Otrzymane komantarze

Do wpisu: Tylko nie mówcie, że jojczę!
Data Autor
c.d.Teraz nie mamy cenzury. Czemu zatem biorąc jakąś gazetę do rąk mam wrażenie, że jest ona po ocenzurowaniu? Nie ma zapisów na nazwiska, zdarzenia, jakieś dane statystyczne rozwoju państw i co tam jeszcze. Na świecie czy w kraju dzieją się ważne sprawy, a często nie ma o nich ani słowa w prasie, w TV. Pojawiają się czasami po kilku dniach jakieś krótkie wzmianki, często nie. Ważne informacje, newsy znajduję na piątej, szóstej stronie, a powinny być na pierwszej. Nieważne zaś zajmują całe szpalty na pierwszej stronie. W tym momencie czuję się jakby na lekcji wychowania politycznego za dawnych stalinowskich czasów, czuję się indoktrynowany, a to jest już 20 lat po uzyskaniu niepodległości. Ktoś stara się pozbawiać mnie informacji, wpływać na moje poglądy, ale nie siłą argumentów, logiką, tylko nie dopuszczając do mnie istotnych informacji, pozbawiając mnie możliwości wyrobienia sobie własnego zdania na podstawie obiektywnej, rzeczowej informacji. Nie tak wyobrażałem sobie wolność. Zadaję sobie pytanie, bo te gazety czy czasopisma należą do różnych właścicieli, czy jest to zmowa, sterowanie przez kogoś wewnątrz kraju czy zewnątrz? Niezwykle mi to przypomina dawniejszą cenzurę (patrz wyżej). Nie ma oficjalnej cenzury, ale jest autocenzura dziennikarzy, redaktorów, a na dobra sprawę manipulatorów. Ci ludzie nie pełnią swoich funkcji rzetelnie – nie informują. Zajmują się propagandą i public relation. Mogą tak pisać na przykład w Gazecie Zwolenników Zimnej Wody, ale nie wolno tego robić w ten sposób w telewizji publicznej, w Polskim Radiu itd. Dlaczego nie wolno? Bo jest to nieprzyzwoite, nieetyczne. Jeśli ktoś nie wie dlaczego, to niech się zgłosi do jakiegoś światłego człowieka, by mu to wyjaśnił. Całkiem inną sprawą jest permanentne pomijanie w mediach wielu tematów. Wygląda jakby były obłożone klątwą, zakazane. Kilka tematów: a) nierówność wobec prawa, b) zawisłość sądów, c) nierówność wobec fiskusa, d) nepotyzm, e) nowe bronie i wiele innych. Nie chodzi o to, że nie ma nawet wzmianki, ale o wagę tematu, o konieczność podjęcia dyskusji nie tylko wśród fachowców, ale o przedstawienie różnych poglądów, różnych rozwiązań i ich skutków szerokiemu społeczeństwu i to w sposób popularyzatorski, łatwy do zrozumienia niefachowcom.
Za czasów PRL istniał Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk – instytucja państwowa utworzona w 1945 roku, która zajmowała się kontrolą i weryfikacją publikacji prasowych, radiowych i telewizyjnych, wydawnictw książkowych, filmów, spektakli teatralnych, widowisk, wystaw itp., a także kontrola drukarni, producentów pieczątek, fotokopiarek i wszelkich podobnych firm. Jego centrala mieściła się w Warszawie, przy ulicy Mysiej 2. Instytucji ta istniała do 1990 roku. Stefan Kisielewski wspaniały publicysta pisał, że cenzura to „instytucja zajmująca się kastrowaniem, przeinaczaniem czy usuwaniem w całości cudzych tekstów, nieraz politycznie całkiem niewinnych, nie ma nic wspólnego z czynnościami cenzury, pod której nazwę się podszywa. Jest to zupełnie co innego: działająca tajnie, bezprawnie i bezapelacyjnie fabryka fałszywych tekstów, wielka, a ukryta przed publicznością mistyfikacja, mająca podwójne cele: a) zasugerowanie czytającym, że autorzy myślą tak właśnie, jak piszą; b) przyzwyczajenie piszących, aby myśleli i formułowali swe myśli w pewien określony sposób, bo pisanie w inny sposób będzie likwidowane lub przez odpowiednie skreślenia zmieniane.” Kisielewski nadal ma rację. Instytucje cenzury i stanowiska cenzorów zlikwidowano. Już w latach 1980-1981 były gazety, które zaznaczały ingerencje cenzury poprzez pozostawianie białych plam w miejscu, z którego jakaś informacja czy artykuł zostały wycięte. Potem był stan wojenny z wszelkimi następstwami. Zaczęła się totalna degradacja dziennikarstwa trwająca niestety do dziś. Gorzej piszą? Nie. Straszniej. Niektórych nauczono pisać, ale nie nauczono moralności, uczciwości, postawy dziennikarza tylko serwilizmu, pogoni za forsą za każdą cenę, kłamliwości.
Emilian Iwanicki
Ciężko jak cholera pańskim"śladem podążać" .Albo to ....sam nie wiem.Albo ja.....i też nie wiem.I wcale nie powiem że jątrzy pan!
Emilian Iwanicki
No to śmiechu co nie miara!Jeżeli się CHCIAŁO to i owszem!A teraz to samo!
Emilian Iwanicki
Trybeus (celnie) i owszem i jak najbardziej!Zachodzi stare pytanie-:Czy lepi citak czy leci pitak?!
Szanowny Panie. :Niestety za „sukcesy” premiera Polska płaci zabójczą cenę. Bowiem to rząd Tuska sprawił, że kilka milionów Polaków czuje się we własnej Ojczyźnie niczym pierwsi chrześcijanie pośród pogan. A ceną utrzymania władzy przez Platformę okazała się schizofrenia narodowa zrodzona z umiejętnie podsycanej przez rządzących nienawiści do kontr-lewackiej opozycji, która w odruchu obronnym" .......bardzo trafne spostrzeżenie. Ale zapomnial Pan o losie kilku milionów Palaków , prawie 4-ech!!!!!ktorzy nie uwierzyli w POwską kraine miłości i porzucili swoje pola , drzewa, ulice,język i wybrali sluzbe u innych narodów. Tam poszukali swojej szansy na godne zycie . To jest prawdziwy narodowy i ludzki dramat !!!!Wielka emigracja miala miejsce w Polsce w okresach wielkiej beznadziei, po upadku Państwa , po upadku Powstania Styczniowego i pod koniec 19 wieku, po II Wojnie i własnie TERAZ!!!!!. Czy ten fakt nie jest wystarczajacym dowodem wielkiej beznadzei , czy może wielkiego "sukcesu" ??????? PS. Z szcunkiem czytam Pański podpis pod felietonami ' Nauczyciel akademicki" , natomiast w wizytówce pod zdjeciem mozna przeczytac- "Naukowiec" . Naukowie kojarzy sie z gronem profesorskim np. Panami Bartoszewskim , Niesiołowskim , Nałęczem itd...Czy Pan nalezy do tego grona....???
