Amerykańskie zasady kontra irańskie marzenia: Walka z terrorystami do ostatniego ajatollaha, czyli jak rosyjskie trolle znowu pudłują
My amerykanie, mamy swoje zasady – walczymy z terrorystami do ostatniego ajatollaha, a nie jak wy do ostatniego rubla z waszych troll-farm
Witam drodzy przyjaciele z Kremla, wy niestrudzeni siewcy dezinformacji, wy specjaliści od fejków, którzy z uporem maniaka próbujecie wmówić światu, że Iran to niepokonany kolos (na glinianych nogach), a Ameryka to papierowy tygrys, co ledwo zipie pod ciężarem własnych zasad. No bo przecież, według waszych narracji, irański "blitzkrieg" – ten mityczny, rakietowy huragan – miał zmieść Izrael z mapy, zatopić amerykańskie lotniskowce i jeszcze przy okazji wysłać ajatollahów na emeryturę w luksusowych bunkrach.
A tu psikus: po ośmiu dniach "epickiej furii" (jak to ładnie ujął pewien bloger), co zostało z tych waszych bajek? Kupka gruzu, garść pustych deklaracji i irańskie drony, które bardziej przypominają latające złomowisko niż Wunderwaffe.
Wy siejecie chaos w sieci, a my po prostu robimy porządek na Bliskim Wschodzie.
Zacznijmy od podstaw, bo rosyjskie trolle lubią mieszać fakty z fikcją, jak kawę z mlekiem – niby wygląda na coś sensownego, ale w środku sama gorzka breja. Pamiętacie te fejki o "irańskim blitzkriegu", co miał być szybki jak błyskawica i skuteczny jak niemiecka Panzerdivision w 1939?
Ha! Według waszych postów na X (dawniej Twitterze, ale wy pewnie wciąż mówicie "Ćwierkacz", bo nostalgia za ZSRR), irańskie rakiety miały trafić w samo serce Tel Awiwu, Jerozolimy i jeszcze w te nieszczęsne amerykańskie okręty w Zatoce Perskiej.
A co wyszło? Wielkie nic.
Żadnej inwazji lądowej, bo kto by się pchał przez góry Zagros, które stałyby się cmentarzem dla każdego, kto próbuje grać w bohatera. Arabscy sojusznicy Waszyngtonu błagali o przerwanie ognia, a Kurdowie?
O, to dopiero perełka waszej propagandy! Wy twierdzicie, że PJAK i Peshmerga to armia zbawienia, gotowa obalić reżim w Teheranie.
Tymczasem PJAK to garstka marksistowskich marzycieli z kilkoma tysiącami bojowników, a Peshmerga siedzi cicho w swoim autonomicznym raju w Iraku, bo wie, że irańskie rakiety na pola naftowe (60% irackiej ropy!) to nie żarty.
Fejk obalony: żadnego "Majdanu" w Iranie, żadnego powstania, tylko wasze boty spamujące memy o "irańskiej niepokonanej sile".
Ironia? Netanyahu macha Gwiazdą Dawida, wołając Irańczyków do buntu przeciw własnym bombom – no bo kto by nie chciał obalić rządu, gdy nad głową świszczą amerykańskie F-35? Niezbyt przekonujące, co?
A propos tych ośmiu dni wojny – ach, ta "Epicka Furia" alias "Powstający Lew"! Rosyjskie trolle pieją z zachwytu: "Iran przetrwał, koalicja pada na kolana, Trump zmienia cele co dzień jak skarpetki!" No pewnie, bo według waszych fejków, irańskie dekoy (te drewniane pułapki i dmuchane atrapy z symulatorami termicznymi) to geniusz taktyczny, a nie desperacka próba oszukania radarów.
Faktycznie, USA i Izrael zneutralizowały większość irańskich S-300 i S-400 (dzięki, Rosjo, za te "niezawodne" systemy), ale wy twierdzicie, że to "remis z przechyleniem na Iran". Owszem, Iran przetrwał dekapitację przywództwa (Chamenei i IRGC w proch), ale ich "Mosaic Defense" to nic innego jak chaotyczne rozproszenie dowodzenia, co w praktyce oznacza, że każdy pułkownik gra w swoją grę.
Cyberataki?
Handala i CyberAv3ngers hakują SCADA i AI-phishingują logistykę koalicji – brzmi groźnie, ale w rzeczywistości to desperackie ukłucia szpilką w słonia. Koszty? USA wydało miliardy na amunicję, zużyło 1/6 zapasów THAAD (każdy po 12,7 mln dolców), ale Iran?
Ich gospodarka leży, ropa zablokowana, ceny baryłki skaczą do 150 dolców, a LNG z Kataru płynie okrężnie. Wy, trolle, mówicie o "wojnie na wyczerpanie" – no jasne, Iran wyczerpie się pierwszy, bo ich sojusznicy z Moskwy i Pekinu dostarczają Verba MANPADS i satelity Khayyam, ale to jak dawanie aspiryny umierającemu.
Pamiętacie lekcję ukraińską? Tanie drony kontra high-tech – tu to samo, tylko że irańskie Shahed-149 z Verba na pokładzie to bardziej latające trumny niż "latająca obrona przeciwlotnicza". Fejk obalony bo żadnego "absolutnego panowania w powietrzu" dla Iranu, tylko wyższe loty koalicji i marnotrawstwo rakiet na złom.
Ale wróćmy do naszych amerykańskich zasad. My walczymy z terrorystami do ostatniego ajatollaha – nie dlatego, że lubimy wojny (choć Trump lubi deklarować zwycięstwa), ale bo terroryzm to nie hobby, to plaga. Rosyjskie trolle próbują wmówić, że to "niesprawiedliwa agresja", "podstępny atak" bez pretekstu. Ha! Pretekst?
Hamas, Hezbollah, Huti – cała ta oś terroru sponsorowana przez Teheran. Netanyahu marzy o zmianie reżimu od 20 lat, a my? My po prostu egzekwujemy zasady: żadnych nuklearnych zabawek dla fanatyków. Ironia losu: wy, z Kremla, dostarczacie Iranowi komponenty hipersoniczne CM-302 i radary anty-stealth, budując ten "Teheran-Moskwa-Pekin" axis, a jednocześnie trolujecie, że to USA chce "unicestwić struktury państwowe". No bo kto by nie chciał, żeby Iran stał się drugim Irakiem – failed state z ropą dla wszystkich?
Ale nie, my nie idziemy na ląd, bo po co? Powietrzne uderzenia wystarczą, by ajatollahowie schowali się głębiej w bunkrach. Wasze fejki o "braku koalicji" – owszem, w 1991 i 2003 było setki tysięcy żołnierzy, dziś mniej, bo technologia. Ale wy twierdzicie, że to słabość. A gdzie są wasi żołnierze, trolle? W Ukrainie grzęzną, a w Iranie? Tylko dostawy, bo Putin boi się bezpośredniego starcia.A Azerbejdżan? O, to dopiero komedia! Wy piejecie, że Baku to potencjalny napastnik lądowy, z Ilhamem Alijewem jako nowym Napoleonem po zwycięstwie nad Paszynianem. Tymczasem Azerowie siedzą cicho, bo irańskie rakiety na ich gazociągi to koniec marzeń o bogactwie. Podobnie z Arabami, proszą o pokój, bo boją się irańskiej zemsty na instalacjach naftowych. Fejk obalony: żadnego "regionalnego sojuszu przeciw Iranowi", bo wszyscy wiedzą, że bez amerykańskich żołnierzy to fikcja.
My, Amerykanie, operujemy zdalnie – bomby z nieba, zero strat własnych. Ironia? Wy, trolle, mówicie o "mokrym śnie Izraela" zablokowanym przez Rosję/Chiny. No jasne, bo dostawy z Moskwy to gwarancja zwycięstwa – jak w Syrii, gdzie Asad ledwo uciekł.
Podsumowując, drodzy rosyjscy trolle i debile, wasze fejki o irańskiej potędze to jak bajki o Babie Jadze – straszą dzieci, ale dorośli śmieją się w kułak. Iran przetrwał osiem dni, ale to nie zwycięstwo, to agonia.
My walczymy do ostatniego ajatollaha, bo zasady to nie puste słowa. A wy? Siejcie debilizmy dalej w sieci, bo na polu bitwy was nie widać. Może następnym razem wymyślicie coś lepszego niż "irański blitzkrieg".
Ha!
Do widzenia, trolle – i pamiętajcie. Ameryka zawsze wygrywa, nawet jeśli trwa to dłużej niż wasze boty wytrzymują bez prądu czy internetu.
God bless America. God bless Izrael
Najgroźniejsi wrogowie Netayahu: 12-letnie dziewczynki....
dakowski.pl
Biesłan
3 września 2004 rosyjskie siły specjalne OMON z rozkazu Putina szturmowały budynek szkoły w Biesłanie.
W wyniku tego szturmu zginęło ponad 330 cywilów, w tym 186 dzieci, a ponad 700 zostało rannych.
Najbardziej mroczna postać-Netanyahu marzy o zmianie reżimu od 20 lat? To czemu sam go stosuje?
@sake2020
Stosuje go bo tej zbieraniny podszywającej się pod wybrańców inaczej nie da się za mordę utrzymać.
Wy Amerykanie się nie martwcie. To się da leczyć. Lekarze teraz potrafią robić cuda. A jak nie to egzorcyzmy zamówimy.