|
|
jazgdyni Kurcze Panie Krzysztofie,
przypomniał mi Pan zasłyszaną prawdę, że myjnie automatyczne, z których niestety korzystam, niszczą lakier, a dodatkowo cały samochód.
Muszę się w końcu też rozejrzeć za myjnią ręczną z młodymi chłopakami (A co?) ;)
Przyłączam się do Pana we wiosennej radości. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Obiecuję, że następnym razem spytam, kto jest właścicielem myjni.
Pozdrawiam serdecznie,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Przecież III RP ma młodego, nie zainfekowanego ( chyba ? ) utopią komuny premiera..."
------------------------------
Raczy Pan sobie żartować! Toż to dla rzeczywiście młodych ludzi godny politowania starzec.
Proszę posłuchać w wolnej chwili mojej "baśni o dobrym Donaldzie i złym Jarosławie:
youtube.com
Serdecznie Pana pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Dziwię się jak Pan przez trzydzieści lat wytrzymał to wściekłe na wszystko małżeństwo..."
------------------------
Wielokrotnie jadąc do tej myjni zadawałem sobie pytanie, czy nie jestem masochistą? Ale było tak jak Pan przypuszcza. Ja się z tymi ludźmi zaprzyjaźniłem. Opowiadali mi o swoich problemach, że dzieci ich nie rozumieją, a ja rozumiejąc te dzieci w pewnym sensie rozumiałem też właścicieli myjni, którzy nie umieli się wyzwolić z niemocy powodowanej zainfekowaną komuną mentalnością.
A sens notki leży w tym, że gdybym był młody podjąłbym decyzję, której z racji solidarności wiekowej z właścicielami myjni nie podjąłem.
Wie Pan jako tłumacz często jestem przy rozmowach kwalifikacyjnych z kandydatami, którzy starają się o pracę w firmach zagranicznych. Prowadzący te rozmowy specjaliści od "human resources" zawsze mi mówią, że przede wszystkim badają, czy kandydat jest "good decision maker". Niestety ludzie starsi nie potrafią podejmować trafnych, a co jeszcze ważniejsze szybkich decyzji.
Dziękuję Panu za wizytę na moim blogu i serdecznie pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz No i sami Panowie widzicie, że "teoria brudu nasyconego" czyni życie piękniejszym na wiosnę.
Pozdrawiam Panów,
kp |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "A moje auto służy do jeżdżenia, a nie do mycia..."
----------------------
Moje także. Dlatego do myjni wybrałem się dopiero na wiosnę.
"Dodatkowo zauważyłem, że mycia auta ściąga deszcze..."
-------------------------
W pełni się z Panem zgadzam. Na 10 przypadków w ośmiu na drugi dzień po myciu samochodu tłukło żabami.
Dziękuję za wiosennie zabawny komentarz i serdecznie pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Bardzo trafna obserwacja dopełniająca przekaz mojej notki.
Pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Kachny w urzędach"; "Tapir PRL-owski", "70-cio letni Irokez do naśladowania" - mniam, mniam, ależ pyszne określniki, chowam do archiwum i jeśli Pan pozwoli wykorzystam przy okazji, podając Autora oczywiście.
Jak chodzi o umieranie pokolenia JPII to odsyłam Pana do mojej notki pt. "Co się stało z Polakami", którą napisałem jakieś dwa lata temu:
salonowcy.salon24.pl
"Dążmy do równowagi intelektualnej i sprawnościowej opartej na harmonijnym następstwie pokoleń - tak jak to drzewiej bywało..."
-----------------------
Pełna zgoda. Tylko jak patrzę, co wygadują autorytety ze starszego pokolenia, to już wolę narwanych i niedoświadczonych młodych.
Pozdrawiam serdecznie,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Zygmunt Korus Panie Krzysztofie, kolejny fajny tekst w Pańskim stylu - uroczej, wciągającej gawędy...
Ma Pan absolutną rację, ale tylko tam, gdzie potrzebna jest siła fizyczna, czyli wigor młodego organizmu... W usługach to się sprawdza - sam korzystam z myjni (pralni), gdzie młodzi chłopcy uwijają się jak w ukropie.
Najgorsze są Kachny w urzędach, które muszą dotrwać do emerytury. 50+. Gdy takiego PRL-owskie tapira się spotka, to czas zakalcowacieje.
Dr Stanisław Krajski zaobserwował indoktrynalne ciśnienie na młodość: głupi, bez doświadczenia, ma być wzorem. Stary, stylizowany jako podlotek odgania jak może sędziwość. Włosy w czub, adidasy, kurtka dżolero, "laska" fiko-fago u boku - oto 70-letni Irokez do naśladowania. Mistrzowie-emeryci jako autorytety won! Śmierć ma być dla krzątającego się ogółu zaprzątająca, krępująca, żenująca, o niej oficjalne sza! Już wtedy (a dziś na 100 procent) JPII umierający na oczach świata to obciach. A to było memento - świat przeszedł nad tym GESTEM i ZNAKIEM bez zastanowienia.
Czyli co?
Dążmy do równowagi intelektualnej i sprawnościowej opartej na harmonijnym następstwie pokoleń - tak jak to drzewiej bywało.
|
|
|
Pod brudem i tak czysto.Mam też swoja teorię na temat zagęszczenia ruchu samochodowego, w dni deszczowe,słotne śmigasz sobie spokojnie przez miasto,w dni pogodne ,korki!Wniosek nasuwa się takowy,właściciele tej kupy żelastwa w dni deszczowe stoją na przystankach ,moknąc czy marznąć niż narazić na zabrudzenie swoje cudeńka,natomiast w piękny dzień to pozwalają sobie na odrobinę szaleństwa stąd i korki! |
|
|
Dawno, dawno temu, za dobrych studenckich czasów - kol.Eda herbatę zaparzał (tylko liściastą)w słoiku litrowym po kompocie, nigdy go nie myjąc a stale dosypując "liści". Po około dwóch tygodniach więcej było liści(kurzu też) niż mieściło się wody.Aby nie musiał wymieniać zawartości co dwa tygodnie kupiliśmy na urodziny beczułkę 5-cio litrową aby starczyło na cały semestr.I tak przeżył całe lata studenckie.
Pozdrawiam. |
|
|
Lech "Losek" Mucha Cóż, jeśli chodzi o powłokę zewnętrzną auta, praktyka całkowicie potwierdza teorię kolegi Marcina, szkoda, że nie sprawdza się w środku. W moim przypadku niechęć do mycia samochodu ma jeszcze jedną przyczynę. Miałem kiedyś Seata Vario, który - jak podobno inne Seaty - miał tę właściwość, że bardzo łatwo zamarzały w nim zamki. A że nie miałem wtedy garażu, umycie auta w czasie mrozów, albo mróz,który łapał w nocy po deszczowym dniu - skutkowały tym, że do auta trzeba było wchodzić przez tylne drzwi, które nie zamarzały. Jak kiedyś zaklinowałem się między zagłówkiem a dachem i o mało co nie udusiłem się w grubym ubraniu, przeszła mi całkiem ochota na mycie auta w okresie jesienno-zimowym.
Pozdrawiam. |
|
|
TEORIA "BRUDU NASYCONEGO"
Dawno, dawno temu, za dobrych studenckich czasów - kol. Marcin M., wielokrotny uczestnik obozów naukowych (nad różnymi, atrakcyjnymi akwenami), zapytany dlaczego nie myje menażki tudzież kubka, choć do wody z namiotu ma tylko parę kroków - stwierdził, iż testuje "teorię brudu nasyconego". Otóż (wg PT autora tej teorii), naczynia w miarę sukcesywnego obrastania brudem dochodzą na pewnym etapie do stadium nasyconego zabrudzenia i nie przyjmują kolejnych warstw syfu. Indagowany nt wpływu "złogów ochronnych" na właściwości organoleptyczne spożywanych potraw tudzież napojów - udzielał odpowiedzi raczej wymijających...
Pozdrawiam!
PS Co do "ściągania deszczu" przez mycie auta - hmm, coś w tym jest... |
|
|
Lech "Losek" Mucha A moje auto służy do jeżdżenia, a nie do mycia. Myję jak muszę. A jak nie muszę, to nie myję i najczęściej auto myte jest w ramach przeglądu w serwisie. Kilka dni później i tak wygląda prawie tak samo jak przed umyciem. (Dodatkowo zauważyłem, że mycia auta ściąga deszcze. Jak mój śp tato mył auto, to sąsiedzi pranie zabierali z balkonów.) Zauważyłem, że samochód brudzi się tylko do pewnego stopnia, a potem już nie. Deszcze i śniegi, zmywają część zabrudzeń i - można powiedzieć - po osiągnięciu pewnego stanu równowagi, auto nie robi się już bardziej brudne. Uważam, że jest to bardzo duża zaleta konstrukcyjna samochodu, Niestety konstruktorzy nie przewidzieli podobnego udoskonalenia dla wnętrza... Jeśli chodzi o wnętrze pojazdu, ta wspaniała zasada nie działa. Inżynierowie się tu nie popisali i wnętrze brudzi się w nieskończoność.
Pozdrawiam serdecznie.
L. |
|
|
Szanowny Panie Krzysztofie.
Pisze Pan: "Aż tu dziś podjeżdżam i widzę kartkę, że myjnię zlikwidowano".
Przypomnę stare przysłowie: "Nie ma złego co by na dobre nie wyszło".
Dziwię się jak Pan przez trzydzieści lat wytrzymał to wściekłe na wszystko małżeństwo.
Myślę, że dlatego aby nie pozbawiać właścicieli myjni dochodów.Widocznie z Pana to dobry człowiek.
Sprawy często rozwiązuję się same, na lepsze.
Życzę aby gdy zawita Pan do tej nowej myjni za rok, dwa i.....lat sto był Pan tak samo zadowolony.
Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam,
bolesław |
|
|
Z wielką przyjemnością czytam zawsze Pana wpisy na NB.
Ta kwiecista elokwencja, poczucie humoru i wysoka kultura osobista,
to szczególne siły magnetyczne tych - zawsze ciekawych artykułów.
Tym razem jednak nie do końca się z Panem zgodzę,
"..... że Polskę trzeba jak najprędzej oddać w zarządzanie ludziom młodym ..... "
Przecież III RP ma młodego, nie zainfekowanego ( chyba ? ) utopią komuny premiera.
-------------------- I co ?
Czy mam pisać o tym co to jest klasa, słowo, honor, odwaga, godność ? |
|
|
xena2012 przysłowie mówi ,,nie chwalic dnia przed zachodem słońca''.Być może młodzi właścieciele firmy sa dopiero na tzw.rozruchu myjni,muszą pewnie spłacać kredyty i walczyć o klienta z konkurencją.Potem jak już okrzepną może być różnie,choć nie chcę zapeszać. |