniejszone o koszty uzyskania przychodu.
Chodzi o kolejną łatę na socjalizmie - NIE!, chodzi o to aby zrobić to co możliwe tu i teraz, aby korzyści z eksploatacji polskich statków czerpali Polacy a nie Bahamczycy, Panamczycy czy też Maltańczycy albo Cypryjczycy czy też inni. |
|
|
seafarer @ jazgdyni
Szczęśliwie, związki zawodowe akceptują proponowane rozwiązania. |
|
|
seafarer @Marek1taki - 'Ponieważ pracuję na lądzie to się wypowiadam'
Wypowiada się pan w taki sposób, że neguje wszystko co ja napiszę (i co jest zawarte w projekcie 'Przywrócić polską banderę'). Proszę zaproponować rozwiązania (wg pana dobre) dla ludzi pracujących na lądzie. I doprowadzić je do takiego stanu jak to jest w przypadku ludzi pracujących na morzu. Wtedy będziemy rozmawiać dalej ... |
|
|
jazgdyni Czyli tak jak było w przypadku NOR. Chyba dosyć sprawiedliwe.
Bardzo jestem ciekaw, jak zachowują się największe darmozjady i pijawki, bo pobierają bezprawnie daninę, czyli nasze związki zawodowe. Pracować oni nie lubią, ale oprócz robienia kasy, gadać też lubią.
Pozdrawiam |
|
|
Anonymous To się dowiedziałem, że dobra wola to przywileje dla wybrańców, przymus ubezpieczeń dla reszty.
Zła wola to równe obowiązki i przywileje dla wolnych ludzi.
Ponieważ pracuję na lądzie to się wypowiadam. Sprawiedliwe i skuteczne byłoby pozostawienie możliwości wypowiedzenia się w tej sprawie wolnym ludziom we własnej sprawie, czy chcą płacić ubezpieczenie społeczne do ZUS czy chcą być jak marynarze uwolnieni od tego przymusu. |
|
|
seafarer @ jazgdyni
Jeżeli chodzi o emeryturę, obowiązkowa jest tylko składka na minimalnym poziomie (liczona od minimalnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej). Jeżeli marynarz chce mieć emeryturę adekwatną do swojego wynagrodzenia, może się do-ubezpieczyć - dobrowolnie. Takie rozwiązanie (po wielu dyskusjach i uzgodnieniach m.in. z właściwymi ministerstwami) zawarte jest w opracowanym pod patronatem NRR i przy współpracy z Polskim Związkiem Przedsiębiorców Żeglugowych, projekcie 'Przywrócić polską banderę' |
|
|
seafarer @Marek1taki
Można dyskutować w dobrej wierze (nawet z sarkazmem) a można dyskutować w złej wierze (ale wtedy dyskusja nie ma sensu). Pan widzę wybrał tę drugą opcję. Więc dajmy sobie spokój z dalszą dyskusją w tej konwencji. Niemniej jeszcze raz powiem, poważnie i bez złośliwości. Marynarze to specyficzna grupa zawodowa toteż wymaga specyficznych rozwiązań. Takie specyficzne rozwiązania (zgodne z wytycznym Unii, która zdaje sobie sprawę, że praca na morzu różni się od pracy na lądzie) zawarte są w przygotowanym projekcie. Natomiast jakie zasady ubezpieczeń mają obowiązywać dla wszystkich pracowników w Polsce? Inaczej niż bloger Jabe uważam, że obowiązkowe ubezpieczenia społeczne są potrzebne. Ale, jeżeli chodzi o szczegóły, to w tej sprawie niech się wypowiadają ludzie, którzy pracują na lądzie. |
|
|
jazgdyni To rozumowanie jest dobre i jak najbardziej popieram. A co do ZUSu to optuję na rozdzielenie - część chorobowa, jak niemieckie Krankkasse obowiązkowa i część emerytalna dobrowolna. Pozostawić marynarzowi metodę tworzenia emerytury. Jak ma ochotę to skorzysta z ZUSu, lub konkurencyjnego towarzystwa ubezpieczeniowego, albo sam bedzie odkładał i inwestował. W Norwegii odkładał mi armator i to on zarabiał na zyskach z konta.
Pozdrawiam |
|
|
Jabe Zwolnienie ze składki oznacza, że za marynarzy inni mają płacić, prawda?
Dopóki nie będzie zwolnienia nie będzie wpływów – Pytanie, czy domniemane wpływy zrównoważą domniemanie nieistniejące, ale faktyczne dopłaty.
Poza tym wpływy będą [...] również z podatku tonażowego [...], opłat rejestrowych [...], opłat inspekcyjnych [...], opłat formalno-prawnych – To może te opłaty po prostu pomniejszyć o proponowaną sumę składek? Nie byłoby sensowniej?
Marynarze to całkiem inny 'naród' niż wszyscy inni pracownicy. – Gdy procedowano idiotyczną ustawę o monopolach aptekarskich, też się dowiedziałem, że to specyficzna branża. W socjalizmie są tylko takie, jak choćby relikt komuny w postaci karty nauczyciela.
I marynarze nie chcą aby ktoś im cokolwiek dopłacał – Super, wprowadźmy to dla wszystkich.
Zwolniony ze składki będzie tylko armator czyli pracodawca, aby nie płacił ZUS-u – Jestem za, pod warunkiem wszakże, że właściciel warzywniaka też będzie mógł być „wygodny”.
Dlaczego lądowi tubylcy nie mogliby mieć play field levelling? Bądźmy potęgą w każdej dziedzinie!
I nikt nic z pańskich podatków nie będzie dopłacał, wpływy do budżetu będą 3-krotnie wyższe niż to co budżet straci na skutek zwolnienia armatora ze składki. – Czyli jednak mają być dopłaty!
Jak 'interes' wypali [...], to może panu nawet obniżą podatki. – Doświadczenie uczy, że z państwowych interesów są tylko straty.
W Norwegii dochód z żeglugi wynosi... – Niech zgadnę, dochód jest, gdy się zignoruje koszty, prawda?
Załapał Pan w końcu o co chodzi? – Chodzi o kolejną łatę na socjalizmie. |