Otrzymane komantarze

Do wpisu: "NOBLISTA"
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
Bez odpowiedzi, bo inie ma ma komu odpowiadać. Bez pozdrowień, dr inż Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz
Panie profesorze,przy innej lekturze wystarcza liczenie do PIĘCIU, np. przy „Lolicie”, a jeszcze szybciej przy książce pt. „Chazarska dzicz panem świata”, tom I, rozdział V: "Rozkoszna dupa Lenina"! Aby być sprawiedliwym trzeba dodać, że Lenin umiał się znaleźć wobec swoich kochanków:nie trąbił (i nie pisał!) o tym publicznie, w dodatku w swoich listach miłosnych używał tkliwego języka. Jedynie ta Krupska, ta nieszczęsna Krupska, robiona w nomen omen --konia...
Ciekawe zwierzenia autobiograficzne, ale współczuję włąsnowolnemu, że musi liczyć do dziesięciu, aby jego maleńki konik ruszył. Proponuję konsultacje w dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza. Razem poczytacie Panowie piękną prozę Schultza i wasze koniki ruszą cwałem.
O ile mi wiadomo, profesorowie UJ nie gustują w piciu kawy z dr inż. Krzysztofem Pasierbiewiczem. W sprawie technik omiaru kotletów, bardziej kompetentny jest autor "Magii namiętności". Dr inż. KP może przyjść na sesję, którą otwieram, ale z góry zaznaczam, że nie będę poruszał kwestii kompleksów emerytowanych adiunktów.
Cała przyjemność po mojej stronie, że nie znamy się.
Całą przyjemność po mojej stronie, że nie znamy się. Oby tak zostało.
Krzysztof Pasierbiewicz
Opowiedziałbym Pani dużo więcej, ale nie lubię chodzić po sądach. Ale jak Pani jest z Krakowa proszę popytać na salonach. Wszyscy wiedzą, o co chodzi. Pozdrawiam serdecznie, kp
Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie, Na Salonie24 Internautka pisząca pod nickiem "ZROZUMIENIE" dodała komentarz, w którym pisze: "Znam obu panów i doskonale wiem, dlaczego ,,skaczą sobie do gardeł", po raz enty. Trudno się śmiać ..." ---------------------------------- Ale jednak ludzie się śmieją i to do rozpuku. Oczywiście z krakowskiego noblisty o zacięciu anty-seksistycznym. Dziś miałem przyjemność wypić przedpołudniową kawę w towarzystwie kilku czytających regularnie mój blog profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy pokładając się ze śmiechu dowcipkowali, że na Uniwersytecie od wczoraj Woleńskiego nazywają "analitykiem episto-schabowym". Dowiedziałem się również, że spora grupa uczonych wybiera się na Kongres Kultury Akademickiej, który odbędzie się w przyszłym tygodniu w Audytorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, a niezwyczajnie liczna grupa chętnych umiera już z ciekawości czy i co profesor Woleński powie na temat technik pomiaru długości kotletów panierowanych. Smaczku dodaje fakt, że sesję plenarną owego Kongresu otwiera referat profesora Jana Woleńskiego pt. Sic! "Relacje międzypokoleniowe w środowisku akademickim". A ze źródeł dobrze poinformowanych dowiedziałem się, że na ten referat szykuje się grupa pewnego stowarzyszenia studenckiego, którego nazwy ze zrozumiałych powodów nie mogę zdradzić. A więc, jak Pan widzi w Krakowie oprócz przepięknej wiosennej pogody mamy jeszcze sporo wesołych atrakcji w wykonaniu uniwersyteckich zgredów. Pozdrawiam jak zawsze serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
a te prymitywy typu "mada" musza polowac . Dobre wychowanie i naturalna kolej rzeczy jest dla nich czyms niezwykłym. Ale to tak jak sie wychowanie pobierało w ruskich koszarach.
Nie znam pana i nie chciałbym poznać, ponieważ dzięki takiej etyce mamy fałsz, obłudę i zakłamanie. Bandyci uznawani są za bohaterów A bohaterowie za zdrajców. Nie znam również Pana Krzysztofa Ale wolałbym z nim stracić duże pieniądze niż z panem zarobić małe
Jeśli to do mnie, bardzo mi odpowiada, gdy koega temu misiu nie uznaje mnie za wybitnego. Przypuszczam, że nie zdobił ani anie zdobi żadnej uczelni czy też jakiejkolwiek poważnej instytucji.
Nie jesteś pan wybitny, tak jak i koega Adaś. Od `45 setki już takich podobnych kwiatków "zdobią" szacowną uczelnię. Panie, człowiek ma prawo nie rozumieć muzyki, nie znać Gershwina czy Brubecka, ale żeby nie rozpoznawać śmiechu, chichotu, rechotu? - Panie drogi, nie tylko Krakówek i Warszawka - Świat się śmieje!
DZIEWIĘĆ, DZIESIĘĆ ZMIANA RĘKI WIO KONIKU WIO MALEŃKI
Komentarz dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza, byłego adiunkta AGH, nie jest wypowiedzią zakręconego naukowca z tego prostego powodu, że nie pochodzi od naukowca. Co do znaczenia mojej książki zrecenzowanej przez P. Gontarczyka. to P. Gontarczyk myli się. Moja ocena konstytucyjności ustawy lustracyjnej z 2007 r. była wykorzystana przez sędziów Trybunału Konstytucyjnego w uzasadnieniu wyroku o niekonstytucyjności przepisów tego aktu prawnego, a dokładniej rzecz ujmując, bubla legislacyjnego. O tym fakcie także informowałem dr inż KP, ale ma on tendencję do wymazywania ze swej pamięci wszystkiego, co przeczy jego pokręconym tezom, a nawet osiąga na tym polu duże sukcesy, w każdym razie znacznie większe niż te, które odniósł jako naukowiec. Dr inż. KP uparcie powtarza, że książka o lustracji jest moim koronnym dziełem. Była w istocie rzeczy jeno wprawką na poły publicystyczną. Niemniej jednak, odegrała większą rolę niż np. usiłowania P. Gontarczyka podjęte dla uzasadnienia, że wspomniana ustawa była lege artis. Moje koronne dzieła doczekały się uznania za strony kapituły decydującej o przyznawaniu Nagrody Fundacji ba rzecz Nauki Polskiej (potocznie zwanej polskim Noblem). Procedura wyłaniania kandydatów i laureatów trwa około roku, a także angażuje wybitnych specjalistów ze świata. Nie mam więc żadnych powodów, aby czuć się strapionym z powodu publicznego odbioru moich prac i nie muszę szukać poklasku w blogosferze. Natomiast żadna książka naukowa dr inż. K. Pasierbiewiczz nie była recenzowana z tego prostego powodu, że takowa nie istnieje. Natomiast literackie produkcje dr inż. KP nie okazały się sukcesem (może z wyjątkiem "Epopei Helskiej Balangi"). Sztandarowe dzieło inż. KP, czyli "Magia namiętności", rzeczywiście wywołała pewien skutek, mianowicie śmiech i drwiny, gdy jej fragmenty były czytane w "Domu Zdrojowym" w Jastarni. Podobna reakcja wiąże się z autorską (tj. dr inż. KP) reklamą tegoż kiczu jako romansu patriotycznego. Nic tedy dziwnego, że dr inż. KP realizuje swe ambicje twórczo-polityczno-intelektualne na blogach. I w tym wypadku efekt jest mnie niż mizerny. Jest rzeczą dość powszechną w Polsce kojarzenie własnego nieudacznictwa zawodowego (w wypadku dr inż. KP - krachu własnej kariery naukowej) z tym, że inni to zrobili drogą post-pezetperowską. I to jest chyba esencja postawy dr inż. Krzysztofa Pasierbiewicza wobec rzeczywistości.
