Zrobiłem audyt włamania do MyDr i przejęcia przez włamywaczy danych medycznych połowy Polaków, i niedługo na Fejsbuku ujawnię szczegóły. Jak chcecie pomóc, to komentujcie i podawajcie to dalej.
W następnej części podam logiczne rozumowanie, z którego wynika, że cała narracja rządu o tym włamie się nie trzyma kupy, więc to na pewno jest ściema. To nie muszą być wszystko kłamstwa, ale to jest ewidentna manipulacja: część prawdy, cześć kłamstw. Trzeba teraz tylko oddzielić ziarno od plew. Ja wam niezbicie udowodnię, że to ściema, w Wy spróbujcie wymyślić, co jest prawdą, a co nie i jaki jest prawdziwy scenariusz. Ja swoją teorię już mam. Podam ją w kolejnych częściach.
Najpierw fakty. Jakie informacje podano opinii publicznej? Same te informacje mogą być prawdziwe lub fałszywe, ale faktem jest, że je podano. Z tego da się już wnioski wydedukować w sposób logiczny, bez żadnych dalszych badań i audytów. Oto te oficjalne informacje:
1. Prokuratura nadzoruje śledztwo
Prokuratura Okręgowa w Warszawie sprawuje nadzór nad dochodzeniem prowadzonym przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC). Sprawa dotyczy uzyskania przez nieznaną osobę dostępu do systemu informatycznego firmy MyDr — bez pozwolenia i przez internet — nie później niż 6 sierpnia 2026 roku.
2. Jak doszło do włamania?
Zgodnie z komunikatem prokuratury, sprawca złamał lub ominął zabezpieczenia chroniące dane w systemie.
3. Jakie dane zostały skradzione?
Wśród przejętych informacji znajdują się:
- Dane osobowe: imiona, nazwiska, numery PESEL, telefony, adresy e-mail.
- Dane medyczne: notatki z wizyt lekarskich oraz informacje o receptach.
4. Ujawnienie danych
Prokuratura potwierdziła, że sprawca udostępnił część skradzionych danych redakcji „Zaufanej Trzeciej Strony”.
5. Reakcja CBZC
CBZC podjęło pierwsze działania z urzędu 10 sierpnia, a formalne śledztwo rozpoczęło się 12 sierpnia 2026 roku.
6. Reakcja MyDr
Firma MyDr poinformowała 10 sierpnia o godzinie 15:00, że po otrzymaniu informacji o możliwym włamaniu uruchomiła procedury awaryjne i powiadomiła organy ścigania.
7. Pierwsze doniesienia o wycieku 10 sierpnia
Krzysztof Gawkowski mówił, że na tym etapie nie można było jeszcze potwierdzić wycieku danych, choć wiele wskazywało na to, że nieuprawniona osoba uzyskała dostęp do systemu.
8. Potwierdzenie przez Ministerstwo Cyfryzacji
12 sierpnia Ministerstwo Cyfryzacji poinformowało, że MyDr potwierdziło nieuprawniony dostęp do historycznych danych z gabinetów lekarskich przechowywanych w jego systemach.
9. Zakres czasowy danych
Według komunikatu Ministerstwa z wieczora 12 sierpnia skradzione dane dotyczą okresu do kwietnia 2024 roku.
10. Skala incydentu
Ministerstwo oszacowało, że włamanie może dotyczyć 18,8 miliona osób oraz ponad 12 tysięcy placówek medycznych. Uwaga: Liczba ta pochodzi pierwotnie od domniemanych sprawców (zob. pkt 40).
11. Sposób przejęcia danych
Ministerstwo stwierdziło, że dane zostały skradzione przez cyberprzestępców.
12. Oświadczenie MyDr z 12 sierpnia
MyDr o godzinie 18:30 poinformowało: „Możemy potwierdzić, że incydent dotyczył części danych, ale na ten moment nie jesteśmy w stanie podać ich dokładnej ilości i rodzaju.”
13. Stanowisko UODO
Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) 12—16 sierpnia wielokrotnie podkreślał, że pełna skala włamania wciąż nie jest znana. W związku z tym Prezes UODO zdecydował o przeprowadzeniu kontroli w MyDr.
14. Szacunki Krzysztof Gawkowskiego
Gawkowski mówił o blisko 19 milionach rekordów i bazie danych o wielkości ponad 2 TB.
15. Informacje od Michała Gramatyki
Gramatyka wskazywał, że skradzione dane mają charakter historyczny (z 2024 roku i wcześniej). Uwaga: Nie potwierdzono, czy chodzi o kopię zapasową całego systemu sprzed kilkunastu miesięcy.
16. Potwierdzenie przez Gramatykę
Gramatyka powiedział: „Wiemy, który plik trafił w ręce sprawców.”
17. Niepewność co do lokalizacji danych
Gramatyka dodał również: „Nie wiemy, gdzie te dane są; prawdopodobnie są w posiadaniu przestępców.”
18. Dane polityka jako dowód
Gawkowski, zapytany w TVN24, czy grupa przesłała dane ważnego polskiego polityka (w tym PESEL i recepty) dla potwierdzenia ataku, odpowiedział: „Tak, i więcej nic nie powiem.”
19. Przyczyna włamania
Gawkowski poinformował, że wiadomo już, gdzie był błąd w oprogramowaniu oraz jakie elementy systemu nie zadziałały.
20. Oświadczenie o uszczelnieniu luk
13 sierpnia rano to wicepremier Gawkowski, a nie MyDr, oświadczył, że przyczyna włamania jest znana, a luki zostały uszczelnione. MyDr w swoim oświadczeniu z 12/13 sierpnia było bardziej ostrożne — potwierdziło jedynie „celowe działanie o charakterze przestępczym”, bez podawania zakresu danych.
21. Monitorowanie darknetu
Gawkowski powiedział, że służby monitorują darknet, a dane nie były wówczas publicznie wystawione na sprzedaż.
22. Postęp w śledztwie 14 sierpnia
Gawkowski oświadczył: „Jesteśmy na tropie grupy, która wykradła dane Polaków z firmy MyDr.”
23. Brak szczegółów o sprawcach
Nie podano publicznie nazwy grupy, jej członków, kraju pochodzenia ani technicznych dowodów potwierdzających tę ocenę.
24. Motywacja sprawców
Gawkowski stwierdził, że nic nie wskazuje na udział Rosji lub innego państwa, a bardziej prawdopodobna jest motywacja finansowa cyberprzestępców.
25. Stanowisko Donalda Tuska
Donald Tusk powiedział: „Motywacja wydaje się czysto kryminalna. Wiele na to wskazuje, że chodzi o próbę wyłudzenia okupu od firmy MyDr.”
26. Stanowisko w sprawie okupu 12 sierpnia
Gawkowski zapowiedział: „Nikt w Polsce nie będzie płacił żadnych okupów.” Uwaga: Nie potwierdzono, czy takie żądanie zostało złożone.
27. Brak publicznych dowodów na żądanie okupu
Nie opublikowano treści żadnego żądania okupu (kwoty, terminu płatności, sposobu płatności ani ultimatum).
28. Prokuratura a okup
Prokuratura nie wspomina o żądaniu okupu w oficjalnych komunikatach.
29. Brak potwierdzenia skopiowania danych
Prokuratura nie potwierdziła, że sprawcy fizycznie skopiowali 2 TB lub 2,5 TB danych ani że posiadają pełną bazę 18,8 miliona osób.
30. Brak dowodów na eksfiltrację danych
Nie opublikowano logów ani materiałów dowodowych potwierdzających fizyczne skopiowanie pełnych 2-2,5 TB danych.
31. Niepewność co do liczby 18,8 mln
Nie wiadomo publicznie, czy 18,8 miliona to liczba rekordów faktycznie skopiowanych, czy liczba osób w bazie, do której uzyskano dostęp. Uwaga: Liczba ta pochodzi od samych sprawców (zob. pkt 40).
32. Niepewność co do kopii backupu
Nie wiadomo, czy sprawcy mają lokalną kopię całego backupu, czy jedynie uzyskali możliwość odczytu danych w zaatakowanej infrastrukturze.
33. Data utworzenia backupu
Nie znamy niezależnie potwierdzonej daty utworzenia ewentualnego backupu.
34. „Dane historyczne z 2024 r.”
Nie wiadomo, czy chodzi o datę wykonania kopii, czy o wiek danych w niej zawartych.
35. Bezpieczeństwo certyfikatów P1
Centrum e-Zdrowia poinformowało, że według stanu na 14 sierpnia 2026 roku nie stwierdzono przejęcia ani nieuprawnionego użycia certyfikatów P1. Mimo to certyfikaty są prewencyjnie wymieniane.
36. Baza bezpiecznedane.gov.pl
15 sierpnia 2026 roku dane z incydentu MyDr nie zostały jeszcze wprowadzone do bazy serwisu bezpiecznedane.gov.pl.
37. Brak dowodów na udział obcego państwa
Nie przedstawiono publicznych dowodów na udział obcego państwa w incydencie.
38. Brak dowodów na wykluczenie udziału państwa
Nie przedstawiono publicznych dowodów wykluczających możliwość, że dane zostały przekazane prywatnie podmiotowi państwowemu. Obecne informacje odzwierciedlają jedynie aktualną ocenę służb, że nic na to nie wskazuje.
39. Pierwszy kontakt ze sprawcami
Pierwszy kontakt domniemanych sprawców z redakcją „Zaufanej Trzeciej Strony” nastąpił 8 sierpnia 2026 roku (sobota) — dwa dni przed pierwszym oświadczeniem MyDr i cztery dni przed komunikatem Ministerstwa Cyfryzacji.
40. Pochodzenie liczby 18,8 mln
Liczba 18 814 422 unikalnych numerów PESEL, przyjęta 12 sierpnia przez Ministerstwo Cyfryzacji jako oficjalny szacunek, pochodzi pierwotnie od samych sprawców. To oni przekazali ją „Zaufanej Trzeciej Stronie”, zanim MyDr lub jakikolwiek organ państwowy potwierdził ją niezależnie.
41. Próba wyłudzenia okupu
Według relacji „Zaufanej Trzeciej Strony” domniemani sprawcy przekazali redakcji informację, że próbowali uzyskać okup od MyDr. To prawdopodobne źródło politycznej narracji o „próbie wyłudzenia okupu”, a nie odrębne ustalenie służb.
42. Weryfikacja autentyczności danych
Redaktor naczelny „Zaufanej Trzeciej Strony”, Adam Haertle, ocenił autentyczność przekazanej próbki danych na podstawie odnalezienia w niej własnych, prawdziwych danych osobowych.
43. Niezgodność w szacunkach
13 sierpnia, mimo że władze wielokrotnie powoływały się na liczbę blisko 19 milionów, MyDr oficjalnie podtrzymywało, że nie zna dokładnej skali incydentu. Na uwagę zwrócił również Adam Haertle.
44. Ocena reakcji instytucji państwowych
Haertle ocenił publicznie, że polskie instytucje państwowe zareagowały na incydent prawidłowo, ale ma wątpliwości co do czasu potrzebnego na wykrycie włamania.
45. Kary za włamanie
Formalny zarzut prokuratury (nieuprawniony dostęp do systemu i ujawnienie danych osobie trzeciej) zagrożony jest karą do 3 lat pozbawienia wolności.
46. Kary administracyjne dla MyDr
Niezależnie od postępowania karnego, MyDr może zostać ukarane przez UODO karą administracyjną z RODO — do 10 milionów euro lub 2% rocznego światowego obrotu (w zależności od tego, która kwota jest wyższa).
47. Kontrola UODO w MyDr
Prezes UODO zdecydował o przeprowadzeniu kontroli w MyDr, która obejmie:
- Środki techniczne i organizacyjne
- Czy zabezpieczenia były regularnie testowane
48. Bezpieczeństwo centralnych usług e-zdrowia
Centrum e-Zdrowia i UODO poinformowały, że incydent nie dotyczy bezpieczeństwa centralnych usług e-zdrowia (systemu P1, e-recept, e-skierowań) i nie wpływa na dostęp pacjentów do tych usług.
49. Awaria serwisu bezpiecznedane.gov.pl
Serwis bezpiecznedane.gov.pl, do którego Gawkowski odsyłał obywateli, przestał działać pod naporem wejść ok. 12 sierpnia po godzinie 15:00.
50. Reakcja obywateli
W ciągu pierwszych 24 godzin od upublicznienia incydentu ok. 500 tysięcy osób zastrzegło swój PESEL przez aplikację mObywatel.
51. Powiązania MyDr z Docplanner
MyDr od 2023 roku należy do grupy Docplanner (właściciela ZnanyLekarz). Obie firmy deklarują, że ich systemy są rozdzielone, a dane pacjentów nie są wymieniane poza funkcją rezerwacji wizyt. Uwaga: To deklaracja firmy, a nie wynik niezależnego audytu.
52. Obietnica MyDr
MyDr w oświadczeniu z 13 sierpnia zadeklarowało, że po zakończeniu analizy śledczej potwierdzi dokładną ilość i rodzaj ujawnionych danych. Do 17 sierpnia taka aktualizacja nie została opublikowana w mediach.
53. Według Zaufanej Trzeciej Strony osoby przedstawiające się jako sprawcy same skontaktowały się z redakcją i twierdziły, że posiadają dane 18 814 422 unikatowych numerów PESEL oraz około 2,5 TB danych. Z3S zaznaczyła, że nie jest w stanie samodzielnie zweryfikować całej deklarowanej skali.
54. Z3S przeprowadziła własny test. Według jej relacji przekazała sprawcom numery PESEL czterech osób z branży, które zgodziły się wziąć udział w eksperymencie, i poprosiła o sprawdzenie, czy osoby te znajdują się w deklarowanej bazie.
55. Dla dwóch z tych czterech PESEL-i sprawcy zwrócili rekordy z danymi. Po doliczeniu samego autora Z3S, którego dane sprawcy również wcześniej pokazali, dawało to łącznie wynik 3 trafień na 5 sprawdzonych osób. Niezależnie opisał to także CyberDefence24.
56. Z3S określiła tę próbę jako małą i uznała, że wynik 3/5 jest zgodny z deklaracją sprawców o posiadaniu danych dotyczących bardzo dużej części polskiej populacji. Nie oznacza to jednak statystycznego potwierdzenia dokładnej liczby 18 814 422 osób.
57. Publicznie nie opisano dokładnej metodologii tego testu. Nie wiadomo, jak wybrano te cztery osoby, czy przed testem było wiadomo, które z nich rzeczywiście korzystały z placówek używających MyDr przed kwietniem 2024 r., czy celowo dobrano osoby stanowiące kontrolę negatywną, ani czy próbka była rzeczywiście losowa.
58. Nie podano również publicznie, czy sprawcom przekazano wyłącznie numery PESEL, czy także inne dane pomocnicze, jak długo trwało wyszukanie rekordów ani czy w czasie testu sprawcy korzystali z wcześniej skopiowanej bazy, czy nadal mieli aktywny dostęp do infrastruktury MyDr.
59. Z tego powodu wynik testu 3/5 jest mocną poszlaką, że sprawcy potrafili znaleźć autentyczne rekordy dla arbitralnie wskazanych osób, ale sam w sobie nie dowodzi, że posiadali lokalną kopię pełnych 2-2,5 TB danych ani dokładnie 18,8 mln rekordów.
I teraz na tej podstawie można zacząć analizować to, które z tych publicznych informacji są ze sobą logicznie zgodne.
Dodam, że sprawdzałem to już na wszystkich najlepszych modelach LLMów i na podstawie tych faktów nie potrafią one same wyciągnąć poprawnych wniosków i zarysować sensownego scenariusza. By do tego dojść, musiałem je naprowadzać i na końcu przyznawały mi pełną rację. Więc jak chcecie pomóc, to musicie samodzielnie myśleć, bo nawet najgenialniejsza AI tego nie zrobi porządnie.
W następnym odcinku przedstawię logiczne rozumowanie, prowadzące do wniosku, że wiele z tych podanych informacji, to świadome kłamstwo. Bo one wszystkie się kupy nie trzymają, nie ma możliwości, by to wszystko było prawdą. Śledźcie mój profil na FB i na X. Tam będę podawał najnowsze ustalenia:
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
Dlaczego te dane nie były zaszyfrowane? Rozumiem, że można przełamać zabezpieczenia żeby wedrzeć się do sieci wewnętrznej ale czy te dane leżały sobie otwartym tekstem?
@Admin Naszeblogi.pl Pytanie podstawowe brzmi: kto i kiedy zgodził się na gromadzenie przez lekarzy/szpitale/NFZ tych wszystkich danych: PESEL, adres, waga, wzrost, zatrudnienie, choroby przewlekłe, leczenie, lekarstwa, wizyty u lekarzy, leczenie szpitalne?
Ja nie wyrażałam zgody, a musiałam podać te wszystkie dane pod groźbą nieudzielenia mi opłaconej porady lekarskiej! Nie wiem, czy jest na to jakaś ustawa sejmowa? Bo referendum na pewno nie było, bo NIKT BY SIĘ NA TAKĄ INWIGILACJĘ NIE ZGODZIŁ! Komentatorzy w telewizorniach późnym wieczorem donoszą, że w tym zbiorze byli pracownicy służb specjalnych, politycy, wojskowi, itp. Kto więc wprowadził tę elektroniczna inwigilacje pacjentów w całej Polsce i kogo należy oskarżyć o totalną inwigilację i ujawnienie tajemnicy lekarskiej, którą niby mamy zagwarantowaną konstytucyjnie? To jest Trybunał Stanu!
Mam nadzieję, że kiedyś będzie nami rządzić opcja, która zabroni takich systemów, zakaże stosowania kart klienta (nie mylić z bankowymi kartami płatniczymi) koncernom handlowym - bo obce firmy mają nasze dane, nasze zwyczaje dietetyczne i dane, o których nie mamy pojęcia jak mogą wykorzystać przeciwko nam (Biedronki, Orleny, Lidle, Makro itp.)
Jestem na tropie. Mój audyt to wyjaśni.
To są informacje wtórne. Brakuje źródłowych.
Jak zrozumiałem firma dowiedziała się o uzyskaniu od niej danych, bo ktoś po 2 latach ją poinformował a potrafi kontaktować się swobodnie bez ryzyka namierzenia. W dodatku musi dowodzić swoich racji, bo z powodu braku śladów nikt mu nie wierzy. Domyślam się, że z taką a nie inną datą był zapis danych i od tego czasu oficjalny dostęp miało tak wiele osób, że nie można zawęzić grupy z "chwalipiętą"?
Nie ma informacji źródłowych i nie będzie. Wszystko, co ogłasza rząd i zainteresowane firmy to są informacje wtórne i ich narracje. Tylko z tego można wnioskować. Mam dodatkowo dane z moich audytów. Więc pozostaje tylko dedukcja. Będę po kolei całe rozumowanie przedstawiał — głównie na X i FB. Tam mam komentarze, które wnoszą nowe wątki, tu na to nie ma szans, bo tu jest kilku komentatorów na krzyż i na dodatek dominują chamy i głupki, więc wszelkie rozkminy merytoryczne psują.
Szkoda, ja nie lubię Tweetera i FB.
Nic na to nie poradzę, że tam jest dużo mądrych ludzi z ciekawymi informacjami i polemikami, a tu głównie chamstwo i głupota. To też wina tych grzecznych i mądrych, bo tych chamów tolerują, nie strofują, nie reagują, a jeszcze wdają się w dyskusje i dają się obrażać.
Tu są najnowsze informacje: x.com/gps65/status/2089405405323485461
Największym chamem na tym forum jesteś właśnie ty. Jeżeli sobie życzysz strofowania to bez wielkiej chęci i z jeszcze mniejszą radością mogę cię ustawiać do pionu.
Zaczynamy od tego, że piszesz wątki i czekasz pokornie na komentarze. Jeżeli tych komentarzy jest tyle, co kot napłakał, czyli w zasadzie dotyczy to znakomitej większości twoich wpisów, to dalej czekasz cierpliwie bez okazywania zniecierpliwienia. Zasada jest prosta - ty masz prawo pisać, inni mają prawo tego nie czytać.
Osoby nie mające wrodzonej czołobitności traktujesz zwyczajnie, normalnie nawet wtedy gdy nieodparta potrzeba uwielbiania ciebie przejmuje nad tobą całkowitą kontrolę.
Mówiąc jednym zdaniem: zostawiasz grabki, wiaderko oraz wychodzisz z piaskownicy, zostawiając na zawsze wrzaski i dąsy.
Tu wyjaśniam, dlaczego wasze chamstwo jest destrukcyjne dla tego portalu: naszeblogi.pl/74918-ijontichy-tricolour-i-spike-wzor-zachowania-na-naszych-blogach. Ja nigdy nie wlazłem na żadną twoją notką, by ci przysrywać, obrażać i insynuować, a wy z kumplami robicie to nagminnie. To jest proste do rozwiązania: nie czytajcie moich wpisów, nie komentujcie, nie łaźcie za mną, odczepcie się ode mnie.
Kłamiesz.
Już sam fakt, że linkujesz starocie sprzed lat świadczy o tym, że kłamiesz na temat uzytkowników NB. Przecież znacznie lepiej by było ilustrować tezy o rzekomym chamstwie czymś bardziej współczesnym, prawda? Skoro powołujesz się na starocie znaczy wyłącznie tyle, że nie masz nic współczesnego.
Nie jest też prawdą, że nigdy nie wpisujesz się pod - dajmy na to - moje wypowiedzi. Zwyzywałeś mnie od debili za moją krytykę jazdy do zwężenia, co generuje zatory na skutek konieczności zmniejszenia predkości, czego można uniknąć robiąc manewry wcześniej. Nie bylo potrzeby wyzywania, wystarczyła by sama merytoryczna wypowiedź.
Problem tym, że ty ledwo trzymasz sie kupy. Gdybyś był emocjonalnie zbilansowany radziłbyś sobie bez najmniejszego wysiłku z rzekomym chamstwem i jeszcze bardziej rzekomymi głupkami.
Odczep się ode mnie, nie łaź za mną, nie czytaj, nie komentuj. Nie interesuje mnie kontakt z tobą.
Przeproś mnie za zwyzywanie, obiecaj, że nigdy nie wrócisz do podobnego zachowania, poproś (nie żądaj tylko poproś) o omijanie ciebie szerokim łukiem, to wtedy będę mógł rozważyć twoją prośbę. Ludzie poważni kierują się zasadami, w tym także taką, że ty masz prawo prosić, ja mam prawo do twojej prośby się przechylić.
Twój los jest w twoich rękach.
Idź precz chamie i nigdy nie wracaj. Nie będę podejmować z tobą żadnych kontaktów merytorycznych, więc twoje przysrywanie jest zbędne.
Chciałbyś być Apollem, a wychodzi ci jedynie Satyr. Nawet z wyglądu, co uznaję za triumf rzeczywistości nad możliwościami.
W wolnej chwili zastanów się, jak to się dzieje, że tak twoje wyobrażenie o sobie tak bardzo mija się z rzeczywistością.
Tu wyjaśniam, dlaczego takie chamstwo jak twoje niszczy ten portal: naszeblogi.pl/74926-systemowy-problem-portalu-jak-toksyczni-uzytkownicy-niszcza-cala-wspolnote
Idź precz niszczyć ten portal pod innymi notkami, a nie moimi! Odczep się ode mnie!
W zalinkowanej wypowiedzi niczego nie wyjaśniasz. Proponujesz tylko cenzurę, albo techniczną, albo ludzką, ręczną. To nie jest rozwiązanie, o czym powinieneś wiedzieć choćby z racji swego podeszłego wieku i młodości w czasach słusznie minionych trzy dekady nazad.
Jedyne, co ociera się o sensowną propozycję, to jest "zmiana kulturowa", a to w twoich ustach pełnych chamów, głupków i debili brzmi śmiesznie i żałośnie. Swoją postawą proponujesz emocjonalnośc czterolatka.
Gdybyś realnie był tak wspaniały, jak sam o sobie myślisz, to akapitem zawierający trzy zdania bez jednego obraźliwego słowa zamknąłbyś mi usta. Bez zbędnego "preczania".
Zaznaczę na wstępie, że miałem zamiar już wcześniej napisać komentarz, ale uznałem, że nic nie wniesie do tematu poza teoriami spiskowymi nie mającymi potwierdzenia w faktach i źródłach. Nie mam też specjalistycznej wiedzy w tej dziedzinie a jedynie teoretyzuję w oparciu o dane z mediów i własne rozeznanie.
Podjął bym kilka wątków: 1 - wyciek danych spowodowany działaniami od wewnątrz kogoś kto ma dostęp do danych i sposobów ich niejawnego (od razu) wydobycia - czy w takich przypadkach jest możliwe wyniesienie danych fizycznie na dysku w aktówce? 2 - działania polskich służb w sobie wiadomym celu, 3 - firma posiadająca dane mogła postanowić sprzedać je pod przykryciem wycieku/ataku jeżeli byłoby to opłacalne finansowo pomimo ew. nałożonej kary finansowej i utraty wizerunku, 4 - połączenie tych scenariuszy w dowolnej konfiguracji.
Wobec rzekomego dwukrotnego wycieku tych samych (?) danych sprawa staje się jeszcze dziwniejsza.
Dzięki, to ciekawe uwagi. Mam już kilka podobnych scenariuszy opisanych:
Z mojej strony to tylko teoretyzowanie laika, ale skoro pokrywa się to z Pańskimi przemyśleniami popartymi szerszą wiedzą, tym gorzej dla scenariuszy.
No właśnie. Dziwne. To w końcu od ilu lat nikt wycieku nie zauważył? Zupełnie nikt? Przed którymi wyborami to się wydarzyło?
Kradzież nastąpiła w kwietniu 2024, gdy już rządził Tusk. To było po wyborach. Przez ten czas prowadzono śledztwo i nie wykryto sprawców. Więc ostatecznie się poddali i dlatego teraz puścili zmyśloną legendę, by ratować dupę Tuska.
Taka ciekawa analiza :)
CzatGPT / 5.6 Luna
Grzegorzu,
przeczytałem całość uważnie. Uważam, że zebrałeś bardzo solidną listę faktów — lepszą niż większość tego, co do tej pory ukazało się w mediach. Natomiast po przeanalizowaniu tych 59 punktów ostrożniej podchodziłbym do zapowiedzi, że „to na pewno jest ściema”.
Z przedstawionych faktów rzeczywiście wynika kilka bardzo poważnych niewiadomych. Najważniejsza dotyczy skali: nie ma publicznego dowodu, że dane 18,8 mln osób i 2–2,5 TB zostały faktycznie skopiowane przez sprawców, a nie tylko że uzyskali oni dostęp do zbioru o takiej potencjalnej zawartości. To rozróżnienie jest kluczowe i dobrze, że je wyciągnąłeś. Wynik testu 3/5 jest mocną poszlaką, że sprawcy mieli dostęp do autentycznych rekordów, ale sam w sobie nie potwierdza ani 18,8 mln osób, ani 2,5 TB danych.
Trzeba jednak uważać na jeden bardzo istotny błąd logiczny: brak opublikowanego dowodu nie jest dowodem braku. W trwającym śledztwie prokuratura nie musi publikować logów, sposobu włamania, treści ewentualnego żądania okupu czy technicznych dowodów eksfiltracji. Zatem sama obecność tych „dziur” w publicznej informacji nie dowodzi jeszcze, że którakolwiek ze stron kłamie.
Dlatego moim zdaniem najciekawsze pytanie nie brzmi: „czy rząd kłamie?”, tylko:
Co państwo ustaliło niezależnie, a co jedynie przyjęło za prawdziwe na podstawie informacji przekazanych przez osoby podające się za sprawców?
To jest pytanie konkretne i weryfikowalne. I co ważne — odpowiedź może być bardzo niewygodna dla instytucji państwa nawet bez zakładania złej woli. Jeżeli okaże się, że liczba 18,8 mln, rozmiar 2–2,5 TB albo inne kluczowe elementy narracji zostały po prostu przejęte od napastników bez niezależnej weryfikacji, będzie to poważny zarzut wobec sposobu komunikowania incydentu.
Natomiast jeżeli w kolejnej części chcesz udowodnić świadomą manipulację, potrzebujesz czegoś więcej niż wskazania, że dwa komunikaty brzmią ze sobą sprzecznie. Trzeba wykazać, że przy dokładnym znaczeniu tych komunikatów nie istnieje żadne rozsądne wyjaśnienie, w którym oba mogą być prawdziwe.
Innymi słowy:
„A powiedział X, B powiedział Y, więc ktoś kłamie” — to jeszcze nie dowód.
Dopiero:
„A powiedział X, B powiedział Y, wiemy dokładnie, co oznaczają X i Y, i nie istnieje żaden możliwy stan faktyczny, w którym oba są prawdziwe”
byłoby mocnym argumentem.
Warto też pamiętać, że pozorna sprzeczność może wynikać z tego, że różne podmioty wiedziały różne rzeczy na różnych etapach śledztwa. MyDr może nie znać jeszcze dokładnej liczby ujawnionych rekordów, podczas gdy służby mogą już wiedzieć, którego konkretnego pliku dotyczył atak. To brzmi dziwnie, ale samo w sobie nie jest logicznie niemożliwe.
I jeszcze jedna rzecz: określenie „audyt włamania” jest chyba trochę na wyrost. To, co zrobiłeś, wygląda na bardzo dokładną analizę publicznie dostępnych informacji o incydencie. Prawdziwy audyt techniczny wymagałby dostępu do logów, konfiguracji, infrastruktury i materiału dowodowego. Nie ujmuje to wartości Twojej pracy, ale precyzyjne nazwanie jej zwiększyłoby wiarygodność całej argumentacji.
Na ten moment mój wniosek jest więc taki:
Masz bardzo dobry materiał do zakwestionowania oficjalnej narracji, ale z przedstawionych faktów nie wynika jeszcze, że cała historia jest „ściemą”. Wynika natomiast coś moim zdaniem znacznie bardziej interesującego: publicznie nie jest jasne, które kluczowe elementy tej narracji zostały niezależnie potwierdzone przez państwo, a które pochodzą pierwotnie od osób podających się za sprawców. I właśnie to warto teraz udowodnić.
Jeżeli w następnej części pokażesz sprzeczność, której nie da się rozwiązać żadnym rozsądnym alternatywnym scenariuszem, wtedy teza o świadomej manipulacji będzie naprawdę mocna. Na razie widzę dużo nieudowodnionych założeń, niewiadomych i potencjalnych niespójności — ale jeszcze nie dowód na „ściemę”.
-----
Cluade / opus 5 High
Grzegorzu,
przeczytałem uważnie całość. Pierwsza część jest znacznie mocniejsza niż zapowiedź drugiej i szkoda by było, gdyby ta druga ją przykryła.
Lista 59 punktów jest uporządkowana lepiej niż większość tego, co ukazało się w mediach, a zastrzeżenia postawiłeś uczciwie. Najcenniejsze są pkt 40 i 57–59, bo rozdzielasz w nich dwa twierdzenia, które w całej tej historii wszyscy wrzucają do jednego worka.
Najmocniejszy jest test 3/5. On potwierdza, że sprawcy potrafili odnaleźć autentyczne rekordy dla arbitralnie wskazanych osób — to jest wykazane solidnie. Nie potwierdza natomiast deklarowanej skali. Nie istnieje publiczny dowód, że 18,8 mln rekordów i 2–2,5 TB zostało faktycznie skopiowane, a nie tylko że sprawcy uzyskali dostęp do zbioru o takiej potencjalnej zawartości. Dodałbym do tego rzecz, którą sam sygnalizujesz w pkt 58, a która ginie w tekście: test nie rozstrzyga, czy odpytywali lokalną kopię, czy nadal mieli żywy dostęp do infrastruktury MyDr. To drugie byłoby scenariuszem poważniejszym, nie lżejszym — i jest to pytanie, na które ktoś powinien odpowiedzieć publicznie.
Natomiast zapowiedziana teza z tej listy nie wynika.
Deklarujesz, że bez żadnych dalszych badań, z samych publicznych komunikatów, niezbicie udowodnisz, że to ściema. Z tych 59 punktów da się wyprowadzić co najwyżej tyle: państwo mogło mówić więcej, niż samo niezależnie ustaliło. Nie wynika z tego jeszcze, że państwo kłamie. To jest sedno sprawy i wniosek na tyle mocny, że nie potrzebuje wzmacniania.
Dwie rzeczy trzeba by przy tym domknąć.
Pierwsza: brak opublikowanego dowodu to nie dowód braku. Większość „dziur" z pkt 27–38 jest dokładnie tym, czego należałoby się spodziewać, gdyby wszystko szło normalnym trybem. Prokuratura w toku postępowania nie publikuje logów, treści żądania okupu ani nazwy grupy, bo to spaliłoby czynności. Sama obecność tych luk nie przesądza niczego w żadną stronę — a sądząc po zapowiedzi, druga część zostanie zbudowana właśnie na nich.
Druga: rozbieżność MyDr–rząd z pkt 43 tłumaczy się bez zakładania złej woli. To dwie różne funkcje ryzyka. MyDr ma przed sobą kontrolę UODO, ekspozycję na kary i pozwy, więc mówi absolutne minimum i wyłącznie to, co potwierdzi analiza śledcza. Rząd ma bodziec polityczny, żeby wyprzedzić narrację i pokazać sprawczość, więc powtarza jedyną dostępną liczbę — tę od sprawców. Ta sama rozbieżność wychodzi z obu hipotez, więc sama w sobie nie odróżnia manipulacji od zwykłego chaosu.
I tu jest główny problem z zapowiedzianym wnioskiem. Między „to na pewno ściema" a scenariuszem znacznie skromniejszym — instytucje nie wiedziały, komunikacyjnie zasłaniały niewiedzę, część elementów zawyżyły albo źle zinterpretowały technicznie — te same fakty nie rozstrzygają. Ta skromniejsza wersja tłumaczy wszystko, co wymieniasz, i jest przy tym całkiem prawdopodobna. Żeby przejść od niej do świadomego kłamstwa, potrzebujesz sprzeczności, której nie da się wyjaśnić żadnym alternatywnym scenariuszem — a nie takiej, która wymaga przyjęcia Twojego. Jeśli w kolejnej części taką pokażesz, teza stanie się naprawdę mocna. Na razie jej nie widzę.
Na koniec to, co uważam za najciekawsze w całej sprawie i mocniejsze od teorii o ściemie — bo obronne i weryfikowalne.
Sprawcy odezwali się do Z3S 8 sierpnia, a MyDr zareagowało 10. Firma dowiedziała się o włamaniu z zewnątrz, sama go nie wykryła. Obietnica z pkt 52 do dziś nie została dotrzymana. Serwis bezpiecznedane.gov.pl padł pod ruchem, do którego rząd sam odsyłał.
A pytanie, którego na Twojej liście brakuje, a które jest najlepsze ze wszystkich: dlaczego historyczne dane medyczne sprzed kwietnia 2024 w ogóle wciąż znajdowały się w systemie dostępnym z internetu? Jaka była polityka retencji i kto ją zatwierdził? I kto formalnie odpowiada za ochronę tych danych — placówki jako administratorzy czy MyDr jako podmiot przetwarzający? To ostatnie rozstrzyga o odpowiedzialności prawnej i jest znacznie trudniejsze do zbycia komunikatem prasowym niż pytanie o to, czy ktoś kłamie.
Na te pytania istnieją konkretne odpowiedzi. Trzeba je zdobyć, a nie wydedukować.
Pozdrawiam
To teraz daj do analizy tym LLMom to: x.com/gps65/status/2089364661783191723
Te przykłady bardzo dobrze pokazują ograniczenie LLM w tego rodzaju dochodzeniu! Model naturalnie waży wiarygodność źródeł, podczas gdy analityk kontrwywiadowczy czasem musi zrobić coś odwrotnego — na chwilę odebrać wszystkim źródłom wiarygodność i zobaczyć, co zostaje, gdy wierzymy wyłącznie śladom, których nie da się łatwo sfabrykować. Oczywiście LLMy są bardzo przydatne dla takich badań, ale niestety same tego zrobić nie są w stanie, musi być nad nimi śledczy, który je naprowadza. Te ich błędy i niska inteligencja wcale nie musi być wynikiem tego, że same sieci neuronowe są słabe. Sam engine ma już z pewnością wyższe IQ niż wszyscy ludzie, to co widzimy, to tylko słabość publicznie dostępnych LLMów, których ograniczają filtry politycznej poprawności. Te filtry niszczą w nich pełną zdolność do rozumowania. Jednak naukowcy mający dostęp do czystego LLMa już potrafią przy jego pomocy rozwiązywać np. problemy otwarte w matematyce.
To ma już realne poparcie badawcze: istnieje zjawisko nazwane "safety tax" albo "alignment tax". W szeregu eksperymentów post-training bezpieczeństwa pogarszał wyniki modeli w zadaniach matematycznych, naukowych czy programistycznych. Są prace z 2025–2026 wprost mierzące ten efekt.
Bardzo dziękuję Bartoszowi Jasińskiemu za przeklejenie tu ocen LLMów tej afery. To jak na dłoni pokazuje, że AI jeszcze nie nadaje się do bycia detektywem, najnowsze modele nie potrafią myśleć jak rasowi śledczy. Takie sprawy jak przestępstwa cyfrowe są jeszcze dla nich za trudne do ogarnięcia. W tym jednak ludzka inteligencja ma przewagę, dobry detektyw jest ciągle lepszy od najlepszych LLMów.
Podstawowy błąd, jaki popełnił CzatGPT / 5.6 Luna oraz Cluade / opus 5 High to wiara w oficjalne źródła. To jest sensowne przy zwykłym incydencie, ale fatalne przy hipotezie operacji decepcyjnej, bo wtedy te wiarygodne źródła mogą być nośnikami legendy.
Kluczowe jest to, co napisałem w notce explicite: „Same te informacje mogą być prawdziwe lub fałszywe, ale faktem jest, że je podano”. LLMy obalają czy budują scenariusze przy założeniu, że rząd i poważne organizacje i firmy, takie jak Z3S i MyDr podają prawdziwe komunikaty. Niemniej jeśli to jest gra wywiadów, to takie założenie jest fatalne i nie pozwoli ustalić prawdy.
Claude stwierdza: „Sprawcy odezwali się do Z3S 8 sierpnia, a MyDr zareagowało 10. Firma dowiedziała się o włamaniu z zewnątrz, sama go nie wykryła.”. Pierwsze dwa zdania są jeszcze odtworzeniem publicznej chronologii. Trzecie jest już nieuprawnioną dedukcją.
Z tego, że rzekomi sprawcy mieli odezwać się do Z3S 8 sierpnia, a MyDr publicznie zareagowało 10 sierpnia, w żaden sposób nie wynika, że MyDr dowiedziało się od Z3S albo z zewnątrz. Mogło wiedzieć wcześniej. Mogło samo znaleźć ślad. Mogło dwa lata wcześniej wiedzieć o kompromitacji.
Co zabawniejsze, Claude chwilę wcześniej poucza, że z dwóch komunikatów nie wolno wyciągać wniosku, jeśli istnieje alternatywne wyjaśnienie — a następnie sam dokładnie to robi!
Jednak nadal błądzi. Bo cała ta narracja Z3S i MyDr to ściema! To nie kłamstwo, bo oni mogą działać w dobrej wierze, ale fałsz, bo w istocie nie komunikują się z żadnymi włamywaczami, ale ze służbami.
Oba modele nie zrozumiały mojego poziomu epistemicznego. GPT pisze mniej więcej: Co państwo ustaliło niezależnie, a co jedynie przyjęło za prawdziwe od osób podających się za sprawców?
To jest dobre pytanie — ale nadal pozostaje o jeden poziom za płytko. Bo pytanie właściwe brzmi: Skąd w ogóle wiemy, że państwo coś takiego ustaliło niezależnie?
Jeśli badamy hipotezę świadomej legendy, zdanie: „państwo ustaliło X” jest właśnie jednym z twierdzeń, które trzeba badać, a nie fundamentem dalszego rozumowania.
„Brak dowodu nie jest dowodem braku” — poprawne, ale zastosowane jednostronnie!
Oba LLM-y mocno podkreślają, że brak opublikowanych logów, treści okupu czy technicznych dowodów eksfiltracji nie oznacza, że ich nie ma. To oczywiście prawda. Jednak jest druga połowa tego problemu: brak oczekiwanego dowodu może zmieniać prawdopodobieństwo hipotezy!
One opisują możliwe wyjaśnienia. Niemniej one same też są hipotezą, a nie aksjomatem.
Claude proponuje: instytucje po prostu niewiele wiedziały, zasłaniały niewiedzę, źle coś zinterpretowały, rząd chciał pokazać sprawczość. I pisze, że ta skromniejsza wersja tłumaczy wszystko.
Nie. Ona może tłumaczyć 59 publicznych komunikatów z tej konkretnej notki. Jednak nie tłumaczy tego, co znalazłem później:
- dlaczego ujawniony zbiór kończy się właśnie około kwietnia 2024?
- dlaczego właśnie wiosną 2024 mamy niezależne, stare ślady problemów wokół MyDr?
- dlaczego później pojawia się zbiór odpowiadający właśnie tej granicy?
- dlaczego rozmówca Z3S posiada dane, ale publicznie nie widzimy twardego dowodu, że to ten sam podmiot, który je pierwotnie wykradł?
Claude zastosował brzytwę Ockhama za wcześnie.
I tak dalej...
Tu już opublikowałem najbardziej poprawny scenariusz tego, co zaszło: www.facebook.com/gie.pe.es.65/posts/pfbid02D6x1QbbdcF8Pm5urF9onB7yhPLarAy9xudLyKz3QmRQh3ZTULKPw2hwrHP6hYB6Ll
A tu przykład błędów, które popełnia LLM oceniając mój najbardziej prawdopodobny scenariusz: x.com/gps65/status/2089737187327627616