Otrzymane komantarze

Do wpisu: Tak w polskiej służbie zdrowia marnuje się pieniądze
Data Autor
Piotr Solis
Po argumentach ad absurdum poznaje się zera. Żadnych słów komentarza. A co do brakujących słów ... proszę czytać ze zrozumieniem. Służba zdrowia i opieka medyczna, to nie koncern biznesowy ... Cóż, rozumienie prostych słów przekracza percepcję pewnych osób ...
Jabe
Powołuje się Pan na efekt skali, a nie pamięta, jak to było ćwierć wieku temu, gdy ten efekt działał na poziomie całych państw (ba, nawet całego RWPG)? Zauważyłem też, że nie padło słowo „konkurencja”. Pan jest ekonomistą z wykształcenia?
Jabe
Bardzo ładnie wyłuskane.
Jabe
Szanowny Panie, pojęć się nie udowadnia, tylko definiuje. Nigdy przedtem nie spotkałem się z pojęciem prawicy definiowanym zależnie od czyjegoś poszanowania wiedzy, zwłaszcza matematyki. Proponuję, żeby Pan poświęcił osobny wpis na wyłuszczenie pańskiego rozumienia tego pojęcia. To mogłaby być okazja do ciekawej i kształcącej dyskusji.
"i tym podobne p.. p..." to raczej autor uprawia. Nadal brak odpowiedzi KTO miałby decydować czy cena usługi/sprzętu jest efektywna? Nikt tu nie twierdzi, że ma być najniższa. "A to, jaki poziom, decydowaliby obywatele, czy zgadzają się płacić za ten czy inny poziom usług." W jaki sposób niby mieliby decydować? W referendum czy przez posłów? Co miesiąc? Co kwartał? :) "Otóż zapowiedź Pani Gilowskiej wywołała prawdziwą panikę, która trwa po dziś dzień, bo państwo otrzymałoby efektywne narzędzie do kontroli złodziejstwa. Więzienia zapełniłyby sie szybko." Nic by się nie zapełniło. Skończyłoby się na kolejnej mutacji NFZ. "zacząć uczciwie płacić Polakom" Teraz to Pan pojechał żarcikiem. :) W tym kraju robi się WSZYSTKO, aby ludzie fascynowali się WSZYSTKIM: footballem, tańcem z frędzlami i innymi gwiazdkami, byle tylko nie zastanawiali się, że dominanta zarobków wynosi grubo poniżej 2 tys zł miesięcznie netto! A to już urąga zwykłej przyzwoitości. To JA, obywatel chcę i mam decydować, do którego lekarza czy placówki chcę się udać. I nie jest ważne czy wydam pieniądze z własnej kieszeni (niezabrane mi wcześniej przez fiskusa z pensji), czy będę posługiwać się bonem zdrowotnym czy inną formą ubezpieczenia (zapłaconego z mojego wyboru). A nie urzędnik!!!
Piotr Solis
Szanowny Panie, wielokrotnie w artykułach udowadniałem, że prawica to wolność i poszanowanie wiedzy, w tym matematyki oraz znajomość historii. Osoby nazywające siebie prawdziwą prawicą mają braki w edukacji i to na wszystkich poziomach. Jak ktoś nie rozumie matematyki, próżna znim dyskusja. A skąd bierze się bogactwo bogatych? Same genialne pomysły nie mają znaczenia, jeśli nie ma ludzi. Jeśli ktoś tego nie rozumie, nie rozumie, jak działa matematyka ..., niech biznes robi na Marsie. Powodzenia. A historia ... nieboraki...
Piotr Solis
Tak parę słów odpowiedzi. Ktoś pisze, że prywatny wydaje swoje pieniądz... Wystarczy przeczytać artykuł i porównanie kosztu służby zdrowia w USA - prywatna i w Kanadzie - państwowa. Żaden prywatny szpital, tak jak państwowy nie wydaje swoich pieniędzy, tylko pieniądze pacjentów, także te ze składek, które płacą aktualni zdrowi. Jedyna różnica, że ci prywatni wyciągają wielokrotnie więcej od społeczeństwa za gorszy poziom usług, niż ci w systemie państwowym za lepszy ich poziom. W USA koszt służby zdrowia na obywatela jest od 3-7 razy wyższy, niż w Kanadzie. Mowa, że budżet ... i tym podobne p.. p... Otóż zapowiedź Pani Gilowskiej wywołała prawdziwą panikę, która trwa po dziś dzień, bo państwo otrzymałoby efektywne narzędzie do kontroli złodziejstwa. Więzienia zapełniłyby sie szybko. A pamiętacie Państwo, jak identyczne urządzenie w Zielonej Górze kosztowało 7 razy więcej, niż w Olsztynie. To tylko przedsmak... Wspomniałem o efektywnym a nie najniższym koszcie i tu znów krytyka. Podtrzymuję zdanie, bo gdyby zastosować technologię z XIX w., to koszt byłby najniższy, ale co to miałoby wspólnego z leczeniem? Słowo efektywny = się najniższy koszt przy określonym poziomie usług medycznych. A to, jaki poziom, decydowaliby obywatele, czy zgadzają się płacić za ten czy inny poziom usług. Uspokajam, bo wystarczyłoby (załączony link do mojego artykułu) zacząć uczciwie płacić Polakom, a w służbie zdrowia byłoby więcej pieniędzy, niż wynoszą potrzeby.
Mam swoje doświadczenia ze służbą zdrowia. Mieszkam w miejscowości, która "załapała' się w latach 90 eksperymentu z wprowadzeniem Rejestru Usług Medycznych. Pamiętam co nastąpiło w przychodniach lekarskich - lekarze zaczęli walczyć o pacjenta. Ci co rozpoczynali przyjęcia z godzinnym opóźnieniem od kawki i przyjmowali 6 pacjentów w ciągu dnia szybko zostali bez pacjentów. Ale przyszła reforma i później spotkałem się z sytuacją, że pracownicy izby przyjęć potraktowali chorego komentarzami "zachciało się RUM to teraz macie" i "za darmo to...". Bywają sytuacje, że chory odczuwa zainteresowanie swoim losem ale coraz częściej jest pozostawiony samemu sobie. Uważam, że musi istnieć państwowy system służby zdrowia opłacany z podatków i składek zdrowotnych bo musi istnieć system leczenia na wypadek zagrożenia epidemią, katastrofą przemysłową, czy nawet wojną. Tylko u nas od lat system opieki zdrowotnej tworzą politycy i lekarze, pacjentów nikt nie zaprasza (są przecież organizacje zajmujące się poszkodowanymi i mają one swoje opinie). Po 30 latach pracy i płacenia składek na ubezpieczenie zdrowotne nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy słyszę że na fundusz to mogę być przyjęty za ileś miesięcy czy lat natomiast prywatnie to od ręki. Chciałbym żeby opieka lekarska była taka jak w latach 70. Wyposażenie przychodni i szpitali było o wiele uboższe niż teraz ale pacjent mógł liczyć na zainteresowanie i wsparcie.
Jabe
„Co najdziwniejsze, o pracy i godziwych wynagrodzeniach w Polsce nie mówi lewica, lecz prawica z PiS i sympatycy, np. ja.” Nie ma w tym nic dziwnego. To jest konsekwencja błędnego rozumienia prawicowości.
Anonymous
@autor "Czy prywatna służba zdrowia może być tak efektywna, jak państwowa? W Polsce nie ma praktycznie państwowej służby zdrowia, tylko publiczna, a to jest zupełnie co innego, tak dla porządku." Państwowa to taka, w której pierdzistołek wydaje cudze pieniądze zrabowane przez państwo w majestacie prawa. Prywatna to taka w której ktoś realizuje swoje koncepcje lepiej lub gorzej ale za własne pieniądze i pacjenci mają wybór skorzystania z tej oferty albo nie. "Szanujący się ekonomista musi spojrzeć na system. Na świecie są dwa systemy służby zdrowia, plus mutacje. Prywatna oraz państwowa służba zdrowia. W Polsce, poza kilkoma poliklinikami, praktycznie nie ma państwowej służby zdrowia. W Polsce od 1999r. funkcjonuje publiczna służba zdrowia, która poza kwestią własności, niewiele różni się od prywatnej służby zdrowia – te same mechanizmy funkcjonowania." Jak wyżej. Albo Pacjent ma wolny wybór i wydaje własne pieniądze albo "ma prawo wyboru" całkiem jak w polskim systemie wyborczym. Może wybrać nie lekarza tylko wybraną wcześniej przez NFZ placówkę i nie leczenie którego potrzebuje tylko to, które NFZ uzna za słuszne. "W Polsce, jak i w wielu krajach, pokutuje mit, że prywatne zawsze jest lepsze, niż państwowe. Obszar służby zdrowia jest dowodem, że ten mit jest fałszywy. W ekonomii, właśnie, mówi się o tzw. efekcie skali. co w prywatnej służbie zdrowia jest niewykonalne, bo każdy pojedynczy szpital, czy też ich grupa/sieć, musi mieć drogi sprzęt i równie drogich specjalistów dla procedur wysoko specjalistycznych, jak u konkurencji. Jeśli nie, wypadnie z rynku, zbankrutuje." Co znaczy lepsze? Załóżmy, że w tych samych pieniądzach lepsza usługa - wówczas nie zawsze ale znacznie częściej. I tak można zdanie po zdaniu tylko szkoda czasu. Jeśli rzeczywiście nie ogrania pan wydawania własnych pieniędzy proszę dać ogłoszenie. Za stosowny procent (porównywalny z ZUS i NFZ) znajdą się chętni i Pana wyręczą.
NASZ_HENRY
Ciekawe co na to dyżurny lekarz NB ;-)
Tak właściwie ten wpis to zakwalifikowałbym co najwyżej jako punkt wyjścia pod stworzenie progamu rozwiązań w służbie zdrowia. Bo za wiele jest tutaj rzeczy, które trzeba dokładnie wyjaśnić i im się przyjrzeć, żeby zrozumieć sens i logikę stojącą za takimi, a nie innymi zachowaniami. Ot, choćby sytuacja z początki wpisu - tak, zgadza się, że pacjenci leżą w szpitalach dłużej niż potrzeba. Zgadza się, że wynika to z kwestii finansowych. Ale już Autor nie wnika jakie one są. Ja nie mam dostępu do zasad finansowania poszczególnych pozycji z cennika NFZ, ale do poznania jego bezsensu wystarczą leczący się członkowie rodziny. Np. moja Matka potrzebowała wykonać dość specjalistyczne badanie. Nie pomnę już na co to było, ale pokazało posmak absurdów w służbie zdrowia. Otóż w pakiecie z badaniem otrzymywało się 3 dni leżenia w szpitalu, bo tylko taką usługę szpital wykonywał. Samo badanie było bardzo nisko opłacane, a dodatkowy czas w szpitalu znacząco podnosił wypłatę z NFZ. I wracając do pacjentów leżących dłużej - leżą dłużej, bo w ich przypadku z zastosowanych badań/zabiegów/operacji wynika też odpowiedni czas do spędzenia w szpitalu, żeby szpitalowi przyniosło to najlepsze wpływy. Wynika z tego, że w przypadku zmian oddzielnie należałoby wycenić badania, zabiegi, operacje, itp. nie łącząc ich dodatkowo z czasem pobytu na szpitalnym łóżku, który to czas należałoby wycenić oddzielnie. Przy odpowiednim doborze stawek szpitalom zależałoby, żeby wykonywać dużo usług jak najlepiej - dobrze wykonana usługa, to krótszy czas pozostawania pacjenta w szpitalu na łóżku, które mógłby zająć kolejny pacjent. A do tego powiązanie powikłań z obniżką wypłaty za usługę czy też dodatkowymi karami, żeby nie przyszło im do głowy pójść na ilość z obniżeniem jakości. Sporo mi tego wyszło, a to niestety tylko wierzchołeczek góry lodowej o nazwie służba zdrowia.
"Służba zdrowia ma zapewniać usługi medyczne obywatelom po najbardziej efektywnej cenie". Bardzo to szlachetne tylko nie raczył Pan napisać kto miałby sprawdzać, że dana usługa jest "po najbardziej efektywnej cenie". Znów jakieś ciała, kolejne instytucje czy urzędnicy do weryfikacji tym razem cen? Tu nigdy pieniądz nie pójdzie za pacjentem, bo wtedy lekarze musieliby zacząć się starać, nie tylko leczyć ale również okazywać pacjentowi szacunek i empatię. A tego to już by było za wiele. Strajki murowane. Proszę nie bronić lekarzy. To oni, jako grupa zawodowa, gremialnie poparli w 2007 i również w 2011 roku obecnie rządzącą ekipę. Co? Nie widzą co się dzieje? Tak im przeszkadza ta patologia, że zaniemówili i nie protestują? Ciekawe... Każda próba krytyki tego towarzystwa to 'wylewanie żalów', a winni wszystkiemu są 'system' oraz 'minister'. Tylko, że ministrami zdrowia od 2007r. są również lekarze i to z partii gremialnie przez nich popieranej. A gdy dwa lata temu PiS zorganizował sławetne debaty (pierwsza o gospodarce, ale już druga o służbie zdrowia), to przedstawiciele środowisk lekarskich podnieśli wrzask, że 'po co to wszystko?', 'system jest ok, tylko pieniędzy brak', itd. No, to jak? Dobry ten system czy zły? A może to po prostu 'mądrość etapu'? 'Budżetowe' finansowanie służby zdrowia proszę sobie darować. To po prostu niczym nie kontrolowana rzeka pieniędzy, która w pierwszej kolejności pójdzie na podwyżkę pensji lekarskich (przecież nie pielęgniarek). To by była dopiero patologia. A tak przy okazji. Tu może rządzić dowolna partia, a służba zdrowia może gnić i dogorywać. Ale gdy tylko rząd utworzyłoby PiS, to bez względu na ewentualne działania lub ich brak lekarze natychmiast zastrajkują. Tak po prostu. Proszę się nie zakładać, bo Pan przegra. :)
Do wpisu: Polska liderem nowoczesnych technologii- energia elektryczna
Data Autor
Piotr Solis
Pełno tu lobbystów ale cóż, POsy szczekają, a ja idę dalej. Zarzuty wszelakie, głównie w złej woli. Biogazownie? OK, ale czy to dla rolników, czy dla latyfundystów, o której rolnicy normalnoobszarowi mogą pomarzyć. Druga sprawa, krople, co pradwa, tworzą ocean, ale nigdy nie staną się oceanem same w sobie. Tak samo energetyka prosumencka, skądinąd cenna inicjatywa. Co do wiatraków, "dorzuciłem" link do polskiej konstrukcji, która robi furorę na świecie i nie bez powodu. "Szklarnia"? Co to ma do treści artykułu, gdzie ze względu na atuty polski, zaproponowałem, aby ję zastąpić źródłami geotermalnymi - najpierw czytać dokładnie, a dopieró później, ewentualnie krytykować. Powtarzam się z atomową kliką? Dokładnie trzeci raz z rzędu i powtórzę to w każądym artykule dotyczącym energetyki, czy też będącym recenzją rządzących. Tak się składa, że jestem analitykiem, więc żaden kłamca nie wmówi mi, że jak coś kosztuje gigantyczne pieniądze, to nie wejdzie w cenę. Wejdzie, głównie na 2 sposoby: 1) jako gigantyczna amortyzacja; 2) jako gigantyczne odsetki od kredytów. Zgodnie z prawem polskim, zgodnie z prawem każdego cywilizowanego kraju, jeśli zarząd tego nie włoży w cenę, to działa na szkodę spółki ze wszelkimi tego konsekwencjami z kc oraz kk (utrata prywatnego majątku i kary więzienia) - to wynika wprost z prawa. Lobbyści kłamią, to rozumiem, ale lemingi? Tych kiedyś nazywano warchołami, których moi przodkowie tępili w ramach tzw. Rzeczpospolitej Szlacheckiej Babińskiej. Przedstawiłem zestawienie top technologii  wprowadzanych do użytku na świecie, a o których mało kto w Polsce wie, a rządzący w szczególności. Era post atomowa na świecie już się zaczęła i dobrze byłoby to uwzględnić w planach rozwojowych, miast kupować w "szmateksie" za gigantyczne pieniądze atomowe "ubrania" (elektrownie) po starszych i bogatszych krewnych, tym bardziej, że za te pieniądze możemy kupić ekstrawagandzkie, topowe "ciuchy", lepsze od bogatych krewniaków.
Ps: " Zastanówmy się, co Putin powiedział do Merkel? Taka mała podpowiedź, (...) Cóż, uzgodniono podział Polski (...)? W świetle słów Radosława S. Jest to prawie pewne." Zamiast straszyc prosze wymienic jakie korzysci beda mieli Sowieci po zajeciu czesci rozebranej Polski... ? Ciekawi mnie rowniez jakie korzysci ze wspolnej granicy z nieobliczalnym bandyta beda mieli Niemcy?
Moje 3 Grosze Nie znam sie … ale mam swoje zdanie… Elektrownia Atomowa w Polsce ? – Strach sie bac Wielkie szklarnie z kominami na pareset metrow - projekty w ktorych pomaga w USA Pentagon ... Szanowny Panie marzyc kazdy moze ... ale predzej mi tu kaktus wyrosnie.. W kraju montowni i gospodarstw malorolnych jedynym realnym wariantem jest budowa wielu malych biogazowni. Kapital regionalny ... to i swoi patrza swoim na rece zeby ich kasy ktos nie przerżnął. Rolnicy maja prace i regionalny rynek zbytu na kukurydze czy rzepak zapewniony i staly. Ziemia nie lezy odlogiem i nie musi byc finansowana z Uni za nic nie robienie i kontraktowe nieobsiewanie. Rolnicy uprawiajac ziemie potrzebuja maszyn ,traktorow ... Male biogazownie to dzis male cudenka techniki... do nich tez potrzeba wyksztalconej obslugi i serwisu technicznego .. Wszystko z namacalnym pozytkiem dla regionu.. juz o samym pradzie czy cieplej wodzie nie wspominajac. Do tego kazdy kto czytal powiesc „BLACKOUT” (autor Marc Elsberg ) Zdaje sobie sprawe ze jak „pyknie” w elektrowni zasilajacej pol Polski to doslownie pol Polski siedzi po ciemku i w zimnym. A jak „pyknie” w biogazowni gminnej ... to bez pradu siedzi gmina. i tak to sie kreci.. w niektorych krajach. Na atomie,parkach wiatrakowych, lupkach, kosmicznych cudach technologicznych ... zarobia wszyscy... tylko nie Polacy(#). Nawet jak zasyfia Polski krajobraz i srodowisko - kase beda zarabiac zagraniczni inwestorzy Pozdrawiam (#) oczywiscie nie liczac tych paru Polakow ktorzy te kontrakty zagranicznym inwestorom podpisza.
Jabe
Pan się powtarza. O atomowej klice pisał Pan dwa tygodnie temu. Z całym szacunkiem, Pańskie twierdzenia są niedorzeczne. Równie dobrze można mówić, że energia z kominów będzie 2 razy droższa i wygoni firmy za granicę. Policzył Pan to?
NASZ_HENRY
Mam lepszy plan. Wypuścić balon ponad chmury i z umieszczonych tam ogniw transportować energie na Ziemię po sznurku! Sprawność 99% gwarantowana ;-)
Nieźle, nieźle... Dobre zebranie różnych technologii, faktów, wizji, itd. I tylko paru faktów brak. Np. tego, że zapowiada się braki mocy wytwórczych w niedalekiej przyszłości, a już dzisiaj energetyka płaci za nie pobieranie prądu.
Do wpisu: Atomowa klika zniszczy Polskę i wygna przemysł za granicę
Data Autor
Jabe
Budowa bunkrów do przechowywania odpadów nuklearnych pochłonęła w wielu krajach olbrzymie kwoty. Jeśli dobrze pamiętam w USA się to skończyło tym, że stoją beczki na wolnym powietrzu. W Polsce wytyczy się poletko 100x100 na pustyni Błędowskiej i cieć będzie chodził dwa razy dziennie z gajgerem. Wypalone paliwo z czasem może się stać ważnym źródłem przydatnych izotopów (trzeba je wręcz przyjmować na nasze terytorium). W razie czego można to cholerstwo i tak spalić w reaktorze na neutrony prędkie. Jak ktoś mówi o składowaniu choćby i przez stulecia, plecie głupoty.
A gdzie będzie składowane (i jak zabezpieczone) wypalone paliwo jadrowe?
osw.waw.pl "Pomimo wieloletnich rozmów na ten temat, kolejnym rządom nie udało się nawet ustalić miejsca końcowego składowania odpadów atomowych (które będą ulegać rozkładowi przez okres do kilkunastu tysięcy lat). W ostatnich miesiącach niemieckie media ujawniły propozycję koncernów energetycznych stworzenia fundacji, która przejęłaby elektrownie jądrowe, a co za tym idzie odpowiedzialność za rozbiórkę i składowanie odpadów radioaktywnych. Tak zwany bad bank (instytucja, która przejęłaby niebezpieczne aktywa koncernów energetycznych) należałby do rządu federalnego."
Za to nasza będzie nowiuteńka i taniuchna. Jeszcze nie powstanie,a już będzie miała 20-25 lat,a zarządzający wpłacą na swe konta /oby/,jedynie po kilka milionów. No, naprawdę wspaniały interes.
Jabe
Po pierwsze. Elektrownię mogą zbudować prywatni inwestorzy. Jeśli zechcą – a zechcą, jeśli zwietrzą zysk i będą mieć kapitał. Nie nasz problem, samo się okaże – wystarczy nie przeszkadzać. Po drugie. Nikt nie wyłoży prywatnych pieniędzy, żeby produkować droższy prąd. Zwiększona podaż spowoduje spadek cen. Zatem albo będzie taniej, albo prywatne przedsięwzięcie splatuje. Nie nasz problem – samo się okaże, wystarczy nie przeszkadzać. Po trzecie. Gdyby nawet naród polski miał niebawem wymrzeć (czego nie przewiduję), można nadmiar energii sprzedawać Chińczykom albo – dajmy na to – Hindusom, którym – jak wiadomo – nie brakuje ni męstwa ni ochoty. Komu prywatna firma będzie energię sprzedawać, nie nasz problem... Naturalnie, jeśli tym się zajmie państwo, budowa będzie trwała dziesięciolecia, a koszty będą astronomiczne – zwłaszcza, że każdy oczekuje, że to będzie bardzo drogie i nikt nie będzie miał do rządu pretensji. Jedyny problem jest z tym przeszkadzaniem. Mam na myśli biurokrację i irracjonalną histerię, która dotyka większość ludzi, gdy słyszą słowo „atom”. Na świecie elektrownie nuklearne zamyka się nie dlatego, że produkują drogi prąd, tylko z przyczyn politycznych (dyktatura eko-sekty); ew. dlatego, że są przestarzałe.
Elektrownia atomowa to przede wszystkim olbrzymie nakłady. Jak już pisałem - komentując poprzednią notkę - nie mamy (w krótkiej perspektywie) możliwości pozyskiwania własnego paliwa jądrowego (brak kopalni i instalacji wzbogacania). Czyli skazani jesteśmy przez najbliższe 20 - 30 lat na import paliwa (a może i 50 patrząć na to co dzieje się z gazem łupkowym). Co więcej pozyskanie takiego paliwa oprócz problemów technologicznych powoduje konieczność stworzenia regulacji prawnych (ciekawe jak Gazprom zareaguje na perspektywę uniezależnienia energetycznego Polski). Tymczasem musimy (bo tak chce unia) palić drewnem w elektrowniach węglowych (czym różni się CO2 z węgla od CO2 z drewna ???), albo sprowadzać wiatraki, które nie tylko szpecą kraiobraz, szkodzą okolicznym mieszkańcom i przyrodzie, ale jeszcze dają najdroższą energię. Jeszcze raz napiszę: PROBLEMEM POLSKIEJ ENERGETYKI NIE JEST TECHNOLOGIA ALE POLITYKA.