Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Od węgla do przyszłości: Polska jako hub węglowo-innowacyjny.

mjk1, 08.02.2026

 Polska od zawsze była krajem surowców - przede wszystkim węgla, który przez dekady stanowił fundament naszej gospodarki, energetyki i przemysłu. Jeszcze niedawno wiele osób patrzyło na ten surowiec z nostalgią albo, w najlepszym wypadku, z myślą: „to relikt przeszłości, który nie ma szans konkurować z Chinami czy Niemcami”. A jednak dziś pojawia się zupełnie inna perspektywa - Polska może węgiel zamienić z problemu w trampolinę do nowoczesności. I nie mówimy tu o zwykłym spalaniu go w elektrowniach, ale o pełnym, strategicznym przetwarzaniu i łączeniu go z technologiami przyszłości.

Węgiel jako surowiec strategiczny.

 Węgiel w Polsce to nie tylko energia. To potencjał do tworzenia wartości dodanej w postaci chemikaliów, materiałów zaawansowanych, wodoru czy katalizatorów. Wyobraźmy sobie węgiel nie jako czarny surowiec, który spala się w kotłach, ale jako bazę dla innowacyjnych produktów przemysłowych, które świat kupuje za wysokie ceny.

- Węgiel chemiczny może stać się grafenem - materiałem przyszłości, który znajduje zastosowanie w elektronice, medycynie i energetyce.

- Może być źródłem wodoru dla przemysłu i transportu, stając się paliwem przyszłości.

- Może posłużyć do produkcji katalizatorów i komponentów dla zielonej chemii i technologii energetycznych.

To właśnie jest pierwsza cegiełka w budowie Polski jako hubu węglowo-innowacyjnego - miejsca, w którym tradycja łączy się z przyszłością.

Energia i konkurencyjność przemysłu.

 Sam węgiel to jednak za mało. Trzeba go połączyć z nowoczesną energetyką - OZE, magazynami energii, elektrowniami hybrydowymi, inteligentnymi sieciami. Tanie i stabilne źródło energii to fundament konkurencyjnej produkcji przemysłowej.

 Jeśli Polska potrafi wytwarzać energię efektywnie i ekologicznie, przemysł naturalnie wraca i rozwija się, a kapitał inwestycyjny sam podąża tam, gdzie koszty produkcji są niższe, a ryzyko minimalne. Wyobraźmy sobie fabryki chemiczne korzystające z lokalnych surowców, magazynujące energię z odnawialnych źródeł, produkujące nowoczesne katalizatory i ogniwa wodorowe - wszystko w kraju, który łączy tradycję z innowacją.

Technologie przyszłości i innowacje.

Energia i węgiel to dopiero początek. Polska ma szansę stać się regionalnym centrum dla technologii strategicznych:

- półprzewodniki, które są fundamentem dla AI i elektroniki,

- sztuczna inteligencja i automatyzacja przemysłowa,

- elektromobilność i wodór,

- recykling baterii i metali krytycznych.

 Strategiczne wsparcie tych sektorów - poprzez granty, ulgi podatkowe, inkubatory technologiczne i partnerstwa publiczno-prywatne - pozwala stworzyć efekt domina: lepsze technologie, to większa wartość dodana, to więcej inwestycji i silniejsza gospodarka. Nie trzeba subsydiować całego rynku, wystarczy strategicznie wzmocnić wybrane obszary.

Efekt domina.

Mechanizm jest prosty, ale potężny. Strategiczne wsparcie kilku sektorów powoduje efekt domina:

  1. Konkurencyjne ceny energii i surowców przyciągają przemysł, redukują koszty produkcji.
  2. Rozwój nowych technologii zwiększa wartość dodaną, wiedzę i know-how.
  3. Kapitał i inwestycje naturalnie kierują się w stronę Polski, tworząc miejsca pracy i innowacyjne centra.
  4. Eksport wysokiej wartości i Polska staje się partnerem strategicznym w regionie i w Europie.

Każdy element wzmacnia drugi. To strategia „od węgla do innowacji”, w której tradycja napędza przyszłość.

Dlaczego możemy i powinniśmy to zrobić.

