|
|
paparazzi Dzięki, ach jak uwielbiałem kiedy nie chciałem jeść a Babcia mówi, żri bo jak smalne łyżką po gembie. To se ne wrati. |
|
|
Jan1797 Kuchnia jarska to nasze rodzime bary mleczne … Podobno jeszcze gdzieś funkcjonują i chwała komuś za to.
Szanowny Tomaszu,
Z szokujących doświadczeń kulinarnych dobrze wspominam na wschodnim brytyjskim wybrzeżu Irlandzki fish and chips. Byłem, dobrze tam jadłem. Pamiętam opakowanie jedzenia, zapach odpływu i obserwowane zjawisko przypływu.
Tradycja Polskiej kuchni jarskiej - barów mlecznych - Bar Pod Filarkami – Krakowskiej Spółdzielni Gastronomicznej › Bary www.barykrakow.pl Zróżnicowane menu obiadowe do dzisiaj :) Byłem tam kilka razy. Makarony- mój synonim biedy- też mi się zdarzał. Skawiński z serem ery Noblisty z Balcerowiczem, Był przekleństwem wielu. Prawie zmusił mnie do zasiłku. |
|
|
Jan1797 Szanowny Spike,
Są takie knajpy w naszym mieście, które z zasady używają prawie wyłącznie soli i pieprzu. To jest ta dobra strona dzisiaj Krakowa, ale pamiętam jeszcze Oazę przy Hali Targowej róg Grzegórzeckiej i Daszyńskiego. Kultowa knajpa jawi się dzisiaj jak chiński mur, a gdzie tam Strzelnica Sochy, Wierzynek, flaki i schab w okrąglaku? To Chiny czasów dynastii Qin. Współczesna Europa chce nas uczyć? Q.na czego?:)) |
|
|
Jan1797 Szanowny Paparazzi,
Jak mogłem nie odpowiedzieć natychmiast. To apropo's ludzi zacnych.
Obywatel okolic Grodna, żołnierz, republikanin, który podobnie jak najbliższa mi osoba mówił; Obyś dziecko miał w życiu jak my przed wojną. W sensie dobrze. Stąd starałem się jak mogłem sięgnąć pracą po to, co mi wpajano. Gdyby żył ten Grodnianin to żachnąłby się, to jak nic nie powiedzieć. Zdecydowanie lepiej, że tego nie widzi; Super gość. Serdecznie pozdrawiam |
|
|
Tomaszek Janie
Kuchnia jarska to nasze rodzime bary mleczne . Dla mnie to jakiś element tradycji . To jest po prostu smaczne i zdrowe bez wydziwiania i szukania . Kwestia ochoty i humoru . Podobno jeszcze gdzieś funkcjonują i chwała komuś za to . Nie neguję kuchni świata ale ta ich lepszość jest mocno przesadzona i fetyszyzowana . Od sushi na ten przykład wolę śledzika i te klocki w moim wykonaniu to wielu smakoszy się zadziwiły . Z harrisą też mam dobre doświadczenia , najlepiej to cały gar pełny kartofelków (ja preferuje skrobane baby Potatoes wielkości śliwki w całości bo nigdzie na świecie nie ma takiego wyboru kartofelków jak w Anglii), kalafiorek , fasolka szparagowa , cebulka , filecik z nóżki kurczęcej , co trzeba ugotować co trzeba usmażyć na koniec przyprawić i poddusić z harrisą i bal murzynów gotowy . I bez dogmatów w kuchni . W Belgii gdzie bywałem na dobre żarcie celuję w boulet à la liégeoise( to klopsiki wołowo wieprzowe w sosie śliwkowym z czarnym pieprzem grubo mielonym) podany z belgijskimi frytkami i surowymi warzywami w sosie vinaigrette albo zieloną sałatą ze śmietaną z jajeczkiem na twardo . Belgijskie frytki to klasa sama w sobie . A z buletami i resztą to mistrzostwo świata .
W zasadzie to lubie każde żarełko dobrze zrobione , makarony też .
|
|
|
spike Przy jakiejś okazji, dowiedziałem się, że to nie Chińczycy wymyślili makaron, a potem Włosi go rozpowszechnili. Okazuje się, że makaron był wytwarzany, wg badań węglowych, na długo przed Chińczykami, na terenach obecnej Litwy.
Podobnie jak beton, wynaleziony przez Rzymian, został na wieki zapomniany, by ponownie po wiekach być odkrytym.
Jedynie czarny proch jeszcze jest autorstwa Chińczyków, aż dziw bierze, że mając tak potężne źrodło energii nie podbili świata, co uczynił 'biały człowiek", a Chińczycy nie tylko race z niego robili, mieli broń podobną do współczesnej, jak latające pociski, albo bomby prochowe, czy odrzutowe strzały dla łuczników. :))
Twierdzi się, że kuchnia wschodnia jest najzdrowsza, pewnie tak jest, ale robaki, pająki, świerszcze czy inne ośmiornice nie wiem czy bym zjadł :) |
|
|
Jan1797 Trafne Tomaszu,
Przyglądam się jak szukają vege dziwactw panny od milka. Nas zmusiła dieta i wizyty w pasta barach. Po czym ze łzami w oczach szukaliśmy w rodzinie dziedziczonych przepisów.
Nie jest tak, że nie istniała „Kuchnia Jarska”, jak chociażby ta 1909 roku zbiór przepisów na potrawy kuchni roślinnej, autorstwa Jana Kazimierza Czarnoty z wykorzystaniem raków i ryb. Babcia żony to europejski :)), a moja od urodzenia ukochana osoba, praktykowała u Benedyktynek. A poza tym na zachodniej granicy i południowej wprowadziłbym stan alarmowy. Parmigiano reggiano czy harrisa to już moje udziwnienia. Nasi mieli oscypki, a makaron z nim moim zdaniem jest lepszy. .
Co się tyczy kuchni podlaskiej niech pozostanie taka jak była:)).Są takie knajpy obok mnie, które używają dziś w większości z zasady; Soli i pieprzu. Dobre knajpy.
PS
Co ważne makaron warzywny solić na początku, proszę nie słuchać Włochów. |
|
|
Tomaszek Janie
Migdały , parmigiano regiano czy harrisa to bardzo podlaskie specjały . Szczególnie w Hajnówce bo oni tam są jewropejcami pełną gębą od Lizbony do Władywostoku albo jeszcze do Hamieriki .. Problem w tym że na podlasiu nie jewropiejskim ten przepis zaczynałby się od weź pół karkówki a w wersji wegańskiej ćwierć . W Hajnołce też .
Ale pachnie ładnie ale pół karkówki do tego i mamy bal murzynów . |
|
|
Tomaszek Papa
Historycznie i według mnie i nie tylko Grodno to Podlasie . Nie jakaś Whoyoruś . Ulica Niemeńska z mojej pamięci to większe siedlisko polskości niż dzisiejszy Wilanów . |
|
|
Jan1797 Podlasianom dedykuję; Makaron warzywny z płatkami migdałów.
-płatki migdałów na ostro i sucho zapiec,
-por pokroić cieniutko w półplasterek podsmażyć spokojnie powoli,
-cukinię cieniuteńko pokrojoną wzdłuż zapiec, płatki wrzucić,
-zamieszać z ugotowanym makaronem warzywnym, ostro zapiec
podlane łyżką wywaru z makaronu, posypane parmigiano reggiano.
Tylko pyk harissy lub grubego pieprzu. ładnie i kolorowo-smacznego.
Za przystawkę ciepłą; Fasolka szparagowa żółta, przesypana bułką tartą
koniecznie na maśle z patelni, harissą przyprawiona. Smacznego dnia. |
|
|
paparazzi To jest Kant filozoficzny i uśmiechnięty . Ruskie mówią, "jaki maju taki pchaju". Pozdrawiam Jana serdecznie i rodzinnie z Grodna. |
|
|
Tomaszek Janie
"Chytrze bydlą z pany kmiecie". Była jeszcze "Cwana bestia" w czterdziestolatku . To nie o kartaczach . |
|
|
u2 "a pod tą gruszką to sikał Kościuszko "
Niewątpliwie Kant dożył sędziwego wieku, dzięki codziennej diecie i regularnemu trybowi życia. Kartacze są mocno niezdrowe. Ale czymś musiał pruski generał wywabić Kanta z Królewca, który opuścił tylko ten jeden raz für eine Reise nach Goldap :-)
https://ceik.eu/co-jadal-kant
Co jadał Kant ?
Kant odnalazłby się w dzisiejszych czasach. Był zwolennikiem zdrowego stylu życia, a jego dieta była na tyle interesująca, że trudno się jej nie przyjrzeć. Co więc miewał na talerzu?
Ile wiemy o Kancie? Chociażby tyle, ile sam o sobie napisał, albo tyle, ile ktoś o nim opowiedział. A że "jesteś tym, co jesz", więc z czego czerpał energię?
Sam Kant zdradził co nieco o sobie w rozprawie „O potędze ducha”. Przyznaje, że ani dnia nie leżał chory w łóżku, ani też pomocy lekarskiej nie zapotrzebował. A jego jadłospis był odzwierciedleniem „organizacji psychofizycznej”. Nie pozwalał sobie na kulinarne szaleństwa, trzymał się zasad, ale dzięki temu - choć z natury chorowity, dożył 80 lat i stworzył system filozoficzny, jeden z najpotężniejszych. [...] |