Otrzymane komantarze

Do wpisu: "glizda w parapecie"
Data Autor
Jak już jesteśmy przy grze słówek, to pamiętajcie, że póki co chyży rój (ruj) karty rozdaje...
Dla Pana Kamińskiego ważne jest hasło - "KASA Misiu KASA". Zastanawiam się jak aż tak można dla kasy się zeszmacić. Ciekawe jacy ludzie na niego zagłosują?
Krzysztof Pasierbiewicz
A co pan powie na "bój huczy" ??? Pozdrawiam serdecznie, kp
skipol
pradziadek przy saniach boj w hucie
------------ ZAPIS PRZEMOWY CHŁOPA DO KROWY Musisz wiedzieć krowo, kto tu rządzi. TKM ! - Spółka Okrągłego Koryta Ale My solą w oku i nienależym do SOK-u Niegłupi jest chłop krowo Sposobem po drabinie na dach wejdzie Pił mleko, gdy na półkach był tylko ocet. Ignorantia iuris nocet. O co krowo chodzi ? Wola Wójta nam obojgu szkodzi! A łaska jaśnie oświeconego Pana, na pstrym koniu jeździ od rana. My bydło rogate krowo, więc możem tylko płacić podatek Belki i żreć mirabelki. Możem jeszcze modlić się krowo - Pomóż! O BOŻE ! Bo poseł szczawiem karmi, a Pleban pomóc nie może.
Krzysztof Pasierbiewicz
Myślę, że Internauci przypomną znacznie więcej okolicznościowych półsłówek. Serdecznie pozdrawiam, kp
zagadka: --------jedyna żona baszy--------? pozdrawiam
Lech "Losek" Mucha
Albo -jeszcze inaczej mówiąc - tenis w porcie... Pozdrowienia, :-)
Krzysztof Pasierbiewicz
Tego nie wiem. Ale zajrzałem do encyklopedii jakie są rodzaje obleńców. Jest ich bardzo wiele i wciąż się waham pomiędzy obleńcem "ryjkogłowym" a "brzuchorzęskim". Serdecznie pozdrawiam przy niedzieli, kp
Krzysztof Pasierbiewicz
"emu, kto tego dokona gwarantuję, że będzie miał szał na kortach..." ------------------------ Słowem słynna praczka. Pozdrawiam serdecznie, kp
xena2012
ale nie mogę sobie odpowiedzieć na pytanie :jak pogodzić że w opasłym cielsku nowego nabytku PO mieści się aż tak giętki kręgosłup ?
Grę półsłówek znam od dawna, glizdę w parapecie też. Tyle, że konia z rzędem (albo nawet konia zrzędę) temu, kto pokaże, co tu się przestawia aby uzyskać galaretę. Temu, kto tego dokona gwarantuję, że będzie miał szał na kortach.
Do wpisu: "NOBLISTA"
Data Autor
Kapusiow nie znosze hehe. I pomyslec ,ze wszystko zaczelo sie od zabawnego,wspomnieniowego tekstu na Dzien Kobiet. Komentarze tylko potwierdzaja ,ze nie wszyscy (znakomita mniejszosc) maja "balls". Mnie Pan ubawil , przez moment powrocilem do tamtych lat i tamtego Krakowa ....Dziekuje i pozdrawiam serdecznie :)
A pajac, to taka kukiełka. Żeby pajac wykonał jakiekolwiek ruchy, animator musi za pomocą patyków, nitek i sznurków poruszać marionetką. Trzeba być naprawdę chorą laleczką, żeby cieszyć się z komentarza manipulatora dyżurnego w służbie SZUJOM. Osoba nie rozróżniająca GRU - powego trolla, od normalnego Polaka, to bardzo ciężki stan. To już ostatnie stadium schizofrenii i nie kwalifikuje się do wyleczenia.
Słowo "lewak" jest wieloznaczne, więc pierwsze zdanie jest dla mnie niejasne. Za przyznanie mi racji jestem zobowiązany, tym bardziej, że przyszło to z trudem.
Nie kibicuję Panu, bo to lewacy doprowadzili nasz kraj do ruiny, ale niestety, z trudem przyznaję,że to Pan wychodzi obronną ręką (chociaż z obitą twarzą) z tej wariackiej burdy...
