|
|
Przeciez w zamierzchlych czasach Pan obracal sie w towarzystwie modelek i znal je na wylot skad wiec sie bierze niechec do Krupy? |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Jak mam poznać, kiedy Pan żartuje, a kiedy nie? ..."
---------------------
Tego się nie da poznać. To się czuje.
"Czy Pan w ogóle nie pije?..."
---------------------
Czy ja wyglądam na upośledzonego? U nas każdy pije. Mogę Panu natomiast zdradzić, że nigdy się nie upijam. Tej zasady bardzo pilnuję.
"Czemu zarzuca mi Pan brak poczucia humoru, co jest dla mnie bardzo bolesne, a jednocześnie nie docenia Pan moich żartobliwych prób prowadzenia rozmowy?..."
--------------------
Obiecuję się tedy poprawić.
Miłego weekendu życzę!
|
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Po TREŚCI !!! - Panie Profesorze, aż strach pomyśleć po czym oceniał Pan swoich studentów skoro Pan pyta ????!!!!..."
---------------------------
Sęk w tym, że w wypowiedzi pani Joanny Krupy w TVN24 tej treści nie było, co dowodzi, że coraz wyraźniej rzucająca się w oczy cofka umysłowa „elit” III RP stoi w ewidentnej sprzeczności z teorią rozwoju osobniczego gatunków Karola Darwina, która zakładała, że ewolucja postępuje zawsze w trendzie rozwojowym.
Otóż owe „elity” odnalazły nad Wisłą nader im przyjazne środowisko powszechnego zidiocenia, gdzie poczuły się na tyle swojsko, iż zaczęły z niepojętym dla nauki powodzeniem ewoluować do tyłu, mówiąc jaśniej od form mózgu resztkowego do bliskiej debilnego absolutu postaci całkowicie odmóżdżonej.
Ta tragikomiczna inwolucja w pierwszym rzucie ogarnęła egzotyczną menażerię pań profesorowych, ministrowych, mecenasowych, doktorowych, et consortes oraz kurzomózgie flamy nadwiślańskich biznesmenów, zaś kolejnym ogniwem tego intelektualnego uwstecznienia jest odnotowywany ostatnio nagły wysyp prawdziwków, czyli „nowofalowych celebrytek i celebrytów postępowych”, których można oglądać przykładowo na śniadaniu Sic! "mistrzów", Modzie na sukces", czy programie dla jamochłonów pt. "Top model".
Jeśli to nie wystarczy, mogę w następnym komentarzu ten wątek rozwinąć.
Serdeczności! |
|
|
JacBiel Panie Krzysztofie
Zaprasza do malej ankiety:
1. Jak mam poznać, kiedy Pan żartuje, a kiedy nie?
2. Dot. płyt. 1: czy Pan w ogóle nie pije?
3. Czemu zarzuca mi Pan brak poczucia humoru, co jest dla mnie bardzo bolesne, a jednocześnie nie docenia Pan moich zartobliwych prob prowadzenia rozmowy?
Przyjmijmy w rozmowie Pańska zasadę: co jest po myśli, jest na serio, a co nie: na żarty :-)
Pozdrawia ciepło z zimnej i zapluszczonej Lodzi. |
|
|
@Pasierbiewicz, do wiadomosci JacBiel
Jak Pan będzie chciał mi dowalić od spodu, opluć i oszkalować to radzę Panu
* Bez intencji dowalania od spodu lub jakiejkolwiek innej, strony, opluwania lub szkalowania, zdanie warunkowe, powinno mieć przecinek przed (,) słówkiem "to".
się porozumieć z paskudzącym na moim blogu trollem kryjącym się za nickiem Hertrich.
* (a) "porozumieć się" a nie "się porozumieć";
(b) ponieważ "Hertrich to intgralna część mojego nazwiska, o czym p. Pasierbiewicz wie od lat, nie mogę kryć się pod (nie "za") nim jako nickiem;
(c) punkty (a) i (b) są sformułowane bez intencji dowalania od spodu czy jakiejkolwiek innej strony, opluwania i szkalowania.
Macie Panowie z sobą ten sam problem,
* Bez intencji dowalania od spodu lub jakiejkolwiek innej strony, opluwania i szkalowanie, powyższa diagnoza jest niejasna (typowy atrybut wypowiedzi p. Pasierbiewicza), ponieważ nie wiadomo czy p. JacBiel i ja mamy razem z (lub ze) sobą jakiś problem czy też, że p. JacBiel ma jakiś problem i ja mam jakiś problem oraz oba problemy są takie same (nie: te same).
