Spór między Austriacką Szkołą Ekonomiczną (ASE) a keynesizmem nie dotyczy tego, jakie narzędzia zastosować. Dotyczy tego, czym w ogóle jest ekonomia: czy jest nauką opisującą spontaniczne procesy społeczne, czy technologią ich korygowania. To nie jest różnica poglądów. To różnica ontologii i epistemologii.
Ekonomia jako fizyka czy jako inżynieria władzy?
Fizyk nie ma władzy nad światem. Może go tylko badać. Jeżeli model się nie zgadza – model ginie. Świat zostaje. To jest selekcja naturalna teorii.
Ekonomista funkcjonuje w innym układzie. On nie tylko opisuje gospodarkę. On współtworzy prawo, politykę pieniężną, regulacje. Jeżeli model się nie zgadza z rzeczywistością, istnieje trzecia droga: zmienić rzeczywistość prawną i polityczną, tak by pasowała do modelu. I to jest zasadnicza asymetria.
Dlatego ekonomia nie jest neutralnym odpowiednikiem fizyki społecznej. Jest nauką sprzężoną z władzą.
Czym naprawdę jest ASE?
Szkoła austriacka nie próbuje sterować gospodarką. Próbuje ją zrozumieć jako proces, który zachodzi niezależnie od intencji planistów. Traktuje prawo, instytucje i państwo jako zmienne zewnętrzne, a nie jako elementy równania, które można dowolnie przestawiać.
ASE nie zaczyna od równowagi. Zaczyna od czasu. Od niepewności. Od rozproszonej wiedzy. Od faktu, że nikt nie ma pełnej informacji o systemie, w którym działa. To czyni ją metodologicznie podobną do fizyki: najpierw pytanie, co się stanie, jeśli, a dopiero potem – jeśli w ogóle – pytanie, czy nam się to podoba.
Czym naprawdę jest keynesizm?
Keynesizm nie jest teorią spontanicznego porządku. Jest teorią zarządzania niedoskonałością. Zakłada, że gospodarka sama z siebie nie ma mechanizmu korekty albo że mechanizm ten jest zbyt wolny i politycznie nieakceptowalny.
Dlatego keynesizm od początku zakłada istnienie narzędzi przymusu: banku centralnego, długu publicznego, polityki fiskalnej. Bez nich traci sens. Nie jest teorią rynku. Jest praktyką państwa działającego na rynku i regulują tym rynkiem.
I tu pojawia się kluczowy fakt: keynesizm działa nie dlatego, że trafnie opisuje rzeczywistość, lecz dlatego, że rzeczywistość jest przebudowywana prawem tak, by do niego pasowała.
Falsyfikowalność kontra performatywność!
ASE jest teorią falsyfikowalną. Nie może niczego wymusić. Jeżeli jej przewidywania się nie sprawdzają – przegrywa.
Keynesizm jest teorią performatywną. Gdy rzeczywistość nie pasuje do modelu, zawsze można powiedzieć: interwencja była zbyt mała, zbyt krótka albo źle skalibrowana. A następnie… zwiększyć interwencję.
To nie jest wada moralna. To jest wada poznawcza.
Czy ASE twierdzi, że spontaniczne to znaczy optymalne?
Nie. ASE nie twierdzi, że świat bez interwencji jest idealny. Twierdzi coś znacznie węższego i bardziej brutalnego: każda ingerencja oparta na niepełnej wiedzy musi wprowadzić nowe zniekształcenia, których nie da się w pełni przewidzieć ani skorygować kolejną ingerencją. To jest twierdzenie epistemologiczne, nie ideologiczne.
Czy ASE ma receptę pozytywną?
Ma. Tyle że jest to recepta negatywna. Nie mówi: „zrób X, będzie dobrze”. Mówi: „nie rób Y, bo na pewno będzie gorzej”.
ASE nie obiecuje raju. Zabrania trucizn. To dokładnie ta sama logika, co w dobrej medycynie: primum non nocere. Egzekwuj własność. Egzekwuj umowy. Ustal reguły gry. I nie manipuluj cenami, pieniądzem i stopami procentowymi, bo to są sygnały informacyjne, których nie rozumiesz w całości.
Dlaczego keynesizm jest politycznie atrakcyjny?
Bo obiecuje działanie. Natychmiastowe. Widoczne. Mierzalne w kadencji. ASE obiecuje tylko jedno: że nie pogorszysz sytuacji szybciej, niż wynika to z błędów już popełnionych. To jest obietnica skromna. I dlatego politycznie martwa.
Konkluzja
Nie da się uczciwie powiedzieć, że ASE jest lepsza od keynesizmu w sensie politycznym. Keynesizm jest skuteczniejszy jako technologia władzy.
Da się natomiast powiedzieć coś znacznie ważniejszego: ASE jest lepsza jako teoria rozumienia procesów, bo nie udaje, że można trzymać rękę na wszystkich dźwigniach.
Fizyk musi dostosować model do świata. Ekonomista może dostosować świat do modelu. I właśnie dlatego ekonomia częściej się myli – nie dlatego, że świat jest prostszy, lecz dlatego, że władza maskuje błąd.
ASE nie mówi: „nic nie rób”. ASE mówi: „zanim zrobisz cokolwiek, uświadom sobie, że nie wiesz wystarczająco dużo, by to zrobić bez szkody.” To nie jest obietnica szczęścia. To jest ostrzeżenie przed pychą.
Grzegorz GPS Świderski
https://t.me/KanalBlogeraGPS
https://Twitter.com/gps65
https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele
Tagi: gps65, ekonomia, polityka, Austriacka Szkoła Ekonomiczna, keynesizm.