Nie trzeba uczyć, że to pierwszy rozbiór Polski miał miejsce w 1772 roku. Czy listopad, grudzień 2026 wpisze się do historii jako kolejny rozbiór Rzeczpospolitej?
I przestańmy się czarować – żadne argumenty – a to, a tamto, już się nie liczą. Liczy się tylko siła.
I właśnie przekroczyliśmy Rubikon. „Alea iacta est” – „Kości zostały rzucone"
Podejmuje się właśnie nieodwracalną decyzję, Przekroczono ważną granicę i świadomie rozpoczęto konflikt.
* * *
Ślęcząc całą noc z piątku na sobotę (30/31/ 10/ 2026) gdy opadły emocję, oczywiście pomyślałem o pierwszym rozbiorze i Targowicy. To pokazuje nam jak głupota, chciwość i nieuczciwość we wielu postaciach doprowadza do zniszczenia. W tym wypadku, zniszczenia wspaniałej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Dlaczego tak się stało?
Przede wszystkim najważniejszy zawsze jest jeden człowiek: - przywódca, wódz, władca. W tym wypadku król – Stanisław August Poniatowski. Jego wybór zawdzięczał przede wszystkim carycy Katarzynie II oraz potężnemu stronnictwu Czartoryskich, zwanemu Familią.
Wybór nie był w pełni suwerenny. Rosja i Prusy uzgodniły poparcie dla Poniatowskiego, a podczas elekcji obecne były wojska rosyjskie. Katarzyna liczyła, że dawny kochanek będzie posłusznym monarchą i utrzyma Rzeczpospolitą w rosyjskiej strefie wpływów.
Ponadto Poniatowskiego łączył romans z Katarzyną. W latach 1750. Poniatowski przebywał w Petersburgu jako dyplomata i nawiązał romans z Katarzyną, wówczas wielką księżną, żoną następcy tronu rosyjskiego.
To nie była tylko plotka dworska. Ich relacja jest potwierdzona historycznie.
Lecz nawet sam władca nie był zdolny, nawet z poparciem sąsiednich państw, nie mógł dokonać likwidacji swojej ojczyzny, albo przekształcić Polskę tak, by inni rządzili, a on nadal pozostanie "królem" – taką marionetką by zachować pozory.
Potrzebował również poparcia wewnątrz państwa. Zdobyć prominentnych ludzi, którzy chętnie się zgodzą – i nawet pomogą; by Rzeczpospolita przeszła w inne ręce. Tak właśnie powstała Targowica.
Targowica to zdrada w imię wolności. Targowica była konfederacją magnatów i szlachty zawiązaną w 1792 roku przeciwko reformom Konstytucji 3 maja. Jej przywódcy twierdzili, że bronią dawnych praw szlacheckich i wolności Rzeczypospolitej. W rzeczywistości zwrócili się o pomoc do Rosji, która wykorzystała ich wystąpienie jako pretekst do zbrojnej interwencji.
To właśnie w tym tkwi tragiczny paradoks Targowicy: pod hasłem obrony niepodległości i wolności pomogła obcemu mocarstwu podporządkować sobie własne państwo.
Rzeczpospolita była formalnie monarchią, ale w praktyce władza była rozproszona między króla, sejm, sejmiki i wielkich magnatów.
Magnaci dysponowali: Ogromnymi majątkami – ziemia dawała dochody, wpływ na lokalną szlachtę i możliwość utrzymywania własnych dworów. Mieli też sieć klientów i zależności – drobniejsza szlachta często głosowała zgodnie z interesem patrona, od którego zależała ekonomicznie, dysponowali urzędami państwowymi – hetmani, podskarbiowie i inni dostojnicy kontrolowali wojsko, finanse oraz administrację, a co ważne - wpływami zagranicznymi – Rosja finansowała i wspierała polityków, którzy pomagali utrzymać Rzeczpospolitą w zależności.
Targowica była zatem nie tyle masowym ruchem społecznym, ile przedsięwzięciem wąskiej grupy magnatów, którzy mieli niewielkie poparcie społeczne, ale potężnego protektora w postaci Rosji i jej armii.
Głównym polskim przeciwnikiem reform i zwolennikiem rosyjskiej ingerencji był książę Adam Poniński, marszałek sejmu rozbiorowego, który współpracował z mocarstwami zaborczymi.
Warto też wymienić Franciszka Ksawerego Branickiego i Seweryna Rzewuskiego – późniejszych przywódców konfederacji targowickiej, którzy w 1792 roku sprowadzili rosyjską interwencję przeciw Konstytucji 3 maja.
To była nasza arystokracja? Byli również inni arystokraci.
Tak, to byli przedstawiciele polskiej arystokracji i magnaterii.
- Adam Poniński – magnat, który za pieniądze Rosji przewodził sejmowi rozbiorowemu.
- Franciszek Ksawery Branicki – hetman wielki koronny, późniejszy targowiczanin.
- Seweryn Rzewuski – hetman polny koronny, również targowiczanin.
W pierwszym rozbiorze zostawili nam resztki. A najwięcej zabrali Rosja i Prusy.
W pierwszym rozbiorze w 1772 roku Polska straciła około 30% terytorium i 35% ludności.
Podział wyglądał następująco:
- Rosja – zabrała wschodnie ziemie Rzeczypospolitej, m.in. część dzisiejszej Białorusi.
- Prusy – zajęły Warmię i Prusy Królewskie (bez Gdańska i Torunia), uzyskując kontrolę nad ważnymi szlakami handlowymi.
- Austria – zagarnęła południowe ziemie, przede wszystkim Galicję.
* * *
Gdy młodziutka, nowo odrodzona Polska, po pierwszej wojnie światowej odzyskała swoją tysiącletnią osobowość, w ciągu 21 lat, kiedy to trzeba było zbudować – nie tylko odbudować, państwo zajęte przez Prusaków, Bolszewików Rosji i Austriaków. Odzyskaliśmy:
Od Niemiec (zabór pruski)
- Wielkopolska – z Poznaniem, Gnieznem i Kaliszem.
- Pomorze Gdańskie – z Toruniem, Grudziądzem i Bydgoszczą; Polska uzyskała dostęp do Bałtyku.
- Część Górnego Śląska – z Katowicami, Chorzowem i Rybnikiem.
- Część Kujaw, ziemi chełmińskiej i innych obszarów pogranicznych.
Gdańsk nie został włączony do Polski – ustanowiono Wolne Miasto Gdańsk.
Od Rosji (zabór rosyjski)
- Królestwo Polskie – z Warszawą, Łodzią, Lublinem, Kielcami i Radomiem.
- Podlasie – z Białymstokiem.
- Ziemie wschodnie – m.in. Wołyń, Polesie oraz część ziem białoruskich i ukraińskich, z Wilnem i Lwowem.
Od Austro-Węgier (zabór austriacki)
- Galicja Zachodnia – z Krakowem, Tarnowem i Nowym Sączem.
- Galicja Wschodnia – ze Lwowem, Stanisławowem i Tarnopolem.
- Śląsk Cieszyński – tylko jego część; pozostała przypadła Czechosłowacji.
Polska odzyskała nie tylko dawne ziemie etnicznie polskie, lecz także rozległe obszary wielonarodowe na wschodzie. Jednocześnie nie odzyskała wszystkich ziem przedrozbiorowej Rzeczypospolitej.
Granice II RP były więc wynikiem zarówno historycznych roszczeń, jak i walki zbrojnej oraz decyzji międzynarodowych. Ostatecznie ukształtowały się do 1922 roku.
Niestety, z odrodzeniem państwa dostaliśmy rozdrobnienie polityczne. To było jednym z głównych problemów II RP przed przewrotem majowym w 1926 roku. Warto jednak dodać, że Piłsudski nie występował przeciwko wszystkim partiom, lecz przede wszystkim przeciwko systemowi częstych zmian rządów i partyjnych targów o władzę. Sam przewrót był zamachem stanu, a jego uzasadnienie koniecznością ratowania państwa. W pewnym momencie międzywojnia wódz narodowy, marszałek Piłsudski musiał dokonać zbrojnego puczu, bo różnorodność grup politycznych w sejmie i instytucjach państwowych, mogła ponownie spowodować nawet upadek II RP.
Kto miał inne poglądy i idee i wg. tego walczył politycznie o władzę:
1. Narodowa Demokracja (endecja) – prawicaPrzywódca ideowy: Roman Dmowski. Zwolennicy silnego państwa narodowego, polonizacji mniejszości i roli Kościoła katolickiego. Główna siła polityczna prawicy.
2. Ruch ludowy – chłopi
- PSL „Piast” – Wincenty Witos, bardziej centrowe i skłonne do koalicji z prawicą.
- PSL „Wyzwolenie” – bardziej lewicowe, popierało reformy społeczne i współpracę z Piłsudskim.
- Stronnictwo Chłopskie – radykalniejszy nurt chłopski.
3. Polska Partia Socjalistyczna (PPS) – lewica
Przywódcy: Ignacy Daszyński, Mieczysław Niedziałkowski. Reprezentowała robotników, postulowała reformy społeczne i prawa pracownicze. Popierała Piłsudskiego podczas przewrotu.
4. Chrześcijańska demokracja (chadecja) – centrum i centroprawica
Przywódcy: Wojciech Korfanty, ksiądz Stanisław Adamski. Łączyła katolicką naukę społeczną z parlamentaryzmem i ochroną własności prywatnej.
5. Narodowa Partia Robotnicza (NPR) – centrum
Reprezentowała robotników o poglądach narodowych i chrześcijańskich. Sprzeciwiała się zarówno radykalnemu socjalizmowi, jak i komunizmowi.
6. Komuniści – radykalna lewica
KPP (Komunistyczna Partia Polski) dążyła do rewolucji i ustroju komunistycznego. Była nielegalna, a jej działalność wiązała się z podporządkowaniem interesów polskich polityce Moskwy.
W Sejmie zasiadali również przedstawiciele Ukraińców, Żydów, Niemców i Białorusinów. Nie tworzyli oni jednej ideologicznej frakcji, ale ich głosy mogły decydować o większości parlamentarnej.
Warto pamiętać: niestabilność parlamentarna była realna, ale Polska nie stała na progu nieuchronnego rozpadu. Przewrót majowy zakończył okres demokracji parlamentarnej w jej dotychczasowej formie i rozpoczął rządy sanacji.
Od dawna toczy się dyskusja (na przykład bardzo mocno popierał Romana Dmowskiego, a nie cierpiał Piłsudskiego znany pisarz i publicysta Rafał Ziemkiewicz) czy lepszym przywódcą był Piłsudski, czy winien być przywódcą Dmowski? A może ktoś inny?
Moim zdaniem Piłsudski był lepszym przywódcą państwa w pierwszych latach niepodległości, ale Dmowski był równie ważny dla jej odzyskania.
- Józef Piłsudski – miał zdolność podejmowania decyzji w krytycznych momentach, autorytet w wojsku i umiejętność mobilizowania ludzi. Jego rola w wojnie 1920 roku była kluczowa. Jednocześnie przewrót majowy w 1926 roku i ograniczanie demokracji były niestety niezbędne, by Rzeczpospolitej ponownie nie zniszczyć.
- Roman Dmowski – był znakomitym dyplomatą i strategiem politycznym. Jego działalność w Paryżu podczas konferencji pokojowej pomogła w uzyskaniu korzystnych granic zachodnich. Miał jednak mniej doświadczenia w dowodzeniu państwem i wojskiem.
A jeśli wskazać kogoś innego, to Ignacy Jan Paderewski zasługuje na szczególne uznanie: łączył autorytet międzynarodowy z umiejętnością porozumienia różnych obozów politycznych. Lecz nie wydaje mi się by mógł on zostać przywódcą tak rozedrganego państwa.
Najkrócej: Piłsudski – budowa i obrona państwa; Dmowski – dyplomacja i granice; Paderewski – jednoczenie i legitymizacja odrodzonej Polski.
Czy możliwy jest kolejny upadek Polski, naszej ojczyzny?
* * *
Jestem święcie przekonany, że zniszczenie i upadek Polski, którą już nazywano III Rzeczpospolitą, zaplanowano już w roku 1989, jeszcze przed Okrągłym Stołem, dla kamuflażu symulując upadek komunizmu, koniec PRLu, przepoczwarzając się w tzw. demokrację liberalną, czyli : hulaj dusza, piekła nie ma!
Naród polski, zachłyśnięci Polacy różnymi obietnicami i deklaracjami, pełni radości i emocji przyjęli ten fałsz, którego efekty widzimy dzisiaj dopiero po 37 latach. Dawaliśmy się nabierać jak przedszkolaki. A tymczasem, "swoi", czyli komuniści, ex-komuniści i wszelkiego rodzaju szubrawcy, pełni grzechów głównych – pychy i chciwości, ruszyli kraść.
W PRL obowiązywała oficjalna zasada, że majątek państwowy jest własnością całego społeczeństwa, czyli w propagandowym i prawnym ujęciu – wszystkich obywateli.
Konstytucja PRL z 1952 roku określała m.in.:
- Własność społeczną – obejmującą własność państwową i spółdzielczą, uznawaną za podstawę ustroju.
- Mienie ogólnonarodowe – np. kopalnie, huty, koleje i wielkie zakłady przemysłowe, które miały służyć całemu narodowi.
Po upadku komuny okazało się jednak, że była to obietnica , którą nasi mądrzejsi ojcowie nazywali „obiecanki cacanki, a głupiemu radość” albo „pisanie palcem po wodzie”, jak też: „gruszki na wierzbie”.
Podobnie jak Rosja, kiedy przestała być ZSRR, czyli bolszewią, a potem jak byłe ruskie republiki, jak Białoruś, czy Ukraina, ktoś, jakaś tajna władza sterowana z Moskwy również zdecydowała, że III RP w sposób ukryty zostanie oligarchią kleptokratyczną: - władza w rękach niewielkiej grupy bogaczy, którzy zdobyli majątek nieuczciwie i wykorzystują wpływy polityczne do jego ochrony oraz dalszego pomnażania. To system, w którym majątek i wpływy zdobywa się dzięki układom, znajomościom i politycznym koligacjom. Najkrócej i najmocniej: kleptokracja oligarchiczna – to rządy złodziei, którzy dzięki zagrabionemu majątkowi stali się oligarchami.
I warto wiedzieć, że taki ustrój coś nam przypomina po 13 grudnia 2023 roku. Czyż nie widzimy tego:
- Władza polityczna i bogactwo skupione w wąskim kręgu osób.Nepotyzm i obsadzanie stanowisk przez rodzinę oraz lojalnych współpracowników.
- Wykorzystywanie państwowych zasobów do prywatnego wzbogacania się.
- Ograniczona niezależność sądów, mediów i instytucji kontrolnych.
- Bezkarność elit i utrudnianie pokojowej zmiany władzy.
Nie sądzę, że realizacja takiego kształtu została wymyślona i dzisiaj realizowana przez ferajnę Tuska. Mimo, jak ja to osobiście oceniam (to moje poglądy), ten człowiek jako socjopata jest sprytny i przebiegły, jednakże intelektualnie nie posiada wysokiego poziomu IQ. Wniosek: był fachowo szkolony, potem został zwerbowany w dzisiejszy sposób – czyli albo wygra i spełni zadanie, albo zostanie ukarany przez swoich mocodawców.
Kiedyś dobrzy historycy ustalą, czy to człowiek Kremla, choć dzisiaj bardziej prawdopodobne Berlina. Jednakże zaczyna nabrzmiewać wiedza, że dzisiaj głównym rozgrywającym jest Unia Europejska, która szczególnie po Traktacie Lizbońskim, który został podpisany 13 grudnia 2007 roku, a wszedł w życie 1 grudnia 2009 roku. I już wtedy się obwiniano Unię o likwidację państw samodzielnych, jak dotychczas było do roku 2009-tego. Traktat przyniósł korzyści organizacyjne Unii, ale jednocześnie ograniczył samodzielność państw członkowskich w części obszarów decyzyjnych. Czym innym jest dobrowolna współpraca suwerennych państw, a czym innym przekazywanie kompetencji do wspólnych instytucji, które mogą podejmować decyzje wbrew stanowisku konkretnego państwa.
W piątek 30 października 2026, a właściwie głównie w nocy z piątku na sobotę władza Tuska i podległe mu bojowe jednostki policyjne rozpoczęły atak w zajmowaniu najwyższej i najważniejszej instytucji prawnej – Trybunału Konstytucyjnego. To początek zamachu stanu.
Minęły właśnie trzy lata władzy Donalda Tuska. Świadomie dobierał sobie ludzi niekompetentnych, a właściwie głupich. Tusk, nazywany przez swoich Kierownik, nie chciał we władzach ludzi mądrych, bo chciał tylko takich, by bez dyskusji słuchali szefa. Mieli działać tak, by premier mógł realizować polecenia tak zwanej Europy. Unii, która miała nas na celu, byśmy stali się państewkiem biednym i skłóconym, łatwym do opanowania jako taka hitlerowska gubernia. Jednocześnie media – w większości niemieckie miały Polaków ogłupiać kłamstwami, bzdurami, dążąc do umysłowego chaosu. I co najważniejsze: - powinniśmy być narodem skłóconym.
Wszystko to się rozwaliło gdy ich kandydat na prezydenta Trzaskowski przegrał z właściwie nieznanym i nie związanym z żadną partią, Karolem Nawrockim. Nie potrzeba było długo czekać, żeby w panice poznać, że mają do czynienia z twardym człowiekiem. Musieli wówczas zmienić swój plan działania niszczenia Polski. Rząd i zwolennicy bandy u władzy już straciła wszystkie argumenty. A obywatele zaczęli coraz bardziej sobie uświadamiać, że polski rząd i dzisiejsza Unia Europejska prowadzą do przepaści. Widząc to premier zdecydował, że nie ma już swojej taktyki kłamstw i wyssanych z palca obietnic i pozostała mu tylko siła. Zobaczyliśmy to właśnie tej nocy z piątku na sobotę, gdy odebrany siłowo Trybunał Konstytucyjny. Gdyby nie to, że prezydent Nawrocki będąc w locie do Afryki, zawrócił samolot i powrócił bezpośrednio na scenę napaści na najważniejszy sąd kraju. Zaskoczył nie tylko głupków Tuska i jego samego, ale też policyjne siły zbrojne użyte w Warszawie jak komunistyczne ZOMO.
człowiek sprawujący władzę nie zawsze kieruje się interesem państwa, prawem czy dobrem obywateli. Czasami kieruje się własną ambicją, żądzą dominacji, pieniędzmi albo potrzebą odwetu.
I te dwa grzechy, które wymieniłeś, mają szczególnie niebezpieczne znaczenie w polityce:
- Pycha – przekonanie, że tylko ja wiem, co jest dobre dla państwa, a przeszkadzający mi ludzie i instytucje nie mają prawa mnie ograniczać.
- Chciwość – traktowanie władzy jako narzędzia zdobywania majątku, wpływów, stanowisk i przywilejów.
Dodałbym jeszcze jeden mechanizm: kiedy pycha spotyka się z chciwością, człowiek może zacząć uważać, że prawo jest dla innych, a nie dla niego.
Nie mogę uczciwie orzec, jakie motywacje kierują konkretnymi politykami bez dowodów. Ale możemy obserwować ich zachowania, decyzje, korzyści, jakie z nich czerpią, oraz gotowość do respektowania ograniczeń władzy.
I jeszcze jedna myśl.
Największym sprawdzianem charakteru polityka nie jest to, jak zdobywa władzę, lecz to, czy potrafi się przed nią ograniczyć.
A historia zna mnóstwo ludzi, którzy zaczynali od obietnicy naprawy państwa, a kończyli na przekonaniu, że państwo należy do nich.
Nie mam najmniejszej wątpliwości, że obecny zespół u władzy i ich entuzjaści, chcą powtórzyć Targowicę. Po co komu ta Polska!? Europa to jest to. Niestety, nie mają dużych szans. Ktoś tam z UE, czy Berlina wprost idiotycznie dobierał ludzi do władzy. W pierwszym rozbiorze Rzeczpospolita była słaba, przywódzcą był zakochany w ruskiej carycy, a magnaci mieli gdzieś ojczyznę. Ich bogactwo i znajomi książęta bardzo imponowały, niż te polskie prymitywy.
Trzy lata władzy Tuska i jego wybrańców to kolosalna porażka. Już obawiają się obywateli, więc zdecydowali, że użyją do pozbycia się krajowych instytucji, a kto może być dla nich czy to niebezpieczny, czy po prostu im się nie podoba natychmiast aresztowany. O 6 rano rzucony na glebę i przyciskając kolanami założą kajdanki. Jak jesteś szczęślarzem to posiedzisz tylko 3 miesiące. Działa się siłowo, bo to odstrasza wielu. Niech znają siłę władzy.
Lecz w swej głupocie nie potrafią pojąć, że my, Polacy potrafimy dla kraju i Polaku ostro dać opór.
Rzeczpospolitą można osłabić zarówno mieczem obcego państwa, jak i ambicją głupców własnych elit.
A czasami najgroźniejsi dla państwa nie są jego jawni przeciwnicy, lecz ludzie, którzy twierdzą, że działają wyłącznie w jego imieniu.
... -;)
??????
... Mapa to więcej niż tysiąc słów
Historia:
F-Bwym-XgAA4GY5 (680×437)
Histeria:
scenario1-1024x692.jpg (1024×692)
Podobają się kolorowe memy??? 😉😡⚫️
To co Pan pisze dotyczy całego społeczeństwa ochlokracja, kleptokracja, koniunkturalizm. Gdy w komuna spadała na cztery łapy mój ojciec na zebraniu Cechu Rzemiosł Różnych od jednego z "kolegów" społecznego prezesa spółdzielni usłyszał" "teraz już możemy kraść" i fakt kradł on jak się dało łącznie z okradaniem Cechu, co ciekawe do przenosi się na kolejne pokolenia - tu na dzieci i wnuki - choć staje się bardziej wyrafinowane i uprawomocnione, do tego sama świadomość - kapitalistyczni dyrektorzy będący zawołanymi komunistami nie potrafiącymi podać definicji "faszyzmu", swoją drogą sympatyczni ludzie ale żeby robić z nimi interesy - trzymam się od nich w tej materii z daleka.
"teraz już możemy kraść"
Kto ma władzę, ten nie kradnie tylko ustala komu da kasę z budżetu, a komu nie da. Dlatego banderowska prekuratura opanowana nielegalnie i siłowo przez nominata zadekretowanego przez premiera Kła zarzuca politykom, że decydując gdzie przeznaczą środki z budżetu, kradli dla swojego zysku. Zysku politycznego.
To jest lepsze od cyrku na kółkach :)
Tak - na poziomie rządzących i ich klientów tak to działa - to w ogóle inny problem że w władzach czy administracji są ludzie z polskim ubywatelstwem :) realizujący politykę szkodzącą "nie" ich krajowi a służącą obcym interesom. Ten wspomniany rzemieślnik kradł i wprost i z prawnym umocowaniem wykorzystując swoją pozycję do działań na szkodę cechu i innych rzemieślników. Stąd moje podejście że jak ktoś nie ma moralnego (ha! ha! ha!) kręgosłupa to im wyżej będzie umocowany tym mniejsze będzie miał skrupuły - wiem jestem naiwny :)
"Ten wspomniany rzemieślnik kradł i wprost i z prawnym umocowaniem wykorzystując swoją pozycję do działań na szkodę cechu i innych rzemieślników." Rzemieślnik przynajmniej się na czymś zna, zna swoje rzemiosło. A politycy, nawet na polityce się nie znają. Wszczynają wojenki między sobą, do których usiłują wciągnąć normalnych ludzi. Przewagę mają jednak ci, którzy dążą do dyktatury i mają w swoich rękach aparat represji. Choć w końcu kończą marnie, ale przez pewien okres "rządzą" jak chcą :) Dla takich chwil warto być w polityce, jak się wyraził nowy Gargamel premiera Kła :)
"czy to człowiek Kremla, choć dzisiaj bardziej prawdopodobne Berlina"
Niewątpliwie nadal obowiązuje tajne porozumienie między Moskwą a Berlinem. Agentura Kremla zlikwidowała 19 elektrowni atomowych w Niemczech zamieniając je na ... gaz z Rosji. Zaś gazety w Moskwie pisały o Tusku jako naszym człowieku w Warszawie. To o tyle prawda, że wykonuje polecenia z Berlina, które ma to tajne porozumienie z Moskwą. :)