|
|
damascen Niech Pan zajrzy do PIT-u: przecież my się współfinansujemy! Za mało wg Pana? Jakiego socjalu? To wynika z konstytucji (akurat nowoczesnej w tym punkcie), proszę Pana! |
|
|
Anonymous Szanse ma model rezydencko-ministerialny, czyli zwiększanie wydatków z budżetu bez wpływu pacjentów na wydawane pieniądze pochodzące z ich podatków.
Współfinansowanie jest metodą samokontroli finansowej wydawania bonów. Aby było z czego współfinansować trzeba pieniądze mieć własne a nie od min. finansów. W gotówce, którą wydaje się inaczej niż bony - wydaje się ją w odniesieniu do innych potrzeb.
Żyjemy w czasach gdy wszystko co się da jest dotowane, refundowane, "darmowe". W tej sytuacji bon zdrowotny daje samodzielność w wydawaniu socjalu, a udział własny samokontrolę. |
|
|
damascen ad 1,2.3/ - jak najbardziej: uszczegółowień byłoby z pewnością więcej
ad 5/ pułap to nic innego jak przedmiot funkcjonowania UOKiK. Współfinansowanie??? Natomiast nadzór finansowy nad systemem jest oczywisty! Na koniec: żadnego podziału wagi świadczeń! - jeśli kto tam chce (w ramach Modelu) sobie poprawić urodę w ramach filozofii "Hulaj dusz, piekła nie ma" - niech za nią odpowiada kiedyś, gdy mu zabraknie na dializy...
Powtarzam: "opieka" państwa" to relikt socjalizmu - należy to karczować z całą bezwzględnością! Zdziwiłby się Pan, gdybym zaczął podawać przykłady z każdej dziedziny wspólnego obecnego życia - ile tam tej zgnilizny mentalnej tkwi nadal w najlepsze...
Co prawda, jak celnie zauważył Kol. Bloger Losek - marne są dziś polityczne szanse na ten karczunek. |
|
|
Anonymous ""republikańskie" baraki na ubeckim bagnie" :-)))
ale ubeckie baraki też tylko w stadium NEPu sa tolerowane, mogliby pomyśleć o wnukach.
Może zresztą już myślą, stąd protest poszczących rezydentów, którym tylko godne etaty w głowie. |
|
|
Anonymous ""republikańskie" baraki na ubeckim bagnie" :-)))
ale ubeckie baraki też tylko w stadium NEPu sa tolerowane, mogliby pomyśleć o wnukach.
Może zresztą już myślą, stąd protest poszczących rezydentów, którym tylko godne etaty w głowie. |
|
|
Anonymous Ad. " W Modelu tym:"
1. "jakichkolwiek" nic nie mówi. To trzeba określić.
2. "od chwili urodzenia" to za mało. Od chwili uzyskania uprawnień wynikających z obywatelstwa, ubezpieczenia w IIIRP...
3. "Model byłby pozbawiony kosztów administracyjnych" to pobożne życzenia w rodzaju non profit. Koszty są i trzeba je kalkulować aby nie okazywały się dominujące w stosunku do kosztów diagnostyki i leczenia.
4. "Model wymuszałby konkurencyjność oferowanych przez przedsiębiorstwa lekarskie (praktyki prywatne, ośrodki zdrowia, szpitale itp.) usług" cenna innowacja, bo ...
aspekty analizy organizacji "sł.zdrowia", czyli organizacji usług med. w państwie są następujące|:
a) "własność środków produkcji"
b) organizacja siły roboczej
c) system ubezpieczenia pacjentów, a to oznacza rozdział świadczeń (i współfinansowania przez pacjentów) np. na nagłe i zagrażające zdrowiu i życiu, inne ważne hospitalizacje, przewlekłe leczenie ambulatoryjne, pozostałe.
5. "jedyną rolą ministra Zdrowia w tym względzie byłoby coroczne (?) ustalanie pułapu cen usług." - totalne nieporozumienie.
Jeżeli to ma być model sprawny to musi być współfinansowanie pacjenta, a to oznacza, że:
a) minister zdrowia w okresie restrukturyzacji MUSI BYĆ min. finansów, aby pacjent miał z czego współfinansować,
b) patrz pkt. 4.c). |
|
|
Dark Regis Ja już to pytanie zadawałem. Odpowiedź nie istnieje. Problem polega na tym, że każdy chce modelować, modzić i budować "republikańskie" baraki na ubeckim bagnie. Tak jakby warunkiem wstępnym, aksjomatem nie do ruszenia, było utrzymanie stanu posiadania WSI, Niemców i ubecji. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Kwestia nie jest sprowadzono do absudru. To będzie realna śmierć realnego człowieka. Może nawet dziecka... Śmierć zawarta w samei idei modelu. I - nawiasem mówiąc - to nie Pan, jak twórca systemu, ani ewentualny ustawodawca, polityk, będzie musiał tego odrzucenia pacjenta dokonać, tylko jakiś lekarz...
Ale proszę nie myśleć, że ja uważam, że obecnie nie ma takich śmierci, wynikających z niedostatków systemu. Oczywiście są. Co więcej, możliwe, że w modelu, który Pan proponuje było by ich mniej, ja tego nie przesądzam, ale problem w tym, że argumentu, którego ja użyłem, powtarzam, to nie absurd, to przewidywanie skutków, otóż tego argumentu bez najmniejszych wątpliwości użyje każda opozycja, wobec każdej partii rządzącej, która spróbuje takie rozwiązanie wprowadzić. Dziś wszystkie partie polityczne, które rządziły, opowiadają kłamstwa o tym, że obecny system jest skuteczny, tylko trzeba uszczelnić system itd. Czyli dziś taka śmierć człowieka pozostaje ukryta i nie obciąża - choć powinna - sumienia żadnego polityka, żadnego ministra, który bredzi w telewizji, czy z mównicy sejmowej.
Zatem wracając do modelu bonów, nie sądzą by znalazła się siła polityczna, która go zaproponuje... Obawiam się, że takie skokowe oddanie odpowiedzialości za swoje życie nie jest realnie możliwe, choć pożądane.
P.S. Jak pisałem, daleki jestem od gloryfikowania NFZ tu, ale uczciwie trzeba przyznać, że procent pieniędzy, który jest wydawany na leczenie, jest znacznie większy niż procent pieniędzy wydawanych na leczenie (albo na naprawę samochodów itp) przez dowolną inna ubezpieczalnię...
P.P.S.
Model z bonem, jako jasny i prosty, byłby oczywiście znacznie uczciwszy wobec społeczeństwa, niż dzisiejsze kłamstwa obecnego i poprzednich rządów. |
|
|
damascen Nie - (kwestia sprowadzona ad absurdum); przepraszam za obiadową nieobecność: tak jak dziś, gdy rodzina, a poza nią także rozmaite fundacje, darczyńcy (Owsik!!!) wspomagają bądź cały system, bądź odpowiadają na apele poszczególnych nieszczęśników - tak i w Modelu (a raczej obok - jak dziś) nie jest to wykluczone. Teraz co do wykluczenia: nie ma go obecnie? Pan wie najlepiej, jak jest ono dziś bezlitosne: to tak samo jak adwokat z urzędu.
Zastanawia mnie, czy ew. odbiorca Modelu ogarnie przedstawianą materię - skoro wykracza ona, jak widzę, poza powszechną mentalność: to obywatel musi dbać o swoje zdrowie, nie państwo (o jego) - państwo winno zapewnić równe prawa w dostępie do określonej (jego pomyślnością) puli startowej; taka relacja jest obywatelsko- i państwowo-twórcza!
Przypominam hasło naczelne: odpowiedzialność za swój los!
P.S.
Miał Pan rację: koszty administracyjne w 2012 roku, według planu, wyniosły 660 mln 836 tys. zł, w tym wynagrodzenia to 305 mln 368 tys. zł. W 2013 roku koszty administracyjne zaplanowano w kwocie 682 mln 594 tys. zł, w tym na opłacenie pracowników planuje się wydać 305 mln 966 tys. zł. (najniższe w Europie, jak wynika z artykułu: rynekzdrowia.pl ) - zatem nie kilka miliardów, a zaledwie miliard (obecnie). |
|
|
Lech "Losek" Mucha No, dobra, to ja dokończę.
W postulowanym modelu, osoba, która wykorzystała, z dowolnego powodu, pół miliona złotych z konta bonu, o ile nie ma własnego dodatkowego ubezpieczenia - zostaje pozbawiona opieki zdrowotnej, czyli mówiąc obrazowo, pozwalamy jej umrzeć. Dotyczy to ludzi w każdym wieku i niezależnie od przyczyny wyczerpania limitu.
Tak? |
|
|
damascen Całe zdanie (to także odpowiedź dla komentatora Jabe): pkt. 4 zakłada pomoc państwa (ponad limit) dla osób bez tzw. zdolności kredytowej. Ryzyko utraty zdrowia jest identyczne co do istoty jak ryzyko utraty czegokolwiek: człowiek dorosły musi być odpowiedzialny za swój los! W Pańskim przykładzie mamy co prawda los niezawiniony, ale co to zmienia?