* więc we dwójkę będzie Wam raźniej mimo różnic wyznaniowych.
Bez intencji dowalania od spodu lub jakiejkolwiek innej strony, opluwania i szkalowania, wykażę, że p. Pasierbiewicz nie racji w sprawie różnic wyznaniowych. Jestem człowiekiem niewierzącym, o czym p. Pasierbiewicz wie od lat. P. JacBiel jest albo niewierzący albo wierzący. Załóżmy to pierwsze. Ergo, nie może być między nami różnic wyznaniowych. Tak więc, p. Pasierbiewicz myli się przy presumpcji, że p. JacBiel jest niewierzący. Jeśli zaś p. JacBiel jest wierzący, to także nie ma różnic wyznaniowych między nim a mną. Ergo, p. Pasierbiewicz myli się przy założeniu, że p. JacBiel jest wierzący. Stosując prawo logiki "z tego, że jeśli p, to q oraz jeśli nie-p, to q, wynika q", wnosimy, że p. Pssierbiewicz myli się co do tego, że pomiędzy p. JacBielem i mną zachodzą różnice wyznaniowe. Co było do okazania.
Być może p. Pasierbiewicz mylnie, co jest u niego regułą, pomieszał różnice wyznaniowe z różnicami rasowymi, ale to odrębna sprawa. Nawet jeśli te drugie mają miejsce, p. Pasierbiewicz nie może o tym wnosić z tekstu p. JacBiela. Znaczy to, że, jak to u niego w zwyczaju, wypowiada się jak ślepy o kolorach.
JW |
|
|
Skąd pomysł aby uznawać Joanne Krupę za wzór do naśladowania? Każdy ma swój sposób ekspresji, co wypada uszanować - nikt nie zmusza do słuchania i oglądania. A to, że Pan klika, to znaczy że to Pana kręci (przepraszam za slang). Niech Pan tylko pamięta, że z każdym kliknięciem lub włączeniem programu zwiększa Pan oglądalność i "nabija" portfel Pani Joannie, no i będzie jej w mediach jeszcze więcej :) Pozdrawiam! |
|
|
Po TREŚCI !!! - Panie Profesorze, aż strach pomyśleć po czym oceniał Pan swoich studentów skoro Pan pyta ????!!!! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @niezależna -od-n...
Dodałem jeszcze w post scriptum link do pewnej nie mniej ważkiej dyskusji w wykonaniu pani Krupy. Warto obejrzeć ten filmik. Czy dobrze zgaduję, że o taką właśnie sztukę konwersacji Pani chodzi, jako wzorzec do naśladowania na naszych salonach? Będę wdzięczny za szybką odpowiedź. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Czy tego naprawdę nie można zmienić?
----------------------------
Póki rządzi pani doktor Ewa Kopacz zmian nie będzie. Chyba, że na gorsze.
Pozdrawiam jak zawsze serdecznie. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "Nie oceniajmy wartości człowieka po wyglądzie i sposobie wypowiedzi..."
------------------------------
A po czym? Jeśli wolno spytać. |
|
|
takich "profesorów" w muszkach i bez muszek dzisiaj "na kopy". Tylko im wydaje się odwrotnie. Czy tego naprawdę nie można zmienic? Wielokrotnie to osobnicy wyzuci z wszelkiej moralności! |
|
|
Nie do wiary... aż założyłam profil żeby dodać komentarz! Wydawałoby się, że z wiekiem i mądrością życiową człowiek nabiera dystansu do wszelkich "mainstreamowych" sensacji, a tu taka niespodzianka. Drogi Nauczycielu Akademicki, chcąc być wiarygodnym trzeba być w miarę możliwości obiektywnym i tolerancyjnym (tu nawiązuję także do innych Pana wypowiedzi na blogu - szczególnie tych politycznych - tak pospolicie jednostronnych). To, że Pan wierzy, że ideologicznie stoi po prawidłowej stronie, nie oznacza wcale, że ta druga strona jest w błędzie, a Pan ma rację i vice versa - tamci też mogą się mylić :) Życzę więcej obiektywizmu i mniej hejtowania (czynny bloger zapewne jest biegły w slangu). Nie oceniajmy wartości człowieka po wyglądzie i sposobie wypowiedzi - to taki prosty błąd. Jeśli Pan spróbuje to uprzedzam, nie będzie łatwo, bo jak mawia słynny reżyser "W świecie ludzi tylko subiektywność jest obiektywna", co oczywiście nie znaczy wcale, że tak jest :) Pozdrawiam! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz "A że bardzo często pisze Pan o upijaniu się i rewelacjach z "tefałenu" to chyba nie moja wina?..."
--------------------
Nie. To nie Pańska wina. To jest proszę Pana Pański problem, gdyż widzę, że Pan naprawdę wierzy w te moje wyprawy do całonocnego. No cóż, nie na darmo Oscar Wilde pisał, że: "największym nieszczęściem, jakie może dotknąć człowieka jest brak poczucia humoru". Więc niestety trudno będzie Panu pomóc.
"Także proszę się nie rozklejać, tylko pisać dalej..."
------------------
Dziękuję za dobrą radę i zapewniam, że się Pan na mnie nie zawiedzie.
Czuj! Duch! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Coś Panu podpowiem.
Jak Pan będzie chciał mi dowalić do spodu, opluć i oszkalować to radzę Panu się porozumieć z paskudzącym na moim blogu trollem kryjącym się za nickiem Hertrich.
Macie z sobą Panowie ten sam problem, więc we dwójkę będzie Wam raźniej, mimo różnic wyznaniowych.
Serdeczności! |
|
|
JacBiel Znowu Pan przesadził, Panie Krzysztofie.
Tu nie ma mowy o jakimś "dowalaniu". Ja cieszyłbym się, jak odbierane są moje notki - kontakt z czytelnikiem to podstawa.
A że bardzo często pisze Pan o upijaniu się i rewelacjach z "tefałenu" to chyba nie moja wina? czy jednak moja?
Także proszę się nie rozklejać, tylko pisać dalej.
pozdrawiam |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Wiem, że Pan jest patologicznie nader pryncypialny, by ten żart zrozumieć, więc gościom mojego blogu opowiem teraz pewną anegdotkę.
W latach sześćdziesiątych wyjechałem do Chicago gdzie dopadła mnie żółtaczka, której nie leczyłem bo nie miałem insiury.
Po powrocie do kraju wybrałem się w ukochane Tatry. Po zamorskiej orce zaległem na na stoku Gubałówki. A gdy nadeszła gaździna z koszykiem oscypków, jak mi się bliżej przyjrzała, załamała ręce biadoląc: - Panocku! O rany Boskie! A cóż żeście Panie Tacy zmarnowani!!! - I dała mi oscypka za darmo, dorzucając jeszcze szklaneczkę śmietany.
Wierząc w ludową mądrość pomyślałem, że chyba ze mną kiepsko i postanowiłem się udać do polskich lekarzy.
Stosowny załącznik z peweksu przetarł mi drogę do pewnej kliniki, gdzie przyjmowały największe sławy polskiej medycyny. Tam mi zrobiono serię szczegółowych badań, a ich wyniki wskazały, że mam w poważnym stopniu uszkodzoną wątrobę.
Po kilkugodzinnym konsylium odwiedził mnie na sali sam pan ordynator, niebywale szykowny profesor w wykrochmalonym, śnieżnobiałym kitlu, spod którego do dzisiaj pamiętam sterczała czarna muszka w żółtozłote kropki. Otoczony wianuszkiem asystentów, spojrzał na mnie spod rogowych okularów i grobowym głosem przemówił: - Chciałbym, by pan zdał sobie sprawę, iż nasze badania wskazują, że od dnia dzisiejszego, każdy wypity przez pana kieliszek to utrata jednego roku pańskiego młodego życia. Po czym skłoniwszy się chłodno, odwrócił się na pięcie i ciągnąc za sobą sznurek asystentów wyszedł z naszej sali.
Na szczęście porad pana profesora nie posłuchałem, a z bilansu wypitych do dzisiaj kieliszków mi wychodzi, że podług skali czasu tego uczonego znajduję się obecnie mniej więcej we wczesnym Paleogenie..., koniec opowieści.
|
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Szanowny Panie Bolesławie,
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że są tacy, co się na to moje bieganie do całonocnego rzeczywiście nabierają.
Serdeczności
Krzysztof P. |
|
|
JacBiel Panie Krzysztofie,
skoro już co drugi dzień musi Pan biegać do nocnego, to proponuję, żeby sam Pan otworzył taki przybytek, wtedy będzie miał Pan bliżej, szybciej i taniej - no i nie co drugi dzień, a codziennie! żeby tylko problemów w "Tefałenie" nie zabrakło. |
|
|
Szanowny Panie Krzysztofie.
Dobrze, że dziś wieczorem byłem u znajomych na imieninach i tego nie oglądałem.
A po drugie trochę już łyknąłem wiec nie muszę wyprawiać się do całonocnego.
Bardzo serdecznie pozdrawiam,
bolesław |