|
|
Mikołaj Kwibuzda Trudno zgadnąć, który z mechanizmów zadziałał, ale najczęściej spotykanym jest podczepienie się pod odpowiednio wpływowego profesora. Początkowo zresztą rywalizacja nie była chyba zbyt trudna, bo płace młodszych pracowników naukowych były głodowe przez całe dekady. |
|
|
xena2012 Edukacyjna bryndza jeszcze sie powiększy jak do szkoły wejdą seksedukatorzy ,obrońcy klimatu,krzewiciele ,,dumy gejowskiej'',tropiciele ilości płci.Nie bedzie czasu na realizację programu ani prawdziwą naukę.Niedawno pewna przechodzona modelka nawoływała do zmniejszenia godzin matematyki bo jak stwierdziła,,twierdzenie Pitagorasa nie pomoże w zdobyciu kariery a lekcje seksedukacji jak najbardziej.. |
|
|
xena2012 Czy uczelnia którą Pan odwiedził mieści sie w dużym mieście?Jeśli tak to ma Pan odpowiedź.Studenci często z małych miasteczek po dobrnięciu do końca studiów w pozostaniu w dużym mieście upatrują swoja nobilitację,pensja na uczelni w pierwszych latach wprawdzie niewielka ale z pomocą rodziny jakoś da się przeżyć. |
|
|
AŁTORYDET Jakiś czas temu, przy jakiejś okazji znalazłem się na wydziale uczelni którą kiedyś ukończyłem. Renomowanej, podobnie jak sam wydział. Oczekiwanie skróciłem sobie lekturą tablicy, na której naukowcy prezentowali studentom tematy prac magisterskich, które mogli pod ich kuratelą realizować. Wie Pan co mnie zszokowało? Nazwiska tych uczonych. Owszem, to byli moi niegdysiejsi koledzy, ale koledzy który z trudem przechodzili na kolejny semestr, często na warunkach i na granicy skreślenia z listy, o których utrzymanie były dyskusje z prodziekanem. Jakim cudem oni zostali na uczelni?! |
|
|
AŁTORYDET Trudno porównać kształcenie uczniów w gimnazjach japońskich z wynikami polskich gimnazjów. Moim zdaniem, program gimnazjalny w Polsce pisali ludzie bez wyobraźni i na kolanie. Kilka lat temu dotknąłem tego tematu, poznając program z chemii organicznej na poziomie gimnazjum. Oto jak go zbudowano: po prostu, z cyklu tematów uporządkowanych na podstawie rosnącej komplikacji budowy zw. chemicznych nauczanych w liceum, wyjęto niektóre i tak narodził się program gimnazjum. No i wyszło np. tak: omawiano węglowodory, alkohole, kwasy karboksylowe, eliminując aldehydy i ketony. Fajnie, ale dalej pojawiły się szeroko omawiane węglowodany, aldozy i ketozy, które ukryto pod wzorami sumarycznymi (często identycznymi, bo były to izomery), a których nie można było omówić, bo strukturalnie to były hydroksyaldehydy i hydroksyketony. I zaczęło się bezsensowne rycie na pamięć. Potem program liceum, powtarzał grupy związków już omówione w gimnazjum i uzupełniał pominięte. Kompletna szajba! Stracono czas, a można było pokusić się o wprowadzenie do programu liceum, spektroskopowych metod identyfikacji zw. organicznych, które zawierają programy szkół maturalnych w całym cywilizowanym świecie. Ale może to i lepiej, bo kto by tego nauczał? |
|
|
AŁTORYDET Uwaga:
"b. Uczniowie w PL uczą się również poza szkołą" - to w Polsce równoległy kanał kształcenia. Zdecydowana większość uczniów która chce studiować coś innego niż "stosunki", doucza się prywatnie. To maskuje ogólną edukacyjną bryndzę. |
|
|
NASZ_HENRY Lekcji WF jest więcej niż lekcji FIZYKI to i wyniki w sporcie są lepsze niż w nauce ;-)
|
|
|
kaliszanin wiedzy pewnie nie, przez jakiś czas zapału może tak, ale z pewnością muczeć będą już tylko w słusznej sprawie. |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Bez wątpienia będziemy głupsi. Wystarczy przeczytać dwie ostatnio omawiane odezwy Konferencji Rektorow Akademickich Szkół Polskich. Naszymi uniwersytetami kierują (i to mając praktycznie nieograniczoną i samowybieralną już władzę) ludzie, którzy opisują rzeczywistość językiem tej biednej szwedzkiej dzewczynki, co ją obwożą po swiecie. Przecież ludzie o takich kompetencjach nie są w stanie zorganizować procesu kształcenia kompetentego nauczyciela, ktory by potrafił uzupełnić studentom wyrwy w wiedzy przyniesione ze szkoły. Co gorsza, można wątpić, czy będą w stanie zorganizowac kształcenie kompetentnych inzynierów lub lekarzy. |
|
|
xena2012 Liczby i statystyki nie oddają skali problemu.Zabrakło w nich bowiem danych na temat modelu szkół np. w Korei czy Japonii a w Polsce czy innych krajach.Jak wygląda program dzienny,ilość godzin nauki dla kazdego ucznia.Oglądając telewizyjny program o Korei zauważyłam jak kształtowany tam jest system oświaty i jak różni się od innych.Tam uczeń spędza w szkole średnio siedem godzin,po czym idzie na obowiązkowe korepetycje gdzie stara się podciągnąć braki,a po powrocie domu odrabia lekcje nawet do pierwszej w nocy.Trudno mi powiedzieć czy ten model jest korzystny czy nie ale dlaczego nie zrobimy wycinkowego dnia ucznia u nas? Ile czasu spędza w szkole polski uczeń,co w szkole jest programowo najbardziej potrzebne,jak optymalnie wykorzystać czas nauki.Na to nie odpowiedzą statystyki ani ustawiczne utyskiwania nauczycieli na swoją płacę. |
|
|
Anonymous Zawsze trzeba być sceptycznym do metodologii badań. Nie wiem czy dotarłem do właściwego tekstu, ale składał się on z pytań dla ubiegających się o wizę amerykańską, a z powodów politycznych mamy w tym coraz lepsze wyniki. |
|
|
mmisiek Czy nauczycielowi, który przebiera się krowę, przybędzie od podwyżki wiedzy?
|
|
|
Dark Regis Podrzucę Panu materiał do dalszych przemyśleń. Oto strona organizacji prowadzącej badania w zakresie m.in. badania umiejętności matematycznych i tzw. science:
1) Przykład z 2007: nces.ed.gov
2) Tu jest opis metodologii badań: nces.ed.gov
Struktura szkół nie ma tu nic do rzeczy, dopóki mamy rzeczywiście właściwą "kastę" nauczycieli w danym kraju (stąd zarobki są tam stabilne i wysokie w porównaniu z nami). Przykład Japonii czy Indonezji, gdzie są gimnazja. U nas próbowano budować dom od dachu, czyli najpierw zrobić gimnazja z nauczycielami z łapanki, a potem jakoś to będzie. Efekt jest taki, że dzieci, które przeszły przez gimnazja mają dwuletniej wielkości dziury w wiedzy z rozmaitych przedmiotów, w tym z matematyki (na przykład u mnie w najbliższej rodzinie dwie sztuki). Oczywiście to jest wina nauczycieli, a nie struktury szkół. Podobnie jest w szkole średniej. Niektóre z nich tylko tak się nazywają, ale na obsadę stanowisk w szkołach główny i dominujący wpływ ma samorząd w tym kliki wójtów i starosty. Korepetycji udzielają ci sami nauczyciele, u których uczniowie dołują - co najwyżej w systemie krzyżowym. Jeśli ktoś chce szukać ratunku na własną rękę, to najczęściej trafia do "emerytowanego" nauczyciela po 50, 60 i 70-tce. Z tym, że w szkole nie wolno się tym chwalić.
3) Struktura szkolnictwa w Japonii: en.wikipedia.org
4) Rewelacyjny Singapur: en.wikipedia.org
4a) moe.gov.sg
5) Indonezja: en.wikipedia.org
6) Tu porównanie nauczania math w USA i Japonii i trochę o statystykach: gphillymath.org
6a) Why Japanese students excel at mathematics: japantimes.co.jp
PS: Nie jesteśmy głupi, tylko nie umiemy się zorganizować i nie umiemy myśleć celowo. Bitwa o płace jest tego konkretnym dowodem. |
|
|
Jabe Myślący tubylec pojawia się w koszmarach sennych rządzących. |