Sondaż Opinia24 z 10 września wygląda jak złośliwa glosa do podręcznika politologii. Koalicja Obywatelska, tłumaczy się, kłóci i zbiera ciosy – a i tak rośnie do 31,4 proc. PiS ma 17,5 proc. Dla partii, która po 2015 roku przyzwyczaiła siebie i kraj do trzydziestu kilku, a bywało że do czterdziestu kilku procent, to wynik z innej epoki. Nie jest to absolutne historyczne dno – w debiucie 2001 roku PiS wzięło 9,5 proc., a w niektórych sondażach z początków minionej dekady oscylowało wokół 18. Ale od czasu, gdy stało się jedną z dwóch osi polskiej polityki, 17,5 proc. jest wynikiem dramatycznie niskim. Po rozłamie i starcie Rozwoju Plus wygląda jeszcze gorzej: stary obóz władzy rozjechał się na dwa słupki, a ten z nazwą PiS został przy poziomie, który kiedyś oznaczałby kryzys tożsamości, nie korektę.
Prawa flanka dokłada reszty. Konfederacja i partia Brauna zrzuciły łącznie 4,8 punktu. Lewica stoi. Rozwój Plus ledwo oddycha nad progiem. PSL podwoiło wynik z 1,1 do 2,2 proc. i nadal jest poza Sejmem, co w polityce znaczy mniej więcej tyle, co awans z piwnicy na parter w kamienicy bez windy.
Wniosek jest nieprzyzwoicie prosty: im głośniej się krzyczy na rząd i KO, tym wyraźniej KO zostaje pierwszym planem. Nie dlatego, że nagle wszyscy pokochali Donalda Tuska. Dlatego, że polska debata działa jak źle nastrojony instrument: im mocniej uderzysz w jedną strunę, tym głośniej słychać echo po drugiej stronie. PiS spada, prawica się kruszy, a rząd – mimo krytyki – nie znika z kadru.
Tu zaczyna się prawdziwy problem prawej strony, i nie leży on wyłącznie w podziale mandatów. Leży w diecie informacyjnej. Prawicowe media przegrzewają wątki aferalne, aż metal zaczyna pękać, a nie pokazują zagrożeń perspektywicznych, tendencji i trendów w polityce europejskiej. Zamiast mapy – lupa. Zamiast horyzontu – kadr z korytarza sejmowego. Polska wychodzi z tego przekazu jak zaściankowa prowincja, w której najważniejsze jest to, że marszałek zlekceważył dziennikarza, że naukowiec nie wytłumaczył się publicznie z zachowania albo – co brzmi już jak parodyjna pointa – że policja podważyła ważność prawa jazdy artyście.
Każda z tych historii może być prawdziwa, śmieszna albo irytująca. Żadna nie tłumaczy, dlaczego układ sił w Europie się przesuwa i dlaczego partia, która jeszcze niedawno rządziła samodzielnie, dziś ogląda 17,5 proc. jak obcy wynik. Echa tych pseudoafer nakręcają koniunkturę rządzącym, bo widać wyraźnie, że z igły robi się widły. Widz dostaje dreszczyk oburzenia, opozycja – poczucie, że „uderza”, a KO – darmowy czas antenowy i rolę jedynego dorosłego przy stole. Krytyka nie niszczy lidera pola. Utrwala jego pozycję. Słabnącemu PiS-owi nie dodaje siły. Zabiera tlen.
Raporty IMM od lat pokazują, kto ustawia temat tygodnia: cytowania, powielenia, „Rzeczpospolita” jako najbardziej opiniotwórczy tytuł prasowy. Media nie muszą kochać rządu, żeby mu pomagać. Wystarczy, że o nim mówią. Każda afera, każda konferencja, każdy „skandal dnia” podtrzymuje markę KO jako głównego aktora. Opozycja dostaje rolę recenzenta. Recenzent rzadko wygrywa wybory. Partia z wynikiem 17,5 proc. tym bardziej nie wraca do gry, gdy zamiast wielkiej osi sporu dostaje tygodniowy serial o gestach, minach i prawach jazdy.
Tymczasem świat i Europa analizują trendy gospodarcze albo zastanawiają się nad losem Niemiec po ostatnich sondażach. AfD prowadzi w skali kraju na poziomie około 28–29 proc., Unia osuwa się w okolice 20 proc., a na wschodzie Niemiec wyniki idą już w okolice 36–45 proc. To nie jest ciekawostka z sąsiedztwa. To zmiana ciężaru w środku Unii, z konsekwencjami dla budżetu, migracji, przemysłu i bezpieczeństwa. U nas w tym samym tygodniu można godzinami rozważać, kto komu nie podał mikrofonu.
Negatywny PR ma w Polsce osobliwą właściwość: nie karze tego, kto rządzi, tylko rozprasza tego, kto chciałby rządzić. Krytyka mobilizuje własny elektorat KO („znów nas atakują”), polaryzuje niezdecydowanych w stronę znanego zła i – co najgorsze dla prawicy – zamienia konkurencję w chór solistów. Gdy zamiast jednego ciosu padają trzy, sondażówka zaczyna przypominać rozbiór spadku. PiS zostaje z wynikiem, którego nie da się już schować za słowem „korekta”.
Stąd przepis cyniczny, bo skuteczny: chcesz rządzić, nie unikaj ognia. Stojąc w centrum kadru, nie musisz być lubiany. Musisz być nieusuwalny z kadru. Niech IMM liczy cytowania, niech raporty o opiniotwórczości krążą w newsletterach, niech opozycja recenzuje każdy grymas marszałka. Im więcej hałasu wokół rządu, tym trudniej zapamiętać, kto miał być alternatywą. A 17,5 proc. dla PiS jest właśnie taką przypominajką: hałas nie zastępuje projektu.
Da się to obalić. Nie kolejną „aferą tygodnia”, tylko zebraniem tych niedbale porozrzucanych skandali w jeden spójny, dramatycznie mocny przekaz. Nie jako katalog uraz, lecz jako zdanie: Koalicji Obywatelskiej nie chodzi o kraj, bo on już jest zaplanowany jako unijne terytorium, tylko o władzę. I są w tych staraniach piekielnie sprawni. Krytyczne, nieuporządkowane i pozbawione kontekstu newsy tylko ich wzmacniają, bo zamieniają zarzut ustrojowy w szum dnia. Szum nie obala rządu. Szum go karmi.
Co robić? Felietonista wie. Ale nie powie. Opozycja za mało go lubi.
Jarosław Banaś
........................................................
salon24.pl
Oczywiście, żarciki.
Kto rozsądny przywiązuje wagę do tych "sondaży"? Prof. Piotr Gliński, socjolog, wyjawił, że w tych "badaniach" procent odmów, sięga 90! Wygląda to tak, że najpierw wyznacza się reprezentatywną grupę, a potem większość odmawia udziału w badaniu. Czyli należałoby wyznaczyć nową grupę, ale kto to robi? Robi się substytucję i tak to leci. Do tego badania te robi się metodami CATI i CAVI, bo najtaniej.
Teraz trwa praca nad tym, by powstał Front Ludowy i wszyscy poszli pod Tuskiem. Czarzasty jest za. Urabiają peezel. Po to są te "wyniki".
Hm, całkowity fałsz?
Całkowity fałsz tylko od czasu do czasu, w większości dla wiarygodności manipulacja musi iść na kompromis z rzeczywistością. Dlatego musi być po pierwsze zgodna z poczuciem wiarygodności odnoszonej do głównego nurtu propagandy a po drugie musi lekko zmierzać w kierunku wyników manipulacji ordynacją wyborczą.
To jak żyć? Przecież ktoś musi w końcu coś wirygodnie ocenić. Jakieś pomysły. Może na NB założymy sonadżownie społeczną? tylko jak wyselekcjonować grupę obiektywnie odpowiadającą i reprezentatywną?
Sondaż - jak każde badanie "materiału biologicznego" musi mieć margines błędu. Fachowcy od tego są, tylko to kosztuje. Ci fachowcy są - jak podejrzewam - sprawdzeni ideologicznie - czyli "nieprzekupni" przez byle kogo. Prezentowane sondaże na 1000 osobach, gdy nie są zmanipulowane w sposób ordynarny, są wiarygodnym i wystarczającym przybliżeniem rzeczywistości, ale też są świetnym punktem wyjścia do oszacowania liczebności populacji, na której należy przeprowadzić badanie. Badanie a nie sondaż, czyli koszt nieadekwatny.
Reasumując sondaże do użytku wewnętrznego i zewnętrznego są metodą manipulacji społeczeństwem i politykami. Nawet informacje z uczciwego sondażu należy interpretować w aktualnym kontekście propagandowo-politycznym, bo nie robi się przecież sondaży u sióstr klauzurowych.
Może Marcin Pallade najlepiej sobie radzi z oceną. On na podstawie znanych tendencji w fałszowaniu sondaży wyciąga przybliżone wnioski, ale retrospektywnie, ponieważ efektów późniejszych akcji propagandowych i efektów wprowadzonych do ordynacji mechanizmów fałszowania wyników nie jest w stanie oszacować. Natomiast przewiduje znane tendencje w sondażach, które forują lewicę i dołują prawicę, a przed wyborami muszą się uwiarygodnić. Są wyjątki i ta zasada jest łamana, i jakaś sondażownia idzie w zaparte zawyżając notowania jakiejś partii do samego końca.
@Altorydet. Robię sondaże, więc znam je od podszewki. Oczywiście nie jest tak jak piszesz bo byłby to absurd żeby tak ustalać próbę reperezentatywną. I taka by wtedy nie była. Otóż próba reprezentatywna powstaje na bazie tych respondentów, którzy zgodzą się na wywiad. Nie ma więc znaczenia, ile % odmawia.
CATI, czyli wywiady telefoniczne, są najbardziej wiarygodną metodą. Docierasz w ten sposób do wszystkich Polaków, nawet złożonych chorobą.
CAWI (a nie CAVI) już nie - bo tu respondent wypełnia ankietę sam, w internecie. Co oczywiste odcina to ludzi starszych, nieobeznanych z siecią.
Jeżeli grupa reprezentatywna, powstaje na bazie respondentów, którzy zgodzą się na wywiad, to można je o kant potłuc. CATI - biorąc pod uwagę poziom zaufania i kapitału społecznego, to badanie niedokładne. CAWI - dokładnie tak samo. Sondaże, to nie badania. W badaniach, wielką uwagę przykłada się do wspólnego rozumienia problemu, sondaże to badanie "zaufania". Instrument manipulacji. Nic więcej.
"PiS spada, prawica się kruszy, a rząd – mimo krytyki – nie znika z kadru"
Krytyka rządu nie istnieje. Jest cała merdialna maszyna lizusostwa wobec Tuska i przemysłu pogardy wobec demokratycznej opozycji. Ponadto sondażownie nie badają "opinii publicznej" tylko ją kształtują. Ale po rozsypce PiS-u rzeczywiście może wzrastać dla Tuska, który nie zasypia gruszek w popiele i sięga po władzę absolutną. Wie jak kończą despoci, to historyk z wykształcenia, ale mimo to idzie pewnym krokiem ku dyktaturze rodem z PRL.
To odpowiedzmy sobie wreszcie dlaczego tak się stało.Dlaczego kiedy zwracałam uwagę na chamstwo PO i jej kretyńskich przystawek wyście wszyscy pieprzyli o mijającej pandemii? Ile razy dostałam odpowiedź że krytykujecie rząd PiS-u,bo on rządzi,potem już po wyborach mordy w kubeł i patrzeliśmy jak nasze dzieci strzelają do kaczek ,stare krówska rozrabiają na ulicy pod pomnikiem, wyjątkowo wstrętna postać pomarszczona Szczepkowska nazywa prezydenta ch...em a my oczywiście milczymy. Czy nikt nie powie tej starej pomarszczonej wiedźmie,że to wszystko jest na oczach naszych dzieci?Kogo mają szanować po takich ,,lekcjach''.Teraz już jest za późno,teraz jest wojna a wy wciąż werzycie w swojego Tuska ,że to tylko strach przed wyborami.Nieprawda ,odpowiedzi szukajcie w Brukseli.Zamiast głupawych wpisów na NB nauczcie się czytać co się dzieje wokół.
"wyście wszyscy pieprzyli o mijającej pandemii?"
Droga Sake, ja raczej powstrzymuję się od takich radykalnych sformułowań. Wolnoć Tomku w swoim domku. Niektórzy widzą źdźbło w oku bliźniego, ale nie widzą Marka Belki w swoim własnym. To o koalicji 13 grudnia. Nie bierz tego do siebie :)
PS. Pisałem kilka razy na NB, że z reguły nie szczepiłem się p-ko grypie, bo po kilku szczepieniach było więcej szkody, niż pożytku.Nie uzyskiwałem odporności. Ale na kowida jak najbardziej się zaszczepiłem, bo widziałem tą antyszczepionkową nagonkę. Jak się okazuje były to trolle od Brauna, marzącego o zdobyciu korony Polski i zostaniu królem. Takim saskim Augustem 3 Cherlawym :)
jestes u2 organizmem genetecznie zmodyfikowanym totez twoj oglad rzeczywistosci jest zmodyfikowany w ten specyficzny sposob ze trolle-niewyszczepy z automatu maja byc pariasami w tymkraju i w ogole niech sie trzymaja z dala od twojej uprzywilejowanej kasty
Nie chce mi sie grzebać w historii, ale to w stronę szczepionkowców padały niewybredne ataki rzekomo niewyszczepionych. Potem przerzucili się, ci rzekomo niewyszczepieni, na wspieranie agresji Putina na Ukrainę, co wskazuje na histerię sterowaną z Kremla. W Bolanda to są trolle od Brauna i użyteczni idioci.
PS. Od czasów kowida wział się paniczny strach Putina, który wszystkich trzyma na dystans, aby go nie zarazili. Putin kiedy ogłosił zwycięstwo nad kowidem w Rosji, to wtedy zachorowalność skoczyła kilka razy. Od wtedy się bunkruje :)
W tym nowym sondażu wyraźnie poszło w górę stowarzyszenie a może już partia usłużna wobec Tuska-6,5 %.O czym to świadczy? Owo 19,7% PiS-u nie jest przypadkiem prawda Mateuszku? Czujecie się szczęśliwi w panstwie Tuska?
Jaki "sondaż" może taki jaki niemiecka Interia publikuje???
wydarzenia.interia.pl
Gówno prawda,bo NIKT NIE ROBIŁ TAKIEGO SONDAZU!!! PROPAGANDA SZWABSKA!!!
Jest przełamanie. PIS obiecuje, że zajmie się poważnie rolnictwem i będzie to przynajmniej 10 czyli jeżeli im się uda naszego rolnictwa już nic nie uratuje. Tylko czy ktoś się jeszcze na to nabrać da? Jak widać takich, których można kiwać bez końca jest mniej i mniej i mniej….