Szanowny Panie Krzysztofie. "...Bowiem trzeba sprawiedliwie przyznać, że czerwoni przynajmniej stwarzali pozory, że liczą się z ludźmi. Natomiast arogancja, bezczelność i buta partii Donalda Tuska sprawiają, iż coraz częściej dochodzę do wniosku, iż ta partia w pomiataniu ludźmi posuwa się znacznie dalej, niż niegdyś PZPR...." Zacytowane Pana słowa niech posłużą zamiast komentarza.Wszystko wyjaśniają. Dodam jeszcze, że właśnie w tej chwili w telewizorni Donald Tusk śpiewa a Ela Bieńkowska bardzo się dziwi, że MY NARÓD się nie dziwimy, Paranoja.Po prostu robią z nas idiotów.Mam nadzieję, że naród nie da się nabrać na tak prymitywne sztuczki. Chyba, że.......to wtedy z nami koniec. Serdecznie pozdrawiam, bolesław
zaraz zaraz cytuję..."Lecz warto pamiętać, że tę poprawę zawdzięczamy w głównej mierze strumieniowi pieniędzy, które napłynęły do Polski z Brukseli i tylko głupiec może nie zdawać sobie sprawy, iż te miliardy nam jedynie pożyczono i będziemy je musieli kiedyś oddać." ...jeśli mówimy o strumieniu przypływających pieniędz z Brukseli, to obiektywnie powinien Pan też napomknąć jaki strumień wypływa z Polski do Brukseli...wtedy uznam, że pisze Pan rzetelnie, a nie powiela propagandy Tuska...jeśli Pan napisze ile wypłynęło, to wtedy będzie rzetelny bilans...ja uważam, że to głównie zasługa pracowitości Polaków, praca ponad normę...10 -12 godzin dziennie naprawdę są tacy, a nie dobrodziejski "weststream" eurosrebrników... ...trzeba też dodać ile podatków pośrednich i bespośrednich państwo Tuska łupi polskich przedsiębiorców, a zachodnie koncerny mają w d...pie płacenie w Polsce podatków, rozumiem, że nauczyciel akademicki może nie znać realiów działania międzynarodowej finansjery...po przestawieniu tych realiów potem bedziemy dalej jojczyć...pozdrawiam niepoprawnie
Cenzura za komuny kontrolowała cały rynek mediów, bo bez jej zgody nie można było na nim funkcjonować. Dziś ma wpływ jedynie na te media, które z własnej woli jej ulegają.
Może Pan się zdziwi ale przyznaję Panu rację.
chyba Pan/ni cos tu nie rozumie ,czy tylko udaje.Ta obecna cenzura w postaci poprawności politycznej ma wieksza moc niz ta komuniestyczna,gdyz dodatkowo jest wzmocniona obecna sytuacją na rynku pracy
Cenzura? No teraz to Pan strzelił. Skoro mamy taką straszną cenzurę, jak za Gierka, to jakim cudem może pan publikować teksty tak zjadliwie krytykujące władzę, na dodatek oficjalnie, pod swoim własnym nazwiskiem? Poważnie, można odnieść wrażenie, że pisze pan o czasach, których nie zaznał. O całej masie LEGALNYCH mediów opozycyjnych, które istnieją na rynku, mają się dobrze i się sprzedają lepiej lub gorzej, nawet nie wspominam. Panowie z Mysiej zdechliby ze śmiechu, gdyby ktoś im pokazał dzisiejszą Polskę i powiedział, że jest w niej większa cenzura niż za ich czasów...
Do wpisu: Tylko nie myślcie, że jątrzę!
Data Autor
Szanowny Panie profesorze, jest tak jak Pan pisze i opieranie się tej prawdzie byłoby niczym innym jak tylko utratą rozumu,ale...Gdyby nawet nabito ich na pal,to ludzie którzy utracili życie z powodu ich pokrętnych ustaw i rozporzadzeń,utracili mieszkania na rzecz oszustów,którzy w naszych realiach mają od lat pole do działania niemal w każdej dziedzinie,nie przywróci im spokoju,utraconych szans i wiary w normalność.Poczucie moralnej duchoty,etycznego brudu otacza nas zewsząd.Niech już się to w końcu skończy!Dlaczego trwa to nadal,mimo iż ma już tak wielu przeciwników?
