Otrzymane komantarze

Do wpisu: Film o polskich emigrantach na Wyspach Brytyjskich
Data Autor
NASZ_HENRY
Emigranci to cywilna odmiana dekowników ;-)
elig
  Tego nie wiadomo.  Zakaz wyjazdów to jednak zupełne niewolnictwo.
Józef Darski
Potencjalnymi wojownikami staliby się, gdyby im zablokować wyjazd. Wojownicy z natury nie wyjeżdżają. Są tak nieliczni, że kilku rozgrzanych sędziów wystarczy.
Do wpisu: Toyah na tropie Szatana
Data Autor
Teraz chciałbym się wytłumaczyć z zastosowanych przeze mnie drastycznych środków wypowiedzi. Otóż red. Warzecha w TVP info w dniu 11.11.14 jawił się jako doskonała "wersja soft" posła Stefana Niesiołowskiego i na to chciałem zwrócić uwagę. Jak wszyscy dobrze wiemy, pan poseł Niesiołowski stosuje takie wyszukane formy grzecznościowe jak: "ta Lichocka", "ta Stankiewicz". Zrozumiała dla mnie jest rywalizacja jaką toczą wzajemnie ze sobą aktywni uczestnicy życia publicznego i to na wielu polach. Lubię (żeń. uwielbiam :) czytać teksty "tej Lichockiej", podziwiam grację z jaka występuje na wizji. Jednak w dyskusji na temat wydarzeń w PKW punkt oddaję "tej Stankiewicz", zarówno szanując jej postawę w zajściach, jak i poziom stanowiska jakie zajęła odnosząc się do publikacji na temat samego protestu w PKW, jak i jej osobistego w tym wydarzeniu udziału. Mało było o "tym Osiejuku", jednak mam nadzieję, że mi Pani wybaczy. Pozdrawiam
Pani czasem punktuje "naszych". A ja się zastanawiam w jaki sposób, dlaczego ci "nasi" dają się tak gładko rozgrywać "onym"? Pani, bywalec (albo i współtwórca) Klubu Ronina zauważa Toyaha, a w relacji filmowej blogpressu z Targów Książki Historycznej w Wawce nie ma ani migawki ze stoiska tego paskudnego coryllusa, który przecie Toyaha propaguje intensywnie. Co prawda, indywidualny wybór tematów i bohaterów jest zgodny z definicją Ronina. Tylko co jest z "naszymi"? Nasi są gładko pogrywani, albo nigdy nie byli nasi? Sprawę Kieżunia do szkodliwego skandalu doprowadzili jego dekonspiratorzy i jego gwałtowni gorliwi obrońcy. Oszczerstwa pod adresem protestujących w PKW ochoczo powielali i ubarwiali "nasi". Dlaczego ja się tymi "naszymi" smucę. - Ja nie jestem nominowany do elity "naszych", w ogóle sie nie liczę, ale potrafię wstrzymać się z komentarzem do spraw wyjasnienia, albo staram się przemyśleć to co chcę napisać. Staram się nie pisać tego co może jątrzyć i rozbijać "naszość". Państwo Blogerstwo i Komentatorstwo ;) (prosze się nie obrażać na życzliwy uśmiech) tu obecne, mieli szczęście uczestniczyć w Marszu Niepodległości 11.11.14. Wnoszę to stąd, że nikt z Szanownych Państwa nie odniósł się do sposobu komentowania na bieżąco marszu w TVP info przez niejakiego red. Łukasza Warzechę - było to szokujące jeśli on "nasz". Posła Hofmana można oceniać krytycznie lub nie lubić, ale glanować, to proszę dopiero po wysłuchaniu co taki łotr ma do powiedzenia na temat swojej roli w zajściu. Niezależnie od tego jak krytycznie oceniam "funkcjonowanie" Policji (wykorzystywanie tej służby do zadań terroru politycznego) podtrzymuję swoją opinię, że Poseł Wipler "bęcki" dostał nie za darmo - powinien zdawać sobie sprawę ze stanu Państwa i "reguł" obecnie tu panujących (polityk nie powinien podkładać się jak dziecko). Troszkę wyszedłem poza treści dotyczące jedynie literatury, ale znam Pani zaangażownie także w ocenę życia publicznego "pisanego" :) i szczerą Pani troskę o tę "naszą" myśl i twórczość. Tuszę, że Pani się na mnie nie obrazi za to, że wykorzystałem jej blog do swego rodzaju odezwy do tych światłych i kaształconych środowisk twórczych mających się za "naszych" - Pomiarkujcie Państwo|! Pozdrawiam
O pewnej fundamentalnej iluzji Zbigniew Stawrowski (…) Różne są bowiem formy zła i różne biedy ludzkie, którym filozof musi próbować zaradzić. Istnieje zło i bieda niejako ponadczasowe, towarzyszące każdemu człowiekowi i każdej generacji, choćby samotność, rozpacz, zdrada, wreszcie śmierć. Są jednak i takie oblicza zła, które mają specyficzne miejsce w ludzkiej historii – ukazują się w pewnej konkretnej epoce i konkretnemu pokoleniu. Co jest największym złem, jakie objawiło się naszemu pokoleniu? Odpowiedź jest oczywista: należymy do tych, którzy stanęli w obliczu zła radykalnego, zła wcielonego w systemy totalitarne. Nie ma ważniejszego problemu dla ludzi żyjących w XX i XXI wieku niż problem totalitaryzmu. Nie ma tu i teraz ważniejszego dobra niż zrozumienie istoty owego zła i znalezienie nań właściwego lekarstwa. Nie ma niczego ważniejszego dla filozofa niż podjęcie się takiego właśnie zadania. (…) W latach 80. Józef Tischner zdawał sobie już doskonale sprawę z tego, że dla zrozumienia dzisiejszych losów świata perspektywa Polski jest szczególnie istotna, w pewnym sensie o wiele ważniejsza i bardziej interesująca niż perspektywa krajów Zachodu. To tu, na naszej ziemi, stworzono piekło obozów koncentracyjnych, to tu jeden totalitaryzm zastąpiony został drugim, jeszcze bardziej złowieszczym, to tu wreszcie ukazała się droga przezwyciężenia komunistycznej wizji wspólnoty i zastąpienia jej wspólnotą solidarności – wspólnotą ludzi dobrej woli. Trzeba to jasno powiedzieć: żaden inny kraj nie ma takiej perspektywy, w żadnym kraju wszystkie najważniejsze wydarzenia naszej epoki nie są znane – tak jak u nas – z pierwszej ręki, nie zostały bezpośrednio przeżyte albo – jak mawiają fenomenologowie – dane w doświadczeniu źródłowym! Ale jeszcze jedna rzecz wymaga podkreślenia. Spotkanie, a raczej starcie z totalitaryzmem, który miał totalne roszczenia, było totalne – odbywało się we wszystkich wymiarach ludzkiego życia. (…) Cytowane za: teologiapolityczna.pl
witam pania. bo ów bloger ma racje. gdzie był caly episkopat gdy "doktorowa1metrszpadlemwglab" wyslala 14letnia Agate na przymusowa aborcje..trzeba było natychmiast oglosic ekskomunikę!!przynajmniej przez biskupa miejsca (tak stanowi prawo kanoniczne dla tych wiernych swieckich którzy sieja publiczne zgorszenie z racji pelnienia swoich funkcji).znamy wszyscy ta historie..małolaty zostały same na chwile...ale oni i ich rodziny tego dziecka chcieli..fakt faktem...cos strasznego się z nami wszystkimi stało...czy wtedy??czy wcześniej??czy później??.ze nie potrafimy wrzeszczeć na ulicach (choćby i tylko tyle??!!??).teraz wszyscy nam kaza na spokojnie czekac na koniec śledztwa (!!??!!) smoleńskiego..kaza nam czekac na sadowy koniec protestow wyborczych...za ten protest w siedzibie pkw Grzegorz Braun i reszta z 12 osob-kazda z nich powinna zostać odznaczona Zlotym Krzyzem Kwalerskim Orderu Odrodzenia Polski..a od samego początku oskarza się ich o V kolumnę agentury sowieckiej i inne bzdury...i to gdzie??we własnym srodowisku..ja spytam..gdzie ja jestem??czy tylko ja to widze??
Do wpisu: Blogerka Kazia wyręczyła dziennikarzy - nowy skład PKW
Data Autor
Sędzia Niemcewicz wyraźnie dostał Krzyż Komandorski od Prezydenta Kaczyńskiego na wyrost. Gdyby był prawdziwym bohaterem rzucił by tą PKW w poniedziałek po wyborach, kiedy wiadomo było, że to jedna przeogromna kompromitacja.
elig
  Tak.  Te drobne w końcu przekręty na rozliczeniach podróży fascynują dziennikarzy od ponad tygodnia.
Nie pierwszy raz "nasi" dziennikarze nie wykazali się refleksem. I nie po raz ostatni zapewne. Ważniejszcze jest np.bronienie obszczymurka Hoffmana.
Do wpisu: Dorota Kania oraz inni "niepokorni" robią z nas idiotów
Data Autor
mam swoje zdanie na ten temat ale sie z nim nie zgadzam. 10/10. pozdrawiam
Do wpisu: Libia - przemilczana wojna domowa
Data Autor
elig
  Niekoniecznie.  Długi Gierka nie zostały pochowane wraz z Gierkiem.
NASZ_HENRY
Ale długi zostały pochowane wraz z Kadafim ;-)
Do wpisu: Kto koresponduje z Duginem? Chwała hakerom?
Data Autor
alchymista
Znaczy się - robią szum medialny. Szkoda.
Do wpisu: Moi zabawni komentatorzy i ich polemiczne chwyty
Data Autor
NASZ_HENRY
Przed pisaniem to radziłbym jeszcze brać zaliczkę ;-)
Blogerka elig porównuje mnie do… Urbana. [sic] I to tylko za to, że ośmieliłem się skrytykować jej wielkosć i wspaniałość… . Przepraszam, lecz muszę napisać, że tej blagierce odbiło już kompletnie. Można chyba powiedzieć, że czegoś się naćpała albo nażarła się szaleju… . I jeszcze, niczym typowa, ślepa propagandzistka nie dostrzegająca żadnych argumentów przeciwników - pisze o „braku jakichkolwiek argumentów” ze strony tych osób, które ją krytykują za pisany przez nią w jakiejś malignie tekst o doskonałej dziennikarce red. Kani… To już nie wymaga żadnego komentarza. Chociaż jeszcze dodam to: “Though liberals do a great deal of talking about hearing other points of view, it sometimes shocks them to learn that there are other points of view.” -- William F. Buckley
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
Zwróć uwagę nieszczęsny Czytelniku "maniery oficera", że wszystko co "maniera oficera" pisze pasuje jak ulał do "maniery oficera". Zdumiewająca celność.
xena2012
no i co w tym zabawnego? Czy koniecznie trzeba się z blogerem i jego notką zgadzać,a wszelka dyskusja śmieszna i nie na miejscu?
Mikołaj Kwibuzda
Dziękuję za wyjaśnienie. W takiej sytuacji rzucająca się w oczy czysta reaktywność PiS i brak umiejętności kreowania wydarzeń stają się zrozumiałe. Ale z tego wynika, że PiS jest istotną przeszkodą w obaleniu systemu - kanalizuje bowiem protest w jałowych gestach. W sumie, to już dawno widać. Wnioski każdy może sobie wyciągnąć sam.
@elig Proszę się zbytnio nie irytować ludzką lekkomyślnością czy też nawet złośliwością. Warto pamiętać, że każda osoba, która wystawia swoje myśli pod publiczny ogląd i osąd, podlega krytyce, nawet jeśli płynie ona (krytyka) ze strony ludzi, którzy nie umieją sobie poradzić z frustracją czy złością, albo też nie szukają prawdy, pozostawając przy wąskim, a w ten sposób często wygodnym rozumieniu rzeczywistości, w mniemaniu, iż posługują się całościowym jej oglądem. Nie należy jednak takimże zadowolonym z siebie frustratom czy chłopkom-roztropkom, zabierać głosu lub też przesadnie stygmatyzować ich jako "hejterów". Wielu bowiem blogerów wpadło w pułapkę intelektualnej pychy, redukując jakąkolwiek krytykę w ich kierunku do "hejtu", ograniczając tym samym potencjalne korzyści płynące z odbioru zdrowej krytyki. Samo zresztą użycie terminu "hejt" zostało zainicjowane na Zachodzie, przez ludzi o słabych charakterach, którzy nie umieli sobie poradzić ze skutkami własnej, nierzadko toksycznej, działalności publicznej. Bo też pokusa całkowitego odrzucenia krytyki, a wzmacniania pochlebstw, jest bardzo silna, zwłaszcza u autorów, którzy sami siebie postawili na piedestale, a swój własny potencjał twórczy zaczęli mierzyć ilością tanich pochwał i "lajków". Z czasem ich apetyt na pochlebstwa rośnie, równocześnie wzrasta sztuczne poczucie krzywdy gdy pojawia się jakakolwiek krytyka. Autorzy tacy stają się w konsekwecji podobni do dziecinnych mazgajów. W praktyce podejmują zaś surową cenzurę, w sztucznej obawie przed "hejterami". Myślę, że dojrzałą i optymalną strategią jest wyrozumiała cierpliwość (lecz nie pobłażliwość) wobec swoich rozmówców, którzy w końcu dają świadectwo o nich samych, nawet jeśli stanowi ono dla nich raczej powód do wyrzutów sumienia. Naturalnie, znajdą się niemal zawsze "hojni" opiniodawcy, którzy w swoim uporze nie będą mieli najmniejszej ochoty na rozumne przyznanie się do błędu, a wyrzutów sumienia czy innych oznak zdrowej osobowości u nich nie uświadczysz. Cóż, nie możemy udawać, że żyjemy w świecie wolnym od ewangelicznych świń, które w swym nieokiełznanym amoku zeżrą każdą perłę, która się pojawi przed ich oczyma. Życzę Pani, by się Pani nie zniechęcała. Są jeszcze ludzie, którzy uczciwość intelektualną, nawet przybierającą krytyczną formę, doceniają.
Józef Darski
Wszystko się zgadza oprócz jednego - nie mam wpływu na nic i na nikogo. Jeśli nawet żywiłbym się wodą z chlebem i czas poświęcał na tworzenie planów i inne tego typu prace, to i tak poszłoby to do kosza, bo nie jestem w żadnym notesie, nie należę do żadnej sieci klientelistycznej i mam schorowane kolana, więc do klęczenia się nie nadają, a kręgosłup zesztywniał i się nie gnie. Pamiętam jak kiedyś, gdy należałem do redakcji, chciałem wymóc by tematykę i pisane teksty planować, minimum na 2 numery na przód, by wytypować wiodące tematy nad którymi stale się pracuje. Kierownictwo uznało to za fanaberię i brak profesjonalizmu, a wszyscy się sprzeciwili pomysłowi z księżyca systematycznej pracy. Najlepszy jest chaos.  Poza tym tyle sią dzieje na bieżąco. Nigdy więcej żadnych idiotyczny pomysłów postanowiłem już nie mieć, więc proszę dać mi spokój. Nie piszę żadnych tekstów, które nie zostaną zamówione i nie zajmuję się żadną tematyką (oprócz dziejów pieriestrojki dla siebie, którą musiałem i tak odłożyć), jeśli jakieś kierownictwo samo nie zleci, bo nie będę pracował dla kosza na śmieci. Nie jestem od myślenia tyko wykonywania, od myślenia są lepsi.
@Janko Walski Kilka dni temu w pierwszym zdaniu swojej wypowiedzi nazwał Pan blogera Gadającego Grzyba "trującym grzybem". Wczoraj mnie samego, również w pierwszym zdaniu, "zaszczycił" Pan wyzwiskami: "psychopata" oraz "idiota". Jakie prawem proponuje Pan bliźnim powściągliwość, skoro sam się Pan do własnej porady nie stosuje? Ludzie kulturalni winni, przynajmniej w teorii, operować odpowiedzialnością za słowa oraz kategorią wstydu. Czy Pan zna tę kategorię, skoro bezwstydnie i bezczelnie probuje Pan pouczać innych w sprawach, w których sam potrzebuje pouczenia? O takich m.in. komentatorach pisze pani Elig - ludziach, którzy ani pomyślunku, ani wstydu, ani odpowiedzialności za własne słowa nie ujawniają w swoich lekkomyślnych i bezczelnych opiniach, nierzadko sprytnie podrabianych tonem pseudomoralizatorskim Pisałem Panu już wczoraj: proszę łaskawie zacząć od siebie!
No tak! Bo najwygodniej to siedzieć w ciepełku swojego mieszkania przy kompku (elig) i krytykować tych (D.Kania) co nie jeden raz narażają swoje zdrowie a nawet życie dla PRAWDY
Mikołaj Kwibuzda
Dziękuję za zilustrowanie mojej tezy żywym przykładem.
Mikołaj Kwibuzda
To oczywiste, że dziennikarz musi zapełniać łamy i nie ma czasu na wnikliwe kwerendy. I nie jest winą pani Kani, że nie ma planu strategicznego. Ale - żeby nawiązać do wątku bawiącego panią Elig: "jak ci brakuje na tej ulicy drzewa, to je posadź" - czy naprawdę to, że nie ma planu strategicznego, jest poza Pańskim wpływem? Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że jeśli przeciwnikiem jest bezwględny gang nieprzestrzegający żadnych reguł, to bez planu strategicznego tego gangu sie nie przepędzi. A kto ma tworzyć plan strategiczny dla PiS, jeśli nie tacy, jak Pan? Proszę nie odbierać tego jako ataku, po prostu w swej naiwności wyobrażam sobie, że jest związane z PiS grono fachowców od polityki, i to od nich bym oczekiwał formowania strategii.