Opozycyjne media wałkują nieustannie temat nepotyzmu w służbie zdrowia. Senator Tomasz Lenz kazał zoperować synowi wrastający paznokieć bez kolejki i bez właściwej rejestracji szpitalnej. Dyrektor do spraw administracyjnych szpitala w Knurowie zabrał aparat EKG i pojechał karetką po wymagającą natychmiastowej pomocy matkę posłanki Krystyny Szumilas. Oczywiście, że jest to niewłaściwe szczególnie w sytuacji gdy na świadczenia brakuje 23 miliardy, a cały system ochrony zdrowia jest w zapaści. Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że do szpitala można się dostać tylko po protekcji. I to jest prawdziwy skandal, a nie fakt, że ktoś ratuje matkę.
Osoby ze wschodu, które znam z racji ich pracy w Polsce mówią, że nie jest jeszcze źle gdy można dać bakczysz i w ten sposób załatwić swoją sprawę. Sytuacja jest naprawdę tragiczna gdy nic nie da się załatwić nawet za łapówkę, bo nikt nie chce jej wziąć.
Pracownik szpitala aby ratować starszą osobę przywłaszcza sobie na chwilę karetkę szpitalną. Przychodzi mi na myśl film „Znachor” powstały w oparciu o powieść Dołęgi -Mostowicza. Otóż prokurator oskarżający znachora Antoniego Kosibę zadaje pytanie. Czy miał on prawo przywłaszczyć sobie narzędzia lekarskie aby ratować życie młodej kobiety o której nie wiedział, że jest jego córką. Biegły rozpoznaje na sali sądowej w Kosibie wybitnego chirurga Rafała Wilczura, Wilczur odzyskuje pamięć i wszystko dobrze się kończy. Nikt nie ma wątpliwości, że kradzież chirurgicznych narzędzi była usprawiedliwiona.
Podobna burza w szklance wody miała miejsce gdy ujawniono, że Krystyna Janda zaszczepiła się przeciwko covid-19 poza kolejką. A przecież nie to było prawdziwym skandalem. Prawdziwym skandalem była liczba nadmiarowych zgonów wynikających najczęściej z tego, że szpitale pod pozorem pandemii odmawiały chorym zabiegów ratujących życie. Prawdziwym skandalem był zakaz wstępu do lasów i parków, które logicznie rzecz biorąc powinny być uznane za najbezpieczniejsze miejsca. Skandalem jest wyrok, sądu w Brukseli, który nakazał Polsce zapłatę firmie Pfizer 5 mld 644 mln zł za zamówione, a nieodebrane szczepionki przeciwko covid -19. Skandalem było szczepienie pacjentów z demencją przebywających w DPS i na oddziałach psychiatrycznych bez ich zgody. Kompromitującym skandalem było również odwołanie wszelkich restrykcji aby móc wpuścić do kraju nie kontrolowanych w żaden sposób emigrantów z Ukrainy. Jak mówili złośliwi - Putin powinien otrzymać nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny za błyskawiczne zwalczenie groźnej epidemii.
Te wszystkie pozorne skandale, te burze w szklance wody przypominają skandale związane z niewłaściwym strojem jakiejś osobistości. Trzeba sobie jednak uświadomić, że na przykład Michnik ma o wiele więcej do wyjaśnienia społeczeństwu niż fakt że pojawił się w czerwcu 2011 roku w Pałacu Prezydenckim w crocsach. Doprowadzenie do ruiny służby zdrowia, zbankrutowanie NFZ, likwidowanie porodówek, zamykanie szpitali i oddziałów szpitalnych, reglamentowanie badań i wprowadzanie odpłatności za te badania to są prawdziwe skandale rządów KO, a nie fakt, że pani Szumilas usiłowała ratować swoją matkę. Skandalem jest również fakt, że matka pani Szumilas, jak wiele osób w jej wieku, byłaby w zwykłej sytuacji objęta protokołem terapii daremnej i odmówiono by jej wszelkiej pomocy. Skandalem jest samo istnienie protokołu terapii daremnej, a nie to że ktoś usiłuje ratować bliską osobę. Nepotyzm jest oczywiście nieelegancki. Zasady fair play są jednak dobre tylko w sporcie, a nie są w trudnych sytuacjach życiowych. Pozwolę sobie opisać autentyczną historię. Jestem osobą bardzo nieelegancką. Dobrze rozumiem Rosjanina, który podobno popełnił samobójstwo zostawiwszy kartkę „Мне надоело одеваться и раздеваться”.(Znudziło mi się ubierać i rozbierać). Uznano więc kiedyś, że nadaję się do prowadzenia magazynu z darami z zagranicy jak pies do pilnowania jabłek. Pewnego dnia zgłosiła się do mnie kobieta z trzyletnią dziewczynką. Pokazała mi jej ciałko pokryte skręconymi bliznami. Okazało się, że dziewczynka wpadła w trakcie wesela do odstawionego gara z gorącym barszczem. Wezwany lekarz pogotowia orzekł, że stan dziecka jest beznadziejny, podał mu środki przeciwbólowe i chciał odjechać. Zrozpaczona matka wręczyła mu ogromną łapówkę. Sąsiad który sprzedał byczki zgodził się pożyczyć jej pieniądze. Wtedy lekarz wezwał helikopter i w warszawskim szpitalu dziecko uratowano. Matka prosiła o załatwienie jej leku likwidującego bliznowiec, o nazwie contratubex. Takim lekiem dysponował wyłącznie szpital wojskowy. Pielęgniarka z tego szpitala po prostu ukradła dla zupełnie obcego dziecka słoik tego leku. Matka dziecka powiedziała mi, że jest bardzo wdzięczna lekarzowi, że wziął łapówkę. Gdyby się bał dziecko by nie przeżyło.
Doskonale ujmuje te dylematy następująca anegdota. Pewien angielski gentleman podczas nurkowania spotyka ogromnego rekina. Wyjmuje nóż a rekin na to: „a fe, jak tak można, rybę nożem?”. Gentleman chowa nóż i spokojnie pozwala się zjeść.
A poważnie - są sytuacje gdzie trzeba zawiesić zwykle obowiązujące zasady. Irena Gut-Opdyke była młodą Polką, która podczas wojny pracowała jako gosposia u niemieckiego majora Wehrmachtu, Eduarda Rügemera, w Tarnopolu. Irena ukrywała 12 Żydów w piwnicy willi majora. Gdy Rügemer odkrył kryjówkę, nie wydał ich, pod warunkiem, że Irena zostanie jego kochanką Zgodziła się na to, by ratować życie ukrywanych osób. Czy należało ogolić jej głowę i sądzić ją za skandaliczny związek z hitlerowcem? Prawdziwym skandalem był fakt, że Niemcy najechali nasz kraj, że nas mordowali, że jakiś przybłęda Rügemer mógł być panem życia i śmierci Polaków i Żydów a nie fakt, że młoda Polka źle się prowadziła. Irena została uhonorowana tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.
Wracając do naszych polskich aktualnych spraw. Prawdziwym skandalem jest pełzający zamach stanu jaki funduje nam Tusk i stan do którego doprowadził nasze państwo.
I na tym trzeba się skupić.
monitorpostepu.pl
A jak jest z łowieniem rekinów? W mętnej wodzie chyba rekiny mają przewagę.
Skandalem nie jest fakt,że poseł zrobił zajazd na szpital do zabiegu nie wymagającego szpitalnej interwencji tylko arogancja posła Lenza uważającego ,że mu się to święcie należy,ignorującego dyrektora placówki i pozywającego go do sądu. To hasło przyświeca w zachowaniach innych posłów dziwnym trafem zawsze z PO. Choćby śmieszna scenka w toalecie gdzie europosełek Szczerba rozpychając się łokciami wymusza na kolejce swoje dojście do tego przybytku . Czekoladowej księżniczce Gajewskiej i jej mężusiowi też się należą dwa dodatki na jedno mieszkanie i kilometrówki którymi jak się chwali dwukrotnie by opasała kulę ziemską. To własnie arogancja władzy i przekonanie o własnej wyższości powoduje,że społeczeństwo nie dyskutuje tylko podporządkowuje się.Ludzie w Kłodzku pytani o aferę pedofilską mówią,że nie wiedzą o żadnej takiej aferze w ich mieście a władza już ją zamiotła pod dywan,co widać po aroganckim zachowaniu pani wicemarszałek ,a wiadomo że władza zawsze ma długie ręce. Ta arogancja będzie jeszcze rosła i niejedno zobaczymy.
Podobno Abraham Lincoln powiedział, że: „lepiej milczeć i uchodzić za głupca, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.”. Nie wiem jednak, czy to prawda, bo niektórzy Twierdzą, że ... Mark Twain jest autorem tych słów.
Zioniesz ogniem elokwencji jak Majchrowski z Miszalaskim razem wziętych. Bliżej wam do Twaina wiesz dlaczego.
"Ludzie w Kłodzku"
Najpierw powodzie (pamiętam jak zalało Polanicę Zdrój, w której grałem w szachy 5 razy na festiwalach Akiby Rubinsteina z Białegostoku), teraz zoofilia i pedofilia. A na koniec wojna Niemiec z Polską, Nie zazdroszczę Festung Kłodzko :)
perfectclima.pl
Kazik
2026-04-23 w 14:57
Odpowiedz
Twój komentarz czeka na moderację.
„edgara Keiygo” Co to za zwierz? Czytałem o stygmatyczce Therese Neumann, która wieszczyła 3 wojnę światową, upadek Niemiec i koniec świata. Inżynier Ossowiecki pisał o „żółtej fali”, która zaleje Rosję, którą przecież doskonale znał, bo żył tam aż do 42 roku życia. O 3 wojnie światowej pisał również o. Klimuszko. Twierdził, że Polska wyjdzie zwycięsko, pomimo strat w ludności rzędu 5-10 % co oznacza miliony ofiar. Ale inne kraje poniosą jeszcze większe straty. Te mroczne wizje skłaniają mnie do nazywania tych wizjonerów wizjonerami, ale nie jasnowidzami.
Co do bomb atomowych w Europie to również obiło mi się o oczy, że będą dwie. Jedną lokalizację podał precyzyjnie p.Węcławek, czyli okolice Mont Blanc, granica Francji i Włoch. Druga być może Szwecja. Ale to nic przesądzonego jak Mont Blanc. Mont Blanc może być uderzone z uwagi na przecięcie przemarszu jakichś wojsk, Szwecja podobnie. Większego sensu wojny nie widzę, ale trzeba się szykować na te czarne scenariusze, bo 20 wiek pokazał, że wojny światowe wybuchają ni z gruszki, ni z pietruszki i politycy, którzy o tym decydują, pokazują swoją bezdenną głupotę. Pozdrawiam
Pozwole sobie nie zgodzić, że wyrok sądu w Brukseli to skandal. Jest on jedynie konsekwencją umowy handlowej i takiego roztrzygniecia nalezalo oczekiwać. Zamiast sciemniac o odwolaniach. Skandalem była zgoda " w ciemno" na zakup tej mikstury, a szczególnie w takiej ilości, skoro mikstura miała byc dwudawkowa.
Szczepionka była szkodliwa lub nieskuteczna. W innych krajach toczą się sprawy o odszodowania i chorzy te sprawy wygrywają. Przy jej badaniach zostały naruszone wszelkie zasady statystycznego badania leków. Za produkt wybrakowany nie nalezy się zapłata. Jeżeli kupi Pani lodówkę nie działającą albo taką która spowodowała pożar w mieszkaniu zwaraca ją Pani i żąda ewentualnie odszkodowania za poniesione straty, a nie płaci pełną cenę według faktury.
Pani Izabelo. Zgoda co do zasady. Problem polega na szczegółach umowy sprzedaży. W tym przypadku była pełna zgoda kupującego na zakup towaru bez żadnych gwarancji jego jakości. Żadna umowa zakupu/sprzedaży na te substancje nie gwarantowała ich jakości i skuteczności. To co uważa się powszechnie jako gwarancje funkcjonowało wyłącznie jako hasło reklamowe. To to samo gdy ktoś upojony wszechobecną reklamą kupuje w aptece jakiś ponoć super skuteczny środek na nieśmiertelność i nagle spotyka go niespodzianka. Tyle, że rząd z jego wszystkimi służbami to nie naiwny konsument telewizyjnego prania mózgu. A w każdym razie takim nie powinien być.
"Tomasz Lenz kazał zoperować synowi wrastający paznokieć bez kolejki"
Właśnie czytam klasyczną książkę pt. "Lekcja niemieckiego" (Deutschstunde) autorstwa Siegfrieda Lenza, urodzonego w Ełku, dawniej Prusy Wschodnie i nazwa Lyck, w 1926 roku. Herr Lenz to nie byle kto, ale zdobywca literackiej Nagrody Nobla. A kilka lat temu spacerowałem nad doliną Rospudy bez przygotowania. Mijały mnie sarny (nie mylić z panią dr Sarną, która nazywa prezydenta Dudę "Debilem", a prezydenta Nawrockiego "Alfonsem") i sąsiedzi z kijkami, ci byli przygotowani na takie Nordic Walking i spotkanie dzikiego zwierza. Po powrocie do domu do mickiewiczowskiej Dowspudy (tutaj pałac wybudował hrabia Pac, pierwowzór Pana Tadeusza dla wieszcza Mickiewicza - wart pałac Paca, a Pac pałaca) okazało się, że mi paznokcie u dużych palców się wykrzywiły i zaczęły wrastać w kierunku moich 4 liter. Jakoś nadal żyję, ale czuję te paznokcie, jak atakują moją rwę kulszową od dużego palca do mojej kości ogonowej. Tak więc rozumiem ból syna p. Lenza i wiem, że to mogła być, w przypadku młodzieńca, operacja ratująca życie. Więc za bardzo nie potępiam tę dziwaczną akcję parlamentarzysty o niemieckim nazwisku :)
To urocze co Pan pisze i wspomina. Znam Prusy-mam łódkę w Matytach nad Jeziorakiem, znam autochtonów i ludność napływową. Bardzo ciekawy "melting pot" - jak to raczył nazwać pewien recenzent z wydawnictwa , samozwańczy znawca tych stron i właściwie wszystkiego. . Czyli po polsku - tygiel. Spływałam Rospudą znam z widzenia posiadłości Paca. To kawałek historii żywej.
"Spływałam Rospudą"
Serdecznie polecam kajakowe spływy Rospudą. W młodości kilka razy spływałem, nawet aż do Augustowa, do jeziora Rospuda i ośrodka Goła Zośka, w którym potem grałem w pięknych festiwalach szachowych organizowanych przez inżyniera Mikołaja Burę z Suwałk. Zwykle spływy są od Bakałarzewa, ale przed Raczkami jest młyn i uskok wodny. Trzeba transportować kajaki na rękach. W Dowspudzie jest dziwnie niski poziom wody (hrabia Pac wybudował dwa stawy, może one ciągną wodę) i bardzo kręte zakola. Dowspuda oznacza po jaćwiesku mocno pokręcona rzeka :)
PS. Co do ruin pałacu Paca w Dowspudzie to jest plan hotelarza z Warszawy urodzonego na Podlasiu jego odbudowy do roku 2027 w 200-lecie jego budowy latach 1820-1827. Niestety pandemia, a potem wojna na Ukrainie, przerwała jego odbudowę na święte nigdy. Unia nie dofinansuje, więc pałac się nie odbuduje. A to piękny neogotycki Pałac. Wart pałac Paca, a Pac pałaca :)
I sery z SM Rospuda z Filipowa . Niebo w gębie . Reszta jak wyżej .
Ser Filipek to klasyka. Lepszy od Goudy. Miałem znajomego, którego uważam obecnie za dziwaka agenciaka nieistniejących służb PRL, który twierdził, że jego ojciec współtworzył ten ser. Kupuję w sklepie Lewiatan w Raczkach. Od znajomego trzymam się z daleka :)
Oj tę " przenoskę" dobrze pamiętam. Zpamiętałam również smród koło Filipowa. Nie pamiętam czym wywołany, co oni tam spuszczali. Miło powspominać.
Od Filipowa nie ma spływów. Ale Filipów to królewskie miasteczko, które zaczynało razem z Wilnem, ale dzięki zarazom przegrało konkurencję. Dżuma,cholera itd itp.
Nie potwierdzę, że Contractubex jest lekiem ratującym życie. Prawdopodobnie worek cebuli świetnie go zastąpi.
Pozytywne i negatywne emocje pacjentów, zarówno uzasadnione, jak i nieuzasadnione, są zrozumiałe i niezależne od rozwiązań w medycynie.
Przechodząc do rozwiązań:
"Kolejki do lekarzy to nie kryzys, to skutek. Zasługują na analizę przyczyn. Nie jest nią zbyt duża liczba pacjentów lub zbyt mała lekarzy, albo za niskie wydatki. Przyczyna jest ideologiczna. Ideologia czyni pacjenta przedmiotem, a nie podmiotem, w trybach organizacyjnych służby zdrowia, gdyż to nie pacjent decyduje kiedy, gdzie i do kogo może udać się po poradę."
naszeblogi.pl
Nie twierdziłam nigdzie, że Contratubex ratuje życie. Jeżeli jednak był chociaż cień nadziei, że ta maść wyrówna choć trochę potwornę blizny poparzeniowe na ciałku dziecka warto było zabiegać o ten lek. Czy ktoś dziwi się matce? Było to za czasów komuny. Leki były w pełnej ofercie w lecznicy rządówej przy Hożej i w szpitalu wojskowym. Jak zwykle dla swoich i tylko dla swoich. Znajoma pielęgniarka nie miała wyrzutów sumienia. Rozumiała z czym będzie się spotykac dziecko przez całe życie. Ja też pochwalam tę kradzież . Jak w " Znachorze". Zgadzam się , że pacjent jest w systemie traktowany przedmiotowo. Ale to woda na młyn tuskoidów. Trzeba sprywatyzować służbę zdrowia i będziemy wtbierać sobie terapię jak rzodkiwki na targu. A kto nam zwróci to co wpłacaliśmy prez całe życie przymusowo Na NFZ?
Ratował syna, więc mu wybaczam, jako ober-Bóg na Ramthą, Jerzy Ciruk z Dowspudy. PS.Nawet nawet na Jezusem Ch. mam pewną władzę.