Otrzymane komantarze

Do wpisu: "Walka z dezinformacją" nowym hasłem lewicy
Data Autor
Zbyszek
Marsz jest jak jest ekipa. Pospolite ruszenie potrafi jedynie pokrzyczeć i rozejść się do domów. Jak pod Ujściem. Spójność i organizacja. Ale przedtem muszą być też zasoby, bo na głodnego to się nie zajedzie. Ot... życie.
Marek Michalski
To dla mnie sztandarowy przykład marszu przez instytucje i efektu kumulacji wpływów na światopogląd. Jak w tej sytuacji uznać demokratyczne wybory za wolne, skoro są poprzedzone wieloletnią, zorganizowaną na szczeblu centralnym, indoktrynacją elektoratu? Ile lat ciszy wyborczej musiałoby nastąpić?
u2
Wczoraj natknąłem się na niusa o najmłodszym czarnoskórym profesorze w Cambridge. Został nim w wieku 37 lat w roku 2023. Nius przedstawiał go jako plagiatora, oszusta i kłamcę. Sprawdziłem go wczoraj w internecie i okazało się, że umarł 14 sierpnia. Po tym jak na początku sierpnia opuścił uniwersytet w Cambridge, który ponownie wszczął postępowanie w sprawie jego domniemanego plagiatu.Grok nie odpowiada jednoznacznie, czy Jason Arday to plagiator i kłamca.Q: Dlaczego Jason Arday umarł?Jason Arday (były profesor Uniwersytetu Cambridge) został znaleziony martwy 14 sierpnia 2026 r. w mieszkaniu w Battersea w południowym Londynie. Policja traktuje śmierć jako nieoczekiwaną, ale nie podejrzewa przestępstwa; sprawa trafi do koronerа, a oficjalna przyczyna zgonu nie została jeszcze podana.Arday, lat 41, zrezygnował z stanowiska profesora socjologii edukacji na Cambridge około tydzień wcześniej (ok. 5 sierpnia 2026), po doniesieniach o rzekomym plagiatie, wątpliwościach co do części jego kwalifikacji akademickich, osiągnięć i elementów biografii. Odrzucał te zarzuty.Rodzina w oświadczeniu przekazanym przez wydawcę stwierdziła, że jest w szoku po utracie „niesamowitego ojca, partnera, brata, wujka i syna” oraz że „kampania dezinformacji” i „sustained abuse” (trwające nadużycia/presja od czasu przyjęcia stanowiska w Cambridge) były dla niego zbyt dużym obciążeniem. Opisywała go jako łagodnego człowieka.Znajomi i osoby z jego otoczenia relacjonowali, że w ostatnich dniach był bardzo przygnębiony intensywną medialną kontrolą, stracił na wadze i w rozmowach (m.in. w notatkach głosowych) mówił, że „nie da już rady” / „couldn’t go on”. Policja nie potwierdziła oficjalnej przyczyny; media i komentarze wskazują na kontekst presji psychicznej związanej z kontrowersjami, ale ostateczne ustalenia należą do dochodzenia koronera.Reakcje publiczne (m.in. premiera Andy’ego Burnhama, który nazwał śmierć „tragedią na wielu poziomach” i wezwał do refleksji, a także władz Cambridge) podkreślają żal i potrzebę ostrożności w ocenach.x.com Q: Czy Jason Arday to plagiator?Nie ma jednoznacznego, ostatecznego orzeczenia instytucji akademickiej, które formalnie uznałoby Jasona Ardaya za plagiatora w sensie umyślnego, poważnego naruszenia zasad (z cofnięciem stopnia czy sankcjami). Istnieją jednak liczne, udokumentowane zarzuty dotyczące rozległego kopiowania tekstu bez właściwego przypisania, a on sam zaprzeczał, że był plagiatorom.Główne zarzutyPraca doktorska (PhD, Liverpool John Moores University, ok. 2015): Analizy (m.in. Nathan Cofnas, The Telegraph, inni badacze) wskazywały na ponad 100 (w niektórych relacjach nawet ok. 188) zdań lub fragmentów identycznych lub bardzo podobnych do wcześniejszej pracy doktorskiej Pauli Zwozdiak-Myers z 2009 r. (Brunel University). Arday cytował jej pracę kilkanaście razy, ale krytycy wskazywali na rozległe, bliskie parafrazy lub kopiowanie bez wystarczającego oznaczenia. Niektóre analizy statystyczne oceniały prawdopodobieństwo przypadkowego pokrycia jako ekstremalnie niskie.Artykuły naukowe: Pojawiły się zarzuty dotyczące fragmentów z prac innych autorów (np. Anjuma Memona), w tym cytatów przedstawianych jako pochodzące z własnych uczestników badań Ardaya, a także niespójności w danych i powtórzeń. Niektóre prace były później korygowane.Stanowiska instytucji i ArdayaLiverpool John Moores University (która nadała mu doktorat) zbadała zarzuty i nie uznała ich za plagiat. Uznała problemy z cytowaniem za wynik „uczciwego i rozsądnego błędu” (honest and reasonable error), a pokrycie tekstu za mieszczące się w ówczesnych standardach. Doktorat pozostał w mocy.Cambridge początkowo broniło Ardaya, mówiąc o „wstrętnej kampanii” podważającej jego wiarygodność i powołując się na wcześniejsze dochodzenia, które go oczyściły. Później (po dodatkowych informacjach o kwalifikacjach, stanowiskach honorowych i innych kwestiach) ogłosiło własne dochodzenie; tego samego dnia Arday złożył rezygnację.Arday konsekwentnie zaprzeczał, że jest plagiatorom czy kłamcą. Przyznał się do błędów (m.in. w cytowaniach), tłumacząc je m.in. autyzmem i trudnościami w uczeniu się (styl naśladownictwa), niedostateczną opieką promotorską oraz twierdząc, że wcześniejsze panele i dochodzenia go oczyściły. Opisywał ataki jako motywowane rasowo i ableistycznie.Dodatkowo pojawiły się poważne pytania o inne elementy jego biografii i osiągnięć (m.in. kwoty zbierane na cele charytatywne, wyczyny biegowe, niektóre stanowiska akademickie), które wykraczały poza kwestię plagiatu i dotyczyły wiarygodności relacji.Podsumowując: istnieją mocne dowody na rozległe, nieoznaczone podobieństwa tekstowe w jego pracach, które wielu niezależnych obserwatorów i mediów uznawało za plagiat lub poważne naruszenie standardów akademickich. Oficjalne dochodzenie uczelni przyznającej doktorat sklasyfikowało to jednak jako błąd, a nie umyślne przewinienie. Arday zaprzeczał intencjonalnemu plagiatowi. Po jego śmierci w sierpniu 2026 r. sprawy nie zostały już formalnie domknięte w sposób definitywny.Q: Czy Jason Arday twierdził, że przebiegł 30 maratonów w 35 dni?Tak. Jason Arday wielokrotnie twierdził, że w 2010 roku przebiegł 30 maratonów w 35 dni (wyzwanie charytatywne na rzecz Shelter i Shooting Star Children’s Hospice).Potwierdzenia z epokiWspółczesne lokalne media (m.in. Richmond and Twickenham Times i Your Local Guardian) relacjonowały zarówno przygotowania, jak i przebieg oraz zakończenie wyzwania. Artykuły z czerwca–sierpnia 2010 opisują start, postępy (np. 24. maraton z towarzyszącą mu osobą z hospicjum) i finisz na Piccadilly Circus.Istniała strona JustGiving promująca wyzwanie „30 Marathons in 35 Days”.Później Arday i jego żona powtarzali tę historię w mediach (m.in. w kontekście nominacji do Pride of Britain). W 2023 r. media nadal podawały, że „przebiegł 30 maratonów w 35 dni w 2010 roku”.Dodatkowe szczegóły, które podawałArday opisywał też, że około 21. dnia doznał napadu padaczkowego, upadł i doznał pęknięcia włoskowatego kości (hairline fracture), a noga spuchła, mimo to dokończył pozostałe ok. 9 maratonów.W 2026 r., w trakcie szerszej kontrowersji wokół jego biografii, media i komentatorzy przypominali to twierdzenie (obok innych, bardziej kwestionowanych wyczynów biegowych, jak 600 mil w 6 dni). Eksperci ultramaratonów wskazywali, że 30 maratonów w 35 dni jest osiągalne dla amatorów i nie jest rekordem ekstremalnym. Współczesne relacje z 2010 r. traktowały wydarzenie jako autentyczne.Q: Czy Jason Arday nauczył się czytać i pisać odpiero w wieku 18 lat?Tak – według wielokrotnych, konsekwentnych twierdzeń samego Jasona Ardaya.W wywiadach, profilach medialnych (m.in. The Guardian z 2023 r.) oraz w swojej autobiografii Great and Unfortunate Things Arday podawał, że zdiagnozowano u niego autyzm i globalne opóźnienie rozwojowe w wieku 3 lat. Twierdził, że nie mówił do około 11. roku życia (lub tuż przed 12. urodzinami), a czytać i pisać nauczył się dopiero w wieku 18 lat – pomogła mu w tym ówczesna dziewczyna (późniejsza żona).Było to centralnym elementem jego publicznej narracji o pokonywaniu poważnych trudności rozwojowych i osiąganiu sukcesu akademickiego (m.in. najmłodszy czarnoskóry profesor w historii Cambridge).WątpliwościW 2026 r., w trakcie szerszej kontrowersji wokół jego biografii i dorobku, niektórzy byli szkolni koledzy i osoby znające go z dzieciństwa zakwestionowali część tych relacji. Wskazywali, że pamiętają go jako bardziej komunikatywnego (np. żartującego) i podważali obraz całkowitej niepiśmienności oraz niemówienia do późnego dzieciństwa.Nie ma jednak publicznie dostępnych, niezależnych dokumentów medycznych czy szkolnych, które jednoznacznie potwierdzałyby lub całkowicie obalały dokładne twierdzenie o nauce czytania i pisania dopiero w wieku 18 lat. Arday sam prezentował tę historię przez lata jako fakt.x.com 
Zbyszek
Tak. To jest de facto agenda rządowa i pisała dokładnie to samo za poprzedniej władzy, tylko wtedy to był Dział Przeciwdziałania Dezinformacji (DPD). Można zaryzykować hipotezę, że to po prostu przemysł kłamstwa. Oczywiście profesjonalnego. Za pieniądze ludzi funduje im władza profesjonalne i na wysokim poziomie "usługi informacyjne", aby ich kształtować w odpowiedni sposób. Inną gałęzią takiego przemysłu byliby tzw. werfikatorzy prawdy, których się namnożyło w pewnym momencie ni stąd ni zowąd. To wszystko może być uważane, za środki agresji wobec społeczeństwa. I tu pada odwieczne, kluczowe pytanie: "Dlaczego to robią?". I pada odwieczna ostateczna odpowiedź: "Bo mogą". 
Marek Michalski
Brak odporności na propagandę to jedna strona medalu. Po drugiej jest ZINSTYTUCJONALIZOWANIE DEZINFORMACJI.NASK jest państwowym instytutem badawczym, który powstał w 1991r. i na jakim jest etapie rozwoju sam świadczy. Zajmuje się rozwojem i utrzymaniem infrastruktury internetowej oraz cyberbezpieczeństwem w Polsce. W tym świetle wyciek 19mln danych - jak ostatnio informują media - jest błahostką.pl.wikipedia.org 
chatar Leon
Przejrzałem i najbardziej mi się podoba ten fragment:"Twierdzenie, że „istnieją tylko dwie płcie” często opiera się na wąskim, uproszczonym, binarnym poglądzie na płeć."Ale niepokoi przede wszystkim dokonywana manipulacja, która co prawda jest oparta na metodach bardzo prymitywnych (typu przedstawianie poglądów oponenta w formie przesadnie uskrajnionej), ale niestety sporo osób jest na nią kompletnie nieodpornych.
Marek Michalski
"najłatwiej dostępny klucz do naszego wyzwolenia: NIEUCZESTNICZENIE W KŁAMSTWIE! Choćby kłamstwo wszystko zalało, choćby wszystkim zawładnęło, trwajmy przy minimum: niech włada NIE PRZEZE MNIE! To będzie wyłom w zaczarowanym kręgu naszej bezczynności! dla nas najłatwiejszy a dla kłamstwa najbardziej zgubny. Bo kiedy ludzie od kłamstwa się odwracają — ono po prostu istnieć przestaje....Jeśli i tu stchórzymy to nędzniśmy i nie ma nadziei i dla nas pogarda Puszkina:A po cóż stadom dar swobody?Dziedzictwem ich z wieku na wiekJarzmo z dzwonkami oraz bicz."Sołżenicyndakowski.plc.d.n.: o kłamstwie współuczestniczącym
NASZ_HENRY
Kolorowa afera kolorową aferę ciągle przykrywa 😉😡⚫️ ..................................................................................................... dakowski.pl
Do wpisu: Entuzjazm nie zastąpi nam Polski
Data Autor
Marek Michalski
@Zbyszek Przyznaję rację, że jest w tytule teza o istnieniu jakiejś wspólnoty, która nie zadowala się plemiennym entuzjazmem. Entuzjazmem reaktywnym, kreowanym wokół tematów zastępczych, ale również realnych plag wspólnie przez oba plemiona ściągniętych na Polskę. Przykładem będzie spór bodajże o wielkość kojca i długość łańcucha czworonoga. Zwycięstwo Prezydenta ogranicza prawo własności, czyli jest zwycięstwem lewicy nad normalnością. Ilustruje też mechanizm procedowania „praw” poprzez zarzucanie kotwicy jak najdalej, a potem po teatrze medialnym „kompromisowym” porozumieniu w złej sprawie. Najważniejszym na co dzień dla „nas?” jest problem ETSu, który wynika z ewoluującego w lewo od lat konsensusu zajadłych przeciwników. Gdy już osiągnęliśmy prymat w kategorii cen energii niezbędnej do życia i pracy w kolejnej odsłonie teatrzyku dla mas Pan Prezydent proponuje pudrowanie gangreny prezydent.pl
u2
"Teza ta brzmi: istnieje "nam", istnieje "my","Po prostu Autor szuka podobnych sobie hejterów Prezydenta Karola Nawrockiego, którego próbuje nieudolnie oskarżyć o wszelkie zło Świata, nie tylko Polski. To są proste sprawy. PS. Mnie uczono, aby wypowiadać się w swoim imieniu, jeśli nie mam prerogatyw, aby się wypowiadać w imieniu szerszego kręgu.
Zbyszek
"czy zastąpi nam to Polskę?"To pytanie zawiera ukrytą tezę. Teza ta brzmi: istnieje "nam", istnieje "my",Czy zbiór wrogich sobie, wykorzystujących się nawzajem, agresywnych i niechętnych wobec siebie ludzi, może mówić o sobie "my"? Przecież nawet na najbardziej elementarnym poziomie poznawczym, a więc w wyświetlanych ludziom - a przeżywanych przez nich - wypowiedziach polityków, jedne grupy drugich odsądzają od czci, polskości, wspólnoty, a czasem i człowieczeństwa. To jest od co najmniej 100 lat.A więc, postawmy kontr tezę: nie ma "my".Zatem, kto zastąpi(ł) nam Polaków? Współwyznawcy jakiejś religii, jakiejś idei, jakiejś partii politycznej?Najpierw ludzie muszą odzyskać samych siebie. Dostrzec to, co trujące, co niszczące, a podszywające się pod najszczytniejsze i święte. A owo podszywanie się i trucie, trwa 24 godziny na dobę, z wielu powodów, także z tego, że trafia na grunt podatny.Więc odzyskać musimy siebie indywidualnie, jako stabilnych, mających oparcie w czymś więcej niż my sami, ludzi. Następnie musimy odzyskać relacje z innymi. Relacje w których drugi człowiek jest ważniejszy niż jego poglądy, życiorys itd. Relacje, które są glebą rozwoju i wzrostu, a nie jak teraz. Wtedy zaczniemy odzyskiwać i "ja" i "my". I dopiero wtedy będzie można mówić o Polsce, bo stanie się ona czymś i pięknym, i wartościowym, i realnym, a nie hasłem, którym wycierają się na lewo i prawo, pałą, którą walą na lewo i prawo, pustym opakowaniem bezmiaru egoizmów, które wszystko niszczą od środka.
Marek Michalski
Nie potwierdzono, że Morawiecki jest rytu STASI, jak twierdził red.Szumowski.naszeblogi.plPoseł Romanowski z kolei nie jest pewien czyj on jest.tvp.infoPrzy tym bledną moje - jedynie intuicyjne - podejrzenia, że Kapituła Orła Białego ma związki z masonerią. Być może jedynie czasowy jest związek osoby Augusta Mocnego i ustanowienia orderu z początkami masonerii i upadkiem Rzeczpospolitej. Podobnie przypadkowe mogą być skojarzenia składu kapituł z kasatą, ale nie dekretu Bieruta i pałacu Stalina.pl.wikipedia.org 
mjk1
Przeczytałem Pański tekst uważnie i mam wrażenie, że zaczyna Pan od zasadnego pytania o wizję Polski, ale później odpowiada na nie z góry przyjętą tezą.Można oczywiście i należy krytykować pierwszy rok prezydentury Nawrockiego. Można pytać, kiedy zobaczymy konkretną strategię rozwoju, jakie będą efekty pracy jego rad i czy deklaracje przełożą się na realne projekty, ale czym innym jest krytyka, a czym innym twierdzenie, że podpisanie części ustaw oznacza „danie Tuskowi wolnej ręki w demolowaniu państwa”. To już interpretacja, a nie fakt.Podobnie z siedemsetosobowym zapleczem eksperckim. Można oceniać jego skład i efekty pracy, ale trudno uznać samo powołanie rad pracujących nad strategią Polski za dowód braku wizji. Wręcz przeciwnie - można powiedzieć, że wizja jest dopiero tworzona i trzeba ją ocenić po rezultatach.Mam też wrażenie, że pomija Pan to, co w tej prezydenturze jest dla mnie najciekawsze: Rada Biznesu, polskie inwestycje, energetyka, nowe technologie, bezpieczeństwo i długofalowy rozwój państwa. Można uważać te działania za niewystarczające, ale trudno powiedzieć, że ich nie ma.Największy problem pańskiego tekstu widzę gdzie indziej. Zamiast ocenić konkretnie działania Nawrockiego, wpisuje Pan jego prezydenturę w znacznie szerszą teorię o PKWN, agenturach, kondominium, postPRL-owskich układach i Unii Europejskiej. Wtedy nie jest to już recenzja pierwszego roku prezydentury, lecz kolejny argument na rzecz wcześniej przyjętej diagnozy Polski.A przecież pytania są znacznie prostsze: czy Nawrocki stworzy spójną wizję rozwoju, czy jego eksperci przełożą ją na konkretne projekty i czy Polska za kilka lat rzeczywiście będzie dzięki temu silniejsza?Ja wolę na te pytania poczekać i potem ocenić efekty. Jeśli będą dobre - poprzeć, jeśli złe - krytykować. Polsce bardziej potrzebna jest dzisiaj dobra strategia rozwoju niż kolejna wojna wszystkich ze wszystkimi.
u2
"Prezydent tłumaczył się z wet i chwalił, że podpisał Premierowi Tuskowi 255 ustaw, czyli de facto zostawił mu wole ręce w demolowaniu państwa. " Najgorzej, że Prezydent nie może odmówić podpisania ustawy budżetowej. Ale lekarzom w to graj. Oni są wyśmienitymi wędkarzami i zawsze łowią duże sumy :)
NASZ_HENRY
Loża to domena Morawieckiego 😉 .......................................................................................... Przyszłość należy do tych co skasują dekret Bieruta i zburzą PKiN im. J.Stalina w Warszawie 😉
Do wpisu: Nowa chadecja, czyli nowa ludzka twarz lewicy
Data Autor
Marek Michalski
Traktowanie urzędów państwa i sejmu jako warsztatów terapii zajęciowej dla pewnych dysfunkcji społecznych zaczyna być kłopotliwe.
mjk1
Przecież ja zadałem proste pytanie, kto mógłby być lepszym premierem od Morawieckiego. Jeżeli nikt to dalsze dywagacje nie mają sensu. Gdzie tu krytyka Kaczyńskiego, czy jakiekolwiek pouczanie. To elementarna logika o którą sama wielokrotnie apelowałaś Droga Sake. 
sake2020
Jak zwykle pouczanie,nie stać pana na coś bardziej oryginalnego? W sieci różne komentarze i rózne zachowania są dozwolone.Pan gustuje w jątrzeniu i w obrażaniu znienawidzonego Kaczyńskiego,inni lubią przepychanki a ja zadawać pytania.
mjk1
Nie odpowiada się pytaniem na pytanie Droga Sake a jeżeli nie ma nikogo lepszego, to jakiekolwiek dalsze pytania o cokolwiek nie mają sensu. To z elementarnej logiki wynika i sympatie polityczne nie maja tu nic do rzeczy.
Es
@mjkNa pewno nikt kogo znamy z wnętrza PiS. Pamiętamy, ze kazdy kto był w stanie samodzielnie myśleć , jako konkurencja dla wodza nie mial prawa zaistnieć. W efekcie trzeba sie uciec do tradycji elekcji i zaciągu zewnętrznego.Jesli Kaczynskiemu w trybie awaryjnym na jesieni nie uda się przecisnąć swojego człowieka na wicemarszałka, a uda sie to Morawieckiemu - i wygląda na to, że Czarzasty zrobi wszystko aby tak się stało( taka mała osobista zemsta) to na jesieni pis stanie na skraju rozbicia. I pojawiające sie koncepcja kandydatury Boguckiego przepadnie również. Szkoda. Wydaje sie dobrym kandydatem. Ale może na jesieni należałoby mocniej zamieszać w kotle.
Es
@sakeŻe tak spytam: a jak sądzisz?
Marek Michalski
@Sake2020 Nie wiem czy społeczeństwo doznaje amnezji, czy zwyczajnie w sporej części nie interesuje się polityką i ulega skojarzeniom o charakterze propagandowym. Propaganda z jednej strony obiektywnie sama się nakręca w związku z rozłamem i jego skutkami w ordynacji d'Hondta, a z drugiej widać duże zaangażowanie medialne strony nieprzychylnej od zawsze dla PiS, ponieważ spektrum ideowe jego i jego towarzyszy leży w nurcie tych mediów. Na dodatek grupa Morawieckiego gwarantuje zdolności koalicyjne jako prawicowe skrzydło lewicy internacjonalistycznej, albo lewicowe skrzydło lewicy patriotycznej. W okresie międzywojennym też byli towarzysze, którzy wcześniej oscylowali ideologicznie między PPS i SDKPiL. Sympatia prasy niemieckiej jest zrozumiała dla każdego korzystał z władzy osłabiając Polskę. Wracamy tu do sztandarowych projektów premiera Morawieckiego, z którymi obecnie walczy jako polityk opozycji.Mógł się zatracić ktoś wykształcony we Wrocławiu, Hamburgu, Bazylei i w USA, od historyka, przez menagera w firmach wydawniczych, przez staż w Niemieckim Banku Federalnym, bankowość i makroekonomię we Frankfurcie nad Menem, przez Departament Negocjacji Akcesyjnych do UE, energetykę, Bank Zachodni, PAN, Radę przy premierze Tusku, przez ministra i wicepremiera w rządzie Beaty Szydło aż po samodzielne premierostwo. Może on ma za słabą głowę na taką dawkę indoktrynacji i karuzelę stanowisk, którym został poddany i zwyczajnie uwierzył w siebie.
sake2020
@Marek Michalski.....To ,że Morawiecki nie pamięta swoich błędów,potknięć i złych decyzji jest zrozumiałe w końcu walczy o władzę ,ale najdziwniejsze,że nagle amnezji doznaje społeczeństwo.Wydaje mi się,że tu jest coś więcej niż wygórowana ambicja  Morawieckiego i podtrzymywanie idiotycznego przekonania,że zarówno on jak i otaczająca o drużyna zostali ,,brutalnie'' wyrzuceni z PiS. Zastanawia też łagodne nastawienie niemieckich mediów do rozbijanie przez Morawieckiego znienawidzonej przez mieszających się do polskich spraw Niemców partii Kaczyńskiego.Może to Niemcy rozczarowani Tuskiem ,,nic nie mogę'' stawiają na nowego kandydata do służby.
sake2020
Ja też się bezczelnie spytam-jeśli Morawiec to dlaczego?I jeszcze bardziej bezczelne-kto stoi za awanturą czy raczej paskudną intrygą wywołaną przez Morawieckiego?
mjk1
A ja pozwolę sobie zadać bezczelne pytanie każdemu z dyskutantów z autorem włącznie: Jeżeli nie Morawiec mi, to kto i dlaczego?