Głosowałam przeciwko anszlusowi naszego kraju do UE. Wiedziałam jak się kończy centralne zarządzanie i planowanie oraz jakie są losy ogromnych, bezwładnych struktur gospodarczych i społecznych. Dotyczy ich wszystkich określenie przypisane Rosji przez Denisa Diderota: „Colosse aux pieds d'argile czyli kolos na glinianych nogach”- postać opisana w Księdze Daniela jako sen Nabuchodonozora.
Doświadczenia realnego socjalizmu nauczyły mnie, że nie należy zwracać uwagi na intencje ruchów i przemian społecznych. Dobrymi intencjami jest wszak – jak mówi znane przysłowie- wybrukowane dno piekła.
Szkoda zatem czasu na zastanawianie się nad deklarowanymi intencjami projektodawców UE. Warto natomiast poświęcić chwilę uwagi intencjom członków społeczeństw, które entuzjastycznie potraktowały te projekty i zawarte w nich czcze obietnice.
Zwolennicy wejścia do UE oczekiwali przede wszystkim wolności. Wolności od wszelkich idiotyzmów sowieckiego zarządzania, wolności sumienia, wolności słowa, a przede wszystkim wolności poruszania się po świecie. Spotkała ich niewola jeszcze bardziej dotkliwa i bardziej idiotyczna. Socjalistyczny ustawodawca zabraniał na przykład budowania domów o powierzchni większej niż 110 metrów kwadratowych. Nikt nie zabraniał jednak właścicielowi nędznej wiejskiej chałupiny palić w piecu tym na co było go stać. Szyszkami, gałęziami, słomą czy korą drzew. Obecnie ustawodawca zabrania nie tylko palenia węglem czy drewnem lecz złośliwie zmienia obowiązujące zasady. Kilka lat temu nakłaniano właścicieli domków do przejścia na ogrzewanie gazowe, a gdy wielkim wysiłkiem finansowym udało im się to zrobić, okazuje się że ogrzewanie gazowe też już nie spełnia standardów (czytaj wydumek) ekologów (czytaj ideologów) spod znaku centralnego zarządzania ( czytaj ekologicznego terroru) i należy przechodzić na ogrzewanie elektryczne.
Oczekiwaliśmy wolności podróżowania. „Keine Grenzen” wyśpiewywał jakiś naiwniak z czerwonymi włosami. A może wcale w tę ideę nie wierzył i był po prostu wynajęty do propagowania UE? Wątpię czy Izaak Dunajewski i Wasilij Lebiediew autorzy muzyki i słów do pieśni „Широка страна моя родная”, która podbiła komunistyczny świat wierzyli w jej przesłanie. Wszak jak śpiewał Kazik „wszyscy artyści to prostytutki”.
W szkole podstawowej 121 przy ulicy Różanej w Warszawie, gdzie zmuszano nas do odśpiewywania podczas apeli po rosyjsku tej zakłamanej pieśni, nieodmiennie zmienialiśmy w zwrotce „Я другой такой страны не знаю, Где так вольно дышит человек” ( nie znam innego kraju w którym tak swobodnie oddycha człowiek) wers „Где так вольно дышит человек” na „gdzie tak wolno zdycha czeławiek”. Wracając do oczekiwań wobec UE. Ludzi cieszyła obiecywana możliwość swobodnego przemieszczania się, zwiedzania obcych krajów, poznawania ich kultury i obyczajów. Komu przyszło do głowy, że zamiast wolności przemieszczania się będzie się planować zamykanie nas w „miastach piętnastominutowywch” natomiast nieograniczoną wolność najeżdżania naszego kraju otrzymają ludzie spoza UE, przedstawiciele zupełnie obcych kultur. Nie spodziewano się, że nasza granica stanie się podobna do błony półprzepuszczalnej, transport ludzi będzie zachodził bez kontroli i ograniczeń tylko w naszą stronę. Ludzie oczekiwali wolności słowa i swobody wypowiedzi. Czy przypuszczali, że usta zamknie im poprawność polityczna i to bardziej skutecznie niż kiedyś komunistyczna cenzura. Co gorsza cenzura politycznej poprawności jest asymetryczna a nawet antysymetryczna. Penalizowane jest nieżyczliwe nazwanie niejakiego Owsiaka natomiast bezkarnie można obrażać księży, polityków prawej strony oraz instytucje kościelne. Głosujący za wstąpieniem do UE oczekiwali również korzyści finansowych. Sądzili, że Unia da pieniądze na różne słuszne inicjatywy. Nie przyszło im do głowy, że Unia nic nie daje, co najwyżej oddaje i to według widzi mi się brukselskiej biurokracji wpłacone uprzednio sumy, a projekty dotowane przez Unię nie koniecznie muszą być słuszne, a przede wszystkim nie koniecznie będą nam odpowiadać. Nie przypuszczali że Unia będzie ich łoić absurdalnymi karami, że będzie likwidować resztki uratowanego po reformach Balcerowicza przemysłu, że będzie zamykała nasze stocznie i likwidowała kopalnie i że obciąży absurdalnymi haraczami za emisję CO2 nie tylko przemysł lecz nawet prywatne domy i gospodarstwa. Oczekiwali honorowania świętego prawa własności a doczekali się planowanego ograniczenia liczby przypadających na rodzinę samochodów.
Oczekiwali swobody wychowywania dzieci według wybranego przez siebie systemu wartości a doczekali się likwidowania lekcji religii, propagowania w szkołach zboczeń seksualnych a nawet planowanie lekcji masturbacji w przedszkolach.
Jak widać żadne z naszych oczekiwań po wstąpieniu do UE nie zostało zrealizowane. Wydaje się, że otrzymaliśmy wręcz przeciwieństwo tego co nam obiecywano, albo sami wymarzyliśmy sobie w swoich całkowicie nierealistycznych rojeniach. Jak można było przypuszczać, że zbiurokratyzowana ogromna struktura państwa ponadnarodowego będzie bardziej sprawna i racjonalna w swych działaniach od struktur państw narodowych? Jak skrajną naiwnością było twierdzenie, że państwa dominujące w strukturach UE zrezygnują z realizowania swoich partykularnych interesów. Pozostaje zagadką dlaczego przynależność do UE traktowana jest jak ślub kościelny w katolickiej rodzinie, jak sakrament a akceptacja tej przynależności jak dogmat. Każdy polityk deklaruje przy każdej okazji akceptację przynależności do UE podobnie jak za czasów realnego socjalizmu deklarowano miłość do związku sowieckiego. Jest to rodzaj syndromu sztokholmskiego w skali klasy politycznej czy nawet kraju. Świadczy o tym fakt, że widząc wady naszego związku z UE roimy sobie na temat naprawiania jej od wewnątrz a nawet jej chrystianizacji. Podobnie jak zapisujący się do PZPR łudzili się, że naprawią socjalizm wchodząc w jego struktury. Jest to odwieczny mesjanizm i wallenrodyzm czyli romantyzm.
Każdy polityk deklaruje,że będzie popierał Polske w UE!
A CO MA ZROBIĆ,GDY NAWET KACZYŃSKI NA KAŻDYM KROKU POWIADA: UNIA ALBO ŚMIERĆ!!!
Ponad 60% debili nazywanych Narodem/narodem klnie się ,że UE ALBO RUSKA ONUCA...
Wygląda na to,ze UE wkrótce przeprosi się z Onucą tworząc twór o wdzięcznej nazwie Eurazja.Pozostaje tylko kwestia przywództwa.
@ liontichy
Dlatego rośnie Braunowi, który nie boi się mówić co myśli, a nawet robić to co uważa za konieczne.
Jak tu nie być romantykiem? Oczywiście w zakresie dotyczącym złudnej wiary , że z tamtej Warszawy coś pozostało. Włoszka zachowała się jak trzeba, a za miedzą snują opowieści piaskowego dziadka; youtube.com
PS.
Chwalisz sie,ze zmienialiscie tekst pieśni...to ja ci opowiem nasz wybryk w 11 klasie liceum...na trzy tygodnie
przed ostateczną konferencją...kogo dopuszczą a kogo nie.
Otóż na kolega syn profesora z ASP krakowskiej,wyciął z bristolu koronę i szpilką przypiął do "oreła" na ścianie!
Pan od geografii to zauważył...ale nie pisnął...za to po przerwie wpada dyro [szef KD PZPR] i leci z ryja:
KTO TO ZROBIŁ??? CISZA...PRZYZNAĆ SIĘ!!!
I CAŁA KLASA WSTAJE PONAD 30 UCZNIÓW
Dyra zatkało...taaaak ,to jak to zrobiliście?
Cała klasa wstaje,przyciągamy katedrę pod ścianę i włazimy ...dyro oszalał!!!
Zabierać plecaki,ksiązki jesteście WYRZUCENI ZE SZKOLY!!! NA MIESIĄC PRZE MATURĄ ---JUTRO RODZICE!!!
I tu się przejechal...bo "tatusie" byli lepsi od niego...oficerowie milicji,sekretarze PZPR i jeszcze...ktoś "wyżej"
Wytłumaczono dyrowi: towarzyszu dyrektorze,już CAŁY KRAKÓW O TYM WIE I NIE RADZIMY WAM TOWARZYSZU DALEJ ROZDMUCHIWAC TEGO WYBRYKU!
Dyra ratkało....zgodził się na zawieszenie,obniżenie ocen z zachowania [automatycznie leciała ocena na maturze] i najbardziej podejrzani mają ....wylot!
Koleżanka się nam zwierzyła z całej akcji dyro---rodzice...tatuś jej opowiedział...oczywiście...w tajemnicy! :-))
Cały "personel" w tym liceum MUSIAŁ NALEŻEĆ DO PARTII...I ZA ZADANIE PARTYJNE ZAŁOŻYĆ NAM
KOŁA ZMS!!!
Końcówka Gomułki...potem marzec 1968 i ZOMO na UJ...NAWET GESTAPO NIE WCHODZIŁO NA UJ!!!
Sonderaktion Krakau
Zdzicho, no, no, nie spodziewałem się ale skąd wykładowca profesorski ma o tym wiedzieć .
idiota zdzisek!
ITo była jednorazowa akcja,a EKSTERYTORIALNOŚĆ UJ była szanowana przez całą okupację nawet przez Niemców! Dopiero bandyci od Jaruzelskiego za Gomułki wpadli do Collegium Novum z pałami i kablami metrowymi!. Nie wtrącaj się do mnie...z komentarzami...dlaczego cie Admin trzyma???
przystanekhistoria.pl
Czyli Uj nie był zamknięty w czasie okupacji, a teksty o tajnych wykładach poza gmachami uniwersyteckimi są ściemą bo nauczanie odbywało się w normalnym toku?
Czy tak?
@ljontichy
tez mam anegdote z malej konspiracji. dochodzenie kto ukradl litere C z dekoracji 22 LIPCA w swietlicy. 22 LIP A wywolala przerazenie dyrekcji. na gwalt dorabiali ubytek ale wyszedl im font niepasujacy rozmiarem do reszty liter. winnego nie znaleziono. nie pamietam co z tym C zrobilem a dzis bylaby to pamiatka pozwalajca na ubieganie sie o prawa kombatanckie
Kiedys na pochodzie 1 majowym naszemu wychowawcy i wysokiemu funkowi jedynie słusznej partii przyszło do głowy żeby młodzież skandowała pokój pokój , więc niektórzy kreatywni skandowali powhoy powhoy i tak było słychać na trybunie . Władek (tak miał na imię ) Iljicz von R (to od nas) najpierw się wściekł i coś artykułował bez sensu , potem się zapadł pod ziemię . Do szkoły wrócił po tygodniu . Sprawy nie było , bo jak stwierdził rok później kombatantów mu nie trzeba . A i skandować nie kazał .
"Wątpię czy Izaak Dunajewski i Wasilij Lebiediew autorzy muzyki i słów do pieśni „Широка страна моя родная”, która podbiła komunistyczny świat wierzyli w jej przesłanie. Wszak jak śpiewał Kazik „wszyscy artyści to prostytutki”."
Pani Izabela od czasu do czasu próbuje robić z siebie interpretatorkę tekstów, a to poezji francuskiej, a to piosenki polskiej.
Nie wychodzi jej to.
Przy następnej okazji Pani Izabela opisze słynną piosenkę "Money for nothin" jako protest song przeciw wysokim zarobkom muzyków.
Nie wystarczy proszę Pani uczyć dziecko Osieckiej by rozumieć o co lotto w tekście piosnki
łatwo dostrzec jednak w tym wpisie manipulacje, np. : "Nie spodziewano się, że nasza granica stanie się podobna do błony półprzepuszczalnej, transport ludzi będzie zachodził bez kontroli i ograniczeń tylko w naszą stronę" -
chyba nie ma pojęcia o tym ilu polskich obywateli wybrało swobodę mieszkania w UE, ilu spędza wakacje w różnych krajach, ilu studentów korzysta z Erasmusa i stypendiów (i dobrze na tym wychodzi ich nauka)...
szkoda, że ideologia nie pozwala autorce dostrzec pozytywów bycia w UE
W niedzielę po południu, po 15tej frekwencja w wyborach wynosiła trochę ponad 30%. I nagle ludzie rzucili się do urn.
Jak za Gierka.
Żeby zamknąć ludziom gęby ogłosili, że zagłosowali tak po namowach JP2.
Nawiasem mówiąc JP2 był za UE, żeby łatwiej ją było chrystianizować.
Pytam się gdzie jest Pokolenie JP2, o którym ciągle słyszałem a nigdy nie widziałem
Czy stało się to przez fałszerstwo, czy znamowy JP2 - stało się źle
KIszczak zwycięża na całej linii i nie widać czegoś co go może zatrzymać.
Można powtórzyć za Anglikiem, który starał się zrozumieć Polskę w czasach rozbiorowych, w 1778r:
@mada.....Żeby zamknąć ludziom gęby szumnie ogłoszono uruchomienie darmowej infolinii by można pytać,wyjasniać wątpliwości. Zadzwoniłam, W telefonie zgłosiła się uprzejma pani która nawet nie słuchała i za nią automat klepał o początkach i dobrodziejstwach Unii. Zadzwoniłam ponownie zgłosiła się inna pani informując,że poprzedniczka wyszła ,będzie za godzinę a ona jest nowa i raczej nie potrafi odpowiadać na pytania. Po godzinie podjęłam kolejną próbę,dodzwoniłam się i natychmiast włączył się automat. Zrezygnowałam,nie ryzykując czwartej próby.
Lala Iljiczewna
Drobna errata aczkolwiek zasadnicza . Mieszkania i pracy , bo to UE potrzebowała bardziej ich rąk i kwalifikaacji niż oni mieszkania . Trzy miliony wykwalifikowanych i cywilizowanych ludzi za friko dostali i żadn kutas nie podziękował , a jest za co jak cholera . Durna jesteś i dwie lewe łapy masz i łeb debilny to wypisujesz tu jakieś bzdety za grosze czy inne fenigi . Wakacje , płacisz - masz nawet w Tajlandii Barbados Galapagos czy jeszcze dalej od UE . A z Erazmusa to mojego kumpla syn przywiózł trypra którego żaden z antybiotyków się nie imał z polskich aptek . Dopiero ja mu w UK załatwiłem jakiś tropikalny . Ale się dzieciak wycierpiał .
nie nazwę Pana głupim, bo mnie dobrze wychowano...
ale:
@lala
Też głosowałam za wejściem do unii. Nie widzę żadnych pozytywów z tego powodu. Praca i wakacje były możliwe bez wchodzenia do eurokołchozu.. Urządzają nam życie eksperymentalnie. Po wojnie był ruski mir a teraz brukselski. Niszczy się wszystko - po kolei od moralności aż po zniszczenie przemysłu i rolnictwa. Unicestwia się Naród przy aplauzie anty Polaków. Niech unia da nam żyć wg. własnej kultury , tradycji i własnego pomysłu i z własną walutą. Tym co się nie podoba Polska niech wyjeżdżają i służą obcym bez powrotu.
"Pozostaje zagadką dlaczego przynależność do UE traktowana jest jak ślub kościelny w katolickiej rodzinie"
Skoro wszystkie media niezaleznie kto rządzi codzienne za władzą powtarzają jak to dobrze byc w unii i ile od niej dostajemy, skoro w każdej pipidówce jest fontanna, trochę wybrukowanego chodnika i rondo opatrzone tablicą : wybudowano dzięki UE, to jak ta unia ma byc postrzegana? Nie ma jednak na tych tablicach informacyjnych wzmianki nawet, ze w miejscu tej fontanny czy ronda byla główna brama fabryki, która dawała pracę tysiącom z calej okolicy, a warunki akcesji, oprocz bandyterki nazwanej prywatyzacją, rowniez wymagały jej zburzenia.
Co gorsza. Nawet wśród jednoznacznych krytyków unii powszechne są glosy, ze oni z unii to by nie chcieli jednak wychodzić. Oni są za zmianami w jej wnętrzu. Chcieliby zapewne dobrze znanego i wypraktykowanego kiedyś, zamknięcia kolejnego " okresu błędów i wypaczeń" po którym juz będzie lepiej. Niektórzy rodza sie głupi i trwają w tym stanie wytrwale do starosci.
Z woli zatem milosciwie nam panujących a takze publicystow tkwimy wiec w letargu, w większości przekonani jak kiedyś, ze gdyby nie Związek Radziecki to nie znali byśmy elektryki, a dzieci nie uczyły sie czytać. Wypełniając w pełni kryteria dla opinii o stanie intelektualnym Polakow wygłoszonej przez redaktora Lisa.
To nie „żaden Anglik”, tylko pojedyncza opinia użyta instrumentalnie.
Takie wypowiedzi przytacza się wybiórczo po to, żeby utrwalać kompleksy i podcinać Polakom poczucie własnej wartości.
Gdy ktoś chce, by naród myślał o sobie źle, zawsze znajdzie „autorytet z zagranicy”, który to potwierdzi.
Pod szyldem idiokracji. USA wykluczają Brauna z politycznej gry
ekspedyt.org
Diagnoza mechanizmu jest trafna.Tekst całkowicie pomija:
realne korzyści infrastrukturalne,
dostęp do rynków,
fakt, że część regulacji była przez Polskę akceptowana lub współtworzona.
To nie unieważnia krytyki UE, ale pokazuje, że tekst jest manifestem, nie analizą systemową.
Problemem nie jest sama UE, tylko polska skłonność do romantycznego podporządkowania się silniejszym i wiara, że „naprawimy system od środka”.
Historia już kilka razy pokazała, jak to się kończy.
Jakie korzyści infrastrukturalne, które nie mogłyby powstać poza unią i bez pieniędzy z podatków, które przetransferowano przez Brukselę z zastrzeżeniami, które generowały nieuzasadnione koszty i następni transfer tych kosztów poza Polskę?
Dostęp do rynku unijnego wymagał umowy handlowej a nie zamknięcia się na resztę świata w tym z sąsiednimi Ukrainą i Białorusią, albo USA i Koreą.
Kto akceptował lub współtworzył regulacje? Polskojęzyczni kolaboranci w rodzaju Saryusza-Wolskiego i Trzaskowskiego, w rodzaju Tuska i Morawieckiego. Składy sejmu, senatu i prezydenci, którzy to podpisywali tez są znani z imienia i nazwiska.
Bardzo celny tekst. Bo u nas ciągle romantyzm robi za instrukcję obsługi państwa: Wallenrod, mesjanizm, „jak cierpimy, to znaczy że wygrywamy moralnie”. Tyle że MORALNE ZWYCIĘSTWA nie płacą rachunków i nie budują pozycji w świecie. Ja też głosowałem PRZECIW UE — nie z jakiejś mody na „samotną szarżę”, tylko z prostej obawy: centralizacja, rozmywanie suwerenności, ideologiczny docisk i mechanizmy, gdzie „wspólnota” kończy się tam, gdzie zaczyna się INTERES DUŻYCH. I dziś, patrząc na to co się dzieje, mam wrażenie, że te obawy wcale nie były z kosmosu. Ale jednocześnie jest druga pułapka: żeby nie wpaść w „romantyzm antyunijny”, czyli myślenie, że jak mamy rację, to świat MUSI to uznać. Nie musi. Geopolityka nie czyta Mickiewicza, tylko liczy siłę, wpływy i pieniądze. Więc dla mnie wniosek jest prosty: TRADYCJĘ SZANOWAĆ, ale POLITYKĘ ROBIĆ REALISTYCZNIE. Mniej „bohaterskich póz”, więcej planu, twardych interesów i konsekwencji. Bo inaczej zostaniemy mistrzami wzruszeń — a nie skuteczności.
Wallenrodyzm, mesjanizm i romantyzm nie były polską „wadą”, lecz strategiami przetrwania narodu pozbawionego państwa i siły.
Dzięki nim Polska trwała, zachowała tożsamość, język i wspólnotę, mimo że wielokrotnie była skazana na zniknięcie.
Dziś również nie są anachronizmem w Europie przeżywającej kryzys tożsamości — pod warunkiem, że nie zastępują realizmu i siły.
Mesjanizm bez mocy prowadzi do moralnego samobójstwa, romantyzm bez realizmu do politycznej klęski, a wallenrodyzm bez granic do utraty podmiotowości.