Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Dlaczego popieram ruchy separatystyczne?

Grzegorz GPS Świderski, 02.02.2026

Od­po­wie­dź je­st oczy­wi­sta: bo je­stem pa­le­oli­ber­ta­ria­ni­nem. Nie­mniej je­stem też Po­la­kiem, więc wi­dzę, ro­zu­miem i do­strze­gam ar­gu­men­ty wska­zu­ją­ca na to, że se­pa­ra­ty­zm mo­że być dla Pol­ski groź­ny. Mi­mo że roz­bi­cie dziel­ni­co­we bę­dzie bar­dzo ko­rzyst­ne go­spo­dar­czo, zwięk­szy do­bro­byt, to zga­dzam się, że gdy­by Pol­ska roz­pa­dła się na ty­siąc Liech­ten­sta­inów to by­ło­by to ry­zy­kow­ne geo­po­li­tycz­nie, gdy na­si są­sie­dzi, głów­nie Ro­sja i Niem­cy, bę­dą sil­ne i scen­tra­li­zo­wa­ne. 

  To je­st not­ka, w któ­rej wy­ja­śniam, że nie ma się co te­go bać, bo Ro­sja i Niem­cy roz­pad­ną się du­żo szyb­ciej niż my.

Al­ber­ta. Ma­ła iskra, któ­ra na­praw­dę mo­że ru­szyć la­wi­nę!

  W kanadyjskim stanie Al­ber­ta se­ce­sja prze­sta­ła być folk­lo­rem. To już nie je­st mem, hasz­tag ani aka­de­mic­ka fan­ta­zja. To już ten­den­cja in­sty­tu­cjo­nal­na. Al­ber­ta Pro­spe­ri­ty Pro­ject ma za­twier­dzo­ną oby­wa­tel­ską ini­cja­ty­wę re­fe­ren­dal­ną, zbie­ra pod­pi­sy i gło­si bru­tal­nie pro­ste ha­sła kon­tro­li nad wła­sną ro­pą i wła­sny­mi po­dat­ka­mi. Bez ide­olo­gii, bez ro­man­ty­zmu, bez nar­ra­cji o uci­sku — je­st czy­sta księ­go­wo­ść, głów­nie ar­gu­men­ty eko­no­micz­ne.

  Do te­go do­cho­dzą spo­tka­nia z ad­mi­ni­stra­cją Trum­pa, kon­cep­cja pię­ciu­set­mi­liar­do­wej li­nii kre­dy­to­wej na mięk­kie lą­do­wa­nie nie­pod­le­głej Al­ber­ty i bu­do­wa­na kon­se­kwent­nie nar­ra­cja o na­tu­ral­nym part­ner­stwie z USA. Nie mam mo­wy o re­be­lii, je­st mo­wa o trans­ak­cji. Jak kup­no Gren­lan­dii.

  Je­że­li Al­ber­ta rze­czy­wi­ście ogło­si nie­pod­le­gło­ść, bę­dzie to wie­lo­krot­nie cięż­szy pre­ce­dens niż Szko­cja czy Ka­ta­lo­nia. Po raz pierw­szy w świe­cie za­chod­nim bo­ga­ta pro­win­cja nie wy­cho­dzi dla­te­go, że je­st gnę­bio­na, ko­lo­ni­zo­wa­na czy re­pre­sjo­no­wa­na, tyl­ko dla­te­go, że nie chce da­lej spon­so­ro­wać resz­ty. To wie­le zmie­ni. Se­ce­sja prze­sta­nie być fa­na­be­rią ra­dy­ka­łów, a za­czy­nie być ra­cjo­nal­ną stra­te­gią po­pra­wy do­bro­by­tu. I w tym mo­men­cie te­mat prze­sta­je być lo­kal­ny.

Gdy la­wi­na ru­szy – Eu­ro­pa nie bę­dzie cze­kać!

  W chwi­li, gdy Ka­na­da po­zwo­li – al­bo zo­sta­nie zmu­szo­na – do se­ce­sji Al­ber­ty, każ­dy ru­ch se­pa­ra­ty­stycz­ny na świe­cie do­sta­je to, cze­go bra­ko­wa­ło od de­kad: świe­ży, za­chod­ni, de­mo­kra­tycz­ny pre­ce­dens bo­ga­tej se­ce­sji.

  Ka­ta­lo­nia na­tych­mia­st pod­nie­sie ar­gu­ment: sko­ro Al­ber­ta mo­gła, to dla­cze­go Bar­ce­lo­na ma da­lej fi­nan­so­wać Ma­dryt? Szko­cja do­sta­nie nar­ra­cję ko­rek­ty kon­trak­tu, a nie roz­bi­ja­nia pań­stwa. Flan­dria przy­po­mni so­bie, że od lat uwa­ża Wal­lo­nię za kosz­tow­ny ba­la­st. Qu­ebec od­zy­ska od­de­ch po de­ka­da­ch za­mro­że­nia. Ba­sko­wie, Kor­sy­ka­nie, Ve­ne­to, Po­łu­dnio­wy Ty­rol, a na­wet Ba­wa­ria do­sta­ną sy­gnał, że to nie je­st eg­zo­ty­ka, tyl­ko wy­ko­nal­ny wa­riant po­li­tycz­ny.

  To wy­star­czy, by se­ce­sja prze­sta­ła być lo­kal­nym me­mem, a sta­ła się glo­bal­nym te­ma­tem — by sta­ła się ten­den­cją po­dob­ną do de­ko­lo­ni­za­cji zwięk­sza­ją­cą licz­bę pań­stw na świe­cie. I wte­dy po­ja­wia się py­ta­nie wła­ści­we: co dzie­je się z du­ży­mi, cięż­ki­mi pań­stwa­mi w świe­cie, w któ­rym se­ce­sja sta­je się po­li­tycz­nie atrak­cyj­na i re­al­na?

Ro­sja. Im­pe­rium, któ­re pę­ka przy zwy­cię­stwie!

  Ro­sja nie je­st pań­stwem na­ro­do­wym. To kon­struk­cja im­pe­rial­na, skle­jo­na prze­mo­cą i pie­niędz­mi z dó­br na­tu­ral­ny­ch. W świe­cie eska­lu­ją­cej se­ce­sji ma ce­chy śmier­tel­ne.

  Jej fe­de­ra­cyj­na struk­tu­ra to nie de­ko­ra­cja. Dzie­siąt­ki pod­mio­tów ma­ją wła­sne kon­sty­tu­cje, eli­ty, fla­gi i re­al­ne po­czu­cie od­ręb­no­ści – od Kau­ka­zu, przez Ta­tar­stan, po Ja­ku­cję. Do­pó­ki cen­trum po­tra­fi ku­po­wać lo­jal­no­ść, sys­tem dzia­ła. W mo­men­cie, gdy bu­dżet prze­sta­je się do­my­kać, pe­ry­fe­rie za­czy­na­ją li­czyć.

  Mo­skwa ży­je z wy­ży­ma­nia Sy­be­rii i Da­le­kie­go Wscho­du. Gdy ra­chu­nek za­czy­na się nie zga­dzać, po­ja­wia się py­ta­nie: czy bar­dziej opła­ca się być sy­be­ryj­ską Nor­we­gią, czy gu­ber­nią im­pe­rium. Woj­na na Ukra­inie je­st tu ka­ta­li­za­to­rem, nie przy­czy­ną. Im­pe­ria nie upa­da­ją przy klę­sce. Upa­da­ją przy zwy­cię­stwie, któ­re kosz­tu­je za du­żo, gdy bra­ku­je pa­li­wa na trzy­ma­nie ko­lo­nii.

  W świe­cie, w któ­rym se­ce­sja sta­je się mod­na, każ­da re­pu­bli­ka z su­row­ca­mi, gra­ni­cą z in­nym gra­czem al­bo świe­żą trau­mą ko­lo­nial­ną za­czy­na li­czyć sens lo­jal­no­ści. To nie je­st po­li­ti­cal fic­tion. Think-tan­ki od lat ry­su­ją sce­na­riu­sze roz­pa­du Ro­sji na kil­ka blo­ków. Al­ber­ty­za­cja se­ce­sji spra­wia, że te sce­na­riu­sze prze­sta­ją być eg­zo­tycz­ne.

  Re­la­tyw­nie do Pol­ski, Ro­sja ma o rząd wiel­ko­ści wię­cej li­nii pęk­nięć. Tu o tym nie­daw­no pi­sa­łem do­kład­niej: Rosja dąży do rozpadu

Niem­cy. Se­ce­sja cy­wi­li­za­cyj­na przed te­ry­to­rial­ną!

  Niem­cy są sta­bil­niej­sze niż Ro­sja, ale ma­ją pro­ble­my, któ­ry­ch Pol­ska nie ma. Pierw­szy to me­cha­ni­zm mięk­kie­go ka­li­fa­tu: en­kla­wy kul­tu­ro­we i po­li­tycz­ne w du­ży­ch mia­sta­ch, gdzie su­we­ren­no­ść pań­stwa je­st co­raz bar­dziej fa­sa­do­wa. To jesz­cze nie pro­du­ku­je map z no­wy­mi gra­ni­ca­mi, ale pro­du­ku­je coś groź­niej­sze­go – se­ce­sję cy­wi­li­za­cyj­ną, któ­ra za­wsze po­prze­dza te­ry­to­rial­ną.

  Dru­gi pro­blem to sta­re re­gio­na­li­zmy. Ba­wa­ria ma re­al­ną toż­sa­mo­ść, wła­sną par­tię i po­czu­cie by­cia płat­ni­kiem net­to. Wschod­nie lan­dy ma­ją fru­stra­cję go­spo­dar­czą i trwa­łe po­czu­cie dru­giej ka­te­go­rii. W sce­na­riu­szu al­ber­ty­za­cji Ba­wa­ria do­sta­je ide­al­ną nar­ra­cję: za­trzy­mu­je­my wła­sne pie­nią­dze, do­kład­nie tak jak Al­ber­ta.

  Rów­no­le­gle za­chod­nie me­tro­po­lie co­raz bar­dziej wy­pa­da­ją z cy­wi­li­za­cji, na któ­rej RFN rze­ko­mo się opie­ra. Niem­cy nie roz­pad­ną się ju­tro. Jed­nak w świe­cie, gdzie se­ce­sja prze­sta­je być ta­bu, są znacz­nie bar­dziej po­dat­ne na tę la­wi­nę niż Pol­ska.

  Tu też o tym nie­daw­no pi­sa­łem do­kład­niej: O miękkich kalifatach Europy i dlaczego Polska to przezwycięży

Pol­ska. Nie roz­bio­ry, ale szwaj­ca­ry­za­cja!

  Na tym tle Pol­ska wy­glą­da jak or­ga­ni­zm nud­ny, sta­bil­ny i spój­ny. Nie ma­my du­ży­ch, skon­cen­tro­wa­ny­ch dia­spor re­li­gij­no-et­nicz­ny­ch. Nie ma­my ko­lo­nial­nej prze­szło­ści ge­ne­ru­ją­cej rosz­cze­nia. Ślą­ski se­pa­ra­ty­zm ży­je głów­nie w me­ma­ch i ra­por­ta­ch, nie w re­al­nej po­li­ty­ce.

  Je­śli u nas mia­ło­by doj­ść do pro­ce­sów se­ce­syj­ny­ch, to nie w try­bie ka­li­fa­tu ani et­nicz­ne­go roz­dar­cia, tyl­ko w try­bie szwaj­car­skim: re­gio­ny chcą de­cy­do­wać o po­dat­ka­ch, pla­no­wa­niu, szkol­nic­twie. Nie o fla­ga­ch.

  I tu do­cho­dzi­my do sed­na. Je­że­li wcze­śniej po­sy­pią się Ro­sja i Niem­cy, to pol­ska kon­fe­de­ra­cja kan­to­nów nie je­st za­gro­że­niem, tyl­ko ubez­pie­cze­niem. Z za­cho­du nie gro­zi nam zwar­ty, eks­pan­syw­ny or­ga­ni­zm, tyl­ko pań­stwo za­ję­te ga­sze­niem wła­sny­ch pęk­nięć. Ze wscho­du nie gro­zi jed­na Ro­sja, tyl­ko mo­zai­ka by­tów wal­czą­cy­ch o prze­trwa­nie. Żad­ne­mu z ty­ch no­wy­ch pań­stw nie bę­dzie za­le­ża­ło na woj­nie, bę­dą wo­la­ły sta­bi­li­zo­wać się po­przez roz­wój go­spo­dar­czy i wol­ny han­del.

  Pol­ska roz­drob­nio­na na ty­siąc Liech­ten­ste­inów mo­że mieć wspól­ne woj­sko, gra­ni­ce i po­li­ty­kę za­gra­nicz­ną, przy mak­sy­mal­nej kon­ku­ren­cji fi­skal­nej i re­gu­la­cyj­nej w środ­ku. Do­kład­nie to, o czym od lat pi­szę w du­chu pa­le­oli­ber­ta­riań­skim.

  W tej lo­gi­ce Po­la­cy po­win­ni ki­bi­co­wać se­ce­sji wszę­dzie. Każ­de pęk­nię­cie w Niem­cze­ch i Ro­sji re­la­tyw­nie wzmac­nia na­sze bez­pie­czeń­stwo. A ewen­tu­al­ny roz­pad Pol­ski miał­by zu­peł­nie in­ną na­tu­rę: ko­or­dy­no­wa­nej szwaj­ca­ry­za­cji, nie ko­lo­nial­ne­go roz­ry­wa­nia pe­ry­fe­rii.

To nie je­st wi­zja cha­osu. To je­st wi­zja świa­ta po mo­no­po­lu na prze­moc!

  Więc jak ktoś mi mó­wi: bo­ję się se­pa­ra­ty­zmu, bo to nas re­la­tyw­nie osła­bia w kon­fron­ta­cji z Ro­sją i Niem­ca­mi, to (mi­mo że to nie­praw­da, bo ja­ko kon­fe­de­ra­cja po­dzie­lo­na na nie­pod­le­głe kan­to­ny jak Szwaj­ca­ria zy­sku­je­my si­łę, a nie ją tra­ci­my) od­po­wia­dam: zga­dzam się na utrzy­ma­nie cen­tra­li­zmu, ale tyl­ko tak­tycz­nie – do cza­su, aż Niem­cy i Ro­sja za­czną pę­kać pod cię­ża­rem wła­sny­ch sprzecz­no­ści. Gdy la­wi­na u ni­ch ru­szy, my bę­dzie­my go­to­wi na na­szą wła­sną, wol­no­ścio­wą kon­fe­de­ra­cję.

Grzegorz GPS Świderski
Kanał Blogera GPS
GPS i Przyjaciele
X.GPS65

PS. Notki powiązane:

  • O miękkich kalifatach Europy i dlaczego Polska to przezwycięży
  • Rosja dąży do rozpadu
  • Studnicki chciał rozbić Rosję! Dziś Korwin słusznie to powtarza...
  • Dobre państwo, to martwe państwo!
  • Rozpraszanie aparatów przemocy
  • Konkurencja polityczna a banan
  • Dlaczego w sposób nieunikniony mocarstwa zanikną?
  • Terrorystyczne państwa
  • Czy terytorialny monopol aparatu przemocy jest niezbędny?
  • Konkurencyjne aparaty
  • Czy prawo musi być narzucone z góry?
  • Wolność na morzach i oceanach
  • Zmurszały pień polityki
  • Drugie płuco Europy - ale z pęcherzykami!
  • Decentralizacja władzy poprzez lokalną autonomię!
  • Autonomia
  • Hierarchia autonomii
  • Niepodległość
  • Prowincjonalizm
  • Dlaczego w małym księstwie jest bezpieczniej niż socjalistycznej Polsce?
  • Wydatki militarne
  • Tysiąc Liechtensteinów
  • Utopia enklaw
  • Księstwo lenne
  • Polska tysiącem Watykanów!
  • Konkurencja polityczna a banan
  • Małe państwa
  • Polska jest podzielona
  • Przeszłość (historia) ma znaczenie

Tagi: gps65, suwerenność, secesja, separatyzm.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 87
mjk1

mjk1

02.02.2026 14:30

Tylko jedno pytanie. Na dziś nasz dług wg różnych szacunków rośnie od 1,0 d01,4 mld. zł. każdego dnia. Jak proponuje Pan podzielić ten dług na te kilka kantonów, a jeszcze lepiej na tysiąc Lichtensteinów?

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

02.02.2026 15:27

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na Tylko jedno pytanie. Na dziś…

To dobrze już reguluje konwencja wiedeńska z 1983 roku. Zanim by się to w Polsce stało, bylibyśmy już po precedensach secesyjnych w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Rosji, więc ten traktat byłby ewentualnie poprawiony, więc byłby jeszcze lepszy, a już jest dobry do rozwiązania kwestii długów rozpadających się państw. To już było stosowane w Europie w przypadku Czechosłowacji, Jugosławii czy ZSRR. Konwencja wiedeńska dzieli dług proporcjonalnie do PKB, ludności i terytorium.

mjk1

mjk1

02.02.2026 17:19

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na To dobrze już reguluje…

"Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało", to cytat z komedii Moliera i z poniższym tekstem nie ma absolutnie nic wspólnego.

W odpowiedzi na moje „bezczelne pytanie” powołuje się Pan na coś, co w praktyce nie działa tak, jak Pan twierdzi.

Konwencja wiedeńska z 1983 r. - kluczowy fakt.

Problem numer jeden jest taki, że ta konwencja nigdy nie weszła realnie do obrotu międzynarodowego. Ma bardzo mało ratyfikacji. Polska jej nie ratyfikowała. Większość państw rozwiniętych jej nie ratyfikowała. W praktyce nie jest stosowana jako wiążące prawo. To jest dokument akademicki, a nie narzędzie operacyjne. W praktyce każdy przypadek rozpadu państwa był rozwiązywany politycznie, siłowo i negocjacyjnie, a nie według tej konwencji.

Jak naprawdę dzielono długi w Czechosłowacji, Jugosławii i ZSRR?

Czechosłowacja podział 2:1 (Czechy:Słowacja). 

Nie według PKB/terytorium/ludności, tylko umowa polityczna między dwiema stronami. To było możliwe, bo były dwa podmioty, była zgoda obu stron i niski dług

ZSRR.

To jest kluczowy przykład, który obalą pańską tezę. Rosja powiedziała: „bierzemy cały dług ZSRR, ale też wszystkie aktywa zagraniczne”. I reszta republik się zgodziła, bo chciały spokoju, nie miały zdolności kredytowej a Zachód chciał stabilności. To nie był podział według konwencji, tylko brutalna geopolityka.

Jugosławia.

To trwało ponad 10 lat sporów. Długi były przedmiotem negocjacji, nacisków, arbitraży.

Najważniejsze: kto jest dłużnikiem?

I tu jest rzecz, której Pan całkowicie unika. Dług nie jest „moralny”. Dług jest kontraktowy. Obligacje Skarbu Państwa RP mają zapis: emitent: Rzeczpospolita Polska Jeśli RP przestaje istnieć, wierzyciele nie pytają: „jak dzielimy PKB?” Tylko pytają: kto jest sukcesorem prawnym? A jeśli jest „1000 Liechtensteinów”, to nikt nie jest sukcesorem.

To oznacza w praktyce: natychmiastową niezdolność do spłaty całego długu!!! Czyli: zamknięcie dostępu do rynków finansowych, brak finansowania czegokolwiek, załamanie systemu bankowego (bo banki mają obligacje), zapaść waluty i hiperinflację.

To nie jest teoria. Tak wygląda każdy niekontrolowany rozpad państwa zadłużonego.

Dlaczego Szwajcaria działa, a „1000 Liechtensteinów z Polski” nie?

Bo Szwajcaria nie powstała z rozpadu zadłużonego państwa. Liechtenstein nie ma długu po kimś. Te państwa mają ciągłość prawną od setek lat!!! To jest zupełnie inna sytuacja niż rozpad nowoczesnego, wysoko zadłużonego państwa będącego emitentem obligacji.

Najważniejszy błąd logiczny.

Pan zakłada: najpierw rozpad, potem podział długu według zasad. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: najpierw ustala się sukcesora długu, bo inaczej następuje natychmiastowy krach finansowy. Dlatego przy realnych secesjach (np. Szkocja w debacie z UK) pierwsze pytanie brzmiało: kto przejmuje dług i na jakich warunkach, zanim w ogóle mówimy o niepodległości. I to jest coś, o czym Pan kompletnie nie wspomina. Dlaczego pańska odpowiedź jest „ładna intelektualnie”, ale pusta praktycznie, bo opiera się na dokumentach, które nie obowiązują, przykładach, które przebiegały zupełnie inaczej, pominięciu mechaniki rynku obligacji, pominięciu banków i pominięciu faktu, że dług to kontrakt, nie teoria polityczna

Moje pytanie było „bezczelne”, bo ono dotyka jednej rzeczy, która zabija całą pańską wizję:

nowoczesne państwa nie mogą się „rozpaść jak średniowieczne księstwa”, bo są wpięte w globalny system długu.

I tego nie da się obejść konwencją wiedeńską!!!

Pańska wizja działa tylko wtedy, gdy nie ma długu, nie ma obligacji, nie ma banków i nie ma rynków finansowych czyli… w świecie, który nie istnieje!!!

Dlatego pańska odpowiedź brzmi erudycyjnie, ale jest unikaniem pytania, a nie odpowiedzią na nie.

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

02.02.2026 17:36

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na "Sam tego chciałeś Grzegorzu…

Nie twierdzę, że konwencja wiedeńska z 1983 działa dziś. Piszę, że jest dobrym punktem wyjścia w przyszłości. Przy fali secesji na Zachodzie ktoś będzie musiał spisać kodeks sukcesji majątku i długu. Szkieletem tego kodeksu będzie najpewniej ta konwencja, poprawiona na podstawie nowych precedensów. Napisałem: ten traktat byłby ewentualnie poprawiony, więc byłby jeszcze lepszy, a już jest dobry do rozwiązania kwestii długów rozpadających się państw.

Przykłady Czechosłowacji, ZSRR i Jugosławii pokazują dokładnie to, co mniej więcej zakłada konwencja wiedeńska: dług się dzieli między sukcesorów, wierzyciele akceptują podział, a kryteria są mieszanką PKB, terytorium, ludności i lokalizacji długu. Tyle że dziś robi się to ad hoc, a nie według jednolitego kodeksu.

Przy niekontrolowanym rozpadzie zadłużonego państwa mamy rzeczywiście chaos i problemy banków. Ja nie proponuję rozpadu w/g wzorca Jugosławii, tylko konfederację kantonów z jednym sukcesorem długu i wewnętrznym wzorem rozliczeń, opartym właśnie na tym, co opisuje konwencja wiedeńska.

To, że Szwajcaria i Liechtenstein mają ciągłość prawną, jest dokładnie argumentem za tym, by najpierw zbudować ramy prawne sukcesji, a dopiero potem ruszać w stronę secesji i konfederacji. A Albercie to przećwiczą. A potem w Katalonii i Szkocji. No i przede wszystkim w Niemczech i Rosji. Proponuję na to poczekać i ich nie wyprzedzać. 

Piszę o scenariuszu, w którym Polacy uczą się na cudzych precedensach, zamiast rozbijać państwo w stylu Jugosławii. Opisuję świat po kilku poważnych secesjach w Europie i Ameryce Północnej, w którym te kwestie muszą zostać ucywilizowane – a wtedy dzisiejsza konwencja jest naturalnym punktem odniesienia.

mjk1

mjk1

02.02.2026 19:21

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Nie twierdzę, że konwencja…

Dziękuję za rozwinięcie stanowiska. Chciałbym jednak podkreślić kilka faktów, które w mojej ocenie pozostają nierozwiązane w Pana wizji:

  1. Konwencja wiedeńska z 1983 r. - faktycznie może służyć jako punkt odniesienia akademicki, ale w praktyce nie obowiązuje, Polska jej nie ratyfikowała, a większość państw rozwiniętych również nie. Nie jest więc dziś narzędziem operacyjnym do dzielenia długu w przypadku secesji.
  2. Historyczne przypadki podziału państw (Czechosłowacja, ZSRR, Jugosławia) pokazują, że dług dzielono ad hoc w wyniku negocjacji politycznych i presji międzynarodowej, a nie według jednolitego wzorca PKB/ludności/terytorium. Te precedensy są inspiracją, ale nie dowodzą, że istnieje prosta metoda podziału długu.
  3. Dług państwowy to zobowiązanie kontraktowe wobec wierzycieli, a nie problem czysto polityczny. Przy niekontrolowanym rozpadzie państwa lub powstaniu tysiąca Liechtensteinów żaden obligatariusz ani bank nie uzna automatycznie podziału długu według hipotetycznych wzorców. Skutki byłyby natychmiastowe: niewypłacalność, zapaść rynków finansowych, kryzys bankowy.
  4. Twierdzenie, że Polska mogłaby rozpaść się w konfederację kantonów z wewnętrznym systemem podziału długu, jest utopijne bez uprzedniego przygotowania faktycznej struktury prawnej i akceptacji wierzycieli. Dopóki takiej struktury nie ma, wszystkie te scenariusze pozostają wyłącznie intelektualną wizją, niezależnie od punktów odniesienia w konwencji.

Podsumowując: Pana wizja opisuje świat po kilku secesjach, w którym można próbować ucywilizować podział długu. Moje pytanie dotyczyło jednak rzeczywistego stanu Polski dziś, a w tej rzeczywistości nie istnieje żadne narzędzie, które pozwalałoby automatycznie podzielić zadłużenie w taki sposób, jak Pana wpis sugeruje.

Pozostaje więc, moim zdaniem, rozróżnić hipotetyczną wizję polityczną od realnych ograniczeń finansowych i prawnych.

Es

Es

02.02.2026 17:27

Celem dla Polski jest maksymalne wzmocnienie integralności przy zachowaniu i konsolidacji społeczeństwa, a nie tworzenie podziałów terytorialnych, rozbicia "dzielnicowego" przy wykorzystaniu podziałów społeczno politycznych. Propagowanie jakichkolwiek ruchów separytystycznych, tworzenie haseł propagandowych i atmosfery im sprzyjającej w każdej formie, nawet używając przy tym naiwnego "argumentu" o wcześniejszym i niechybnym rozpadzie niemiec i rosji, powinno być traktowane jako działalność antypaństwowa i ścigane z urzędu. Niezależnie czy robi to niewydarzony lokalny separatysta, czy otumaniony przerośniętym ego bloger. 

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

02.02.2026 17:42

Dodane przez Es w odpowiedzi na Celem dla Polski jest…

Ale ten cel sobie sama zmyśliłaś i go nie uzasadniłaś. Dyskusja ma sens tylko wtedy, gdy się posługuje argumentacją, a nie przysrywaniem epitetami. Ja moje stanowisko uzasadniłem bardzo solidnie w wielu notkach blogowych, do których odnośniki zamieściłem. Każdy, kto pisze o przerośniętym ego, ma przerośnie ego.

wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

02.02.2026 18:21

Dodane przez Es w odpowiedzi na Celem dla Polski jest…

A jak robi to członek rady społecznej przy Prezydencie RP Nawrockim?

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 309
Liczba wyświetleń: 668,237
Liczba komentarzy: 5,088

Ostatnie wpisy blogera

  • Od opłacalnej przemocy do jej zerowej granicy
  • Dwaj agenci i arbiter. Czy AI to nowa inkwizycja?
  • Chiny, Rosja, USA i Europa. Jaki interes ma w tej układance Polska?

Moje ostatnie komentarze

  • Nadal to szczegół, który nie obala całości wywodu. Cywilizacja łacińska wypracowała kulturę zinstytucjonalizowanej dyskusji: od scholastycznych sporów, przez adwokata diabła w procesach…
  • Ale ten cel sobie sama zmyśliłaś i go nie uzasadniłaś. Dyskusja ma sens tylko wtedy, gdy się posługuje argumentacją, a nie przysrywaniem epitetami. Ja moje stanowisko uzasadniłem bardzo solidnie w…
  • Nie twierdzę, że konwencja wiedeńska z 1983 działa dziś. Piszę, że jest dobrym punktem wyjścia w przyszłości. Przy fali secesji na Zachodzie ktoś będzie musiał spisać kodeks sukcesji majątku i długu…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Dziękuję za rozwinięcie stanowiska. Chciałbym jednak podkreślić kilka faktów, które w mojej ocenie pozostają nierozwiązane w Pana wizji:Konwencja wiedeńska z 1983 r. - faktycznie może służyć jako…
  • wielkopolskizdzichu, KK owszem w pewnych momentach dziejowych był rozsadnikiem idei pozytywnie oddziaływujących na rozwój ludzkości ale akurat inkwizycja nie należy do czynników powodujących rozwój wprost przeciwnie.Nie…
  • Grzegorz GPS Świderski, Nadal to szczegół, który nie obala całości wywodu. Cywilizacja łacińska wypracowała kulturę zinstytucjonalizowanej dyskusji: od scholastycznych sporów, przez adwokata diabła w procesach…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności