|
|
jazgdyni Panie Krzysztofie,
miał Pan swoją niedzielną przyjemność z rowerem. A ja miałem z tego powodu przekleństwo!
Zamiast jak przyzwoity Orłowiak, udać się w tą przecudną niedzielę Indian Summer na plażę i się rozkoszować, nieopatrznie postanowiłem posprawdzać swoje sekretne stanowiska grzybowe w kaszubskich pobliskich kniejach.
I masz babo rowery!!!
Już z domu wyjechać nie mogłem, bo drogę mi zagrodzili, jako, że odbywał się wyścig kolarski. Ubłagałem policjanta, żeby mi tylko pozwolił przeskoczyć przez skrzyżowanie. Pozwolił. Jako, że mam terenowca, to bezdrożami i polnymi ścieżkami oddaliłem się od Gdyni. Gdy już, pod wioską Kielno wyjechałem na drogę - stop! Szlaban. Wyścig tędy właśnie robi pętlę do Wejherowa. No to ja z powrotem. I tak ze trzy razy.
No dobrze... Bezdrożami oddaliłem się od miasta na jakieś 25 kilometrów. Wyjeżdżam na szosę i.... stop! Wszystkie okoliczne wioski pozamykane! To dożynkowa niedziela! Boczne drogi tak do 15-tej kompletnie nieprzejezdne. Jak nie rowery, to dożynki...
A trzeba było się poopalać we wrześniu...
Pozdrawiam serdecznie |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Co to się z Krakowem porobiło?..."
-------------------
Jak to, co? Już osiem lat mamy prezydenta z SLD, a zanosi się, że ten komuch będzie rządził lat dwanaście.
Serdeczności. |
|
|
Najbardziej to mi się "podoba" to ... "bojowniczka szwadronow Ojca Dyrektora" !!! ... jakie to mlodziezowe - nieprawdaż p.Pasierbiewicz
A ja myślę że młodzi to ... nie znają , nie pamiętają. Wiadomo młodzi . A ci "starzy" ... wiedza bo znają i pamiętają - na przykład imc nauczyciela akademickiego , dr.Krzysztofa Pasierbiewicza . Stara się pan , oj stara ... Powiedziałbym "wyłazi ze skóry"
To pisałem ja - .... Trener pierwszej klasy ... Dla Pana prezesa klubu ... |
|
|
Szanowny Panie Krzysztofie,
przepięknie wszystko to Pan ujął :)
też wczoraj próbowałem jeździć na rowerze, znam te ścieżki rowerowe, bardzo fajne ale od jakiegoś czasu niechętnie tam się właśnie zapuszczam.
Podpisuje się obiema rękami, tylko wzajemne zrozumienie. Bez tego nigdy nie wygramy.
Serdecznie pozdrawiam,
darek |
|
|
Zapraszam na wycieczkę rowerową do Poznania. Tu może nie ma "dzieńdobrowania" jak na górskich szlakach ale panuje koegzystencja psiarzy, joggerów,pieszych i cyklistów na trasach np.wokół Jeziora Malta czy wokół jezior Rusałka i Strzeszynek - co wiem, gdyż tam najczęściej z koleżanką Małżonką pedałujemy. Co to się z Krakowem porobiło?
Pozdrowienia. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Wszyscy wobec i dla siebie do znudzenia życzliwi, pogodni. Ciagle sie slyszy pozdrowienia i jakze typowe dla amerykanow pytanie, "jak sie masz". Jak ja lubie ta "bezinteresowna amerykanska zyczliwosc", moze i sztuczna na pierwszy rzut oka w porownaniu z "z bezinteresowna polska zawiscia", nazwana "polskim kundlizmem" przez Melchiora Wańkowicza.
----------------------------
Powodem tego stanu jest, jak ja to nazywam „pandemia różowej subkultury”. Jednym z przykładów niech będzie seria cyklicznych „wykładów” byłej pierwszej damy w Telewizji TVN Style, mających za zadanie nauczanie Polaków kindersztuby i światowych manier. Jako człowiek leciwy, doskonale pamiętam pewien reportaż telewizyjny pokazujący panią Jolę jeszcze z okresu studenckiego, w którym to czasie nie przypominała bynajmniej Księżniczki Monako.
Takie samosiejki trzeba konsekwentnie plewić nim do reszty zachwaszczą naszą narodową kulturę. Mam tu na myśli coraz liczniejsze rzesze "wzorców" do naśladowania, czyli mówiąc jaśniej nadętych chłopków roztropków z cygarami w zębach, poprzebieranych w garnitury od Armaniego,którzy aromatu Cohiby nie odróżniają od swądu skisłego ogórka, a w durnej pogoni za Nową Europą wystarcza im jedna książka rocznie – katalog turystyczny z Biura Neckermann’a.
Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Szanowny Panie Bolesławie,
Nie ma to, jak wzajemne zrozumienie. Bez tego nigdy nie wygramy.
Serdecznie pozdrawiam,
krzysztof |
|
|
Zapraszam Pana na przejazdzki rowerowe na dalekie polnocno-zachodnie przedmiecia Chicago. Okolice Skokie Laguna az do Botanic Garden. Trasa rowerowa rownie piekna jak ta w Krakowie, z ta roznica, ze glownie dominuja na niej rowerzysci, osoby uprawiajace biegi czy tez jezdzacy na wrotkach. Wszyscy wobec i dla siebie do znudzenia zyczliwi, pogodni. Ciagle sie slyszy pozdrowienia i jakze typowe dla amerykanow pytanie, "jak sie masz". Jak ja lubie ta "bezinteresowna amerykanska zyczliwosc", moze i sztuczna na pierwszy rzut oka w porownaniu z "z bezinteresowna polska zawiscia", nazwana "polskim kundlizmem" przez Melchiora Wankowicza. Pozdrowienia zza oceanu. |
|
|
Szanowny Panie Krzysztofie.
"Czytał" Pan w moich myślach.Tak samo postrzegam dzisiejszy dla mnie niezrozumiały świat.
Fotki super!!
Serdecznie pozdrawiam,
bolesław |