Otrzymane komantarze

Do wpisu: Tato! Zabierz mnie stąd!
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
"jednakże też widzę jakieś światło w tunelu nawet dla każdego..." ----------------------------------------------------- Nie wiem, czy pan jest z Krakowa, ale jeśli nie to Panu opowiem, że w Krakowie jest święto pod znakiem "Emaus" - patrz: Emaus – nazwa krakowskiego odpustu, odbywającego się w Poniedziałek wielkanocny przy klasztorze Norbertanek na Zwierzyńcu. Odpust i ulica wzięły nazwę od biblijnej wsi Emaus, do której podążał zmartwychwstały Chrystus. Po drodze spotkał dwóch swoich uczniów, przez których nie został rozpoznany: Rozmawiali oni ze sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali ze sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. Na pamiątkę tej biblijnej historii powszechna była w Europie, zwłaszcza w okresie kontrreformacji tradycja odwiedzania w drugi dzień świąt wielkanocnych kościoła poza miastem (kościół św. Augustyna i św. Jana Chrzciciela (Norbertanek) na Zwierzyńcu znajduje się około 1,5 km od bram średniowiecznego Krakowa). Pierwsza wzmianka o krakowskim odpuście pochodzi z rękopisu Giovanniego Paolo Mucantiego – sekretarza legata papieskiego. Mucanti przebywał w Krakowie w latach 1596-1597 i zapisał: W poniedziałek wielkanocny poszedłem oglądać kościół, który nazywają Emaus, gdzie zbiera się wielki tłum obojga płci. Wszystka młodzież i żacy zachowują dawny zwyczaj noszenia dnia tego różdżki wierzbowej, na której rozwinięte są bazie[1] Krakowski Emaus był wielkim, uroczystym spacerem mieszczan krakowskich po całym dniu siedzenia za stołem. Przerodził się z czasem w ludową zabawę, rodzaj odpustu[2]. W tym ludowym święcie w XIX wieku brała udział znacząca część mieszkańców Krakowa. Emaus znany był też kiedyś w Poznaniu (obecnie próbuje się wskrzesić tradycję odwiedzania tamtejszego Kościoła św. Jana Jerozolimskiego za murami) oraz do niedawna również w Pińczowie na wzgórzu św. Anny przy kaplicy pod tym samym wezwaniem, ale do czasów obecnych bez przerw przetrwał jedynie w Krakowie...", koniec cytatu. Pozdrawiam równie serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
"Będzie Pan rozgrzeszał członów z PO, czy nie?..." --------------------------------------- Będę rozgrzeszał tych szeregowych, którzy się dali nabrać na socjotechnikę Michnika - czytaj: salonowcy.salon24.pl Być może Pan chciałby ich pod murem postawić. Ja nie. Bo życie mnie nauczyło dystansu i wyrozumiałości dla tych, którzy zbłądzili. Oczywiście prominentów i doktrynerów  PO trzeba będzie rozliczyć. Ale, żeby tego dokonać, trzeba najpierw wygrać wybory. Rozumiesz głupcze? Że zacytuję słowa Bila Clintona??? Pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
blada_kaska
jakże mi przykro słuchać skutków Pana teorii chowania "tucznika" za pomocą dobrego słowa... jednakże też widzę jakieś światło w tunelu nawet dla każdego. Każesz Pan drugiemu miłować drugą istotę, to bardzo pięknie, mnie też tak wychowali - nawet kazali nadstawić drugi policzek - ale za trzecim razem należny oddać i nie wolno się cofać! mnie tak wychowali w domu mojego Ojca. Pisze Pan o uczelniach i wyżej. Wie Pan co Kowalski ma dzisiaj w podstawówce jako 5-cio latek? on nie mówi: „Tato! Zabierz mnie stąd! Bo tu się oprócz samych swoich nie szanuje ludzi! Ale to jeszcze pół biedy. Ja tatusiu już dłużej nie wytrzymam wszechobecnego w tej szkole patologicznie nachalnego lewactwa…” Tata musi to sam widzieć! Pozdrawiam serdecznie
Zygmunt Korus
proszę... Będzie Pan rozgrzeszał członów z PO, czy nie? A może już Pan niektórych rozgrzeszyl? Mam przytaczać cytaty z Pana spuścizny na tym forum...? A za odmłodzenie dziękuję.
Krzysztof Pasierbiewicz
Niestety nie odgadł Pan o kogo chodzi. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Dziecko! Myślę, że wiek pozwala mi tak pana nazywać. Zastanów się chwilę, nim co powiesz - najuprzejmiej, jak potrafię proszę. Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Wielce Szanowny Panie Bolesławie, Co ja bym bez Pana zrobił. Choć czasem strzyka w krzyżu, chylę przed Panem do samej ziemi rąbek kapelusza!!! Krzysztof Pasierbiewicz
Panie Krzysztofie widzę, że są w kraju doskonali matematycy.Są czujni.Zastanawiam się czy lata: cztery, pięć, siedem a może dziesięć mają tu znaczenie gdy liczy się wspomnienie. Coś mi się zdaje, że "Dzwon Zygmunta" się rozhuśta i będzie bardzo słyszalny 13 października w Warszawie. A potem w całej Polsce. I "...się obudzą zadufani w sobie Krakowianie, którzy jak dzieci we mgle błąkają się pośród mitów,....." Bardzo serdecznie pozdrawiam, bolesław
Zygmunt Korus
co platformerskie szuje (a nie ma tam innych!!!) chcialby rozgrzeszać, i taką puentę głosi: "Kto jak kto, ale ja takich słów nie zapominam." Proszę się w końcu zdecydować i trzymać jakąś linię blogerską, a nie postawa od Sasa do lasa... Pozdrawiam.
Osobnik o nazwisku Hartman i zbiorze jakichś przypadkowych (dla niego) liter przed nazwiskiem, ma znaczący wkład w obsuwę UJ'tu na ww liście.
Krzysztof Pasierbiewicz
OK. Zmieniam te pięć lat na sześć. Mam nadzieję, że Pan rozumie, iż nie o rachunki chodzi w mojej notce. Ze skruchą przyznaję, że być może niepotrzebnie wspomniałem o mojej córce - dziękuję za tę uwagę - właśnie w tym widzę sens blogowania, że możemy się wzajemnie krytykować i korygować - już wnoszę do tekstu stosowną oprawkę. Pozdrawiam Pana serdecznie, Krzysstof Pasierbiewicz
Przykro mi, że wykazałem nieścisłości - następnym razem pisząc takie opowieści, warto trochę się zastanowić. Nawet gdyby to było 5 lat temu, też by się nie trzymało kupy. Chyba wyliczyłem to dość precyzyjnie, panie doktorze inżynierze. Ale naprawdę mam nadzieję, że córka jest i będzie zdrowa. Następnym razem jednak może warto postawić swoje zdrowie na szali, a nie mieszać do tego dziecka.
Krzysztof Pasierbiewicz
Może to było pięć lat temu. A cóż to ma za znaczenie dla wymowy notki??? Mój kumpel "Koń" - każdy Warszawiak wie o kim mówię - jak ktoś był tak drobiazgowy jak Pan zwykł mawiać (przepraszam za dosłowność): A cóż to ma za znaczenie, czy to było w Brukseli, czy Paryżu? Spieprzyłeś całą opowieść. Pozdrawiam Pana serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Policzmy - cztery lata temu zdała maturę. Poszła na studia prawnicze. I po tych czterech latach pracuje na uczelni i jest już adwokatem. Zaiste, kariera błyskawiczna. Z tego co wiem, studia prawnicze trwają obecnie 3+2 lata. To już mamy 5. Zakładając, że natychmiast dostanie się na aplikację, to trzeba dodać 3,5 roku (tyle trwa aplikacja adwokacka). Czyli mamy 8,5 roku. Ale jedynaczce życzę mimo wszystko zdrowia. Pomimo tego, że coś w tym liczeniu czasu nie gra.
Do wpisu: Jeszcze smutniejsi niźli za komuny!
Data Autor
i tak trzymaj.
usiłowałem potraktować Ciebie poważnie i w taki sposób odpowiedzialem na Twoje zagadnięcie. Niestety tekst "pierdoly spod stodoły", który umieściłeś jako reakcję na moje wynurzenia pokazuje, że mam do czynienia z niepoważnym człowiekiem, mimo że z ambicjami herbowymi :) Dlatego to jest moja ostatnia wymiana zdań z Tobą.
" pierdoly spod stodoly " ... ale zadanie wykonales!!!.
na tym właśnie polega siła duchowa, że wiesz, że jeśli zgodzisz się zostać kąkolem to uzyskasz przywileje - ale MIMO to nie stajesz się kąkolem ale pozostajesz przy swojej wolności. I od czasu do czasu, wcale nie tak rzadko, uzyskujesz mega-znakomite poczucie wolności i odpowiedzialności, czyli poczucie tego, że jesteś dojrzałym człowiekiem. Czy ci wolni ludzie będący w jednym miejscu z esbekami byliby tam gdyby wiedzieli z kim mają do czynienia? To jest pytanie z cyklu co by było gdyby ciocia miala wąsy, więc na nie nie odpowiem inaczej jak tylko, że człowiek czysty jest czysty wszędzie i jest jakąś tajemnicą Opatrzności, że oddziela czasem Kaina od Abla i pozwala Ablowi bawić się szampańsko mimo, że Kain zawsze na niego czyha.
Pisze Pan ; "A nad ranem jak już zamykano SPATIF i Klub Dziennikarzy Pod Gruszką rozbawione towarzystwo ruszało gremialnie na krakowski dworzec" Wspomniany przez pana "Klub Dziennikarzy Pod Gruszka" zwany tez "Pod GRU-szka" (od slynnej sowieckiej stajni) slynal miedzy innymi z tego ze przesiadywal tam pewien wysokiej rangi oficer SB z Mogilskiej.Calymi dniami .Dosiadywali sie do niego "ludzie w potrzebie" i grajac z nim w karty zalatwiali ... no wiecie co. Emerytowany oficer dodam , choc oni z praca nigdy nie koncza.Nie bede wymienial nazwiska , by nie obudzic sie w szpitalu. Krakowianie wiedza . Zreszta to byl klub gdzie schodzila sie tego typu cala krakowska SB-cka smietanka. Powszechna opinia bylo to ze co niemozliwe tam zamienialo sie ... w mozliwe. Wiec moje pytanie czy grywal Pan z tym oficerem w "roberka" ...? Ja od razu odpowiadam dajac Panu "kredyt" na odpowiedz ... W furazerce prosze Pana chodze , dzien i noc.W tej furazerce wysnionej , wymarzonej , Polska sie zowie ... ta furazerka. Bardzo bym ja chcial miec... bo w sercu mam Polske , prosze Pana - Polske , o nia tu walczymy , my , jak pan to nazwal "ortodoksyjni pisowcy" .Jestem z tego dumny. Ile sil i zdrowia to walczyl bede o ta Polske . Nie pozwole , o ile mi dane bedzie , by kolejne Geremki ,Kuronie ,Michniki czy ta inna swolocz Bolkiem "smierdzaca" po raz kolejny nas oszukala.
Panie łucyna trzeba wreszcie zdecydować się i pisać pod jednym nickiem (do mojego komentarza też użył pan argumentu o "pisku" ale było to pod nickiem "herbu Rogala") Ewidentnie widać,że jest pan "zmęczonym patriotą" i "starym,niecierpliwym" jak przedstawia pan siebie na innych blogach. Do samego tekstu pana Pasierbiewicza nie odnoszę się,bo nie uczestniczyłam w balach,w związku z tym trudno opiniować coś, w czym nie brało się udziału. Pańskie konfabulacje nie robią na mnie żadnego wrażenia. Dotknąc mogą mnie opinie tylko tych,których poważam i szanuję. Dla pana piękna,jesienna pieśń pana L.Długosza youtube.com pozdrawiam,bulsara
Tak mi gdzies w glowie kolacze ze ... prawda sie sama obroni ( Ha ... wzywac pomocy administracji !!!) Tak sie pan boi ?!. Prawdy ?!. Skamle pan jak ... no nie uchodzi .Lucyna juz to panu pisala ... a pan dalej swoje. Brzydko sie pan lapie , wszystkiego , jak "topielec". Pana styl , jezyk , coraz bardziej przypomina ten ktorym sie posluguja dzialacze Platformy Obywatelskiej. Stwierdzam to z przykroscia. myslalem ze dyskutuje pan na argumenty a nie ad personam. Widocznie to ta inteligencja w pierwszym pokoleniu. Czy chcialby pan bym tak napisal o panu ... "A tak swoją drogą dziwię się, dlaczego Administratorzy jeszcze nie zareagowali. Bo tacy jak Pan okropnie psują wizerunek Naszych Blogów" Pan jest wizerunkiem Naszych Blogow , doradca PiS , ekspertem J.Kaczynskiego ... Boze i czego pan tu jeszcze nie powypisywal o sobie !!!. Dziwie sie ... sobie sie dziwie !!! - po co ja jeszcze z panem cokolwiek ... duuusss.
ten pana "komentarz" to juz taki pisk myszy. Prosze sie opamietac . To nie uchodzi ... taki lament. Profesor , wychowawca , P.Pasierbiewicz godnosci troche ja kobieta mam Pana upominać. Tym razem uległ pan fałszywym podszeptom ... ale prosze próbowac dalej. Pozdrawiam i współczuję.
... "I jeszcze ostatnia uwaga: chyba najgorszą karą dla konfidentów bezpieki było obserwować jak wspaniale bawią się ludzie wolni a on - konfident jest w pracy i nie może poczuć tej szampanskiej fali wolności, którą widzi tuż przed sobą." No chyba nie kopal na takim balu lopata ...? ale za to co sie o.....l to jego.Tak z tym to bym sie zgodzil bardzo "zajety byl" Wszystkie jakis interes mieli czy prosbe ... Grisza - to twoje ostatnie stwierdzenie ... tu przytoczone ... no takie "popierdolki" to tylko w agitkach ... PS. - jeszcze na koniec - ten wyraz wykropkowany na "o" a konczacy sie na "l" , to "obtancowal" zeby nie myslec co innego ... nie pozwalam.
zapomnialem ... prosze zrobic to porzadnie bo link nie wchodzi ... cos pan "przyburaczyl"... zreszta jak wszystko inne.
Dziekuje.