Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

KO, czyli Kaszana Obywatelska

Sekator, 21.07.2026

U cioci na imieninach są goście i jest rodzina. Dyskusja się więc zaczyna, a stryj moderatorem jest. – nie sądzicie – toczy wzrokiem po zebranych – że te miny odpalono za wcześnie? Przecież elektorat ma pamięć złotej rybki. 

- Elektorat być może tak – chrząka przełykając kęs korniszona, mecenas D., emerytowany barman z baru „pod Papugami”, ulubionej mety adwokatów, stąd jego ksywa. – Naszym targetem jest naród. A ten nie zapomni. 

- Niby o czym? – pyta zaczepnie stryj. – O tym, że Bartoszewski junior w wieku oldboya, podgrandził jakieś miliony ze skarbu państwa, o szpitalu grozy na Ursynowie, o umorzonych przewałach szarej, wróć, już odpicowanej na błysk, eminencji Platformy, o czym rozpisywał się periodyk „Koń Polski. Za rok to już będą przebrzmiałe echa po wyschniętej krwi. 

- Jak to stryj ujął – piszczy Justynka, której trzy kryminały grasują po Storytelu, wyciągając z kieszeni dżinsów notesik. Podobno nie rozstaje się z nim nawet w toalecie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy człowieka olśni jakaś złota myśl. – przebrzmiałe echa po wyschniętej krwi? – upewnia się notując frazę. 

Z niepokojem zerkam na panią Barbarę, bibliotekarkę z naszej nadbużańskiej metropolii. Ta zacna dama nazywa bowiem niemal wszystkich polskich autorów piszących wypracowania kryminalne, żółwiami, z których dwa, nie żałując sił własnych i cudzej fatygi, wystartowały do wyścigu na nieokreślonym dystansie. I JAK donosił sprawozdawca sportowy, biskup Ignacy Krasicki, nim dotarły do mety, wszyscy spektatorowie posnęli. A cały epizod spointowała jaskółka: „lepiej się pogodzić, prędzej niżeli biegać, nauczcie się chodzić” 

Miała rację. W dziełach naszych Agat Christien i Arturów Conan Doyleów, pokraczność liczby mnogiej adekwatna do okoliczności, aż roi się od błędów logicznych, merytorycznych, kompozycyjnych i tych najbardziej drażniących, językowych. Niemal wszystkie postaci zamiast się uśmiechać, rozciągają usta w uśmiechu, oglądają się do tyłu, tupią nogami, mrugają oczami, klaszczą w dłonie i co najbardziej zabawne, niczego na siebie nie zakładają, nie wzuwają butów, tylko wszystko ubierają, od stringów, po kurtki. Jedynie o choinkach cicho. Bo po co progresywnym bohaterom, oglądającym TVN 24 i czytającym wybroczną, konserwatywna choinka. 

W istocie największą niechęć pani Basi budził zestaw antagonistów wielu powieści, waleczna policjantka lesbijka i klecha obsadzany w roli czarnego charakteru. Ale tym razem wzdycha jedynie ironicznie. – No to masz dziecko rozbiegówkę na miarę: „ogary poszły w las”. 

- Chyba pobiegły – wtrąca z pełnymi ustani pan Czesio, sąsiad z za płotu, krawiec obszywający całą okolicę. – Psy nie chodzą, tylko biegają. 

- To czemu swego Miglanca woła pan: chono tu? – odcina się pani Barbara. 

- Basiu, przecież dobrze wiesz, zresztą jak wszyscy - wzdycha żona Czesława. – Miałam satysfakcję wołając do naszego jamnika: Donald, chono tu, łajzo. Ale taki tekst nie mógł kojarzyć się z Trumpem, więc sama rozumiesz. 

- Zdrowie prezydenta Trumpa – woła wstając organista Amadeusz i wznosi kieliszek. Wszyscy idą za jego przykładem, niczym w kościele, gdy intonuje: „upadnij na kolana, ludu czcią przejęty”, a skołowana babcia Ludwika usiłuje nawet przyklęknąć i śpiewają „Sto lat”. 

- Oj, przyda się wsparcie sternikowi wolnego świata - oświadcza z niepokojem w głosie stryj, ciężko opadając na krzesło. – Eksperci z „Wyborczej” już przebąkują o jego impeachmencie po jesiennych cząstkowych wyborach do kongresu i senatu. A to gazeta nader wiarygodna. 

- O tak – wchodzi mu w słowo pani Barbara. – wzorzec dziennikarskiego metra… jak całe wolne media. 

 – I zerka prowokacyjnie na powiatową radną KO, koleżankę ciotki, panią Gertrudę. Ta jednak trzyma fason, bo jak na początku imienin teatralnym szeptem wyznała ciotce, przyrzekła mężowi, że będzie rozmawiać wyłącznie o pogodzie. Nie może wszak puścić płazem ironii pani Barbary. 

- A zdrowie trampka, och ta dykcja, Trumpa naturalnie, istotnie jest zagrożone, zwłaszcza jeśli Kanadyjczycy nie ulegną jego presji i nie wypłacą USA odszkodowania za zatrucie środowiska pożarami lasów. 

- Do czego to doszło – śpieszy ze wsparciem Gertrudzie milczący dotychczas pan Konstanty, programista komputerowy, członek Klubu Inteligencji Katolickiej, podobno gej. – żeby taki wielki naród wybrał na prezydenta kretyna. 

- Teraz rozumiem – chichoce organista Amadeusz – czemu o waszym klubie powiadają, że przypomina świnkę morską, która nie jest ani świnką, ani morską. Ostatnio wasi działacze podpisali się wspólnie z kodomitami i obywatelami RP oraz Agnieszką Holland, pod jakimś elaboratem, jak znam życie, prawno-człowieczym… 

- Obywatele RP, cóż za seksistowska nazwa – prycha pani Barbara. – A gdzie obywatelki i obywaleciątka? 

- To jeszcze nic – wtóruje jej organista. – Prezydent Nawrocki notorycznie dyskryminuje mniejszości narodowe, zaczynając swe przemówienia od inwokacji: polki i Polacy, a gdzie Ślązacy i Ślążaczątka, Kaszubi, Łemkowie, Tatarzy, Białorusini? 

- Określenie prawa człowieka także ociera się o dyskryminację – usiłuje przekrzyczeć wszystkich Gertruda. 

- Skarbie, może wystarczy już tej nalewki – szepce jej do ucha mąż. Ale ona zbywa go krótkim – cicho być! I precyzuje myśl. – Istnieje feminatywum słowa człowiek. 

- Baba – rzuca ktoś. 

- Czło-wie-czka – skanduje Gertruda. 

- A ja tam jestem Europejczykiem pochodzenia polskiego – z kabotyńską miną oświadcza stryj. – Ten antropologiczny kierunek wytyczył pewien dyrektor poznańskiego teatru. 

- To chyba jakiś naturszczyk, mogący grać z marszu idiotę w spektaklu na kanwie prozy Dostojewskiego - domniemywa pani Barbara. 

- śmiem przypomnieć – z przekąsem zauważa programista Kostek, - że ten idiota nazywał się Myszkin i był księciem, wrażliwym, empatycznym epileptykiem. A tytuł jest prowokacją Dostojewskiego. 

- To był greps, panie Kostku – pobłażliwie wzdycha pani Barbara. – Bo ma pan rację Myszkin nie był idiotą, a Stefcia Rudecka nie chorowała na trąd. 

- Skąd pani wie, że ona nazywała się Rudecka? – pyta Justyna. – W wierszyku było tylko imię: „Dostał takiej dziwnej manii, że chciał tylko od Stefani””. 

- Znam pikantniejszą wersję – już dosyć bełkotliwym głosem wtrąca programista: „Kiedy z żądzą ruszał w szranki, wziąłby i od nimfomanki”. 

- To jak wypisz, wymaluj, Tusk – cieszy się stryj. – Zgarnia pod swoją kuratelę każdego, kto się nawinie, byle słupki poparcia nie flaczały. Marszałkiem sejmu zrobił faceta z szemraną przeszłością, szefującego jakiemuś zydlowi, z poparciem w wyborach niemal identycznym jak Marek Woch, traktowany przez elity 3 RP na równi z Braunem. 

- Pan by się lepiej zainteresował degrengoladą w PiS – gdyby syk zabijał, Gertruda właśnie popełniłaby morderstwo. – Do wyborów was już nie będzie. A my zwieramy szeregi. 

- Duszko, nie szarżuj – sapie mąż Gertrudy. – Sama wspominałaś, że na szkoleniu ostrzegali was przed podziałem dychotomicznym w przyszłorocznych wyborach, na my i oni. A oni to nie osamotniona reduta Kaczyńskiego, ale cała prawica. Wy zaś, no cóż… 

W trakcie tej tyrady stryj wymyka się na chwilę z salonu i wraca wymachując średniej długości laską kaszanki. Kładzie przysmak dawnej klasy robotniczej, po której to symbiozie pozostał dowcip o facecie w drelichu, zwracającym się do ekspedientki w spożywczaku: „człowiek pracuje, to se nie żałuje, proszę 10 deka kaszanki” i oświadcza patetycznie – oto symbol victorii KO w nadchodzących wyborach. Po czym kroi kaszankę na dwie nierówne części. – Ten większy kawałek to PO z zaanektowanymi do niej błędami statystycznymi – wyjaśnia. – A to – kroi resztę na plasterki – rosnące szeregi koalicjantów. Z samej groteskowej pamięci Trzeciej Drogi da się wykroić przynajmniej kilka solidnych ugrupowań. I żadne nie spocznie, póki nie wygeneruje z siebie paru kolejnych… 

- Aż w każdym pozostanie po jednej osobie – pokpiwa pani Barbara. 

- I tu się mylisz – droga sąsiadko – uśmiecha się stryj. – Przecież tam niektóre, a i niektórzy, noszą po dwa nazwiska. Zatem na przykład taka Chemik-Kloska może obsadzić aż dwa zydle. Doktor Kosiniak również. Tej sile nikt się nie oprze. 

- I bardzo dobrze – bełkotliwy głos Gertrudy potwierdza destrukcyjną moc nalewki ciotki. – Bo wreszcie złapią Ziobro. 

- Jeśli już, to Ziobrę, bo jego nazwisko się odmienia, biernik: kogo, co, rozumiesz Trudo? – wyjaśniając pani Barbara nie tłumi dezaprobaty. 

- A mnie się coś zdaje, że za rok to Ziobro będzie gonił – odzywa się nagle ciotka budząc moje zdumienie, gdyż od kiedy pamiętam, nigdy na własnych imieninach nie wypowiadała się politycznie. I wówczas, gdy należała do PZPR, potem, gdy była działaczką Solidarności i wreszcie, jako przewodnicząca koła Rodziny Radia Maryja… 

Tu urywa się film, nie mnie bynajmniej, lecz z powodu rozładowania baterii w komórce. 

Sekator 

Ps. 

– To my moglibyśmy założyć trzy partie – cieszy się mój komputer. 

- A potem doprowadzić do zjednoczenia – potwierdzam koncepcję Eustachego. 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 56
u2

u2

21.07.2026 22:11

"A potem doprowadzić do zjednoczenia" 

Zjednoczenie dobre jest do przeprowadzenia czystek i usuniecia niewygodnych osób. Patrz, zjednoczenie PPR i PPS w PZPR w 1948. A trzy partie to już były w PRL-u, właśnie PZPR, ZSL i SD. Tylko SD nie przetrwało końca PRL, choć nazwa przypomina UD. ZSL zmienił się w PSL, a PZPR w SLD, obecnie Nowa Lewica. :) I jak w PRL-u nadal rządzą w Bolanda, the Banana Republic of Miranda :)

Alina@Warszawa

Alina@Warszawa

21.07.2026 22:36

KO to nie kaszana - to KLOAKA OBYWATELSKA! 

Złodziej pogania złodzieja, złodziejskie sądy zapewniają wszystkim członkom tej mafii zupełną bezkarność! Okazuje się, że złodziejskie partie mają teraz większość sejmową i kradną co chcą! Czy wybrali ich tacy sami złodzieje i oszuści, czy tylko idioci stworzeni przez TVN24? 

Sekator
Nazwa bloga:
Sekator

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 503
Liczba wyświetleń: 1,123,579
Liczba komentarzy: 2,362

Ostatnie wpisy blogera

  • Co zlasowało mózgi władzy, upał czy polityka?
  • Co zlasowało mózgi władzy, upał czy polityka?
  • Czy Miś Eko wyprze Orła Białego?

Moje ostatnie komentarze

  • Szanowny Polemisto, sprawa jest bardziej złożona niż się Panu wydaje. Proszę prześledzić sytuację polityczną w Radomsku w ciągu ostatnich, powiedzmy, dziesięciu lat. I sprawdzić kto potrafił wysyłać…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Skowyt sfory
  • Radomsko - bastion PiS
  • Kogo kryje Tusk

Ostatnio komentowane

  • Alina@Warszawa, KO to nie kaszana - to KLOAKA OBYWATELSKA! Złodziej pogania złodzieja, złodziejskie sądy zapewniają wszystkim członkom tej mafii zupełną bezkarność! Okazuje się, że złodziejskie partie mają…
  • u2, "A potem doprowadzić do zjednoczenia"  Zjednoczenie dobre jest do przeprowadzenia czystek i usuniecia niewygodnych osób. Patrz, zjednoczenie PPR i PPS w PZPR w 1948. A trzy partie to już…
  • u2, "Jeremim Przyborą i Jerzym Wasowskim" Jeremi to po ojcu króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Jeremi nie wierzył w Boga, którym teraz jest. To spadło na niego niespodziewanie. Jak gałąź w…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności