Ty debilu, gnojku. Ale głupie - bez sensownego uzasadnienia. Itp. Itd.
"A kto by rzekł swemu bratu: „debilu”, podlega Sądowi Najwyższemu".
Internet zalewa fala toksyczności. Niewinnej. Łagodnej w słowach. Co ci się stanie jeśli ktoś napisze ci w komentarzu, że jesteś głupcem, debilem lub podobne? Nic. To tylko słowa. Po prostu nie ma sensu przywiązywać do tego znaczenia. Ale na niektórych ludzi to może wpływać. Taki jeden komentarz, takie jedno odezwanie.
Pytanie czy słowa to tylko słowa, czy nieść mogą ze sobą coś jesczze? Czy to może być tak, że w słowach jest zawarty jakiś ładunek czegoś więcej. Że one jakby "pachną" lub "cuchną" emocją w nich zawartą. Że to nie zależy wyłącznie od odbiorcy. Że złośliwa intencja, w tych słowach jest realną ich częścią, niewidocznym ale faktycznym załącznikiem?
Więc większość machnie ręką i już. Ale jak ktoś na progu depresji, to taki "komentarzyk" może go popchnąć w zła dla niego stronę. I jak to właściwie jest, czy to jest tak, że jedni się bardziej przejmują a inni mniej? Czy jedni są bardziej odporni, a inni mniej? A może to jest jeszcze inaczej? I każdy człowiek ma po prostu w sobie bufor, pewien bufor odporności. Jedni mają większy, inni mniejszy. Jedni mają na 10 mln toksycznych słów. Inni mają na milion. Jeszcze inni na tysiąc. To wielkość tego bufora ludzi różni a nie jaką odporność czy jej brak. Odporność tylko z tej wielkości wynika, ale nawet jeśli brak realnego negatywnego odczucia w konsekwencji z toksycznym komunikatem, to nie znaczy, że on temu człowiekowi nie zaszkodził. Intencją - świadomą lub nie - jest wyrządzenie szkody drugiemu. I to się dzieje. Bufor się zmniejsza lub próg zostaje przekroczony i osoba "łykająca" te toksyczne odzywki zaczyna odczuwać nieprzyjemność.
O dziwo masa ludzi, w tym biedny obecnie Jordan Peterson, relacjonowali, że ten strumień negatywizmu internetowego nie pozostaje wcale bez wpływu na nich. Że chcieliby go jakość odfiltrować, ale nie ma sposobu. Z drugiej strony państwa, służby, korporacje i władze tego świata masowo używają tego mechanizmu w celu kształtowania dyskusji, postaw itd. Ta jedna z najbardziej szkaradnych stron rzeczywistości - poszywanie się pod realnych ludzi przez różne wpływy i instytucje, by innych manipulować - gwałtownie i zwiększa ilość toksycznej zawartości w internecie i popycha zwykłych ludzi w tę stronę.
Toksyczność nie jest bowiem jedynie nazwą jakiejś grupy zachowań. To jest spójny wzorzec ludzkiego istnienia. On istnieje o wiele bardziej rzeczywiście niż my sami, choć nie istnieje materialnie. Te wzorce to "potęgi" i "władze". „Nie prowadzimy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.”
Wzorzec negatywności i toksyczności istnieje. Przez pewnych ludzi bywa - nieświadomie - adoptowany i wtedy w nich jest. I wtedy nimi - żyje. Wtedy ich wykorzystuje do samowzmacniania się zgodnie z teoriami Ruperta Sheldreka. Toksyczny człowiek, którym żyje Wzorzec negatywności, jest przez ów wzorzec kierowany. Nie może przestać. Jego emocje, spostrzeżenia, rozumienia, wszystko kieruje go do tego, co robi, do bycia toksycznym i negatywnym w stosunku do innych. I nie ma znaczenia czy do wszystkich czy wybranych, bo strategia wyboru konkretnych celów do pastwienia się, jest strategią alibii dla złoczyńcy, by sam przed sobą się tłumaczył, przecież jestem fajny dla innych. Nie nie jesteś. Bo kto by powiedział... drugiemu...
Wzorzec negatywności jest genialny. Te "moce" i "zwierzchności" zawierają w sobie inteligencję przekraczającą często ludzkie zdolności pojmowania i rozumowania. W szczególności wykorzystuje on naturalne i pozytywne odruchy i linie zachowań celu agresji. A zatem fundamentalną sprawą jest dla niego wejście i interakcję, a więc kluczowe jest wywołanie reakcji drugiej osoby. Bowiem poprzez reakcję, osoba ta wchodzi w interakcję z toksyczną drugą stroną i w ten sposób zwiększa własną ekspozycję na negatywne oddziaływanie, co jest celem Wzorca toksyczności. Kąśliwe uwagi, zaczepki, oskarżenia, pomówienia, obelgi. Wszystko jest także po to, by wywołać reakcję. Nie ważne jaką. KAŻDA reakcja jest sukcesem agresora. Sukcesem toksyczności.
Wszystkie rzetelne badania psychologiczne wskazują, że kontakt z facebookiem kończy się źle. Zatem generalnie zdrowie psychiczne ludzi, a już w szczególności młodzieży, pogarsza się w wyniku kontaktu z mediami społecznościowymi. Facebook literalnie wywołuje depresję. Inne media prawdopodobnie też. Internet stał się jednym wielkim tsunami toksyczności.
Niech moja osoba i twoja nie będą udziałowcami tego tsunami. Nikt nam za to nie podziękuje, bo ten świat jest zbudowany na fundamencie resentymentu, jednoczesnej obawy i agresji, jednoczesnego poczucia zagrożenia i pragnienia dominacji. Nie ma co oskarżać toksycznych ludzi. Wbrew pozorom są oni albo zostali oni najpierw poranieni. A może niektórzy nie? Może niektórzy mają w sobie od początku, poczucie satysfakcji z tego, że komuś sprawią przykrość? To słodkie poczucie dominacji i wyższości? Kto wie, tacy też mogą być.
Racjonalnie warto po prostu, bez specjalnych ceregieli, dla własnego i agresorów dobra, omijać źródła toksycznych przekazów. Starać się o pozytywny przekaz. Być świadectwem tego, co dobre. Nie zawsze się to uda, bo jesteśmy ludźmi. Ale też dlatego, że jesteśmy ludźmi możemy wybierać kierunek, a nie płynąć z prądem. Do piekła, do otchłani, gdzie toksyczność będzie jedyną i stałą rzeczywistością.
@Zbyszek....Internet zalewa fala toksyczności,niewinnej ,łagodnej ,bo co z tego że kto cię nazwie debilem? Ale może pan sięgnie do grubszego kalibru kłamstw-proszę się zapoznać z dziennikarzynką Elizą Michalik głupią,bezczelną a nawet jak mówią zwykłym plagiatorem, Dlaczego na jej stronie internauta pisze -Karol Kaczyński demoralizuje dzieci,Skąd to wiedzą,byli tam,widzieli? I jakoś nikt nie reaguje na takie obelgi a prawica wcale dumna ze swych wielkich słów Nie ,po prostu pan Czarasty tak bardzo chce być prezydentem że posuwa się do takich bredni.Wszystkie wpisy były w podobnym chamskim stylu. Trochę śmieszne,być świadectwem tego co dobre, te pańskie wielkie słowa by,, starać się o pozytywny przekaz w podobnych okolicznościach do piekła,do otchłani gdzie gdzie toksycznosć będzie jedyną i stałą rzeczywistością.'' Uff...KOmu pan to pisze? Bandzie chamów ?