Jedenaste przykazanie mogłoby moim zdaniem brzmieć: „ nie obgaduj bliźniego swego”. Ósme przykazanie „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” mi nie wystarcza. Bez ważnej przyczyny nie należy również rozpowszechniać niekorzystnych, choć nawet prawdziwych, informacji na cudzy temat. Czy właściwe jest na przykład ujawnianie preferencji seksualnych osób nie afiszujących się swoimi upodobaniami i nie indoktrynujących innych w tej dziedzinie? Czy wolno ujawniać jakie ktoś przyjmuje leki albo jakie choroby go trapią? Oczywiście, takie informacje dotyczące osób publicznych mogą mieć wpływ na funkcjonowanie społeczności lecz na ogół są używane nie po to żeby stanąć w prawdzie lecz są traktowane jako broń w politycznej walce albo jako źródło satysfakcji czerpanej z upokorzenia kogoś. Wiadomo, że nic tak nie zbliża ludzi jak znalezienie wspólnego wroga czy wspólnej ofiary. Nie ma to związku z pochodzeniem czy wychowaniem. Już w młodszych grupach przedszkolnych dzieci spontanicznie znajdują sobie ofiarę- dziecko rude, albo zbyt grube, albo źle ubrane żeby wykluczyć je z zabawy i z tego wykluczenia czerpać satysfakcję. Coś, co pojawia się nieuchronnie, niezależnie od epoki, kultury i szerokości geograficznej mamy prawo nazywać archetypem. To archetyp kozła ofiarnego. Prześladowanie wybranej ofiary cementuje grupę a czasami nawet ją stwarza. Ten sam archetypiczny mechanizm pojawia się w szkole w jednostce wojskowej i w więzieniu. Naiwnością jest twierdzenie, że „ fala” w komunistycznym wojsku to zjawisko prowokowane przez kadrę ( trepów) aby łatwiej kształtować pożądaną przez tych trepów żołnierską postawę. Fala jest zjawiskiem ponadczasowym i ponadustrojowym. Rozwój środków komunikacji pogłębia ten problem. Dziecko prześladowane w jednej szkole nie znajdzie azylu w innej, odnajdą je internetowi łowcy głów i oberwie dodatkowo za ucieczkę. Jego hańba, jego naznaczenie, nie ogranicza się do niewielkiej grupy. Dzięki mediom społecznościowym staje się publiczną tajemnicą. Dziecko nie może zwrócić się ze swoim problemem do wychowawców bo automatycznie staje się „szśdziesioną” czyli kapusiem zasługującym na jeszcze cięższe prześladowania. Stąd między innymi ogromny i trudny do wyjaśnienia wzrost liczby samobójstw dziecięcych, jaki obecnie rejestrujemy.
Pozostaje pytanie dlaczego prześladowanie kogoś może być źródłem satysfakcji. Znany amerykański psycholog Eric Berne twierdzi, że ludzkość dzieli się dychotomicznie na tych, którzy czyją się gorzej gdy ktoś inny czuje się gorzej i na tych, którzy czują się wówczas lepiej. Ci, którzy czują się lepiej praktykują gry opisane przez Berne’a w książce „ W co grają ludzie”. Czerpanie satysfakcji z czyjegoś upokorzenia Berne traktuje jako formę neurozy. Przyczyną tej neurozy może być zbyt mała liczba „ głasków”, które dany osobnik otrzymał w dzieciństwie. Bo jak twierdzi analiza transakcyjna, trzon teorii Berne’a, dojrzałe relacje międzyludzkie sprowadzają się do wymiany głasków. To co często uważa się za zakłamanie i hipokryzję jest po prostu niepisaną transakcją. Jesteśmy dla siebie nawzajem mili, mówimy sobie komplementy, gdyż podtrzymujemy w ten sposób wzajemnie swoje dobre samopoczucie. Natomiast osoba, która uważa się za prawdomówną to najczęściej złośliwy weredyk, który każdemu wytknie jego słabości czerpiąc z tego neurotyczną satysfakcję, a „stanąć w prawdzie” najczęściej oznacza niepotrzebne osądzanie i rozliczanie bliźnich.
Do psychologii pojęcie archetypu wprowadził Carl Gustav Jung w oparciu o termin Jacoba Burckhardta : das Urbild – "obraz pierwotny". Jung dowodził istnienia archetypów w oparciu o fakt występowania u ludzi i w dziełach, typowych i powtarzających się motywów. Chciałabym uściślić definicję Junga. Z archetypem mamy do czynienia gdy pewien wzorzec kulturowy powtarza się nieuchronnie, niezależnie od innych okoliczności. Jest to nieuchronność podobna do nieuchronności kształtu kryształu. Jeżeli w roztworze soli kuchennej zawiesimy nitkę z węzełkiem pojawi się kryształ o ściśle określonym kształcie i żadne starania ani inne okoliczności tego kształtu nie są w stanie zmienić. W innym chemicznie roztworze pojawi się kryształ o innym kształcie wynikającym z praw krystalografii. Nie pomoże zmiana naczynia w którym przechowujemy roztwór czy wywiezienie go do innego kraju. Archetypem jest na przykład pojęcie „ Trójcy Świętej”. Pojawia się ono w wielu religiach i kulturach niezależnie od współrzędnych geograficznych i czasowych. W Egipcie występuje triada Amon, Mut, Chonsu. W hinduizmie Brahma, Wiszu, Śiwa. W Babilonie Anu, Enlil, Ea. Jak mówią Rosjanie- „Бог любит Троицу”. Archetyp kozła ofiarnego to uniwersalny mechanizm kulturowy i psychologiczny, polegający na niesłusznym obarczeniu jednostki lub grupy winą za problemy społeczności w celu rozładowania napięcia i zjednoczenia grupy. Zainteresowanym polecam pozycję „Kozioł ofiarny” której autorem jest René Girard. Skąd jednak trzyletnie dzieci wiedzą, że wykluczając wybrane dziecko z grupy tworzą tę grupę albo ją cementują?. Działają spontanicznie, a nagrodą (wypłatą) jest pierwotna satysfakcja z wykluczenia kogoś, stygmatyzowania go, upokarzania.
Zadawałam sobie pytanie czy warto wspominać tych wszystkich członków i zastępców członka, którzy kształtowali naszą rzeczywistość przez długie lata komunistycznego zniewolenia. Czy warto wypominać poetom wiersze które napisali, prawnikom wyroki które wydawali, funkcjonariuszom bezpieki zbrodnie które popełnili.
Rozliczanie jest konieczne gdy jest w interesie czy w obronie wspólnoty wyższego rzędu, rodziny, społeczeństwa, kraju i narodu. Wtedy nie ma miejsca na wymianę głasków i również na nadstawianie drugiego policzka. Ale właśnie wtedy trzeba stanąć w prawdzie. Rozlicznie innych powinno posługiwać się prawdą i tylko prawdą.
Porządkując piwnicę znalazłam zbiór kopii tekstów drukowanych w latach pięćdziesiątych, nazwanych przez mego kolegę z podziemia „staliniana”. Postanowiłam z tego znaleziska skorzystać.
ekspedyt.org
Grupa, która żyje cudzym życiem i cudzym kosztem jest dla rewolucji prawdziwym proletariatem.
"Dziecko nie może zwrócić się ze swoim problemem do wychowawców"
Może i powinno się zgłosić. Inaczej dzieciństwo zamienia się w koszmar. Dzieciństwo szybko mija, ale wspomnienia zostają. Czy lepiej się postawić fali nienawiści, czy płynąć razem z nią?
„nie obgaduj bliźniego swego”
To Tusk straciłby robotę. Gadanie to coś gorszego od kulturalnej rozmowy, ale to jeszcze nie pomawianie, ani wystawianie fałszywego świadectwa. Ale obgadywanie to wstęp do pomawiania i wystawiania fałszywych świadectw. Celuje w tym pomawianiu i fałszowaniu Donald Tusk. To fałszywy typek spod ciemnej gwiazdy.
Chyba nie pracował Pan w szkole. Wobec przesladowania ułatwionego rozwojem mediów bezradne jest zarówno dziecko jak jego rodzice i nauczyciele. Młodzież potrafi zorganizować cały scenariusz aby skłonić kogoś do śmiesznych ich zdaniem czyli szczerych wyznań. Potrafi nagrać scenę moczenia delikwentowi głowy w sedesie i to rozpowaszechniać. Taka osoba jest towarzysko skończona. Fala w szkole jest grożniejsza niż fala w wojsku. jezeli "kot" wytrzymał bicie i przesldowanie po roku stwał się " starym wojskiem" i bił innych. Osoba poniżona w szkole nie traci po roku swego stygmatu .
"Chyba nie pracował Pan w szkole."
Krótko pracowałem jako nauczyciel nauki zawodu w Technikum Elektronicznym. Ale szybko znalazłem lepszą pracę. To było na początku 3RP. Młodzież już wtedy była rozbrykana, ale nie było komórek, ani internetu. Patologiczne zachowania to było palenie papierosów i picie wódki. Ale znęcanie się nad innymi to należy załatawić. Są sposoby, aby temu zapobiegać. Jak już pisałem dzieciństwo szybko mija. Szkoda je tracić na falę hejtu.
To bywa jeszcze bardziej zagmatwane, podzielę się z Panią takim przydługim wspomnieniem. Początek lat 90, klasa pierwsza szkoły podstawowej, dzieci z różnych grup społecznych, coś pomiędzy rodzielnikiem a zapisaniem do jednej klasy "po ulicach" kto skąd jest. W tej samej klasie jest trzech kuzynów i ich sąsiadka - chłopcy pochodzą z zamożnych rodzin - ktoś z rodziców uwłaszczył się na sklepie z armaturą sanitarną, niby wszyscy czworo mieszkają w starych poniemieckich domkach ale wczasy z Maroku czy figurki do Warhammera to nie tanie sprawy w tamtych latach, najwidoczniej rodzice chłopców z jakiegoś powodu nie przepadają za rodzicami dziewczynki - zaczyna się gnębienie i wykluczanie - odzywki typowe dla dzieci bez polotu - cuchniesz, jesteś głupia itd. nauczycielka - młoda ale duchem stara komunistka, nie reaguje nic z tym nie robi - klasa 4 i nowi nauczyciele nic nie zmieniają - problem narasta do tego dochodzi systemowe wykorzystywanie dziewczynki przez nauczycieli - siedzenie z nią dla niegrzecznych staje się karą - dopiero gdy nauczycielka języka obcego - na swój sposób szalona (troje dzieci i trzech mężów) ale jedyna mądra życiowo - podejmuje interwencję na wywiadówce - dziś była by w wiadomościach i wyrzucili by ją z pracy - wpada na wywiadówkę i stwierdza fakt - kuzyni dokuczają koleżance - tu już pojawiła się przemoc stwierdza że prowodyr ma za dobrze w domu i jest chamem - proste i szczere słowa ale czego oczekiwać od dziecka skoro ma najwidoczniej takich rodziców. Następnego dnia główny sprawca jest już w innej klasie ale w tej samej szkole, w ciągu roku kolejny z kuzynów podobnie po konflikcie z jedną z nauczycielek - pozostaje ostatni z grupy najmniej "groźny". I teraz pytanie czy naprawdę nikt tego nie widział przez pięć lat (wydarzenia miały miejsce w piątej klasie) mało prawdopodobne, sam co prawda byłem klasowym outsiderem choć powszechnie lubianym i miałem dziecięcą świadomość że to jest złe - siłą rzeczy "po dziecięcemu" nic z tym nie zrobiłem. Ale pozostawienie tego na 8 lat - nawet z interwencją niczego już nie zmieniło, dla Pani jako praktyko to taka ciekawostka ale koleżance nic tych straconych lat nie wróci. A dla moich nauczycieli nie ma żadnego wytłumaczenia, że na coś takiego pozwolono.
cytuję: "Bez ważnej przyczyny nie należy również rozpowszechniać niekorzystnych, choć nawet prawdziwych, informacji na cudzy temat. Czy właściwe jest na przykład ujawnianie preferencji seksualnych osób nie afiszujących się swoimi upodobaniami i nie indoktrynujących innych w tej dziedzinie? Czy wolno ujawniać jakie ktoś przyjmuje leki albo jakie choroby go trapią? Oczywiście, takie informacje dotyczące osób publicznych mogą mieć wpływ na funkcjonowanie społeczności lecz na ogół są używane nie po to żeby stanąć w prawdzie lecz są traktowane jako broń w politycznej walce albo jako źródło satysfakcji czerpanej z upokorzenia kogoś."
całkiem niedawno autorka bloga napisała kilka zdań (bez nazwisk, ale jednak...) wskazując zmarłego tragicznie naukowca czy znanego jej ordynatora - czymże był ten gest jeśli nie wysyłaniem w świat takich informacji?
Bez nazwiska to tylko przypadek, casus. Lekarze publikują prace naukowae opisując przypadki. Tak robił na przykład Freud. Wszystkie opisywane damy mogłyby go zlinczować gdyby tylko chciały. Pretensje mogliby zgłosić wszyscy, którym ten opis wydawał się znajomy. Duża z nich część to przysłowioe nożyce, którym zawsze się wydaje, że cały świat krąży wokół nich. Za komuny gdy dziennikarz napisał, że kelner napluł mu do zupy obrażali się wszyscy kelnerzy oraz cały lud pracujący miast i wsi. Wtedy partia i rząd podejmowaly wobec dziennikarza sankcje. Oczywiście aby było zabawniej w tym najweselszym baraku w obozie obie strony stosowały wykręty i wybiegi. Jeden z "nawróconych" a raczej "odwróconych" komunistycznych hunwejbinów niejeki Roman Zimand po zakazie publikacji drukował pod pseudonimem bodajże Hiwern. Śmiała się z tego cała Warszawka a najgłośniej cenzorzy na Mysiej.
Wiele lat temu PO zabiegało o zmianę przykazania siòdmego na “ kradnij mniej” ale ani w PO czy w ówczesnej opozycji nie było poparcia a nawet pewna wrogośċ.
Lepsze byłoby " Kradnij skutecznie"
"Kradnij skutecznie"
To premierowi Bieleckiemu przypisuje się powiedzenie, że pierwszy milion należy ukraść. :)
AI Overview
Jan Krzysztof Bielecki przesiadł się z ciężarówki, którą wcześniej kierował w ramach prowadzonej przez siebie działalności transportowej. Choć prywatnie kojarzony był również z jazdą popularnym Fiatem 126p (małym fiatem), to właśnie praca za kółkiem własnego auta ciężarowego stanowiła jego zajęcie przed objęciem urzędu Premiera w styczniu 1991 roku. [1, 2, 3]
8 przykazanie nie dotyczyło plotkowania ani obmowy. Namieszano ludziom w głowach w sposób mało wyobrażalny, dlatego pokutują do dziś takie błędne skojarzenia czy opinie.
Satysfakcja z czyjegoś cierpienia to nie neuroza tylko zło.
Pojęcia archetypów można zastąpić pojęciami wzorców morfogenetycznych.
"Satysfakcja z czyjegoś cierpienia to nie neuroza tylko zło."
To jest względne. Złem jest celowe zadawanie cierpienia niewinnej osobie. Ale jak oprawca ludzi cierpi i w końcu ginie to ludzie zwykle odczuwają ulgę, która jest satysfakcją. Taka ulga była np. w przypadku zgonu Hitlera.
W szkole w której uczyłam młodzież mówiła : " po nazwisku to po pysku". Jak zapowiadałam bedę w uzasadnionych przypadkach jechać po nazwisku. Oto pierwszy eksponat ze zbioru oznaczonego kryptonimem " staliniana"
Wisława Szymborska
Fragment wiersza z tomu „ Kraj Rad w poezji polskiej” Wydawnictwo Łódzkie 1979
Fragment wiersza pod tytułem „ Malowidło w Pałacu Zimowym”
„Wiec zapadaj się jak w topiel w głąb zwierciadła,
jazdo moru, jazdo głodu, pańska jazdo,
z każdą chwilą podobniejsza do widziadła,
kawalerio kapitału, na dno, na dno”
Szymborska nienawidzi kawalerii, pańskiej jazdy. Życzy kawalerzystom aby poszli na dno. .W przenośni i dosłownie. Nie obchodzą mnie jej klasowe kompleksy i resentymenty. Nie widzę jednak żadnych przyczyn aby mnie kiedykolwiek i w jakikolwiek sposób reprezentowała. Szczególnie, że znajduje się na liście hańby, liście „twórców” popierających prześladowanie Biskupa Kaczmarka. Piszę twórców w cudzysłowie bo ten wiersz jest po prostu bardzo zły, nieporadny. Jedynym celem napisania takiego wiersza mogło być podlizywanie się komunie zapewniającej jej apanaże i zaszczyty. Nie obchodzi mnie również za co Szymborska dostała nagrodę Nobla.