Polska już dziś ma atuty, które wiele krajów mogłoby tylko pozazdrościć:

- ogromne zasoby węgla i innych surowców strategicznych,

- wykwalifikowaną i kreatywną kadrę,

- położenie w centrum Europy i dostęp do rynków UE,

- możliwość przyciągania kapitału poprzez strategiczne inwestycje i innowacje.

Nie trzeba czekać na cud. Nie trzeba kopiować całego modelu Chin. Wystarczy odwaga w strategicznym planowaniu, współpraca rządu, przemysłu i nauki oraz konsekwencja w wybranych sektorach.

Dlaczego tego nie ma w programach politycznych?

 A jednak w polskiej polityce tego nie ma w żadnym programie partii ani ugrupowania. Nikt nie mówi o tym głośno, nikt nie stawia tego w centrum strategii państwa. Dlaczego?

Może dlatego, że myślenie strategiczne wymaga cierpliwości i wizji dekad, a polityka w Polsce, jak w wielu krajach demokratycznych, żyje w rytmie wyborów co 4 lata.

Może dlatego, że innowacje i długofalowe planowanie są mniej medialne niż bieżące spory, populistyczne obietnice i natychmiastowe efekty.

Może dlatego, że nikt jeszcze nie zrozumiał, iż połączenie zasobów naturalnych, przemysłu i technologii przyszłości daje szansę na prawdziwą zmianę pozycji Polski w świecie.

A przecież węgiel może stać się trampoliną do nowoczesności, a nie ciężarem przeszłości, jeśli tylko ktoś odważy się spojrzeć dalej niż na najbliższe wybory.

Polska przyszłości.

 Wyobraźmy sobie Polskę za 20 lat: kraj, w którym węgiel stał się bazą dla nowoczesnych technologii, przemysł kwitnie dzięki taniej energii, a innowacje przyciągają inwestorów z całego świata. Polska pokazuje, że tradycja i innowacja mogą iść w parze, a mądra strategia pozwala zdobyć przewagę w globalnej gospodarce.

 To nie jest wizja utopijna, to plan strategiczny, który może uczynić Polskę liderem innowacji w regionie. Węgiel przestaje być reliktem przeszłości, staje się trampoliną do przyszłości, a Polska pokazuje światu, że nawet w obliczu globalnej konkurencji można wygrywać mądrze, konsekwentnie i z odwagą.

Pytanie brzmi: czy ktoś odważy się tę szansę wykorzystać, czy znów zostaniemy jedynie obserwatorami cudzych sukcesów?

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 297
wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

09.02.2026 01:18

Oczywiście że jest to utopia.

By takową nie była to na początku trzeba wyrzucić z kompleksu wydobywczo energetycznego związkowców i zarządy, dlatego że obie struktury nie są zainteresowane zmianą strategii polegającej na  uniezależnieniu małego konsumenta od decyzji na wysokim szczeblu.

Ani związki zawodowe ani zarządy nie poprą zmian w wyniku których przeciętny obywatel RP nie będzie płacić za ogrzewanie powietrza przesyłem energii.

Oni są zainteresowani robieniem z węgla fetyszu, a z innych źródeł pozyskiwania prądu podszeptów diabła. Rezultaty tego widać na NB.

Żeby coś się ruszyło w tej materii to na początku trzeba by było zrobić to co Żelazna  Dama w UK i Generał w Chile tylko nie wiem czy ta banda związkowo zarządowa na to zezwoli.

Wiadomo że nie zezwoli, wyjdą na ulicę z obrazkami Maryji Zawsze Dziewicy w klapach garniaków  i styliskami od kilofów w łapach, Rydzyk dołoży i rząd się zesra zamiast pogonić ich pałami.

Podam przykład USA.

Jeszcze w latach 80' w krajobrazie rolniczym Stanów dominatą były kolumny wypełnione szczynami i gównem zwierząt. Dawało to metan który spalano i pozyskiwano w ten sposób ciepło a w bardziej zaawansowanych gospodarstwach nawet energię elektryczną. Uzyskiwano też w ten sposób nawóz.

Obecnie energia jest pozornie tania, pochodząca głównie z elektrowni atomowych, nie opłaca się wykorzystywać biomasy. Gówno i szczyny  wylewane są do otwartych zbiorników a na pola zamiast naturalnego nawozu sypie się w gigantycznych ilościach nawozy sztuczne do których wyprodukowania potrzebna jest energia elektryczna. 

W Europie pomysł by raz na parę lat przerwać monokulturę zbożową i wysiać  np. lucernę lub roszponkę po czym w stanie zielonym ją zaorać przedstawiane jest przez debili z PiS jako tragedia. Tak się składa że ten zabieg powoduje polepszenie struktury gleby, zapewnia w długim czasie w wyniku rozkłady masy zielonej dostęp do mikro i makro elementów oraz przerywa ciąg rozwojowy patogenów związanych z monokulturą.

Można się zapytać skoro są z tego korzyści to dlaczego w Polsce, ale nie tylko, się przeciw temu protestuje.

Odpowiedź jest prosta  dookoła  rolnictwa jak i dookoła  odbiorców energii elektrycznej jest łańcuch konsorcjów nie zainteresowanych nowoczesnością i racjonalnym podejściem bo to ogranicza ich zyski i  zmniejsza uzależnienie. 

W dodatku społeczeństwo jest tak ogłupione że wierzy w to iż interes gostka żyjącego z dotacji UE czyli rolnika jeżdżącego na strajki ciągnikiem droższym niż nowy Mercedes i Polski czyli górnika  który bez wkładu z budżetu  dostawałby głodową pensję, jest tożsamy z interesem ogółu.

mjk1

mjk1

09.02.2026 10:05

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na Oczywiście że jest to utopia…

Czasami nawet potrafisz coś mądrego napisać Zdzisek. Poruszyłeś bardzo ważną kwestię, która często jest pomijana w dyskusjach o strategii gospodarczej: nie wystarczy mieć pomysł technologiczny czy surowcowy - trzeba jeszcze mieć zdolność instytucjonalną do jego wdrożenia.

I tu rzeczywiście pojawia się problem, który nie dotyczy wyłącznie Polski ani wyłącznie górnictwa.

W wielu sektorach, energetyce, rolnictwie, surowcach, przez dekady wytworzyły się układy interesów: zarządy, związki zawodowe, dostawcy, pośrednicy, regulatorzy. Te struktury są racjonalne z punktu widzenia własnego przetrwania, ale często nie są zainteresowane zmianą modelu, jeśli ta zmiana zmniejsza ich rolę, wpływy a szczególnie strumień pieniędzy. To nie jest kwestia „złej woli”, tylko klasyczny mechanizm opisany w ekonomii instytucjonalnej:
system broni swojej obecnej formy, nawet jeśli jest ona mniej efektywna dla całości gospodarki. Dlatego transformacje energetyczne czy rolnicze nie są w pierwszej kolejności problemem technologicznym, lecz problemem zarządczym i instytucjonalnym. Przykłady, które podajesz z biogazem w USA czy z rolnictwem regeneratywnym w Europie, dobrze pokazują, że często bardziej opłaca się utrzymywać istniejący łańcuch zależności niż wprowadzać rozwiązania racjonalniejsze z punktu widzenia systemu jako całości. 

I właśnie dlatego w tekcie pojawia się pytanie, dlaczego takie podejście nie znajduje się w programach politycznych. Bo ono wymagałoby nie tylko inwestycji, ale naruszenia istniejących układów interesów, a to jest politycznie trudniejsze niż budowa nowych elektrowni czy dopłaty. Nie chodzi więc o to, że wizja połączenia węgla z nowoczesnymi technologiami jest utopią techniczną. Problemem jest to, że jest ona rewolucją organizacyjną, a nie technologiczną. A takie rewolucje są najtrudniejsze.

Dlatego kluczowe pytanie nie brzmi: „czy się da?”, tylko: czy istnieje wola i zdolność instytucjonalna, żeby to przeprowadzić. I to jest dziś największe wyzwanie - nie brak surowców, nie brak wiedzy, ale brak mechanizmu, który pozwoliłby wyjść poza obecny układ interesów.

spike

spike

09.02.2026 12:29

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Czasami nawet potrafisz coś…

Zabawnie się czyta te wizje przyszłości, nie mając pojęcia o czym się dokładnie pisze, np. brakuje mi tu wizji by Polska skolonizowała Marsa, nie zapominając o bazach na Księżycu, nie pomijając górnictwa kosmicznego, pozyskiwanie cennych surowców z planetoid itd. jak wielu podobnych pisze, to jest dopiero interes, kto pierwszy ten lepszy, Polska by prowadziła ludzkość w kosmos, ale @zdzicho już w to nie wierzy, jest pewien że to nie wyjdzie, mohery to zablokują i tacy jak on nic na to nie poradzą. :)))))))))))) - - - - - - - - - - Kolego, poszukaj w sieci, Polska już wiele razy mogła i chciała być liderem w wielu technologiach, nawet w elektronice, na polskiej technologii są produkowane procesory czy pamięci do komputerów, itp. na których pracuje i rozwija się AI, podbój kosmosu etc. Polska swego czasu wyprodukowała komputer, który był najlepszy na świecie, produkcja komputerów, oprogramowania itd.itd. kto stanął na drodze do sukcesu --- LEWACTWO którego teraz prezentuje komuch Czarzasty, za zgodą i przyzwoleniem największego łajdaka Tyfusa, nie widzisz jak ten socjopata niszczy Polskę, - - "Polska gore, a ty kolego nam tu bajki opowiadasz". :)))))))))))))
mjk1

mjk1

09.02.2026 15:51

Dodane przez spike w odpowiedzi na Zabawnie się czyta te wizje…

Rozumiem ironię Spike, ale sprowadzanie każdej rozmowy o strategii gospodarczej do kpin, Marsa i „bajek” jest wygodne, bo nie wymaga żadnej merytorycznej odpowiedzi. W tekście nie ma ani słowa o fantastyce, tylko o bardzo przyziemnych rzeczach: surowcach, energii, przetwórstwie chemicznym, technologiach materiałowych, półprzewodnikach i innowacjach przemysłowych. To są dokładnie te obszary, na których opiera się dziś realna gospodarka światowa. To nie są wizje science-fiction, tylko kierunki, w które inwestują Niemcy, Korea, USA, Chiny i Skandynawia. Jeśli coś tu brzmi „nieprawdopodobnie”, to nie dlatego, że jest nierealne, tylko dlatego, że w Polsce od lat przyzwyczailiśmy się myśleć kategorią: „u nas się nie da”. I to jest prawdziwy problem.

Masz rację w jednym: Polska już nieraz miała potencjał technologiczny, który został zmarnowany. Ale to nie jest argument, żeby dziś przestać myśleć o strategii, tylko dokładnie odwrotnie, żeby wreszcie zacząć ją mieć. Sprowadzanie wszystkiego do tego, że „ktoś kiedyś zniszczył”, „lewactwo”, „komuchy”, „ten czy tamten polityk” niczego nie wyjaśnia i nie przybliża nas do odpowiedzi na pytanie: co realnie możemy zrobić dziś z tym, co mamy.

Ten tekst nie jest o partiach, ideologiach ani bieżącej polityce. Jest o tym, że Polska posiada realne zasoby i możliwości, które można wykorzystać w nowoczesny sposób, albo dalej udawać, że to „bajki”.

Najłatwiej jest wyśmiać każdą próbę myślenia strategicznego. Znacznie trudniej jest podjąć rozmowę na argumenty.

spike

spike

09.02.2026 22:54

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Rozumiem ironię Spike, ale…

Kolego, piszesz rzeczy znane od dawna, pisz jak się wyzwolić spod bezprawia, jakie nam funduje Tyfus, przy nim PiS to mały pikuś, inaczej pisanie o jakiejkolwiek przyszłości nie ma sensu, jak nie ma szans na ich realizację. - - - - - - - Tyfus realizuje polecenia Berlina, by Polskę, którą od dziada folksdojcza odziedziczył, realizuje, on Polskę nienawidzi, sprawia mu radość, jak ludzie cierpią biedę i różne nieszczęścia, tylko hycel nas od niego wyzwoli, potem będziemy mieli wizję do realizacji. Takie pisanie przypomina rozmowę więźniów o wolności, co i jak by robili. - - - - - PS. nie neguję co opisujesz, to prawda, ale las płonie!
mjk1

mjk1

10.02.2026 15:16

Dodane przez spike w odpowiedzi na Kolego, piszesz rzeczy znane…

Zgadzam się Spike, że wiele osób ma dziś poczucie chaosu, braku sprawczości i braku realnej strategii państwa. I rzeczywiście, trudno nie mieć pretensji do obecnie rządzących za to, że w debacie publicznej prawie w ogóle nie pojawia się myślenie długofalowe o gospodarce, surowcach, energetyce czy technologii. Polityka jest reaktywna, medialna i krótkoterminowa. Ale uczciwie trzeba powiedzieć coś jeszcze: to nie jest problem jednej partii ani jednego polityka.

To jest problem całej klasy politycznej w Polsce.

Bo równie prawdziwe jest to, że w programach opozycji także nie ma takiego myślenia. Tam również nie ma wizji, jak wykorzystać nasze realne zasoby, jak budować przewagi technologiczne, jak planować gospodarkę na dekady. Jest przede wszystkim myślenie o przejęciu władzy, a nie o tym, co z tą władzą zrobić systemowo. Jedni rządzą bez strategii. Drudzy chcą rządzić bez strategii. Dlatego pisanie o przyszłości ma sens, właśnie dlatego, że dziś nikt jej poważnie nie opisuje. Bo jeżeli będziemy czekać, aż „najpierw zmieni się polityka”, to ta polityka nigdy się nie zmieni. Ona się zmienia dopiero wtedy, gdy pojawiają się konkretne idee, presja społeczna i gotowe koncepcje, które zaczynają żyć poza partyjnym sporem. Popatrz jak fantastycznie zostały wyciszone wszystkie tematy prorozwojowe. Zarówno w TVN-ie, jak i w Republice  Dziś spór jest personalny i plemienny. A problem, o którym piszę, jest cywilizacyjny i gospodarczy.

I w tym sensie krytyka obecnej władzy jest zasadna, ale równie zasadna jest krytyka opozycji, która nie proponuje żadnej alternatywnej wizji rozwoju kraju, tylko zmianę obsady stanowisk.

Bez myślenia o przyszłości będziemy się tylko wymieniać przy władzy, a Polska dalej będzie się staczała.

sake3

sake2020

09.02.2026 11:44

Innowacje i długofalowe planowanie medialne czy niemedialne wymaga uwzględnienia punktu odniesienia jakim jest realna polityka.Trudno przewidzieć jakie będą warunki do wprowadzenia tych zmian.Pan z uporem pomija fakt pogarszania się sytuacji politycznej i pisze o ,,szansie na prawdziwą zmianę pozycji Polski w świecie'' Tylko czy to będzie jeszcze Polska?Jakie szanse na wybicie się mamy w sytuacji przymusowego podporządkowywania się i zadłużenia?Rząd realizuje wyłacznie polecenia obcych więc nie będzie dbał o innowacyjność czy rozumne wykorzystanie polskich zasobów i złóż a myślenie odchodzi w przeszłość.

mjk1

mjk1

09.02.2026 15:44

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Innowacje i długofalowe…

Twój komentarz dotyka ważnej kwestii: relacji między wizją gospodarczą a realiami politycznymi i geopolitycznymi. I rzeczywiście, żadna strategia rozwojowa nie dzieje się w próżni. Zawsze istnieją ograniczenia: sojusze, regulacje międzynarodowe, zobowiązania finansowe, napięcia polityczne.

I właśnie dlatego myślenie strategiczne jest potrzebne jeszcze bardziej, a nie mniej.

Historia pokazuje, że kraje, które potrafiły budować swoją pozycję gospodarczą, robiły to nie w idealnych warunkach, lecz często w warunkach presji, zależności i ograniczeń. Kluczowe było to, że potrafiły w tych ramach znaleźć przestrzeń dla własnych interesów gospodarczych.

Członkostwo w UE, zobowiązania międzynarodowe czy zadłużenie nie wykluczają innowacyjności ani rozsądnego wykorzystania zasobów. Przeciwnie, wiele państw Unii (np. Finlandia, Holandia, Dania) zbudowało swoją przewagę właśnie dzięki temu, że potrafiły połączyć lokalne zasoby, technologię i mądrą politykę przemysłową w ramach istniejących regulacji. Problem nie polega na tym, że „nie można”, tylko na tym, że trzeba umieć prowadzić politykę gospodarczą długofalowo, ponad bieżącym sporem partyjnym.

Tekst nie jest ani obroną, ani krytyką konkretnego rządu. To próba pokazania, że Polska, niezależnie od tego, kto rządzi, ma realne atuty, które można wykorzystać lepiej. I że strategia rozwoju nie powinna zależeć od tego, kto jest akurat u władzy, tylko od trwałego interesu państwa.

Pytanie „czy to będzie jeszcze Polska?” jest w istocie pytaniem o sprawczość. I właśnie budowanie własnej, nowoczesnej, opartej na zasobach i technologii gospodarki jest jednym z najważniejszych sposobów zachowania tej sprawczości.

Nie w opozycji do świata, ale poprzez mądre wykorzystanie tego, co już mamy, w realiach, w których funkcjonujemy.

juur

juur

09.02.2026 13:02

Szanowny Pan zdaje się ignorować fakt, że nie po to chanukowa/okrągłostołowa szajka z taką zaciekłością niszczyła cały narodowy przemysł w tym górnictwo by rozwijać coś co mogłoby wzmocnić naszą niezależność. I do momentu gdy cała ta szajka nie zostanie odsunięta nic się nie zmieni. 

mjk1

mjk1

09.02.2026 15:56

Dodane przez juur w odpowiedzi na Szanowny Pan zdaje się…

Rozumiem emocje Juur, bo transformacja lat 90. rzeczywiście dla wielu środowisk oznaczała likwidację zakładów pracy i całych gałęzi przemysłu. To był trudny okres i do dziś budzi spory i kontrowersje. Ale niezależnie od ocen tamtych decyzji, jedno jest pewne: dziś funkcjonujemy w zupełnie innych realiach gospodarczych i technologicznych niż 30 lat temu.

Celem mojego wpisu nie jest rozstrzyganie, kto i dlaczego wtedy podejmował takie, a nie inne decyzje, ani wskazywanie winnych. To prowadzi do niekończących się sporów historycznych, które niewiele mówią o tym, co możemy zrobić teraz. Dziś kluczowe pytanie brzmi nie „kto zniszczył”, tylko: jak wykorzystać to, co mamy obecnie, w realiach współczesnej gospodarki.

Polska nadal posiada zasoby, kompetencje, położenie i ludzi, które pozwalają budować nowoczesne sektory przemysłu i technologii. I to jest niezależne od tego, jak oceniamy przeszłość.

juur

juur

10.02.2026 09:55

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Rozumiem emocje Juur, bo…

 W moim wieku nie ma już miejsca na emocje a świat obserwuję na zimno i staram się opierać tylko o fakty a nie opinie. Dziś są inne realia gospodarcze i technologiczne niż 30 lat temu? Technologiczne może trochę inne bo mamy dużo mniej niż mieliśmy  a gospodarczo cały czas tylko gorzej. Niszczenie wszystkiego co narodowe i nie ma to znaczenia czy to Tusk, Kaczyński czy Morawiecki. Kierunek jest stały. Proszę nie mylić montowni z rozwojem kraju bo tylko tania siła robocza (biały murzyn) jest nasza i nic w tym układzie do nas nienależy.  Pytanie jak wykorzystać to co mamy jest rzucone w próżnie bo w obecnych realiach nie chodzi o wykorzystanie a zniszczenie czy też odcięcie nas naszych zasobów w tym też i węgla. Bez radykalnych zmian skazani jesteśmy na zagładę i nie zmieni tego plan podmiany Tuska na v-ce Tuska czyli Mentzena i Kaczyńskiego na v-ce Kaczyńskiego czyli Bosaka, którzy zdali najważniejszy chanukowy egzamin. Braun burzy ten szczwany plan i już widzimy jak to ponad podziałami "obronią nas przed Braunem". 

mjk1

mjk1

10.02.2026 15:25

Dodane przez juur w odpowiedzi na  W moim wieku nie ma już…

Rozumiem Twój punkt widzenia Juur, bo wiele osób ma dziś poczucie, że od 30 lat zmieniają się rządy, a kierunek rozwoju państwa jest mało czytelny. Faktem jest też to, że Polska w dużej mierze stała się miejscem montażu i podwykonawstwa, a nie centrum własnych technologii i własnego kapitału. To jest realny problem i nie ma sensu go zamiatać pod dywan. Ale właśnie dlatego warto oddzielić dwie rzeczy: diagnozę od recepty. Diagnoza, że nie wykorzystujemy w pełni własnych zasobów, że brakuje długofalowej strategii gospodarczej i że łatwo wpadliśmy w model taniej pracy, jest w dużej mierze trafna. Natomiast teza, że dzieje się to dlatego, że istnieje jakiś jednolity, ponadpartyjny plan „niszczenia wszystkiego co narodowe”, to już interpretacja, a nie fakt. I taka interpretacja, choć może brzmieć przekonująco emocjonalnie, niewiele pomaga w odpowiedzi na pytanie: co konkretnie zrobić inaczej. Bo samo mówienie, że „trzeba radykalnej zmiany” nie jest jeszcze programem gospodarczym.

I tu dochodzimy do sedna: niezależnie od tego, czy mówimy o rządzie, opozycji czy politykach spoza głównego nurtu, bardzo rzadko pojawiają się konkretne, techniczne, gospodarcze koncepcje wykorzystania tego, co realnie mamy: surowców, energetyki, przemysłu, kompetencji ludzi. Hasła są mocne. Programów rozwoju niestety brak. Dlatego zamiast spierać się, kto jest częścią jakiego „układu”, dużo ważniejsze jest pytanie: kto potrafi pokazać spójny plan, jak z polskich zasobów zbudować przewagi technologiczne i energetyczne na dekady. Bo bez takiego planu każda zmiana personalna, niezależnie od nazwisk, będzie tylko zmianą twarzy, a nie zmianą kierunku.

juur

juur

10.02.2026 17:57

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Rozumiem Twój punkt widzenia…

„niszczenia wszystkiego co narodowe”, to już interpretacja" jeżeli dane GUS to interpretacja to czas kończyć rozmowę.

mjk1

mjk1

10.02.2026 18:40

Dodane przez juur w odpowiedzi na „niszczenia wszystkiego co…

Dane GUS są faktami. Interpretacja zaczyna się dopiero wtedy, gdy próbujemy odpowiedzieć na pytanie dlaczego te liczby wyglądają tak, a nie inaczej.

Z tych samych danych jedni wyciągają wniosek: „brak długofalowej strategii gospodarczej”, inni: „świadome niszczenie wszystkiego co narodowe”,  a jeszcze inni: „naturalny etap transformacji kraju doganiającego bogatszych”.

Liczby nie kłamią. Ale opowieści, które do nich dopisujemy, już mogą się bardzo różnić. I właśnie o tę różnicę mi chodziło.

tricolour

tricolour

10.02.2026 10:31

A'propos "Polska jako..." to właśni  Inpost poszedł w łapy Fedex. Piszą, że ceny przesyłek nie wzrosną dramatycznie dużo.

Kamien spadł mi z serca, bo mogli zabić, nie tylko ograbić.

mjk1

mjk1

10.02.2026 15:36

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na A'propos "Polska jako..." to…

Twój komentarz Trójkolorowy pokazuje, jak fantastycznie pozwalamy sobą manipulować i szczuć jednych na drugich. Zamiast łykać wszystko co Ci w telewizorze powiedzą, wystarczy tylko pomyśleć, poszukać i sprawdzić. A wtedy bez trudu oddzielisz dwie rzeczy: emocje od faktów.

InPost nie „poszedł w łapy” FedExu. To nie jest przejęcie polskiej firmy przez zagraniczny koncern. InPost jest nadal polską spółką, notowaną na giełdzie w Amsterdamie, z polskim zarządem i kontrolą właścicielską po stronie Rafała Brzoski.

To, o czym mowa, to współpraca logistyczna / partnerska na wybranych rynkach zagranicznych, a nie sprzedaż firmy!!!

I paradoksalnie, to jest właśnie przykład tego, o czym pisałem wcześniej: polska firma nie jest podwykonawcą, tylko partnerem dla globalnego gracza, bo zbudowała własną technologię, własną sieć i własny model operacyjny, który jest konkurencyjny w skali międzynarodowej.

To jest namacalny dowód, że można z Polski wyjść z czymś własnym a nie przykład „wyprzedaży”.

tricolour

tricolour

10.02.2026 18:17

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Twój komentarz Trójkolorowy…

Może masz rację, zobaczymy. 

Nie po to wydali kilka dolców,  by je wyrzucić w błoto. Kiedyś mieliśmy polskie huty, potem radośnie mieliśmy miejsca pracy w hutach indyjskiej, a teraz nam się nie opłaca produkować rzeczy z metalu.

mjk1

mjk1

10.02.2026 18:44

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Może masz rację, zobaczymy…

Ta ostrożność jest zrozumiała, bo doświadczenia z hutami, cementowniami czy wieloma zakładami z lat 90. i 2000. nauczyły ludzi jednego: często kończyło się to utratą kontroli nad branżą, a nie jej rozwojem. Ale właśnie dlatego warto odróżnić tamtą sytuację od tej. W przypadku hut sprzedawaliśmy majątek produkcyjny, który stawał się częścią globalnych koncernów i był podporządkowany ich strategii. Decyzje zapadały poza Polską. W przypadku InPostu sytuacja jest odwrotna: to polska firma z własną technologią, własną siecią i własnym modelem biznesowym wchodzi we współpracę z globalnym graczem, żeby rozszerzyć zasięg. To nie jest oddawanie kontroli nad aktywem, tylko wykorzystywanie swojej pozycji.

I to jest właśnie różnica między byciem „zakładem w czyjejś strukturze”, a byciem partnerem, którego ktoś potrzebuje, bo sam zbudował coś wartościowego. Nieufność po historii przemysłu jest zrozumiała. Ale nie każda współpraca z zagranicą oznacza powtórkę tamtego scenariusza.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 186
Liczba wyświetleń: 257,657
Liczba komentarzy: 3,034

Ostatnie wpisy blogera

  • Jak wyjść z pułapki długu bez zubożania ludzi i dlaczego nikt o tym nie chce rozmawiać.
  • Czy Polska mogłaby zrobić własny jubileusz?
  • Dług, którego nie da się spłacić.

Moje ostatnie komentarze

  • Ja Ci to wytłumaczę Danusiu. W Toruniu nie chodziło o „rury szklane”, tylko o rury z kompozytu poliestrowo-szklanego, to istotna różnica. To znana technologia materiałowa, nie żadna sensacja.…
  • Już Ci na to odpowiadałem Mada, ale powtórzę jeszcze raz. We Francji działał reaktor prędki Superphenix, który miał „spalać” część odpadów i produkować więcej paliwa, niż zużywa. Został…
  • Teza, że „Niemcy i Rosja zakażą Polsce wydobywać węgiel”, pokazuje jak na dłoni Twoje PiS-owskie zaślepienie Droga Danusiu. O wydobyciu decyduje przede wszystkim polskie prawo i opłacalność…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Ta ostrożność jest zrozumiała, bo doświadczenia z hutami, cementowniami czy wieloma zakładami z lat 90. i 2000. nauczyły ludzi jednego: często kończyło się to utratą kontroli nad branżą, a nie jej…
  • mjk1, Dane GUS są faktami. Interpretacja zaczyna się dopiero wtedy, gdy próbujemy odpowiedzieć na pytanie dlaczego te liczby wyglądają tak, a nie inaczej.Z tych samych danych jedni wyciągają wniosek: „brak…
  • tricolour, Może masz rację, zobaczymy. Nie po to wydali kilka dolców,  by je wyrzucić w błoto. Kiedyś mieliśmy polskie huty, potem radośnie mieliśmy miejsca pracy w hutach indyjskiej, a teraz nam się…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności