Jarosław Kaczyński w Bielsku-Białej kolejny raz okłamał dziś Polaków:
Bez dobrej polityki ekonomicznej i społecznej nie ma narodu, nie ma wspólnoty. Myśmy tutaj też ten naród zaczęli w jakiejś mierze odbudowywać. Ale to jest także polityka w sferze informacji, w sferze tzw. polityki historycznej, w sferze oświaty
Bitwa, którą toczy minister edukacji Przemysław Czarnek, jest bitwą o polską przyszłość, nasze istnienie
"Władza polska, nie tyko minister Czarnek, my wszyscy jesteśmy po tej stornie, po której powinniśmy być, po stronie tych, którzy chcą, by nasz naród się otrząsnął z kompleksów, czuł się dumny i mocny, żeby się konsolidował, był w stanie bronić swoich interesów, a gdyby nie było innego wyjścia, by bronił także swoich interesów używając siły"
Co w tej wypowiedzi prezesa PiS jest kłamstwem? Nie to, że edukacja jest bardzo ważna, i nie to, że jeśli Polska ma trwać, to polskie szkoły powinny wychowywać Polaków. I to Polaków wyposażonych w wiedzę i umiejętności potrzebne w nowoczesnym świecie. To akurat jest prawdą. Kłamstwem jest jednak to, że minister Czarnek prowadzi politykę w tym kierunku. Bo akurat i PiS i min. Czarnek taką politykę sprytnie zwalcza.
Dowody:
1. Wojna z nauczycielami czyli wojna ze szkołą. To czym najbardziej zasłynął ten minister to gwałtowny atak propagandowy na nauczycieli - porównywalny z tym jaki PiS wykonał na to środowisko podczas niesławnego strajku. Atak ten koncentrował się na:
a. nagonce propagandowej zw. z manipulowaniem liczbami opisującymi zarobki nauczycieli (wmawianiu społeczeństwu, że nauczyciele za 18h zarabiają bajońskie sumy)
b. sprowadzeniu pensji zasadniczych 40% nauczycieli do pensji minimalnej od stycznia 2023 (dodajmy: jeśli 2022 i 2023 inflacja wyniesie 15% to całość podwyżek płac dla tej grupy zawodowej przez 8 lat PiS będzie ujemna)
c. dołożeniu bezpłatnej godziny pracy, tzw. godzina dostępności
d. ataki na nauczycielskie związki zawodowe, ignorowanie propozycji dialogu
Atak na nauczycieli to jednocześnie atak na szkołę. Bo, w dużym skrócie, jacy nauczyciele taka szkoła i takie kształcenie. A jakie młodzieży chowanie takie rzeczypospolite. Atakując całe nauczycielskie środowisko, przy pomocy olbrzymiej machiny propagandowej państwa, Czarnek kompromituje wszystkie idee wychowawcze o jakich mówi (bo ich nie robi) PiS. Atak państwa na szkołę jest tym bardziej niszczący, że dzisiejsi nauczyciele nie mają już żadnego administracyjnego, czy zwyczajowego środka oddziaływania w szkole. Jedyne co mają to ich własny autorytet i dobre imię jaki sobie wypracują. Czasem coś może zrobić dyrekcja jeśli jest sprytna. Zawód nauczyciela nie ma dziś społecznego szacunku. Ze swych działań muszą się oni trłumaczyć przed dyrekcją, rodzicami, różnymi urzędami, czasem i przed uczniami. System nauczania stworzony jest też tak, że państwo wymaga od nauczycieli głównie by uczeń był bezpieczny a uczony był tzw. umiejętności, rodzice są przyzwyczajeni, że szkoła uczy wiedzy, nowocześni rodzice by było bezstresowo i same szóstki, rzetelnej wiedzy wymagają uczelnie wyższe. Stąd gama naturalnych konfliktów. Dlatego też szeroka antynauczycielska propaganda państwowa jest tak dewastująca. Niszczy bowiem jedyne realne narzędzie, by szkoła w relacji nauczyciel - uczeń trwała. Jest też niezwykle niszcząca dla młodego pokolenia. Bo uczeń albo stanie po stronie nauczycieli, których lubi przeciw swojemu państwu, albo z państwem przeciw szkole czyli przeciw sobie i swojemu kształceniu, albo wpadnie w bierność i stupor mając wszystko głęboko w nosie. Z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Nie będzie z tego ani patriotyzmu, ani dobrego kształcenia.
Druga prawda jest taka, że tylko silna, nowoczesna, rzetelna szkoła wychowa silnych nowoczesnych, rzetelnych absolwentów. Kiedy szkoła jest silna, nowoczesna i rzetelna? Jeśli ma takich nauczycieli. Zabiedzona, zagoniona, owca, czy krowa nie wychowa ani dzielnego lwa, ani mądrej sowy. Stąd tak ważny jest w zawodzie nauczyciela odpowiedni poziom materialny, ale też i to by nauczyciel był wypoczęty, inteligentny i w dobrej kondycji. Bo stan nauczyciela i szkoły dla tych młodych ludzi, to jest stan państwa. A będąc w UE państwo bardzo łatwo zmienić na fajniejsze.
Jeśli zaś są tacy, którzy sądzą, że Czarnek tylko walczy z lewactwem, to albo są niedoinformowni albo są zwyczajnie głupi, z ciasnym umysłem. I chyba nie ma sensu wątku rozwijać dodajmy jedynie: wszystkie ostatnie inicjatywy ustawowe min. Czarnka zostały odrzucone przez wszystkie znaczące siły w edukacji. Związkiem zawodowym który najmocniej sprzeciwia się Czarnkowi jest zaś NSZZ Solidarność, który już dwukrotnie żądał jego odwołania za pozorowanie dialogu, czyli za oszustwa
2. Kwestia dzieci z Ukrainy. Była to największa strategiczna szansa stojąca przed ministerstwem edukacji, a też i duża szansa wieloaspektowo rozwojowa dla Polski. Byłoby nią na pewno nauczenie kilkuset tysięcy dzieci z Ukrainy języka polskiego. Na tę strategiczną i najważniejszą szansę dla edukacji Ministerstwo zwyczajnie położyło lachę i uciekło od odpowiedzialności zrzucając ją na samorządy. A z samorządami jest tak, że te, które chcą uczyć dzieci polskiego to uczą, a te które nie chcą nie uczą. Zaś zdecydowana większość nie chce brać sobie na plecy dodatkowego garba i wystarczyło, że Ministerstwo stworzyło im furtkę i tej nauki generalnie nie ma.
Nauczenie dzieci ukraińskich polskiego TO BYŁ OBOWIĄZEK POLSKIEGO PAŃSTWA i historia Czarnka rozliczy z tej straconej szansy. A póki co to w szkołach jest do 200 tys. dzieci z Ukrainy a większość z tych, które przebywają w PL - wg szacunków tych, którzy usiłują to liczyć - nie uczy się w żadnej szkole również w tych ukraińskich.
3. Kształcenie młodzieży w duchu odpowiedzialności. Prof. Czarnek wiele o tym mówi, ba, są nawet ogólne deklaracje, że jest to celem Ministerstwa. Tyle, że już w dokumentach operacjnych, na jakich działa szkoła już tego nie ma. Znika to np. z oceny pracy nauczyciela. Jednocześnie najwyższy priorytet położony jest na bezpieczeństwo ucznia, za które szkoła (dyrektor + nauczyciele) są odpowiedzialni tak bardzo jak to możliwe. Tymczasem by ktokolwiek nauczył się odpowiedzialności to musi mieć:
a. wolność decyzji
b. konieczność ponoszenia zwiazanych z tą wolnością konsekwencji i tych dobrych i złych.
Przykład: niektórzy muszą się sparzyć, by wiedzieć co wolno, co nie. Ale dziś za takie sparzenie się ucznia odpowiedzialność ponosi nauczyciel. Nie dopuszcza więc on do żadnych oparzeń (co też często frustruje ucznia, który czuje, że jest już zdolny do mierzenia się z problemem). Dlatego najczęściej nauczyciele rezygnują z doświadczeń, wycieczek - tych sytuacji gdzie może być jakieś ryzyko czy choćby brak kontroli. Mamy więc system tak mocno krytykowany przez elektorat PiS: uczeń ma tylko prawa i zero odpowiedzialności. I prof. KUL P. Czarnek system ten utrzymuje a nawet pogłębia (edukacja włączająca) jednocześnie mydląc oczy tym, którzy go popierają, że jest inaczej.
Dodajmy też jeszcze jedno, jeśli cokolwiek się zdarzy w szkole, to nauczyciel nadal jest z tym systemowo sam. Nie ma opieki ani państwa, ani związków zawodowych, które są albo rachityczne albo upolitycznione i pomocą nauczycielowi zajmują się najmniej. Takiemu nauczycielowi pomóc mogą tylko znajomi, ew. dyrekcja. Państwo, które powinno za nim stać raczej tylko patrzy jak tutaj jeszcze mocniej przyłożyć. Nic wiec dziwnego, że nauczyciele uciekają sie do środków i metod najbardziej bezpiecznych i najmniej ryzykownych - czyli najnudniejszych dla ucznia. (Jedno dodam - nie twierdzę, że szkoła nie powinna być odpowiedzialna za ucznia. Ale jeśli tak - to nauczyciele muszą mieć do tego skuteczne narzędzia. A jeśłi chcemy uczyć młodzieży odpowiedzialności to musi ona mieć też swój zakres wolności. Albo - albo.)
4. Książka Roszkowskiego. Podręcznik ten został wybrany jedynie przez ponad 50 szkół na ok 6600. Dlaczego tak się stało? W części dlatego, że książka ta jest dość średnio przystosowana do szkolnych realiów, jeśli już to nadaje się dla zdolniejszych uczniów, z drugiej strony najważniejsza była jednak reakcja związanych z PO samorządów i mediów. Skąd ta reakcja? Ona nie rozpoczęła się wraz z opublikowaniem podręcznika. IMO była reakcją na działania MEiN, które za państwowe fundusze promowały tę książkę, mimo iż była jedyną na rynku. Nigdy wcześnie nie spotkałem się z sytuacją by MEiN - zwłaszcza minister osobiście - promował tak głośno jakikolwiek podręcznik. Była akcja była i reakcja - bardzo łatwa do przewidzenia. Czy bez akcji Czarnka nie byłoby jazgotu? Byłby, ale prawdopodobnie PO-wskie samorządy nie zareagowałyby tak zdecydowanie, bo oświata jest tam najczęściej od tego, by na niej oszczędzać i znacznie więcej nauczycieli wybrałoby podręcznik prof. Roszkowskiego.
5. Lex Czarnek. Taka jak to pisałem w innych notkach. Lex Czarnek prowadzi do sytucji, że dyrektora szkoły realnie będzie mógł skutecznie odwołać i wójt/burmistrz i kurator. Moim zdaniem w warunkach kampanii wyborczej doprowadzi to do wojen politycznych w szkołach. Ma nadzieję, że mylę się.
Podsumowując.
Z prof. Czarnkiem i patriotyzmem w szkołach jest dokładnie tak jak to opisał prezes Kaczyński wyjaśniając jak demokraci wygrali wybory senackie w części Stanów: kojarzyli z republikanami najradykalniejszego i najmniej strawnego dla wyborców działacza i ten odstraszał. I tak niestety, robi PiS z patriotyzmem w szkołach: kojarzy z patriotyzmem Czarnka - najbardziej antynauczycielskiego ministra XX-lecia - po to by nauczyciele uczyli patriotyzmu i nowoczesności - usiłując zabić w ten sposób te piękne idee. Efekt ma być podobny jak z podręcznikiem prof. Roszkowskiego: 50 szkół na 6600 + pianie z zachwytu tego najgłupszego elektoratu - szczęśliwego, że Czarnek komuśtam dokłada do pieca.
Mam nadzieję, że nauczyciele okażą się jednak mądrzejsi i ten numer - jak wiele innych - nie uda sie PiSowi. Wstyd mi za tę część polityki partii której kiedyś mocno kibicowałem bo jest głupia, niedołężna, antyrozwojowa, antypaństwowa i antypolska. A do pana Kaczyńskiego mam zwykłą prośbę: Panie Premierze Kaczyński odpuszcza Pan sobie w przemówiniach całą oświatę, to może Pan sobie i ten wątek odpuścić. Jeden grzech mniej. Bo oszukiwanie prostych ludzi ludzi jest grzechem.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 9902
Jaka wojna ? Chyba na Ukrainie, ale nie w Polsce. Broniarz aka whisky protestuje, bo to stary aparatczyk związany z sitwą PZPR, wie dobrze, że sitwa PO-PSL nic nie podwyższyła nauczycielom i nie podwyższy, bo piniędzy u pełomafii nie było, ni ma i nigdy ni bydzie, za to kasa na whisky zawsze się znajdzie jak pełomafia dorwie się do koryta :-)
wracajcie do Tuska i zameldujcie wykonanie zadania.
Ale nie wszyscy z prawicy dadzą się ogłupić.
pijesz nie pisz bo wychodzi lewak....
Chodzi o specyfikę dzisiejszych uczniów. Oni nie są przyzwyczajeni do długich tekstów. Najczęściej porozumiewają sie skrótowym językiem, sms-ami, ikonkami, krótkimi komentarzami, filmikami. Problemy sprawia im skonstruowanie dłuższej samodzielnej wypowiedzi (kłania się zalecenie MEN by nie pytać uczniów). Dotyczy to głównie uczniów średnich i słabszych. A tutaj 500 stron na ok. 50 jednostek lekcyjnych, 10 stron na lekcję - a dla uczniów 5 stron z obrazkami to bardzo dużo.
Podręczniki Roszkowskiego - a czytałem tego sporo - skonstruowane są też specyficznie: napisane są językiem narracyjnym, erudycyjnym, czasem z wątkami, które się splatają i rozplatają. Wymagają dłuższego napięcia uwagi, znajomości wielu słów, często wyćwiczonej wyobraźni. A z jednym i drugim, i trzecim współczesna młodzież ma wyraźne problemy. Dlatego dla zdolnych uczniów i zdolnych klas takie podręczniki mogą być nawet świetne, ale nie dla większości. Więszkość zwyczajnie popatrzy, że to bardzo gruba książka i nie otworzy nawet okładek, bo w telefonie ma krótszą i strawniejszą wikipedię, albo jeszcze krótsze bryki z różnych portali.
Jeśli komuś zależałoby by te treści do młodzieży dotarły to podręcznik musiałby być zrobiony inaczej. Najlepiej zostać przerobiony na krótkie filmiki z lektorem i fajnymi obrazkami - najlepiej urywkami filmów fabularnych. Wówczas tak, pewnie młodzież oglądałaby to i słuchała na telefonach. (Kłania się zalecenie MEN o jak największej ilości multimediów na lekcjach - ale im więcej multimediów tym mniej wyćwiczona wyobraźnia)
Z tym zbyt dużym zasobem wiedzy i zbyt trudnym słownictwem to może wbrew postawionej tezie problem jest bardziej po stronie nauczycieli, niż uczniów? I hołdowaniu starej zasadzie: czy się stoi, czy się leży...?
A po co komiks? Wystarczy telewizor, Sylwester marzeń, Zenek i Sławomir i produkt gotowy.
Na NB jesteś i ty, i cała reszta "nie mamy alternatywy", gotowcem do głosowania. Można pluć w twarz i tak 30% będzie glosowało za pięć stów miesiecznie, które już dawno szlag trafił po trzech zakupach w spożywczym.
A teraz będziemy czołgi kupować, samoloty, haubice całymi stadami...
Może Pani obrażać się na rzeczywistość i powiedzieć jej gromkie veto i co z tego?
Młodzież przyzwyczajana jest od małego by było lekko łatwo i przyjemnie, bez odpowiedzialności. Do zaliczenia przedmiotu wystarczy 30%, a w brykach i wiki jest znacznie więcej, sądzę więc, że najczęściej większość z nich wcale podręczników nie czyta, chyba, że nauczyciel zmusi ich na lekcij. Matura podstawowa jest to zdania śmiesznie łatwa i nic nie mówi o poziomie wiedzy - taki mamy system oświaty w PL.
Co innego młodzież z zainteresowaniami intelektualnymi i ci co gonią za stopniami. Ci podręczniki albo muszą czytać albo chcą, ale ich jest mniejszość, zawsze tak było. W PRL aby zaliczyć przedmiot trzeba było znać 60%, a na studia szło 7% populacji i to były zupełnie inne czasy, bo o awans trzeba było walczyć, a teraz to góra ma za zadanie ciągnąć młodzież za uszy tak wysoko jak się da.
Nie obrażam się na rzeczywistość. Sam Pan podkreśla, znany zresztą doskonale wszystkim katastrofalnie niski poziom wiedzy uczniów- a więc wyników nauczania. Wyobrażam sobie, że podręcznik może być jedną z prób ograniczania tej zapaści. Ta jednak jak i żadna inna metoda nie zadziała jeśli ludzie odpowiedzialni za jej wdrożenie z założenia energię poświęcają na jej kontestowanie. W tym wymiarze aż trudno uwierzyć w ciągłość politycznie neutralnego wymiaru tabliczki mnożenia
Jeśli mowa o podręczniku do HiT to wiedzy w nim tyle co w książce do nabożeństwa Longina Podbipięty.
Pani mnie nie zrozumiała. Ten poziom nie jest katastrofalnie niski. W przypadku zdolnych uczniów jest on wyższy niż był za PRL. Zmieniają się zaś radykalnie formy komunikacji. Kiedyś wprowadzenie pisma, druk książek był taką radykalną zmianą.
Poza tym dzisiejsza szkoła i dawna szkoła to dwie różne szkoły.
W dzisiejszej głównym zadaniem nauczyciela nie jest wiedza ucznia, tylko to by był on bezpieczny. Wiedza jest jednym z dalszych celów i nie mieści się nawet w pierwszej trójce. I to nie nauczyciele te priorytety wymyślają ale dostają je z góry i mają sie do nich dostosować.
A Państwo - ludzie myślący jak Pani - sądzący, że PiS przywróci wysoki poziom nauczania i wychowania w szkołach jesteście cynicznie oszukiwani przez tę partię i przez min. Czarnka. Od czasów PO i wcześniej SLD nic się nie zmienia. Priorytety są identyczne i z nich są rozliczani dyrektorzy szkół, a oni rozliczają z nich nauczycieli. Teraz zaś Czarnek wprowadza tzw. edukację włączającą i poziom nauczania radykalnie spadnie, bo priorytetem będzie to by uczeń dobrze czuł się w szkole a nie by był wysoki poziom nauczania.
Jeśli zaś chodzi o podręczniki Roszkowskiego w ogóle to:
a. część uczniów jest po prostu zbyt mało zdolna by z nich korzystać
c. część może i mogłaby ale wymaga to od nich dużego wysiłku, a ma ona inne priorytety
Zresztą to i tak akademicka dyskusja, bo podręczników Roszkowskiego nie ma już w szkołach. Min. Czarnek skutecznie o to zadbał.
- skoro taka jest "specyfika uczniów", to i ich wiedza też będzie specyficzna, czyli żadna, co "widać i czuć" po poziomie matur, czekam na wniosek ZNP by, znieść matury, a najlepiej znieść wszelkie karkówki, odpytywanie etc. oceny wystawiać za samą obecność w szkole, młodzież można nauczać zdalnie sms-ami i filmami na YT. ...........
Za takie "nauczanie" nauczyciele mają godziwie zarabiać ?????????????????
Lekarstwem na polskie szkolnictwo jest likwidacja ZNP, niech dalej pędzą bimber, pensje uzależnić od wyników nauczania, nie od obecności w szkole, za politykowanie nauczycieli - bruk, lista napraw szkolnictwa jest dłuuuga.
Mam w rodzinie kilku nauczycieli w tym akademickich, są przerażeni poziomem "wiedzy" uczniów, od dawna mówią o upadku szkolnictwa podstawowego i średniego, co się odbija na szkolnictwie wyższym, szczególnie ścisłym, dlatego tak popularne są studia płatne z gatunku "smażenia jajecznicy i parzeniu herbaty".
A za politykowanie kuratorów takich jak Pani Nowak kula w łeb?
To co pisze pan/pani w 1 akapicie to oficjalne zalecenia MEN funkcjonujące od dawna i nie trzeba było do tego wniosków.
Reszta zaś Pani/Pana wypowiedzi świadczy, że rozmawiam z zaczadzonym idiotą - sorry za szczerość - a takie rozmowy do niczego nie wiodą.
Żegnam
Niegdyś przez pięć lat nauczałem fizyki w liceum – więc wiem, co mówię! Prezes mówi prawdę, minister Czarnek działa prawidłowo, a wg mnie jest zbyt delikatny! HIT prof. Roszkowskiego przeczytałem dokładnie – jest bardzo dobry, choć w niektórych miejscach bym go poprawił! ZNP to związek podupadłych komuchów – dopóki nauczyciele gromadnie go nie oleją, nie będę ich szanował!
A tak nawiasem, drogi Autorze – ten fragment zacytuję - A będąc w UE państwo
bardzo łatwo zmienić na fajniejsze – piszesz tak "sam z siebie"?
Chyba jednak nie – bo przecież o głupotę Cię nie posądzam!
Faktycznie, "takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie" – i na dzisiaj tylko PiS (bo chyba nie antypolska Platforma, wciąż dla jaj zwana Obywatelską, czy pogrobowcy PZPR ubarwieni na tęczowo, czy "idiota Hołownia"?), może tu coś dobrego zrobić!
Takie wpisy, jaki popełnił tu Autor (nie po raz pierwszy!), powinny ukazywać się w rubryce "sponsorowane"!
Ja to was ludzie kompletnie nie rozumiem. Żyjecie w kompletnie innej epoce. Myślicie, że w szkole można cos zrobić szybko i ostro. A tymczasem guzik. Z samej natury rzeczy nic w szkołach nie zrobi się szybko. Szkoły zresztą nawet nie podlegają juz ministerstwu tylko burmistrzom i wójtom, nie ma żadnego nadzoru pedagogicznego, a o tym co faktycznie dzieje sie na lekcji to wie tylko nauczyciel i uzcniowie.
Nic nie da się w szkole zrobić wbrew nauczycielom. Bo aby coś zrobić to trzeba z tymi dziećmi być i je rozumieć, rozmawiać z nimi. A tego nie zrobi żaden Czarnek i żaden Kaczyński, ani Morawiecki, bo generalnie to państwo polskie ma te dzieci głęboko w doopie. Inne problemy są dla niego ważniejsze.
A Pani/Pan oczywiście nie odniesie sie do żadnego argumentu z notki, bo aby odnieść się, to trzeba mieć na ten temat jakąś wiedzę a nie klisze z TVP i niezaleznej - sorry za brutalność.
A jeżeli Autor nie widzi w moim wpisie "żadnego argumentu z notki", to świadczy o jednym – pisze, bez zrozumienia, na zamówienie!
Powtórzę – Prezes ma rację, Czarnek ma rację, Roszkowski ma rację, PiS ma rację, mało tego – ja mam rację!
A autorowi pozostanie dalsze "bicie piany o biednych nauczycielach"!
Wszak te "strajkujące krowy" to "nauczyciele"?
Ogarnij się!
4 kluczowe argumenty - do każdego z nich 0 odniesień oprócz jednego: to Kaczyński i Czarnek mają rację, a autor notki nie. Dlaczego? Bo tego.
Dzięki za dyskusję i tak jedna z najbardziej merytorycznych.
Śliskie indywiduum z ciebie marsie.
Orleń, Przekop, tunel Zakopianka i Świnoujście, tarcze finansowe, najwyższy w Europie wzrost PKB, najniższe bezrobocie, vat w budżecie, miliardy na socjal i zbrojenia, 4 mln uchodźców z Ukrainy, plany CPK i atom, zakup 200 t złota.
PO;
Jebać PiS
No kurwa intelektualni giganci
Co ma wspólnego PiS z tym, że miliony Polaków w tym zajadli wrogowie rządzącej kliki przyjęły pod dach Ukraińców?
Czy centra dystrybucji ubrań, żywności, leków, lokali powstały dzięki PiS? Nie, wprost przeciwnie.
Największe takie punkty w Poznaniu to siedziby lewackich partii, nie pisowskich centrali.
nowy
""Czujecie ten smród POpaprańczego niemieckiego antypolskiego goooowwwnnnaa. Wali donosicielstwem i antypolskim ścierwem..Lizanie osranej dupy bandyty putlerka i Makreli...nic innego to badziewie nie potrafi..""---koniec cytatu
Pański ulubieniec Tezeusz,właśnie tu! Więc prosze nie pytac o link.
To do Admina i jeszcze jedno...@foros jest tu potrzebny jak wół przy karecie....to agent,opluwacz i obsrywacz [vide Tezeuszek] wszystkich blogów...z wyjątkiem S24,Onet itp.
Trzymaj go Pan dalej...może Panu zostanie ....Tezeuszek z z odbytem putlerka.
Prośba o czytanie ze zrozumieniem jest pozbawiona sensu gdy ją kierujesz do osób, które nie myślą tylko powtarzają za telewizorem. Powtarzają, co im łopatą wlożą do pustych łbów - do powtarzania.
Czego oczekujesz od forumowiczki, której można oficjalnie powiedzieć, że jest wycieruchem, który chleje, przez co nawet na matkę się nie nadaje, a ona milczy skulona przed takim - w jej mniemaniu - autorytetem?
Nie po to pakuje się takim do łba Sylwester marzeń, by mieli jakieś inne marzenia, nie daj Boże związane z ambicjami. Proste.
I na tym polega bolszewicka natura, że facet, który przez całe życie nawet na mieszkanie nie zarobił (o dzieciach nie wspomnę) może cię publicznie wyzywać od najgorszych, a ty milczysz boś partyjny niewolnik, ale energię wyzwoloną z obelgi kierujesz do tego, który o tym przypomni.
wdając sie z p. Sake w tego typu dyskusje ośmiesza pan jedynie samego siebie. Warto?
Ty, sake, jesteś wzorem obłudy. Sama wyśmiewasz ryje Mossbacher, świńskie tusze Lempart - wtedy to jest dobre. Więc cię traktuję po chrześcijańsku czyli tak, jak ty innych. Taką miarę przykładam do ciebie, jak ty do innych i wyciruch jest na tym samym poziomie, co ryj żydówki.
Więc nie płacz w cudze rękawy tylko bierz na klatę własny standard wypowiedzi.
Masz nierówno pod sufitem ? Co tobie zawiniły te kobiety ? Mossbacher to miss elegantia, a L. to taka chamówa z Wrocka, podobnie jak ty :-)
Hahaha - weź mnie nie rozczulaj tą nieznaną kobietą, na której się wyżywam, bo jeszcze dojdę do wniosku, że znasz tych wszystkich, których urodę obgadywałaś.
Tak - jęczysz, bo potraktowałem cię tak, jak ty innych. Fajnie ci, co?
Nic ci nie da kolejny, żałosny epitet, który dowodzi, jak bardzo mam rację. Szafowałaś ryjami i świniami więc sama nimi zostałaś na zasadzie równości i to tak bardzo ci doskwiera.
Taki ze mnie kretyn jak z ciebie dziwica zakonna.
Ogarnij się młokosie z Wrocka. Więcej kultury osobistej. Nie bądź taką chamówą jak twoja krajanka Lemparcica.
Ano, na twoje grzeczne paralele ten młokos reaguje zwykłą chamówą. Ostrzegłem go, że zanim Niemce zaatakują Polen to będą kilkunastodniowe zamieszki we Wrocku. Podejrzewam, że on będzie jednym z prowodyrów obok Lemparcicy. Zauważ jak jej broni, pazurami i kłami :-)
Może nie warto. Jednakże nadzieja zdycha ostatnia więc z tego punktu widzenia warto.
Warto było bronić Kijowa przed drugą armią świata?
Czyli zapobiegła politykowaniu Pana Ministra w placówce nie służącej do uprawiania polityki.
"nie dowiedzieliśmy się z wpisu pana @forosa co konkretnie zarzuca ministrowi.Czarnkowi" - myślę, że z jego wpisu można wywnioskować, co takiego zarzuca Czarnkowi. Tylko, że według mnie, nie o to chodzi. Edukacja wymaga zmian rewolucyjnych, systemowych, prostych i niezmiennych zasad funkcjonowania. Tak, aby każdy funkcjonujący w tym temacie mógł wiedzieć, co może, a co nie. To nie chodzi o pojedyńcze zmiany według takiego, a nie innego widzimisię. Nawet, jak są słuszne, to dają tyle, co umarłemu kadzidło. Bo za chwilkę przyjdzie inny minister i według jego widzimisię nastąpią zmiany. Wiedza jest takim samym towarem, jak cokolwiek innego. W uproszczeniu, nauczyciel jest sprzedawcą tej wiedzy, a uczeń z pomocą rodzica jej kupującym. Jeśli szkoła będzie źle funkcjonowała, to ludzie nie będą chcieli kupić tego towaru od niej, pójdą do innego sprzedawcy. I nie będzie tu miało znaczenia, że dyrektor głosuje tak samo, jak rodzice jego uczniów. Czy jedzie Pani do mechanika ze względu na jego poglądy, czy fachowość ? Dajmy ludziom decydować o swoich wyborach. Szybko się okaże, że rodzice lub uczniowie wybiorą właściwie. I nie trzeba będzie sztucznych regulacji, kto może wejść do szkoły, a kto nie. Jeśli sprzedawca (szkoła) będzie działał wbrew opinii i potrzebom swojego klienta(ucznia), to ten klient odejdzie. Utarło się mówić, że szkolnictwo w Polsce jest darmowe. To fikcja. Przecież płacimy za to w podatkach. dlaczego nie możemy wybrać komu chcemy płacić. Ktoś jakiś czas temu oszacował, że rynek korepetycji jest w Polsce warty ok. 1 mld. złoty. To patologia. I tego nie zmieni żadna regulacja, ustawa. Powtórzę, to jeszcze raz. Według mnie wiedza, to towar, a nauka, to przywilej. Proszę choćby wziąć pod uwagę USA, w których szkolnictwo wyższe jest prywatne. Płaci się słono, ale wymaga. MEN powinien tylko określić ramy tego szkolnictwa, zasady, a resztę zostawić.
"Dyrektor wg pana ma prawo wpuszczać do szkół organizacje pozarządowe z ich programem... " - gdyby szkoła (dyrektor) musiał liczyć się z kupującym (uczniem i rodzicem), dbać o wysoki poziom nauczania, to 10 razy by się zastanowił, czy rodzice tego chcą. Może być też tak, że większość rodziców chce, aby w szkole było miejsce dla organizacji, np. LGBT. Wtedy cóż, klient nasz Pan. Jeśli ja tego nie chcę, to zabieram dziecko do innego sprzedawcy.
"Na spotkaniu ministra w jakiejś szkole aktywistka z PO udaremniła to spotkanie urządzając awanturę na temat religii i aborcji." - co minister szukał w szkole ? Ludzie są różni, a ten przykład pokazuje, że polaryzacja prowadzona przez media i polityków doprowadziła do tego, że wszystko załatwiamy krzykiem. W normalnej edukacji, jeśli ta szkoła nie spełnia jej oczekiwań, przeniosłaby dziecko do szkoły, w której nie ma religii, a temat aborcji jest normalny, oczywiście za zgodą rodziców. (kupujących).
Czy przed wejściem przedstawił konspekt i założenia swego wystąpienia dyrektorowi szkoły?
Czy tak jak katecheta uznał że jest ponad to, i może obdarzać bredniami słuchaczy bez konsekwencji?
Trzeba się przestać oszukiwać i karmić mrzonkami. Ideowość już dawno zaginęła. Możemy ją przywrócić, ale tylko wtedy, gdy naprawimy edukację. Jeśli uzdrowimy edukację, to pojawią się tam ludzie, którzy zobaczą w niej misję do wykonania przez siebie. Inaczej ideowi i ambitni ludzie odejdą, bo przegrają z systemem. Widać, to w polityce. Ambitnych i myślących się wycina bez litości, bo są zagrożeniem dla wodzów. I dotyczy, to każdej opcji politycznej, w tym PO i PIS. Przykładów jest aż nadto.
" a uczeń ma mieć świadomośc,że od edukacji zalezy jego dorosłe życie" - stanie się , to wtedy, gdy nauka będzie przywilejem dla ambitnych, pracowitych, których będziemy promować, a nie obowiązkiem dla każdego.
Jeśli edukacja będzie oparta na zdrowych zasadach, to racji nie będą miały żadne organizacje wchodzące do szkół, ZNP, karta nauczyciela, itp.
Ano Jungingen, to samo proponuje "Darek65", czyli rewolucję. Zgadaliście się Jungingeny z kuńfą czy co ? :-)
Oczywiście że bedzie słodsza, bo kostka cukru się wtedy rozpuści Jungingen, a nie rozpuści się jak na chama będziesz żłopać tea. To są proste prawa fizyki Jungingen :-)
przez takich glupiomadrych jak ty ten kraj nigdy się nie wyzwoli z debilizmu . Szkoda gadać.
Ano, dlatego ty uciekłeś Jungingen do swojego kraju, no chyba, że masz na mysli swój kraj, a nie ten kraj :-)
Ogólnie tak. Skoro jednak spojrzałeś na to systemowo, patrząc z góry to ja zrobię następny krok. Otóż obecne działania PiS ale nie tylko, gdyż PiS jedynie powiela narzucane globalnie rozwiązania, idą wbrew twoim propozycjom. Twoja idea polega na stworzeniu społeczeństwa ludzi mających wolność wyboru. Żeby tą wolność mieć muszą być niezależnymi jednostkami, którzy mają swoje źródła utrzymania oraz dysponują efektem swojej pracy. Natomiast we współczesnych państwach kryptokomunistycznych, takich jak obecna Polska, jednostka jest coraz bardziej ubezwłasnowolniana. Obywatel nie tylko nie dysponuje swoimi pieniędzmi gdyż ich większość jest przez państwo odbierana w formie podatków ale powstają programy takie jak 500+, które bezpośrednio regulują stan jego zasobów czyli pośrednio wolności obywatela.
Tą metodą współczesne państwo przejmuje kontrolę nad wyborami obywatela. Zwyczajnie pozbawiając go wyboru. Gdyż utrzymuje go celowo w stanie zombie. Tak by nie miał przykładowo środków na wybór szkoły i był zmuszony do zdania się na państwowe rozwiązanie czyli obecny, patologiczny system edukacji.
To szerszy problem, o którym było sporo tutaj dyskusji gdy wprowadzano program 500+. Od początku dużo ludzi uważało ten program za socjalistyczno patologiczne skrzywienie roli państwa. Które zamiast stwarzać obywatelom możliwość samodzielnego wypracowania pieniędzy na życie swoje i swoich dzieci postanowiło iść drogą przydziałów i regulacji.
Mamy tutaj całe duże zjawisko socjologiczno - społeczne. Zderzenie postaw. Są ludzie, którzy po prostu chcieliby wypracować sobie kształt swojego życia. A są tacy, którzy lubią gdy państwo chwyci za ryja i sprowadzi ludzi do jednego poziomu. Ta druga metoda z różnych względów stała się na świecie dominująca. U nas w Polsce realizuje ją PiS. Ludzie to popierają bo komunizm jest chwytliwy. Zawsze był. Państwo zrobi ci dobrze.
Ostatecznie problem wyboru szkoły jest częścią większego zagadnienia dotyczącego roli państwa i organizacji społeczeństwa.
Według mnie, jak wiele razy pisałem, komunizm czy też centralistyczny zamordyzm, jest naturalną i jedynie logiczną ścieżką rozwoju charakteru państwa. Te bowiem dąży naturalnie by stać się silniejsze. A jedynym sposobem na to jest kontrola nad obywatelem. Czego zresztą duża, być może większa część obywateli pragnie. Czy to będzie PeOwiec, PiSowiec, Konfederata, czy jakiś tam Zandberg.
Silne państwo, kontrolujące społeczeństwo. Ludzie tego chcą. A państwo tym bardziej. To co dzieje się obecnie z edukacją w Polsce jest tylko konsekwencją.
"Mamy tutaj całe duże zjawisko socjologiczno - społeczne" - zgadza się. Tylko nie da się wszystkiego na tym forum napisać i poruszyć dogłębnie tego tematu.
"Silne państwo, kontrolujące społeczeństwo. Ludzie tego chcą. A państwo tym bardziej" - silne Państwo, to zamożni, wykształceni i myślący obywatele. Raczej bym tu napisał , że grupa trzymająca władzę (bez względu na opcję polityczną) kontrolująca społeczeństwo. Niestety, większość ludzi tego chce. Tylko nigdy ta grupa nie powodowała rozwoju. Rozwój świata, nauki, itp. zawsze dział się za przyczyną silnych jednostek, płynących pod prąd, dla których samodzielne myślenie, to wolność
Zgadza się, to obopólny, choć krótkowzroczny interes dla dwóch stron. Na końcu takiego myślenia zawsze jest ściana. Stara zasada mówi, gówno wkładasz, gówno wyjmujesz.
No proszę, jak "Darek65" traktuje uczniów i ich nauczycieli i zapewne rodziców uczniów :-)
Porównując ilości odwołanych zajęć z powodu życzenia miejscowych purpuratów by dziatwa uświetniła swa obecnością opowiadanie banialuk o chodzeniu po wodzie, ilość opuszczonych godzin lekcyjnych z powodu tęczowych dni jest znikoma.
Nic tak nie cieszy podstarzałego hierarchy jak widok rumianych dziewczęcych buzi w przednich ławkach.
Proszę sobie darować takie teksty
A w pizdu z takim reżimem.
Twój idol Zawisza napisał fajną notkę.
Czemu nie wkleisz?
zawisza.nowyekran24.com
Taki plaskacz... :)))))))
Ale, że pałujesz Zawiszę to dziwne... :))))