|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @terenia
Pani Tereso,
To nie jest żadna NASZA wojenka, tylko JEDNOSTRONNE, mędliwie upierdliwe paskudzenie mojego blogu przez mściwego starca ogarniętego na moim punkcie jakąś manią prześladowczą. Zakompleksionego jegomościa, przed którym muszę się opędzać, jak od natrętnej muchy klozetowej. Czy naprawdę Pani nie czuje, że ten naukowy "noblista" ośmiesza w ten sposób autorytet Instytucji, która wyróżniła go tym zaszczytnym tytułem? Nobel naukowy zobowiązuje! Nie pomyślała Pani o tym?
To samo robił zmieniając wielokrotnie nick na Salonie 24, ale jak go kilka razy zablokowałem już się tam nie napatacza. Poza tym tam pogonili go Internauci. To jest bardzo nieciekawy typ proszę Pani.
Pozdrawiam.
PS. Przewertowałem książkę naszego krakowskiego noblisty pt "Wierzę w to, co potrafię zrozumieć JAn Woleński" i czuję się nobilitowany, gdyż jak się łatwo zorientować ta książka to nic innego, jak odpowiedź na to, co o rzeczonym trollu napisałem na moim blogu, a mówiąc dokładniej pokrętne tłumaczenie się z pytań, jakie mu postawiłem w kilku moich motkach. Ta książka to spowiedź byłego działacza PZPR, który się do tej przestępczej organizacji zapisał Sic! by pomóc Polsce. To gloryfikacja jemu podobnych aparatczyków i próba wciśnięcia ludziom ciemnoty, że w PZPR działali polscy patrioci. Za przeproszenie zrzygać się można. |
|
|
To i owo
Dr Pasierbiewicz jednak ściemnia. Tytuł książki to nie "UWAGA!, "JAn Woleński" (nie chce mi się naśladować liternictwa stosowanego przez dr Pasierbiewicza), tylko "Wierzę w to, co potrafię zrozumieć", natomiast moje imię i nazwisko jest zapisane w pewien sposób, w każdym razie inaczej niż to odtworzył dr Pasierbiewicz, aczkolwiek poszczególne litery (w JAn) mają różną wielkość, a ostatnia jest to n pisane nie drukowane i lekko obiżone. Książka jest wywiadem ze mną przeprowadziły trzy osoby. Ponieważ opowiadam o sobie, więc wydawca zaproponował taki właśnie krój liter, mający sugerować kombinację imienia Jan i zaimka Ja, a to drugie zostało podkreślone większymi literami. Jakby nie było dr Pasierbiewicz wykazał się niewielką przenikliwością, jak zwykle zresztą, skoro pomylił JA z JAn. W związku z tym zabawne dywagacje dr Pasierbiewicza na tematy psychologiczno-psychiatryczne można pozostawić bez komentarzy.
Zachęcam dr Pasierbiewicza do cytowania rzeczonej książki. Niech ją przewertuje jeszcze dokładniej a znajdzie coś o sobie i sugeruję, aby cytowanie rozpoczął od tego właśnie. Jutro, tj. 21 X, g. 18 w księgarni Matras w Krakowie w Rynku Głównym jest spotkanie ze mną i przeprowadzającymi wywiad. Każdy, także dr Pasierbiewicz, może przyjść, jeśli ma ochotę. Co do naśmiewania, to wielkość "pół Krakowa" jest gotowcem notorycznie używanym przez dr Pasierbiewicza, aczkolwiek nigdy nie sprawdzającym się. Na razie jedyny znany mi z autopsji przypadek publicznego naśmiewania się z książki miał miejsce w trakcie promocji rzeczy o tytule "Magia namiętności" autorsrwa pana Krzysztofa Pasierbiewicza. W rewanżu mogę zacytować, co smakowitsze fragmenty o ogniu trawiącym dr Pasierbiewicza w trakcie podróży parostatkiem.
JW |
|
|
terenia Szanowny Panie
Dziwią mnie niebywale Panów przekomarzania .Pan prof.Woleński to osoba nie z mojej bajki,niemniej jednak warto
zaznaczyć,iż dokonał w komentarzu uściśleń co do daty i nie tylko I Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie.
Zapomniał Pan dopisać pierwszy człon tytułu w/w książki a brzmi on "Wierzę w to,co potrafię zrozumieć".
Co do szaty graficznej tej edycji,to może należy porozmawiać z grafikiem wydawnictwa Copernicus Center Press i do niego zgłosić pretensję o taką formę graficzną okładki???
Doprawdy ta Panów prywatna wojenka staje się coraz bardziej żałosna.
Na marginesie dodam,że bardzo mnie cieszy,że na NB nie ma możliwości blokowania komentarzy tak jak np. na S24.
Tam nie pasujące Panu komentarze Pan kasuje bądź blokuje komentujących ....nieprawdaż?
Sądzę,że czytelników pańskiego bloga mało interesuje ,czy cały Kraków czy też pół śmieje się z książki JW.
Jestem jako rodowita Krakowianka zażenowana pańską postawą,na podstawie tych wpisów czytający Pana blog mogą i zapewne zadają sobie pytanie: co się dzieje w tym Krakowie?
youtube.com |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @All
Dziś jeden z największych w Krakowie koryfeuszy kąśliwego dowcipu, a zarazem niedościgły bałamut, szyderca i intrygant podarował mi egzemplarz świeżo wydanej książki autorstwa paskudzącego na moim blogu trolla, które to dzieło autor opatrzył tytułem, UWAGA!, "JAn Woleński". Jak Boga kocham nie ściemniam z tą wariacją wielkości czcionki.
No i wszystko nam się wyjaśniło, ponieważ chyba już nik nie ma wątpliwości, że to "JA" świadczy niezbicie, że mamy w tym przypadku do czynienia z patologicznym przypadkiem zaburzenia psychicznego nazywanego manią wielkości.
I wszystko się zgadza, bowiem ten typ zaburzenia afektywnego charakteryzuje się nadmierną drażliwością i frustracją, co prowadzi do nasilenie gniewu bądź występowania urojeń prześladowczych.
W tramwaju przewertowałem książkę naszego trolla i zapewniam Państwa, że jeśli nadal będzie na moim blogu paskudził, zacytuję Państwu kolejne perełki z tego wiekopomnego dzieła, z którego jeszcze przed promocją pół Krakowa się naśmiewa. |
|
|
To i owo
1. Moje komentarze na temat wypowiedzi dr Pasierbiewicza, nie są i nie mogą być błyskotliwe, gdyż ich (komentarzy) przedmiot na to nie pozwala;
2. Dr Pasierbiewicz wyjaśniał już wielokrotnie, ale, jak na razie, nikt nie przejął się jego objaśnieniami; eksplanacjami;
3. Wygląda na to, że dr Pasierbiewicz sprawdza w cyklu całonocnym, ale bez specjalnych wyników;
3. Fakt, że jestem emerytowanym profesorem UJ, ale jeszcze wykładającym, w przeciwieństwie do dr Pasierbiewicza, emerytowanego nauczyciela akademickiego, nigdzie nie wykładającego, ale ciągle przedstawiającego się jako nauczyciel akademicki;
4. Małą korekta: Słowo "Sic!" nie występuje w nazwie Komitetu, któremu przewodniczę, a przewodniczącym Komitetu Etyki w Nauce PAN jestem od trzech, a nie od wielu lat. Stosowne uwagi dr Pasierbiewicza są (a) jego twórczym i oryginalnym wkładem dr Pasierbiewicza do nauki polskiej, (b) kolejnym świadectwem nieporadności dr Pasierbiewicza w operowaniu terminami arytmetycznymi;
5. Gdy wpisze się nazwisko dr Pasierbiewicza pojawia się dość skromny materiał materiał niemal wyłącznie pozanaukowy (nieźle jak na osobę podającą na pierwszym miejscu "naukowiec" w w rubryce "zawód");
6. Blog dr Pasierbiewicza, jak już wielokrotnie zaznaczyłem, bawi mnie a nie drażni. Nie ma też nic wspólnego z moim snem lub jego brakiem;
7. Teksty dr Pasierbiewicza aż roją się od literówek i nieścisłości, a ich wskazywanie nie wymaga tropienia, ale tylko pobieżnego czytania. Nota bene, dr Pasierbiewicz niekiedy dokonuje poprawek, ale jakoś nie przyznaje się do tego;
8. Dr Pasierbiewicz najwyraźniej nie wie, że nie wie na czym polega robienie sobie dobrze. To zresztą jego charakterystyczna cecha.
9. Dr Pasierbiewicz rzeczywiście nie prowadzi ze mną polemiki, bo, jak kolokwialnie powiada się, "skąd wziąłby na to ludzi";
10. Nie czuję się nadmiernie nobilitowany przez to, że dr Pasierbiewicz serdecznie mnie pozdrawia (wszak zaczął od @All)
11. Teraz zrozumiałe, dlaczego dr Pasierbiewicz trapi się tym, że ktoś nas pokarał wolnością. Uniemożliwia to blokowanie komentatorów, co jest twórczym wkładem dr Pasierbiewicza do sposobu prowadzenia dyskusji.
JW |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @All
Dla porządku wyjaśniam, że autor powyższego błyskotliwego komentarza to warujący na moim blogu w cyklu całodobowym (co łatwo sprawdzić po dacie i godzinie dodawanych komentarzy) emerytowany profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego i laureat najbardziej prestiżowej nagrody naukowej w Polsce nazywanej "polskim Noblem", a także wieloletni przewodniczący Sic! Komitetu Etyki w Nauce Polskiej Akademii Nauk, niejaki Jan Woleński. Więcej informacji o rzeczonym trollu można znaleźć w Internecie. Wystarczy do wyszukiwarki wpisać jego nazwisko, a wyskoczy Państwu przebogaty materiał natury niekoniecznie naukowej. Zapewniam, że warto spróbować, bo wtedy Państwo zrozumiecie dlaczego mój blog tak go drażni i spać mu po nocach nie daje.
Takie mamy "elity" akademickie w Krakowie!
Czuję się tedy nad wyraz nobilitowany, że taaaka persona ślęczy na moim blogu od rana do nocy od kilku lat z rzędu i napina swe nie byle jakie przecież mózgowe zwoje tropiąc zapamiętale literówki i nieścisłości w moich notkach, czym jak Państwo zdążyli już zapewne zdążyli zauważyć "robi sobie dobrze".
PS. A tych, którzy uważają, że ja prowadzę na blogu polemikę z rzeczonym trollem pragnę wyprowadzić z błędu, gdyż to rzeczony troll mnie upierdliwie zaczepia, a na mój blog włazi li tylko dlatego by popsuć powietrze. Ale na to niestety nie mam wpływu, gdyż na Naszych Blogach nie ma możliwości blokowania trolli.
Serdecznie Państwa pozdrawiam,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
1. Ponieważ notką jes to to, co skonfabulował dr Pasierbiewicz, cytat z posła Niesiołowskiego jest zabawny w tym kontekście.
2. Dr Pasierbiewicz widocznie wielce słabowity na ciele i umyśle, skoro sam tego, tj. wykurzyć, nie potrafi;
3. Skoro dr Krzysztof Pasierbieewicz już wielokrotnie mnie zdekonspirował, więc pozostaję przy skrócie, ale z dodatkową informacją
J(an) W(oleński)
PS. Przeakzanie kluczy nie mogło odbyć się zaraz po pochodzie akademickim, bo pierwszy odbył się w południe,a drugie miało miejsce wieczorem. Czyżby dr Pasierbiewicz ukrywał prawdę historyczną? |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @ronin
Hi! Don't worry! Just take it easy! I still trust that truth will be a winner! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Paszoł won! Powiedziałby w kontekście tej notki nawet poseł profesor Stefan Niesiołowski.
Mam nadzieję, że ktoś z komentatorów wreszcie wykurzy z mojego blogu tego parszywego trolla, który nie ma odwagi się przedstawić pełnym imieniem i nazwiskiem. |
|
|
Dr Pasierbiewiczowi znowu popadł w pomieszanie z poplątaniem.
1. Pierwszy festiwal piosenki studenckiej odbył się w 1962 r. To, że tegoroczny jest 50ty, nie znaczy, że impreza ma 50 lat (festiwale nie odbyły się w latach 1968, 1971 i 1982. Chyba, że dr Pasierbiewicz, zgodnie ze swymi arytmetycznymi kompetencjami, wyliczył, że 2014-1962 = 50.
2. Kościół św. Anny w Krakowie nie jest kolegiatą studencką, ale kościołem akademickim UJ lub kolegiatą akademicką.
3. Dr Pasierbiewicz ma zapewne na myśli uroczystości związane z 600-leciem UJ w 1964 r.
a. Msza św. nie była w oficjalnym programie z oczywistych powodów. Tedy, powiedzenie, że pochód akademicki rozpoczął się po Mszy św. jest równie prawdziwe jak to, że g. 14 jest po g. 13;
b. Pochód nie szedł od Collegium Maius do bazyliki Mariackiej, ale okrążył Rynek i wrócił do Collegium Maius;
c. Kraków nie miał wtedy prezydenta, ale przewodniczącego Rady Miejskiej i on wręczał żakom klucze;
d. Juwenalia nie trwały 2 tygodnie tylko 3 lub 4 dni, natomiast było 2 tygodnie wolnych dni od zajęć.
I to byłoby na tyle w sprawie wspomnieniowych konfabulacji dr Pasierbiewicza. A teraz niech skoczy do całodziennego po kefirek dla wzmocnienia pamięci.
JW |
|
|
Panie Krzysztofie z Ta nasza mlodzieza nie jest tak zle,jak wmawiaja nam opiniotworcze media! Krakow ma swoja specyficzna otoczke. Oddycha sie innym powietrzem spacerujac po urokliwych uliczkach. Ostatnio na mszy dziewczeta z soli z udzialem skrzypiec,fletow,gitar zaintonowaly Barke,mialem kule w gardle. Pozdrawiam Pana i corke! Moja cora ,tez ma 22 lata hi... |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Dziękuję za przypomnienie tych ważnych słów kardynała stulecia.
Jan Paweł II też lubił śpiewać - pamiętacie jeszcze?
youtube.com |
|
|
Panie Krzysztofie, też mnie to martwi co Pana.Za odpowiedź dziękuje i przesyłam słowa WIELKIEGO POLAKA.
"MOŻE NA POLSKIEJ ZIEMI NIE POWSTAĆ WIELE RZECZY, TA CZY INNA FABRYKA - TO JESZCZE NIE BĘDZIE NAJWAŻNIEJSZA STRATA. NAJWAŻNIEJSZA STRATA BĘDZIE WÓWCZAS, GDY NARÓD STANIE SIĘ NIEMY, ZALĘKNIONY, ODERWANY OD TWÓRCZOŚCI KULTURALNEJ" (03.IV.1977).
Prymas Polski STEFAN Kardynał WYSZYŃSKI |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Dziękuję za pozdrowienia Panie Bolesławie, które po stokroć odwzajemniam.
Martwi mnie natomiast, że jeden komentarz na prawie 700 wejść zdaje się dowodzić, że na Naszych Blogach temat kultura nie budzi zainteresowania. A przecież naród bez kultury wcześniej, czy później musi zginąć. Warto o tym pamiętać! Nim będzie za późno!
Serdeczności!
PS
Smutne to, że elektorat prawicowy nie jest zainteresowany sprawami naszej młodzieży, od której przecież zależy przyszłość Polski. Bo z takimi ludźmi Jarosław Kaczyński daleko nie zajedzie.
Jak napiszę banalną notkę o wygłupach pani Kopacz w Berlinie wchodzi kilka tysięcy osób i roi się od komentarzy. A jak napisałem coś pozytywnego o młodych Polakach, którzy stworzyli wielką wartość kulturową to ... resztę dopowiedzcie sobie Państwo sami.
Źle to wróży! Bo samym honorem, wiarą w Boga i miłością Ojczyzny opozycja prawicowa wyborów nie wygra.
Miłej niedzieli |
|
|
Szanowny Panie Krzysztofie.
".... powstała „Solidarność”, a potem o ironio! Pan Bóg nas pokarał wolnością, z którą do dnia dzisiejszego nie umiemy sobie poradzić....".
Tak zgadzam się z Pana wypowiedzią. Ale dalej pisze Pan, że córka Julka oglądała spektakl z rozdziawioną miną. W tym jest wiele pozytywów. Tak trzymać, a będzie dobrze.
Tym optymistycznym porannym akcentem Pana i córkę serdecznie pozdrawiam,
bolesław |