|
|
Zygmunt Korus "Ruch 4 czerwca" to kolejna zagrywka w stylu walnięcia w łeb, żeby spowodować u myślących traumę semantyczną (bo głupek i tak wszystko bierze wprost...). Coś jak zaraz po "transformacji" Big Brother (show z Zachodu) o tytule podświadomie kojarzonym z wykarbowaną na polskich karkach nazwą Wielki Brat (czyt. Syberyjski Niedźwiedź), wredny spektakl na żywo proponujący donosy na współuczestników gry jako normę.
Stale numer ten sam: odwracanie konotacji na nice. "Wolne wybory" 04.06.1989 r. (rzekome, a tak naprawdę klęska, mającej szansę odrodzenia się, Polski) oraz 04.06.1992 r. ("Noc teczek"), przełom, który jest dla wielu Polaków symbolem zdrady i zaprzaństwa (choćby poprzez udział w tym zamachu stanu Moczulskiego!!!) – owe daty "związane" mają teraz stać się "nowa platformą" do zaproszenia na nią gawiedzi. Ci sami gracze, te same siły – czyli zdrajcy, jurgieltnicy, antypolacy, słowem k..., złodziej, pederasta, kryminalista, a i morderca też mile widziany. |
|
|
foros jedno drugiemu nie przeczy |
|
|
Jabe Alternatywą był zupełny brak lustracji. |
|
|
AŁTORYDET Niewiele Pan pamięta. Korwin znaczył tyle co Ignacy. To dzięki temu, że posłowie UDecji, KLD i komuniści, poszli na spotkanie z ważnym izraelskim politykiem, pojawiła się korzystna dla prawicy większość sejmowa, która przegłosowała uchwałę Mikkego. Ot chwila, przypadek, szczęśliwy zbieg okoliczności. Wariatuńcio się zresztą na lustrację i własną uchwałę wypiął. |
|
|
Anonymous Spisek 4 VI był idealnym pretekstem do odebrania władzy demokratycznie wybranej agenturze. Na miejscu Tuska nie przebierałbym nogami za obchodami w tym dniu, bo to rocznica zamachu stanu. |
|
|
Anonymous @Foros Mogła. Nie da się udowodnić, że nie mogła. Sugestia, że lustracja jest spiskiem antypolskim jest popularnym alibi do jej nieprzeprowadzenia.
Pozostaje niezagospodarowana treść, że należało ją wykonać do końca, a potem wytrzewianie kontynuować, bo to można udowodnić obecnym stanem, że jest nędza z powodu niewytrzewienia agentur.
|
|
|
Francik Też uważam, że akcja JKM-a była po to, żeby porządną dekomunizację zablokować. W wyniku uchwały lustracyjnej skończyło się na tzw. liście Macierewicza czyli ujawnieniu raptem kilkudziesięciu agentów - reszta mogła spać spokojnie, a dekomunizacja nawet się nie zaczęła. Wygląda to na ruch wyprzedzający agenta wpływu. Cała tzw. transformacja korzystała szerokimi garściami z tego schematu - strajki (bardzo słabe zresztą) 1988 r. to był ruch wyprzedzający przed spodziewaną falą niezadowolenia społecznego, która mogła zmieść władzę towarzyszy z bezpieki. Zamiast tego zafundowano nam magdalenkę i okrągły stół. Operacja zakończyła się sukcesem, czego skutki odczuwamy do dziś. |
|
|
Jabe Chcieli, chcieli, ale woleli poczekać. |
|
|
foros rzeczywiście, wołami musieli ich ciągnąć.
A na poważnie, to akcja Mikkego mogła być czymś podobnym jak sojusz króla Prus z Poniatowskim w obronie konstytucji 3 maja. |
|
|
Jabe Do lustracji rząd Olszewskiego został zmuszony uchwałą. |