Jeśli za tym pytaniem chowa się bilans płatniczy placówki, to sprawa staje się tym bardziej jasna: chodziłoby zatem o asekuracje.
Trudno - przedstawiając idee - opisywać przypadki, ale z pewnością można je opisać w Modelu (tak jak 10 Przykazań - w tonach kodeksów). |
|
|
Lech "Losek" Mucha Ale proszę powiedzieć/napisać wprost - po wykorzystaniu kwoty pół miliona z bonu, pacjenta wymagającego dalszego leczenia... (proszę dokończyć zdanie, chcę je usłyszeć)
Po drugie - wie Pan ile kosztów administracyjnych generuje NFZ? Wie Pan jak wygląda porównanie efektywności wykorzystania środków przez NFZ w porównaniu z dowolną komercyjną ubezpieczalnią? Proszę nie pisać "jakieś kilka miliardów złotych rocznie", tylko sprawdzić ile. Ja nie bronię jakoś specjalnie NFZ tu, ale uważam, że skoro rozmawiamy poważnie, to trzeba się posługiwać liczbami. O ile ja pamiętam, to koszty własne NFZ nie przekraczają 3% jego przychodów, ale mogę się mylić.
I na koniec - jest oczywiste, o czym wielokrotnie pisałem, że trzydzieści lat po Szczepkowskiej w ochronie zdrowa panuje socjalizm rodem z ZSRR. Nasz system przypomina - i to coraz bardziej - system Siemaszki. I jest to oczywiście wina ideologów z PiS. I też jest oczywiste, że bez odejścia od socjalizmu, nic się nie poprawi. |
|
|
damascen Na Pańskie pytanie odpowiada pkt. 4. Na sposób myślenia - przedstawiony pogląd republikański. Proszę zauważyć, że zgodnie z nim "służba zdrowia" jest usługodawcą, a nie "zbawcą". Co do wyliczeń finansowych - obecne funkcjonowanie NFOZ generuje (jedynie ta administracja, nie leczenie!) jakieś kilka miliardów złotych rocznie - w Modelu NFOZ byłby oczywiście zlikwidowany jako niepotrzebny. Zlikwidowane byłyby oczywiście także "protesty służby zdrowia"! Lekarze chcą przecież "rynku"? - nagle nie chcieliby?
P.S.
ten wojskowy frustrat z Gdyni - jak Pan myśli - przemknęła by mu przez łeb taka karteczka, jaką wywiesił? a tak ta cała kołomyja obecnie - Komisja Etyki... a i tak lepiej ma, niż ten drukarz, co to się gejom nie kłaniał: nim się zajął (z "urzędu" państwowy, konstytucyjny RPO).
Prawie trzydzieści lat "po Szczepkowskiej" - a nic się nie zmieniło w ludziach (zwłaszcza tych, co z tej niezmiany "jakoś żyją")... |
|
|
Jabe Zabrakło uzasadnienia dla tego dziwoląga. Jakiekolwiek świadczenia praktycznie każdy może sobie kupić sam. Na przewlekłe leczenie niekoniecznie wystarczy. Ponadto skoro każdy mógłby płacić specjalną kartą za leczenie i nie byłoby kosztów administracyjnych, to można by sobie z pomocą znajomego lekarza spożytkować tę kwotę na dowolny cel. W takim razie może lepiej by państwo każdemu dało od razu nieoprocentowany kredyt?
Mam lepszy pomysł: zamiast wydziwiać, wprowadzić dziki kapitalizm! |
|
|
Lech "Losek" Mucha W/g OECD w 2016 roku w Polsce wydano na ochronę zdrowa łącznie tzn, w sferze publicznej i niepublicznej, 6,4 % PKB
W Czechach 7,3, na Wegrzech 7,6. Czyli sześć w obliczeniach to za mało.
Poza tym, nie wiem czy można brakujące 200 000 złotych na koncie bonu zdrowotnego tak lekką ręką zbyć "niepełnym wykorystaniem puli bonów...". Wszak mówimy o średniej, a zamiana z myślenia "średniego", na "realne" mówi nam, że jedni co prawda nie wykorzystają bonu, ale innym braknie. Co zatem z tymi co im braknie? Co ma zrobić system ochrony zdrowia z człowiekiem, który miał cięzki wypadek samochodowy, albo ciężkie zapalenie trzustki i w wieku - powiedzmy 40 lat już wykorzystał swoje pół miliona? |