Przecież ten dowcip już się zmaterializował dawno temu.
To było przed wyborami między PiS i PO , chyba w 2005 r.
Wjakimś kościele ksiądz głosił z ambony:
idźcie na wybory i głosujcie na ludzi uczciwych a nie na złodziei.
A w gazecie wyborczej zaraz zareagowali:
Jak tak można w kościele agitować za PiSem ?
Zdziwiony byłem, że prawie nikt tej osobliwości nie dostrzegł, wszyscy przeszli do porządku dziennego, że to normalne ,że PO to złodzieje , o czym tu gadać, z czego się śmiać.
ŻYCIE SIĘGNĘŁO DOWCIPU..
Bardzo ciekawy komentarz Mada, dlatego, że pokazuje, jak bardzo zmieniła się rzeczywistość medialna i polityczna od tamtych czasów. Wtedy można było jeszcze żyć w przekonaniu, że jedna ironiczna riposta w Gazecie Wyborczej wywoła powszechne oburzenie albo śmiech. Dziś mechanizm działa już dokładnie odwrotnie, co próbuję wykazać w moich wpisach. Polityki nie wygrywa się przekonywaniem własnego twardego elektoratu. On już jest przekonany. Problem w tym, że wybory rozstrzygają ludzie umiarkowani, często słabo interesujący się polityką, którzy nie śledzą codziennych sporów i nie analizują niuansów prawnych. Oni odbierają głównie prosty przekaz emocjonalny powtarzany bez przerwy przez reżimowe media, które docierają do ponad 90% odbiorców. Republika razem z Wpolsce24 w porywach dochodzi zaledwie do 8%. A jaki jest dziś przekaz w tych reżimowych mediach? Bardzo prosty: PiS to afery, Ziobro to nadużycia, Romanowski ucieka, czyli złodziej a z Funduszu Sprawiedliwości kradli publiczne pieniądze. I teraz proszę spojrzeć na to oczami przeciętnego człowieka, który polityką interesuje się raz na kilka miesięcy, głównie przy wyborach. Taki człowiek nie będzie studiował akt sprawy ani debatował o niezależności sądów. On zobaczy nagłówek: „kolejny polityk PiS uciekł za granicę”. I to zostanie mu we łbie. Tymczasem ogromna część prawicy zachowuje się tak, jakby prowadziła rozmowę wyłącznie z własnym najtwardszym elektoratem. Wciąż mocniejsze słowa, coraz bardziej apokaliptyczne wizje, nieustanne mobilizowanie, ale tylko i wyłącznie już przekonanych. Problem polega na tym, że umiarkowany wyborca nie odbiera tego jako walki o Polskę, tylko jako permanentną polityczną histerię.
I dokładnie o to mi chodzi. Nie o obronę Tuska czy atak na prawicę, tylko o pokazanie mechanizmu politycznej porażki. Można mieć rację w wielu sprawach, ale jeśli mówi się językiem zrozumiałym wyłącznie dla własnej sekty, to przegrywa się większość społeczeństwa. A wtedy przeciwnik nawet nie musi specjalnie walczyć. Wystarczy, że spokojnie pokaże ludziom prostszy przekaz: tamci to chaos i awantura a my to pieniądze, inwestycje i stabilność.
I jeśli prawa strona tego nie zrozumie, to naprawdę może przegrać i to z kretesem.
MJK1 = Myslę, że Jestem Kosmitą nr 1 napisał:
"prawa strona tego nie zrozumie, to naprawdę może przegrać i to z kretesem"
Ale tak w skrócie napisz, co to jest "prawa strona", czego nie rozumie i nigdy nie zrozumie :)
PS. I co znaczy "przegrać z kretesem"? :)
I co ja na to poradzę Uboot, że Ty nawet tak prostego tekstu pojąć nie potrafisz. Przykro mi, ale ja lepiej tego przekazać nie potrafię. Nie wiem nawet jak Ci pomóc, czy co Ci poradzić. Żony spytaj, sąsiadowi pokaż wpisy, może Ci wytłumaczy. Próbuj.
MJK1 napisał:
"ja lepiej tego przekazać nie potrafię"
Jak nie potrafisz łatwo zdefiniować o czym piszesz, to oznacza, że sam tego nie rozumiesz. To cytat z Alberta Einsteina :)
Problem kolego z tobą jest taki, że nie jesteś obiektywny, a swoje recepty jak wygrywać wybory, możesz w ramki oprawić, by sobie codziennie je oglądać, bo Ameryki nie odkrywasz, problem jest w innym miejscu. - - - Dodać należy, że ludzie z natury "mało kumaci są". - - - - - Jest taka reklama, pokazująca "mistrzów 2 kółek", na końcu której jest ostrzeżenie, że co roku pod kołami samochodów ginie 200 "mistrzów 2 kółek", z czego to wynika?, ano z idiotycznego prawa, zwalniającego pieszego, czy innego 2-kołowca z myślenia, do tego dochodzi już wszędobylski GPT, wciskający półprawdy i manipulacje, mało kto je konfrontuje, podobnie jest z wyborami, nie trzeba śledzić mediów, "po owocach ich poznacie", a teraz te owoce to zgnilizna. - - - - Jedna znajoma zaczęła narzekać na ceny, niską emeryturę, kiepską opiekę lekarską itd. zapytałem na kogo głosowała, potwierdziła -na Tuska, więc ma co wybrała, nic już nie powiedziała.
Dobre!
Przecież ten dowcip już się zmaterializował dawno temu.
To było przed wyborami między PiS i PO , chyba w 2005 r.
Wjakimś kościele ksiądz głosił z ambony:
idźcie na wybory i głosujcie na ludzi uczciwych a nie na złodziei.
A w gazecie wyborczej zaraz zareagowali:
Jak tak można w kościele agitować za PiSem ?
Zdziwiony byłem, że prawie nikt tej osobliwości nie dostrzegł, wszyscy przeszli do porządku dziennego, że to normalne ,że PO to złodzieje , o czym tu gadać, z czego się śmiać.
ŻYCIE SIĘGNĘŁO DOWCIPU..
Bardzo ciekawy komentarz Mada, dlatego, że pokazuje, jak bardzo zmieniła się rzeczywistość medialna i polityczna od tamtych czasów. Wtedy można było jeszcze żyć w przekonaniu, że jedna ironiczna riposta w Gazecie Wyborczej wywoła powszechne oburzenie albo śmiech. Dziś mechanizm działa już dokładnie odwrotnie, co próbuję wykazać w moich wpisach. Polityki nie wygrywa się przekonywaniem własnego twardego elektoratu. On już jest przekonany. Problem w tym, że wybory rozstrzygają ludzie umiarkowani, często słabo interesujący się polityką, którzy nie śledzą codziennych sporów i nie analizują niuansów prawnych. Oni odbierają głównie prosty przekaz emocjonalny powtarzany bez przerwy przez reżimowe media, które docierają do ponad 90% odbiorców. Republika razem z Wpolsce24 w porywach dochodzi zaledwie do 8%. A jaki jest dziś przekaz w tych reżimowych mediach? Bardzo prosty: PiS to afery, Ziobro to nadużycia, Romanowski ucieka, czyli złodziej a z Funduszu Sprawiedliwości kradli publiczne pieniądze. I teraz proszę spojrzeć na to oczami przeciętnego człowieka, który polityką interesuje się raz na kilka miesięcy, głównie przy wyborach. Taki człowiek nie będzie studiował akt sprawy ani debatował o niezależności sądów. On zobaczy nagłówek: „kolejny polityk PiS uciekł za granicę”. I to zostanie mu we łbie. Tymczasem ogromna część prawicy zachowuje się tak, jakby prowadziła rozmowę wyłącznie z własnym najtwardszym elektoratem. Wciąż mocniejsze słowa, coraz bardziej apokaliptyczne wizje, nieustanne mobilizowanie, ale tylko i wyłącznie już przekonanych. Problem polega na tym, że umiarkowany wyborca nie odbiera tego jako walki o Polskę, tylko jako permanentną polityczną histerię.
I dokładnie o to mi chodzi. Nie o obronę Tuska czy atak na prawicę, tylko o pokazanie mechanizmu politycznej porażki. Można mieć rację w wielu sprawach, ale jeśli mówi się językiem zrozumiałym wyłącznie dla własnej sekty, to przegrywa się większość społeczeństwa. A wtedy przeciwnik nawet nie musi specjalnie walczyć. Wystarczy, że spokojnie pokaże ludziom prostszy przekaz: tamci to chaos i awantura a my to pieniądze, inwestycje i stabilność.
I jeśli prawa strona tego nie zrozumie, to naprawdę może przegrać i to z kretesem.
MJK1 = Myslę, że Jestem Kosmitą nr 1 napisał:
"prawa strona tego nie zrozumie, to naprawdę może przegrać i to z kretesem"
Ale tak w skrócie napisz, co to jest "prawa strona", czego nie rozumie i nigdy nie zrozumie :)
PS. I co znaczy "przegrać z kretesem"? :)
I co ja na to poradzę Uboot, że Ty nawet tak prostego tekstu pojąć nie potrafisz. Przykro mi, ale ja lepiej tego przekazać nie potrafię. Nie wiem nawet jak Ci pomóc, czy co Ci poradzić. Żony spytaj, sąsiadowi pokaż wpisy, może Ci wytłumaczy. Próbuj.
MJK1 napisał:
"ja lepiej tego przekazać nie potrafię"
Jak nie potrafisz łatwo zdefiniować o czym piszesz, to oznacza, że sam tego nie rozumiesz. To cytat z Alberta Einsteina :)