Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Kombinacja operacyjna „Łażący Łazarz”

Piotr Bączek, 19.05.2011
„Piotr Bączek jest blogerem Aleksandrem Ściosem, Bączek jest pułkownikiem służb specjalnych i ma zadanie skłócić przed wyborami nie tylko prawicę, ale zniszczyć również rodzące się inicjatywy obywatelskie” – takie i inne „rewelacje” przeczytałem ostatnio na kilku portalach internetowych.
Autorem tych „njusów” był znany bloger „Łażący Łazarz”. Potem przez kilka dni słuchałem pytań: „czy jesteś Ściosem”, „dochrapałeś się pułkownika”?
Zanim odniosę się do kwestii mego „pułkownikostwa”, blogowania pod pseudonimem Aleksander Ścios oraz rozbijania „inicjatyw obywatelskich”, nakreślę od siebie parę słów o tym demonicznym pułkowniku, który niszczy obecnie „inicjatywy obywatelskie” (jak to sformułowanie przypomina słowo wytrych rodem z PRL).
Od dziennikarza do weryfikatora
Prawdą jest, że przez szereg lat byłem dziennikarzem. Jednak pięć lat temu odszedłem z tego zawodu, dlatego wiele osób może nie pamiętać mnie z tamtego okresu. Swoją przygodę z tym zawodem rozpoczynałem pod koniec lat 80. w młodzieżowej, studenckiej i niepodległościowej prasie podziemnej, podkreślam słowo „podziemnej”. Byłem związany ze środowiskiem Federacji Młodzieży Walczącej Mariusza Romana, młodzieżówki Polskiej Partii Niepodległościowej Romualda Szeremietiewa oraz legendarnego MRKS Krzyśka Wolfa i Edka Mizikowskiego (m.in. kolportowałem pismo „CDN” i tam również ukazał się mój pierwszy tekst, chyba w 1986 r. lub 1987 r.). Byliśmy twardą, antysystemową opozycją, protestowaliśmy przeciwko umowom „okrągłego stołu”, wyborom kontraktowym, namaszczeniu przez „konstruktywną opozycję” „Jaruzela” na głowę państwa (czy ktoś jeszcze pamięta ówczesne hasła: „znajdzie się pała, na d… generała”, „PRON cię wzywa”), czy abolicyjnej dla komunistów „grubej kresce” premiera Tadeusza - „siły spokoju” – Mazowieckiego. Na początku 1990 r. demonstrowaliśmy pod Salą Kongresową przeciwko transformacji PZPR w SdRP, a „nasz rząd” wysłał na nas policjo-milicję. Z drugiej strony kształtowaliśmy się w duchu katolickiej nauki społecznej – np. w 1989 r. współorganizowałem w Warszawie pierwszą legalną demonstrację przeciwko obowiązującej wtedy ustawie z 1956 r. o dopuszczalności zabijania dzieci nienarodzonych. Z perspektywy lat stwierdzam, że ten sprzeciw przeciwko „magdalenkowym” umowom i „grubej kresce” uchronił mnie przed „heglowskim ukąszeniem” III RP, nie znalazłem się w „GW”, tym bardziej nie było dla nas miejsca w administracji państwowej. W prasie legalnej debiutowałem w 1991 r. – „Tygodnik Centrum”, „Nowy Świat” – pierwszym w oficjalnym obiegu wywiadem z profesorem Mirosławem Dakowskim o aferze FOZZ. Potem, aż do lipca 2006 r., współpraca i praca w kilku tygodnikach, najważniejsze etapy to „Gazeta Polska” i „Głos”. Moją ulubioną formą była , jak to sam określam, „publicystyka analityczna”. Przy skromnych wtedy źródłach – brak IPN, powstający dopiero internet, źródła dziennikarskie bojące się utraty pracy –starałem się uchwycić problemy III RP. Wzorowałem się na najlepszych autorach tego stylu z lat 80. – Józefie Darskim z podziemnej „Orientacji na prawo”, Ludwiku Dornie z „Głosu”, Józefie Mackiewiczu, ale też ich oponentach z obozu narodowego. Nie wymyśliłem więc żadnego oryginalnego „pióra” czy stylu, języka, sformułowań, które można bez trudu rozpoznać.
Prawdą jest, że znam ministra Antonioniego Macierewicza, i co więcej, o zgrozo dla niektórych, byłem jego pracownikiem. Nie jest żadną tajemnicą, że miałem ten zaszczyt, że byłem jego współpracownikiem, z kilkoma przerwami, od 1996 r. Byłem asystentem, dziennikarzem „Głosu”, redaktorem naczelnym tygodnika „Głos”, a w 2006 r. przez kilka tygodni także rzecznikiem prasowym min. Macierewicza.
Prawdą jest również, że byłem członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI. Zostałem nim w lipcu 2006 r., wtedy też odszedłem z funkcji szefa działu „IV Rzeczpospolita” Gazety Polskiej. Do dziś pamiętam lipcowe popołudnie, kiedy oznajmiłem zdumionemu T. Sakiewiczowi, że odchodzę z redakcji. Jeszcze bardziej zdziwił się, kiedy na jego pytanie: „Dlaczego? Gdzie?”, odpowiedziałem: „Nie mogę tego teraz powiedzieć”. Komisja Weryfikacyjna starała się bowiem jak najdłużej nie ujawniać personaliów członków. Konsekwencja mojego wyboru było całkowite zerwanie wszelkich kontaktów z „Gazetą Polską”, co przez pewien czas było zagadką dla moich koleżanek i kolegów z redakcji. Niekiedy zastanawiam się, śladem myślenia pisarza Phillipa K. Dicka, co stałoby się, gdybym został w „Gazecie Polskiej” i nie podjął społecznej pracy w Komisji.
W maju 2008 r. w wyniku prowokacji, przeprowadzono w moim domu rewizję. ABW szukała u mnie tzw. „Aneksu do raportu z weryfikacji” oraz dowodów na korupcję w Komisji. Miałem stać swoistymi „drzwiami” służb specjalnych do min. Macierewicza. Prowokacja zakończyłaby się sukcesem, gdybym przechowywał przynajmniej jeden niejawny dokument lub chociaż jego kopię (co w starych służbach było praktyką nagminną i przez przełożonych przyzwalaną). Wtedy można byłoby skompromitować weryfikatorów i oskarżyć ich o wynoszenie tajnych dokumentów i handel nimi. W związku z rewizją w moim domu SKW zawiesiła mi certyfikat dostępu do tajemnic, z tego też powodu musiałem zrezygnować z pracy w sejmowej komisji śledczej ds. nacisków (jednak w czerwcu 2010 r. SKW potwierdziła ważność certyfikatu).
Na marginesie dodam tylko, że nieprawdziwe były również sugestie mediów, że członkowie Komisji otrzymywali pensję w wysokości 20 tysięcy zł miesięcznie, a potem sowite odprawy i posady w najlepszych spółkach. Członkowie Komisji pracowali społecznie, otrzymywali jedynie diety na obiad, ustawodawca nie przewidział bowiem pensji za tę harówę, a po 2007 r. ci „wrogowie rządu miłości i marychy” byli często, jako pierwsi wyrzucani z kolejnych miejsc pracy.
Prawdziwa jest także informacja, że pracowałem w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Od października 2006 r. byłem szefem Zarządu Studiów i Analiz, który trzeba było – tak, jak kilka innych biur SKW – stworzyć od podstaw. Szukaliśmy nowych ludzi, ale staraliśmy się również wykorzystać te pozytywne, niewielkie „promile” ze starych służb, zerwaliśmy z dotychczas panującą zasadą analizy typu „kopiuj, wklej”. O efektach tych zmian niech świadczy fakt, że w grudniu 2010 r. ZSiA, jako jedyny Zarząd SKW, został zlikwidowany, ponieważ nawet po odejściu tylu ważnych osób nie pasował do systemu służby: „czy się stoi, czy się leży kilka tysięcy się należy”. Natomiast ja z SKW zostałem zwolniony w grudniu 2007 r., kiedy nowy szef służby płk Grzegorz Reszka (grał fana Pink Floydów, których także lubię) natychmiast zdymisjonował mnie, razem z grupą kilku dyrektorów, z dotychczasowej funkcji i wręczył wypowiedzenie. Nie otrzymałem żadnej propozycji, z SKW nie wiąże mnie już żadna umowa, oficjalna lub niejawna, podobnie jak z innymi specsłużbami.
Prawdą jest również, że po SKW pracowałem w BBN, a teraz jestem doradcą parlamentarnego zespołu ds. tragedii smoleńskiej.
Na tym jednak prawdziwe enuncjacje niejakiego „Łażącego Łazarza” kończą się.
Kłamstwa niejakiego „Łażącego Łazarza”
Nie jestem i nie byłem pułkownikiem SKW, innych służb mundurowych lub wojska (chociaż wiekowo znajduję się już w grupie generałów).
Nie byłem i nie jestem współpracownikiem specsłużb. W okresie 2006 – 2010 byłem dwukrotnie lustrowany, podlegałem również w tym zakresie postępowaniom sprawdzającym.
Nie prowadzę działalności politycznej, nie jestem posłem.
Nie prowadzę także działalności rozłamowej wśród innych „inicjatyw obywatelskich”.
Nie jestem Aleksandrem Ściosem i nie znam Aleksandra Ściosa.
Nie publikowałem w prasie pod innym pseudonimem, nie prowadziłem nawet bloga, co świadczy raczej o moim zacofaniu cywilizacyjnym niż demonicznej przebiegłości „wpływowego pułkownika służb specjalnych”.
Oczywiście niejaki „Łażący Łazarz” podważy moje oświadczenie. Być może ogłosi nawet, że ten „wpływowy pułkownik Bączek”, dalej manipuluje opinią blogerską, ukrywa swoje prawdziwe oblicze, by zrealizować niecne plany zniszczenia wspomnianych „inicjatyw obywatelskich”, które mogą uratować nasz kraj. Niektórzy zwolennicy niejakiego „Łażącego Łazarza” nawet stwierdzą: „dlaczego mamy wierzyć Baczkowi, który przecież pracował w służbach i tam nauczył się kręcić bączki”. Otóż istnieje wiarygodny i obiektywny dowód – pierwszy wpis na blogu Aleksandra Ściosa pochodzi z 5 grudnia 2007 r. (godzina 8:15). Natomiast płk Grzegorz Reszka (to ten co lubi Pink Floydów) zwolnił mnie z SKW również 5 grudnia 2007 r.. Każda osoba zatrudniona w służbach specjalnych znajduje się pod wnikliwą kontrolą. Kontrola ta staje się bardziej dociekliwa i uporczywa, jeżeli osoba kontrolowana zaczyna stwarzać zagrożenie dla służby, władzy i elity rządzącej. Tymczasem ja jeszcze przez kilka miesięcy znajdowałem się pod tą „opieką” i to nie tylko SKW. Musiałbym być skończonym idiotą, gdybym w tym okresie prowadził antyrządowego bloga. Co więcej, służby specjalne nie wytropiły tej „wrażej” działalności antyrządowej. Przypomnę tylko, że w okresie od grudnia 2007 do przynajmniej lata 2008 byłem bardzo dokładnie inwigilowany przez ABW i SKW w związku z prowadzoną wtedy prowokacją przeciwko Komisji Weryfikacyjnej. Potem byłem sprawdzany przez SKW, która odebrała mi dostęp do informacji niejawnych. Przez 2 lata służba prowadziła postępowanie sprawdzające, które dopiero w czerwcu 2010 r. zakończyło się zwróceniem mi certyfikatu dostępu do informacji niejawnych. Dlatego rzekoma moja działalność blogerska zostałaby skrzętnie ujawniona przez służby już w tamtym czasie i natychmiast wykorzystana, przynajmniej medialnie (np. „weryfikator-bloger walczy z rządem za państwowe diety – 23 złote”), jeśli nie procesowo.
Pompowanie „łażącego”autorytetu
Dlaczego zajmuję niejakim „Łażącym Łazarzem”, tłumaczę się, wykazuję, że nie jestem „wielbłądem”, tracę czas, wynajduję argumenty, próbuję przekonać innych?
Pogłoski o tym, że jestem postrzegany jako Aleksander Ścios, docierały do mnie od kilku lat, bagatelizowałem je, z zasady nie dementowałem ich, znając regułę „dementi jest potwierdzeniem prawdziwości”. Słowem, miałem inne problemy.
Co stało się takiego, że zdecydowałem się przerwać milczenie?
Bynajmniej nie dlatego, żeby odciąć się od Aleksandra Ściosa, wręcz przeciwnie. Uważam jego „publicystykę analityczną” za bardzo ważną, wypełniającą lukę w spacyfikowanych mediach.
Porównanie mnie do jego osoby nie degraduje mnie ani nie wyróżnia.
Nie czyniłbym tego tak drobiazgowo, nie zajmowałbym się tymi „łażącymi” dywagacjami (dotychczas „Łażący Łazarz”, ani mnie grzał, ani ziębił), gdyby nie kilka spraw – jego kłamstwa są kolejnymi atakami na moją osobą, które wprost odbieram jako pogróżki. Po drugie, „Łażący Łazarz” przez kilka miesięcy stał się opiniotwórczą osobistością, która dąży do tworzenia ruchu społecznego. Jednak każda „inicjatywa obywatelska”, która była budowana na kłamstwie, okazywała się „zamkiem na piasku”. Jestem również jedyną osobą, która pod swoim nazwiskiem może zaświadczyć, że „Łażący Łazarz” ordynarnie kłamie. Aleksander Ścios chce pozostać anonimowy, dlatego jego stwierdzenia mogą być nieustannie podważane. W moim przypadku „Łażący Łazarz” nie może tak postąpić.
Podejrzewam, że niejaki „Łażący Łazarz” utożsamiając Bączka ze Ściosem miał inny cel. Jaki? Żeby odpowiedzieć na to pytanie przypomnijmy sobie twórczość „Łażącego Łazarza”. O niejakim „Łażącym Łazarzu” usłyszałem w czerwcu 2010 r., po jego dwóch publikacjach na temat tragedii smoleńskiej – „Gruppenführer KAT” oraz „Głowa zdrajcy”. Przypomnę, że „Łażący Łazarz” przeanalizował dostępną dokumentację i wskazywał na winnych największego dramatu powojennej Polski. Dzięki tym i kolejnym „smoleńskim” tekstom niejaki „Łażący Łazarz” stał się gwiazdą blogerską, zyskał rozgłos ponadinternetowy, wręcz autorytet w tej tematyce. Jego publikacje cieszyły się wielką popularnością, chociaż obecnie warto je przeanalizować jeszcze raz, ale pod zupełnie innym kątem, mianowicie jakich wątków zabrakło w tych tekstach?
Dość szybko „Łażący Łazarz” wykorzystał tę popularność – poinformował, że zbiera fundusze na nowy projekt, bardzo szybko dotarł do anonimowych sponsorów, zorganizował nowy portal (Nowy Ekran), skupił wokół siebie społeczność blogerską, twierdził, że dąży do ujawnienia całej prawdy o tragedii smoleńskiej, wysuwał coraz to bardziej śmiałe hipotezy (być może niektóre nawet prawdziwe), by w końcu ogłosić konieczność powstania nowego ruchu, środowiska, które wesprze Prawo i Sprawiedliwość w nadchodzących wyborach. Jednocześnie na Nowym Ekranie ukazał się m.in. wywiad propagujący generała Tadeusza Wileckiego. W ciągu kilku miesięcy stworzono autorytet, którego rzeczywiste cele były nieznane dla ogółu.
W miarę upływu czasu pojawiły się informacje na temat przeszłości i związków sponsorów nowego projektu medialnego. Jednak niejaki „Łażący Łazarz” nie odpowiedział na te informacje w sposób spokojny i wyważony, ale wściekle zaatakował blogerów (szczególnie Aleksandra Ściosa), próbujących dociec, kto stoi za sponsorami i czy mają oni jakieś niejasne powiązania.
Łażące kręcenie „bączka”
W tym momencie zamiast merytorycznej odpowiedzi niejaki „Łażący Łazarz” zakręcił przysłowiowego „bączka” na portalu. Nagle pojawiła się w jego wpisach moja skromna osoba, o której to można było przeczytać w różnych miejscach m.in.:
„Uderzenie nastapiło dość szybko ze strony wpływowego pułkownika Piotra Bączka (podpisującego się jako Ścios) dziennikarza i oficera służb specjalnych, który działając w interesie wąskiej grupy bojącej się naruszenia dwupartyjnego status quo (stawką są miejsca na listach PiS) zrobił z NE to czym niszczył wcześniej ludzi i rozbijał wiele innych inicjatyw - zarzucając agenturalność. To świetny sposób na skłócanie prawicy. (…)
Nie wiem kim Ty jesteś, ale jeżeli słyszę, że bloger A.Ścios to w rzeczywistości pułkownik służb specjalnych Piotr Bączek, zadaniowany [zwracam uwagę na użyte sformułowanie „zadaniowany”, stosując metodę analizy leksykalnej tekstów niejakiego „Łażącego Łazarza” można stwierdzić, że miał on do czynienia ze służbami specjalnymi, gdyż wyrażenie to jest zapożyczone z języka tego środowiska – PB] do rozmontowywania wszelkich inicjatyw obywatelskich za pomocą insynuacji o agenturalność (by po prawej stronie była tylko jedna opcja) to wszystko zaczyna mi sie pięknie składać. Wystarczy zresztą porównać teksty Bączka w Głosie [swoją drogą dlaczego niejaki „Łażący Łazarz zapomniał o moich tekstach w Gazecie Polskiej” – PB] i teksty blogera Ściosa, by mieć jasność, że to to samo pióro. Blogerzy powinni wiedzieć o takich rzeczach. (…)
Sporo tych bączków Ściosa. Składam jak Pan widzi 2 do 2 nie gorzej od samego pana pułkownika. Tyle tylko, że nie atakuję na zamówienie lecz staram się zrozumieć skąd idzie atak na mnie i NE. I dlaczego. (…)
Tu jest inaczej, nieufność powstaje tylko i wyłącznie na bazie insynuacji: najpierw Targalskiego (podpisującego się jako Darski), który po prostu znalazł sobie sposób na zniechęcenie czytelników do NE jako konkurenta Niezalezna.pl po prawej stronie mediów; a następnie insynuacji pułkownika Piotra Bączka podpisującego się jako A. Ścios, który ma zadanie rozbijać każdą inicjatywę obywatelską dziejącą się poza PiS. (…)
Jest [tzn. Bączek] pułkownikiem mianowanym przez Antoniego Macierewicza. Wiem to z pewnych źródeł ale nie będę zdradzał informatorów. Potwierdza to także porównawcza analiza tekstów tych "dwóch" osób, aż 4 notki Ściosa poświęcone personalnie obronie Piotra Bączka (linki podawałem). Ponadto pytania zadawane Ściosowi na temat jego prawdziwej tożsamości najpierw były wykasowywane a potem wywołały bardzo nerwową reakcję. Najsmutniejsze w tym wszystkim że pułkownik Bączek broniący interesów (jak sie okazało) głownie swojej koterii ma wielki krąg wyznawców, którzy wierzą, że mu chodzi o Polskę. (…)
Albo bardzo krótkowzroczny jest Pan Ścios-Bączek, albo programowo działa na szkodę Polski a na rzecz wąskiej grupy polityków pragnących zachowania status quo na listach wyborczych. (…)
Wybacz, ale nie uważamy by pisanie Ściosa/Bączka - działającego w imieniu tylko jednej frakcji PiS - powinno mieć wpływ na projekt, który jeśli sie uda, uważam za ratunek dla Polski i sposób na odsunięcie Tuska od władzy. Masz wyczucie socjologiczne, więc powinnaś wiedzieć, że takie innowacyjne projekty aktywizacyjne mogą dziś sie powieść".
Słowem ten Bączek, według „Łażącego Łazarza”, to jakaś demoniczna postać, „pułkownik trzymający nitki życia politycznego”, niczym dr Jekkyl i pan Hyde współczesnej Polski.
Zadaniowany bloger
Rozpętała się dyskusja na temat Ścios-Bączek, inni blogerzy Nowego Ekranu również doszukiwali się związków pomiędzy Bączkiem i Ściosem. W tekście „Prawda Nas Wyzwoli” stwierdzono m.in.: Niezbędne - w imię prawdy, w imię pełnej jasności intencji i przyjętych celów inicjatyw obywatelskich organizowanych przez NE – wydaje się udzielenie jednoznacznej odpowiedzi, czy wymieniany przez redaktora naczelnego NE Piotr Bączek ps. 'Aleksander Ścios' to ten sam Piotr Bączek - członek Komisji Weryfikacyjnej WSI, wieloletni współpracownik Antoniego Macierewicza, redaktor wydawanego od ponad trzydziestu lat pisma "Głos". (…) Jeśli redaktor naczelny NE miał na myśli zupełnie inną osobę, przypadkowo noszącą takie same imię i nazwisko jak przedstawiony powyżej Piotr Bączek - w imię przywoływanej na wstępie potrzeby prawdy - niezbędne wydaje się szersze przedstawienie tej osoby, dla pełnej wiedzy i jasności, jacy ludzie starają się stanąć na drodze zamierzeniom NE i skupionych wokół niego środowisk.
Także na innych portalach pojawiły się wpisy, powołujące się na „Łażącego Łazarza”, np. „Mnich Zarazy” na blogu Aleksandra Ściosa stwierdził: „Niepokojące jest to, że o naszym gospodarzu mówi się, że nie jest zwykłym blogerem ale osobą zadaniowaną [i znowu to specsłownictwo – PB] do rozbijania nowo powstających ruchów na prawicy. Konkretnie, że pułkownik Piotr Bączek ma wykonywać tą robotę. Mnie osobiście niepokoją takie pogłoski bo często czytam p. Aleksandra Ściosa (choć dawno już nie komentowałem) I nieraz polecałem swoim znajomym”.
Natomiast na portalu niepoprawni.pl niektórzy uczestnicy dyskusji dobrze oceniali publikacje „Łażącego Łazarza” na mój temat – blogerka „Ciri” pisała m.in.: „Jak myślisz, jak Łazarz miał udowodnić, że nie jest wielbłądem? Musiał ujawnić Ściosa, bo niestety - powiem dosadnie - jak ktoś Cię po jajach kopie, to chyba mu nie powiesz - stary tak nie można - tylko mu oddasz :)
Sorry za dosadność. Ale tak to wygląda z mojego punktu widzenia. Przypominam, że nie jestem facetem :)
(…) I nie dziw się, że reaguje jak reaguje - nie ma nic gorszego, jak mieć czysty plan i intencje (sprawdzone i nie podlane sosem służb) i zostać niesłusznie pomówionym przez swoich. Coś o tym wiem. (…) W samym PiS najprawdopodobniej jeszcze jest agentura, dlaczego więc GP miała być od nich wolna. Pytanie tylko jaka i dokąd prowadzi”.
Natomiast sam „Łażący Łazarz” oświadczył, że dobrze uczynił uosabiając Ściosa z Bączkiem: „powtarzam, oficerów służb specjalnych wprowadzających czytelników w błąd, że są niezależnymi blogerami etykieta nie dotyczy. Należy ich demaskować i tyle. Inaczej zawsze będziemy wszyscy manipulowani”.
Nie znam i nie znałem osobiście „Łażącego Łazarza”, podejrzewam również, że nie miałem nawet wątpliwej przyjemności chwilowego obcowania z tym osobnikiem. Nie komentowałem jego tekstów, w żaden sposób nie odnosiłem się również do jego osoby. Był dla mnie anonimową osobą. Jego atak nie był więc podyktowany osobistymi animozjami. Raczej był to wykalkulowany, wyrafinowany zabieg socjotechniczny, skierowania agresji, nienawiści wobec przedstawiciela określonego środowiska, To, że „obiekt ataku” nie jest osobą powszechnie znaną sprzyjał temu, gdyż wielu czytelników mogło uwierzyć w kłamstwa „Łażącego Łazarza”, że Bączek rozbija prawicę, niszczy „inicjatywy obywatelskie”, że jest „wpływowym” i „zadaniowanym” człowiekiem służb specjalnych. Musi jednak zastanawiać fakt, dlaczego „Łażący Łazarz” zaatakował Aleksandra Ściosa, którego utożsamił ze środowiskiem, które niedawno weryfikowało WSI, a obecnie zajmuje się tragedią smoleńską. Rzekomy związek Bączek - Ścios uznał za dyskwalifikujący dla tego znanego blogera. Stałem się „czarnym ludem”, którym postraszeni zostali czytelnicy „Łażącego Łazarza” – Ścios to Bączek, a Bączek to „zadaniowany” człowiek specsłużb. „Łażący Łazarz” nie wyjaśniał jednak czytelnikom jakie to były służby, pod czyim kierownictwem, w jakim okresie, nie wspominając już o tym, że z tych służb wyleciałem na przysłowiowy bruk, ostro hamując zębami, by nie wpaść w przepaść.
Był to podwójny zabieg „oczernienia” – Aleksandra Ściosa, ale i mnie. Dla mnie „Łażący Łazarz” nie przewidział żadnego prawa do obrony, czy choćby repliki. „Łażący Łazarz” uznał mnie za wroga, nawet nie konkurenta politycznego. Jest to o tyle dziwne, że działam w parlamentarnym zespole ds. tragedii smoleńskiej i wydawałoby się, że autor tekstów o tragedii smoleńskiej nie powinien dobierać argumentów w taki sposób, zohydzać osoby, której nawet nie zna. Taki zabieg mogła zrobić tylko osoba, której zależy na podważeniu prac tego zespołu, nawet poprzez oczernienie Bogu ducha winnego doradcy, który w istocie zajmuje się spinaczami - liczył się tylko efekt końcowy, mniejsza o metody.
Parlamentarny zespół dla „Łażącego Łazarza” stał się takim „czarnym ludem”, widoczne to jest np. w stosunku do posła A. Macierewicza. Dziwnym jak na osobę, która deklaruje, że zajmuje się wyjaśnianiem tragedii smoleńskiej. Oto z jednej strony publikuje artykuły demaskujące rząd Tuska, tworzy internetowy ruch protestu, ale z drugiej strony promuje generała Tadeusza Wileckiego, atakuje prawicowych blogerów i parlamentarny zespół, nie wspominając już o tajemniczych sponsorach.
Jak wytłumaczyć tę dychotomię i nagły atak „antybączkowych” parkosyzmów tej słownej agresji „Łażącego Łazarza”? Dlaczego kłamał na mój temat? Może brak wiedzy, wzajemne intrygi, dążenie do sławy za wszelką cenę? Inną możliwą odpowiedzią na te pytania jest stwierdzenie, że niejaki „Łażący Łazarz” uczestniczył (może nawet nieświadomie) w swoistej „kombinacji operacyjnej” wpływowych przedstawicieli środowisk biznesu, polityki, mediów, specsłużb. Kombinacji zbliżonej do prowokacji przeciwko Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI. Działania te wzorowane, na PRL-owskich grach operacyjnych komunistycznych służb specjalnych, mogły dążyć do wykreowania nowego ruchu politycznego, który w przyszłości mógłby stać się partnerem PiS-u, a nawet zastąpić tę partię. Za taką interpretacją przemawia fakt, że niejaki „Łażący Łazarz” aktywnie uczestniczy, jak podaje infosfera, w oddolnych inicjatywach ruchu smoleńskiego. Może jest tylko przysłowiowym „użytecznym idiotą”, który naiwnie realizował odgórny plan skanalizowania niezadowolenia społecznego w pewnej enklawie, przejęcia społecznego ruchu smoleńskiego i zdyskredytowania innych.
Może…, ale czy tak inteligentna osoba jak „Łażący Łazarz” może postępować tak głupio?
PIOTR BĄCZEK
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 52249
Józef Darski

Józef Darski

19.05.2011 10:18

Początkowo stawiałem na operację "ego" wobec ŁŁ, czyli klasyczną metodę werbunku służb. Szantaż wykluczałem, gdyż szantażowany człowiek nigdy nie będzie tak skuteczny jak działający z własnej woli. To ego dyktuje aktywność.
Teraz, widząc skalę przewdsięwzięcia, przychylam się do hipotezy, iż Smoleńsku służył zalegendowaniu ŁŁ. Ciekawe do kogo w Moskwie  prowadzą nitki. Na Węgrzech zinfiltrowanym ugrupowaniem prawicy są Jobbik. Czy zatem chodzi o stworzenie ich polskiego odpowiednika? Wybory obligent.
Domyślny avatar

Wojtek

19.05.2011 10:44

Dodane przez Józef Darski w odpowiedzi na Legendowanie

Szanowny Panie Darski. Mamy pytanie, czy również Pana prawdziwe nazwisko zostało ujawnione przez „zadaniowanych” czy to Pan sam się ujawnił?
Józef Darski

Józef Darski

19.05.2011 11:11

Dodane przez Wojtek w odpowiedzi na pytanie

Po prostu w publicystyce posługuję się tradycyjnym pseudonimem z lat 1980-tych, a w nauce nazwiskiem. W ten sposób rozgraniczam te dwie sfery działalności.
Zygmunt Korus

Zygmunt Korus

20.05.2011 02:00

Dodane przez Józef Darski w odpowiedzi na nikt mnie nie ujawnił

pod nazwiskiem publikując teksty anty rozbijactwu, programowi rozłamowemu, który szybko i łatwo można tam było spostrzec. Potem napisałem o zakotwiczeniu ŁŁ =NE o Salon24 i Igora Janke (teza, że ŁŁ jest "szczurołapem"). Szef NE podejmował kilkakrotnie polemikę z moimi podejrzeniami, że to wszystko, co usilnie się ukierunkowuje poprzez to forum, jest skądś sterowane przeciwko Patriotycznej Prawicy, a zwłaszcza PIS-owi i Jarosławowi Kaczyńskiemu. I także całej Strefie Wolnego Słowa. ŁŁ też próbował mnie demaskować sugerując, że jestem kimś innym, czyli znanym blogerem z niepoprawnych.pl. Ten "chwyt" na kreowanie zamieszania i dezawuację dobrze jest naświetlony w artykule powyżej: jako cecha i sposób przekonywania akolitów i trwania przy swoim szefa NE..
Wielu blogerów tamże, podobnie jak ja, podjęło "walkę" z tym "ciągiem zmyłek", polemikę otwartym tekstem; i widząc "maliny" wycofało się stamtąd. Ja na razie jeszcze tkwię, ale ograniczyłem się do kontrujących komentarzy, nie dając już tekstów autorskich.
A tak poza wszystkim: tajemniczy Łazarz, autor demaskującego tekstu pt. KAT, nagle ujawnił się na spotkaniu dziennikarskim, odsłonił swoją twarz. Potem zaczął demaskować innych, Ścioso-Bączka. Co to za pojmowanie pseudonimu, ksywy czy nicku? Albo się chronimy przed niebezpieczeństwem jak partyzanci, albo jesteśmy kryminalistami, albo mamy pseudonim literacko-dziennikarski. Anonimowość w sieci. Jej istota. Zawsze obowiązuje zasada poszanowania tajemnicy tego, kto się za taką emblematycznością z wyboru chowa. Np. trollowanie boli, przeszkadza, ale ukrywanie się jest zasadą hasbary. Złamanie kodu anonimowości poprzez dostep do IP na poziomie pozasądowym jest naruszeniem fundamentow wolności głoszenia poglądow, ktore tak nas pociągaja w blogosferze. A nie jakieś zmanipulowane personalizowanie nicków. Bezwzględnie ŁŁ w tym zakresie nie ma racji. Blogerka "Kataryna" była tego bolesnym przykładem, co potrafią zrobić szuje, gdy publicystyka bieżąca im wadzi, dzięki broni, jaką jest pisanie prawdy.
NE, w sensie sponsoringu ukierunkowanego na rozbijactwo prawicy, jest jako tako zastopowany, i już widać, że to forum stało się śmietnikiem i magmą jak każde inne. Niemniej warto tam od czasu do czasu wpisywać komentarze do rzeczy, bo nalot lemingów jest tamże tak ogromny, że wkrótce trzeba tam będzie robić taką samą robotę u podstaw jak na salonie24, onecie, wirtualnej polsce czy też  innych popularnych "pudelkach" czy "pluszakach".
Domyślny avatar

godot

20.05.2011 04:17

Dodane przez Zygmunt Korus w odpowiedzi na Powalczyłem trochę na NE

freeyourmind.salon24.pl
Domyślny avatar

opinia

05.06.2011 00:03

Dodane przez godot w odpowiedzi na Ważny,,,

Pozniej LL zaczal krytycznie pisac o Jaroslawie Kaczynskim.No i do tego zainteresownie Polikota LL .To bylo w ubieglym roku.Zalozyl ten pan NE, ale sponsor z Australi moze budzic podejrzenia.Okradl Polski Bank na kilkadziesiat milionow , dla mnie to taki drugi Bagsik.Mysle ,ze o przeszlosci sponsora LL wiedzial.Czy zostal wpuszczony w maliny?
Domyślny avatar

Sceptyk

20.05.2011 12:13

Dodane przez Zygmunt Korus w odpowiedzi na Powalczyłem trochę na NE

Pan, że na spotkaniu dziennikarskim ujawnił twarz. A czy swoje nazwisko, Tomasz Parol, też ujawnił? Bo dopiero na S24 dwa dni temu je ujawniono. Pozdrawiam
Domyślny avatar

Jawa

19.05.2011 10:48

Dodane przez Józef Darski w odpowiedzi na Legendowanie

byłoby już dokonane gdyby Jarosław też poleciał do Smoleńska 10 kwietnia 2010r, PiS-em rządziliby już pinowcy.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 02:10

Dodane przez Józef Darski w odpowiedzi na Legendowanie

Ale najpierw był Smoleńsk, potem gwałtowna kariera ŁŁ, czyli został on "obudzony" do tej sprawy, albo wykorzystany, czego nie wiedział (czyli "pozyteczny idiota") i teraz nie ma powrotu, gdyz za wiele zaiwestował (zwłaszcza reputację) w nowy projekt.
Nie rozpatrujmy tego problemu personalnie (tzn. w odniesieniu do ŁŁ), ale systemowo.
Domyślny avatar

Siwy

19.05.2011 10:38

Czy ten łażący Łazarz jest wtyką służb ? Jego zachowanie jest mętne i to coraz bardziej.W okół Łażącego Łazarza robi się coraz bardziej smrodliwie.Czas jest najlepszym weryfikatorem i zobaczymy czy Łażący Łazarz jest w porządku,czysty bez garbu czy typową wtyką ?
Domyślny avatar

Gość2341

19.05.2011 10:57

Dodane przez Siwy w odpowiedzi na A ja pytam

madziarsekator.nowyekran.pl
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 01:51

Dodane przez Gość2341 w odpowiedzi na Na NE też burza

Duża burza
Takze w tym miejscutomaszandrzej.nowyekran.pl
Domyślny avatar

Gość

19.05.2011 11:07

Oskarżajcie się nawzajem o agenturalizm,rzucajcie na siebie błotem - prawicowe ruchy bardzo tego potrzebują. Właśnie o to chodzi, aby inicjatywy społeczne mieściły się w efekcie na wielu porozrzucanych kanapach i patrzyły na siebie wzajemnie wilkiem. Tylko tak dalej! Mdli mnie...
Domyślny avatar

Mycha

19.05.2011 17:38

Dodane przez Gość w odpowiedzi na Tak jest!

To zwymiotuj. Nie każdy musi być i jest twardzielem. A sprawy służb specjalnych nie są tematem dla wszystkich. Tylko dla niewielu. Skoro wiesz, że do tego się nie nadajesz, to nie wchodź w to.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 01:49

Dodane przez Gość w odpowiedzi na Tak jest!

Jak mdli, to proszę do łazienki. I to szybko
Domyślny avatar

Rodaczka

27.05.2011 08:41

Dodane przez Gość w odpowiedzi na Tak jest!

Dokladnie tak jest i przytocze jeszcze co Mycha napisala do mnie, osoba ktora mnie nie zna absolutnie i ponoc jest tu uwazana za madra. Wpisze to tutaj bo moja odpowiedz do niej zostala ocenzurowana i nie puszczona. Mycha: Rodaczka Strasznie dużo na jeden temat gadasz, mimo udzielonych odpowiedzi dalej wiele pytań zadajesz, bez przerwy podważasz prawdziwość słów autora a nawet w to kim jest wątpisz lub raczej usilnie temu zaprzeczasz, do bezpodstawnych insynuacji się posuwając. Usiłujesz opinię mu zepsuć, bezzasadne zarzuty mu przedstawiając i oskarżenia rzucając. Ze WSI jesteś? Powiem Ci jedno. Nie tędy droga. Zła, nieskuteczna metoda. Za nachalna z tą czarną propagandą jesteś, choć w formie pytań i wątpliwości stosowaną. Moim zdaniem, rzecz jasna. Przekaż to komu trzeba. Dla mnie już 'spalona' tu jesteś. "Niedobrze wierzyć w człowieka, lepiej być go pewnym." (S.J.Lec) uuuuuuuuuuuuu.......Skoro ja sie posuwam do bezpodstawnych insynuacji i psuje komus opinie to tym bardziej ty sama to robisz. Jesli ja jestem ze WSI to sama jestes 'spiochem' bo wszystkie twoje wypowiedzi to albo popieram albo wymijajace ze nie wiadomo za kim czy za czym jestes. Jesli ja jestem 'spalona' dla ciebie to swoja wypowiedzia to dla mnie jestes sama 'spalona' na tym forum. Nic rzeczowego nie napisalas a wrecz obrzucilas mnie blotem. I tak prawda jest "Niedobrze wierzyc w czlowieka, lepiej byc go pewnym" co sie tyczy rowniez Pana Baczka.
Domyślny avatar

Gość

19.05.2011 11:44

Szanowny autorze! napisał Pan cyt.: "W tekście „Prawda Nas Wyzwoli” stwierdzono m.in.: Niezbędne - w imię prawdy, w imię pełnej jasności intencji i przyjętych celów inicjatyw obywatelskich organizowanych przez NE – wydaje się udzielenie jednoznacznej odpowiedzi, czy wymieniany przez redaktora naczelnego NE Piotr Bączek ps. 'Aleksander Ścios' to ten sam Piotr Bączek - członek Komisji Weryfikacyjnej WSI, wieloletni współpracownik Antoniego Macierewicza, redaktor wydawanego od ponad trzydziestu lat pisma "Głos". (…) Jeśli redaktor naczelny NE miał na myśli zupełnie inną osobę, przypadkowo noszącą takie same imię i nazwisko jak przedstawiony powyżej Piotr Bączek - w imię przywoływanej na wstępie potrzeby prawdy - niezbędne wydaje się szersze przedstawienie tej osoby, dla pełnej wiedzy i jasności, jacy ludzie starają się stanąć na drodze zamierzeniom NE i skupionych wokół niego środowisk". Jestem autorem tych słów i odnoszę wrażenie, że zostałem przez Pana zrozumiany całkowicie wbrew moim intencjom - w tym tekście chciałem, aby ŁŁ jednoznacznie potwierdził kogo uznaje za ściosa, a przede wszystkim aby na miarę swoich mozliwości pokazać przed kim usiłuje straszyć ŁŁ blogerów i sympatyków NE; zaszczytem dla mnie było zacytowanie mojego tekstu przez seawolfa i postawienie wynikajacego z niego pytania: czy Ryszard Opara czy Antoni Macierewicz? Ja swoją odpowiedż miałem jasną zanim ten temat pojawił się na NE - na którym publikowałem swoje skromne poparcie dla Solidarnych 2010, a obecnie już robię to w innym miejscu. Z wyrazami szacunku i uznania - Polon (www.poloniada.salon24.pl)
Domyślny avatar

Gość

19.05.2011 11:56

Dodane przez Gość w odpowiedzi na Scios - Bączek

Poprawka: "skromne poparcie dla Solidarnych 2010" - miało być 'skromne wyrazy poparcia..' Polon
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 01:48

Dodane przez Gość w odpowiedzi na Scios - Bączek

Oki :)
Sytuacja jest podobna, jak z portalem Niepoprawni.pl
Zacytowałem Pana, aby pokazac, że kłamstwa ŁŁ stały się głosne, były komentowane przez inne osoby, dyskutowane w infosferze.
Powyzszy fragment Pana wpisu zacytowałem, bez komentarza.
Nie przedstawiłem Pana, jako zwolennika ŁŁ, wskazałem tylko na dyskusję, którą wywołał swoimi kłamstwami.
pzdr
Domyślny avatar

Mr Lukas

19.05.2011 11:54

Jestem prostym obserwatorem zycia politycznego, w takim stopniu, aby idac do urny wiedziec na kogo glosuje. Z calego zgielku informacji i dezinformcji(patrz: sytuacja na Nowym Ekranie) musze sobie wyrobic zdanie polegajac jedynie na swoim rozsadku i umiejetnosciach czytania ze zrozumieniem. Panu, panie Piotrze latwiej. A jednak widze, ze we wlasciwym momencie zapalila mi sie czerwona lampka. chodzi mi o ten moment (ale nie tylko) atakow Łazacego Łazarza, kiedy wskazuje pana jako czlowieka "zadaniowanego", agenta stojacego na strazy obecnego status quo czyli niepodzielnego panowania dwoch partii PO i PiS. Wychodzi na to, ze wlasciwie nie ma roznicy miedzy PO i PiS ("tak samo kradna" - skad my to znamy?), a pan rownie dobrze jak agentem Macierewicza moglby byc agentem Tuska. Wlasnie w tym miejscu wiarygodnosc ŁŁ w moich oczach zaczela sie sypac. Pozdrawiam
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 02:38

Dodane przez Mr Lukas w odpowiedzi na Jestem prostym obserwatorem

Ale tzw."zdrowy rozsądek" jest najzdrowszy, żeby tak wszyscy nim się kierowali, to nie byłoby tylu kłopotów. To właśnie "zdrowy rozsądek włącza nam czerwoną lampkę, to od nas zależy, czy lekceważymy takie ostrzeżenie, czy też wyciągamy wnioski.
A różnice są przecież zasadnicze
pzdr
Domyślny avatar

Alina

19.05.2011 12:30

To jest porażające ! Nie jestem wprawna w polityce, ale trochę czytam i oglądam. Staram się przynajmniej zrozumieć otaczającą mnie rzeczywistość. Wiele razy to co sercem czułam, że jest dobre natychmiast się rozwalało. Wiem pewnikiem, że Pan po części ma rację. Zdarzało się wcześniej i zdarza się teraz. Bo jak można sobie wytłumaczyć takie sprawy i takich polityków, których zgoła szanuję i lubię i którzy robili coś wspólnego. Wszystko zaczynało się dobrze, a po krótkim czasie rozczłonkowało się na drobne kawałeczki. Dziwnym zbiegiem okoliczności dzieje się to najczęściej prawej stronie politycznej. Dziwnym zbiegiem okoliczności od 1989 roku na świeczniku Ci sami postkomuniści. Dziwnym trafem jak prawica zaczyna się dogadywać, to za chwilę z niej robi się kilka małych partyjek. A postkomuna jak trzymała się mocno tak trzyma. Pytam się ile czasu musi minąć by nauczyć uważnie czytać między wierszami. Niech Pan zrozumie, że tak przeciętnemu Obywatelowi jakim jestem ja. Takiemu Obywatelowi zajęło to bardzo dużo czasu. Ja akurat miałam szczęście, bo trafiłam na prawych ludzi. Wielu nie miało takiego szczęścia. Patrząc tylko na moje proste środowisko. Wielu nie wie która gazeta jest prawicową, która lewicowa itp. Zabiegani, oszukani za czasów PRL i oszukani teraz. Czują intuicyjnie i przez skórę, że coś jest nie tak. A z bezsilności mówią, nie wierzę politykom - wszyscy tacy sami. Nie mają czasu na obejrzenie wiadomości, przeczytania gazety. Pracują często, gęsto nie zgodnie ze swoimi zdobytymi kwalifikacjami po 12 godzin by nakarmić rodzinę.Jest nadzieja w internecie. Coraz częściej kupują komputer. Można powiedzieć zajrzyj na tą stronę to dowiesz się coś ciekawego. Ale już słyszałam, że są zakusy by to okroić. Jeszcze prosty lud pozna prawdę. Zadaję sobie pytanie jak długo będzie można swobodnie pisać.
Domyślny avatar

emma.

19.05.2011 14:35

o LL i jego niejasnych kombinacjach z Nowym Ekranem.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 01:34

Dodane przez emma. w odpowiedzi na kiedys Pan juz pisal

Nie, nigdy nie pisałem o ŁŁ i NE.
Od 2006 r. nie jestem dziennikarzem, od tego czasu opublikowałem tylko 3-4 artykuły (mogę je odszukac).
Widocznie pomyliła mnie Pani z kims innym
Domyślny avatar

Andrzej W.

19.05.2011 16:29

Pański tekst wydaje się być przekonywający.Nie przekonuje używanie "zadaniowanego".Często używam "kombinacja oper.",ale służby raczej nigdy by mnie nie zatrudniły.Przekonuje natomiast próba upieczenia dwóch pieczeni na jednym ruszcie tj.Bączek-Ścios.Pańską dział.znamy,należy zatem raz jeszcze dokonać analizy tekstów Ściosa.Choć pamiętam doskonale trafność tychże(nie wszystkich)i w co uderzały.Jednak teraz każde zdanie muszę przeanalizować na nowo.Przekonuje także próba dyskredyt.kogoś,kto zbrodnią smoleńską się zajmuje.I to przez kogoś komu jej wyjaśnienie ponoć leży na sercu.To dwa mocne Pańskie argumenty.Przekonywające.Jest jeszcze coś w temacie.Najprostszym sposobem na kompro. ŁŁ byłoby "pokazanie się" przez A.Ściosa.To jednak zależy wyłącznie od Jego decyzji.I tę trzeba absolutnie uszanować.I raczej powinien się dokładnie zastanowić,bo skoro ŁŁ również na Jego dyskredyt. zależało to...
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 01:31

Dodane przez Andrzej W. w odpowiedzi na Autor

To jest polowanie na p. AŚ.
Zostawmy p. AŚ w spokoju, jeżeli chce pozostac anonimowy, to ma do tego prawo, tak jak każdy internauta, który nie narusza prawa. Pan AŚ jedynie uczciwie analizował sytuację w kraju, wielu stanął kością w gardle. Głównym celem tych artykułów była próba wymuszenia na nim ujawnienia się, podania swoich personaliów, by wywierac na niego naciski (formalne i nieformalne) do zmiany komentarzy. Ja byłem jedynie narzędziem do osiągnięcia tego celu.
A o "zadaniowaniu" patrz wyzej.
Domyślny avatar

Mycha

19.05.2011 17:31

dobrze, że Pan tu jest. Mam nadzieję, że zostanie Pan na dłużej a nie wpadł na chwilę. Potrzeba nam tu takich ludzi. Poza tym, pięknie pierdyknął niby autorytet ŁŁ. Długo sławny był. Za długo. Dużo mówił. Za dużo. Innym ludziom pewne opinie przedstawiając, chyba nawet narzucając, ale przede wszystkim o sobie świadectwo wystawiając. Olewaj Pan go, proszę wybaczyć słownictwo. On już jest nikim.
PS. 'Zadaniowany i legendowany' to jest on. To moja opinia, moje zdanie i tak ja uważam. Jeszcze kilku takimi się okaże, jak mniemam.
Pozdrowienia dla znajomych. Dla Panów Bączka i Pana Darskiego ukłony. Niskie. Za całokształt.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 01:21

Dodane przez Mycha w odpowiedzi na Mycha: Panie Bączek, narazie napiszę krótko

Chyba zostanę :)
Domyślny avatar

Licho

19.05.2011 17:38

i dzialalnosc Lazacego Lazarza od poczatku budzily podejrzenia. Lazacy Lazarz publicznie, na forum internetowym, oskarza Tuska o najciezsze przestepstwa - bez zadnych konsekwencji, podczas gdy kibice sa karani za bardzo lagodne hasla na transparentach.
Domyślny avatar

Niepoprawni.pl

19.05.2011 18:11

W powyższym tekście, we fragmencie dotyczącym portalu społecznościowego Niepoprawni.pl, znajduje się cytat blogerki, który w żaden sposób nie oddaje oficjalnego stanowiska redakcji wymienionego serwisu. Owe stanowisko można również przeczytać tu, na Niezależnej: niezalezna.pl Pozdrawiam nurniflowenola Redakcja Niepoprawni.pl
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 01:19

Dodane przez Niepoprawni.pl w odpowiedzi na W kwestii formalnej...

Odpowiadam:
nie twierdziłem, że Niepoprawni.pl przyłączyli się do tej nagonki na p. AŚ i mnie. Cytowałem rózne opinie pojawiające się na innych portalach.
Przepraszam, jeżeli zostałem zle zrozumiany
pzdr
Domyślny avatar

ajka

19.05.2011 18:16

Drobna uwaga: określenie "zadaniowany" znajduje sie juz w powszechnym użyciu , nie tylko w slangu służb...więc użycie go niczego nie determinuje. Cóż, już tekst "Gruppenfuhrer KAT" zapala żółte światełko - niekonieczna literacka nadbudowa(gruppenfuhrer); konfliktu z Palikotem nawet nie śledziłam, gdyż od razu uznałam go za ściemę i dorabianie legendy. B. uważnie obserwowałam z pewnej odległości inicjatywę nE, czekając, aż "wyjdzie szydło z worka". Zaczęło wyłazić szybciej, niż się spodziewałam, bardziej spektakularnie i całkowicie jednoznacznie. Pozdrawiam serdecznie,a.
Domyślny avatar

Ynternauta

19.05.2011 18:47

Dodane przez ajka w odpowiedzi na Szanowny Panie Piotrze -

Wszyscy nagle piszą "czułam", "wiedziałem"... a dlaczego nie napisaliście tego PRZED? To tak, jakbym dziś napisał, że przewidziałem zeszłotygodniowe numery Lotto.
Domyślny avatar

Mycha

19.05.2011 19:52

Dodane przez Ynternauta w odpowiedzi na ciekawe

No i co tak się oburzasz? Niektórzy o tym tu pisali. Od dawna. Akurat nie tylko o ŁŁ, ale ogólnie o blogerach. Także o politykach, pismakach i 'autorytetach'. Ale nie wszystkim ludziom wystarczy powiedzieć, że nie powinno się mieć do kogoś bezgranicznego zaufania i tak wierzyć w ich opinie i przyjmować je za swoje. Nie przyjmują tego do wiadomości po prostu. I przeważnie to jest tak, że muszą dostać taką sprawdzoną, pewną informacją jak obuchem w głowę i wtedy dopiero zrozumieją. I też nie zawsze. Poza tym, ludzie nie lubią takich uwag kierowanych pod adresem swoich idoli. Gdy prawda wychodzi na wierzch, tym większe jest potem ich rozczarowanie i tym większe poczucie oszukania. Jak mi ktoś mądry powiedział, brak zaufania jest tak samo szkodliwy jak jego nadmiar. Jakoś tak to szło. Ja na jego braku jakoś wychodzę dość nieźle. Unikam właśnie tych rozczarowań i nie mówię, że ktoś mnie oszukał. To już jest plus. Duży.
Domyślny avatar

Gość

19.05.2011 23:31

Dodane przez Mycha w odpowiedzi na Mycha: Ynternauta 18:47

i inna drobnica...
Domyślny avatar

Andrzej W.

19.05.2011 19:19

Dodane przez ajka w odpowiedzi na Szanowny Panie Piotrze -

A ja jednak dociekał będę.Dwa pierwsze Pani zdania to takie ,pod którymi się podpisuję.Znam te "szydła",mogę je też w skrócie wymienić.Po "nazwiskach".Rebeliantka,Circ,ŁŁ,Spirito Libero etc. etc.Takich rozeznałem i-na miarę swoich skr.możl.-z nimi walczyłem.I bynajmniej swej obecności tamże tym samym nie tłumaczę.Niepotrzebne mi to.Ale,powtarzał to będę z uporem,trzeba było tam być,w tym uczestniczyć,polemizować.Za moim poglądem świadczą też niektóre nazwiska tam obecne.Dziś to już temat skończony.Nieaktualny.A jakie okolicz.utwierdziły Panią,że tam jednak "drugie dno" jest?W tym przedsięwzięciu.Proszę wybaczyć,ale w moim pytaniu złośliwości nie ma.Dociekliwośc jedynie.Ciągle się uczę,więc wiedzieć chciałbym.Ppzdrawiam.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 01:16

Dodane przez ajka w odpowiedzi na Szanowny Panie Piotrze -

ws. sformułowania "zadaniowany"
Po pierwsze, takiego okreslenia użył "Mnich Zarazy" na blogu p. AŚ 11 maja br. Napisał, że o AŚ mówi się, że nie jest zwykłym blogerem, ale "osobą zadaniowaną" do rozbijania nowych ruchów na prawicy. I dlatego również i ja uzyłem takiego sformułowania w swoim tekście.
Po drugie, oczywiście użycie tego niczego nie determinuje, chciałem w ten sposób pokazac absurdalnosc sytuacji - mnie i p. AŚ zarzuca się działania agenturalne, rozbijanie prawicy - stosując taki jezyk. Pozwoliłem sobie na taką małą złośliwosc...,
Po trzecie, z takim sformułowaniem spotkałem się kilka lat temu w dokumentach IPN. W okresie pracy w Komisji i SKW wyrażenie to było często używane(zadaniowany - podwładny realizujący zadanie, wykonujący zadanie na rozkaz przełozonych), zwłaszcza przez osoby z długim stażem w tych instytucjach.
Po czwarte, szukałem (przyznaję, że szybko) słownikowego wyjaśnienia słowa "zadaniowanie" i nie mogłem odszukac (jest np. budżet zadaniowy), więc czekam na pomoc w tych słownikowych eskapadach ;)
Domyślny avatar

maniana

19.05.2011 18:43

Serdecznie dziękuję za te bardzo potrzebne, rozwiewające wszelkie wątpliwości, wyjaśnienia. Zadałem niedawno ŁŁ jedno pytanie pod jego ostatnim oświadczeniu opublikowanym na niepoprawni.pl: niepoprawni.pl Odpowiedzi nie otrzymałem. Przynajmniej dla mnie - choć myślę, że takich osób jak ja jest bardo dużo - Łażący Łaps jest definitywnie skończony i zasługuje na wieczną infamię. Gorąco Pana pozdrawiam
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 00:51

Dodane przez maniana w odpowiedzi na Wielki szacunek Panie Piotrze!

Nie odpowiada, bo pytanie niewygodne.
Na mój tekst ta sama reakcja, choc na NE trwa dyskusja
A czy na "wieczną infamię"?
Nie przesadzajmy, Andrzej Kmicic zdołał zmyc grzechy
Wzajemnie
Domyślny avatar

Niegdysiejszy Blondyn

19.05.2011 19:14

Jestem jednym z tych, którzy w Nowym Ekranie, Łażącym łazarzu, Panu Oparze widzieli dużą nadzieję.Teraz widzę, jak ta nadzieja się rozpada, jak coraz więcej osób czuje się oszukanych, coraz więcej osób odchodzi. Zmarnowano olbrzymi potencjał. Pisze Pan o "oddolnych inicjatywach ruchu smoleńskiego.że "każda 'inicjatywa obywatelska', która była budowana na kłamstwie, okazywała się 'zamkiem na piasku'". Pewnie to prawda, jednak na szczęście nie wszystkie są budowane na piasku. Jestem aktywnym uczestnikiem jednej z takich akcji - "Kocham OB-CIACH" i owszem, wiele razy próbowano nas skierować w stronę piasku, w tym również ludzie bardzo zbliżeni do Łazarza, ale na szczęście zostaliśmy sobą, a nawet zamiast tonąć i zniechęcać się, nabieramy sił Dziękuję za bardzo ważne słowa, nad którymi wszyscy powinniśmy sie poważnie zastanowić. kłaniam się Niegdysiejszy Blondyn
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 00:39

Dodane przez Niegdysiejszy … w odpowiedzi na inicjatywy społeczne

Dziękuję.
Ale dlaczego widzieliście tę nadzięję właśnie w "ŁŁ", p. Oparze i tej nowej inicjatywie medialnej?
Pierwsze teksty "ŁŁ" o tragedii smoleńskiej bardzo mi się podobały. Jednak nawet najlepsza publicystyka nie mogła argumentem, żeby powierzac w ręce, nawet najzdolniejszego człowieka, losy "ruchu smoleńskiego".
Domyślny avatar

Gość

19.05.2011 19:59

POPARCIE DLA LIDERÓW wybory.xaa.pl
Domyślny avatar

synergia 2010

19.05.2011 22:22

Zdarzyło mi się wielokrotnie czytać teksty ŁŁ, polecać je innym i powoływać się na nie. Jego konflikt z J. Palikotem zaniepokoił mnie, ale dziwnie szybko zniknął nie z mojej woli, z mojego pola widzenia. Po prostu rozszedł się po kościach. Projekt NE nie wzbudził u mnie większego zainteresowania poza jedną sprawą. Gdy doszło do udzielenia odpowiedzi na czyjeś pytanie o finansowanie projektu, ŁŁ powiedział coś co zadziwiło , pewnie nie tylko mnie. Jeden ze sponsorów (ale czy jedyny?) mieszkał na Antypodach i o łączących panów więzach nie było prawie żadnych informacji, poza ogólnikami, ale największe wrażenie wywarło, wyznanie ŁŁ, którego sens zamyka się w powiedzeniu, że darowanemu koniowi...i.t.d. ŁŁ jest prawnikiem a tu taka niefrasobliwość! Czyżby Łazarzowe Ego było tak rozdęte, że zamazało Mu ostrość widzenia a perspektywa urzeczywistnienia marzenia uśpiła czujność? Notka Pana Darskiego pomogła mi zrozumieć co się dzieje. Po ostatnich wydarzeniach z NE i ŁŁ w roli głównej wszystko staje się jasne. Pytanie tylko czy nasz bohater czyni to co czyni, bo takie ma zadanie, czy został po prostu odpowiednio użyty? Ciągle mam nadzieję na drugą opcję. Pewnie to naiwność...
Domyślny avatar

Tosia

19.05.2011 22:31

mi to od razu wydało się podejrzane jak ŁŁ się ujawnił że to jest grubymi nićmi szyte. w sumie dzieki panu uda się powstrzymać ten plan. a swoją droga to ja już dawno obmyśliłam plan o blogerze co porwie tłumy Polaków hmmm ...widać nie tylko ja :) apeluje do blogerów nie ujawniaj cię się.nic tak nie pociąga jak tajemniczość.
Domyślny avatar

Gość

19.05.2011 22:48

Do Piotra!!! Z kretynami sie nie dyskutuje, bo sprowadzają nas do swojego poziomu i pokonują następnie wiekszym doświadczeniem. Kolega z pracy
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 00:28

Dodane przez Gość w odpowiedzi na Kolega z pracy

Kolego,
pozwoli kolega, że nie zgodzę się z Jego opinią. Jeżeli nie będziemy dyskutowac, to oni będą wpływac na opinię społeczną, kształtowac ją, manipulowac itd. Brak dyskusji zaprowadzi nas do zamkniętej enklawy. Trzeba się spierac, przedstawiac nasze argumenty, przekonywac tych niezdecydowanych, ale przy zachowaniu określonego poziomu .
Ps. A z której to pracy kolega jest?
Domyślny avatar

West

20.05.2011 00:08

Łże-Prawica kończy swój żywot w Polsce: "Partia Moskiewska" się scala...A poparcie dla Jarosława Kaczyńskiego ciągle rośnie. Jarosław Kaczyński 42% Reszta 38% Niezdecydowani 20% Ciągle można głosować .... wiadomosci.onet.pl/kraj/bronislaw-komorowski-traci-zaufanie-polak... Link do sondażu dotyczącego wyborów parlamentarnych 2011 na Interia.pl: fakty.interia.pl/raport/wybory-parlamentarne-2011/sondaze
Domyślny avatar

krzyh

20.05.2011 07:01

Wpisy na blogu ŁŁ sprzed 10.04.2010 i nawet pierwsze po katastrofie. Zawsze były bardzo proplatformiane. Nawet za to go tam krytykowałem że jest zbyt jednostronny - że potrafi się śmiać tylko z Kaczyńskich(choć zdarzyło mu się kilka tekstów i o platformersach ale zdecydowanie rzadziej). Cały czas myślałem że to jakiś członek PO a teraz okazuje się że chce tworzyć jakąś nową opozycję. Tego typu konstruktywną to już mamy - PJN i SLD po co nam kolejna?
Domyślny avatar

Rodaczka

20.05.2011 12:18

A ja tak mysle ze to nie jest prawdziwy Pan Baczek tylko ktos przebrany zeby opluwac LL i siac niezgode!!!! Czytam tu i tam i cos bardzo nie lubicie ze powstal NE. No coz konkurencja rosnie wiec trzeba troche opluc przeciwnika. Jakie to prawicowe, chrzescijanskie i polskie. Bardzo pragne zeby JK wygral wybory ale jestem za daleko zeby wspomagac czy dzialac. Jak czytam co wypisujecie i jakie wstawiacie komentarze to plakac mi sie chce za was. Zacznijcie lepiej dzialac zeby wygral JK bo sama jego partia nie wygra i jest tylko jedyna opozycja naprzeciwko kilku komunistycznym partyjkom. Do roboty Rodacy i Polacy jesli chcecie polskiego rzadu.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 00:18

Dodane przez Rodaczka w odpowiedzi na Pan Baczek

A w jaki sposób rozpoznała Pani, że nie jestem tym prawdziwym PB?
Domyślny avatar

Rodaczka

22.05.2011 01:57

Dodane przez Piotr Baczek w odpowiedzi na A w jaki sposób rozpoznała

A jak chce Pan to udowodnic? Raczej trudne do sprawdzenia i udowodnienia ot tak.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 02:26

Dodane przez Rodaczka w odpowiedzi na re Pan Baczek

Pozwoli Pani, że pozostanę przy swej opinii, że dosyc łatwo to przeprowadzic i udowodnic. I wcale nie "ot tak".
Skoro nie wierzy Pani mi, to proszę spytac się redakcji niezaleznej.pl, to najlepszy sposób na weryfikację prawdziwości mych słów :)
Domyślny avatar

Rodaczka

23.05.2011 09:27

Dodane przez Piotr Baczek w odpowiedzi na weryfikacja

Nie watpie ze taka osoba istnieje w redakcji ale mysle ze Pan sie pod nia podszywa. Jaki ma Pan interes w tym ze broni Pan osoby mu nieznanej i na nieznana "nalatuje". Czy oboje Panowie sluzyliscie komunie? Z tego co czytam w panskim zyciorysie to tak, wiec juz i Pan jest podejrzany!
Piotr Baczek

Piotr Bączek

23.05.2011 21:06

Dodane przez Rodaczka w odpowiedzi na re P Baczek

Trudno, to już Pani problem. Bronię p. Aleksadra Ściosa, ponieważ ma rację.
Pyta Pani: "Czy oboje Panowie sluzyliscie komunie?" Czy pracę społeczną w Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI uważa Pani za służenie komunie? Czy naprawdę uważa Pani internautów za takich naiwniaków?
Ponownie gratuluję logicznego myslenia. W tej sytuacji nie dziwię się, że jestem dla Pani podejrzany, w tej sytuacji dalszą dyskusję z Panią uważam za bezcelową.
Domyślny avatar

Rodaczka

24.05.2011 12:13

Dodane przez Piotr Baczek w odpowiedzi na weryfikacja PB - po raz 3 i ostani

Moja dyskusja z Panem tez jest bezcelowa. Dla przykladu zrobie sobie 'nick Pan Baczek' i wysmaruje elaborat jak to Pan uczynil, wtedy mysle ze tez maja mi wszyscy uwierzyc ze to ten prawdziwy. Smieszne jest to ze ktos cos napisze i wszyscy internauci maja wierzyc. Tak samo jak ogladaja inne niezalezne media i musza wierzyc!!!
Domyślny avatar

Mycha

25.05.2011 02:43

Dodane przez Rodaczka w odpowiedzi na re P Baczek

Strasznie dużo na jeden temat gadasz, mimo udzielonych odpowiedzi dalej wiele pytań zadajesz, bez przerwy podważasz prawdziwość słów autora a nawet w to kim jest wątpisz lub raczej usilnie temu zaprzeczasz, do bezpodstawnych insynuacji się posuwając. Usiłujesz opinię mu zepsuć, bezzasadne zarzuty mu przedstawiając i oskarżenia rzucając. Ze WSI jesteś? Powiem Ci jedno. Nie tędy droga. Zła, nieskuteczna metoda. Za nachalna z tą czarną propagandą jesteś, choć w formie pytań i wątpliwości stosowaną. Moim zdaniem, rzecz jasna. Przekaż to komu trzeba. Dla mnie już 'spalona' tu jesteś. "Niedobrze wierzyć w człowieka, lepiej być go pewnym." (S.J.Lec)
Piotr Baczek

Piotr Bączek

27.05.2011 10:32

Dodane przez Mycha w odpowiedzi na Mycha: Rodaczka

Dziękuję.
Może Rodaczka tak już ma
Pozdrawaim
Piotr Bączek
Domyślny avatar

Ciekawy

23.05.2011 23:31

Dodane przez Rodaczka w odpowiedzi na re P Baczek

Nie rozumiem Pani polemiki z Panem Piotrem - jak ma Pani udowodnić, że nie jest wielbłądem. Przecież podał Pani możliwość sprawdzenie. „Jaki ma Pan interes w tym ze broni Pan osoby mu nieznanej i na nieznana "nalatuje". Czy oboje Panowie służyliście komunie? Z tego co czytam w pańskim życiorysie to tak, wiec już i Pan jest podejrzany!” - Czy w nasze Ojczyźnie nie mogą żyć osoby które nie zgadzają się by kogoś niesłusznie oskarżać i stają w jego obronie? W jaki sposób z przedstawionego życiorysu młodego człowieka wywnioskowała Pani, że służył komunie? Chyba Pani wpisy są „sztuką dla sztuki”.
Domyślny avatar

Rodaczka

24.05.2011 12:25

Dodane przez Ciekawy w odpowiedzi na Pani Rodaczko

Pan uwaza ze podana mozliwosc sprawdzenia, czyli zadzwonienie do redakcji ze taka osoba istnieje ma byc potwierdzeniem tego tutaj kto sie tak przedstawia???? No to gratuluje wlasnego myslenia!!! Moje wpisy moga byc 'sztuka dla sztuki" bo ja podwazam kogos kto sie podszywa za kogos innego a Pan jak sadze juz nie jest P Baczek tylko Ciekawy. Bardzo podobnie piszecie, nic dodadc nic ujac...zenada ze trzeba kogos opluwac (tu LL) jesli ujawni sie ze pracuje dla 'bandy'.
Domyślny avatar

Ciekawy

24.05.2011 19:06

Dodane przez Rodaczka w odpowiedzi na re Ciekawy

Pani wpis mnie wyśmienicie rozbawił. Jest dla mnie zaszczytem, że mnie, skromnego internautę czasami coś komentującego, posądziła Pani, że mogę być Panem Bączkiem, a i wg Pani nawet Panem Ściosem - czyli “święta Trójca” - jeden w trzech osobach. Te podejrzenia tylko mnie upewniły, że ludzie myślący o Ojczyźnie mają podobny sposób postrzegania otaczającego nas świata i wyrażania o nim swoich opinii. Bo na tym proszę Pani opiera się pojęcie Narodu, na wspólnym wg wspólnoty zespole skojarzeń budujących tę więź. I na tym kończę dyskusję w tej sprawie, bez dalszych komentarzy.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

24.05.2011 23:59

Dodane przez Ciekawy w odpowiedzi na Pani Rodaczko

Dziękuję Panu za obronę zdrowego rozsądku, a przy okazji i mnie
pzdr
Piotr Bączek
Domyślny avatar

Rodaczka

23.05.2011 09:35

Dodane przez Piotr Baczek w odpowiedzi na weryfikacja

I jeszcze chce dodac ze skoro tak Pan broni A.S jako nieznajomego to jak najbardziej utwierdza mnie to w przkonaniu ze nie jest Pan tym za kogo sie podaje a moze i to sam Pan A.S. Wiec chyba ktos ma tu racje!!!!
Piotr Baczek

Piotr Bączek

23.05.2011 20:59

Dodane przez Rodaczka w odpowiedzi na Re P Baczek

No nie, przedstawiła Pani powalająca argumentacja: "jestem p. Aleksandrem Ściosem, ponieważ bronię nieznajomego". Gratuluję logicznego myślenia, zgodnie z nim m.in. pan poseł Arkadiusz Mularczyk musi byc Piotrem Bączkiem, ponieważ bronił mnie w maju 2008 r. po rewizji ABW w moim domu, chociaż nie znał mnie wtedy. W ten sposób sklonuje Pani sporą grupę Piotrów Bączków, wystarczy na małe miasteczko.
A rację - w moim subiektywnym oglądzie - mam ja, zaś internauci muszą to ocenic.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 02:45

Dodane przez Rodaczka w odpowiedzi na Pan Baczek

I jeszcze jedno, przecież na samym NE prowadzona jest dyskusja na ten temat.
Blogerzy tego portalu, równie krytycznie podchodzą do ŁŁ:
tomaszandrzej.nowyekran.pl
Domyślny avatar

Ciekawy

20.05.2011 22:37

pierwsza informacja, że Ścios=Bączek nawet mnie nie zaskoczyła, ponieważ teksty były napisane bardzo rzeczowo, przekrojowo i połączone z historią. To trochę przypominało styl Pana wcześniejszych artykułów. Pana wyjaśnienie, że to ktoś inny mocno mnie podbudowało, że jest coraz więcej osób logicznie myślących i piszących. Kiedyś w luźnej rozmowie polecono mi portal NE ale był mi już wtedy znany. Mimo umieszczania na nim ciekawych wypowiedzi coś mnie powstrzymywało do jego częstego odwiedzania. Czynnikiem, który to sprawił był taki drobiazg - ponure zdjęcie (chyba) Łażącego Łazarza - a szczególnie jego okropny wyraz oczu. Moja stara intuicja mnie nie zawiodła. Miał Pan szczęście spotkać na swej drodze świetnych ludzi, którzy pomogli młodemu człowiekowi się ukształtować. I oby wielu miało takie szczęście trafić na podobnych. Ludzie logicznie myślący, którzy potrafią połączyć różne wątki i wyciągnąć prawidłowe wnioski są strasznie niebezpieczni szczególnie dla obecnej władzy. Próba podważenia szacunku jakim wśród myślących czytelników cieszą się opracowania kilku blogerów skłania przeciwników do podejmowania różnych prób ich ujawniania (np. Kataryna”) czy też wymyślania “ujmowania zasług” przez ogłaszanie, że ktoś należy do służb organizowanych przez Pana Maciarewicza. W amoku niszczenia wszystkiego co dobre zapomnieli o “jednym drobiazgu”, że to są wreszcie polskie służby a więc to zaszczyt a nie ujma. Ujawniony przez A. Ściosa cel portalu NE o organizowaniu nowych “inicjatyw społecznych” przed zbliżającymi się wyborami każe się zastanowić dlaczego przez prawie 20 lat prawa strona i patrioci są ciągle ze sobą skłóceni a szczególnie gdy zbliżają się wybory. Logicznym rozwiązaniem jest tworzenie wspólnego frontu dla dobra Ojczyzny a staje się złą tradycją tworzenie nowych grup startujących samodzielnie. Kiedyś wpadła mi w ręce informacja, że przy Komitecie Centralnym PZPR, był wydział na którym szkolono specjalistów do rozbijania zespołów ludzkich. Patrząc przez pryzmat tej informacji można zrozumieć dlaczego, gdy powstaje organizacja zagrażająca określonemu porządkowi natychmiast pojawiają się „rozbijacze” (świadomi tego co robią i przekonani przez nich tzw. „pożyteczni idioci”). Solidarność powstała też m.in. dzięki temu, że ludzie sobie zaufali i powstało wielkie dzieło. Uruchomieni „rozbijacze” skłócali to środowisko wmawiając reszcie, że nie umiemy działać wspólnie. W ten sposób można też wytłumaczyć rozbicie organizacji polonijnych (i wściekłość, że nie udało się skłócić tych organizacji w Ameryce Południowej). Im będzie bliżej do wyborów znów się pojawią (spuszczani z łańcucha) delikatnie nazywając „rozrabiacze”, którzy będą mieli za zadanie obrzucić błotem przeciwnika, bo zawsze coś się przylepi. Najgorszą kategorią tych „działaczy” są Ci, którzy kompletnie nie mają kręgosłupa i zawsze próbują przykleić się do tego, który wydaje im się, że jest silniejszy. Nie liczy się idea i dobro Ojczyzny tylko bycie przy władzy, nawet przy takiej która nie ma żadnego pomysłu na wzrost rozwoju kraju i poprawienie bytu Narodu. Uświadamiając sobie te zagrożenia i patrząc na zagrożenie bytu naszej Ojczyzny nie możemy sobie pozwolić na wiele opcji partyjnych. Winna nastąpić konsolidacja wszystkich organizacji na rzecz jednego programu dla Polski. Gdybyśmy tak postępowali przez ostatnie 20 lat jak inaczej mogła by wyglądać nasza scena polityczna. Nie pozwólmy sobie wmawiać tez jakie głoszą i piszą „pożyteczni idioci”, że Polacy to nic nie rozumiejący głupcy. Od 1939 roku „pracowano” intensywnie nad wykasowaniem polskich przywódczych elit narodowych i promowaniem ludzi uległych (bezkręgosłupowych), ale na szczęście tego nie udało się wykonać do końca. Oglądając i słuchając młodych ludzi, których coraz więcej pojawia się na różnych uroczystościach rocznicowych czy spotkaniach z ciekawymi ludźmi, budzi się nadzieja. Choć media promują tylko młodzież bezideową, ale nie jest tak źle jak się próbuje nam wmówić. W okresie przed zbliżającymi się wyborami bezwzględnym obowiązkiem, każdego myślącego Polaka jest uczestnictwo w wyborach i tłumaczenie innym dlaczego to jest takie ważne. Panie Piotrze proszę pisać jak najwięcej przekrojowych publikacji na temat ważnych spraw dla Polski i ogłaszać je w internecie ale też i w prasie (wydaniach papierowych) by siać ziarna prawdy, które zaczęły się już przebijać przez skorupę, wpuszczonych w “maliny” w poprzednich wyborach, pogubionych Polaków. Pozwolę sobie na koniec zacytować treść 1 art. Konstytucji Rzeczpospolitej z 1935 r., który mówi nam, że: „Państwo Polskie jest wspólnym dobrem wszystkich obywateli. Wskrzeszone walką i ofiarą najlepszych swoich synów ma być przekazywane w spadku dziejowym z pokolenia na pokolenie. Każde pokolenie obowiązane jest wysiłkiem własnym wzmóc siłę i powagę Państwa. Za spełnienie tego obowiązku odpowiada przed potomnością swoim honorem i swoim imieniem.”
Piotr Baczek

Piotr Bączek

22.05.2011 00:17

Dodane przez Ciekawy w odpowiedzi na Panie Piotrze,

Dziękuję za te słowa otuchy.
Ale nie zapominajmy o p. A. Ściosie, teraz to on był głównym celem atak.
Pozdrawiam
Piotr Baczek

Piotr Bączek

23.05.2011 20:46

Dodane przez Piotr Baczek w odpowiedzi na Dziękuję za te słowa

Podziękowania kierowałem ozywiście do: Ciekawy, pt., 2011-05-20 22:37
Pan Ludeczek wpisał się dopiero potem. Mam nadzieję, że był to przypadek, iż akurat w tym miejscu :)
Domyślny avatar

Ludeczek

22.05.2011 14:36

Dodane przez Ciekawy w odpowiedzi na Panie Piotrze,

Ciekawy napisał: > " W amoku niszczenia wszystkiego co dobre zapomnieli o “jednym drobiazgu”, że to są wreszcie polskie służby a więc to zaszczyt a nie ujma." Rzeczywiście ciekawe jest to Pańskie spostrzeżenie p.Ciekawy. Jeszcze bardziej ciekawe jest kiedy Pan napisze że od dwudziestu lat mamy "wreszcie polski rząd". Wypisujecie bzdury Panowie a nazywacie to logiką. > "Ujawniony przez A. Ściosa cel portalu NE o organizowaniu nowych “inicjatyw społecznych” przed zbliżającymi się wyborami każe się zastanowić dlaczego przez prawie 20 lat prawa strona i patrioci są ciągle ze sobą skłóceni a szczególnie gdy zbliżają się wybory. Logicznym rozwiązaniem jest tworzenie wspólnego frontu dla dobra Ojczyzny a staje się złą tradycją tworzenie nowych grup startujących samodzielnie." Sądząc po tym ostatnim stwierdzeniu to bardzo niewiele Panu z tego zastanawiania wyszło. Owszem, szukanie wspólników o podobnych przekonaniach ma sens. Natomiast co do kwestii tworzenia wspólnego frontu na siłę to akurat PRL-owski pomysł (FJN), no i może jeszcze paru takich którzy chcieliby wyeliminować wszelką konkurencję z pola widzenia, Jednym słowem znakomite rozwiązanie dla przeróżnej maści agentów którzy czują że mają teren w pełni opanowany. Ponadto wielość niewątpliwie zmusza do wysiłku wyboru, a więc do myślenia i leniwym nie jest na rękę. Propagandziści i agenci wiedzą też doskonale, że o wiele trudniej im będzie tak trzymać rękę na pulsie jak i przekonać większość wyborców do poparcia tylko prezentowanych przez nich opcji politycznych. Nic dziwnego więc, że każdą inicjatywę walą po prostu w czambuł, bo to zagraża ustalonemu przez nich porządkowi. Bracia Kaczyńscy doskonale o tym wiedzieli i dlatego z takim żarem likwidowali oni właśnie nie PO, lecz LPR i Samoobronę. > "Uświadamiając sobie te zagrożenia i patrząc na zagrożenie bytu naszej Ojczyzny nie możemy sobie pozwolić na wiele opcji partyjnych. Winna nastąpić konsolidacja wszystkich organizacji na rzecz jednego programu dla Polski. Gdybyśmy tak postępowali przez ostatnie 20 lat jak inaczej mogła by wyglądać nasza scena polityczna." Prawda. Byłaby jedna PO-PiS i ewentualnie jakieś tam wrzody SLD. Toż to farsa p.Ciekawy, a nie logika. Proponuję nowe hasło: "Każdą inicjatywę należy bezwzględnie tępić, tak aby hydra "polskości i wolności" nie podnosiła więcej głowy. Jedna partia musi być przywódczą siła narodu." No i jak? Podoba się Panu? Pozdrawiam i życzę miłej zabawy w dalsze "ujawnianie" kto i dlaczego podejmuje inicjatywy, zamiast szczerego i otwartego informowania o tym co kto proponuje i ewentualnie krytycznej oceny głoszonego programu. Ludeczek
Domyślny avatar

Ciekawy

23.05.2011 23:29

Dodane przez Ludeczek w odpowiedzi na Zawodowi "ujawniacze"

Nie mogę zrozumieć co Pana tak zbulwersowało w wypowiedzi Pana Piotra na swój temat i mojej korespondencji skierowanej do niego, bo tytuł brzmiał “Panie Piotrze”. Czy nasza Konstytucja zabrania wypowiadania się w sprawach które nas interesują ? Czy również zabrania obserwowania życia politycznego i zastanawiania się dokąd to wszystko prowadzi i co się stanie z Ojczyzną ? Nie wszyscy mają “ciąg na politykę” i działanie w niej. Wielu jest obserwatorami a swoje wnioski i przemyślenia realizują kartą wyborczą. Niestety jeszcze jest też duży odsetek tych co wszystko “olewają” lub ulegają przedwyborczej propagandzie, nie zastanawiając się w jakim kierunku są “popychani”. Tu na tzw. samym dole rozmowy ze zwykłymi ludźmi o swoich przemyśleniach powoli poszerzają krąg ludzi zastanawiających się nad tym “CO WIDZĄ A CO SŁYSZĄ” i zaczynają wreszcie wyciągać wnioski. Czepia się mnie Pan o polskie służby cytując jedno zdanie, które wcześniej było poprzedzone wyjaśnieniem, że służby organizowane przez Pana Maciarewicza, a to zmienia całkiem kontekst wypowiedzi. A Pana ironia, “kiedy napiszę, że od dwudziestu lat mamy wreszcie polski rząd” była by może już niemożliwa gdyby obecnie rządzący nie brali udziału w tzw. “Nocnej zmianie”. Moje obserwowanie i zastanawianie się pozwala mi twierdzić, że przed każdymi ważnymi wyborami pojawiają się różne “ruchy obywatelskie” , wychodzenie i przechodzenie do różnych partii - a w efekcie z tego nic nie wynika. Mam więc prawo oceniać krytycznie takie inicjatywy. Konsolidacja wszystkich organizacji na rzecz jednego programu dla Polski powinna być umową - może to być wyśmiewana nazwa Front Jedności Narodu - bo tylko taka umowa może coś zmienić, pod warunkiem, że umawiające się strony będą miały zdolność honorową. Natomiast myli Pan pojęcie wspólnego działania i umowy przed wyborami i jej realizacją z “przymusową koalicja” z LPR i Samoobroną, bo to są całkiem “różne bajki”.
Domyślny avatar

Ludeczek

27.05.2011 04:33

Dodane przez Ciekawy w odpowiedzi na Szanowny Panie Ludeczek

Zbulwersowało mnie to że takich jak Pan, gotowych wsadzić wszystkich na siłe do jednego wora bo nie potrafią objąć swoim umysłem więcej poglądów, jest wielu. Dzięki temu selekcja która orientaja polityczna winna żyć a która paść jest dla mediów bardzo ułatwiona. To co Pan pisze o zamęcie przed wyborami jest kreowane właśnie głównie przez media i takich jak p,AŚ, znacznie mniej zaś przez powstające frakcje. Ludzie mają różne poglądy. Ta różność jest bogactwem z którego na drodze prostych rozmów i porozumień można wyznaczyć wspólną drogę. Warunkiem jest że musimy pozwolić najpierw na taki proces, a nie eliminować małe niewygodne mediom grupy z polityki poprzez tworzenie sztucznych limitów wyborczych. Nie po to w sejmie mamy 460 miejsc by dla jednej partii rezerwować co najmniej 13, z wyjątkiem oczywiście mniejszości narodowych. Parlament winien się składać przede wszystkim z posłów i senatorów a nie z partii. I to poseł winien decydować czy i gdzie chce należeć do jakiegoś ugrupowania, a nie partie decydować kogo podsunąć wyborcom na posła. Pisanie o konsolidacji bez wskazania kto by miał jej dokonać lub kto by miał decydować który program będzie tym jedynym jest zwykłą bzdurą. Konsolidacja to process, a nie abstrakcja,więc zawsze potrzebny jest na to czas.Śmiem twierdzić że Pańskie horyzonty polityczne są zbyt zawężone. Miałem kiedyś znajomego który miał przekonanie że tylko jeden system komputerowy powinien być lansowany bo wtedy nie trzeba by pisać rżonych programów często kiepsko współpracujących ze sobą. Pan ma właśnie tego rodzaju klapki na oczach. pozdrawiam Ludeczek
Domyślny avatar

Ciekawy

29.05.2011 10:27

Dodane przez Ludeczek w odpowiedzi na Może być i zgoda ale bez "frontu"

pana propozycja uczestnictwa wielu ruchów społecznych w wyborach jest nie na te czasy i nie na ten stan “ducha narodu” Idea by nie stawiać na partie a na człowieka , czyli obwody jedno mandatowe początkowo mi się podobał. Głosuj na człowieka ze swojego terenu, który ma pomysły, osiągnięcia , nie zmienia co chwilę poglądów, jest znany i transparentny w swoim terenie. Ale do tego potrzebny jest “Naród z duszą”. Niestety od 1939 r ta dusza jest systematycznie wycinana. By ją odbudować trzeba czasu a nasza Oświata z wprowadzanymi co chwilę innymi programami, ciągle obcinanymi godzinami historii i wypieraniem klasyki literatury polskiej jej nie odbuduje. Przykłady matactwa wyborczego w Wałbrzychu jeszcze bardziej od tego pomysłu odstraszają. Po roku 1989 mieliśmy już w Sejmie masę małych partii i co z tego wyszło, ano nic. Wprawdzie powstał rząd myślący o Polsce, o pogonieniu agentów, ale nastąpiła “nocna zmiana”, bo niektórzy mali dali się porwać chorej idei “zagrożenia wolności”, a tyczyło to tylko różnych agentów. Umocnienie się przemalowanego w nowe barwy starego systemu wymaga konsolidacji patriotycznej strony. Gdyby nowe ruchy społeczne powstawały wcześniej 2-3 lata przed wyborami, trudno by było je podejrzewać o złe zamiary. Cykl ich tworzenia zawsze powtarza się na około pół roku przed wyborami, każe to się zastanawiać dlaczego powstają. Ostatnie 20 lat mimo, że początkowo powstawały małe partie, które nic nie wniosły w rozwój kraju i naszego parlamentaryzmu, tylko odpowiednio sterowane doprowadziły, że “stare” wróciło w nowej formie. To że ludzie mają różne poglądy i widza tą samą sprawę z różnych stron jest rzeczą oczywistą. Ale nasza Ojczyzna jest w wielkiej potrzebie co świetnie ujął Pan. P. Grudek w swoim wpisie “Wojna siedmioletnia i strefa Euro” link do tego blogu: niezalezna.pl Dlatego te czasy wymagają od osób odpowiedzialnych by jednak powstał wspólny front przed wyborami, pod warunkiem, że będą go tworzyć ludzie mający zdolność honorową, bo inaczej jest to bez sensu i lepiej wtedy głosować na jedną partię która ma w sowim programie najwięcej spraw dotyczących dalszych losów naszej Ojczyzny. A kiedy wyprowadzimy kraj na prostą, każda z umawiających się stron mogła by zająć się sprawami, które są dla niej najistotniejsze (po losie Ojczyzny), bo statek “Polska” już będzie płynął w odpowiednim kierunku i będzie go można przyozdabiać różnymi rzeczami, pod warunkiem, że realizowanie idee nie będą jego demontażem. Być może mam klapki na oczach, ale uważam, że patrzę w odpowiednim kierunku. Kiedyś klapki zakładano koniom ciągnącym wozy by nie rozglądały się na boki a szły wytyczoną trasa, a moją trasę wytycza troska o Ojczyznę i dlatego nie ma sensu skręcać na boki. I tym zdaniem kończę polemikę z Panem
Domyślny avatar

Ludeczek

29.05.2011 18:09

Dodane przez Ciekawy w odpowiedzi na Proszę Pana,

Proszę się nie obawiać. Nie będę próbował poszerzyć Pańskiego pola widzenia. Jak to Pan mówi postępowo: "To nie w te czasy." Cyk-cy-ryk, zakluk-zakluk :-)
Piotr Baczek

Piotr Bączek

13.06.2011 18:25

Dodane przez Ludeczek w odpowiedzi na Może być i zgoda ale bez "frontu"

Ale "Ciekawy" nie próbował wsadzić wszystkich do "jednego wora", bronił jedynie poglądów, które są bliskie i mi. Co w tym złego?
A Pan nagle wyskoczył z zerwaniem koalicji z LPR i Samoobroną, tak jakby to była koalicja marzeń i zdolna zmienić Polskę. Teraz już wiemy, że nie była koalicja z bajki.
Żyjemy w realnym kraju i realnie trzeba podejmować najważniejsze decyzję. Tymczasem Pan proponuję przeprowadzenie kolejnego eksperymentu, który może zakończyć się tak, jak wybór Henryka Stokłosy do Senatu RP. Polityka to nie programy komputerowe, ale realne życie normalnych ludzi.
Piotr Bączek
Piotr Baczek

Piotr Bączek

13.06.2011 18:15

Dodane przez Ciekawy w odpowiedzi na Szanowny Panie Ludeczek

Widocznie Panu Ludeczkowi przeszkadzają te służby, nie mówiąc już o samodzielności PiS-u i Pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego
Pozdrawiam serdecznie
Piotr Bączek
Piotr Baczek

Piotr Bączek

13.06.2011 18:13

Dodane przez Ludeczek w odpowiedzi na Zawodowi "ujawniacze"

Bardzo interesująca teza - dezinformacja w czystym wydaniu - w tym Pana wpisie:
"Propagandziści i agenci wiedzą też doskonale, że o wiele trudniej im będzie tak trzymać rękę na pulsie jak i przekonać większość wyborców do poparcia tylko prezentowanych przez nich opcji politycznych. Nic dziwnego więc, że każdą inicjatywę walą po prostu w czambuł, bo to zagraża ustalonemu przez nich porządkowi. Bracia Kaczyńscy doskonale o tym wiedzieli i dlatego z takim żarem likwidowali oni właśnie nie PO, lecz LPR i Samoobronę"
Chciał Pan upiec dwie pieczenie na naraz - wprost podważyć wiarygodność AŚ, a pośredno również braci Kaczyńskich, a za co? Za wyjście z koalicji z LPR i Samoobroną!
Jestem ciekawy, czy z równą zajadłością krytykuje Pan mec. Romana Giertycha za to, żezostał pełnomocnikiem Radka Sikorskiego i podjął się jego reprezentowania w sporze z kilkoma redakcjami i portalami? Nie wspominam już o wielu ciepłych słowach byłego szefa LPR pod adresem szefa dyplomacji PO.
Proponuję również, żeby nie wypowiadał się Pan w sprawie logiki, gdyż to Pan nie grzeszy tym przymiotem, patrz:
niezalezna.pl
Pzdr
Piotr Bączek
Domyślny avatar

Ludeczek

22.05.2011 18:54

Witam p.Piotrze, Pańska ostatnia wypowiedź zainteresowała mnie, a ponieważ nasuwa mi się co najmniej kilka pytań, więc chętnie skorzystam tu z Pańskiej uprzejmości. Po pierwsze, zapewnia Pan że nie jest Pan Aleksandrem Ściosem, więc nie widzę powodu by to zapewnienie uważać za kłamstwo. Wprost przeciwnie, gdy jest to prawdą, to można tylko Panu współczuć pytań które muszą wydawać się dla Pana jakąś chorą niedorzecznością. No ale wiadomo, że w polityce różne oskarżenia przychodzą ludziom do głowy, jako że walka o władzę potrafi być bezpardonowa i często bardzo mało elegancka. Można by mniemać, że przez te lata winien Pan być na tym polu zaprawiony, tymczasem pisze Pan że Pańskie "przerwanie milczenia" wywołały jego (ŁŁ) kłamstwa, które Pan odbiera jako pogróżki (zagrożenie?). Czy wolno więc spytać o jakie to pogróżki tu chodzi? Fizyczne? Chyba nie. Czy zagrożona jest Pańska praca (np. oficera służb specjalnych w obliczu bycia zdemaskowanym?) Pytam bo to Pańskie stwierdzenie dla przeciętnego czytelnika nie jest jasne. O ile wiem Aleksander Ścios zdobył sobie na tyle zaufania że publikował go i "Nasz Dziennik: i wydawał "Antyk". Udana demaskacja jego osoby jako agenta służb specjalnych byłaby więc dotkliwą stratą dla tych ostatnich i to tłumaczyłoby zagrożenie. Jeżeli nie to, to dlaczego więc wcześniej podobne oskarżenia takimi pogróżkami nie były? To że ŁŁ stał się w Pańskich oczach osobą opiniotwórczą jest po części jakimś tam wytłumaczeniem, ale co ma z tym wspólnego fakt, że usiłuje on stworzyć ruch społeczny? Nie lubi Pan jak ktoś robi takie rzeczy? Dlaczego? Na czym polega tu zagrożenie? Pytam szczególnie z powodu, że uważa Pan, że buduje on swój ruch niczym zamek na piasku. Po drugie stwierdza Pan że "„Łażący Łazarz” ordynarnie kłamie". Skąd bierze się to Pańskie przekonanie? Rozumiem oczywiście że Pan zapewnia nas że nie jest prawdą to co pisze ŁŁ, ale jego stwierdzenie może wynikać też z błędnego przekonania, a nie z ordynarnego kłamstwa. Ponieważ pyta Pan "Rodaczkę" - A w jaki sposób rozpoznała Pani, że nie jestem tym prawdziwym PB?, więc i ja pytam - w jaki sposób rozpoznał Pan że jest to ordynarne kłamstwo? Pozwolę już sobie pominąć ten "wściekły atak" ŁŁ na spokojnych i wyważonych blogerów "próbujących dociec, kto stoi za sponsorami i czy mają oni jakieś niejasne powiązania." Ostatecznie każdy może zajrzeć do materiałów źródłowych jeśli tylko chce nabrać własnej opinii. Co mnie zastanawia to dlaczego osobom takim jak Pan czy Aleksander Ścios wolno jest dociekać "niejasnych powiązań", natomiast p.ŁŁ - przynajmniej gdy chodzi o wasze powiązania - już chyba nie? Czy Wasza znajomość czy nieznajomość winny być jakimś tabu dla Polaków? Skąd bierze się Pańska opinia: "Aleksander Ścios chce pozostać anonimowy, dlatego jego stwierdzenia mogą być nieustannie podważane. W moim przypadku „Łażący Łazarz” nie może tak postąpić." Czyż nieprawdą jest że podważać można każdego, tak anonima jak i osobę jawną? Dlaczego ŁŁ nie może tak postąpić? Rozumiem że chodzi Panu o pozostanie ŁŁ anonimem. Przecież dalej możego Pan podważać jako anonima. Co więcej, Aleksander Ścios wydaje się być dla Pana postacią pozytywną. ("Porównanie mnie do jego osoby nie degraduje mnie ani nie wyróżnia.") Skoro tak to na czym polega problem? Sam Pan pisze że był Pan w służbach specjalnych (ktoś zapewne tam Pana polecił bo tam nie przyjmują z ulicy). Ściosa oskarżają również o taką profesję, więc na czym polega szkoda, obelga czy pogróżka? Pewnie możecie sobie podać ręce gdyby nie to że się nie znacie, nieprawdaż? Skoro Aleksander Ścios atakuje nowo powstający ruch, a Panu to zupełnie nie przeszkadza, to jak może Pan uważać się za poszkodowanego? Nie ma więc co udawać niewiniątka, czy przypadkowej ofiary. To co Pan tu prezentuje wygląda mi raczej na składny atak na ŁŁ, więc obawiam się że Pański akt Bogu ducha winnego zaatakowanego polskiego patrioty raczej niewielu kupi. Po prostu brak jest w Pańskiej postawie najzwyklejszej neutralności. Będę wdzięczny za odpowiedzi na tych parę pytań. pozdrawiam Ludeczek PS. Proszę wybaczyć moją anonimowość. Z reguły mam o takich ludziach złą opinię. Tutaj to tylko raczej by nie wychylać się i nie odróżniać od innych forumowiczów.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

23.05.2011 21:20

Dodane przez Ludeczek w odpowiedzi na Czy Aleksander Ścios to agent?

Witam Panie Ludeczku,
Na początku proszę przyjąć wyrazy szczerego uznania, bo jako jeden z nielicznych naszych oponentów (tzn. Pana Aleksandra Ściosa i mnie) nie wali Pan od razu cepem, tylko używa umysłu, by powoli wsadzać szpile, ponieważ tej kulturalnej inteligencji używa Pan w celu obrony kłamstwa.
Jednak nawet tak duża sprawność intelektualna nie może ukryć dziur w zaprezentowanym przez Pana rozumowaniu. A dlaczego? Otóż na samym początku wpisu wychodzi Pan od założenia, że PB pisze prawdę i nie kłamie (cytat: „zapewnia Pan że nie jest Pan Aleksandrem Ściosem, więc nie widzę powodu by to zapewnienie uważać za kłamstwo”) i dziękuję za te słowa. Jednak na samym końcu wyraża Pan już diametralnie inną opinię, do której dotrzemy, analizując kolejne Pana kroki.
W skrócie pisząc, rozumowanie Pana zawiera się w następującym schemacie - PB próbuje nas przekonać, że 2+2=4, ale wcale tak nie musi być ,ponieważ równie prawdziwe może być twierdzenie, że 2+2=3. Jak Pan do dochodzi do wyniku 2+2=3? Poprzez zanegowanie części mojego oświadczenia, co doprowadza resztę do absurdu. Jest to bardzo zręczna i stara sztuczka erystyczna, ale nawet ta konstrukcja wali się, jeżeli jeszcze raz przeczyta się mój tekst. W tej sytuacji mógłbym Pana odesłać do ponownej lektury. Jednak nie chcę być niegrzeczny, , więc tym razem odpowiem na te pytania – w schemacie „pytanie- odpowiedz”. Zgoda? Sprzeciwu nie widzę, więc lecimy:
Pytanie Pana Ludeczka: Po pierwsze, zapewnia Pan że nie jest Pan Aleksandrem Ściosem, więc nie widzę powodu by to zapewnienie uważać za kłamstwo. Wprost przeciwnie, gdy jest to prawdą, to można tylko Panu współczuć pytań które muszą wydawać się dla Pana jakąś chorą niedorzecznością. No ale wiadomo, że w polityce różne oskarżenia przychodzą ludziom do głowy, jako że walka o władzę potrafi być bezpardonowa i często bardzo mało elegancka.
Moja odp.: Zgadza się – „walka o władzę potrafi być bezpardonowa i często bardzo mało elegancka”, tak jak robienie kiełbasy.
Pyt.: „Czy wolno więc spytać o jakie to pogróżki tu chodzi? Fizyczne? Chyba nie.
Odp.: Całkowicie zgadzam się z opinią, że „pogróżki” (dopóki nie przekroczyły pewnej granicy) mogą być tylko subiektywnym odczuciem. Jednak fakt, że organa śledcze (znajdujące się pod nadzorem politycznej konkurencji) przyjęły zawiadomienia w tej sprawie i prowadzą czynności, jest obiektywnym stanem.
Pyt.: Czy zagrożona jest Pańska praca (np. oficera służb specjalnych w obliczu bycia zdemaskowanym?)
Odp.: Moja praca „oficera służb specjalnych w obliczu bycia zdemaskowanym” nie może być zagrożona, ponieważ takiej pracy nie wykonuję i nie wykonywałem.
Pyt.: Pytam bo to Pańskie stwierdzenie dla przeciętnego czytelnika nie jest jasne.
Odp. A co tu nie jest jasne i czego Pan nie rozumie? Oświadczyłem, że nie jestem pułkownikiem i Pan uznał to oświadczenie – na początku swojego tekstu - za prawdziwe.
Pyt.: O ile wiem Aleksander Ścios zdobył sobie na tyle zaufania że publikował go i "Nasz Dziennik: i wydawał "Antyk". Udana demaskacja jego osoby jako agenta służb specjalnych byłaby więc dotkliwą stratą dla tych ostatnich i to tłumaczyłoby zagrożenie. Jeżeli nie to, to dlaczego więc wcześniej podobne oskarżenia takimi pogróżkami nie były?
Odp.: Mógłbym odesłać do mojego tekstu, ale jeszcze raz odpowiem, że nie znam p. Aleksandra Ściosa i nie jestem p. AŚ, co zresztą uznał Pan za stwierdzenie prawdziwe. Nie mogła zaistnieć więc, jak Pan sugeruje, strata z powodu tzw. „udanej demaskacji” z dwóch podstawowych powodów – nie jestem p. AŚ i nie jestem funkcjonariuszem/agentem/oficerem specsłużb, co także uznał Pan za stwierdzenie prawdziwe.
Natomiast wcześniejsze próby utożsamiania mnie z p. AŚ były wyrażane w formie neutralnych przypuszczeń, a nie pejoratywnych pomówień wobec mnie i p. AŚ (ja w każdym razie nie spotkałem takich). Obecnie niejaki ŁŁ zaprezentował następujący schemat: p. AŚ to PB, PB to pułkownik służb specjalnych, płk PB oszukuje i manipuluje opinią publiczną, czyli AŚ-płk PB rozbija nowe „inicjatywy społeczne”. Przyzna Pan, że czynność oszukiwania (społeczeństwa lub pojedynczych ludzi) jest powszechnie skategoryzowana, jako czynność negatywna. Nieprawdaż?
Pyt.: To że ŁŁ stał się w Pańskich oczach osobą opiniotwórczą jest po części jakimś tam wytłumaczeniem, ale co ma z tym wspólnego fakt, że usiłuje on stworzyć ruch społeczny? Nie lubi Pan jak ktoś robi takie rzeczy? Dlaczego?
Odp.: A dlaczego zadaje Pan pytania z sugestią mojej odpowiedzi - „Nie lubi Pan jak ktoś robi takie rzeczy? Dlaczego?”. Uważam, że wszystkie „inicjatywy społeczne” powinny być poddane merytorycznej krytyce. Kiedy p. AŚ przedstawił swoje przemyślenia na temat inicjatyw niejakiego ŁŁ, to próbuje się go „intelektualnie sprać”, a niby dlaczego? Że zadał kilka niewygodnych pytań? Dlaczego ze strony niejakiego ŁŁ nie otrzymaliśmy rzeczowej odpowiedzi, tylko jazgot w schemacie: AŚ to PB, PB to pułkownik służb specjalnych, płk PB oszukuje i manipuluje opinią publiczną, czyli AŚ-płk PB rozbija nowe „inicjatywy społeczne”, co jest kłamstwem.
Pyt.: Na czym polega tu zagrożenie? Pytam szczególnie z powodu, że uważa Pan, że buduje on [tzn. ŁŁ- PB] swój ruch niczym zamek na piasku.
Odp.: O aspektach zagrożenia już wspominałem. Proszę cytować mnie dokładnie, napisałem bowiem to: „„Łażący Łazarz” przez kilka miesięcy stał się opiniotwórczą osobistością, która dąży do tworzenia ruchu społecznego. Jednak każda „inicjatywa obywatelska”, która była budowana na kłamstwie, okazywała się „zamkiem na piasku”. To jest zasadnicza różnica, pomiędzy prawdziwym cytatem, a Pana przytoczeniem.
Pyt.: Po drugie stwierdza Pan że "„Łażący Łazarz” ordynarnie kłamie". Skąd bierze się to Pańskie przekonanie? Rozumiem oczywiście że Pan zapewnia nas że nie jest prawdą to co pisze ŁŁ, ale jego stwierdzenie może wynikać też z błędnego przekonania, a nie z ordynarnego kłamstwa. Ponieważ pyta Pan "Rodaczkę" - A w jaki sposób rozpoznała Pani, że nie jestem tym prawdziwym PB?, więc i ja pytam - w jaki sposób rozpoznał Pan że jest to ordynarne kłamstwo?
Odp.: Jeżeli miał „błędne przekonanie” nie powinien formułować ex cathedra takich zarzutów wobec konkretnych osób, czyli mnie i p. AŚ. Jeżeli ktoś mu powiedział, że p. AŚ=PB, to miał złe źródła informacji. Przytoczę tylko jedną opinię: „Jest [tzn. Bączek – dopisek mój, PB] pułkownikiem mianowanym przez Antoniego Macierewicza. Wiem to z pewnych źródeł ale nie będę zdradzał informatorów.” - Łażący Łazarz 13.05.2011 21:42:01, patrz: lazacylazarz.nowyekran.pl
ŁŁ w tej sytuacji powinien ujawnić te „pewne źródła”, ponieważ nie tylko szkalują mnie, p. AŚ, ale również manipulują ŁŁ i innymi blogerami. Jeżeli ktoś pomylił się nieświadomie raz, można zrozumieć i wybaczyć, ale ŁŁ wielokrotnie formułował pejoratywne opinie w celu zdyskredytowania mnie i p. AŚ. Tymczasem w trakcie tej „przywalanki” p. AŚ twierdził, że nie jest mną (tzn. PB). W dodatku ŁŁ mógł zwrócić się do mnie o komentarz, jestem osobą realną.
Pyt.: Co mnie zastanawia to dlaczego osobom takim jak Pan czy Aleksander Ścios wolno jest dociekać "niejasnych powiązań", natomiast p.ŁŁ - przynajmniej gdy chodzi o wasze powiązania - już chyba nie? Czy Wasza znajomość czy nieznajomość winny być jakimś tabu dla Polaków?
Odp.: Nikt nie odmawia ŁŁ takiego dociekania. Oczywiście wszystkim i wszystko wolno dociekać, sprawdzać, komentować, pod warunkiem, że operują prawdziwymi informacjami, a to jest już problem ŁŁ, aby je sprawdzać. Na marginesie dodam, chociaż już to mnie powoli nudzi: nie ma powiązań PB – p. AŚ, nie jestem nim, nie znam go, itd. I powtórzę za Panem Ludeczkiem: „gdy jest to prawdą, to można tylko Panu współczuć pytań które muszą wydawać się dla Pana jakąś chorą niedorzecznością”.
Oczywiście nasza „znajomość czy nieznajomość”, tzn. p. AŚ i moja, nie powinny być tematem tabu dla Polaków. I oświadczam, jak tylko poznam p. AŚ, to poinformuję o tym opinię publiczną, chociaż na marginesie dodam, że nie sądzę jednak, żeby Polacy pasjonowali się problemem, czy „Ścios to Bączek” itd. Mają większe problemy – finansowe, gospodarcze, polityczne, jak choćby ostatnio rewelacje Pana Ministra Mariusza Kamińskiego na temat wpływu świata przestępczego na polityków, a co Pan o nich sądzi?
Pyt.: Skąd bierze się Pańska opinia: "Aleksander Ścios chce pozostać anonimowy, dlatego jego stwierdzenia mogą być nieustannie podważane. W moim przypadku „Łażący Łazarz” nie może tak postąpić." Czyż nieprawdą jest że podważać można każdego, tak anonima jak i osobę jawną?
Odp.: Pan AŚ chce pozostać anonimowy, ponieważ nie ujawnia się, i ma do tego prawo. Prawda, że tak? Można podważać każdego, ale osobę rzeczywistą jest łatwiej zweryfikować. Prawda, że tak? Ja jestem osobą realną, którą bardzo łatwo można sprawdzić, chociaż Pani Rodaczka nie chce tego zrobić.
Pyt.: Dlaczego ŁŁ nie może tak postąpić? Rozumiem że chodzi Panu o pozostanie ŁŁ anonimem. Przecież dalej możego Pan podważać jako anonima.
Odp.: A kto odmawia ŁŁ pozostanie anonimem? Ja? Kiedy? W którym miejscu? Ja sprzeciwiłem się tylko używania kłamstwa w debacie publicznej. Mogę „podważać” i przecież to czynię.
Pyt.: Co więcej, Aleksander Ścios wydaje się być dla Pana postacią pozytywną. ("Porównanie mnie do jego osoby nie degraduje mnie ani nie wyróżnia.") Skoro tak to na czym polega problem? Sam Pan pisze że był Pan w służbach specjalnych (ktoś zapewne tam Pana polecił bo tam nie przyjmują z ulicy). Ściosa oskarżają również o taką profesję, więc na czym polega szkoda, obelga czy pogróżka?
Odp.: Tak, uważam publicystykę p. AŚ za bardzo pozytywną. Czy w tym stwierdzeniu jest coś złego? Pan AŚ w swoich tekstach porusza wiele, aktualnych problemów Polski, które do tej pory były przemilczane przez największe media. Jednocześnie dużą wiedze łączy z wielkim talentem erudycyjno-literackim. Ma duży potencjał rozwoju i szansę, jeżeli nie zmieni się, zostać współczesnym Józefem Mackiewiczem.
Problem i obelga polegają, co powtarzam do znudzenia, na następującej, podwójnej manipulacji, zastosowanej przez ŁŁ: „p. AŚ to PB, PB to pułkownik służb specjalnych, płk PB oszukuje i manipuluje opinią publiczną, czyli AŚ (a w istocie tzn. płk PB) ukrycie rozbija nowe „inicjatywy społeczne”. Taka opinia zniesławia, zarówno mnie, jak i p. AŚ.
Tak pracowałem w SKW, nie wstydzę się tego. Ale najpierw, w lipcu 2006 r. zostałem z nominacji Pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego członkiem Komisji Weryfikacyjnej, po kilku tygodniach rozpocząłem pracę w SKW. Wcześniej nie miałem związków ze spec służbami, wierzy Pan?
Pyt.: Pewnie możecie sobie podać ręce gdyby nie to że się nie znacie, nieprawdaż?
Odp.: Prawdaż. I tak zrobię, jak poznam p. AŚ.
Pyt.: Skoro Aleksander Ścios atakuje nowo powstający ruch, a Panu to zupełnie nie przeszkadza, to jak może Pan uważać się za poszkodowanego? Nie ma więc co udawać niewiniątka, czy przypadkowej ofiary. To co Pan tu prezentuje wygląda mi raczej na składny atak na ŁŁ, więc obawiam się że Pański akt Bogu ducha winnego zaatakowanego polskiego patrioty raczej niewielu kupi. Po prostu brak jest w Pańskiej postawie najzwyklejszej neutralności. Będę wdzięczny za odpowiedzi na tych parę pytań.
Odp.: Panie Ludeczku, ale pojechał Pan tutaj po przysłowiowej „bandzie”. Pana erystyczna architektura runęła, jak ten przysłowiowy „zamek na piasku”. Na samym początku swojego tekstu stwierdził Pan, cytat: „zapewnia Pan że nie jest Pan Aleksandrem Ściosem, więc nie widzę powodu by to zapewnienie uważać za kłamstwo. Wprost przeciwnie, gdy jest to prawdą, to można tylko Panu współczuć pytań które muszą wydawać się dla Pana jakąś chorą niedorzecznością”. Natomiast na końcu pisze, znowu cytat: „Nie ma więc co udawać niewiniątka, czy przypadkowej ofiary. To co Pan tu prezentuje wygląda mi raczej na składny atak na ŁŁ” – koniec cytatu.
To nie był atak na niejakiego ŁŁ, ale obrona przed kłamstwami na nasz (tzn. p. AŚ i mój) temat. Celem mojego tekstu nie było „sprzedanie” mnie, jak Pan sugeruje, ale odpowiedz na kłamstwa wpływowego blogera. Nie posiadając własnego portalu stałem się, podobnie jak p. AŚ, celem nie tylko ataku, ale i manipulacji, kłamstwa. To był mój protest przeciwko prowadzeniu takiej dyskusji przez ŁŁ i rozpowszechnianiu w necie kłamstw.
pzdr
Ps. I ostania sprawa: dlaczego insynuuje Pan tytułem swojego wpisu, że Pan Aleksander Ścios jest agentem - "Czy Aleksander Ścios to agent?" Dlaczego sugeruje Pan - tak jak ŁŁ -  związki ze specsłużbami? Czy tak wygląda Pana neutralność? Dlaczego takie osoby, jak ja lub p. AŚ, przeszkadzają?
Anonimowość wybaczam, manipulacje trudniej - spierajmy się na argumenty, ale nie cepami.
Domyślny avatar

Syrena

25.05.2011 00:36

Dodane przez Piotr Baczek w odpowiedzi na @ Ludeczek - 2011-05-22 18:54

Ludeczek wygląda mi bardzo na Łażącego Łazarza. I albo mu głupio, że dał się wpuścić w maliny albo...
Piotr Baczek

Piotr Bączek

26.05.2011 22:32

Dodane przez Syrena w odpowiedzi na Szkoda pióra na Łżącego Łazarza.

Pani Syreno (jaki ładny nick), nie szkoda pióra, ponieważ po to tutaj jesteśmy, aby uzywac tego pióra.
Zapraszam częściej
Piotr Bączek
Domyślny avatar

Ludeczek

27.05.2011 03:53

Dodane przez Piotr Baczek w odpowiedzi na @ Ludeczek - 2011-05-22 18:54

Witam p.Piotrze i dziękuję za tą dość obszerną odpowiedź. Na pewno to doceniam. To sugeruje w pewnym stopniu że na serio traktuje Pan zarzuty sobie postawione. Jedno jednak na samym początku chciałbym zastrzec: bardzo proszę nie powtarzać się że nie jest Pan "wielbłądem" czyli w tym wypadku p.AŚ. Takie podejście jest nudne, bo wiadomo że samo powtarzanie niczego nie zmieni, a wierzę że dla Pana jest to pewnie i mocno uciążliwe. W wielu mediach uważają że ileś tam razy powtórzone kłamstwo staje się prawdą, Ja nie. Mi najczęściej wystarczy powiedzieć raz. Nie znaczy to oczywiście że wszystko co od kogoś usłyszę przyjmuję za prawdę. Jednak z reguły, choć z pewną rezerwą, staram się ludziom wierzyć. No chyba że mnie wyraźnie zawiodą czy widzę że kręcą. To jedno. Druga rzecz: stawia mi Pan w niejednym miejscu pewne zarzuty jak chociażby przypisuje mi obronę kłamstwa, insynuacje wobec AŚ czy t.p. Ja z reguły wyznaję zasadę że każdemu wolno jest mieć swoją opinię o mnie i moim postępowaniu, więc tam gdzie nie ma Pan bezpośrednich pytań do mnie, generalnie staram się unikać podnoszenia nowego tematu, bo gdybym każdego miał wyprowadzać z błędu, to zajęło by mi to pewnie nie jedno moje życie. Poza tym chodzi mi również o to by trzymać się raz podjętego tematu. A zaznaczam to tylko po to, by nie zakładał Pan że zgadzam się z Panem w jakiejś Pańskiej opinii skoro się czemuś nie przeciwstawiłem. No ale do tematu. Tam gdzie uznałem to za warte dyskusji to do zestawionych przez Pana pytań i odpowiedzi dodałem swój własny komentarz (KomL). > Pyt.: „Czy wolno więc spytać o jakie to pogróżki tu chodzi? Fizyczne? Chyba nie. > Odp.: Całkowicie zgadzam się z opinią, że „pogróżki” (dopóki nie przekroczyły pewnej granicy) mogą być tylko subiektywnym odczuciem. Jednak fakt, że organa śledcze (znajdujące się pod nadzorem politycznej konkurencji) przyjęły zawiadomienia w tej sprawie i prowadzą czynności, jest obiektywnym stanem. KomL: Odpowiedź bardzo wymijająca, bo mi ona nic nie mówi. Ja nic nie wspominałem czy są one subiektywne czy obiektywne. Ja pytałem o to jakie one są. Jeżeli doszedł Pan do wniosku że są one na tyle subiektywne że kogoś mogą wprost rozśmieszyć, więc nie ma co opowiadać nam o organach śledczych. Jak wiadomo takie organa mogą prowadzić czynności przeciw internaucie ośmielającym się skrytykować osobę ze znajomościami (jak to robi chociażby sam obecny prezydent), a mogą też o zadrapanie czyjegoś lakieru na samochodzie. Jednym słowem chyba nie dowiemy się co Pan odebrał w "kłamstwach ŁŁ" jako pogróżki. Tylko w takim razie po co o owych pogróżkach wspominał Pan w swojej wypowiedzi? By podgrzać umysły czytelnika przeciw ŁŁ? Czy usprawiedliwić swój atak na niego?. > Pyt.: Czy zagrożona jest Pańska praca (np. oficera służb specjalnych w obliczu bycia zdemaskowanym?) > Odp.: Moja praca „oficera służb specjalnych w obliczu bycia zdemaskowanym” nie może być zagrożona, ponieważ takiej pracy nie wykonuję i nie wykonywałem. KomL: Jedna rzecz warta z góry wyjaśnienia, bo widzę że stosujemy różne rozumienie w odniesieniu do tego samego pojęcia. W swojej wypowiedzi pisze Pan m.in. "byłem członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds. WSI", "pracowałem w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego". Dla mnie (i niestety dla wielu osób) obie te prace, a już na pewno ta druga należy do służb specjalnych, a to dlatego że osoby takie mają dostęp do informacji niejawnych. Jeżeli istnieją jakieś prawne czy rządowe klasyfikacje które tych rzeczy tak nie traktują, to warto żeby Pan zdał sobie sprawę, że w opinii publicznej definicja "agenta" rozumiana jest inaczej. Agent SS to po prostu osoba pełniąca jakieś bardziej czy mniej oficjalne, skryte funkcje. > Pyt.: Pytam bo to Pańskie stwierdzenie dla przeciętnego czytelnika nie jest jasne. > Odp. A co tu nie jest jasne i czego Pan nie rozumie? Oświadczyłem, że nie jestem pułkownikiem i Pan uznał to oświadczenie – na początku swojego tekstu - za prawdziwe. KomL: Nie jest dla mnie jasne co w "kłamstwach ŁŁ" jest niby owym dla Pana zagrożeniem (pogróżką). > Pyt.: O ile wiem Aleksander Ścios zdobył sobie na tyle zaufania że publikował go i "Nasz Dziennik: i wydawał "Antyk". Udana demaskacja jego osoby jako agenta służb specjalnych byłaby więc dotkliwą stratą dla tych ostatnich i to tłumaczyłoby zagrożenie. Jeżeli nie to, to dlaczego więc wcześniej podobne oskarżenia takimi pogróżkami nie były? > Odp.: Mógłbym odesłać do mojego tekstu, ale jeszcze raz odpowiem, że nie znam p. Aleksandra Ściosa i nie jestem p. AŚ, co zresztą uznał Pan za stwierdzenie prawdziwe. Nie mogła zaistnieć więc, jak Pan sugeruje, strata z powodu tzw. „udanej demaskacji” z dwóch podstawowych powodów – nie jestem p. AŚ i nie jestem funkcjonariuszem/agentem/oficerem specsłużb, co także uznał Pan za stwierdzenie prawdziwe. KomL: Ponieważ lubię z ludźmi być szczery więc tylko jedna korekta na początek. Pisze Pan powyżej chyba dwukrotnie: "co z resztą uznał Pan za stwierdzenie prawdziwe". Proszę tak nigdy nie wnioskować, bo się Pan może niejednokrotnie na tym srogo zawieść. Dlaczego? Bowiem ja nie mogę uznać czegokolwiek za prawdziwe czego faktycznie nie wiem. Mogę co najwyżej w swej dobrej woli przyjąć coś za prawdę, ale dla mnie to będzie tylko przesłanka (założenie) a nie stwierdzenie (uznanie). To wynika z zastosowania prostej zasady ograniczonego zaufania którą przenoszę z ruchu drogowego na "ruch" dyskusyjny. :-) > Natomiast wcześniejsze próby utożsamiania mnie z p. AŚ były wyrażane w formie neutralnych przypuszczeń, a nie pejoratywnych pomówień wobec mnie i p. AŚ (ja w każdym razie nie spotkałem takich). Obecnie niejaki ŁŁ zaprezentował następujący schemat: p. AŚ to PB, PB to pułkownik służb specjalnych, płk PB oszukuje i manipuluje opinią publiczną, czyli AŚ-płk PB rozbija nowe „inicjatywy społeczne”. KomL: A czy mógłby mi Pan podać konkretne przykłady (cytaty) co dla Pana było wtedy "neutralnym przypuszczeniem" by móc lepiej odróżnić je od obecnych "pejoratywnych pomówień" (tu winno być chyba "z pogróżkami", nie?) Czy już z tych jego pogróżek Pan zrezygnuje? > Przyzna Pan, że czynność oszukiwania (społeczeństwa lub pojedynczych ludzi) jest powszechnie skategoryzowana, jako czynność negatywna. Nieprawdaż? KomL: Co do negatywnej oceny czyjejś manipulacji i oszustwa to zgadzam się ze słusznością takiej oceny całkowicie. W Pańskim powyższym podejściu jest jednak pewna sprzeczność, albowiem albo uważa Pan że AŚ manipuluje i oszukuje, i wtedy jest Pan słusznie oburzony za przyrównanie Pana do niego, albo uważa Pan że AŚ to chodząca uczciwość i nie ma wówczas powodu do oburzenia czy obrazy za przyrównanie do niego. Pan zdaje się że przyjął to drugie podejście, a przynajmniej do niego usiłuje przekonać Pan czytelnika. Jednakże swoim demonstrowanym oburzeniem zachowuje się Pan tak jakby to pierwsze było prawdą. Ba, niemalże tak jakby Pan i AŚ to jedno, tj. co jego obraża to i Pana obraża. Co Pan powie na takie rozumowanie? > Pyt.: To że ŁŁ stał się w Pańskich oczach osobą opiniotwórczą jest po części jakimś tam wytłumaczeniem, ale co ma z tym wspólnego fakt, że usiłuje on stworzyć ruch społeczny? Nie lubi Pan jak ktoś robi takie rzeczy? Dlaczego? > Odp.: A dlaczego zadaje Pan pytania z sugestią mojej odpowiedzi - „Nie lubi Pan jak ktoś robi takie rzeczy? Dlaczego?”. KomL: Przepraszam, ale najwyraźniej nie wyraziłem się dostatecznie jasno. Pytanie "dlaczego?" dotyczy Pańskiego opisu że ŁŁ usiłował stworzyć ruch społeczny. Dlaczego Pan o tym wspomina i jakie to ma znaczenie w tym że czuje się Pan obrażony za przyrównanie Pańskiej osoby do AŚ? Czy mógłby mi Pan na to odpowiedzieć? (Może dodam że gdyby owo pytanie "dlaczego?" miało dotyczyć mojego pytania "nie lubi Pan jak ktoś robi takie rzeczy? (tj. tworzy ruch społeczny)" to bym napisał raczej warunkowe "jeżeli tak, to dlaczego?" No ale Pan może tego nie wiedzieć.) > Uważam, że wszystkie „inicjatywy społeczne” powinny być poddane merytorycznej krytyce. KomL: Jestem skłonny przynajmniej po części zgodzić się z tym stwierdzeniem. A piszę po części, ponieważ nie wspomina Pan kto to powinien robić. Jak piszemy np. że ludzie nie powinni być głodni, to wypadałoby wskazać kto ich powinien nakarmić. Nie wypada bowiem wysuwać postulatów bez rozsądnego wskazania kto je powinien wykonać, bo takowe są stwierdzeniami bez pokrycia. Ja po prostu powiedziałbym że wszystko (a nie tylko "inicjatywy" społeczne") może (a nie "powinno") być poddawane merytorycznej krytyce przez osobę która ma takie życzenie. Ale to tylko taki drobiazg. Czy mam więc rozumieć że wspomina Pan o tej próbie stworzenia ruchu społecznego by zrealizować ten swój powyższy postulat? > Kiedy p. AŚ przedstawił swoje przemyślenia na temat inicjatyw niejakiego ŁŁ, to próbuje się go „intelektualnie sprać”, a niby dlaczego? Że zadał kilka niewygodnych pytań? Dlaczego ze strony niejakiego ŁŁ nie otrzymaliśmy rzeczowej odpowiedzi, tylko jazgot w schemacie: AŚ to PB, PB to pułkownik służb specjalnych, płk PB oszukuje i manipuluje opinią publiczną, czyli AŚ-płk PB rozbija nowe „inicjatywy społeczne”, co jest kłamstwem. KomL: Tu byśmy wchodzili już w sprawy AŚ, a ja przynajmniej na razie wolałbym tego uniknąć. Pozostańmy więc przy Panu. Skąd Pan wie że AŚ nie oszukuje i nie manipuluje opinią publiczną, no i że nie stara się rozbić nowych inicjatyw społecznych? Przecież Pan twierdzi że nim nie jest? Mało tego, Pan go ponoć nawet nie zna! Czy tylko dlatego że Pan sam nigdy tych manipulacji nie zauważył? To by nie był żaden dowód. > Pyt.: Na czym polega tu zagrożenie? Pytam szczególnie z powodu, że uważa Pan, że buduje on [tzn. ŁŁ- PB] swój ruch niczym zamek na piasku. > Odp.: O aspektach zagrożenia już wspominałem. KomL: Ja bym powiedział że przynajmniej jak na razie to wykręcił się Pan sianem na czym owe zagrożenia polegają, a nie wspomniał nam o jego aspektach. > Proszę cytować mnie dokładnie, napisałem bowiem to: „„Łażący Łazarz” przez kilka miesięcy stał się opiniotwórczą osobistością, która dąży do tworzenia ruchu społecznego. Jednak każda „inicjatywa obywatelska”, która była budowana na kłamstwie, okazywała się „zamkiem na piasku”. To jest zasadnicza różnica, pomiędzy prawdziwym cytatem, a Pana przytoczeniem. KomL: Co do cytatu to ja nie dostrzegam istotnej różnicy w rozumieniu mojego skróconego sformułowania od Pańskiego niby pełnego. Że pomijam że była to "inicjatywa obywatelska"? Czy Pan tylko w swojej uprzejmości chciał przypomnieć czytelnikowi ową przestrogę (że nie należy budować na kłamstwie), ale nie ma ona związku z postępowaniem p.ŁŁ? Dla mnie istotnym jest jednak to o co pytam, tj dlaczego Pan o tym tworzeniu ruchu w ogóle wspomina jakby w tym było coś złego? > Pyt.: Po drugie stwierdza Pan że "„Łażący Łazarz” ordynarnie kłamie". Skąd bierze się to Pańskie przekonanie? Rozumiem oczywiście że Pan zapewnia nas że nie jest prawdą to co pisze ŁŁ, ale jego stwierdzenie może wynikać też z błędnego przekonania, a nie z ordynarnego kłamstwa. Ponieważ pyta Pan "Rodaczkę" - A w jaki sposób rozpoznała Pani, że nie jestem tym prawdziwym PB?, więc i ja pytam - w jaki sposób rozpoznał Pan że jest to ordynarne kłamstwo? > Odp.: Jeżeli miał „błędne przekonanie” nie powinien formułować ex cathedra takich zarzutów wobec konkretnych osób, czyli mnie i p. AŚ. KomL: Ależ to jest niedorzeczność! Załóżmy bowiem, że Pan ma błędne przekonanie o AŚ. Że faktycznie jest to oszust i manipulator SS. Z Pańskiego sposobu myślenia wynikałoby zatem, że ktoś mógłby uważać że Pan nie powinien o nim pisać pozytywnie. Tylko w jaki sposób Pan mógłby spełnić to życzenie i o nim nigdy dobrze nie pisać, skoro w istocie Pan nie wie że ma Pan błędne przekonanie. Dostrzega Pan swój błąd logiczny? Błędne przekonanie polega na tym, że my nie wiemy że ono jest błędne, nie możemy zatem na podstawie naszych przekonań podejmować decyzji czy powinniśmy o czymś pisać czy nie. > Jeżeli ktoś mu powiedział, że p. AŚ=PB, to miał złe źródła informacji. KomL: Może i miał, ale złe źródła niestety nie uprzedzają - my jesteśmy złym źródłem. Wprost przeciwnie, najczęściej zapewniają o sobie że są źródłem "najczystszej prawdy". :-) > Przytoczę tylko jedną opinię: „Jest [tzn. Bączek – dopisek mój, PB] pułkownikiem mianowanym przez Antoniego Macierewicza. Wiem to z pewnych źródeł ale nie będę zdradzał informatorów.” - Łażący Łazarz 13.05.2011 21:42:01, patrz: lazacylazarz.nowyekran.pl-... ŁŁ w tej sytuacji powinien ujawnić te „pewne źródła”, ponieważ nie tylko szkalują mnie, p. AŚ, ale również manipulują ŁŁ i innymi blogerami. KomL: A jakby on je ujawnił to by Pan mu wtedy uwierzył że jest Pan p.AŚ? :-) Czy też jeżeli to Pan kłamie to raczej uszczelnilibyście przeciek? Tylko skoro aż takie wymagania stawia Pan przed ŁŁ, to dlaczego Pan sam, skoro wspomniał nam wszystkim publicznie że "odebrał kłamstwa ŁŁ jako pogróżki" to czy nie powinien Pan nam teraz ujawnić na czym te pogróżki polegały? Czy wobec braku tego ujawnienia ja też powinienem dojść do wniosku i ogłosić wszem że Pan "ordynarnie kłamie"? > Jeżeli ktoś pomylił się nieświadomie raz, można zrozumieć i wybaczyć, ale ŁŁ wielokrotnie formułował pejoratywne opinie w celu zdyskredytowania mnie i p. AŚ. Tymczasem w trakcie tej „przywalanki” p. AŚ twierdził, że nie jest mną (tzn. PB). KomL: Niestety p. Piotrze, ale to jest raczej głupie uzasadnienie, bowiem nie ma czegoś takiego jak świadomych pomyłek. Pomyłki polegają na tym że nie zdajemy sobie sprawy, że się mylimy. Kłamca czy oszust co najwyżej może sobie świadomie planować że w przypadku wpadki powie że się pomylił. Jednokrotne popełnienie błędu tj. przyjęcie czegoś za prawdę, potrafi się mścić w wielu różnych sytuacjach, ale źródłem tych dalszych błędów może być ciągle jedna i ta sama pomyłka. Pan tu pisze jakby ŁŁ świadomie kłamał o wielu różnych rzeczach, nie daje nam na to jednak najmniejszego nawet przykładu. To co Pan tu pisze jest kolejnym wykrętem, a nie uzasadnieniem. Czy Pan kiedykolwiek pisał do niego i próbował wyprowadzić go z jego błędu (dalej przyjmuję że Pan nie jest AŚ), czy tylko spodziewał się tego tylko po nim? (patrz niżej) Ewentualnie zasłania się Pan że robił to już AŚ. Ale Pańskie relacje z ŁŁ nie koniecznie musiałyby odzwierciedlać te jakie sobie wypracował z tą osobą AŚ. Może to Pan sobie wyobrazić? Czy po prostu nie chce? Co do Pańskich czy AŚ relacji z ŁŁ to niestety, ale nie zamierzam być ani sędzią, ani mediatorem między Wami. Mnie zainteresował tu tylko Pański, powiedziałbym że bardzo zaślepiony sposób myślenia i wnioskowania. > W dodatku ŁŁ mógł zwrócić się do mnie o komentarz, jestem osobą realną. KomL: Oczywiście że mógł. Ale gdyby Pan dostał poufną, "pewną" informację że p.ŁŁ to nie kto inny ale np. gen.Z, to czy pisałby Pan do niego list z zapytaniem w nadziei że tenże się do tego przyzna? Czy to nie byłoby raczej naiwnym podejściem? Znacznie częściej ludzie preferują konfrontacje na gorąco w takich sytuacjach, a to w nadziei że w ten sposób coś więcej wyjdzie na jaw. A czy zadał Pan sobie kiedykolwiek pytanie że to Pan właśnie mógł napisać do niego list po to by zdementować jego doniesienie i poprosić o korektę? Jeżeli ŁŁ odrzuciłby taką informację to już jego sprawa, ale Pan nie byłby osobą w sytuacji która wszystkiego spodziewa się po innych czy domaga się od innych, a nic od siebie. Pan zdaje się być zaślepiony osobą p.AŚ i dlatego tak łatwo przejmuje jego konflikt z ŁŁ na siebie. Czy p.AŚ znalazł sobie w Panu jedynie naiwnego pomocnika? Czy faktycznie obydwoje pracujecie na jedną bramkę? Takie i podobne pytania muszą przychodzić do głowy krytycznej osobie, nawet jak nie ma na nie obecnie odpowiedzi. A zadawać pytania należy, bo tylko jak się je zadaje, to mogą gdzieś, kiedyś, często w zupełnie nieoczekiwanych sytuacjach pojawić się na nie odpowiedzi. > Pyt.: Co mnie zastanawia to dlaczego osobom takim jak Pan czy Aleksander Ścios wolno jest dociekać "niejasnych powiązań", natomiast p.ŁŁ - przynajmniej gdy chodzi o wasze powiązania - już chyba nie? Czy Wasza znajomość czy nieznajomość winny być jakimś tabu dla Polaków? > Odp.: Nikt nie odmawia ŁŁ takiego dociekania. Oczywiście wszystkim i wszystko wolno dociekać, sprawdzać, komentować, pod warunkiem, że operują prawdziwymi informacjami, a to jest już problem ŁŁ, aby je sprawdzać. KomL: A Pan _wie_ że operuje Pan prawdziwymi informacjami o AŚ? Czy to tylko jest takie Pańskie przekonanie? Rzeczywiście, każdy z nas (media, Pan , ja czy AŚ), a nie tylko ŁŁ winien dołożyć wszelkich starań by tylko prawda (jakkolwiek nie koniecznie każda prawda) wychodziła z nas. Czy wobec takiego stwierdzenia myśli Pan że powiedzenie o drugiej osobie że "ordynarnie kłamie" w sytuacji gdy nawet my sami nie potrafimy tego niczym uzasadnić, jest prawdą? Niestety nie tylko oszustwa, ale i pomyłki się zdarzały, zdarzają i będą zdarzały, bo nie jesteśmy wszechwiedzącymi. Często też grają nami emocje nad którymi nie umiemy zapanować. W takim wypadku warto jest mieć odrobinę dobrej woli wobec bliźniego by wykazać mu zrozumienie. Co Pan o tym myśli? > Na marginesie dodam, chociaż już to mnie powoli nudzi: nie ma powiązań PB – p. AŚ, nie jestem nim, nie znam go, itd. I powtórzę za Panem Ludeczkiem: „gdy jest to prawdą, to można tylko Panu współczuć pytań które muszą wydawać się dla Pana jakąś chorą niedorzecznością”. Oczywiście nasza „znajomość czy nieznajomość”, tzn. p. AŚ i moja, nie powinny być tematem tabu dla Polaków. I oświadczam, jak tylko poznam p. AŚ, to poinformuję o tym opinię publiczną, chociaż na marginesie dodam, że nie sądzę jednak, żeby Polacy pasjonowali się problemem, czy „Ścios to Bączek” itd. Mają większe problemy – finansowe, gospodarcze, polityczne, jak choćby ostatnio rewelacje Pana Ministra Mariusza Kamińskiego na temat wpływu świata przestępczego na polityków, a co Pan o nich sądzi? KomL: Co do Pańskiego pytania to niestety sądzę niewiele. Trzy proste stwierdzenia: 1. Jacy nauczyciele (zdemoralizowane i egoistyczne media) tacy uczniowie (społeczeństwo). 2. Jakie społeczeństwo (ogłupione i zepsute) tacy jego przedstawiciele (rząd). 3. Jaki jest rząd (egoistyczny, skorumpowany i marionetkowy) to media widzą i ... to wykorzystują. Kto zatem rządzi? Gdzie leżą przyczyny wszelkiego zła? Pozostawiam to już do własnych przemyśleń. Mówi się że ryba psuje się od głowy. Któż więc jest ową "głową" we współczesnym świecie? podpowiem: Kogo masy słuchają? Kto kształtuje ich opinie? > Pyt.: Skąd bierze się Pańska opinia: "Aleksander Ścios chce pozostać anonimowy, dlatego jego stwierdzenia mogą być nieustannie podważane. W moim przypadku „Łażący Łazarz” nie może tak postąpić." Czyż nieprawdą jest że podważać można każdego, tak anonima jak i osobę jawną? > Odp.: Pan AŚ chce pozostać anonimowy, ponieważ nie ujawnia się, i ma do tego prawo. Prawda, że tak? KomL: Nie jestem prawnikiem, ale chyba tak. Przynajmniej takie postawy się dość powszechnie spotyka. Inna sprawa gdy patrzymy na te rzeczy z punktu widzenia moralności. Jaka jest bowiem odpowiedzialność człowieka bez twarzy za fakty które innym przedstawia? Raczej żadna. Nawet własnym honorem za to nie płaci. Ja generalnie nie darzę anonimów zaufaniem gdy chodzi o informacje. Czasem pewnym wytłumaczeniem jest dla nich wyraźna groźba represji co przy poręczeniu ludzi mających opinię pewnych (krytycznych, a nie naiwnych) i wiarygodnych ich rozgrzesza jak dla przykładu wikileaks. > Można podważać każdego, ale osobę rzeczywistą jest łatwiej zweryfikować. Prawda, że tak? Ja jestem osobą realną, którą bardzo łatwo można sprawdzić, chociaż Pani Rodaczka nie chce tego zrobić. KomL: Generalnie zgadzam się. Dlaczego tylko generalnie? Bo to zależy jeszcze komu. Dla przykładu, jak się ma na swoich usługach cały sztab ludzi jak chociażby wiodący agent SS, to dla niego zdobycie informacji o "anonimie" jest o wiele łatwiejsze niż przeciętnemu człowiekowi - takiemu jak mi - o osobie nawet o bardzo znanej tożsamości. (Niestety brak jest szeroko dostępnych baz danych. Tłumaczy się to prawem do prywatności, ale owego prawa do prywatności jakoś jesteśmy pozbawiani w przypadku SS.) Pyt.: Dlaczego ŁŁ nie może tak postąpić? Rozumiem że chodzi Panu o pozostanie ŁŁ anonimem. Przecież dalej może go Pan podważać jako anonima. Odp.: A kto odmawia ŁŁ pozostanie anonimem? Ja? Kiedy? W którym miejscu? Ja sprzeciwiłem się tylko używania kłamstwa w debacie publicznej. Mogę „podważać” i przecież to czynię. KomL: Przepraszam, ale nie zauważyłem tam nigdzie słów "używania kłamstwa" więc uznałem że to pewnie dalej chodzi o anonimowość występującą w poprzednim zdaniu. Powinienem więc Pańskie stwierdzenie potraktować jako: "Aleksander Ścios chce pozostać anonimowy, dlatego jego stwierdzenia mogą być nieustannie podważane. W moim przypadku „Łażący Łazarz” nie może używać kłamstwa." Czy dobrze to teraz rozumiem? Pytam tak na wszelki wypadek, bo oba zdania według mnie pasują do siebie trochę jak piernik do wiatraka. No chyba że chciał Pan przez to powiedzieć że ŁŁ wobec AŚ jednak może używać kłamstwa. Czy wobec niego też nie? (Tzn. że jego może tylko podważać.) A Pana podważać może? Czy wtedy to już by było kłamstwo? No bo to wiele zależy jeszcze od tego co kto nazywa podważaniem, a co już kłamstwem. Dla przykładu, jak ja powiem że anonimowy p.X jest k.. i złodziej, a p.X temu zaprzeczy to w jakich kategoriach to widzieć? Podważania które mi wolno czynić? Czy kłamstwa którego nie wolno? A jak to będzie jawny p.Y to takie podejście by było już według Pana kłamstwem? Bo jeżeli tak to dlaczego akurat tylko jednemu wierzyć? A może najlepiej wcale nie wyzywać tylko podać fakty że np. wziął ode mnie badyla, obiecał załatwić mi pierwsze miejsce na liście wyborczej i ... tyle go widziałem. Eeee, chyba jednak nie, bo ktoś mógłby uznać że to ja jestem ten skorumpowany. Nic więc dziwnego że wyzywać zawsze łatwiej, nieprawdaż? :-) > Pyt.: Co więcej, Aleksander Ścios wydaje się być dla Pana postacią pozytywną. ("Porównanie mnie do jego osoby nie degraduje mnie ani nie wyróżnia.") Skoro tak to na czym polega problem? Sam Pan pisze że był Pan w służbach specjalnych (ktoś zapewne tam Pana polecił bo tam nie przyjmują z ulicy). Ściosa oskarżają również o taką profesję, więc na czym polega szkoda, obelga czy pogróżka? > Odp.: Tak, uważam publicystykę p. AŚ za bardzo pozytywną. Czy w tym stwierdzeniu jest coś złego? KomL: Skądże znowu. Tak jak powiedziałem wcześniej każdy ma prawo do własnych opinii. Ale czyjaś opinia nie jest jeszcze _dowodem_ na prawdę. > Pan AŚ w swoich tekstach porusza wiele, aktualnych problemów Polski, które do tej pory były przemilczane przez największe media. Jednocześnie dużą wiedze łączy z wielkim talentem erudycyjno-literackim. Ma duży potencjał rozwoju i szansę, jeżeli nie zmieni się, zostać współczesnym Józefem Mackiewiczem. KomL: Można powiedzieć że piękną laurkę mu Pan wystawił. Na pewno go to ucieszy. > Problem i obelga polegają, co powtarzam do znudzenia, na następującej, podwójnej manipulacji, zastosowanej przez ŁŁ: „p. AŚ to PB, PB to pułkownik służb specjalnych, płk PB oszukuje i manipuluje opinią publiczną, czyli AŚ (a w istocie tzn. płk PB) ukrycie rozbija nowe „inicjatywy społeczne”. Taka opinia zniesławia, zarówno mnie, jak i p. AŚ. KomL: A mnie się wydaje że Pan się podwójnie tu gubi. Pytałem już Pana o to raz, ale powtórzę dla zwiększenia mojego akcentu. Skąd Pan wie że to p.ŁŁ manipuluje i oszukuje opinię publiczną, a nie p.AŚ, skoro Pan rzekomo ani jednego, ani drugiego nie zna? Tylko dlatego że ten drugi cieszył się u Pana dobrą opinią, a ten pierwszy "ordynarnie kłamał"? Ależ to żaden dowód na uczciwość AŚ, tym bardziej że Pan twierdzi że go nie zna. Najlepsi agenci robili swoje kariery na zdobywaniu zaufania innych, bo dzięki temu zaufaniu mogli wiele osiągnąć. Oczywiście to nie zaufanie samo w sobie jest złem, tylko bezmyślność i naiwność w obdarzaniu kogoś swoim zaufaniem. > Tak pracowałem w SKW, nie wstydzę się tego. Ale najpierw, w lipcu 2006 r. zostałem z nominacji Pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego członkiem Komisji Weryfikacyjnej, po kilku tygodniach rozpocząłem pracę w SKW. Wcześniej nie miałem związków ze spec służbami, wierzy Pan? KomL: Widzę że Pan sam nie może się w 100% zdecydować czy SKW należy do służb specjalnych czy też nie. Wcześniej twierdził Pan że nigdy do nich nie należał, teraz tylko że wcześniej Pan nie należał. Nie mam powodów by Panu nie wierzyć, ale jak wspomniałem wcześniej, ja zawsze takie rzeczy przyjmuję z rezerwą. Tyle że na pewno nie mogę ufać Pańskiemu poręczeniu że p.AŚ też nigdy nie należał i nie należy do SS, bo to byłaby z mojej strony właśnie owa bezmyślność i naiwność. > Pyt.: Pewnie możecie sobie podać ręce gdyby nie to że się nie znacie, nieprawdaż? > Odp.: Prawdaż. I tak zrobię, jak poznam p. AŚ. > Pyt.: Skoro Aleksander Ścios atakuje nowo powstający ruch, a Panu to zupełnie nie przeszkadza, to jak może Pan uważać się za poszkodowanego? Nie ma więc co udawać niewiniątka, czy przypadkowej ofiary. To co Pan tu prezentuje wygląda mi raczej na składny atak na ŁŁ, więc obawiam się że Pański akt Bogu ducha winnego zaatakowanego polskiego patrioty raczej niewielu kupi. Po prostu brak jest w Pańskiej postawie najzwyklejszej neutralności. Będę wdzięczny za odpowiedzi na tych parę pytań. > Odp.: Panie Ludeczku, ale pojechał Pan tutaj po przysłowiowej „bandzie”. Pana erystyczna architektura runęła, jak ten przysłowiowy „zamek na piasku”. Na samym początku swojego tekstu stwierdził Pan, cytat: „zapewnia Pan że nie jest Pan Aleksandrem Ściosem, więc nie widzę powodu by to zapewnienie uważać za kłamstwo. Wprost przeciwnie, gdy jest to prawdą, to można tylko Panu współczuć pytań które muszą wydawać się dla Pana jakąś chorą niedorzecznością”. Natomiast na końcu pisze, znowu cytat: „Nie ma więc co udawać niewiniątka, czy przypadkowej ofiary. To co Pan tu prezentuje wygląda mi raczej na składny atak na ŁŁ” – koniec cytatu. To nie był atak na niejakiego ŁŁ, ale obrona przed kłamstwami na nasz (tzn. p. AŚ i mój) temat. KomL: Najwyraźniej czuje się Pan mocno związany z AŚ, a to niestety odbiera krytyczność umysłu względem takiej osoby. Co do Pańskiego pierwszego tekstu który nazywa Pan tu "własną obroną" to być może Pan tego nie zauważył, ale dała by się owa obrona zamknąć w jednym, krótkim zdaniu: "Nie jestem AŚ." To co Pan aktualnie robi, to stara się wykreować negatywne atrybuty dla p.ŁŁ oraz wyolbrzymić własną szkodę. (w paraleli: ja, taki dobry, cichy człowiek zostałem nikczemnie zaatakowany przez tego potwora). Nie na darmo mówi się że atak jest najlepszą obroną i to Pan wyraźnie robi nawet jak Pan sam tego dostrzec nie chce czy nie potrafi. > Celem mojego tekstu nie było „sprzedanie” mnie, jak Pan sugeruje, ale odpowiedz na kłamstwa wpływowego blogera. KomL: Być może Pan się nigdy nie spotkał z terminem "sprzedawania się", ale w teorii zachowania jest taki postulat że wiele rzeczy które robimy względem innych osób ma na celu osiągnięcie przez nas pewnego celu (jak np. zdobycia nagrody czy uniknięcia kary), i to się właśnie powszechnie nazywa "sprzedawaniem się". Pan wyraźnie chciał pokazać jak niedobry jest p.ŁŁ a Pan przez niego mocno poszkodowany. I tego właśnie Pańskiego ostatniego paragrafu _żadną miarą_ "kupić" (czyli przyjąć za słuszny) już nie mogłem, choć rzetelność wcześniejszych zakwestionowałem tylko pytaniami. > Nie posiadając własnego portalu stałem się, podobnie jak p. AŚ, celem nie tylko ataku, ale i manipulacji, kłamstwa. To był mój protest przeciwko prowadzeniu takiej dyskusji przez ŁŁ i rozpowszechnianiu w necie kłamstw. KomL: Problemem jest p.Piotrze że Pan bardzo chętnie lubi powtarzać na p.ŁŁ, zarzuty że on Pana atakuje oraz manipuluje i kłamie, bo te wyglądają dla niego najgorzej. Nawet uzasadnić ich specjalnie Pan nie potrafi. W rezultacie więc ucieka się Pan do pisania głupstw, a nie uzasadnień o jakich wspominałem powyżej. Fakty bowiem zdają się być o wiele bardziej proste tj jest że p.ŁŁ podał do wiadomości publicznej powzięte przez siebie informacje że Pan i p.AŚ to jedna i ta sama osoba. Czy miał do tego prawo? Jak najbardziej, skoro p.AŚ miał prawo wygrzebywać jakieś brudy przeciw niemu. Czy p.ŁŁ był w błędzie? Jeżeli wierzyć Panu to tak. Ale nawet i to w dalszym ciągu nie uzasadnia by rzucał Pan na niego inwektywami, zamiast przedstawiania samych prostych faktów, Zrozumiałym też wydaje się dlaczego tak się dzieje. Bo fakty są znacznie mniej negatywne niż Pan to przedstawia. No ale tak jak już wcześniej wspominałem, że często wyzywać jest nam niestety łatwiej i bardziej na rękę niż podać rzetelne fakty. Jak się zna fakty to wiele rzeczy wydaje się być bardziej zrozumiałe i proste w ocenie, a my chyba w 99% wolimy jednak malować przeciwnika jako potwora. Mało tego. O ile wiem z Pańskiego tekstu, to do tej pory Pan z p.ŁŁ w ogóle żadnej dyskusji nie prowadził. Ciekawy jest więc ten Pański protest przeciw prowadzeniu "takiej dyskusji" z nim. Czy może Pan traktuje "dyskusję" p.AŚ z p.ŁŁ za swoją? > Ps. I ostania sprawa: dlaczego insynuuje Pan tytułem swojego wpisu, że Pan Aleksander Ścios jest agentem - "Czy Aleksander Ścios to agent?" Dlaczego sugeruje Pan - tak jak ŁŁ - związki ze specsłużbami? Czy tak wygląda Pana neutralność? Dlaczego takie osoby, jak ja lub p. AŚ, przeszkadzają? Anonimowość wybaczam, manipulacje trudniej - spierajmy się na argumenty, ale nie cepami. KomL: Odnośnie AŚ to stawiam wobec niego tylko proste pytanie które mnie nurtuje. Dlaczego _tylko_ pytanie? Bo pytać zawsze wolno, to raz. Bo od dawna mam takie podejrzenia, a nawet powiedziałbym pewne przekonanie, to dwa. Niestety nie mam niezbitych dowodów na to, dlatego nie używam formy twierdzącej, lecz pytającej choć mógłbym i przypuszczającej jak np. "wydaje mi się że AŚ to agent". Pan nazywa to insynuacją jakby Pan co najmniej wiedział że moje pytanie prawdą być nie może, mimo że Pan mnie zapewnia że Pan nie jest p.AŚ, ani go nie zna. To skąd Pan wie jaka jest prawda o nim? A jeżeli Pan nie wie, to dlaczego Pan mi zarzuca coś negatywnego, skoro to o co pytam jak najbardziej może być prawdą? Skoro zaś Pan wiedzieć tego nie może czy jest to prawdą czy nie, to akurat Pan mi najzwyklej ubliża, czyli używa właśnie owego - jak Pan to pisze - "cepa", waląc na oślep chyba w nadziei że coś w ten sposób osiągnie tj. że może zamknie mi usta jak to Pan pragnął zrobić czy nawet zrobił w stosunku do ŁŁ. To pierwsza rzecz. Odnośnie mojej neutralności to przede wszystkim polega ona na tym by być niezależnym w szukaniu tej prawdy która mnie interesuje, a już na pewno nie polega na tym bym się miał Panu czy też obu Panom w czymś przypodobać, a to chociażby w celu by uniknąć właśnie takich jak ten bezpodstawnych zarzutów. Zauważyłem bowiem że Panu nawet najgorsze oskarżenia całkiem lekko przychodzą. Za wybaczenie mojej dotychczasowej anonimowości dziękuję. Ale aby nie nadużywać Pańskiej uprzejmości w tym względzie to może jednak podam że nazywam się Mariusz Prokopczyk i mieszkam w Melbourne czyli na antypodach, czyli w tym dalekim miejscu które to p.AŚ tak usiłował spenetrować by dokopać się do czegoś tam z czym mógłby się do p.ŁŁ przyczepić, jak chociażby ów sponsor o "podejrzanym majątku". To po prostu komedia skoro każdy majątek możemy uznać za podejrzany jeżeli nie znamy jego pochodzenia. I wówczas właśnie to jest insynuacja. (Nie mamy żadnych argumentów więc może chociaż napiszemy o podejrzanej fortunie.) Bo proszę mi powiedzieć ilu z nas zna pochodzenie czyjegoś majątku poza ludźmi z SS? Co do "spierajmy się na argumenty, ale nie cepami" to byłbym naprawdę za to wdzięczny, tym bardziej że czytałem tą Pańską czołową wypowiedź i jej "argumentami" doprawdy nie byłem zbudowany. Zrezygnować jednak przed czasem z dyskusji z Panem byłoby zmarnowaniem czasu i szansy na jedną więcej, rozumną, ludzką relację. pozdrawiam Mariusz Prokopczyk - "Ludeczek"
Domyślny avatar

Szarlott

29.05.2011 19:33

Dodane przez Ludeczek w odpowiedzi na @PiotrBaczek

Tak sobie czytam i czytam te Pańskie ćwiczenia erystyczne i muszę przyznać, że podziw mnie ogarnia coraz większy dla cierpliwości, wnikliwości i zaparcia, którymi Pan się tu popisuje. Pisze Pan coraz dłuższe teksty; cytuje całe akapity, łapie p.Piotra niemal za co drugie słowo... Czego właściwie chce Pan dowieźć? Że ŁŁ wie lepiej od samego Piotra Bączka kim on jest, wie lepiej niż on sam? Że PB jest agentem? Ale jeśli tak, to czyjego wywiadu i dla kogo miałby pracować? Weryfikator WSI miałby rozbijać prawicę, niszczyć PiS? Naprawdę niepojęty wygibas myślowy. Że Że PB nie jest PB, ale A.Ściosem i pułkownikiem? ŁŁ napisał co chciał (bądź mu podsunięto), p.Bączek odpowiedział ze szczegółami, wykazując ewidentne błędy w spekulacjach ŁŁ. Głos zabrał również przywoływany przez ŁŁ A.Ścios i czego Pan jeszcze chce? Metryki urodzenia, aktu ślubu, zeznania wychowawczyni z podstawówki, karty dentystycznej, odcisków palców Piotra Bączka? Na litość, ileż można? A po co to Panu? Nie wystarczy pierwszy tekst PB? Nie uwierzę, że nie czytał go Pan na tyle wnikliwie, aby nie dopatrzyć się tam wszystkich weryfikowalnych konkretów. Jak Pana to nie przekonało, niech się Pan popyta u wymienionych z nazwiska osób. Ciekawe, czy w stosunku do osoby ŁŁ też wykazuje Pan takie skłonności śledcze? Z Pana tendencyjnych, a momentami nawet napastliwych komentarzy wynika, że wątpliwości są jednostronne. A usiłuje się Pan kreować na bezstronnego badacza problemu. Fe, nieładnie... Czemu tak się Pan uparł i drąży to, czego wszyscy zainteresowani już zdążyli się dowiedzieć? Na dodatek robi Pan to w dość tendencyjny sposób i tak zapamiętale, że można domyślać się w owych działaniach występowania w roli, już nie advocatus diaboli ŁŁ, ale samego ŁŁ, tyle tylko, że pod zgoła innym nickiem. Po co to Panu? Tak dla rozrywki? Z nadmiaru czasu? Oj, bo zacznę myśleć, że nie jest to wyłącznie Pana inicjatywa; za dużo i zbyt natarczywe są te Pańskie dociekania... No cóż, ponieważ ostatni tekst Pana autorstwa jest tak koszmarnie długi i męczący, że znudził mnie i zniechęcił do dalszego śledzenia tego wątku, nie oczekuję od Pana żadnej odpowiedzi. Proszę potraktować powyższe pytania, jako absolutnie retoryczne. Bo a nuż jeszcze i mnie by Pan zaczął cytować tak obficie, że moje ego spuchłoby nieproporcjonalnie do fizycznych gabarytów? Wolę tego uniknąć; lubię harmonię i właściwe proporcje w każdej dziedzinie życia. Zatem proszę potraktować mój głos jako jednorazowy (przynajmniej w tej dyskusji), tym samym zamykający w niej udział. Mnie Pan zanudził, ale nie zdziwiłabym się, gdyby i p.Piotr stracił z tego powodu ochotę na dalsze polemiki. Niech Pan to weźmie pod uwagę (i może także na wstrzymanie ;) Pozdrawiam uprzejmie.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

13.06.2011 17:59

Dodane przez Szarlott w odpowiedzi na Ludeczek

Jak zwykło się mawiac "ten typ tak ma"...
Lepiej tak niż inaczej
Pozdrawiam
Piotr Bączek
Piotr Baczek

Piotr Bączek

12.06.2011 21:49

Dodane przez Ludeczek w odpowiedzi na @PiotrBaczek

Z powodów technicznych (zwężające się marginesy, duża objętosc tekstów itd.) moją odpowiedż przeniosłem do nowego wpisu:
niezalezna.pl
Piotr Bączek
Piotr Baczek

Piotr Bączek

23.05.2011 22:02

Polecam inne dyskusje na powyższy temat w necie, i to nie tylko te przychylne dla mnie.
Linki do kilku z nich przytaczam poniżej:
niepoprawni.pl
madziarsekator.nowyekran.pl
rebelya.pl
palnick.nowyekran.pl
niezalezna.pl
niepoprawni.pl
tomaszandrzej.nowyekran.pl
tomaszandrzej.nowyekran.pl
Domyślny avatar

maniana

30.05.2011 03:50

Dodane przez Piotr Baczek w odpowiedzi na dyskusje na temat ŁŁ-PB-AŚ

walski.nowyekran.pl tomaszandrzej.nowyekran.pl lazacylazarz.nowyekran.pl Po jego ostatnim wpisie widzę, że przeceniałem tego Łażącego Łapsa. Teraz mam jasność, że to tylko prymitywna świnia, kapusta i wydmuszka, chłopina prosty jak precel. Wpadł w panikę gdy się jego WSIowy projekt posypał i się już nie podniesie. Coraz więcej osób przegląda na oczy z jakim chamem i kapusiem ma do czynienia, co widać w komentarzach. U mnie ten prymityw ŁŁ, jest już definitywnie skreślony. Pozdrawiam.
Piotr Baczek

Piotr Bączek

24.05.2011 08:53

Zapraszam do dyskusji o CBA, korupcji i obecnych specsłużbach:
niezalezna.pl
Piotr Bączek
Domyślny avatar

kol78

13.06.2011 01:12

orany Matko Boska patrzysz a nie grzmisz... Panowie drodzy zachowujecie sie jak dzieci.. skaczcie z ta polemika bo caly internek peka ze smiechu i szukaja sensacji... jest stare powiedzenie ale jak aktualne udez w stol a nozycze sie otworza... Jesli auto czuje sie urazony powinien zglosic sprawde do sadu..trzeba przeciac ten wrzod raz a dobrze... PS Panowie tylko winny sie tlumaczy ...!
Domyślny avatar

Kolka

13.06.2011 08:55

Dodane przez kol78 w odpowiedzi na orany Matko Boska patrzysz a

Panowie tylko winny sie tlumaczy ...! A niewinny tylko pomawia i szkaluje człowieka coś ci się po....zajączkowało
Piotr Baczek

Piotr Bączek

13.06.2011 17:54

Dodane przez Kolka w odpowiedzi na Co do tego ma Matka Boska

Ale zajączk, przynajmniej te mądrzejsze, już dawno pouciekały z tej "krainy miłości i marichuany"...
Pzdr
Piotr Bączek
Piotr Baczek

Piotr Bączek

13.06.2011 17:54

Dodane przez Kolka w odpowiedzi na Co do tego ma Matka Boska

Ale zajączki, przynajmniej te mądrzejsze, już dawno pouciekały z tej "krainy miłości i marichuany"...
Pzdr
Piotr Bączek
Piotr Baczek

Piotr Bączek

13.06.2011 17:50

Dodane przez kol78 w odpowiedzi na orany Matko Boska patrzysz a

Zgadzam się z "podmówcą" (Kolka (nv), pon., 2011-06-13 08:55) - co ma do tego Matka Boża?
Dlatego nie tłumaczę się, ale przedstawiłem się i wskazałem na dyrdymały ŁŁ.
A co do sądu...
Piotr Bączek
Domyślny avatar

Dalej

08.05.2014 10:39

Nowy Ekran to agenturalny serwisik, sporo już na jego temat było,
na szczęście udało się go rozpracować i właściwie sprawa jest zamknięta
- nowy ekran zniknął, prawie nikt go już nie cytuje na "fejsie" czy w innych miejscach.
Wiarygodni ludzie którzy tam pisali przenieśli się w inne miejsca,
ci którzy go pierwotnie poparli (jak Szeremietiew czy organizatorzy Marszu Niepodległości) też się wycofali.
Ot, taki niewielki sukces w morzu porażek
Także nie przejmuj się Piotrze. :)
Wrzucam listę artykułów na temat NE którą ktoś kiedyś zmontował,
do rozsyłania zainteresowanym.
Piotr Bączek
Nazwa bloga:
Blog Piotra Bączka

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 35
Liczba wyświetleń: 298,376
Liczba komentarzy: 422

Ostatnie wpisy blogera

  • Smoleńska Miesięcznica i Rosjanie w „Bristolu”
  • Zamachy na Ukrainie, ostrzeżenia w Polsce
  • Dezinformacje Wikileaks a Smoleńsk

Moje ostatnie komentarze

  • A także to: "...powinny być pozbawione akcentów rewanżyzmu (...) powinny natomiast stworzyć wśród widzów odczucie zadośćuczynienia moralnego i politycznej satysfakcji..." Nadal aktualne.
  • Interesująca informacja, ale nie słyszałem o takiej grupie. pozdrawiam Piotr Bączek
  • Informowano o trzech zachowanych rejestracjach A. Drawicza przez UB i SB: 10 września 1953 r., 30 grudnia 1971 r.,  23 lipca 1976 r. (nr arch. 7638/1, nr mikrofilmu - 7638/1). za: darski.…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Kombinacja operacyjna „Łażący Łazarz”
  • Co łączy R. Sikorskiego z Tomaszem Turowskim?
  • Historyczna katastrofa Radka Sikorskiego. Krótka riposta

Ostatnio komentowane

  • Dalej, Nowy Ekran to agenturalny serwisik, sporo już na jego temat było, na szczęście udało się go rozpracować i właściwie sprawa jest zamknięta - nowy ekran zniknął, prawie nikt go już nie cytuje na "…
  • , Prowokacja i propaganda - jak dwie siostry - bez znaczenia, z którego przyjdą kierunku. Założę się, że zwiastunem planu, będzie solidny cybershot na duże serwery. Pozdrowienia dla Autora. Ps. Magia…
  • , Jajestem osoba bardza przewrazliwiona na punkcie bezwzglednej tak zwanej ekspansjionistycznej polityce putina wobes krajow oeciennych i biore pod uwage tkai wariant ze rosjanie beda chcieli raz na…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności