|
|
NASZ_HENRY Przed pisaniem to radziłbym jeszcze brać zaliczkę ;-) |
|
|
Blogerka elig porównuje mnie do… Urbana. [sic]
I to tylko za to, że ośmieliłem się skrytykować jej wielkosć i wspaniałość…
.
Przepraszam, lecz muszę napisać, że tej blagierce odbiło już kompletnie. Można chyba powiedzieć, że czegoś się naćpała albo nażarła się szaleju…
.
I jeszcze, niczym typowa, ślepa propagandzistka nie dostrzegająca żadnych argumentów przeciwników - pisze o „braku jakichkolwiek argumentów” ze strony tych osób, które ją krytykują za pisany przez nią w jakiejś malignie tekst o doskonałej dziennikarce red. Kani…
To już nie wymaga żadnego komentarza.
Chociaż jeszcze dodam to:
“Though liberals do a great deal of talking about hearing other points of view, it sometimes shocks them to learn that there are other points of view.” -- William F. Buckley |
|
|
Zbigniew Gajek vel Janko Walski Zwróć uwagę nieszczęsny Czytelniku "maniery oficera", że wszystko co "maniera oficera" pisze pasuje jak ulał do "maniery oficera". Zdumiewająca celność. |
|
|
xena2012 no i co w tym zabawnego? Czy koniecznie trzeba się z blogerem i jego notką zgadzać,a wszelka dyskusja śmieszna i nie na miejscu? |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Dziękuję za wyjaśnienie. W takiej sytuacji rzucająca się w oczy czysta reaktywność PiS i brak umiejętności kreowania wydarzeń stają się zrozumiałe. Ale z tego wynika, że PiS jest istotną przeszkodą w obaleniu systemu - kanalizuje bowiem protest w jałowych gestach.
W sumie, to już dawno widać. Wnioski każdy może sobie wyciągnąć sam. |
|
|
@elig
Proszę się zbytnio nie irytować ludzką lekkomyślnością czy też nawet złośliwością. Warto pamiętać, że każda osoba, która wystawia swoje myśli pod publiczny ogląd i osąd, podlega krytyce, nawet jeśli płynie ona (krytyka) ze strony ludzi, którzy nie umieją sobie poradzić z frustracją czy złością, albo też nie szukają prawdy, pozostawając przy wąskim, a w ten sposób często wygodnym rozumieniu rzeczywistości, w mniemaniu, iż posługują się całościowym jej oglądem.
Nie należy jednak takimże zadowolonym z siebie frustratom czy chłopkom-roztropkom, zabierać głosu lub też przesadnie stygmatyzować ich jako "hejterów". Wielu bowiem blogerów wpadło w pułapkę intelektualnej pychy, redukując jakąkolwiek krytykę w ich kierunku do "hejtu", ograniczając tym samym potencjalne korzyści płynące z odbioru zdrowej krytyki. Samo zresztą użycie terminu "hejt" zostało zainicjowane na Zachodzie, przez ludzi o słabych charakterach, którzy nie umieli sobie poradzić ze skutkami własnej, nierzadko toksycznej, działalności publicznej. Bo też pokusa całkowitego odrzucenia krytyki, a wzmacniania pochlebstw, jest bardzo silna, zwłaszcza u autorów, którzy sami siebie postawili na piedestale, a swój własny potencjał twórczy zaczęli mierzyć ilością tanich pochwał i "lajków". Z czasem ich apetyt na pochlebstwa rośnie, równocześnie wzrasta sztuczne poczucie krzywdy gdy pojawia się jakakolwiek krytyka. Autorzy tacy stają się w konsekwecji podobni do dziecinnych mazgajów. W praktyce podejmują zaś surową cenzurę, w sztucznej obawie przed "hejterami".
Myślę, że dojrzałą i optymalną strategią jest wyrozumiała cierpliwość (lecz nie pobłażliwość) wobec swoich rozmówców, którzy w końcu dają świadectwo o nich samych, nawet jeśli stanowi ono dla nich raczej powód do wyrzutów sumienia. Naturalnie, znajdą się niemal zawsze "hojni" opiniodawcy, którzy w swoim uporze nie będą mieli najmniejszej ochoty na rozumne przyznanie się do błędu, a wyrzutów sumienia czy innych oznak zdrowej osobowości u nich nie uświadczysz. Cóż, nie możemy udawać, że żyjemy w świecie wolnym od ewangelicznych świń, które w swym nieokiełznanym amoku zeżrą każdą perłę, która się pojawi przed ich oczyma.
Życzę Pani, by się Pani nie zniechęcała. Są jeszcze ludzie, którzy uczciwość intelektualną, nawet przybierającą krytyczną formę, doceniają. |
|
|
Józef Darski Wszystko się zgadza oprócz jednego - nie mam wpływu na nic i na nikogo. Jeśli nawet żywiłbym się wodą z chlebem i czas poświęcał na tworzenie planów i inne tego typu prace, to i tak poszłoby to do kosza, bo nie jestem w żadnym notesie, nie należę do żadnej sieci klientelistycznej i mam schorowane kolana, więc do klęczenia się nie nadają, a kręgosłup zesztywniał i się nie gnie.
Pamiętam jak kiedyś, gdy należałem do redakcji, chciałem wymóc by tematykę i pisane teksty planować, minimum na 2 numery na przód, by wytypować wiodące tematy nad którymi stale się pracuje. Kierownictwo uznało to za fanaberię i brak profesjonalizmu, a wszyscy się sprzeciwili pomysłowi z księżyca systematycznej pracy. Najlepszy jest chaos. Poza tym tyle sią dzieje na bieżąco. Nigdy więcej żadnych idiotyczny pomysłów postanowiłem już nie mieć, więc proszę dać mi spokój. Nie piszę żadnych tekstów, które nie zostaną zamówione i nie zajmuję się żadną tematyką (oprócz dziejów pieriestrojki dla siebie, którą musiałem i tak odłożyć), jeśli jakieś kierownictwo samo nie zleci, bo nie będę pracował dla kosza na śmieci. Nie jestem od myślenia tyko wykonywania, od myślenia są lepsi. |
|
|
@Janko Walski
Kilka dni temu w pierwszym zdaniu swojej wypowiedzi nazwał Pan blogera Gadającego Grzyba "trującym grzybem". Wczoraj mnie samego, również w pierwszym zdaniu, "zaszczycił" Pan wyzwiskami: "psychopata" oraz "idiota". Jakie prawem proponuje Pan bliźnim powściągliwość, skoro sam się Pan do własnej porady nie stosuje?
Ludzie kulturalni winni, przynajmniej w teorii, operować odpowiedzialnością za słowa oraz kategorią wstydu. Czy Pan zna tę kategorię, skoro bezwstydnie i bezczelnie probuje Pan pouczać innych w sprawach, w których sam potrzebuje pouczenia?
O takich m.in. komentatorach pisze pani Elig - ludziach, którzy ani pomyślunku, ani wstydu, ani odpowiedzialności za własne słowa nie ujawniają w swoich lekkomyślnych i bezczelnych opiniach, nierzadko sprytnie podrabianych tonem pseudomoralizatorskim
Pisałem Panu już wczoraj: proszę łaskawie zacząć od siebie! |
|
|
No tak! Bo najwygodniej to siedzieć w ciepełku swojego mieszkania przy kompku (elig)
i krytykować tych (D.Kania) co nie jeden raz narażają swoje zdrowie a nawet życie dla PRAWDY |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Dziękuję za zilustrowanie mojej tezy żywym przykładem. |
|
|
Mikołaj Kwibuzda To oczywiste, że dziennikarz musi zapełniać łamy i nie ma czasu na wnikliwe kwerendy. I nie jest winą pani Kani, że nie ma planu strategicznego.
Ale - żeby nawiązać do wątku bawiącego panią Elig: "jak ci brakuje na tej ulicy drzewa, to je posadź" - czy naprawdę to, że nie ma planu strategicznego, jest poza Pańskim wpływem? Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że jeśli przeciwnikiem jest bezwględny gang nieprzestrzegający żadnych reguł, to bez planu strategicznego tego gangu sie nie przepędzi. A kto ma tworzyć plan strategiczny dla PiS, jeśli nie tacy, jak Pan? Proszę nie odbierać tego jako ataku, po prostu w swej naiwności wyobrażam sobie, że jest związane z PiS grono fachowców od polityki, i to od nich bym oczekiwał formowania strategii. |