Natomiast ja niczego takiego nie mam zamiaru robić drogi Bolesławie.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Ja to wszystko wiem, i słuchać już wiecej nie mogę, JAK TRZEBA BEDZIE POMÓC, TO POJADĘ I POMOGĘ i uciął rozmowę..." -------------------------- Bardzo dramatyczne te słowa owego młodego Polaka, lecz optymistyczne zarazem. Bowiem świadczą o tym, że młode polskie umysły się budzą. Ale najważniejsze, że prócz myśli, budzi się w nich również chęć i gotowość do położenia kresu dziejącemu się w Polsce złu. Pomódlmy się za nich! Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Dzięki Ci za mądre słowa Kacie. Pozdrówka oczywiście odwzajemniam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
Bardzo ważne jest to Pani uzupełnienie przekazu mojej notki. Dziękuję w imieniu własnym i wszystkich Gości mojego blogu. Część znajomych mnie pyta, czy nie szkoda mi czasu na to blogowanie. Otóż nie szkoda mi wcale. Powiem więcej. Uważam to za rodzaj obywatelskiej misji. A o tym, że ta misja nie idzie na marne świadczą między innymi komentarze dodawane do moich notek. Mam na myśli te poważne i merytoryczne oczywiście. Bo nasza wymiana myśli w blogosferze sprawia, iż nie jesteśmy jeszcze martwym społeczeństwem zobojętniałym na to, co się wokół nas dzieje, co myślimy i co przeżywamy. Pozdrawiam Panią serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
angela
Rozmawiałam z pewnym mlodym człowiekiem,który przyjechał z Polski,zeby "troche zarobic, bo nie wiążą konca z koncem", ma niepracuja zone i male dziecko,i powiedział mi zaciskajac piesci tak)!.Ja to wszystko wiem, i sluchac juz wiecej nie moge,JAK TRZEBA BEDZIE POMÓC, TO POJADE I POMOGE i uciął rozmowe. Szczesc Boze.
Nigdy nie śmiałbym napisać,że Pan kiedykolwiek miał zamiar czy jątrzył.Zastanawia mnie jedno,hildzia pisze serię "fantastycznych "komentarzy a Pan z tychże zgrabnie wywodzi "manifest oburzonych" ,no ,no plotki z krakówka nabierają kształtu.PS.Związki z niemcami to rzecz niebezpieczna choćby była ta sama myśl i ręka...
Cat
Panie Krzysztofie Bogu dziękować że uklada nam zycie i sprawia że po Janie Pawle II był Benedykt a po Benedykcie , Franciszek..... takie trio na Chwałę Pana...pozdrówka
KP 22:25 Panie Krzysztofie dziękuję za link. Oczywiście "MANIFEST OBURZONYCH" w całości przeczytałem.Wzruszająca PRAWDA!! Już zabrałem się za rozpowszechnianie, zarówno Pana tekstu jak i "Manifestu". Również w wersji papierowej wśród znajomych, którzy nie "buszują" po internecie. Pozdrawiam, bolesław
Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie Bolesławie, A ja podpisuję się pod Pańskim komentarzem. Chyba mnie Pan Bóg natchnął by tę notkę napisać, bo na Salonie24 internautka pisząca pod nickiem "HILDEGARDA Z BINGEN VEL HULDEGARDA" zainspirowana moją notką napisała serię fantastycznych komentarzy, które nazwałem "MANIFESTEM OBURZONYCH" - proszę koniecznie przeczytać te komentarze - patrz: salonowcy.salon24.pl Pozdrawiam Pana wciąż jeszcze świątecznie, Krzysztof Pasierbiewicz  
Krzysztof Pasierbiewicz
Dziękuję, Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowny Panie Krzysztofie! Podpisuję się pod Pana tekstem. Dorzucę kilka słów, w Wielki Piątek składając życzenia wśród znajomych jeden z przyjaciół mówi, "...że dziś powinniśmy sobie przebaczać jak czyni to Bóg.A, że ja nie jestem Bogiem lecz ułomnym człowiekiem to komunistom i dzisiaj rządzącym nie wybaczam za wyrządzone krzywdy i zbrodnie..." Bóg wybacza grzechy ale tylko człowiekowi, który wyraża skruchę i przeprasza.W tym przypadku tego nie widzę.Myślę, że warto nad tym się zastanowić. Serdecznie pozdrawiam, bolesław.
mada
Każde słowo prawdziwe!