Otrzymane komantarze

Do wpisu: Minister Arłukowicz i roznamiętnione mężatki!
Data Autor
No chyba że tak
Krzysztof Pasierbiewicz
"Ooo, nie choruje na podejrzliwość. Hej..." ------------------- Żartowałem przecież. Hej!
angela
Ooo, nie choruje na podejrzliwość. Hej
"Wciąż mam nadzieję, że Felek, Tarantoga, Terenia et consortes to dyspozycyjni dyżurni Platformy." Ja też mam taką nadzieję.
Krzysztof Pasierbiewicz
"Tak Panie Krzysztofie trzeba być na baczności jak się wdaje w dyskurs z przedstawicielem ludu a do tego z fryzjerką..." --------------------------- O nie, drogi Panie! To jest Pani Ewa, która wykonuje zawód fryzjerski, a nie "fryzjerka". Serdecznie pozdrawiam, Krzysztof Pasierbiewicz
Krzysztof Pasierbiewicz
"Szanowny Panie Krzysztofie, powiem krótko: jestem stosunkowo stary, medyków nie odwiedzam, nie "widzę",nie czuję potrzeby. W sanatorium jeszcze nie byłem.A tym zwierzeniem pani fryzjerki utwierdziłem się, że dobrze czynię. Serdecznie pozdrawiam, bolesław..." ------------------------ I tak proszę trzymać, Panie Bolesławie! PS Do tej pory we wszystkich wyborach głosowałem na PIS. Ale jak czytam komentarze pana Felka i jego różnorakich wcieleń zaczynam się zastanawiać, czy nie zmienić preferencji. Ale wciąż nie wiem, czy pan prezes Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę z tego, że tacy właśnie ortodoksyjni pisowcy przynoszą partii "Prawo i Sprawiedliwość" po stokroć więcej złego, niż dobrego. Bo jutro znów zadzwonią do mnie znajomi platformersi i z satysfakcją w głosie zapytają: "czy czytałeś ostatnie komentarze "Felka" i "Tarantogi" na Naszych Blogach??? I jeszcze dorzucą: "i co Krzychu, dalej będziesz na tych oszołomów głosował??? Wciąż mam nadzieję, że Felek, Tarantoga, Terenia et consortes to dyspozycyjni dyżurni Platformy. Jeśli nie, to chyba... Aż się boję kończyć. Ale bierne milczenie komentatorów NB w kwestii tego, co te Felki na moim blogu wyprawiają źle wróży na przyszłość.  
Tak Panie Krzysztofie trzeba być na baczności jak się wdaje w dyskurs z przedstawicielem ludu a do tego z fryzjerką,Mogło się to dla Pana skończyć obcieńciem na tzw."O".Z przymrużeniem oka serdeczne pozdrawiam.
Szanowny Panie Krzysztofie, Powiem krótko: jestem stosunkowo stary, medyków nie odwiedzam, nie "widzę",nie czuję potrzeby. W sanatorium jeszcze nie byłem.A tym zwierzeniem pani fryzjerki utwierdziłem się, że dobrze czynię. Serdecznie pozdrawiam, bolesław
Krzysztof Pasierbiewicz
"Mój mąż był też w senatorium, jak się jedna do niego przyczepiła, to fundowala wszystko. Zjadł winogrona i uciekł, i do końca turnusu ledwie dotrwał, unikając baby..." ----------------------------- To wersja męża? Jeśli wolno spytać. Serdecznie pozdrawiam.
Ha, ha, ha!:) Pan to ma dowcip, panie Krzysiu! :)
angela
Przeciez kazdy o tym wie. Moj maz byl tez w senatorium, jak sie jedna do niego przyczepila, to fundowala wszystko. Zjadł winogrona i uciekl, i do kionca turnusu ledwie dotrwal, unikajac baby.
Do wpisu: Aborygeni i „żydowskie płaczki” Jarosława
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
"Po przeczytaniu Pana artykułu pt. Aborygeni i „żydowskie płaczki” Jarosława....czytanie Pana artykułów uważam za stratę czasu. Nawet nie odpowiedział Pan na mój komentarz..." ---------------------------------- Odpowiedziałem, ale tej odpowiedzi nie ma. Być może źle zapisałem więc odpowiadam jeszcze raz. Więc jeszcze raz coś Panu opowiem. W roku 1952 bezpieka wykończyła mi Ojca. Miałem wtedy 8 lat. Zrozpaczona matka, która kochała Tatę ponad wszystko, przez około 4 lata codziennie zabierała mnie na cmentarz, gdzie przez kilka godzin rozpaczała, a ja siedziałem z nią wściekły, że nuszę całymi dniami przesiadywać na cmentarzu w czasie, kiedy moi koledzy grali w piłkę. I efekt był taki, że choć nad życie kochałem Mamę, z czasem przestałem ją lubić za to ciągłe zabieranie mnie na cmentarz. Dlatego uważam, że od jakiegoś czasu smoleńskie miesięcznice są przeciw-skuteczne. Wczoraj udzieliłem wywiadu telefonicznego australijskiemu radiu polonijnemu z życzeniami telefonicznymi. Proszę odsłuchać. Pozdrawiam.
Do wpisu: Miała babcia Mikołajka...
Data Autor
Krzysztof Pasierbiewicz
"Po przeczytaniu Pana artykułu pt. Aborygeni i „żydowskie płaczki” Jarosława....czytanie Pana artykułów uważam za stratę czasu. Nawet nie odpowiedział Pan na mój komentarz..." ---------------------------------- Odpowiedziałem, ale tej odpowiedzi nie ma. Być może źle zapisałem więc odpowiadam jeszcze raz. Więc jeszcze raz coś Panu opowiem. W roku 1952 bezpieka wykończyła mi Ojca. Miałem wtedy 8 lat. Zrozpaczona matka, która kochała Tatę ponad wszystko, przez około 4 lata codziennie zabierała mnie na cmentarz, gdzie przez kilka godzin rozpaczała, a ja siedziałem z nią wściekły, że nuszę całymi dniami przesiadywać na cmentarzu w czasie, kiedy moi koledzy grali w piłkę. I efekt był taki, że choć nad życie kochałem Mamę, z czasem przestałem ją lubić za to ciągłe zabieranie mnie na cmentarz. Dlatego uważam, że od jakiegoś czasu smoleńskie miesięcznice są przeciw-skuteczne. Wczoraj udzieliłem wywiadu telefonicznego australijskiemu radiu polonijnemu z życzeniami telefonicznymi. Proszę odsłuchać. Pozdrawiam.
Witam Pana. Po przeczytaniu Pana artykułu pt. Aborygeni i „żydowskie płaczki” Jarosława....czytanie Pana artykułów uważam za stratę czasu. Nawet nie odpowiedział Pan na mój komentarz. Ale tak to już jest z nie wszystkimi Polakami...jak usłyszą opinię kogoś z zagranicy (Australii... na ten przykład) to by się przypodobać...tracą swój rozum i jaśnie oświeceni przytakują. A szkoda...bo jak sam Pan pisze...wolny człowiek...więc życzę by nadal był pan wolny...jak...elektron.
... i nie gardzi CNN ;)
Na sankach jeździ karsnal Coca-Cola. A św. Mikołaj biskup Miry miał małe szanse na zobaczenie sań zaprzężonych w renifery.
Dobry wieczór! Dobry wieczór ,Panie Marszałku! Pani Ireno , proszę druk S-12. Chciałbym rozliczyć kilometrówkę na trzy pary reniferów i sanie.
Krzysztof Pasierbiewicz
"a mnie bardziej ciekawi po co w podróż do Mikołaja wziął ze sobą tow.Iwińskiego..." -------------------------------- A pamięta Pani może jak tow. Iwiński konwersował z pewną tłumaczką przy pomocy ręki? Wie Pani, dziś w dobie gender być może znaleźli Mikołaja, który w przeciwieństwie do tamtej tłumaczki lubi takie gesty??? Serdecznie Panią pozdrawiam.
Św.Mikołaj porusza się na sankach. Ciekawi mnie jak rozliczy kilometrówkę.
A ja jestem dzisiaj winna podziękowanie Adminowi za usunięcie paskudnego komentarza lektora skierowanego do mojej osoby,mimo ,że nie zabiegałam o to.Panie Adminie,dzięki wielkie.
... i reklamiarz tefałenu :(
Krzysztof Pasierbiewicz
"Szanowny Panie to dotyczy całej tej klasy próżniaczej..." ----------------------- Szanowny Panie, bardzo bym chciał móc Panu zaprzeczyć, ale brak mi argumentów. Serdecznie pozdrawiam.
Stary mąciwoda co to Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek, ale zawsze!
xena2012
a mnie bardziej ciekawi po co w podróż do Mikołaja wziął ze sobą tow.Iwińskiego.Przeciez to nie bylo spotkanie z Dziadkiem Mrozem.I jeszcze jedna drobnostka-to teraz konsulaty otwierają marszałkowie Sejmu,a nie szefowie MSZ?
Pan Krzysio to nasz telewizyjny sprawozdawca...:)