|
|
Jakby nie było, "woleński" nie "wolenski", a jeśli krystal chce używać nazwiska, to proponuję użyć dużej litery. Ortografia, składnia i interpunkcja nie są naukami przy żadnym ustalonym znaczeniu terminu "nauka". |
|
|
przeszliśmy przez miary,geologię,kartografię i pokrewne na dzisiaj roztrząsane są zagadnienia z filozofii,do czego to jeszcze doprowadzi!?Myślę ,że do medycyny bo to wszystko przez gluteusa maximusa a zakończy na chorobach psychicznych[kto miał więcej tego co na początku a kto i jakie ma aktualnie]tym niemniej radocha spora,proszę nie kończyć. |
|
|
Jasne, że Britannica lepsza, ale dlaczego krystal argumentuje na poziomie utworu Mao. Nadto, coś brakuje po drugim "poprzez", a jeśli tak, to i dalsza deklinacja nie jest taka jak trzeba. Dodałbym też odstęp po wielokropku. Wygląda na to, że krystal nie otrzyma kryształowej kuli za przestrzeganie zasad gramatyki. Można wiedzieć, jaką specjalność reprezentuje krystal? |
|
|
W samej rzeczy, nazwiska pisze się z dużej litery, a nawet jeśli krystal posługuje się moim nickiem nie jako nazwiskiem, to to "woleński" a nie "wolenski". Nadto ortografia, składnia i interpunkcja nie są nauką w żadnym ustalonym znaczeniu tego pojęcia. Niby to takie proste, ale nie dla krystal(a). |
|
|
Jedni zapoznają się z metafizyką w Chinach poprzez lekturę "Encyclopædia Britannica", inni poprzez czerwoną książeczkę Mao...Z dwojga złego dużo lepsze to pierwsze. |
|
|
Komentarz wolenskiego świadczy, że ortografia, składnia, interpunkcja nie są nauką łatwą ani małą... |
|
|
I znowu własnowolny czyni spostrzeżenia o sobie. |
|
|
To już ostatnie stadium schizofrenii
i nie kwalifikuje się do wyleczenia.
Dlatego dedykuję Chór wujów Aleksa
----------------------------------
youtube.com |
|
|
Tak trzymać, aczkolwiek zostawienie pustego miejsca byłoby stosowniejsze. |
|
|
Niech ją własnowolny zastosuje. Wprawdzie szansa na skutek jest niewielka, ale spróbować nie zawadzi. |
|
|
Filozofia nie musiała mieszać w głowie własnowolnego, bo ma już wystarczająco pomieszane przed zapoznaniem się z nią. Nic nie wskazuje na to, aby ta sytuacja miała się zmienić. |
|
|
Przestrogi dr inż. KP, nawet wsparte opiniami P. Gontarczyka, mają dla środowiska akademickiego takie znaczenie jak znana propozycja Zagłoby sprzedaży Niderlandów królowi szwedzkiemu. Jedyna różnica polega na tym, że propozycja Zagłoby była ironicznie trafna, natomiast ostrzeżenia dr inż. KP są komicznie nietrafne. |
|
|
Komentarz krzycha311 świadczy, że był niezwykle pojętnym słuchaczem tzw. przedmiotów ideologicznych za komuny. Kontynuuje tych, którzy uważali, że skoro Bertrand Russell jest typowym warczącym psem imperializmu, to filozofia jest nic nie warta. Gdyby tak jeszcze krzych311 postarał się, np. 311 razy zrozumieć, co znaczy "typowy", może nie plótł by trzy po trzy. |
|
|
Radziłbym nie wierzyć w jakiekolwiek talenty dr inż. KP, w szczególności literackie i naukowe, ale i miernicze są raczej mierne.
PS. Dr inż. KP uważa się za wyjątkowego Adonisa, więc proszę mu nie sprawiać przykrosci. |
|
|
niewygodne.info.pl |
|
|
JEDZIE LOKOMOTYWĄ :
----------------------
Tylko czy przypadkiem filozofia
i cała ta degrengolada
autorowi / autorom
nie pomieszała Marksa z Tuwimem ?
----------------------
Żyjemy przecież w "Tuskolandzie"
a pociąg jedzie na "Zieloną wyspę"
----------------------
kaczoland.pl |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz No comments.
dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Szanowny Panie,
Zrobię jedno odstępstwo od tego, co zapowiedziałem i odpowiem na Pana komentarz.
O prof. Woleńskim piszę by przestrzec środowisko akademickie jakiego sortu "uczeni" są uważani za autorytety opiniotwórcze.
Profesor Woleński odpowiedział na moją notkę w charakterystyczny dla siebie sposób, o czym dr Piotr Gontarczyk pracujący w Instytucie Pamięci Narodowej w miesięczniku GLAUKOPIS Nr 28, a.d. 2013. pisze, cytuję:
"Sięganie Woleńskiego po insynuacje i pomówienia – tak pod adresem poszczególnych osób, jak i całych zbiorowości – jest immanentną częścią jego toków argumentacji"…, koniec cytatu.
Myślałem, że pan Gontarczyk przesadza, ale właśnie profesor Woleński po raz kolejny pokazał swoją „klasę”.
Oczywiście historyjki z "mierzeniem kotleta" i "przeciąganiem mnie przez egzamin z filozofii" to klasycznie oszczercze wymysły, w czym się pan profesor wyspecjalizował można by rzec do perfekcji.
Przez długie lata myślałem, że na uniwersytecie Jagiellońskim ludzie pana profesora podziwiają. Teraz już wiem, że się go po prostu boją.
Najsmutniejsze jest jednak to, że ludzie tego sortu wciąż zajmują na polskich uczelniach stanowiska decyzyjne i kształtują umysły młodych ludzi.
Pozdrawiam serdecznie,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
gorylisko ten pierwszy to brzydal przebrzydły, widać schabowych wielbiciel...
a ten drugi pikny taki, że głowa mała...ale czy przypadkiem nie chodzi tu o jakieś zapiekłe animozje...
brzydal sugeruje odporność na wiedzę co można zrozumiec skoro był pan drrrr zajęty tworzeniem map
dla lepszego odłowu kobiet płci żeńskiej...
fakt, jak kiecka zawróci we łbie to nauka idzie daleko, daleko, daleko...i jeszcze dalej... skądś to znam...
tyle, że map nie kreśliłem gdyż...zakochany byłem w jednej pannie... młody i głupi, wierzyłem w miłość
i takie tam... dzisiaj... no własnie...chyba zacznę wierzyć w miernicze talenty drrrrra co do pomiarów
kotletów linijką... |
|
|
Na studiach politechnicznyh za tzw. komuny miałem takie "interesujące" przedmioty jak filozofia marksistowska (zakończona egzaminem i to nie łatwym), podstawy nauk politycznych czy ekonomia polityczna socjalizmu. Jakoś na filozofii nie było egzaminu z mechaniki lub chemii nieorganicznej (żeby nie dobijać np. chemią organiczną inteligentów specjalnej troski studiującyh filozofię). Typowym produktem studiów filozoficznych jest niejaki Palikot, z którego taki emerytowany filozof jak prof. W. powinien być dumny. |
|
|
Dwie uwagi do notki "Epistemologiczne itd." emerytowanego adiunkta AGH dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza, autora jedynej pracy doktorskiej opublikowanej wedle informacji jej autora na liście filadelfijskiej, która jednak nie była tam opublikowana, gdyż nie mogła.
Uwaga 1. Pamiętam ciężką orkę na ugorze przy przygotowywaniu wówczas mg inż.Krzysztofa Pasierrbiewicza do egzaminu doktorskiego z filozofii polegająca m. in. na tym, że kandydat do tego egzaminu z wielkim mozołem i bez nadmiernie widocznych rezultatów próbował przyswoi sobie podstawowe pojęcia epistemologiczne. Zestawiając tytuł komentowanej notki z jej treścią widać, że dr inż. Krzysztof Pasierbiewicz wie na temat epistemologii, co najwyżej tyle (a może nawet mniej) niż mgr inż. Krzysztof Pasierbiewicz po zdaniu egzaminu doktorskiego (zdawali wszyscy kandydaci, więc jego sukces nie był zbyt spektakularny).
Uwaga 2. W "Klubie Pickwicka" p. Pott poinformował p. Pickwicka, że jego (tj. p. Potta) krytyk (jak zobaczymy odpowiednik dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza) zapoznał się z metafizyką w Chinach na podstawie "Encyclopedia Britannica" i nawet dokonał przeglądu odnośnej problematyki. Gdy p. Pickwick wyraził zdziwienie, że to dzieło zajmuje się metafizyką w Chinach, p. Pott wyjaśnił, że ów krytyk przeczytał hasło o metafizyce oraz hasło o metafizyce i "skombinował jedno z drugim". Otóż, kompozycja notki dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza wyraźnie wskazuje, że skombinował on całość z poszczególnych elementów podobnie jak twórca przeglądu o metafizyce w Chinach. W szczególności, moja polemika z prof. A. Jajszczykiem przez dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza ma taki związek z recenzją P. Gontarczyka z mojej książki jak artykuł o metafizyce z artykułem o Chinach, oba zaczerpnięte z "Encyclopedia Brittannica".
Na dalsze uwagi szkoda czasu. |