E tam, udają się. Pan doktor niczym Henryka Krzywonos, której udało się „zatrzymać” tramwaj, bo wyłączono jej prąd.
Wszelako, ja nie polowałem, więc też i łowy nie udawały się, bo ich nie było, a dokładniej nie musiało być. Wystarczały zwyczajne naturalne sposoby, w szczególności bez sporządzania map kartogarficznych, bez udawania, że czytało się Schulza (nie czytałem też Schultza jak dr inż. KP), Dostojewskiego czy Rabelais'ego i bez korzystania z usług babć klozetowych w "Klubie pod Jaszczurami".
mada
Doktorowi polowania się udają, profesorowi niestety - nie!
Dr inż. KP oznajmia: Oto fragmenty recenzji koronnego dzieła niejakiego Jana Woleńskiego "Lustracja jako zwierciadło" autorstwa dra Piotra Gontarczyka z IPN. * I teraz nie wiadomo, kto napisał koronne dzieło a kto jego recenzję. Jedno jest pewne, że to zdanie typu "samochód wjechał w rów, który uległ skrzywieniu" jest autorstwa dr inż. KP.
Dr inż. Krzysztof P. był dotychczas nader skromny, bo utożsamiał się jeno z połową Krakowa. Teraz poszedł na całość i twierdzi (ba nawet woła, że myśli, co jest wiekszym surrealizmem niż proza Schultza vel Schulza), że jest całym Krakowem.
Dr inż. KP cytuje Gontarczyka i wyznaje, że został porażony. Poproście go Panowie (lub Państwo) o zacytowanie mojej odpowiedzi, którą dr inż KP otrzymał dwa razy. Ma okazję zademonstrować swoja rzetelność dyskusyjną, aczkolwiek szanse na to sa mniej więcej takie same jak na opady zeszłorocznego śniegu.
Uczepił się Pan tego orła jak tonący brzytwy a o muszce plujce ani słowa. A tak apropo w szkole mnie uczyli że do każdego trzeba się zwracać z szacunkiem. Pan kończył zapewnie WUML a tam nie nauczali nic takiego.
Krzysztof Pasierbiewicz
No comment. Mimo szczerych chęci bez wyrazów uszanowania, dr inż. Krzysztof Wojciech Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Oto fragmenty recenzji koronnego dzieła niejakiego Jana Woleńskiego "Lustracja jako zwierciadło" autorstwa dra Piotra Gontarczyka z IPN. Tytuł owej recenzji: "Słoma z butów Kadafiego. Rzecz o pożytkach z lektury lustracyjnych opusów prof. Jana Woleńskiego" (GLAUKOPIS, Nr 28, A.D.2013). A teraz wybrane cytaty: "W kwestii etyki i estetyki" Używając terminu „degradacja statusu profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego” miałem na myśli także odległość, jaka dzieli Lustrację jako zwierciadło od fundamentalnych standardów etycznych obowiązujących w świecie nauki (…) Wykluczanie z debaty publicznej nie tylko przez stygmatyzowanie i wręcz pozbawianie dziennikarskiego imprimatur jest rzeczą niedopuszczalną i samo w sobie uzasadnia twierdzenie, że książka Woleńskiego jest dowodem „wyraźnej degradacji statusu profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego… Nadto, w czasach, kiedy Kaczyński działał w opozycji, Woleński był działaczem PZPR. Sytuacja wydaje się być konfundująca (...) Jeśli teraz Jarosław Kaczyński miał by tu być swego rodzaju moralnym i intelektualnym półwieprzem, który z jednej strony działa w KOR, a z drugiej jest tchórzliwym „konformistą”, to kim w tych kategoriach będzie prof. Jan Woleński?… Ale te, niestety, podobne ataki na obu wspomnianych polityków korespondują z lekkością, z jaką Autor posługuje się w przestrzeni publicznej insynuacjami i pomówieniami (...) Takie metody prowadzenia polemiki przez Woleńskiego mogą zadziwić tych którzy nie czytali recenzowanej książki. Sięganie po insynuacje i pomówienia – tak pod adresem poszczególnych osób, jak i całych zbiorowości – jest immanentną częścią jego „toków argumentacji” (…)  Moja ostra recenzja rzeczonej książki, także od strony etycznej i moralnej , jest w pełni uzasadniona. Lustracja jako zwierciadło to objaw wyraźnej „degradacji statusu profesora uniwersyteckiego”. Jej autor nie napisał nic na tyle istotnego, bym zmienił w mojej recenzji którekolwiek z zawartych tam twierdzeń, czy też złagodził jakiekolwiek oceny. Wręcz przeciwnie – po lekturze odpowiedzi prof. Woleńskiego mój krytycyzm wzmocnił się…”, tyle cytatów z Gontarczyka. Zachęcam do lektury całej recenzji Gontarczyka - porażająca!!! Pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie, Oto fragmenty recenzji koronnego dzieła Pańskiego nowego kumpla niejakiego Jana Woleńskiego "Lustracja jako zwierciadło" autorstwa dra Piotra Gontarczyka. Tytuł owej recenzji: "Słoma z butów Kadafiego. Rzecz o pożytkach z lektury lustracyjnych opusów prof. Jana Woleńskiego" (GLAUKOPIS, Nr 28, A.D.2013). A teraz wybrane cytaty: "W kwestii etyki i estetyki" Używając terminu „degradacja statusu profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego” miałem na myśli także odległość, jaka dzieli Lustrację jako zwierciadło od fundamentalnych standardów etycznych obowiązujących w świecie nauki (…) Wykluczanie z debaty publicznej nie tylko przez stygmatyzowanie i wręcz pozbawianie dziennikarskiego imprimatur jest rzeczą niedopuszczalną i samo w sobie uzasadnia twierdzenie, że książka Woleńskiego jest dowodem „wyraźnej degradacji statusu profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego… Nadto, w czasach, kiedy Kaczyński działał w opozycji, Woleński był działaczem PZPR. Sytuacja wydaje się być konfundująca (...) Jeśli teraz Jarosław Kaczyński miał by tu być swego rodzaju moralnym i intelektualnym półwieprzem, który z jednej strony działa w KOR, a z drugiej jest tchórzliwym „konformistą”, to kim w tych kategoriach będzie prof. Jan Woleński?… Ale te, niestety, podobne ataki na obu wspomnianych polityków korespondują z lekkością, z jaką Autor posługuje się w przestrzeni publicznej insynuacjami i pomówieniami (...) Takie metody prowadzenia polemiki przez Woleńskiego mogą zadziwić tych którzy nie czytali recenzowanej książki. Sięganie po insynuacje i pomówienia – tak pod adresem poszczególnych osób, jak i całych zbiorowości – jest immanentną częścią jego „toków argumentacji” (…)  Moja ostra recenzja rzeczonej książki, także od strony etycznej i moralnej , jest w pełni uzasadniona. Lustracja jako zwierciadło to objaw wyraźnej „degradacji statusu profesora uniwersyteckiego”. Jej autor nie napisał nic na tyle istotnego, bym zmienił w mojej recenzji którekolwiek z zawartych tam twierdzeń, czy też złagodził jakiekolwiek oceny. Wręcz przeciwnie – po lekturze odpowiedzi prof. Woleńskiego mój krytycyzm wzmocnił się…”, tyle cytatów z Gontarczyka. Jeszcze raz gratuluję przyjaciela, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Witam Pana, Przyzna Pan, że krakowski naukowy noblista znalazł sobie na Naszych Blogach godne siebie towarzystwo. Do tej pory z Pana profesora śmiała się połowa Krakowa. teraz śmieje się już całe miasto. I tylko sobie myślę, co teraz czuje środowisko naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego na myśl o wyczynach noblisty. Pozdrawiam serdecznie, kp