Panie Krzysztofie. Myślę, że to są pozostałości po komunistycznym systemie prania mózgów. Zainfekowania prymitywnych osobników soviecką dewiacją umysłową Lenina, np. "wyższości polityki nad ekonomią". Dużo niestety mamy jeszcze w społeczeństwie tych "miernych ale wiernych", zindoktrynowanych dialektyką Marksistowsko – Leninowską. To baronowie, hrabiowie i książęta komuny. Tylko bez arystokratycznych tytułów, salonowej edukacji i rodowych majątków. Tamta ideologia utopii "przemagdalenkowała" się w obecną etykę "wyścigu szczurów". Gloryfikuje cwaniaków finansowych i bandytów zbrodniarzy, a odsądza od czci i wiary ludzi prawych, odważnych i uczciwych. ------------------------------------------------------ Ludzi honoru. No cóż : Władza i pieniądze Tym często skutkują Umysłowe żądze Patologizują Na prawo złość, na lewo gość A money między palcamy My sobie krzywdy zrobić nie damy I zamiast ręki nogę podamy A Honor i Słowo, to już przeżytek Z rolki papieru lepszy użytek Ekipo dzisiejsza mamona ważniejsza! Jak sami wiecie, nie śmierdzi przecie. ------------------ Z wyrazami uznania Za WYCZUCIE, POCZUCIE, POWONIENIE, SMAK Bo Pan jest nad profesorem, i dlatego wie KIEDY MOŻNA, KIEDY TRZEBA KIEDY NIE, A KIEDY TAK. Janusz
Nicek "woleński" jawi nam się tutaj, jako wulgarnie kuglarska prowokacja, jakieś wyhakowane, albo hejterstwo :) Ale jeśli nie? Jeśli to jednak ten. Bo w życiu publicznym współczesnej Poski występują tak zdumiewające zjawiska jak tzw. "prof. Środa" (osoba mieszajaca wstydliwe zjawiska o randze obstrukcji gastrycznej z nauka), "prof. Hartman" (ponoć pracownik naukowy, a nie z brygady utrzymania terenów zielonych, zacnego UJ), to cóż nam o tem sądzić? Jeśli to wszystko jest prawdą, to aby być zrozumianym przez adwersarzy, można odpowiedzić jedynie tym samym językiem, a w takim ja poruszam się, łagodnie mówiąc, niezręcznie. Ale znam jeden zwrot, który może być najbardziej adekwatny do całości zagadnienie, a i nie będzie też pustosłowiem dla innych czytelników: "Ja pier...e"
Krzysztof Pasierbiewicz
Powiem więcej. Wiele osób mnie pytało dlaczego pozwalam profesorowi Woleńskiemu robić magiel na moim blogu. Otóż przyznaję, że trochę podstępnie pozwoliłem profesorowi paskudzić na moim blogu by pokazać ludziom, kim jest naprawdę ubiegłoroczny laureat najbardziej prestiżowego wyróżnienia naukowego w Polsce. Jak łatwo zauważyć nie odpowiedziałem na niewybredne i prostackie zaczepki Woleńskiego ani jednym słowem, a on wykorzystując swoją "bezkarność" połknął haczyk i hasając ile wlezie po moim blogu zdemaskował przy okazji swe prawdziwe oblicze jako: człowieka, uczonego i nauczyciela akademickiego. Bo każdy inteligentny i wnikliwy czytelnik mojego blogu po przeczytaniu komentarzy prof. Woleńskiego migiem się zorientuje z jak małego formatu człowiekiem mamy do czynienia, osobnikiem, który pokazał, że jest małostkowym i patologicznie bufoniastym kabotynem i co tu dużo ukrywać pospolitym chamem, który beż najmniejszych skrupułów obraża kobiety i nie szanuje ludzi uważając się za przedstawiciela klasy wybranej. Dlatego właśnie pozwoliłem mu by się sam publicznie i do końca „obrzezał” z zaszczytów jakimi go omyłkowo uhonorowano przyznając mu naukowego Nobla 2013. Patrz także komentarze Woleńskiego na S24 - salonowcy.salon24.pl Pozdrawiam serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Do wpisu: Siła przyciągania Platformy i ballada o rdzawym oku
Data Autor
Róbmy swoje. Konsekwentnie i zdecydowanie. Bez niepewności. Zawsze lepiej zdecydować się na jedno rozwiązanie ze wszystkimi tego konsekwencjami, niż trwać w niepewności. Nic tak nie wyniszcza człowieka, jak niepewność. A młodzi ? Rozpiera ich energia, więc niech się wyszumią. Przeważnie jest tak, że albo czegoś za mało, albo za dużo. Jak byliśmy młodzi, to było za dużo pracy, a za mało czasu wolnego. Teraz, na emeryturce jest odwrotnie. Ja, jeszcze niedawno nie mogłem się doczekać tej "laby". A teraz rozglądam się szukając zajęcia. ------------------------------------- P.S. Jeszcze dziś miałem ubaw z tym "etycznym" Pozdrowionka i pogodnego "koniaczku" youtube.com
Krzysztof Pasierbiewicz
Niestety wnioskując z ilości komentarzy, na Naszych Blogach nie najlepiej z poczuciem humoru. I to mnie bardzo martwi bo brak swady odstrasza młodych, co źle wróży przed wyborami 2015. Serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
To nie wzrok, tylko odpowiednie wyszkolenie. Jak czytałem Pański komentarz przypomniał mi się pan pułkownik Winek, który był szefem szkolenia wojskowego, które odbywałem na studiach.   Służyłem w artylerii przeciwpancernej, gdzie ledwie mówiący po polsku politrucy uczyli nas miłości do Związku Radzieckiego, zaś pułkownik Winek szkolił w strzelaniu z armaty, przepraszam haubicy 76 mm.   Przez cztery lata, w każdą środę, o godzinie siódmej rano budziłem sąsiadów waleniem w schody podbitymi ćwiekami wojskowymi buciorami, a na ulicy wprowadzałem w zdumienie przechodniów na widok długowłosego młodzieńca odzianego w wojskowy mundur, a dokładniej mówiąc, wpadającą na oczy furażerkę i wlokący się po ziemi o cztery numery za duży szynel z rękawami do połowy łydek, gdyż mundury wydawano bez przymiarki.   Pan pułkownik Winek uczył nas mozolnie kunsztu artyleryjskiego przez osiem semestrów.  Aż nadszedł dzień egzaminu praktycznego kiedy to miałem oddać pierwszy, i jak się okazało ostatni w moim życiu strzał z prawdziwej armaty.   Wywieźli nas na poligon do Orzysza.   A gdy na horyzoncie pojawiło się tekturowe pudło w kształcie czołgu, pan pułkownik Winek wydał rozkaz:   Zza zalesionego wzgórza - koduję „ogórek” - naciera na nas pluton czołgów piątej kolumny Stanów Zjednoczonych! Ogłaszam gotowość bojową działonu pierwszego! Załoga! Odłamkowym! Przeciwpancernym! Cel! Pal!!!   I wtedy nastąpiła prawdziwa masakra. Bo choć nam mówiono, że to działo głośno strzela nie miałem pojęcia, że do tego stopnia. Jak to, przepraszam za wyrażenie pierdyknęło, byłem święcie przekonany, że mi wybuchł w rękach odbezpieczony zapasowy pocisk, który jako amunicyjny drugi, zgodnie z regulaminem, trzymałem na rękach w pozycji klęczącej.  Teraz Pan rozumie, że potrafię celnie strzelać??? Pozdrawiam serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
No i słowa też chyba wyjątkowo aktualne. Nieprawdaż??? Pozdrawiam serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Pozazdrościć tak dobrego wzroku Bo to trzeba mieć doprawdy sokoli Żeby trafiać w sam środek Robinsona i jego Piętaszka ------------------------------ Hej, hej, hej, sokoły Omijajcie Etycznego szkoły Ale dzwońcie, dzwońcie na szatana Zielonych wysepek pana ------------------------------ youtube.com
Gasipies
#SorryTakiMamyKlimat