Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Czy religijność może prowadzić do piekła?

Zbyszek, 02.05.2026

Czerpiemy swoje przekonania na temat religijności - my ludzie religijni - z nieskończonego szeregu nauk, jakie docierają do nas w kościele. Jakie pochodzą z ust księży, duchownych, "ojców" i tak dalej. Stad posiadamy jasny i właściwy obraz: religijność i wiara to droga do zbawienia, a brak owych to droga do potępienia. I... czerpiemy pewną satysfakcję, że jesteśmy na dobrej ścieżce. Że dobrze robimy. Że racja jest po naszej stronie.

Satysfakcję z tego, że są na właściwej ścieżce mają też protestanci. Cieszą się, że nie są katolikami. Bo to błąd i to straszny. Ich religia jest ta prawdziwa i słuszna, ale zdaniem prawdziwych katolików - ich religia jest prawdziwa i słuszna. Nie wspominając już o judaistach, Samarytanach (żyją do dzisiaj) i muzułmanach.

Ale zawsze, nawet mimo sprzeczności i różnic, religijność chyba jest lepsza od zupełnej areligijności? Od braku jakiejkolwiek wiary w Boga. Prawda? Nawet jeśli religijność zawiera jakieś tam błędy, to nie może prowadzić do piekła, o nie, tam może i na pewno prowadzi brak wiary w Boga i brak wyznawania tej właściwej religii.


 ...

Karol Marks miał "dobre intencje". Owszem chciał zburzyć świat. Chciał by ludzie zaczęli nienawidzić i niszczyć. By ich tak zabolało, iż w odruchu rozpaczy i odwetu zaczną palić i zabijać. Bo tylko tak - uważał - da się ich wyzwolić z pęt, które ich wiążą. Stworzył w tym celu quasi monumentalne dzieło. Ideologię, która wszystko wyjaśniała i uzasadniała, ba... która w szeregu sprawach słusznie wskazywała na zło. Ideologia ma to do siebie, że jest niesprzeczna, spójna, logiczna. Jest konstrukcją złożoną ze stwierdzeń. Wyraża ostateczną, a więc świętą w istocie, prawdę o rzeczywistości.


 ...

Innowierca, heretyk, ten który obraża jedynego Boga swoją fałszywą religią, pochylił się nad krwawiącym, z ran po uderzeniach nożem, człowiekiem. - Matko kochana, co się z tobą dzieje - powiedział do siebie. Wzruszył się, a może wcale nie, wcale się nie wzruszał, tylko robił to automatycznie, bo tak trzeba. Zatamował krew, obmył trochę rany z brudu, załadował człowieka na osła.

Wcześniej mijał tego broczącego krwią ideolog. I minął. W poczuciu słuszności swojej religijnej ideologii. W poczuciu słuszności własnej. Bo ideologia to wielka pułapka, zwiedzenie, prowadzące zawsze do jednego, dające człowiekowi to, czego najbardziej pożąda: poczucie własnej racji.

Musimy mieć poczucie racji, bo musimy wiedzieć "jak jest". Wtedy możemy bezpiecznie żyć, podróżować, efektywnie pracować, budować. Bez wiedzy: jak jest, każdy krok może być krokiem w przepaść, może być zagrożeniem. Dlatego nasza racja to - "my". Dlatego zakwestionowanie naszej racji to bezpośredni cios w "nas". Dokładnie tak to odczuwamy. Dlatego nasza racja musi zwyciężyć. Dlatego stajemy się - ideologami.

...

Samarytanin, który podniósł i obmył rannego, napadniętego wcześniej przez zbójców - świat nadal jest pełen zbójców i bandytów, tyle, że często mniejszych jak bandyci słowa - bo człowiek był dla niego ważniejszy, ważniejszy od poglądów. Właściwie najważniejszy. A Bóg? - można zapytać. Czy Bóg - nie jest ważniejszy od człowieka?


 ...

Samarytanie zarządzali Świątynią Jerozolimską i kultem. Faryzeusze byli historycznie nowym ruchem, nacechowanym religijną gorliwością. Społeczeństwo jak każda ludzka grupa złożone było z wierzących judaistów, z pół-wierzących i z takich, co naprawdę nie przejmowali się sprawami wiary, bo świat, bo życie, bo oni sami się liczą. A jednak Jezus z Nazaretu nie potępiał tych ostatnich zbyt surowo. Właściwie to, owszem uznając ich życie za błąd, nie potępiał ich wcale: "Idź, a od tej pory nie grzesz" - do tej, którą właśnie miano potępić na śmierć.

Co jednak powiedział do tych, co byli najbardziej religijni? Do tych, którzy Boga i służbę Bogu stawiali na najwyższym miejscu. Wyżej niż człowieka, bo przecież nie można porównywać i herezją by było. Jezus do tych z elity religijnej powiedział tak: "Diabła macie za ojca". 

***

Świat jest zaludniony ideologicznymi zombie. Religie stają się ideologiami. Napaleni swoją racją, w dupie mają relację i chodzą, zadając pytania "by pochwycić na słowie". Wchodzą w relacje, by było po "ichniemu". Relacja jest dla ideologicznego, religijnego zombie narzędziem, drugi człowiek jest przedmiotem, bogiem są poglądy. Stąd taka walka we współczesnym świecie o poglądy, na poglądy, na opinie i o opinie. Bo ten, kto uwierzył ideologii, także takiej religijnej, która zamiast Boga na piedestale stawia stwierdzenia o Nim, tą ideologią się staje, a ona staje się nim. Więc będzie gryzł i szarpał, będzie przechodził obojętnie. Bo podnieta i satysfakcja płynie w nim tylko i wyłącznie wtedy, jak podzielamy poglądy zombie. Jak nie - to biada.

***

- Kiedyż to widzieliśmy Cię? - zapytali ludzie do mówiącego do nich Boga. Zapytali, bo wiedzieli, że Go wcale nie widzieli, że do Niego nie mówili, że jeśli z kimkolwiek mieli do czynienia w życiu, to tylko z ludźmi.
- Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili - padła przerażająca, ale może i budująca odpowiedź.

Bo prawda jest Bogiem, a nie stwierdzeniem, sumą stwierdzeń czy systemem zbudowanym rozumowo. "Ja jestem prawdą" - powiedział o sobie. I to TA PRAWDA, a nie jakaś prawda intelektualna o czymś, ma moc wyzwalania człowieka. Ale ludzie wszystko przekręcają i myślą, że wyzwoli ich prawda o tym, czy tamtym, prawda jako zgodne z rzeczywistością o niej stwierdzenie. Że to ich wyzwoli.

Ale ludzie szukają stwierdzeń, zaczynają żyć ideologią, w tym religijną. Bo to narkotyk. Bo to daje poczucie wyższości, poczucie racji. Poczucie przewagi. Bo to... nadyma "ja", któremu się służy, jeśli nie służy się Bogu.

A Bóg jest relacją i jest osobami w relacji. Bóg jest - "istniejemy razem ze względu na siebie". Fałszywa religijna ideologia mówi "istniejemy razem ze względu na to, że mamy wspólne opinie, które są najważniejsze". 

I znów, opinie i systemy racjonalnych stwierdzeń są potrzebne. Są językiem opisu świata i rzeczywistości. Są mapą terenu, po którym się poruszamy - żyjąc. A jednak - nie są tym terenem. A jednak są funkcją, służebną wobec rzeczywistości samej, wobec prawdy samej. Tak jak ubranie jest niezbędne, ale zaplamienie czy rozdarcie marynarki albo niewłaściwy krój stroju to jeszcze nie tragedia. Człowiek, nie ubranie. Jak się pomyli jedno z drugim, to łatwo o kłopoty.

***

Najgorsza jest krzywda. Ta niezawiniona i niezasłużona. Co wtedy? Jak zareagować? Gdzie "zamieszkać"? Można zamieszkać w żądzy odwetu, dążąc do "wymierzenia sprawiedliwości", które "przywróci ład" i przyniesie ulgę.  Można zamieszkać w wycofaniu się i przeżywaniu tej krzywdy raz i jeszcze raz, w nieskończoność. Czy to nie częsty wybór? Można pójść dalej i zamieszkać w relacji z Bogiem. To relacja uwalnia, buduje, jest źródłem istnienia. Nie istnieje nic, co nie byłoby w relacji do czegoś innego. Nic nie istnieje "per se", ze względu wyłącznie na siebie. Nic też nie istnieje w sposób stało-niezmienny. Nie ma nas, sprzed 5 minut, choć istniejemy sprzed 50 lat całkiem rzeczywiście. Ale to dlatego, że istniejemy jako - proces, jako - przemiana i oddziaływanie w relacji do wszystkiego innego, które to oddziaływanie nas samych konstytuuje jednocześnie jako tu i teraz, i oddzielnie jako jednostkę.

Należy uważać aby bogiem naszym nie stała się racja, jak to miało miejsce w przypadku Faryzeuszy. Racje (rozmaite) należy budować, ulepszać i rozwijać, ale nie ulegać pokusie uczynienia ich prawdą samą. Są zaledwie wskazówkami, znakami, lepiej lub gorzej wskazującymi na prawdę. Gdy religijność staje się racją, to staje się ideologią. Taka ideologia zamyka człowieka wierzącego w jego błędach, bo jest niewzruszona i "prawdziwa". I tak, wierząc gorąco w ten sposób, można mieć "diabła za ojca", wraz ze wszystkimi szczytnymi przekonaniami i walkami o naszą własną słuszność.

***

To Bóg podniósł poranionego przez bandytów w przypowieści o Samarytaninie. To Bóg kołysze nocą płaczące dziecko w ramionach matki. To Bóg cierpiał odrzucenie i przeżywał wbijanie gwoździ w jego ręce. To Bóg jest w nas i w każdym innym człowieku. Nie w stwierdzeniach, które lepiej lub gorzej Go opisują, które czasem lepiej, a czasem gorzej do Niego prowadzą. Bóg jest, a to znaczy, że jest bezpośrednio, choć każdy przytomny i niewierzący słusznie powie, że się - ukrywa. Bo nie ma Go w naszym świecie. W tym sensie, że nasz świat jest tym, co możemy w pełni zobaczyć, poczuć, a nawet zrozumieć. A jednocześnie w nim jest, w tym sensie, jakim jest bicie serca drugiego człowieka, obraz Drogi Mlecznej w oczach wędrowca, zachwyt, piękno, dobro, mądrość.

Postulat istnienia Boga jest postulatem wyjścia poza ten świat. Postulat wiedzy o Bogu jest postulatem wciśnięcia Go w ten świat. Pierwsze to wiara, która nas wyprowadza stąd na poziom wyżej ku temu, co Nienazwane, Nieskończone. Drugie to ideologia, która zamyka nas na zawsze w tym, co jest. Pierwsze stawia człowieka i relację z nim jako wartość. Drugie stawia na jakiś zbiór poglądów jako wartość, a ludzie stają się w takim świecie i perspektywie - przedmiotami.

Nie łudźmy się, wiara jest racjonalna, a racjonalność bez wiary jest szaleństwem łatwo mogącym prowadzić do tragedii. Z drugiej strony jak myślisz, że religijność (twoja) nie może być drogą do piekła, to pomyśl jeszcze raz. Jak odróżnić, która religijność jest właściwa a która opaczna? Najbardziej racjonalne ze wszystkich "zgromadzeń" chrześcijańskich - katolicyzm - ma tutaj dobrą radę - poznawać po owocach. No i po tym, czy ktoś chce ci coś narzucić i cię zdominować, czy traktuje cię z szacunkiem? Czy okazuje ci troskę czy  wyraża ci pogardę i ty... jak przedmiot w jego, jakże dobrze chcących, rękach?

Współczesne czasy to czasy zajadłości. Także czasem religijnej zajadłości, którą ostatnio tak celnie potępił papież Leon. Czy były kiedyś dobre czasy? Nie było. Czy będą? Może dzisiaj, jeśli zaczną się to od pokoju, w moim, twoim sercu. A pokój to poczucie, że nic nie jest stracone, nic nie jest przegrane, że wszystko jest. Bo jest. Dla Ciebie i dla mnie. I oczywiście - między nami.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 41
u2

u2

02.05.2026 08:30

"z nieskończonego szeregu nauk" 

Nauk jest sporo, ale nie nieskończenie wiele, tylko skończenie, a współczesne nauki to nie religia. Choć pierwsze uniwersytety były założone przez katolickich duchownych i wykładano tam teologię, to przez wieki uniwersytety wyemancypowały od źródła religijnego i wręcz sieją antyreligijną propagandę.

Ba, nauki stały się obecnie zaprzeczeniem zdrowego rozsądku i stały się źródłem hejtowania ludzi inaczej myślących niż obowiązująca oszołomska ideologia 56+ płci, czy ideologia pt. "planeta płonie". Współczesna nauka stanęła na głowie i propaguje ewidentne nienaukowe oszustwa.

NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

02.05.2026 08:30

Samarytanie żyją do dzisiaj w dni nieparzyste 😉

encrypted-tbn0.gstatic.com

Zbyszek
Nazwa bloga:
W drodze
Zawód:
wolny
Miasto:
Lublin

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 636
Liczba wyświetleń: 938,971
Liczba komentarzy: 4,761

Ostatnie wpisy blogera

  • Przykazania - nakazy prawa czy rady?
  • Spekulacje religijne nt miłości
  • "Życie Chucka" - dobry film

Moje ostatnie komentarze

  • – Gdybyś miał objąć rządy w państwie, co byłoby twoim najważniejszym i pierwszym zdaniem? – zapytał Zilu– Naprawa słów.blog.zbyszeks.pl Ale jak się znaczenia słów nie zna, to można wszystko.…
  • :)
  • Ma pan rację. Komentarz ogólnie wykropkowałem. Pan Bartosiak jest jednak częstym gościem bardzo wielu programów i platform, w tym sensie jest promowany. Takie stwierdzenie będzie niewłaściwe, bo za…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Czy da się żyć bez Boga?
  • Prawda o nas - głupi, nieodpowiedzialni i źli
  • Pożegnanie roku 2021 i powitanie 2022 w 6 punktach

Ostatnio komentowane

  • NASZ_HENRY, Samarytanie żyją do dzisiaj w dni nieparzyste 😉 encrypted-tbn0.gstatic.com
  • u2, "z nieskończonego szeregu nauk" Nauk jest sporo, ale nie nieskończenie wiele, tylko skończenie, a współczesne nauki to nie religia. Choć pierwsze uniwersytety były założone przez katolickich…
  • u2, ***,,gwiazdy'' dziennikarstwa z TVN***Warto zwrócić uwagę, że stacja TVN została założona za środki zgromadzone w spółkach założonych na Panamie. A na Panamie prano kasę ukradzioną w aferze FOZZ.…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności