|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Smutne i żałosne.
Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Też Pana serdecznie pozdrawiam, Panie Bolesławie! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz No właśnie.
Pozdrawiam, jak zawsze serdecznie. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Jak by Rada Miasta bardzo tego chciała uratowałaby tę księgarnię. Ale ta rada jak sęp czekała aż księgarnia zdechnie, żeby chapnąć lepszą okazję. I tylko krew mnie zalewa, jak przy każdej możliwej okazji chwalą się, że Kraków jest stolicą kulturalną Polski.
Pozdrawiam. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Wszystko się zgadza niestety.
Dziękuję za komentarz i jak zawsze pozdrawiam serdecznie! |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Również Panią serdecznie pozdrawiam! |
|
|
a po co jakieś księgarnie. W XXI wieku w PRL BIS książek się nie czyta ! Bi o po co. Należy nawoływać na wyjście na ulice i wreszcie obalic ten rząd a Wałęsę wygnac z Polanki- za zdradę ! I to jest problem na dzisiaj !
Serdecznie Pana pozdrawiam. |
|
|
Witam Pana
Obecnie rację bytu mają niestety sieciówki typu Matras (ich dobór autorów na spotkania autorskie woła o pomstę do nieba...propagują lewactwo w najczystszej postaci)oraz Empik.
Zniknęły apteki,powoli też księgarnie i to za sprawa tzw."wolnego rynku".
Nic co wartościowe nie może się ostać,ma być chłam,tandeta,szmira,wszak tego potrzebuje "EUROPEJCZYK".
Jest mi ogromnie przykro(w tej księgarni w klasie maturalnej Technikum Księgarskiego miałam miesięczną praktykę).
Dziękuję za tę notkę.
pozdrawiam
bulsara,Kraków |
|
|
terenia Niestety "wolny rynek" tak wszystko "załatwia".
Być może zmienił się właściciel tej kamienicy(dopóki właścicielem był sympatyczny,starszy pan ,mający sentyment do
księgarni i nie będący łasy na kasiorę ...księgarnia funkcjonowała...jedna niestety z niewielu,gdzie pracowali autentyczni księgarze a nie sprzedawcy książek)
W 1990 roku (jeszcze przed denominacją) będący w Krakowie w księgarni na Rynku Głównym 4 przedstawiciel A.B.E.Marketing z Nowego Jorku,gdy usłyszał kwotę 55mln czynszu miesięczne,stwierdził "stawka jak na Manhattanie..."
W tym samym roku przebywający w Krakowie polski kardiolog pracujący wtedy już od dwudziestu lat w Wielkiej Brytanii
po wizytacji kilku sklepów na ul.Floriańskiej mocno się dziwił jak to wszystko funkcjonuje i co z tą naszą ekonomią,
"ceny wyższe niż u Harrodsa w Londynie i jak to się ma do dochodów"
Zapewne będzie następna knajpa i Rynek Główny będzie od późnej wiosny jeszcze większą jadalnią i pijalnią ....ba największą w Europie. |
|
|
Sami sobie wyraliście, zacni krakowianie, tę NOWIUTKĄ LIMUZYNĘ,,, Czyż nie? |
|
|
"Lucri causa"
Szanowny Panie przypomina mi się stare przysłowie łacińskie -
"Haurit aquam crebro,qui discere vult sine libero". |
|
|
Szanowny Panie Krzysztofie.
W "moim" mieście w rynku też była księgarnia od zawsze jak tylko sięgam pamięcią.
Już dwa lata temu nastąpiła LIKWIDACJA KSIĘGARNI. W lokalu po księgarni zagościła
chińszczyzna z towarami "wysokiej" jakości po "dwa złote".
Smutne to ale niestety prawdziwe. Wiem, że dzierżawa w centrum miasta jest stosunkowo
wysoka ale gdy książka przegrywa z chińszczyzną to źle świadczy o społeczeństwie i nie
biję się tego powiedzieć ale i o państwie.
Tym smutnym akcentem serdecznie pozdrawiam,
bolesław |
|
|
Onion Za to prezydent ma nowiutką limuzynę,smutne |