Otrzymane komantarze

Do wpisu: Tresura czy uległość?Metoda powstrzymania agresji imigrantów
Data Autor
...Chyba tylko idiota kupuje kebab u czarnucha !!!...Przecież nie wiadomo co to za mięso a w dodatkach może być wszystko łącznie z plwociną  (ot,tak aby niewiernemu lepiej smakowało!)...
xena2012
No cóż,ldziom Zachodu pozostalo  zintegrować się z przybyszami a nie odwrotnie.
August61
Ma Pan rację. Te dzikusy z piekła rodem boją się tylko jednego. Siły. Oni są bardzo "odważni" gdy mają do czynienia ze słabszymi, gdy są w grupie. Tracą rezon kompletnie, gdy sytuacja się odrwaca. Wtedy są tacy rzekomo tolerancyjni i pokojowi. I znajdują wielu ludzi, którzy w to wierzą. Oni  nie szanują słabych. Oni mają respekt tylko przed brutalna siłą. Toi jedyny język, który rozumieja bez tłumacza. Tego nie rozumieja ludzie na Zachodzie. Niestety.
michnikuremek
Ze względu tragiczne efekty wyjątkowej ustępliwości Zachodu wobec codziennej, islamskiej przemocy na ulicach – polskie służby muszą działać wyjątkowo ostro i skutecznie. Tylko czy w ogóle istnieje coś takiego jak "polskie służby"? Mam obawy, że nie..... W polskich miastach - nawet tych najmniejszych - powstają jak grzyby po deszczu kebaby prowadzone przez ciemnoskórych brodaczy..... Wynajmują lokale w centrach miast, na dworcach kolejowych i w podobnych, bardzo drogich lokalizacjach... Mają pieniądze na reklamę na bilbordach czy taksówkach.... Czy "polskie służby" przyglądają się tym ludziom? Czy aby na pewno produkowanie kebabów jest ich jedynym zajęciem? A ich jest coraz więcej..... Niby Polska sprzeciwia się sprowadzaniu "uchodźców" (a właściwie najeźdźców), ale wystarczy przespacerować się po Warszawie, Wrocławiu czy Gdańsku, by zobaczyć, że chyba nie do końca jest to prawda...... A może to "korytarze humanitarne" papieża Franciszka i biskupa Nycza czyli sprowadzanie dzikusów od zakrystii?
Do wpisu: Nożownicy, gwałciciele i usankcjonowane bezprawie UE...
Data Autor
Dark Regis
Uniwersytet Śląski - link podałem niżej. Jeśli ma Pan pytania to proszę pytać, a spróbuję odpowiedzieć w miarę moich możliwości. Lubię sobie dla rozrywki pogawędzić o ekonomii :)
Dark Regis
Ach zapomniałem podać linku do tych starych materiałów. To prawdopodobnie są te dokumenty z tematu "ekonofizyka": 1) Seria wykładów: el.us.edu.pl 2) fuw.edu.pl 3) konferencja.edu.pl W poprzednim poście pisałem o "systemie walki" w Second Life, ale zabrzmiało to bardzo niezręcznie. Chodzi po prostu o to, że aby w takim wirtualnym świecie lub grze komputerowej (np. Wiedźmin) postać mogła pomachać mieczem i tarczą, lub zastosować cios karate, to programiści muszą najpierw stworzyć całą masę rozmaitych plików i dokumentów. Zaczynając od siatek (mesh), które opisują samą postać, dzierżoną przez nią broń, oraz inne sprawy typu odpadającej po ciosie nogi, animacje ruchów i sekwencje animacji (na szkielecie jak w Blenderze), dźwięki, zgranie w czasie animacji dla przeciwnika, całą fizykę dotyczącą wizualnych efektów dostania mieczem w głowę lub odbicia się od tarczy, aż do zaprogramowania tego wszystkiego w formie np. skryptów Lua. Oczywiście w SL za jeżyk programowania i za skrypty służył tylko język LSL wymyślony przez "Lindenów" (admini i twórcy wszyscy mieli nazwisko Linden w SL). Przyznam, że język ten był bardzo fajny i poręczny na tyle, że poleciłem go pod rozwagę znajomym tworzącym Wurm Online. Tak więc system walki to był cały kompleks rozmaitych technik, które użyte na platformie SL powodowały, ze nagle ni z tego ni z owego wybuchała jakaś nawalanka w sklepie z bronią (square grida, czyli kwadrat ze sklepem obsługiwany przez dany serwer sieci, z odblokowanymi opcjami dotyczącymi interakcji i uruchamiania skryptów nazywał się sandboxem, gdzie można było przetestować własne pomysły). Wyglądało to tak, że nagle ktoś wyciągał małą bazukę i walił do przechodnia, którego odrzucało na kilka metrów; potem ktoś wyciągał miecz i kosił kogo popadnie, a wejście w fazę animacji padania na grunt, odbierało właścicielowi awatara sterowanie na moment; wreszcie wkraczała miejscowa policja lub wynajęta firma ochroniarska i puszkowała furiatów w takie specjalne klatki w kształcie cylindra i wyrzucała ponad chmury, co niechybnie kończyło się wyleceniem na sąsiedni serwer. Pomijając cały komizm sytuacji, które stwarzali tzw. grieferzy (odmiana miejscowych złośliwych hakerów), SL było doskonałym miejscem do szkolenia się w technikach programowania gier i animacji. Właśnie dlatego często do tego wracam. Aspekt ekonomiczny SL jest jednak dużo ciekawszy do osobistego zbadania. Wspomniana milionerka Anshe Chung stworzyła potem równie poważny bank w innej grze MMO, Entropia Universe. To darmowa gra dla lubiących polować na stwory i kosmitów, ale sporo kosztuje, jak ktoś się nieopatrznie w to wkręci. Ludzie potrafią wystrzelać tam tysiące dolarów dziennie. Część wraca w formie lootu, ale wiadomo, że firma musi z czegoś żyć :/ anshex.com
Anonymous
:-) Nie wiem czy bardziej mnie Pan podpuszcza, czy bardziej przecenia. Spróbuję się wgryźć. Tamten podręcznik faktycznie był z Wrocławia. Miał w przedmowie dziwny przykład o sieci dealerskiej samochodowej. Dziękuję i pozdrawiam.
Dark Regis
Jest bardzo wiele materiałów na temat nowoczesnych metod w ekonomii i rynkach kapitałowych. Ja np. zaczynałem poszukiwania w początkach lat 2k od śledzenia list dyskusyjnych na wirtualnym NASDAQ-u i trafiłem potem na strony brokerów (miałem konto na Barrons.com) oraz w konsekwencji amerykańskich uczelni. Nie sprawdzałem czy ta wirtualna giełda jeszcze działa, ale można znaleźć setki innych gdzie da się potrenować trading. Mówimy oczywiście o metodach matematycznych szacowania ryzyka, rozpoznawania trendów itp. rzeczach. Sama zabawa w kupowanie akcji dla kupowania nie daje aż tyle zadowolenia jak znajdowanie sposobów na zarobienie choćby wirtualnych pieniędzy. Oto kilka ciekawych adresów: 1) barrons.com 2) marketwatch.com 3) interactivebrokers.com Pewien rodzaj giełdy spotkałem w wirtualnym świecie Second Life. Były tam notowane realnie istniejące firmy ale jakoś powiązane z SL, na przykład firmy twórców grafiki, systemów walki, awatarów, skryptów, landlordów lub projektantów posiadłości, sklepów i wnętrz. Przykładowo była tam firma słynnej milionerki Ansche Chung, która inwestowała w "nieruchomości". To tylko na pozór jest zabawa, bowiem wbrew pozorom tam obracają się realne pieniądze, a zamówienia na design składają duże uczelnie, a nawet IBM. Ten wykład to był prawdopodobnie fragment strony uczelni z Wrocławia, która zrobiła ją w ramach projektu unijnego. Jednakże można te zagadnienia wygooglować w innych miejscach sieci, o ile zrozumie się specyfikę tematu. Chodzi o to, że gdy wahania kursów giełdowych potraktujemy jak sygnał do analizy, to będzie on przejawiał własności fraktalne. Z drugiej strony zmienność tę będą powodowały losowe pobudzenia o dużych częstotliwościach. To prowadzi wprost do stochastycznych równań różniczkowych oraz (fraktalnych) ruchów Browna (zagadnienie dyfuzji). 1) Dobry wykład: fuw.edu.pl 2) Tu też jest o tym, ale tak nieludzkim językiem, ze mało kto to przeczyta: mimuw.edu.pl 3) Ostatnio znalazłem coś takiego odnośnie stosowania fraktali: ojs.wsb.wroclaw.pl 4) To trochę z innej beczki, ale pokazuje jak rozwinęła się ekonomia: pbc.biaman.pl
Anonymous
Jest Pan kopalnią linków i nie tylko. Przypomniał mi się wykład ekonomii podany przez Pana. Był ciekawy, a nie umiem go odnaleźć. Czy mogę prosić o podanie go?
Anonymous
W tym względzie jestem zacofany bo jedyna gra ze strzelaniem, w którą się bawiłem, to była kurka wodna z 15 lat temu. Gry są w innym miejscu. Strzelanie jest w innym miejscu a jakie cyberkuku pojawi się w realnym polu walki to podejrzewam, że w MON nie podejrzewają. To będzie coś czego nie ma w sprzedaży i cyberpartyzanka ewentualnie sobie poradzi a nie cybertrepy. Tylko stal i ołów się nie zdeprecjonują.
Dark Regis
To nie jest dokładnie tak. Państwo ma zawsze takie orzecznictwo i metody, które są bezpieczne dla "ludzi państwa". Gdyby "ludziom państwa" udało się kiedyś zantagonizować przeciwko sobie tych wszystkich karateków i dżudoków i ludzi odważnie stających w obronie własnej, to mogłoby się okazać, że ci pod czyimś przywództwem mogliby wystąpić przeciwko nim. To jest skrajnie niebezpieczne dla "ludzi państwa" i raczej nie udałoby się tego zatrzymać samym zaostrzeniem kar do kary śmierci za antykaściane spojrzenie. Byłoby grubo. Dlatego właśnie kasta myśli, głównie o sobie, jak zrobić, żeby się reszta nie zebrała do kupy i stąd to paraliżowanie zdrowych odruchów na zaś.
Dark Regis
Nie tylko drony, ale wręcz cyberpiechota z komputerem na Linuksie w plecaku i wyświetlaczem w okularze, który jest podłączony do serwera zarządzającego całym polem walki ;) Ma to sens, bo można małymi środkami obstawić spory odcinek i obrazy z dronów stają się wtedy zwiadem i szpicą 2.0. Żołnierz może też być w terenie na bieżąco prowadzony przez doświadczonego weterana, nawet takiego, który stracił nogi. Może korzystać z automatycznego tłumacza, dostawać zwroty w obcym języku do wymówienia typu "Hände hoch". Właśnie umiejętność posługiwania się robotami i dronami, które zaniosą granat tam, gdzie wzrok nie sięga, na przykład przewodem wentylacyjnym bunkra. Amerykanie już bardzo dawno dostrzegli plusy łączenia technologii cyfrowych z klasycznym treningiem. Zaczęło się oczywiście od symulatorów lotniczych, a po nich symulatorów obsługi czołgów i innego sprzętu. Coś tak oczywistego jak symulator jazdy samochodem weszło na kolejny etap abstrakcji. Zaczęto na symulatorach kształcić całe załogi, zgrywając ich czynności w symulowanych sytuacjach krytycznych. Nawet kształcenie pododdziałów piechoty rozpoczęto poprzez danie dzieciom darmowej gry "America's Army". Każda poważna gra sieciowa uczy nie tyle pukania na czas i na punkty wirtualnym patykiem do oddalonych pikseli, ale przede wszystkim współpracy, analizy sytuacji, planowania oraz umiejętności wykorzystywania dostępnych środków do realizacji celu. Każde "pójście na Bosa" jest właśnie takim treningiem, gdzie stawia się głównie na efektywność i sprawdzone rozwiązania. Kiedyś po pracy lubiłem sobie pograć na arenach "Guild Wars". Tam wyjątkowo wyraźnie widać jak ważny jest pomysł na walkę i planowanie, wykorzystywanie własnych atutów i słabości przeciwnika. Któregoś pięknego dnia załapałem się do rutynowego zespołu takich "graczy wygrywaczy" i po trzecim wygranym pojedynku nagle pojawił się oddział samych mesmerów (takich najsłabszych wojowników w grze) graczy z Korei. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy przerżnęliśmy gładko w kilka minut. Oni po prostu rzucili jeden na drugiego czary odbijające w nas nasze ciosy i załatwiliśmy się sami naszą własną siłą lub raczej rutyną :] America's Army: pl.wikipedia.org Cyber armia: arcyber.army.mil Tu o wykorzystaniu weteranów do szkolenia młodzieży: warrior2cyberwarrior.com
Anonymous
Komputerowych strzelanek bym nie deprecjonował, bo III światowa może być rozgrywana podobną techniką i drony kamikaze będą w użyciu zamiast granatów. Upowszechnienie umiejętności użycia broni oczywiście popieram. 4 nożowników po konfrontacji z rewolwerem przestaje być zagrożeniem. Póki co nawet OT nie ma pozwolenia na broń a przestępcy nie potrzebują.
Lech Makowiecki
Guldenstern. Nie oceniaj ludzi zbyt pochopnie. I naucz się czytać ze zrozumieniem. Nie nawołuję do walki z nożownikami. Tylko do wyrównania szans. Chyba, że lubisz być ofiarą. Nie wiesz nigdy, kiedy znajdziesz się w sytuacji bez wyjścia, więc sprawność fizyczna może ci się przydać. Nawet, żeby uciec :))). Tak na marginesie - za bandytami nie walczy się fair. Można stosować gaz i broń palną (o ile się ją posiada).  PS Na studiach ostro trenowałem karate i judo, jestem ratownikiem wodnym (pływam do tej pory 2 km dziennie stylem zmiennym mimo tego, że mam 63 lata). Niejeden młodziak nie ma ze mną szans na pływalni. Odbyłem po studiach roczne szkolenie wojskowe - więc nie mów ni, że jestem mocny tylko w gębie. I wcale nie twierdzę, że miałbym szanse z młodym, wysportowanym  nożownikiem.  Ale robiłem w życiu wiele, żeby nie oddać tanio skóry. W przeciwieństwie do współczesnych pseudo-facetów...   
Guildenstern
Autor, niestety nie pierwszy raz, okazuje się mocny w gębie. Osobiście znałem pewnego instruktora krav magi, który był znacznie bardziej sceptyczny co do kwestii "bezproblemowego" wyłuskiwania noża z ręki zaprawionego w ulicznych bojach bandyty.  Ulica to nie dojo a młodzi bandyci często też potrafią się bić. Do tego naćpany często nie czuje bólu a po amfetaminie zachowuje ostrość widzenia i koordynację. Tekst, w kontekście zbrodni z Rimini, wydaje mi się obraźliwy w stosunku do męża zgwałconej kobiety. Trzeba to jasno podkreślić: nie miał żadnych szans, nie mógł zrobić nic ponadto co zrobił (cokolwiek to było). Jego żona, przy całym współczuciu do niej, przynajmniej nie została wdową. Pan Zayazd może się podniecać jak mały chłopiec oglądając filmy z Van Damm'em a nawet dzielić swoją pasją z czytelnikami jego bloga. Niemniej, chrzanienie na temat "zniewieścienia" może sobie lepiej odpuścić. Już pewien policjant po służbie zginął od noża broniąc wiaty przystanku. P.S.: Zwrócę honor, kiedy autor skrzyknie jakąś straż obywatelską i spędzi w niej powiedzmy trzy miesiące po cztery godziny dziennie, patrolując mniej bezpieczne okolice swojego miasta. A takie wymądrzanie się czego to obywatele nie powinni...  P.S.2: Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz (to już nie do pana śpiewaka). Co w tej sprawie ma do powiedzenia rezydent czy też pilot tej imprezy, inni uczestnicy? Nikt tych ludzi nie ostrzegł, że o tej porze plaża jest strefą śmierci? Wczasy już się kończyły, przez cały ten czas nikt nie powiedział im, że plaża to przedsionek piekła?
Halo, tu rzeczywistość. Przecież próba samoobrony spotka się ze zdecydowaną odpowiedzią państwa. Każde działanie poza biernym poddaniem się pobiciu i obrabowaniu zostanie uznane za przekroczenie obrony koniecznej i przykładnie ukarane. A bokser czy karateka będzie miał jeszcze gorzej - z wieloletniej linii orzecznictwa wynika, że użycie przez nich swych umiejętności jest równoznaczne z użyciem broni. To nasza polska rzeczywistość. Nie zdziwiłbym się, gdyby okazałoby się, że kraje Zachodu mają podobne przepisy.
xena2012
Rimini-dawny kurort dla bogaczy ze swoimi jachtami dzisiaj jest przystanią dla zlodziei,narkomanów i bandytów.Plaża oblężona przez drobnych handlarzy stojących nad plazowiczami jak diabeł nad grzeszna duszą oferujac usilnie swoje towary,w nocy policja chyba nie pracuje.Czyżby władze straciły tu kontrolę?
Do wpisu: Antyislamski ruch oporu w Polsce?
Data Autor
xena2012
Dlaczego terrorystom tak łatwo idzie? Dlaczego islamiści już się nie kryją tylko w internecie zapowiadają powstanie kalifatu? Oczywiście na razie w Hiszpanii w której całkiem niedawno zorganizowano marsz pod hasłem ,,chcemy uchodźców a nie turystów''. Więc islamiści po prostu wypełniają ich życzenia.
Do wpisu: CZY POLSKA PRZYJMUJE JUŻ MUZUŁMAŃSKICH IMIGRANTÓW? I
Data Autor
Czesław2
Wielu śniadych ma legalne unijne papiery i nic nie stoi na przeszkodzie, aby brali kasę w Niemczech a robili zakupy i nie tylko w Polsce. To tylko kwestia czasu, aby rozlali się i wyrównali stężenie na zasadzie dyfuzji. Niemożliwe, aby rząd tego nie kumał.
szymon
Tak dobrze napisane panie Lechu. Zamknac granice i kontrola  wszystkich ciapatych i czarnych. Pozdrawiam
michnikuremek
To samo jest w Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku czy Szczecinie.... Bez zgody MSWiA samorządy czy Kościół katolicki (słynne "korytarze humanitarne") nie mogą ich tutaj sprowadzać..... Ale może my o czymś nie wiemy? Minister Błaszczak nas zapewnia "Polska jest bezpieczna". Ciekawe skąd u niego ta pewność? Jaki to problem przyjechać  z Niemiec do Polski, wynająć (lub ukraść) furgonetkę czy ciężarówkę  i rozjechać ludzi na jakimś deptaku?  
Art
W czerwcu byłem w popularnej kawiarni na Pl. Konstytucji.50% klientów to tzw.ciapaci + ze trzech czarnych.Zmyłem się czym prędzej,sprawdzając po wyjściu,czy aby naprawdę jestem w Warszawie.
Do wpisu: NO PASARAN? Tym razem Barcelona i Cambrils...
Data Autor
xena2012
Dyskusja zwłaszcza w internecie nigdy nie jest czasem straconym,tym bardziej jeśli jest prowadzona bez wyzwisk i inwektyw.Domasuł pod tym względem jest bez zarzutu ale i moim i jego prawem jest mieć możliwość trzymania sie swoich pogladów.Oczywiście nie zgadzam się z faktem ustawicznego wyżywania się na prawicy przez komentatorów czy blogerów  ,przyprawiajacym jej gębę faszysty przy kazdej okazji.Ci sami komentatorzy nie widza nic niestosownego w działaniach lewicy i z góry rozgrzeszają. Nawet za monstrualną ksenofobię w stosunku do prawicy czy zwolenników PiS. 
Lech Makowiecki
Xena2012! Szkoda czasu na tego Domasula... To albo prowokator, albo "mądry inaczej". Jego bezmyslna akceptacja nowego ładu jest porażająca. PS Swego czasu, w czasie II wojny, niejaki  Bartoszewski bał się Polaków  bardziej, niż Niemców. Domasul  ma podobnie z fanatycznymi muzułmanami...
xena2012
A kto tu stara się na siłę przepchać na siłę prawicowe idee bądź chrześcijańskie hasła?? Kto panoszy się w Europie? ,Prawica,? Przeciez siedzi jak mysz pod miotłą stale wyśmiewana,,porównywana do faszystów i,której zresztą nikt nie pyta o zdanie?  Na jakiej zasadzie wyobraża Pan sobie ów koncensus,że rzadząca grupa unijnych oszolomów narzuci swoje zdanie z żądaniem bezwarunkowego podporzadkowania się ich decyzjom? Chyba trochę trudno zrozumieć np.takiego Schultza i jego poglady bo mocno wątpię że on takowe ma.Wystarczy posłuchac wyuczonych formułek o demokracji które powtarza przy kazdej okazji.To on miałby wypracowywać konsensus?