Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wyśpijcie się dobrze Rodacy!
Data Autor
Nie martw się Gorylu. Wszystko jest możliwe. Zobacz, skoro Ryżemu Cwelowi się podnosi na widok Fadromy, to może i Polska się podniesie...
Polska podniesie się. Nie wiem tylko czy lemingi zdołają się podnieść po zakosztowaniu tego obciachu. Może być tak jak z Unią Wolności, po pewnym czasie od wyborów 2001 roku nikt już nie chciał się przyznać, że na to głosował. I to był stan trwały.
gorylisko
a Polska się podniesie ?
Józef Darski
A ja się cieszę, bo takiego syfu jak Kopacz nie narobiłby nikt. Z Kopacz już się PO nie podniesie.
Szanowny Panie Krzysztofie. Przepraszam Pana, blogerów i komentatorów ale muszę sobie ulżyć. Qrwa tych fotek nie da się oglądać.A teraz telewizornia będzie podobnymi karmiła. Złączony w nieutulonym żalu otwieram flaszeczkę i ........... Pozdrawiam serdecznie, bolesław
Do wpisu: ........................................................
Data Autor
Szanowny Panie Krzysztofie. Dobre!!!!! Krótko, zwięźle, bez owijania w bawełnę. Pozdrawiam, bolesław
Do wpisu: Mauzoleum Lorda Kantora
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
Witam Panie Januszu! Spoko! Wczoraj było już widać jak na dłoni, że to towarzystwo wzajemnego zachwytu nad samymi sobą to skansen, który już prawie nikogo nie obchodzi. Jeszcze trochę cierpliwości i myślę, że damy radę. Słonecznego weekendu życzę!
Krzysztof Pasierbiewicz
"Taka sprzeczność u Pana budzi zdziwko, ale wierzę,że trzeci cytat jest prawdziwy..." ---------------- Pan jeszcze przed, czy już po zebraniu kółka różańcowego? Pozdrawiam serdecznie. PS. Wie Pan czego najbardziej się boję w PIS-ie? Ludzi, którzy kogoś kto napisze w najlepszej wierze, że czasem idzie sobie zrobić drinka mają za alkoholika. Domyślam się, że Pan pija dla kurażu wodę święconą. Czy dobrze zgaduję???
jazgdyni
Witam Panie Krzysztofie! Najpierw się zmroziłem: "Dziś w południe byłem na zorganizowanym dla VIP-ów...". Sz.P. Krzysztof vipem w majchrowskim krakówku? Drugie zdanie i uffff...... odetchnąłem: "Jak się tam znalazłem bez zaproszenia?". W Gdańsku PO-wskie swołocze, nie zaprosiły mojego przyjaciela, fakt - rewolucjonistę i anarchistę, na odsłonięcie tablicy pamiątkowej jego własnego ojca!!! Wot, kulturnyj narod! Serdeczności
"przewidywałem suty poczęstunek okraszony nie mniej obfitym napitkiem postanowiłem pojechać tramwajem" "Do domu też wracałem tramwajem." "Na krzywy ryj nie piję" Taka sprzeczność u Pana budzi zdziwko, ale wierzę,że trzeci cytat jest prawdziwy.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Chętnie czytam te Pana nostalgiczne wspomnienia oddają atmosferę Krakowa tamtych lat, Krakowa,którego już chyba nie ma..." ----------------------- Nie ma większej nagrody dla piszącego, jak wiadomość, że ludzie go czytają. Dziękuję za miłe słowa i serdecznie pozdrawiam.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Pisze Pan: ".......przewidywałem suty poczęstunek okraszony nie mniej obfitym napitkiem postanowiłem pojechać tramwajem,.........." Dalej pisze Pan, że równocześnie tramwajem Pan wracał.Widocznie poczęstunek nie był okraszony napitkiem obfitym, bo gdyby był to powrót powinien nastąpić taksówką..." --------------------------------- Odpowiadam. Był! Był! I to jeszcze jak obfity! Ale mam zasadę, że bez zaproszenia "na krzywy ryj" nie piję. Serdecznie pozdrawiam Panie Bolesławie!!!
Niegdysiejsi przyjaciele.Jeśli dziś Pana nie poznaja to znaczy,że nigdy nie byli Pana przyjaciółmi.Chętnie czytam te Pana nostalgiczne wspomnienia oddają atmosferę Krakowa tamtych lat, Krakowa,którego już chyba nie ma.Serdecznie pozdrawiam,
Szanowny Panie Krzysztofie. Pisze Pan: ".......przewidywałem suty poczęstunek okraszony nie mniej obfitym napitkiem postanowiłem pojechać tramwajem,.........." Dalej pisze Pan, że równocześnie tramwajem Pan wracał.Widocznie poczęstunek nie był okraszony napitkiem obfitym, bo gdyby był to powrót powinien nastąpić taksówką. A na poważnie to bardzo przykre, że grób śp.Tadeusza Kantora jest zaniedbany. Niestety nie tylko Jego. Pozdrawiam serdecznie, bolesław
Krzysztof Pasierbiewicz
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
sroczka
Bardzo dobry tekst
Do wpisu: Ot, taki sobie żarcik z podwawelskiego Krakówka
Data Autor
Niech Pani zważy, ze p. Pasierbiewicz jest wprawdzie autentycznym krakowianinem, ale urodzonym w Sierszy Wodnej. To stara prawda, że najbardziej krakowscy, warszawscy itd. są tzw. autochtoni z importu. Jan Woleński PS. Mieszkam w Krakowie od kilkudziesięciu lat, ale, ponieważ urodziłem się gdzie indziej, nigdy do głowy mi nie przyszło, aby podrabiać się na rodowitego krakowianina. Problem p. Pasierbiewicza polega nie na tym, że przedstawia się jako krakowianin, ale na tym, że sublimuje swoje rozmaite kompleksy, w szczególności, zawodowe, reklamowaniem się jako jednym z nielicznych przedstawicieli tzw. (przez siebie) autentycznego Krakowa.
terenia
Szanowny Panie Gdyby żyło więcej takich "wybrzydzaczy" jak ja,zapewniam byłoby normalniej.Pan pisze o "zabawnej"promocji a po ilu pięćdziesiątkach? (wszakże recenzja nie istniejącej książki też powstawała jak sam Pan pisze podczas zakrapiania) Pana ogarnęła obsesja "dowalania" osobom,które nie podzielają pańskich poglądów i tak Panu bywa źle w ukochanym jak Pan pisze Krakówku a dołączają chórem pańscy akolici na Salonie 24 z krytyką zapyziałego Krakowa.Ja TEJ książki z wypiekami na policzkach nie szukałam (zawodowo jestem związana z książką ....i na numer z recenzją niewydanej książki nie nabrałam się).Fraza w zdaniu określa mentalność ...something Panu po......ś. youtube.com Ja jestem tylko i aż zwykłą mieszkanką Krakowa i trafia mnie przysłowiowy szlag,gdy ktoś widzi źdźbło w cudzym oku nie dostrzegając belki we własnym.
Krzysztof Pasierbiewicz
Szanowna Pani, Właśnie Pani podobnych bogoojczyźnianych wybrzydzaczy najbardziej się boję, jak chodzi o Polskę. "Wyjechał za kobietą do Szwecji" - już ta fraza określa Pani mentalność. Ja piszę o zabawnej promocji, a Pani wyjeżdża z T. Sakiewiczem, R. Terleckim i E. Stankiewicz. Nie sądzi Pani, że się Pani dała ogarnąć obsesji? Oczywiście nie jestem pewien, ale prawie, że była Pni pośród tych, którzy owej niewydanej książki szukali z wypiekami na policzkach. Pozdrawiam Panią. 
terenia
Szanowny Panie Pochlebia Pan sobie pisząc,że o niewydaną przez Pana książkę pytało tysiące ludzi.(pobożne życzenie) O książki pana Wysogląda pytano w latach osiemdziesiątych (budziły zainteresowanie głównie u młodzików...zawierały sporo wulgaryzmów). Natomiast,gdy w 1989 pan Wysogląd wyjechał za Kobietą do Szwecji skończyło się zainteresowanie.Częściej szukano prozy Czycza,Drzeżdżona czy poezji J.Gizelli. Komentarzy brak,bo któryś raz z rzędu (przynajmniej w komentarzach na S24 przywołuje Pan tekst o niewydanej książce, tudzież o Balu Niepokornych z udziałem T.Sakiewicza,R.Terleckiego,E.Stankiewicz).Staje się to całkiem zwyczajnie nudne i wtórne.
pisarz Wysogląd, pisarz Pasierbiewicz.... o,luuudzie!:)))
Krzysztof Pasierbiewicz
To też prawda, ale posucha komentarzy zaczęła się już znacznie wcześniej...:-)
gorylisko
kiedyś komentarze nie czekały w kolejce do zatwierdzenia...nie mylić z zatwardzeniem... :-)
Krzysztof Pasierbiewicz
"komentarz pojawia się najczęściej jako polemika; w tym wypadku po prostu nie ma polemizujących..." -------------------------- Ma Pan dużo racji, ale tę samą notkę powiesiłem na Salonie24 i pojawiły się bardzo interesujące komentarze - patrz: salonowcy.salon24.pl Więc chyba nie ma reguły. Pozdrawiam Pana serdecznie.
Krzysztof Pasierbiewicz
"hmmmm... no cóż, dla mnie to nihil novi sub sole w temacie literatury... chętnie czytane są plotki o czasach nieodległych ale żeby poczytać coś ponadczasowego...to wymaga wysiłku..." ------------------- No właśnie. "co do młynarskiego... dziwię sie panu, ze traktuje pan wystapienia tego osobnika serio... podobne zdanie mam o jego curuchnie...więc... szkoda nerwów..." -------------------- Mam nadzieję, że Pan się domyślił, że ten "przytyk" z Młynarskim to rodzaj prowokacji pod adresem komentatorów. Bo dla mnie autor wierszyka na poziomie akademii pierwszomajowej w podstawówce pt. "Wina Tuska" to nic więcej jak przykład skundlenia się artysty, który kiedyś był Artystą. "spokojna pana rozczochrana... zaraz zjawią się pana dyżurni chwalcy i skomentują... a jak się nie zjawia i nie skomentują...to zawsze możesz pan ich potraktować w/w wierszykiem w/w młynarskiego z powodów o których wspomniał...tyle, ze do pana osoby..." ------------------- Przytyk zrozumiałem. Ale musi Pan przyznać, że patrząc po innych blogach ilość komentarzy zadziwiająco spadła w porównaniu z tym, co było kiedyś. Lenistwo? Strach? Zniechęcenie? - Co Pan myśli na ten temat?