Obserwując nasze dyskusje polityczne odnoszę wrażenie, że jako naród cierpimy na chorobę jaką jest brak przywództwa potęgowany zupełną dezorientacją panującą w mediach. Nie jest to zresztą tylko polska przypadłość, można powiedzieć, że problem ten dotyczy większości miejsc na globie. Skupię jednak moje rozważania nad naszą sytuacją.
Najpierw kilka przykładów ilustrujących naszą przypadłość.
Bardzo popularnym strategiem wśród polskich konserwatystów (swego czasu zrobił mu – niestety - reklamę Jarosław Kaczyński) jest Jacek Bartosiak. Lektura jednej z ostatnich jego książek - „Oczy szeroko otwarte” - zaskoczyła mnie. Autor często kłania się Chinom, i mimo że nie postuluje tego wprost, wydaje się - między wierszami - sugerować, że pewnego rodzaju współpraca lub sojusz z Chinami to rozwiązanie korzystne dla Polski. Osobiście nie potrafię zrozumieć, dlaczego sojusz z bastionem komunizmu na świecie miałby być korzystny dla Polaków.
Równie zaskakującym dla mnie zjawiskiem, jest zupełny brak wśród moich rodaków interesujących się polityką zagraniczną dyskusji nad rolą Chin w kształtowaniu globalnej sytuacji ekonomiczno-społecznej i militarnej, oraz konsekwencji tego stanu rzeczy dla nas. Z jednej strony obserwuję zachwyt nad „nowoczesnością Chin”, któremu towarzyszy jednak brak refleksji nad rządzącą tym domniemanym „postępem” Komunistyczną Partią Chin i społecznymi skutkami tej dominacji.
Kolejny przykład - ciągle wielu jest bezkrytycznych miłośników Unii Europejskiej. Tworu, który początkowo reklamowany jako unia gospodarcza okazał się niczym innym jak mechanizmem do odprowadzenia z Europy wschodniej kapitału, a obecnie funkcjonuje jako mechanizm ograniczania gospodarczego wzrostu w krajach członkowskich w wyniku niekończących się regulacji zabijających wzrost gospodarczy.
Idźmy dalej - rosną w Polsce nastroje proislamskie, jednocześnie uwypuklające wpływ Izraela na USA i zarzucające Izraelowi wprowadzanie praktyk nazistowskich w stosunku do ludności nie-żydowskiej. Największym paradoksem jest tutaj głoszenie tych poglądów przez Polaków określających się za konserwatystów, podczas gdy poglądy takie na tzw. Zachodzie głoszone są głownie przez ultra-lewicę. Brak zachowania równowagi w ocenie tych dwu stron konfliktu na Bliskim Wschodzie mocno wpływającym na naszą rzeczywistość jest dla mnie daleko niepokojąca. Wskazuje bowiem, że w nieodległej przyszłości nasze kościoły mogą zamienić się w meczety.
W sprawie wojny na Ukrainie, nie będę to się rozwodził, o tym, że tę wojnę przegraliśmy, pisałem kilka lat temu.
W chaosie jaki wprowadzają w nasze życie media zarówno tradycyjne jak i społecznościowe, trudno doszukać się drogowskazów jakie wyznaczałyby kierunek na szklaku prowadzącym do celu.
Jakiegokolwiek celu.
W efekcie kręcimy się bezradnie we mgle, na oślep obijając o kolejne przedmioty, od wojny w Iranie po niedźwiedzie w Bieszczadach. Skoro brakuje znaków wskazujących drogę, tym bardziej potrzebny jest przywódca, lider prowadzący do, mniej lub bardziej, upragnionego celu.
Ale lidera nie ma.
Gdy się nad tym zastanawiam, dochodzę do wniosku, że ostatnim naszym przywódcą mającym wyczucie w sytuacji na świecie był Karol Wojtyła. Od czasu jego odejścia, nasze elity pogubiły się. Wojtyła miał swoich zwolenników i przeciwników, można się było z nim nie zgadzać, ale sytuację geopolityczną Polski w kontekście nie tylko europejskim ale i globalnym, rozumiał jak nikt inny od czasu Piłsudskiego.
Co by nie powiedzieć o Karolu Wojtyle, zabierał zawsze bardzo jednoznaczne stanowisko w sprawach istotnych dla Polski zarówno na naszym podwórku krajowym jak i na globalnej scenie. Nie bał się nazywać rzeczy po imieniu „jako papież i jako syn tej ziemi”. Rozumiał również wyzwania przed jakimi stała ludzkość w skali globalnej i pomagał nawigować w trudnym terenie.
W momencie, gdy go zabrakło, utknęliśmy w smoleńskiej mgle.
Musimy koniecznie odnaleźć kompas. Myślę, że nasi liderzy, a zwłaszcza ci, którzy uważają się za katolików, powinni nieco częściej sięgać do przemówień Jana Pawła II, a być może nawet mieć odwagę czasem je cytować.
Nie ma się czego wstydzić, wręcz przeciwnie, najczęściej cytowanym na świecie Polakiem jest Wojtyła, a nie jakiś nieznany nikomu Bartosiak lub inny, lokalny celebryta nie rozumiejący wydarzeń na świecie.
Warto sięgnąć po kompas Karola Wojtyły. Bądź co bądź, to sojusz Wojtyły z Reaganem wyciągnął nas z piekielnej otchłani sowieckiego komunizmu. Strategiczna myśl Wojtyły pozwala znaleźć drogę w większości sytuacji przed jakimi staje nasz kraj i naród.
lewactwo nie tylko izoluje nas od jedynego sojusznika jakim jest USA ale tez gra głupa „Wielokrotnie w trakcie rozmowy usłyszałem, że Polska jest modelowym sojusznikiem i w pełni może liczyć na Stany Zjednoczone” powiedział wielonaczyniowy "patriota" kosiniak kamysz robiąc wszystko by zapobiec sojuszowi. Zresztą to samo złotoustny Tusk.Ten cały gabinetowo-parlamentarny cyrk do niczego się nie nadaje, tzn nadaje do kabaretu ale nie rządzenia takim z potencjałem i wielkim państwem . Jakies pospolite ruszenie? Ciekawe czy to sie stanie bo oddawanie Tuskowi inicjatywy odbije czkawka w USA.