Otrzymane komantarze

Do wpisu: Słabo na maturach?
Data Autor
Dark Regis
Co prawda nie jest to najlepszy sposób i nie dla wszystkich, ale widoczne zalety ma. Kiedyś w tym trybie w podstawówce uczono nas gramatyki polskiej. Pani uczycielka zakreślała w książce odkąd dokąd trzeba wykuć tekst wraz z przecinkami ;) To jest jednak dobre w takich dziedzinach jak języki obce, czy matematyka. Zwłaszcza matematyka z nauką dowodów twierdzeń. Dziś nawet na studiach na UW nikt nie śmie tego proponować studentom, więc wiedza przedmiotowa zmienia się szybko w stek luźnych informacji.
Dark Regis
No nikt z obecnej "klasy" politycznej nie chce konkurencji do koryta. Póki liczy się tylko spanie na styropianie, a nie jakieś kompetencje, to jest im dobrze.
Dark Regis
Ależ to jest dobrze znany segment wydawniczy na zachodzie, który dotarł do nas jako serie "Pascal dla Opornych", "Windows nie dla Idiotów", czy coś w ten deseń. Skoro jest popyt to znajduje się wydawca. Proste. Dziś też w obiegu jest pełno książek o buńczucznych tytułach i nawet świetnych okładkach, które w sumie opisują jak w danym języku napisać program mówiący dzień dobry. E-booki tego rodzaju, nawet takich gigantów wydawniczych jak Willey, The MIT Press czy O'Reilly, często są na wyprzedażach po dziesięć/dwadzieścia centów za sztukę. "Cośtam in a Nutshell", "Learning cośtam", "Cośtam cookbook", "The art of cośtam" itd. to typpwe chwyty reklamowe obliczone na (t)opornie myślących geeków.
Anonymous
Japonia fascynuje ale mam świadomość jak są odległe nasze cywilizacje. Neony i smartfony łączą nas powierzchownie. Cywilizacja urawniłowki niestety też. Nas wyzwolili sowieci, ich Amerykanie. Stąd zasadnicza różnica urawniłowek, w dodatku na odmiennych glebach.
Dark Regis
Może to ofiary Hiroszimy? :) A tak na serio, to chodzi o model kształcenia, a nie o cosplaying. Gdyby pójść tym tropem, to znajdziemy w tym segmencie jeszcze Shaolin i drużyny na międzynarodowe olimpiady matematyczne. Po prostu skuteczny i pragmatyczny model, który lewactwo odrzuca zastępując równającą w dół urawniłowką.
Anonymous
Nie wiem czy kwestia wieku czy propagandy LGBT ale okazuje się, że bardziej mnie pociąga napinanie łuków przez facetów w spódnicach niż kobiałki w kimonach wypomadowane maścią cynkową. Co za czasy!
tricolour
@Anna Tak jest nie tylko u nas. Pod koniec lat siedemdziesiątych dostałem od Taty, świeżo wróconego zza oceanu, piękną książkę o tytule "Math on Keys". Amerykańska, Bóg wie co, tak sobie myślałem. Ale nie - to było opasłe tomisko traktujące o liczeniu na kalkulatorze: jak dodać dwa do trzech lub pięć procent ze stu. Toto miało ze dwieście stron, super papier, piękny druk, adekwatną czcionkę, by się kretynowi nie myliły klawisze z wyświetlaczem. Nasz kolega Bono, jak widać, też z tego sortu.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
@ pani Anna No dokładnie. Bardzo bystra uwaga z tym frankiem. Pzdr
Pani Anna
Po co mają umieć liczyć, jest obok u forosa wypowiedź "nauczyciela" którego zdaniem lepiej jest uczyć jedynie obsługi kalkulatora. Będą umieli liczyć do 100, to zaraz im się w dupach poprzewraca i któryś jeszcze obliczy procenty, albo coś pomnoży. Hans Frank już dawno był tego zdania.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
A po co Polaków uczyć. Cztery klasy wystarczą pisać i czytać nauczyć i liczyć do stu. Kto bardziej kumaty to sam się douczy. Pzdr
Dark Regis
@All, jest taki przykład sprawnego systemu kształcenia z dalekiego świata, który doskonale sprawdziłby się w szkolnictwie zawodowym w Polsce. Założenie, że do szkół zawodowych muszą iść melepety nieumiejące się niczego innego nauczyć wymyślił jakiś czerwony debil. Zresztą ten sam debil wymyślił pewnie równanie poziomu klasy w dół, co zabija w ludziach morale oraz samodzielność. Dlatego dziś jedynym remedium na tę zarazę jest powrót do modelu "mistrz-uczeń". Oczywiście to samo można przenieść dalej na inne kierunki kształcenia, co spowoduje gwałtowny wzrost kompetencji w Polsce. Znacznie szybszy od zdolności przystosowywania się polityków do huśtania pełnym korytem. A oto wspomniany przykład, który zilustruję filmami: 1) Geiko 芸子 (forma dojrzała gejszy 芸者) i Maiko 舞妓 (uczeń): youtube.com 2) Różnice widać wyraźnie w stroju (mundurku;): youtube.com 3) Gejsze błędnie kojarzy się na zachodzie z prostytucja, ale jest to bzdura, którą można zrozumieć po przestudiowaniu kultury wschodniej. Prostytucją zajmowały się Oiran 花魁, ale nawet w tym przypadku szałapuctwo zachodu w stosunku do klarowności i kultury wschodu są widoczne jak na dłoni. Oiran były lepiej wykształcone i bardziej interesujące w rozmowie niż zachodni urzędnicy. W Japonii nadal trwa tradycja tzw. "orszaku Oiran": youtube.com 4) Różnice widać wyraźnie w stroju. Oiran również stosowały model "mistrz-uczeń", miały swój mały dwór i były rodzajem elokwentnych celebrytek: en.wikipedia.org 5) Podobna zasada uczenia jest w sztukach walki. Przykładowo łucznictwo: youtube.com 6) W konsekwencji japońskie szkolnictwo jest jak płatne i bardzo drogie szkolnictwo prywatne dla Sykstusków w USA. Oto reakcja Amerykanina, która mówi wszystko: youtube.com 7) A na koniec jeszcze Asystentka dla "trudnej młodzieży" ;) youtube.com
foros
Czyli jest OK.  Bo reforma Handkego wprowadzana w PL w 1999 r., a której zasady obowiązują do dziś to była zachodnia reforma szkolnictwa z lat 70-ych. Jej defekty po 20 latach funkcjonowania były doskonale znane.  Dzieje się więc dokładnie to, czego państwo polskie chciało. I póki co nikt nie chce tego zmieniać.
RinoCeronte
Niestety ale wspomniane defekty są już widoczne we wszystkich państwach EU...
tricolour
@u2 Też jestem zdania, że bardzo dobrze się stało, że nie uczy Pan ludzi. Niczego. Gdy słyszę, że "lepiej umieć obsługiwać kalkulator niż mnożyć w pamięci" to wiadomo skąd dominanta wynagrodzeń w PL to jakieś 2300zł - po prostu durniom więcej się nie płaci, bo szkoda kasy. Mają zarobić tyle, by nie umrzeć z głodu i dowlec się do roboty, choćby autobusem firmowym Amazon, czy LG. Grosze, które zostaną zaradniejszym mają oddać w IKEi lub innym Lidlu.
Pani Anna
@u2 Z pańskich wypowiedzi można wywnioskować, że lepiej dla wszystkich, że jednak nie został Pan nauczycielem. Ja tam jestem staroświecka i zawsze myślałam, że to szkoła, a zwłaszcza matematyka właśnie wykształca zdolność logicznego myślenia, ba nawet samego myślenia. Lekcje obsługi kalkulatora, zamiast tabliczki mnożenia to jest coś.
u2
"Myślę, że do słabego poziomu nauczycieli przyczyniły się zarobki." Zaczynałem drogę zawodową pod studiach technicznych jako nauczyciel praktycznej nauki zawodu. Odstraszyły mnie właśnie niskie zarobki. Dodam, że nauczanie zawodowe w Polsce zostało praktycznie zlikwidowane przez deformę oświaty AWS-UW. Polacy mają być niskopłatną, tanią siłą roboczą dla zagranicznych koncernów. Języki się przydają, ale dopiero jak się wyjedzie za granicę. Wytedy po kilku latach każdy, nawet najgorszy uczeń szybko się języka nauczy.
foros
jest zakaz pytania z materiału dłuższego niż 3 lekcje - o ile w ogóle jest jakieś odpytywanie (często nie ma np. przez całe gimnazjum - to zbyt stresuje uczniów), nie powinno się też mówić na forum klasy kto jaką dostał ocenę, nie może być niezapowiedzianych sprawdzianów, kartkówek "Mimo nędznych wymagań" - imo dzięki nędznym wymaganiom. Po co uczyć się, skoro wymagania tak niskie i to przy progu 30%, a aby nie zdać to trzeba nie chodzić do szkoły?
u2
"uczeń nie potrafi poradzić sobie bez kalkulatora" We współczesnym świecie lepiej umieć obsługiwać kalkulator niz mnożyć w pamięci. Jako inżynier wiem z doswiadczenia, że w pracy zawodowej rzadko przydaje się wiedza wyniesiona ze szkoły. Liczy się samokształcenie i zdolność logicznego myślenia. Na tym polu humaniści nie są wcale gorsi od tzw. umysłów ścisłych i technicznych. Nauka języków przydaje się, ale tylko do komunikacji, podróżując po świecie, bo zwykle Polak umie mówić dobrze tylko po polsku, a próby mówienia w innym języku kończą się niepowodzeniem.
NASZ_HENRY
Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie POlitykiera ☺  
AŁTORYDET
Egzaminy maturalne, to fotografia status quo. Mimo nędznych wymagań, poziom zdających, raczej niski. Ale mnie interesuje jeszcze jedna kwestia: stopień trwałości uzyskanej wiedzy. Ciekawe, jakie byłyby wyniki, gdyby przeprowadzić po roku, ponowny egzamin maturzystów, oczywiście dobrowolny, na reprezentatywnej ogólnopolskiej grupie. Obawiam się, że wielu wpadłoby w popłoch!
Anonymous
A co proponowałem jako kompletny ignorant w Pańskiej dziedzinie? Przepisywanie podręczników kropka w kropkę. Miałbym wyniki lepsze niż MEN ze swoimi pomysłami. Błąd rozumowania polega na założeniu, że dla MEN celem jest nauczenie dzieci. Moim zdaniem cel jest inny: indoktrynacja i wytrzebienie naturalnych indywidualnych chęci do nauki, zwykłej u dzieci ciekawości świata.
Anonymous
Imć Waszeć Rzadko ktoś mówi prawdę w oczy i tym bardziej sprawia mi to przyjemność. Z leczeniem tak źle nie jest bo motywacja do leczenia jest wielka. Problemem jest grupa pacjentów sformatowanych ideologicznie - młodych, która do lekarza przychodzi jak do urzędu, nie chce leczenia tylko procedury. Są gorsi nawet od pacjentów roszczeniowych. Wszystkich ich trzeba leczyć chociaż niektórych tylko obsłużyć ich sformalizowane potrzeby. Akurat dzisiaj przypomniała mi się pacjentka, której dwa problemy widoczne były w drzwiach, ale zgodnie z przewidywaniami dwa następne się potwierdziły, a kolejne dwa były w drodze. Natomiast to "mój" sukces bo ma męża kucharza, który pochwalił mi się po kilku miesiącach, że "wszedł" w garnitur ślubny. Ich wspólna motywacja sprawiła, że zapotrzebowanie na leki było umiarkowane. Skazali się na więcej lat na tym padole. Sam nie ma takiej motywacji. Pozdrawiam
Dark Regis
"Nie jestem nauczycielem, ale pracowalem kilka miesiecy w szkole, bo mam prawo nauczac w szkolach srednich i nawet wykladac w wyzszych a ktos mnie bardzo prosil o zastepstwo. Jestem zupelnie spoza branzy nauki i oswiaty, zajmuje sie zupelnie czyms innym, wiec moze mam bardziej spojrzenie z zewnatrz. Teza moja jest taka, ze jesli jakiemus nauczycielowi zalezy, zeby w ogole kogos czegos nauczyc, zeby w ogole spelniac jakas pozyteczna role, to winien skoncentrowac sie na tych uczniach, ktorzy zwyczajnie chca sie uczyc i zwyczajnie pracowac tylko z nimi. W kazdej klasie, w kazdej znajdzie sie choc kilku takich, chocby nawet dwojka lub trojka. Wcale niekoniecznie kujonow, ale tych bardziej inteligentnych, w ogole czegokolwiek ciekawych. A reszte uczniow nalezy zwyczajnie olac. Ich sie po prostu i zwyczajnie i tak niczego nie nauczy. A jak sie bedzie probowac, to jedyne co sie osiagnie, to ze nie nauczy sie tam w ogole nikt niczego, rowniez i ci, co by chcieli, gdyby tylko dac im szanse. Ale nie maja tej szansy, bo trzeba uczyc i tych, co zwyczajnie nie chca albo sie zwyczajnie i po prostu nie nadaja." Mówię to już od dawna. Tyle, że nauczycielowi tego nie wolno zrobić, bo z miejsca ma się dywanik u dyrektora, który jeździ ne te wszystkie mundre szkolenia dla "menadżerów szkolnictwa" i stąd ma gębę pełną lewackich unijnych frazesów, m.in. o tym, że trzeba równać do najsłabszych. To jest dogmat w polskiej szkole. Nic się nie da zrobić w Polskiej edukacji, jeśli nie złamie się tego dogmatu. Muszą być szkoły dla chcących się uczyć i poczekalnie dla osłów zanim osiągną wiek pójścia na łąkę lub do pielenia kapusty. Trzeba skończyć z lewacką urawniłowką, bo to szkodzi całemu społeczeństwu, czego różne Spurki oraz Pisiuki są najlepszym przykładem.
Do wpisu: Wielka awaria internetu u Donalda Tuska i w ECR
Data Autor
RinoCeronte
Jak mawiają moi studenci: ... to się w pale nie mieści! Jakiej "opozycji" doczekała nasza umęczona Ojczyzna!
NASZ_HENRY
Przez ten Covid -19 to na targowice 10 milionów zagłosowało ☺