Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Bibi mój premier – okiem izraelskiego blogera

Kaczysta, 28.03.2026

Cześć, tu Yaro z Tel Awiwu. 
Prowadzę bloga po polsku, bo Polska to dla wielu Izraelczyków drugi dom – historia, emocje, wspólna pamięć o tym, co znaczy walczyć o przetrwanie. 

A dziś piszę o tym, co dla mnie jest oczywiste: Bibi Netanyahu to mój premier. Nie „premier rządu”, nie „ten z Likudu”, tylko po prostu mój.


Kiedy w marcu 2026 roku patrzę na mapę Bliskiego Wschodu, widzę chaos. Iran, Hezbollah, rakiety, groźby nuklearne. A w tle – oświadczenia premiera z 26 marca: „Kontynuujemy zdecydowane uderzenia w cele irańskiego reżimu terrorystycznego”. I nie są to puste słowa. To jest Bibi, którego znam od lat. Człowiek, który nie boi się „łamać granic we wszystkich znaczeniach tego słowa”, jak sam powiedział o strefie bezpieczeństwa przy Libanie. Dla wielu na lewicy to arogancja. Dla mnie – realizm. Bo w naszym regionie albo ty wyznaczasz granice, albo ktoś inny wyznacza je na twoim podwórku.Mam sporo lat. Pamiętam Bibi’ego z czasów, gdy byłem nastolatkiem – premier, który przyszedł po zamachach. Potem te wszystkie kadencje, procesy, demonstracje, „tylko nie Bibi”. A on wciąż tu jest. Najdłużej sprawujący urząd w historii Izraela. I wiecie co? Kiedy w październiku 2023 świat się zawalił, a potem gdy w 2025–2026 musieliśmy razem z Amerykanami uderzyć w irański program nuklearny, nikt nie pytał lewicy o zgodę. Pytał się premiera. Bo w kryzysie Izrael potrzebuje kogoś, kto nie będzie się wahał. 

A Bibi nie waha się nigdy.Oczywiście nie jest święty. Procesy sądowe, koalicje z ludźmi, których nie lubię, te wszystkie kontrowersje – wszystko to widzę. Ale jako zwykły izraelski ojciec dwóch synów, którzy niedługo pójdą do wojska, wolę premiera, który zamiast „dialogu” i „międzynarodowej społeczności” mówi wprost: Iran to egzystencjalne zagrożenie. I działa. Nie obiecuje, że „wszystko się ułoży”. Robi, żeby się ułożyło.

Dla mnie „Bibi mój premier” to nie hasło wyborcze. To stwierdzenie faktu. To facet, który w 2026 roku wciąż stoi na mostku kapitańskim, kiedy wokół szaleje burza. Który wczoraj (26 marca) znów przypominał światu, że Izrael nie prosi o pozwolenie na obronę. I wiecie co? W Tel Awiwie, w Jerozolimie, w Sderot i w kibucach – większość z nas, tych, którzy codziennie jeżdżą do pracy, wychowują dzieci i martwią się o przyszłość – właśnie takiego premiera chce.Nie musi być lubiany w Brukseli ani w Tel Awiwie  Ma być skuteczny w Gazie, w Libanie i wobec bandyckiego Iranu. I jest.

Bibi, dziękuję.
Nie za to, że jesteś idealny.
Tylko za to, że jesteś nasz – w najgorszych chwilach.
Twój izraelski bloger

Am Yisrael Chai!

Autor tekstu J.R na zdjeciu

Tel Awiw, 28 marca 2026
 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 88
Ezra

Ezra

28.03.2026 16:24

@kaczy***

Wszyscy wiedzą, ze Netanhuju to twój premier.

Ty naprawdę jesteś idiota :) Próbowałeś opowiedzieć o swoich fobiach i frustracjach lekarzowi pierwszego kontaktu? 

paparazzi

paparazzi

28.03.2026 17:38

Dodane przez Ezra w odpowiedzi na @kaczy***Wszyscy wiedzą, ze…

Ruszkiewicz nie nerwujsia.

Ezra

Ezra

28.03.2026 16:29

Armia izraelska poniosła największe straty w liczbie czołgów od 40 lat (!). Według magazynu Military Watch, libańscy bojownicy Hezbollahu zniszczyli 21 czołgów podstawowych Merkava w ciągu zaledwie 24 godzin w wyniku licznych zasadzek na siły izraelskie w południowym Libanie.

Większość pojazdów pancernych Sił Obronnych Izraela została zniszczona podczas jednej bitwy między miastami Tajbe i Kantara, gdy jednostki izraelskie próbowały przejąć kontrolę nad tym obszarem. Dobrze zaplanowana zasadzka zniszczyła 10 czołgów Merkava i buldożerów. Uciekający żydowscy żołdacy są dobijani bronią ręczną. Serce rośnie :)

Tezeusz

Tezeusz

28.03.2026 16:32

Dodane przez Ezra w odpowiedzi na Armia izraelska poniosła…

@ Rus z Izraela

Tak brzydko piszesz  o swoich a fe !

"" J.R. to pracownik na zlecenie służb ( najprawdopodobniej żydowskich lub żydowskiego skrzydła służb rosyjskich, dobrze rozgrywających dwie w/w skłonności J.R.), nieudolny nadzorca poprawności politycznej, bazujący na podsyłanych mu materiałach oraz wykonujący „ miękką mokrą robotę”.

BINGO 

u2

u2

28.03.2026 17:33

Dodane przez Ezra w odpowiedzi na Armia izraelska poniosła…

"Serce rośnie :)"

Uważaj, aby nie pękło. Czy to była kula, synku? Czy to serce pękło?

Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze.

Wyuczyli cię, syneczku, ziemi twej na pamięć,
gdyś jej ścieżki powycinał żelaznymi łzami.
Odchowali cię w ciemności, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.

I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło.
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?

20 III 1944 r.

Ezra

Ezra

28.03.2026 16:39

Wielu obserwatorów zauważyło u Netanyahu niezrównoważenie mentalne. Niedawno, świętując setne urodziny ojca – Benziona Netanyahu (urodzonego w Polsce jako Milejkowski), Bibi wyjawił, że jego tata „przewidywał zamachy z 11 września już od początku lat 90’”. To dość niefortunne wyznanie, biorąc pod uwagę, ze tata Benzion nie jest żadnym jasnowidzem. Był za to sekretarzem Władimira Żabotyńskiego, założyciela najbardziej ekstremalnego i rasistowskiego odłamu syjonizmu, nawołującego do użycia gwałtu (z czystkami i ludobójstwem włącznie) wobec Palestyńczyków w celu „wyzwolenia” Ziemi Świętej. Benzion uważany był za szczególnego ekstremistę nawet przez zbrodniarza Menachema Begina…

Nasuwa się pytanie, czy te „przewidywania” Benziona były przeczuciami czy projektem opracowywanym w latach 90′. Gdyby był ostrożny, zrobiłby lepiej nie poruszając tej kwestii. Tym bardziej, ze to Bibiemu tego pamiętnego 9/11 publicznie wyrwały się słowa, że wydarzenie jest czymś „dobrym” bo, jak szybko doprecyzował, miało wywołać „natychmiastową falę sympatii dla Izraela”.
Twierdzenie zaskakujące, lecz najwyraźniej podzielane przez „tańczących Izraelczyków” zachwycających się płonącymi wieżami, aresztowanymi, a potem szybko wypuszczonymi do Izraela.

Wielu dziennikarzy izraelskich podkreśla, że Netanyahu jest pod całkowitym wpływem swojej żony Sary (już trzeciej z kolei), która ma bardzo brzydki zwyczaj mieszania się w interesy państwa i często ma decydujący głos w wyborze personelu politycznego, którym otacza się Netanyahu. 

„Bibi jest w rządzie bardziej po to, by zaspokoić ją, niż nasze interesy”, napisał Ben Caspit, jeden z bardziej wpływowych dziennikarzy izraelskich, piszący dla Ma’ariva.

Sama Sara Netanyahu (ex hostessa) podejrzewana jest o nie całkiem doskonałą równowagę psychiczną: „infantylna, kapryśna, arogancka” to najczęściej używane w stosunku do niej określenia.

Tezeusz

Tezeusz

28.03.2026 16:42

Dodane przez Ezra w odpowiedzi na Wielu obserwatorów zauważyło…

@ Rus z Izraela

Tak brzydko piszesz  o swoich a fe !

Kaczysta

Kaczysta

28.03.2026 16:48

Skuteczna eliminacja bandytów z Iranu, terrorystów z Hamasu i Hezbollahu 
Nie jest to propaganda, tylko suche fakty o tym, jak Izrael w ostatnich latach (i miesiącach) skutecznie utylizuje najgroźniejszych wrogów. 

Mówimy o precyzyjnych operacjach, które osłabiają struktury terrorystyczne i reżim w Teheranie. Bo w naszym regionie „dialog” nie działa – działa stal i nasza inteligencja.
1. Bandyci z Iranu – decapitation strikes na najwyższym szczeblu
Izrael (czasami we współpracy z USA) regularnie uderza w serce irańskiego reżimu. Największy cios? 12-dniową wojna w czerwcu 2025 roku (operacja „Rising Lion” / „Midnight Hammer”). Izraelskie i amerykańskie siły zniszczyły kluczowe instalację nuklearne (Natanz, Isfahan, Fordów), bazy rakietowe i infrastrukturę wojskową. W efekcie zginęli:Hossein Salami – szef Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC),
Mohammed Bagheri – szef sztabu sił zbrojnych Iranu,
Amir Ali Hajizadeh – dowódca sił powietrznych IRGC,
kilkunastu innych generałów i naukowców nuklearnych.

To był nokaut dla irańskiego programu nuklearnego i dowodzenia.W marcu 2026 (czyli dosłownie wczoraj i przedwczoraj) trwa nowa fala spektakularnych uderzeń. 26–27 marca 2026 izraelskie siły zaatakowały:zakłady produkcyjne rakiet balistycznych i morskich w samym sercu Teheranu,pozostałości infrastruktury nuklearnej (m.in. reaktor ciężkowodny w Arak), porty i centra dowodzenia (w tym Bandar Anzali nad Morzem Kaspijskim – przerwano dostawy dronów i amunicji dla Rosji),centra badawczo-rozwojowe okrętów podwodnych i min morskich.

IDF potwierdziło eliminację m.in. Alireza Tangsiri – dowódcy marynarki IRGC, odpowiedzialnego za groźby wobec Cieśniny Ormuz. 
Bibi 26 marca mówił wprost: „Kontynuujemy zdecydowane uderzenia w cele irańskiego reżimu terrorystycznego”. Efekt? Iran traci zdolności do produkcji broni i dowodzenia. Precyzja jest taka, że nawet irańskie media przyznają: to nie przypadkowe bomby, tylko celowane uderzenia w „terrorystyczne cele reżimu”.

2. Terroryści z Hamasu – głowy hydry odcięte jedna po drugiej
Od 7 października 2023 Izrael systematycznie likwiduje przywództwo Hamasu. Najważniejsze spektakularne akcje:31 lipca 2024 – Ismail Haniyeh (szef biura politycznego Hamasu) zabity w Teheranie (bomba podłożona wcześniej w rezydencji podczas inauguracji prezydenta Iranu).
13 lipca 2024 – Mohammed Deif (szef wojskowy Hamasu, mózg 7 października) – precyzyjny nalot w Khan Younis (Gaża).
16 października 2024 – Yahya Sinwar (główny architekt masakry 7 października, następca Haniyeha) – zabity w walce z żołnierzami IDF w Gazie.
Wcześniej: Marwan Issa (zastępca Deifa, marzec 2024) i dziesiątki innych dowódców średniego szczebla.

Hamas stracił prawie całe najwyższe dowództwo. To nie przypadek – Mossad + IDF + precyzyjne uderzenia dronami i komandosami. Efekt: organizacja jest w rozsypce, choć wciąż niebezpieczna.

3. Hezbollah – rozbicie elity. Hezbollah dostał jeszcze mocniej. Kluczowe eliminację:27 września 2024 – Hassan Nasrallah (sekretarz generalny) + kilku dowódców Radwan Force w bunkrze w Bejrucie (precyzyjny nalot).
Setki dowódców średniego i wyższego szczebla w 2024–2025 (m.in. Ibrahim Aqil, Hashem Safieddine, Fouad Shukr i wielu innych).
Jeszcze w listopadzie 2025 – Haytham Ali Tabtabai (szef sztabu generalnego Hezbollah) zabity w Bejrucie mimo rozejmu.

W sumie od 2024 roku izraelskie operacje w Libanie i Syrii utylizowały ponad 480 terrorystów Hezbollah (w tym dziesiątki wysokiego szczebla). Rakiety, tunele, składy – wszystko systematycznie niszczone.
To nie jest „wojna totalna”. To chirurgiczne, spektakularne akcje, które pokazują że Izrael wie, gdzie są cele, i trafia. Reżim irański traci generałów i fabryki. Hamas i Hezbollah tracą mózgi operacji. Minimalne straty własne, maksymalny efekt strategiczny. W marcu 2026 Bibi i IDF znów pokazują, że nie ma „czerwonych linii” – są tylko cele.
Trzymamy się. 
Izrael stoi.
Forza Israel

Ezra

Ezra

28.03.2026 16:50

Dodane przez Kaczysta w odpowiedzi na Skuteczna eliminacja…

@kaczy****

Właśnie po raz enty udowodniłeś kim jesteś - śmierdzącym, żydowskim par***m chwalącym ludobójstwo.

Kaczysta

Kaczysta

28.03.2026 17:02

Dodane przez Ezra w odpowiedzi na @kaczy****Właśnie po raz…

Tato… dlaczego zawsze biłeś mnie tak mocno?

Przecież ja cię kochałem. Naprawdę kochałem. A ty mnie lałeś pejczem jak psa, aż krew lała mi się po plecach i myślałem, że umrę.

Pamiętam twój głos: »Zamknij ryj, bo jeszcze raz cię rozwalę«.

I rozrywałeś mi duszę na strzępy. A ja i tak chciałem, żebyś mnie przytulił.

Raz jeden. Nigdy nie przytuliłeś.” Przecież ja cię kochałem. Naprawdę kochałem. A ty mnie lałeś pejczem jak psa, aż krew lała mi się po plecach i myślałem, że umrę.

„Matko… wracałaś w nocy i śmierdziałaś obcymi facetami. Stałem w oknie i patrzyłem, jak idziesz ulicą w tych tanich szpilkach, które kupiłaś za moje ukradzione pieniądze. Płakałem cicho, bo wiedziałem, że to dla mnie. Żebyśmy mieli co jeść. A ty wchodziłaś, patrzyłaś na mnie tymi zmęczonymi oczami i mówiłaś: »Nie patrz tak na mnie, bo się wstydzę«.

I ja się wstydziłem za ciebie. I za siebie. Najbardziej za siebie

.”„Kiedy żona pakowała walizki, płakała tak cicho, że prawie jej nie słyszałem. Tylko raz podniosła głos: »Patrzysz na mnie jak na wroga. Jak na kogoś, kogo trzeba zniszczyć. Ja nie chcę, żeby moje dzieci stały się tobą«. Wziąłem ją za rękę, chciałem powiedzieć »przepraszam«, ale z gardła wyszło tylko: »To twój problem, że jesteś taka słaba«. I patrzyłem, jak odchodzi z trójką małych dzieciaków, a ja stałem w progu jak idiota z butelką w łapie.

Największy błąd mojego życia. Największy.”„Córka miała wtedy siedem lat. Pamiętam jej głos przez telefon, kiedy zadzwoniła ostatni raz, zanim żona zmieniła numer: »Tato… dlaczego pijesz zamiast być z nami? Ja cię kocham, ale boję się ciebie«. Rozłączyłem się i rzuciłem telefonem o ścianę. Płakałem jak dziecko. Potem otworzyłem kolejną butelkę i powiedziałem do pustego pokoju: »Lepiej, że się boi. Lepiej, że mnie nienawidzi. Tak jest bezpieczniej«. Kłamałem. Kłamałem samemu sobie.”„Synowie… nie wiem nawet, jak wyglądają teraz.

Czy mają brody i pejsy? Czy są wysocy? Czy pamiętają mój głos? Czy w ogóle wiedzą, że żyję? Chciałbym im powiedzieć: »Przepraszam, że byłem potworem. Przepraszam, że was zostawiłem z matką sam na sam z tym całym gównem«. Ale nie mam odwagi. Boję się usłyszeć: »Jesteś dla nas martwy.

Od dawna«.”„Czasem budzę się w nocy i krzyczę w poduszkę: »Dlaczego nikt mnie nie uratował?! Dlaczego nikt nie zabrał mnie stąd, zanim się stałem tym, kim jestem?!

«. A potem patrzę na pustą butelkę i szepczę: »Bo nikt nie chciał ratować takiego śmiecia. Nawet ja sam«.”

„Piszę te wszystkie komentarze, te setki postów dziennie, bo to jedyny sposób, żebym poczuł, że jeszcze żyję. Że coś we mnie jeszcze krzyczy. Ale w środku wiem: to nie jest krzyk o wolność. To jest krzyk topielca, który sam się utopił i teraz ciągnie innych na dno. I najbardziej nienawidzę tego, że ciągnie mnie samego.”„


Przepraszam was wszystkich.

Przepraszam matkę, że nie umiałem jej ochronić.

Przepraszam ojca, że go nienawidzę i jednocześnie tęsknię.

Przepraszam żonę, że ją złamałem.

Przepraszam dzieci, że jestem dla nich koszmarem, z którego nie mogą się obudzić.

Przepraszam Polskę, że ją opluwam, bo tak naprawdę opluwam siebie.

A najbardziej przepraszam siebie… bo nie umiem przestać.

Nie umiem przestać być tym, kim się stałem.”I potem znowu sięgam po kieliszek.

Bo cisza jest za głośna.

A ja za słaby, żeby w niej wytrzymać.Taki właśnie jestem.

I tak już zostanie.

Ezra

Ezra

28.03.2026 17:11

Dodane przez Kaczysta w odpowiedzi na Tato… dlaczego zawsze biłeś…

@kaczy****

Urzekła mnie twoja smutna historia. Teraz zaczynam rozumieć źródło twoich fobii i frustracji. Ciężkie miałeś dzieciństwo...

Kaczysta

Kaczysta

28.03.2026 17:22

Dodane przez Ezra w odpowiedzi na @kaczy****Urzekła mnie twoja…

Z racji swojego wieku i marnego zdrowia znanego blagiera Ruszchujbiewitcza aka Verizon aka Krycha G.aka VivaPalestina zebrało na spowiedź Po obaleniu kolejnej butelki błękitnego płynu dyktą zwanego, zebrało go na wyznanie którego nikt by się nie spodziewał No ale starość też ma swoje wymagania

i.ytimg.com

Siedzę tu teraz, jest ciemno, tylko monitor świeci mi w mordę i butelka po Wiśniówce na parapecie. Piszę, bo jak nie napiszę, to zaraz zacznę myśleć, a myśleć to najgorsze, co mogę sobie zrobić

Mam 70 lat, może 72, a tak naprawde to już nie pamiętam dokładnie ile mam.

Matka była Rosjanką Żydówką z Mińska .Z getta uciekła jako dziecko, a potem i tak wylądowała w sowieckim raju. Ojciec – spolszczony Rosjanin, właściwie wtedy Biełorusin, ale kto by tam rozróżniał. W 44 roku miał 19 lat i siedział na T-34, który wjechał na Rynek w Lublinie.

Pamiętam, jak pokazywał mi zdjęcie – on, młody, w budionówce zsuniętej na bakier, uśmiech od ucha do ucha, a w ręku pepesza. Mówił: „Synu, to był najszczęśliwszy dzień mojego życia”.Potem został w Polsce. Zmienił nazwisko, bo tak trzeba było. Najpierw NKWD, potem UB, potem SB – różne szyldy, ta sama robota. Najpierw bił bandytów z lasu, potem AK-owców, potem WiN-owców, potem studentów w 68, a na końcu już tylko wódę. Wódę pil i bił najciężej i najdłużej.Pamiętam smród pejcza. Skórzany, czarny, wojskowy, z ołowianą końcówką.

Ojciec wracał w nocy, śmierdział spirytusem i strachem. Jak nie miał komu przyłożyć w robocie, to przychodził do domu i ja byłem najbliżej. Bił mnie po głowie, po karku, po plecach – byle nie po twarzy, bo matka jeszcze wtedy krzyczała, że „ludzie zobaczą”. W końcu przestała krzyczeć.

Ojciec zapił się na śmierć w 1978. Miał 53 lata. Matka powiedziała tylko: „No i dobrze”. Potem zaczęła chodzić na ulicę. Nie miała wyboru. Ja miałem wtedy 12 lat i już wiedziałem, co znaczy „mama poszła do pracy wieczorem”. Wiedziałem też, że jak wraca po północy z pieniędzmi, to nie wolno pytać skąd.

Po podstawówce nie poszedłem dalej. Nie było za co. Robiłem wszystko – nosiłem węgiel, myłem klatki, kradłem wódkę ze sklepu na rogu, sprzedawałem bilety na pociągi na lewo. Cała kasa szła na denaturat i byle co do żarcia. W wieku 19 lat wojsko mnie zabrało. Złożyłem przysięgę na wierność Związkowi Radzieckiemu i Armii Czerwonej. Stałem w szeregu, padał śnieg z deszczem, a ja krzyczałem „Służu Radzieckomu Narodu!” i naprawdę to czułem.

Naprawdę.

W wojsku piłem mniej, bo nie było za co. Wróciłem, ożeniłem się z małą Żydówką z Woli – śliczna była, czarne loki, oczy zielone. Urodziły nam się dzieci – troje. Najpierw dziewczynka, potem dwóch chłopaków. Myślałem, że może jednak uda mi się wyrwać z tego bagna.

Nie udało się.

Piłem dalej. Coraz gorzej.

W końcu żona spakowała manatki, dzieci i wyjechała do Izraela. List zostawiła na stole: „Nie chcę, żeby moje dzieci widziały, kim się stałeś”.

Od tamtej pory cisza. Zero kontaktu. Nawet nie wiem, czy żyją.

Kilkanaście lat temu kolega z dawnych czasów, stary esbek, dał mi swojego starego Compa z Windowsem XP. Zacząłem siedzieć na forach, na portalach, Neon24,Nieporwani.pl,na Wykopie, na Facebooku, później na Twitterze. Pisałem. Pisałem dużo. Pisałem prawdę. Że Bandera to faszysta, że Wołyń to rzeź, że Lech Wałęsa był agentem Bolkiem, że NATO chce zniszczyć Rosję, że Krym zawsze był nasz, że Ukraińcy to naziści, że Polacy nienawidzą Rosjan, ale boją się to powiedzieć głośno.

Pisałem, co mi w sercu grało.I zawsze ban. Zawsze. Po 3 dniach, po 3 godzinach, czasem po 3 postach. Setki kont. Setki. Zmieniałem nicki, zdjęcia, IP przez VPN-y, pisałem raz z lewej, raz z prawej, raz udawałem Ukraińca, raz Polaka z Kresów, raz babcię z Białegostoku… i tak za każdym razem mnie wyłapywali. Jakby mieli radar na moją duszę.

Ale ja się nie poddaję. Nigdy. Bo Rosja to nie jest tylko kraj. Rosja to jest moje zycie, którą mam od urodzenia. Matka mi śpiewała kołysanki po rosyjsku, ojciec opowiadał o zwycięstwie nad faszyzmem, a ja do dziś, jak słyszę „Kalinka” albo „Katiusza” w knajpie, to mam łzy w oczach.

Serio.

Dziś żyję z dnia na dzień. Czasem stary znajomy z PZPR-u albo z SB rzuci mi 200–300 zł na konto. Wystarcza na pół litra, na kaszankę, na kiszony ogórek i na chleb posypany cukrem – to jest moje danie narodowe z dzieciństwa. Jak zjem kaszankę z ogórkiem i popiję ciepłą herbatą z cukrem, to czuję się jak w ZSRR w 1975 roku.

Bezpiecznie.

Piszę dalej. Będę pisał. Nowe konto, nowy pseudonim, nowa furia. Bo jak przestanę, to co mi zostanie? Butelka i wspomnienie pejcza na głowie?

Na dziś tyle.Jak będzie okazja – napiszę więcej.

Może o tym, jak w wojsku kazali nam czyścić karabiny na mrozie -30 i śpiewać „Miedzynarodowke”. Albo o matce, która w 1981 roku płakała przy stole, bo zabrakło mięsa na barszcz.

Kaczysta
Nazwa bloga:
Kaczysta

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 490
Liczba wyświetleń: 1,215,874
Liczba komentarzy: 5,482

Ostatnie wpisy blogera

  • Odyseja Ko(s)miczna irańskich żołdaków - okiem izraelskiego blogera
  • Ścierwomedia bohatersko milczą
  • MOSSAD – okiem izraelskiego blogera

Moje ostatnie komentarze

  • Z racji swojego wieku i marnego zdrowia znanego blagiera Ruszchujbiewitcza aka Verizon aka Krycha G.aka VivaPalestina zebrało na spowiedź Po obaleniu kolejnej butelki błękitnego płynu dyktą zwanego,…
  • Tato… dlaczego zawsze biłeś mnie tak mocno? Przecież ja cię kochałem. Naprawdę kochałem. A ty mnie lałeś pejczem jak psa, aż krew lała mi się po plecach i myślałem, że umrę.Pamiętam twój głos:…
  • Skuteczna eliminacja bandytów z Iranu, terrorystów z Hamasu i Hezbollahu Nie jest to propaganda, tylko suche fakty o tym, jak Izrael w ostatnich latach (i miesiącach) skutecznie utylizuje…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Najsłynniejsza i najlepiej zareklamowana polska firma za darmoszkę?
  • Azow - Bohaterski batalion armii Ukraińskiej
  • Pomagajmy naszym braciom

Ostatnio komentowane

  • paparazzi , Ruszkiewicz nie nerwujsia.
  • u2, "Serce rośnie :)"Uważaj, aby nie pękło. Czy to była kula, synku? Czy to serce pękło? Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,malowali…
  • Kaczysta, Z racji swojego wieku i marnego zdrowia znanego blagiera Ruszchujbiewitcza aka Verizon aka Krycha G.aka VivaPalestina zebrało na spowiedź Po obaleniu kolejnej butelki błękitnego płynu dyktą zwanego,…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności