Żadnej wojny nie będzie, nawet domowej, reżim Wenezueli upadnie bezboleśnie, USA pokonały go kilkoma celnymi strzałami w obiekty wojskowe i porwaniem przywódcy reżimu na glinianych nogach. To jest właśnie akcja specjalna, a nie wojna. USA zadbały o to, by to zrobić minimalnym kosztem ludności cywilnej. Kontrast z "akcją specjalną" Putina, który przez wiele lat morduje setki tysięcy ludności cywilnej, jest ogromny!
Moim zdaniem już obalenie Maduro można porównywać do obalenia Allende. W obu przypadkach udział wzięły USA, w obu chodziło o obalenie komunistycznego, socjalistycznego, zamordystycznego i destrukcyjnego reżimu wspieranego przez Rosję i ZSRR. Każdy, kto akceptował przejęcie władzy przez Pinocheta, powinien poprzeć obalenie Maduro!
Ja, jako libertarianin, Pinocheta popieram, mimo że przejął władzę w wyniku wojny domowej, w której zginęło wielu cywili. Jednak ustrzegł Chile przed losem Kuby i ta zaleta przewyższa wady. Jak na razie w Wenezueli takich strat w ludności cywilnej nie ma. Wszystko wskazuje na to, że Wenezuela dużo łagodniej wyjdzie z komunizmu niż Chile. Co więcej potrzeba, by to poprzeć?
Rząd Wenezueli ogłosił w telewizji agresję USA ekranem z WordPada na Windowsie 7, z wyświetlonym po prostu oknem edytora tekstu i komunikatem w formie topornej notki urzędowej. To nie jest mem ani parodia, tylko realne państwowe wystąpienie, które w sytuacji ataku mocarstwa nuklearnego zostało oprawione jak ogłoszenie z sekretariatu małej firmy, a nie jak komunikat władz w stanie kryzysu. Tego typu obraz mówi o upadku instytucjonalnym więcej niż tysiąc analiz – pokazuje prowizorkę, biedę technologiczną i kompletny brak profesjonalizmu aparatu propagandowego reżimu, który jednocześnie próbuje grać rolę twardego, suwerennego przeciwnika Stanów Zjednoczonych.
Grzegorz GPS Świderski
https://t.me/KanalBlogeraGPS
https://Twitter.com/gps65
https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele
Tagi: gps65, Maduro, Wenezuela, komunizm, Pinochet, Trump
Z USA https://www.youtube.com/…
Uderzenie USA w Wenezueli jest pośrednio uderzeniem w Putina!
Załóżmy najbardziej optymistyczny scenariusz. Taki, w którym wydarzenia układają się w sposób maksymalnie niekorzystny dla Rosji.
Stany Zjednoczone uderzyły właśnie w Wenezuelę i odsunęły od władzy Maduro. Po tym następuje szybkie otwarcie kraju na USA. Trump już to właśnie zapowiedział. Amerykańskie firmy naftowe wchodzą do wenezuelskiego przemysłu, zaczynają naprawiać zniszczoną infrastrukturę i przygotowują się do zwiększenia wydobycia ropy. Nawet jeśli ropa nie pojawi się od razu w portach, rynek zaczyna wierzyć, że za kilka miesięcy ropy na świecie będzie więcej.
To wystarcza, by ceny zaczęły spadać. Na rynku ropy ważne są nie tylko bieżące dostawy, ale też kontrakty na przyszłość. Jeśli wielu inwestorów uzna, że wkrótce podaż wzrośnie, zaczynają sprzedawać ropę taniej już dziś, żeby nie zostać z drogo kupionym surowcem później.
Spadek cen ropy uderza bezpośrednio w Rosję. Rosja żyje w dużej mierze ze sprzedaży ropy i gazu. Rosyjskie władze same przyznają, że planują budżet państwa przy cenie ropy na poziomie około 59 dolarów za baryłkę. Jeśli cena spada wyraźnie poniżej tego poziomu i utrzymuje się tam przez dłuższy czas, w budżecie zaczyna brakować pieniędzy.
Gdy państwu brakuje pieniędzy, musi ono albo ciąć wydatki, albo podnosić podatki, albo sięgać po oszczędności. Każde z tych rozwiązań wywołuje niezadowolenie. W Rosji pieniądze z budżetu nie idą tylko na drogi czy emerytury, ale też na utrzymywanie poparcia elit, regionów i aparatu władzy. A przede wszystkim na wojnę na Ukrainie.
Jeśli przez wiele miesięcy do Rosji wpływa mniej pieniędzy z ropy, centrum władzy w Moskwie zaczyna słabnąć. Regiony dostają mniej środków, firmy powiązane z państwem tracą finansowanie, a różne grupy interesów zaczynają ze sobą rywalizować o coraz mniejsze zasoby. W takich warunkach władza traci zdolność skutecznego zarządzania krajem.
W najbardziej optymistycznym wariancie prowadzi to do stopniowego rozpadu Rosji tak jak ZSRR. Nie przez nagłą rewolucję, ale przez narastający chaos organizacyjny. Część regionów zaczyna działać coraz bardziej samodzielnie, a polecenia z Moskwy są wykonywane coraz gorzej albo wcale.
W tym sensie uderzenie Trumpa w Maduro jest pośrednim uderzeniem w Putina, który nie chciał iść na ustępstwa w negocjacjach z Trumpem. To jest cholernie korzystne dla Polski!
inwazja jednego panstwa na drugie ma byc cholernie korzystna dla trzeciego-zmarginalizowanego na innym kontynencie?
putin nie straci, zyskaja chiny rekompensujac sobie dostawy ropa rosyjska.
ciekaw jestem twojej odpowiedzi dla ktorego trzeciego panstwa korzystna jest inwazja rosji na ukraine?
Przecież bardzo dokładnie wyjaśniłem, dlaczego to jest dla Polski korzystne! Bo to atak na Rosję, Trump dąży do jej osłabieniadd!